Dodaj do ulubionych

27 LUTY 2004

    • olla1660 Antek powiedział dzisiaj rano... 01.04.05, 16:40
      ... "mama, tata wstawajcie. Ja chcę dostać śniadanie, bo głód straszliwy
      ścisnął me trzewia". Byliśmy w ciężkim szoku bo dotąd tylko mama, tata, pampa,
      beee, bah i eeee! wydostawało się z jego gardła.
      Nie wiem co o tym mysleć...

      ... to teraz pewnie zacznie pyskować.
      • averna Re: Antek powiedział dzisiaj rano... 05.04.05, 11:22
        gdyby nie data postu, to byłabym skłonna uwierzyć smile
        własnie wczoraj moja koleżanka z pracy stwierdziła, że czas przyjśc z Kubą na
        zajęcia logopedyczne, a moją odpowiedzią był uśmiech
        Mój maluch rzeczywiście nie chce mówić, czym mnie czasem doprowadza do szału,
        ale przeciez w końcu kiedyś zacznie. Na razie jest tylko "am", jak usłyszy
        obiadek, chlebek, głodny, albo coś w podobnym stylu.
        A co to jest "pampa"?

        pozdrawiam
        Gośka
        • olla1660 Re: Antek powiedział dzisiaj rano... 05.04.05, 12:07
          Pampa to lampa. Lampami Antek fascynował się od bardzo dawna i też bardzo
          wcześnie zaczął wskazywać paluszkiem gdzie są.
          W wykazie antkowego słownictwa zapomiałam uwzględnić bąbą - bączek i bąbąm -
          balonik. Oba słowa brzmią w jego ustach bardzo podobnie, no ale można się
          domyśleć , o którą rzecz w danej chwili chodzi.
          Równie podobnie określa samochody, które są jego kolejną (jakże męską)
          fascynacją.

          Natomiast boki zrywam jak naśladuje głosy zwierząt. Wszystko brzmi jak muuuu,
          bo nie otwiera przy tym buzi. Tylko że krowa - ługie muuuuu, pies - krótkie dwa
          mu mu, a kotek długie dwa - muu muu. Jeszcze ptaszki mu jakoś wychodzą - prawie
          sychać ćwir ćwir.

          Ale osobiscie bardzo mnie cieszę, że Antoś lubi książeczki. Naprawdę oglądanie
          książeczek to czynność, która potrafi go uspokoić nawet na kwadrans. Sam bierze
          i ogląda, albo przychodzi, żeby mu mówić co jest co i naśladować zwierzątka.
          Ale się rozpisałam, a miałam pracować...
          no to pa
          • svistak To znowu ja... 05.04.05, 18:09
            ... laseczki moj Kubus ma ponad 13 miesiecy.... a ja wciaz karmie! praca i dom,
            i jeszcze spolecznictwo (hehehe)... i dajemy rrrade, bo takich dwóch jak nas
            trzech nie ma ani jednego!
            svistak
            PS. Noooo moze mniej klasowek robie i... nie tak dokladnie sprawdzam zeszyty...
            ale pytam jak nalezy!Nawet gazetke szkolna wydaje, a co! nooooce sa jeszcze
            calkiem dlugie smile
          • averna Re: Antek powiedział dzisiaj rano... 06.04.05, 10:29
            fajnie, ze Antek tyle mówi. Mój kUba to tylko wyciąga w górę i krzyczy eeeee,
            czym już czasem doprowadza mnie do szału, bo ileż można się domyślać, co tym
            razem oznacza EEEEE. Naśladowac głosy zwierząt? Jak na razie to mama opanowała
            mistrzostwo, a mój syn cały czas się tylko przysłuchuje. Czasem włączam mu
            komputerowy program dla logopedów, w którym można odsłuchiwać bądź to prwdziwe
            głósy zwierząt, albo te do naśladowania. Kuba bardzo dobrze się przy tym bawi,
            ale oczywiście ani mu się śni powtarzać. Na pewno pzryjdzie na niego pora.
            Skoro nauczył się siadać, raczkować, chodzić to mówić też się chyba nauczy? smile
            Najlepsze jest to, że tak się pisze, mówi o stymulowaniu, a to nie zawsze
            pomaga. W końcu z racji wykonywanego zawodu coś tam wiem na temat nauki, czy
            nabywania języka. smile Oczywiście nie jest tak, że Kuna milczy jak zaklęty. Ma
            swoje pięc 5 i "gada" wtedy jak najęty, ale tylko on wie o czym tak rozprawia z
            przejęciem.

            pozdrawiam
            Gośka
    • piopal Ząb znalazł moje dziecko!!! 07.04.05, 08:45
      Cześć Mamuśki!
      Troche mnie nie było,nie zabardzo umiałam się pozbierać(wszystko wydawało mi
      się takie błahe)ale już jestem.
      Będę się chwalić-a co!Ząb w końcu doszedł-trochę to trwało,cholera wie jak on
      szedł ale"jest"-co prawda jeszcze go nie widać ale czuć-mam nadzieję że za jego
      przykładem przyjdzie też reszta,bo to narazie dolna jedynka.Obyło się nawet bez
      specjalnych sensacji-zero temperatury,bez płaczu ot tylko ciut lżejsza
      kupka,oby tak dalej.Stefan zaczął się puszczać ale nie chce sam chodzić-woli
      zostawiać paluchy na meblach-leń po tatusiu-a przy okazji lustruje szuflady i
      szafki-ma przy tym tyle zabawy że nawet nie ganiam go za to.Wiem mało
      pedagogiczne-ale czego się nie robi dla odrobiny spokoju?Pogoda mi się
      zepsuła,leje i dmucha-okropieństwo i będę musiała trzymać SZKODNIKA w domu i
      jeszcze go czymś zająć-oj cięzko będzie.Ostatnio spodobała mu się duża
      szafa,wyciąga wszystko i włazi do środka,dba aby m się nie nudziła,bo wtedy
      jakieś głupoty mi przydą do głowy i może byc problem a tak zajmę się
      sprzątaniem.
      Kończę narazie-Agniezszka
      • philosophus a u nas.. (jeszcze raz) 09.04.05, 20:47
        (wrzuciło mój post gdzieś do góry, więc wklejam jeszcze raz - dla pewności)
        -------
        Ktoś mnie szukał? Hmmm.... byłem troszkę zajęty... Mój mały brzdąc daje
        popalić - jest w każdej szafce ("robi porządki" w ciuchach i naczyniach, a chce
        jeszcze w lodówce i wiadrze ze śmieciami) i przy każdym niebezpiecznym-
        zakazanym miejscu smile wchodzi i schodzi z łóżka, "gada" co chce albo czego nie
        chce (i z kim chce, hehehehe), a jak ktoś nie wykona natychcmiast "polecenia",
        to tak się uuuuprzeee .... jak rodzice smile)))
        Osiem ząbków jest już od dawna na miejscu i są chętnie używane (czasem też na
        rodzicach), ale chyba "idą" następne... coś się dzieje w "pyszczku". Kubuś
        coraz lepiej chodzi po ulicy... czasem chce uwolnić rękę rodzica (trzymaną
        profilaktycznie) i powędrować w stronę pędzącego autka lub wleźć na jakiś
        murek, trawniczek... wszystko go interesuje. Komputer nie ma prawa zabierac
        uwagi rodziców! Nawet przez chwilę. W czasie kąpieli uwielbia strzelać wodą po
        sam sufit, nie zważając na sprzęty elektroniczne wokół niego. Sam wyrzuca
        zużyte pampersy do wiadra ze śmieciami, naśladuje dźwięki wydawane przez
        zwierzątka, naśladuje rżne miny, uwielbia gonitwy po mieszkaniu i
        robienie "kuku", ale nabardziej na świecie kocha "mleczko" mamusi. Tatuś co
        najwyżej dostanie buziaczka i "aja aja" po głowie (o godz. 5.00 w niedzielę).
        Pozdrawiam z placu boju
        ph.

    • olla1660 Cześć mamusie i tatuś szuk jeden... 12.04.05, 13:20
      ale długo nie pisałam, aż się sama dziwię, ale też
      się jakoś nie mogłam pozbierac i pracy mam tyle w pracy,
      że tyłek już mi przyrósł do fotela (na szczęście wygodny).
      Cieszę się, że piszecie i że u was wszystko ok, dzieci zdrowe,
      rozrabiają, bałaganią, gryzą (przynajmniej te, które mają czym)
      czyli znaczy, że wszystko w normie.

      Stefanowi gratuluję ząbka,choć z czteroząbkowego doświadczenia już wiem,
      że mimo iż go czuć pod dziąsłem to nie znaczy, że tak prędko wyrośnie.
      Antek miał spuchniętą gulkę pod lewą górną jedynką od grudnia, a wyrosła
      w ostatniej kolejności. No ale zapewne różnie to bywa i może w tej chwili
      Stefek juz gryzie mamcię swym w pełni wyrośniętym bielutkim ząbkiem.

      Svistak, ty to dzielna babka jesteś z tym karmieniem, że tyle czasu dajesz radę.
      A mały Cię nie gryzie? Zawsze się zastanawiałam jak to jest.

      No to mamy dwie nauczycielki w naszym gronie. A averna często robi swym
      dzieciom sprawdziany z "anglika"?

      Svistakowa mama napisała: ... jest jeszcze cała noc...
      Ja kiedyś z założenia nie kładłam się przed 2 w nocy, a teraz zazyczaj
      padam bez sił przy usypianiu Antka i juz nie wyobrażam sobie zarywania nocy.

      Antek do repertuaru naśladowań zwierzątek dodał kurę: brzmi to daaaa! czyli
      końcówka kokodaaaa, ale może już o tym pisałam...?

      Pozdrawiam cieplutko ola z antolem
      • svistak Re: Cześć mamusie i tatuś szuk jeden... 12.04.05, 21:59
        ...hmmm nie cierpię być dzielna, bo wtedy przeważnie cierpię. O święta
        cierpliwości, ten tylko cię ceni, kto cię stracił!

        Bolało nie raz I TO JAK! WYŁAM !!!

        hihihi ja tez padam, ale potem wstaje w srodku nocy
        a teraz spadam do malego bo wyje
        pa!
        s.
        • averna naturalne karmienie 14.04.05, 09:43
          cześć wszystkim

          Kiedy w mojej głowie nie było nawet myśli o tym, że mogłabym mieć dziecko
          karmienie piersią wydawało mi sie czymś, powiedzmy delikatnie niezbyt
          przyjemnym. Będąc w ciąży postanowiłam karmic piersią, mimo, że nadal czułam do
          tego lekki wstręt. Wszędzie czytało się tylko o samych plusach, więc
          postanowiłam, że jakoś spróbuję nastawić się "za". Do dziś pamiętam pierwsze
          przystawienie po porodzie, to było naprawdę miłe uczucie, ale oczywiscie szybko
          karmienie stało się udręką z powodu poranionych brodawek. Czasem karmiłam
          małego i wyłam wyznaczając sobie terminy zakończenia karmienia. Najpierw miał
          to być tylko miesiąc, potem stwierdziłam, że skoro wytrzymałam miesiąc to jakoś
          przez drugi też przebrnę. Na pierwszej wizycie u lekarza okazało się, że Kuba
          za mało przybrał na wadze. Wyobrażacie sobie moje rozczarowanie? 6 tygodni
          wewnętrznej walki ze samą sobą żeby karmić, fizyczny ból, a tu okazuje się,
          że "głodziłam" dziecko. Normalnie nie mogłam w to uwierzyć, pokarm był, mały
          dostawał kiedy chciał, czasem potrafił godzinę wisieć na cycku, tylko po to,
          żeby za godzinę znowu się do niego przykleić.
          Karmiłam nadal i w końcu po ponad dwu miesiącach stało się to wreszcie
          przyjemnością. Chciałam karmić synka do czasu kiedy skończy rok. Kiedy Kuba
          miał 6,5 miesiąca wróciłam do pracy, a mój synek się na mnie obraził. Na
          początku wyskakiwałam nawet ze szkoły, żeby nakarmić małego, ale on niestety
          nie zawsze miał akurat na to ochotę. Po moim powrocie z pracy do domu, sytuacja
          była podobna. Dochodziło nawet do sytuacji, że musiałam ściągać pokarm.
          Ostatecznie KUba skończył z maminym mleczkiem w wieku 10 miesięcy i był to
          generalnie czas odzwyczajania się od jedzenie w nocy.
          Nawet jesli przemogłam się do karmiei piersią, to wiem, że teraz już bym na
          pewno nie Karmiła KUby, gdyż w ogóle nie pasuje mi to do biegajacego malucha,
          który szczerzy zęby do rodziców podjadając im obiad z talerzy. Karmienie to
          dla mnie taki nieporadny niemowlaczek. smile

          pozdrawiam
          karmiące i te, które juz nie karmią oraz te, które nigdy nie karmiły
          i oczywiście tych smile

          Gośka
      • averna Re: Cześć mamusie i tatuś szuk jeden... 14.04.05, 11:39
        co do sprawdzianów do przyznam, że odkąd mam KUbę to przystopowałam, bopo
        prostu nie mam czasu na to, żeby brać cokolwiek do domu, czy ślęczec i
        przygotowywać coś. Staram sie robic jak nawięcej kartkówe, bo to można poprawić
        w miarę szybko wykorzystując czas na przerwach, które są akurat wolne
        Przy okazji... jak karmiłam Kubę to nie gryzł, chciałam, żeby późno mu
        wychodziły zęby, bo bałam się gryzienia, ale nic takiego nie miało miejsca.
        Gryzł po ramionach, dłoniach, nawet nogach, ale do cycuszków sie nie
        dobierał. smile
    • olla1660 naturalne karmienie - moja historia 14.04.05, 16:37
      Ja karmiłam piersią do listopada 2004 czyli około 8 miesięcy.
      Bardzo to lubiłam, bo oprócz wygody (szybki posiłek dla malca)pozwalało mi
      na relaks, choć mój kręgosłup czasem się buntował, kiedy to trwało zbyt długo.
      A czasem potrafiło trwać i trwać i trwać....
      Starałam się karmić jak najdłużej ze względu na wiadome właściwości
      odżywczo-zdrowotne maminego-mleka.
      U nas kłopot był z moimi płaskimi brodawkami, dlatego cały czas karmiłam przez
      silikonową nakładkę. Choć już po paru tygodniach karmienia brodawki wyciągnęły
      się pod wpływem ssania, Antek za nic nie chciał, czy też nie potrafił, jeść bez
      nich. Raz tylko się zapomniał i przyssał się naprawdę na prawie godzinę.
      Dzięki "silikonom" nie miałam problemów z bolącymi brodawkami, ale za to
      wieczne wyparzanie ich było tak upierdliwe, że już czasem miałam dość.

      Cieszę się, że dość długo karmiałam bo ze wszystkich stron słyszałam głosy:
      napewno nie będziesz miała pokarmu bo ja karmiłam tylko trzy tygodnie (moja
      mama), a ciocia miesiąc i to pewnie rodzinne. Poza tym byłam po cesarce i
      zaczęłam karmić Antka w drugiej dobie po porodzie (tu odzywał sie głos
      teściowej, która po cesarce karmiła miesiąc). To mogło wpłynąć źle na laktacje,
      ale nie wpłynęło. Co prawda od 5 miesiąca dołożyłam do dziennego menu
      mleko modyfikowane, ale cały czas moje mleczko było głównym posiłkiem.

      I dziś, choć trochę brakuje mi tego smaku herbatki na laktację Herbapolu...
      ... to zgadzam się troszkę z averną: "...w ogóle nie pasuje mi to do
      biegajacego malucha, który szczerzy zęby do rodziców podjadając im obiad z
      talerzy. Karmienie to dla mnie taki nieporadny niemowlaczek"

      Podobno czym starsze bobo, tym trudniej odzwyczaić...?

      Pozdrawiam zapracowanie
      ola
      • azja.david Naturalne karmienie........ 23.04.05, 15:42
        Ja niestety karmiłam tylko miesiącsad Moje dziecko od początku uczulone było na
        mleko krowie,co objawiało się bulami brzuszka i niemal nieustającym płaczem.
        Lekarz zabronił mi pić mleko i jeść jogurtów,masła itd.Mimo mojej drastycznej
        diety Dawidkowi nie poprawialo się.Lekarz zaproponował przejście na mieszankę
        bezmleczną i zrezygnowanie z karmienia naturalnego i,mimo że to zabrzmi
        dziwnie, że jest to najlepsze wyjści w mojej sytuacji.Zdesperowana posłuchałam
        go.I żeczywiście po tygodniu od odstawienia Dawid wreszcie stał się spokojnym
        dzieckiem.Ja oczywiście godzinami siedząc w wannie i płacząc wyciskałam
        zalegający w piersiach pokarm......Nie było łatwo!Ale na szczęści ten koszmarny
        okres minął,a Dawidek mimo że karmiony sztucznie prucz lekkiego kataru jeszcze
        nam nie chorował(odpukać....)Jest pulchniutkim chłopczykiem z 8 ząbkami i dosyć
        bujną blond-czupryną ostatnio nieco podstrzyżoną.To nby było na tyle..........
    • olla1660 k_s25 napisała... 15.04.05, 15:05
      że się słabo starałyśmy o przyjęcie do lutówek 2004,
      i że jest fajnie i miłe są dziewczyny....

      Ja nigdy się właściwie nie strałam dostać na to forum ukryte -
      nie napisałam maila z petycją itp. Owszem pisałam coś na tym
      nie ukrytym lutym 2004, ale tam już wdedy dawno nikt nie zaglądał.

      Może bym i tam coś chętnie popisała, ale właściwie dobrze mi jest tu.
      Tam pewnie więcej się dzieje i pisze i pewnie jest większa różnorodność,
      ale jak spamietać te wszystkie mamy i ich dzieci? Imiona, dane, fakty...

      Mimo wszystko napisz k_s26 czasem coś tutaj.
      Bo właściwie nic o Tobie nie wiemy.
      Tu też są przecież lutowe mamy i dzieci i ...

      Zawracanie głowy z tymi ukrytymi forami.

      ola
      • olla1660 Re: k_s26 napisała... 15.04.05, 15:06
        I znowu sie pomyliłam w nicku. Przepraszam.
    • olla1660 Ej, co z wami? Strajkujecie? 19.04.05, 16:37
      Cześć mamusie i tatusiowie.
      Co u was? Co z wami? Tak długo nikt się nie odzywał,
      że znowu sie jakoś smutno zrobiło i pusto.

      Aga mama Stefana, to już chyba zapomniała o nas, że nie wspomnę o Kari-mamie...
      Czyżby tyle pracy? No wiem, lekko nie jest, ale skrobnijcie chociaż kilka słów.

      Pozdrawiam cieplutko (choć dziś mają być ponoć przymrozki)
      ola
      • k_s26 do olla116 20.04.05, 08:24
        Przepraszam jesli kogos urazilam tym ze za slabo sie staral.
        Czytalam ze tak trudno sie tam dostac a ja za pierwszym razem sie dostałam i
        jest tam bardzo fajnie bo grono jest kameralne.

        A co do mnie to jestem mama 14miesiecznej Hani, mieszkam w Głogowie i zajmuje
        sie moja corcia. Jesli cos jeszcze cie interesuje to napisz co chcialabys
        wiedziec.
        • averna Re: do olla116 20.04.05, 14:12
          mama dziewczynki smile myslałam, że w lutym sami chłopcy sie rodzili
          czytają wcześniejsze posty odniosłam wrażenie jakby ukryte forum było czymś
          bardzo ważnym i za wszeklą cenę nalezy się tam "dostać"
          Głogów... całkiem niedaleko mnie smileOścienne województwo
      • averna Re: Ej, co z wami? Strajkujecie? 20.04.05, 14:08
        witam, witam! tylko kogo? Olę? Reszta chyba rzeczywiście sporadycznie tu
        zagląda. U Kuby nic nowego. może tylko to, że ostatnio zaczął później chodzić
        spać, z czego, jak się można domyśleć, nie bardzo jestem zadowolona. Zaczęłam
        się zastanawiać, czy nie zrezygnować z drzemki w środku dnia. Tylko czy On
        wytrzyma do wieczora i przzede wszystkim, czy będzie spał porządnie w nocy. W
        sumie boję się też, że z wczesniejszym pójściem do łózia, mój chłopak będzie
        wcześniej wstawał, a tego na pewno bym nie chciała. Teraz śpi do 6.30. w
        porywach 7.15.
        W ubiegłym tygodniu miałam małe stracie z opiekunką, bo poraz którys z kolei
        zapomniała o jednej z rzeczy, o którą ją nonstop proszę (w mieszkaniu grubo
        ponad 20 stopni, a dziecko śpi w sweterku pod kołderką!!). Niech już będzie
        czerwiec i koniec denerwowania się, że znowu jest cos nie tak, jak bym sobie
        tego życzyła. TYlko co od września? Ciągle nie mogę się zdecydować...
        nie mam dziś czasu na dłuższe pisanie
        pozdrawiam
        Gośka
        • piopal JESTEM!!!! 20.04.05, 16:07
          Trochę długo mnie nie było-powód bardzo prozaiczny-była ładna pogoda i więcej
          czasu spędzałam ze Stefanem na działce niż w domu,niestety pogoda zrobiła się
          do bani i znowu siedzimy w domu.Zaliczylismy ze Stefanem fryzjera-oj był
          płacz...moje dziecko wyszło z założenia,że co jego to nie odda-żałość nad
          każdym włosem ale cóż jak się powiedziało A to i trzeba było B,i tak jedna
          fryzjerka trzymała głowę Stefana,druga cięła,trzecia robiła co mogła aby nie
          płakał a ja cóż wyszłam tak skopana i podeptana przez małego że chyba pozwolę
          mu zostać hippisem.Mamy dwie jedynki-prawie w całości widoczne,wysypkę-
          prawdopodobnie tzw.trzydniówkę,gorzej jemy i bardzo broimy.Ostatnio uprałam
          klocki z pościelą-najlepsza zabawka to pralka i wrzucanie różnych rzeczy do
          niej-przy okazji sprawdza moją spostrzegawczość.U MNIE PADA ŚNIEG!!!!
          Sam jesze nie chodzi-boi się ale za to uwielbia dreptać uwieszony na moich
          rekach-super ćwiczenie na kręgosłupsad-dużo się zrobi dla świętego spokoju i
          radosci malucha.A co do ukrytego forum-dajcie spokój szkoda czasu-może
          dziewczyny wstydzą się tego o czym piszą???Ja dostałam się do pielęgniarek ale
          jestem tak leniwa że nie chce mi się logować i wogóle się tam nie
          udzielam,nawet już tam nie zaglądam.
          Pozdrawiem wierne PISZĄCE i CZYTAJĄCE
          Agnieszka
          • olla1660 No wreszcie... 21.04.05, 12:29
            a już mnie niepokoił Twój brak, to znaczy brak Ciebie.
            Tak właśnie myslałam, że to przez pogodę i że całymi dniami
            włóczysz sie ze Stefanem po łąkach i polach, albo non stop
            pijasz kawę na tarasie i opalasz buźkę a może już i resztę Ciała twego
            powabnego w wiosennych promieniach warmińskiego słonka.

            No, ale dobrze, że już jesteś (pewnie chwilowo, bo od poniedziałku znowu słonko
            zapowiadają) i weź Ty się nie wygłupiaj i nie zostawiaj nas.

            Gratuluję ząbków, jak mówią: w przyrodzie nic nie ginie..., więc i te zęby
            kiedyś musiały wyrosnąć.
            O fryzurach wszelakich: mój Antek już jest hippisem, był od zawsze, choć teraz
            bardziej wygląda na juhasa, zwłaszcza jak założę mu taką baranią kamizelkę na
            chłodne dni. Dość zabawnie wtedy wygląda. A u fryzjera to chyba by dostał
            wścieklizny. A czym obcinały fryzjerki - maszynką na jeża?

            Agnieszko, czy Ty jesteś pielęgniarką?

            Chciałabym zobaczyć fotę Stefana. Na pokazywanie dzieci na "zobaczcie" nie
            namawiam, ale może wyślesz mi jakieś na maila?

            Buźka ola
            • piopal Re: No wreszcie... 21.04.05, 13:21
              Eee z tym ciałem to przesada-i owszem jest powabne ale jeszcze nie wystawiam go
              do słońca-jestem tylko na etapie "paszczy".
              Stefan cięty był nożyczkami-jakoś nie chciałam maszynką tak na jeża-wogóle było
              mi żal tych jego włosków,całe szczęście że odrosną.
              Tak jestem pielęgniarką ale nie wiem czy wrócę do zawodu,pracę mogę mieć tylko
              na dojazd a ja nie chcę zostawiać Stefana-wystarczy że moja połówka dojeżdża do
              pracy,więc ja muszę być na miejscu.
              A co do zdjęć-wyślę Ci tylko muszę poczekac aż połówka wróci z pracy bo ja nie
              umiemsad-tak mi pokazuje żebym nie umiała.
              Wczoraj byłam z małym u lekarza i chyba ma różyczkę,kobita nie jest pewna po to
              dopiero trzeci dzień z wysypką-upstrzony jest bardzo ale głównie na buzi,główce
              i szyjce-nie zaszczepili mi go wcześniej bo baby się bały ze względu na brak
              zębów(podobno odra daje jakieś uboczne objawy a Stefan to jest wcześniak)no i
              mamy czekać,dostałam leki i nic nie jest lepiej.
              Kobiety ja was nie zostawię-no co ty,a z kim będę plotkować????Co prawda nie ma
              nas za dużo ale zawsze ktoś się odezwie.
              Narazie kończę -pozdrawiam ciepło Agnieszka
              • averna czupryna 22.04.05, 10:18
                cześć Dziewczyny!
                Wasi mężczyźni chodzą już do fryzjera a mój Kubucha prawie ciągle łysek. Coś
                tam niby ma na tej swojej głowce, ale nawet nie da się określić dokładnie
                koloru (zmienia się w zalezności oood światła), ale chyba będzie taki jakiś
                szatynowaty z lichymi włoskami (po swoim tatusiu). Co prawda raz Kuba miał
                ściętych ociupinkę włosów z tyłu, bo po ściągnięciu czapki miał totalne sianko,
                ale do prawdziwego fryzjera to jak dobrze pójdzie wybierze się w wieku 5 lat. :-
                )
                Chyba trochę zazdroszczę Agnieszce, że siedzi sobie w domku z maluchem. Z
                jednej strony też bym chciała, ale czasem zastanawiam się, czy ja bym to
                wytrzymała. Non stop z dzieckiem bez chwili wytchnienia. Czasem Kuba ma gorsze
                dni i wtedy naprawdę jest trudny. Potrafi nagle zapłakać niewiadomo dlaczego,
                marudzi i marudzi i ja już nie mam siły domyslać się o co mu chodzi. (nadal ma
                w repertuarze tylko "am" + masę UUU. aaaa eeeee oczywiście z ręką wyciągniętą
                do góry) Czasem myślę, że może nie mówi dlatego, że tyle czasu spędza z
                opiekunką, która nie bardzo pomaga mu w nabyciu mowy-ale to chyba bzdeta, nie
                lubię opiekunki, więc zwalam na nią smile
                Gdy nie miałam dziecka to wydawało mi się, że absolutnie nigdy w zyciu, nie
                mogłabym nie pracować i siedzieC w domu z dzieckiem. Teraz oczywiście zmieniłam
                zdanie, tylko nie jestem przekonana, czy to ze względu na Kubę, czy mój
                narastający wstręt do szkoły. Dziś rano praz kolejny, ja się spieszę, ubieram
                maluję, a KUba czepia się mojego kolana i błagalnym wzrokiem prosi, żeby go
                zabrać na ręcę. Wracam z pracy i mały nawet nie chce dac mi umyć rąk, bo już
                chce żeby go zabrać na rączki. Chyba Tęskni przez te kilka godzin.
                Olu! Czy Ty sie zastanawiałas kiedyś nad urlopem wychowawczym? Agnieszko! A czy
                TY nie masz czasem dość siedzenie ze Stefanem?
                Normalnie mam problem, naprawdę nie wiem co robić od września, a niebawem będę
                musiała się zdecydować sad

                Gośka
                • azja.david Re: czupryna 22.04.05, 13:32
                  Witam!Jeszcze mnie nie znasz,bo od wczoraj przystąpiłam do Was.Mam na imię Aśka
                  mam synka Dawidka,nie pracuję i uwierz mi,strasznie Ci zazdroszczę i tym
                  wszystkim,którzy oprócz wychowywania dziecka mają swoje życie!Ja momentami mam
                  ochotę wyć do księżyca lub wystrzelić się w kosmos!!!Najgorsze jest to, że mały
                  wciąż nie przesypia nocy,domaga się butli i często trzeba go nosić i tulić do
                  snu(waży 13 kg).Pozdrawiam......
                  • averna Re: czupryna 22.04.05, 13:54
                    Fajnie Asiu, że zdecydowałaś się do nas przyłączyć. Już Ola Ci pisała, że jest
                    nas tu kilka lutowych mamuś (kameralne towarzystwo) smile
                    Zazdrościsz??? Hmmm, wierz mi! nie jest ciekawie, kiedy wracasz czasem padnięta
                    z pracy, a tu nie da sie powiedzieć małemu, idź sobie bo nie mam już siły. W
                    weekendy, kiedy zajmuję się tylko małym nie jest tak wszystkim zmęczona, jak
                    właśnie od poniedziałku do piątku. A co byś powiedziała na płaczącego Dawida
                    przed każdym Twoim wyjściem do pracy, próbującego Cie zatrzymać? Wierz mi to
                    boli, nawet wiedząc, że dziecku nie dzieje się krzywda. Chyba tak już jest, że
                    chce zawsze to, czego się nie ma.
                    Pocieszę Cię, że mój Jakub też nie przesypia nocy. Budzi mnie w nocy średnio 3
                    razy, ale butlę daję mu sporadycznie, jak już nic innego nie działa i mały
                    wpadł niemal w szał, co wypada średnio raz na 2 tygodnie. Tak wiec przychodzi
                    godzina 6.30 czas wstawać, a tu pospało by sie dłużej. Ciekawa jestem kiedy
                    będe miała pierwszą noc bez wstawania. W sumie to myślę, że tak się do tego
                    przyzwyczaiłam, że traktuję to jako coś normalnego, jaki przewijanie, wieczorna
                    toaleta.
                    Tulić do snu.... ja zawsze tak robię, inaczej Kuba nie zaśnie. Ostatnio muszę
                    też mu śpiewać kołysankę. W moim wydaniu są to niekończące się kotki dwa smile
                    Jak tak dalej pójdzie to będe musiała rozszerzyć repertuar.

                    dziewczyny!
                    miłego weekendu!
                    Gośka
                    • piopal O matko!! 22.04.05, 15:46
                      Kobiety ale mnie przeraziłyście,wspólczuję Wam serdecznie!
                      Mój Sefan od początku przesypiał noce i tak też jest teraz,nie noszę go do
                      spania-bujam w wózku albo jak jest mocno zmęczony to pada sam.Usypia u siebie w
                      łóżeczku ale w nocy zabieram go do nas bo wydaje mi się że śpi wtedy
                      spokojniej.A co do siedzenia w domu(tego siedzenia to naprawdę jest mało)to i
                      owszem też ma gorsze dni i czasami sama ze sobą sobie nie radzę a co dopiero z
                      małym ale cóż-narazie tak musi zostać.Boję się rozstać z małym-myślę że ja to
                      bardziej przeżyję niż on,nie boi się obcych,nie płacze ot taka przylepa bardzo
                      pogodna.Mam nadzieję że tak szybko nie będę musiała iść do pracy-narazie dobrze
                      mi się "siedzi"ot taka ze mnie kura udomowionasmile
                      Miłego weekendu PISZĄCYM i CZYTAJĄCYM
                      Agnieszka
                    • azja.david Re: czupryna 23.04.05, 11:34
                      Dzięki za słowa otuchy!!!Na prawdę były mi potrzebne!A co do "aaa kotki dwa..."
                      u nas ten sam repertuar.
                      GORACO POZDRAWIAM
                      AŚKA
    • kasinka75 Re: 27 LUTY 2004 23.04.05, 12:17
      Witam wszystkie lutowe rybki!
      Ta data bardzo mi się podoba,więc wtrącam swoje trzy grosze. Co prawda to nie
      dzień urodzin moich dzieci tylko mój ale nie mogłam się oprzeć. Moja starsza
      córcia jest z marca 2002 a młodsza z 11 lutego 2005 (miała termin właśnie na 27-
      go ale się trochę pospieszyła i jest wodniczkiem).
      Pozdrawiam

      Kasia
      • azja.david Macie alergików? 23.04.05, 12:32
        Mój Dawid uczulony jest na krowie mleko i jego przetwory. Może macie jakieś
        ciekawe przepisy kulinarne?On biedny pałaszuje to swoje wstętne mleko Bebilon
        Pepti,a ja cały czas się zastanawiam jak on może to jeść?BLEEEE
      • olla1660 Pozdrowienia dla Kasi i córeczek... 25.04.05, 14:40
        A mój Antoś się mocno opóźnił - miał być wodniczkiem z 16 lutego 2005,
        a wyszedł 27 luty. Strasznie długo kazał na siebie czekać.
        Ale warto było!
        Pozdrawiam
    • piopal Olu-wysłałam zdjęcia Stefana 23.04.05, 14:31
      Sorry za krótki tekst ale moje kochanie nie dało mi dokończyć.
      Nie mam aktualnych zdjęć na dysku także wysłałam Ci "starocie",dla porównania
      takie ciut po urodzeniu i takie już starsze.
      Mam nadzieję że weekend upływa Ci,a raczej Wam miło-czytaj-Mały nie rozrabia i
      jest jak aniołeczek-mimo tej zimnicy(brrrr).Moje dziecię katuje mnie chodzeniem
      i myślę że tak długo nie pociągnę a raczej mój kręgosłup-zgięta w pałąk i do
      przodu-niestety sam nie chce dreptać.Mamy problem z jedzeniem-muszę pilnować
      aby nic nie przegryzał między posiłkami bo potem nie chce jeść i tak nie wiem
      co już mu gotować(jakiś zrobił się wybredny),a gotować to ja chyba nie lubięsad
      Pozdrawiam CIEPŁO Agnieszka
      Ps.Nie wiem co zrobić alergikowi do jedzenia,czsami w "Dziecku"są przepisy na
      szybkie jedzonko dla wrażliwców.
    • olla1660 Witajcie... 25.04.05, 14:37
      Oj, długo nie zaglądałam a Wy się tak rozpisałyście, że hej.
      Averna to chyba poświęciła całe długie przerwy na pisanie,
      bo posty długie, oj długie.
      Witam Asię mamę Dawida. Fajnie, że się przyłączyłaś.
      Aga Piopal - dzięki za foty. Widać, że Stefan to charakterny jegomość.
      Czy wyjaśniło się już co to za wysypka?

      Co do pracowania, czy nie pracowania:
      Fakt jest to problem, a dlatego, że nie można mieć wszystkiego,
      a chciałoby się i z dzieckiem jak najwięcej, ale i mieć coś, jakieś życie
      także poza dzieckiem. Bo, choć już ponad rok razem, to ciągle jest to nowa
      sytuacja. Ten brak czasu dla siebie, zmiana trybu życia, poranne wstawanie
      (ja zawsze byłam typem "sowy" a nie "skowronka"), obowiązki i obowiązki.

      Kiedy od połowy stycznia regularnie zaczęłam chodzić do pracy, to miałam
      wrażenie, że choć pracuję to odpoczywam. Zwłaszcza, że na dwa miesiące przed
      pierwszymi ząbkami (czyli styczeń i luty) Antek był baaardzo trudny, jeczący,
      niejedzący, płaczliwy i kapryśny. Czułam, że odpoczywam od niego i, że jest mi
      z tym dobrze. Ale teraz brakuje mi go i chciałabym więcej czasu z nim spędzać.
      Ale jak się powiedział "A" to trzeba i "B".
      Antek jest typem "cygańskiego dziecka" - wszędzie mu dobrze, lubi ludzi, nie
      boi się, ale tez widzę, że tęskni za mną. Jak wracam z pracy to, jak u Averny,
      muszę wziąć go na ręce i z pół godziny mnie nie odstępuje na krok.

      Ale niestety nie mogę sobie pozwolić na niepracowanie. Zwłaszcza, że prowadzę
      własną firmę (grafika, projektowanie - generalnie praca komputerowa) i muszę
      płacić co miesiąc ZUS, który mnie zabija (ponad 700 zł).
      Na początku pracowałam w domu. Ale odkąd Antek stał się bardziej absorbujący,
      to praca w domu odpada, chyba że udostępniłabym Antkowi drugi komputerek tylko
      dla niego. Najlepiej taki w częściach z wystającymi kabelkami....

      Do Gosi:
      Musisz zmienić te opiekunkę, rzeczywiście jest słaba - juz samo niemycie rąk
      (podstawowa zasada higieny) ją dyskwalifikują. Zresztą da się odczuć, że Ciebie
      to gryzie, więc poco się męczyć. Ale decyzja o rzuceniu pracy nie jest łatwa.
      I w tej sytuacji chyba nikt Ci nie może doradzić. A ile godzin dziennie
      spędzasz w pracy? Może zredukujesz ilość godzin do połowy etatu?

      Asia pisała o problemach z menu dla alergika.
      A ja nie mam pomysłu na śniadania dla Antola.

      Przesypianie nocy: u nas zawsze było dobrze, bite 10 godzin snu, ale pod
      warunkiem, że w naszym łóżku. Przeniesiony do łóżeczka, budzi się po jakimś
      czasie, ale wystarczy, że go wezmę na rączki, przytulę i przeniosę do naszego
      łóżka zasypia jak aniołek.

      My mamy tez inny problem, Antek bardzo dużo pije. Również w nocy i najczęściej
      soczek, ale pare dni temu dentystka postraszyła nas "próchnicą butelkową".
      Teraz staram się go przyzwyczaić do czystej wody. Szkoda by było tych czterech
      zębali.


      Kończę, bo się zgubiłam.
      Buźka dla wszystkich
      ola
      • svistak Jak nie urok to... 28.04.05, 10:38
        ... biegunka. 5 dni walczylam sama:jagody, smecta, marchewka, szlaban na owoce
        itp. ale trzeba bylo isc do lekarza (pierwszy raz cos mojemu malemu naprawde
        cos bylo!). dalam JEDNA dawke leku (nifuroksazyd)... i kostke gorzkiej
        czekolady... na razie cisza. czekamy.
        smile
        i tym optymistycznym akcentem ...zycze slonecznego dlugiego weekendu
        svistak
        • olla1660 Na biegunkach się znam słabo... 28.04.05, 12:13
          bo nie miewam ani Antek (na szczęście), ale to nic przyjemnego
          i chyba mocno odwadnia i wycieńcza, bo pewno mały nic nie je.
          A czy lekarz powiedział co było jej przyczyną?

          W każdym razie w imieniu własnym i Antola życzymy szybkiego
          powrotu do zdrowia i weekendu słonecznego i ciepłego,
          abyście mogli poplażować w promieniach wiosennego słonka
          oraz w oparach morskiej bryzy (boście chyba z pomorza)
          i... ogólnie aby było cudownie.

          Buźka ola
          • azja.david A u nas........ 29.04.05, 14:06
            .....jakoś tak zimno!Miało być ciepło,a wcale nie jest. Małego chyba za lekko
            ubrałam na dzisiejszy spacer i trochę zmarzł(wiatrzysko okropasne!)Ale wypił
            ciepłe mleczko i teraz smacznie śpi.Ostatnio do wszystkich napotkanych osób
            uśmiecha się pierwszy,potem robi(i mówi)pa pa i na koniec przesyła całuska.
            Wczoraj na przykład w supermarkecie zaczepił blond-piękność i tak się do niej
            uśmiechał i przesyłał całuski<że stwirdziłam,że niezły z niego
            podrywacz.Oczywiście tatuś również nie krył zainteresowania blond-panią(apropos
            jestem brunetką!)Noi same widzicie co ja mam z tymi CHŁOPAMI!smile Chcę mieć
            córkę!No ale jeszcze nie teraz.......
            Pozdrawiam wszystkie mamy synków i córek
            Aśka mama DAWIDKA
            • averna Re: A u nas........ 03.05.05, 13:16
              cześc dziewczyny i dzieciaczki!

              Kuba tez jest niezłym podrywaczem, najwidoczniej chłopcy w tym wieku już to
              mają. smile Donoszę wam tylko, że chwilowo nie bardzo miałam i mam czas na
              pisanie, (ale czytałam sumiennie na bieżąco wasze wszystkie wypowiedzi), gdyż
              trochę nawału rozmaitości wtargnęło w moje życie. Trochę dużo spraw zawodowych,
              choroba Kuby, odbiór nowego samochodu i w tym samym dniu stłuczka starego smile
              Mnóstwo pracy w ogrodzie, wymyślanie placyku zabaw dla małego no i jeszcze ten
              upał, którego nie cierpię. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że coś ostatnio
              dziwnie się czuję... jak bym była w ciąży smile

              pozdrawiamy bardzo serdecznie
              Gośka i Kubuś
    • averna nikt nic nie pisze? 06.05.05, 10:41
      cześć dziewczyny

      Wchodzę na forum a tu co? nic! nikt nie pisze od ponad tygodnia, czyżby
      dzieciaczki zapadły w wiosenny sen? smile Dizś rano totalne zdziwienie.. wychodze
      do pracy o 7.45 a Kuba jeszcze śpi. ciekawa jestem o której wstał, normalnie
      szok, to chyba jego rekord, chociaż już zdarzyło mu się dawno dawno temu pospać
      do ósmej. Dziś Kuba ma imieniny i wczoraj byłam kupić mu jakies nowe zabawki i
      książeczki, m.in. dostanie zestaw do piaskownicy, bo do tej pory chodził do
      niej z łopatką, łyżkami i jakimiś plastikami po supermarketowych surówkach.
      Najpierw chciałam mu upiec jakiś tort, ale oczywiście wieczorem byłam już tak
      wykończona, że stwierdziłam, że coś się kupi gotowego na wypadek gdyby pojawili
      się jacyś goście.
      Wczoraj mój syn postanowił sie zbuntować i nie jeś obiadu, aninie chciał zupy,
      ani mięska i ostatecznie zjadł kaszkę. ma takie zachowanie raz na miesiąc;
      dobrze, że nie częściej.
      Szkoda, że się znowu ochłodziło, ale pewnie niedługo ciepełko znowu
      nadejdzie... oby!
      wracam do pracy sad

      pozdrawiam
      Gośka
      • olla1660 Re: nikt nic nie pisze? 06.05.05, 14:25
        Czeeeeść.
        Wszystkiego najlepszego z okazji kubusiowych imienin.

        A ja nie piszę bo nie mam czasu, to znaczy nie miałam czasu,
        ale mam nadzieje, że to się wreszcie zmieni.
        Cały zeszły miesiąc miałam straszliwą zawieruchę w pracy,
        tak że nie wstawałam od komputera.
        A potem ten 1 i 3 maj - dni wolne, teoretycznie,
        ale w domu ciągle coś jest do zrobienia - jakieś porządki
        i przemeblowania.
        Od niedzieli Antek jest u dziadków 100 km od domu, więc
        pojawiły się nowe możliwości czasowe, mówiąc wprost mieliśmy dużo czasu.
        Tęsknotę już czuję przeokrutną za nim. To pierwsza tak długa rozłąka.
        Jutro już po niego jedziemy i nie mogę się doczekać kiedy go przytulę.
        Bardzo mnie ciekawi droga Averno, jak wygląda zrobiony przez Ciebie (Was?)
        placyk zabaw dla malucha. My się właśnie przymierzamy do zrobienia czegoś,
        ale nie mamy pomysłu co zrobić.
        Piszę chyba nieskładnie wieć będę kończyć, zresztą mam jeszcze tyle pracy....

        Pozdrawiam wszystkie mamuśki i małe urwisy.
        ola

        Ps. Gosia i co z ciążą? Będzie nowe averniątko?
        • azja.david Dlaczego............ 08.05.05, 00:00
          nie piszecie nic o swoich dzieciaczkach?Czyżby przestały psocić?Albo tak
          psocą<że nie macie czasu?Pewnie to drugie!Ja zasiadłam dopiero teraz(prawie 24
          godzina!) Jakos nie mogę usnąć.Mały strasznie budzi się w nocy i płacze!Już nie
          wiem co mam robić?!Dostał uczulenia na pleckach i brzuszku i chyba strasznie go
          to swędzi! Drapie się przez sen i płacze,a ja wychodzę z siebie.Doktorka
          PRZEPISAŁA NA TO MAŚC,ALE TO MAŚĆ STERYDOWA I NIE KAZAŁA PRZESADZAĆ.Mówie Wam<z
          dzieckiem alergicznym nie jest łatwo>No dobra<kończe te żale i czekam na
          wiadomości o Waszych pociechach>
          Aska z Dawidkiem
          • olla1660 No to będzie o dziecku... 09.05.05, 12:10
            Wkońcu wczoraj odebraliśmy Antka-urwisa od dziadków.
            Już byłam taka stęskniona. On chyba mniej...
            Bardzo było mu tam dobrze, wiele wrażeń i nowych doświadczeń,
            - nie miał czasu się nudzić. Z "wczasów" wrócił z jednym
            nowymi słowami: "aba" - żaba, drugim doszlifowanym - "dadek" czyli
            dziadek, "awa" - kawaoraz dźwiękonaśladowcze "dzyn dzyn".
            Nową fascynacją stał się traktor. Traktor, który go fascynował ale i przerażał.
            Przez zaledwie tydzień bardzo się zadomowił w nowym miejscu, ale po powrocie
            do domku równie szybko wrócił do starej rutyny.
            Po tygodniu niewidzenia wydał mi się jakiś duży i inny no ale cały czas
            najukochańszy i najmilszy. Humorek mu dopisuje, wygląda na zdrowego.
            Martwi mnie tylko, że od jakiegoś czasu (po duzym katarze) ma stale powiększone
            węzły chłonne za uszami (takie gulki). Czy wasze dzieci też tak mają?
            Czy takie gulki mogą się długo utrzymywać? Przez ten katar i te węzły
            nie byliśmy jeszcze na szczepieniu na odre, różyczkę, świnkę i inne
            ustrojstwa... To też mnie trochę martwi.

            Buziakos
            ola
    • piopal Ja też o dziecku... 11.05.05, 08:12
      Witam,długo mnie nie było-powód hmmm może ciut lenistwo,brak weny itp.
      Moje dziecko,a raczej SZKODNIK jest teraz bardzo absorbujący-nic nowego,też tak
      macie-muszę mieć oczy,uszy wszędzie.Ostatnio jest na etapie sprawdzania swojej
      wytrzymałości na ból-przyciska paluszki drzwiami albo zamyka na nich
      szafkę,szufladę-i niestety za każdym razem jest płacz,mam nadzieję że mu się to
      w końcu znudzi bo ja mam dosyć.
      Zaliczyliśmy w końcu odrę i te inne śmieszne przy okazji-moje dziecko waży 9600
      i 76 dł.a jak tam wasze?
      Starsznie dużo gada ale po swojemu-to podobno po mamusi bo ja niby też tak dużo
      gadamsmile-buzia mu się nie zamyka tak od rana,ciut przerwy na spanie i znowu
      ztrajkocze w mało zrozumiałym języku(no jest mama i tiatia ale to wszystko co
      da się zrozumieć).Sam nie chce chodzić-mówię leń po tacie ale uczepiony mnie
      zasuwa jak mały samochodzik,nie mamy chodzika więc wpadł na genialny pomysł i
      pcha przed sobą fotel wiklinowy-cudaksmile.Mam troche kłopotu z jedzeniem bo
      zaczyna grymasić i trzeba pokombinować-mało pije mi mleka(swojego z kaszką)-
      krowiego do pyska nie weżmie,nawet pod postacią budyniu-trochę mnie to martwi
      ale mam nadzieje że to chwilowy kaprys i wrócimy do mleka(zawsze to troche
      wapnia,witamin itp.świństw).Najle[piej smakuję mu jedzenie taty-no i przestałam
      gotować na dwa garnki,bo jego zupki jadłam ja (fuuu)albo pies a Stefan i tak
      dojadał z tatą i jeszcze jedno-zaczął pić soczki,wcześniej pluł,krzywił sie jak
      diabli a teraz proszę nawet marchewka mu smakuje.
      Zęby narazie tylko dwa,na resztę czekamy-w końcu dojdą,a poza tym jest
      super,łapiemy słonko-jak tylko się da.
      Gosiu czy mam gratulować drugiego malucha?
      Olu,bo przyrośniesz do fotela i paluchy zostaną na klawiaturze-nie pracuj tak
      dużo-muszę Ci "powiedzieć"że podziwiam cię bo nie wiem czy zdobyłabym się na
      wysłanie Stefana na tak długo-chyba umarłabym z tesknoty,chyba jestem troche
      zaborczą matką-jeżeli Stefan nie będzie miał rodzeństwa to będzie miał ze mną
      ciężko.
      Pozdrawiam Was Ciepło-czytające i piszące Agnieszka
      • olla1660 ...... 11.05.05, 17:28
        Cześć długo nie pisząca Ago.
        Oj ja chyba już przyrosłam do fotela. No naprawdę muszę zwolnić,
        bo kwiecień miałam taki zwariowany, że spędzałam w pracy po 9-10 godzin.
        Istne wariactwo. Muszę więcej czasu spędzać z Antkiem, bo w końcu zapomni,
        że ma rodziców.
        Za Antkiem, jak już pisałam strasznie tęskniłam.
        Nie zdobyłabym się na tak długą rozłąkę, gdyby nie to, że musieliśmy
        z Maćkiem usprawnić w domu i ogrodzie parę rzeczy właśnie ze względu na niego.
        No a przy nim raczej by się nie dało. Co prawda pogoda była "pieska"
        (przepraszam wszystkie pieski) i pracowało się fatalnie (bo to była
        głównie praca podwórkowa). Mam już dość tych chłodów - no ile można?

        Z mlekiem to różnie bywa, Antek też miał swoje chwile awersji do tego specjału.
        No ale teraz wsuwa wszystko, co się da a najbardziej lubi ziemniaczki.
        Od tych ziemniaczków bardzo mu urosła dupka i jeszcze bardziej pućki.
        Bardzo jest teraz pućkowaty. A jeszcze miesią temu martwiłam się, że jest zbyt
        chudy. To teraz już nie jest.

        Z pchaniem wiklinowego fotela to niezły patent, widziałam to u koleżanki.
        Jej niechodząca jeszcze samodzielnie roczna córeczka też chętnie pcha.

        pozdrowionka zza stołka
        ola



        • averna Re: ...... 13.05.05, 10:24
          witajcie dziewczyny z synkami smile

          No własnie... czy to nie dziwne, że praktycznie mamy tu samych chłopaków?
          Najpierw po troszkę odniosę się do tego co pisałyście, a potem może coś nowego.
          Zazdroszczę wszystkim tym, którzy mogą podrzucić dziecko dziadkom, czy w ogóle
          komukolwiek. Ja jestem zdana na Kubę cały czas wyłączając godziny pracy.
          Napradę czasem miałabym ochotę zostawić go gdzieś na cały dzień i po prostu
          odpocząć od mojej najukochańszej istotki na świecie.
          Co do placyka zabaw to na razie jeszcze go nie stworzyliśmy, na razie jest
          tylko piaskownica, którą tatuś zrobił w weekend synkowi, kiedy ten spał w
          dzień. Na pewno będie huśtawka, bo Kuba ją uwielbia i jakiś tor przeszkód (jak
          wychodzę z nim na spacer to zalicza po kolei wszystkie ogrodzenia, oczywiśie
          najlepsze są te z murkami na które można wchodzić (dobrze, że to miejscowośc
          letniskowa i właściciele najczęsciej tego nie widzą). Jak już coś konkretnie
          obmyślimy to dam Ci, Olu, znać jak już bedziemy mieli kompletny projekt placyku
          zabaw.
          Wasze dzieciaczki nabywają nowe słówka, a mój zatrzymał się na etapie "am" i
          nic nie chce dalej ruszyć. Jego tatuś jest raczej milczkiem, więc pewnie wdał
          się w niego. Chociaż przyznam, że zwykle wieczorem Kuba robi się bardzo
          gadatliwy tylko że jakoś nie można go zrozumieć smile Syn koleżanki też długo nie
          mówił, jak zaczął to od razu z bardzo bogatym repertuarem i wieku 2 lat
          rozpoznawał i nazywał wszystkie marki samochodów smile
          Jeśli chodzi o guzki za uszkami, to Kuba nigdy nie miał czegoś takiego, ale też
          katar miał chyba z 2,3 razy w życiu. Na szczęście generalnie jest zdrowym
          dzieckim, chociaż zaliczył już pobyt w szpitalu.
          Współczuję ASi... pewnie nie jest ciekawie z alergicznym dzieckiem. Kuba miał
          raz wysypkę w wieku kilku tygodni i kąpałam go wtedy kilka razy dziennie we
          fiolecie. Do dziś nie wiem od czego mu to wtedy wyszło.
          Kuba mierzy 80cm, ale nie wiem ile waży, na pewno minimum 11 kg, gdyż przy
          ostatnim szczepieniu, a już nie pamiętam kiedy to było ważył 10400. Myślę, że
          może mieć grubo ponad 11.
          Kuba od zawsze był mlecznym chłopcem i nadal taki jest. dziennie wypija jakieś
          300ml mleka i dostaje kaszkę na 150ml. Z innych rzeczy do picia toleruje tylko
          soczek i to w szczątkowych ilościach. Do jedzenia ma swoje ulubione rzeczy i
          innych nawet nie chce spróbować, patrzy na to coś podejrzanym wzrokiem,
          zaśićnie usteczka, pkręci głową, że nie i tak sie kończy próba podania mu
          czegoś nowego do spróbowania.Może z czasem przekona sie do nowości.
          I najważniejsze... na teście ciążowym ukazały się dwie kreseczki, ale do
          lekarza idę dopiero w przyszłym tygodniu. Z moich obliczeń termin wypada na
          30.12, więc jak dobrze pójdzie to będę miała upragnioną dwójkę dzieci smile W
          sumie to trochę mnie to wszystko przeraża, ale staram się nie myśleć o tym co
          będzie, myślę pozytywnie smile

          pozdrawiam
          Gośka
          • olla1660 Re: ...... 13.05.05, 16:16
            No to... będziemy gratulować za tydzień.
            Oczywiście myśl pozytywnie bo kobiety w ciąży nie powinny się stresować.
            To nawet się dobrze złoży - decyzja o odejściu z pracy podejmie się sama.

            Co prawda myśl o drugim bobasie (choć też tego chcę) może budzić lekką panikę.
            Dwa małe wariaty w domu... Ale może urodzi się grzeczna i spokojna dziewuszka?
            Która będzie świetnie spała, dobrze jadła i całymi dniami siedziała w kojcu i
            grzecznie się bawiła. Sama lub ze starszym braciszkiem.

            Buziaki
            ola
            • piopal zostałam "zastraszona" 14.05.05, 07:39
              Tak,drogie Mamuśki i owszem zostałam zastraszona że jak się nie będę odzywać to
              dojdzie do rękoczynów-czyli dostane w dziób-a ja się boje gróżb więc piszęsmile))
              Stefan zrobił się porannym ptaszkiem-wstaje 5-6(ja razem z nimsad)i spać idzie
              19-20(i niestety ja razem z nimsad),w ten oto sposób moje dziecko ograniczyło mi
              kontakty z normalnie funkcjonującymi ludżmi-bo niby jak można pójść w
              odwiedziny o 8 rano?,a po 20 to ja juz śpię.Normalnie jak kura tylko że
              domowa,no ale cóż ..dobro dziecka...a niech mu będzie ,ciut się poświęce,kiedyś
              sobie odbiję-jak będę stara i mało ruchliwasmile))
              Dzisiaj mam zamiar zmęczyć małego-zabieram go na działkę i tam niech sobie
              rozrazbia-pogoda ma byc super to trzeba złapać trochę słońca na paszcze,a i
              resztę też trza by wytawić.
              Ta wysypka o której kiedys Wam pisałam to były zwykłe potówki-sama to odkryłam
              bo mądra lekarka podejrzewała różyczkę-także narazie jesteśmy zdrowi na ciele i
              umyśle(pewnie za wyjątkiem piszącej ale co tam ...dla równowagi społeczeństwa i
              takie osoby też muszą być a poza tym żadna matka nie jest NORMALNA)
              Gosiu a ja pogratuluje od razusmile))),chociaż czekaja Cię trudne miesiące a i
              lata nie łatwe(dwójka wrzeszczących szkrabów)ale będzie dobrze.Kuba będzie w
              grudniu dużym,samodzielnym facetem to i czasu dla malucha będziesz miała więcej
              (czysto teoretycznie),trzeba byc dobrej myśli!
              To kobiety narazie się oddalam,trzeba coś zrobic ze sobą bo muszę wyjść do ludzi
              (zakupy)a nie lubie tego szykowania....sad
              Pozdrawiam CZYTAJĄCE i PISZĄCE
              Agnieszka(zastraszonasmile))
              • averna Re: zostałam "zastraszona" 16.05.05, 13:15
                Agnieszko! Kuba też budzi się ostatnio nawet o 5, ale daję mu wtedy smoka do
                buzi i najczęsciej zabieram do swojego łóżka, wytrzymuje wtedy do 6.30-7.00.
                Spać chodzi między 20.30, a 21.00. i zwykle musze przy nim siedzieć minimum pół
                godziny, rekord to 50 minut, wcześniej zasypiał przy butli, albo przy
                kołysance, ostatnio już nawet to nie pomaga. Po prostu odkładam go i czekam, aż
                zaśnie. (może zacznę mu czytać bajeczki na dobranoc). Zacznę też chyba dawać
                Kubie normalną kolację zamiast butli, skoro już nie działa jak niezawodny
                usypiacz.

                Gośka
    • olla1660 Oj dziewczyny.... 17.05.05, 15:44
      a ja myslałam, że to Antek jest rannym ptaszkiem bo wstaje koło ósmej.
      A teraz widzę, że skądrze by znowu - straszny z niego śpioch.
      Agnieszko to ja gorąco współczuję tych rannych pobudek, chociaż
      latem ranki są piękne, ale jednak można by troszke czasem pospać.
      Piąta to przecież środek nocy...

      Ja też od kilku miesięcy zazwyczaj zasypiam przy usypianiu malucha.
      Bo też sposób usypiania skłania do zasypiania.
      Antek po 30-40 minutach spędzonych w wannie (około 20 domaga się wręcz myj myj),
      umyty i pachnący po naoliwieniu tudzież nakremowaniu całości siebie i przy
      okazji kawałka mnie pokręci się jeszcze trochę po pokoju (zazwyczaj jeszcze bez
      pieluchy i na golasa), powariuje z tatą, po czym, gdy na horyzoncie pojawia sie
      mleczko, wycisza się trochę.
      Mleczko wypija w spokoju, ale już nie usypia pijąc.
      Zazwyczaj włączam do snu "muzykę bobasa". Leży, słucha i stopniowo coraz
      częściej zamyka powieki i wreszcie usypia. Mnie, przytulonej do niego, też
      zazwyczaj wtedy robi się tak sennie i błogo.
      Postanawiam poleżeć w tej błogości z 15 minut i zaraz potem przełożyć Antka do
      łóżeczka i coś zrobić (pranie, prasowanie, zmywanie, sprzątanie.....)

      Budzę się późną nocą, rozbieram, myję i... już znowu ranek.

      Wszechogarniająca senność. Czy u was też dziś były burze?

      Buziakos ola
      • azja.david Re: Oj dziewczyny.... 17.05.05, 16:10
        Witam!Własnie przeszła burza,a teraz swieci słonko,a Dawid ucina
        drzemkę.Wyszalał się,może trochę pośpi!U nas pobudki o 7-8,ale o 2 w nocy
        mleczko obowiązkowo!
        Przez tydzień Dawid miał towarzystwo.Spała u nas córcia siostry-6letnia
        Ada.Razem sie kąpali,jedli,bawili i w ogóle Dawid nie opuszczał jej na
        krok.Miałam troche spokoju, bo nie łaził za mna tylko za Adą.Mówie Wam,przydała
        by się taka starsza siostra!Pozdrawiam-mama Dawidka
        • piopal Re: Oj dziewczyny.... 20.05.05, 07:21
          No witam Czytające i Piszące!
          EEE z tym wstawaniem to nie jest tak żle-co prawda pora nam się ustaliła5.30-
          6.00 ale za to ma dużo czasu(czytaj-dnia),w zimę się wyspaliśmy(wstawał10-11)a
          teraz cóż-słonce wcześnie świeci man w okno i pobudka,zadne rolety czy zasłonki
          nie wchodzą w grę bo Stefan wstaje już na czuja.Buntuję się trochę przed tym
          wieczornym spaniem o 19-ej bo mogłabym jeszcze coś zrobic albo wyjść ale cóż
          Stefan zadecydował za mnie-usypia wlając się po mnie (tata to nie to samo)i tak
          narazie będzie.Szukam dobrych stron,a jak się szuka to i się znajdzie
          np.pitolące ptaszki za oknem(mam działki i rzekę za oknem),tłukące się koty..i
          reszta stworzeń która wydaje jakieś dżwięki-łącznie z wędkarzamisad
          Kiedy w końcu zrobi się ciepło ale tak naprawdę...tak mi się już chce pogrzac
          na słońcu i mam dosyc tych swetrów-moje dziecko też bo coraz bardziej się
          buntuje przy ubieraniu.
          Nowa zabawa mojego dziecka-rozbiera się ze spodni i skarpet i pakuje się pod
          prysznic-nie ważne czy tam ktos jest czy nie(czytaj-sucho czy mokro),uwielbia
          wodę,a raczej mokro.Cierpi na tym mój pies bo Stefan z uporem"maniaka"wylewa
          jej wodę z miski i rozrzuca suchą karme(wcześniej musi spróbować czy oby ta
          sama),a potem po jednym chrupku wkłada i wywala...aż ja się wkurzę i pozabieram.
          Niestety nie da się tego zastąpić innymi zabawkami,bo ma tak wyczulony
          słuch,usłyszy tylko jedno chrupnięcie psa i już siedzi przy niej.
          A i jeszcze jedno-wyjęliśmy mu jakiś czas temu jeden szczebelek z łóżeczka-no i
          się zaczęła wędrówka ludów-jak nie chce spać to zwiewa z łóżeczka a jak ma mnie
          dosyć-bierze swoją pieluchę,znajdzie w swoim bałaganie smoczek i idzie spać.I w
          ten sposób moje dziecko samo sobie reguluje kiedy i czy wogóle pójdzie spać-za
          wyjątkiem kiedy jesteśmy na spacerze bo w drodze powrotnej zawsze śpi.
          Kończę bo coś się rozpisałam za bardzosmile
          Pozdrawiam Agnieszka
          • olla1660 Re: Oj dziewczyny.... 20.05.05, 14:55
            Cześć mamusie.
            Mamusiu Ago piopalowa - fakt, poranki i ptaszki "pitolące" za oknem to dobra
            strona rannego wstawania. A poza tym - no trudno - trzeba się przemeczyć i
            troche do tych naszych dzieci dostosować. Wkońcu za jakiś czas wyrosną i będą
            miały nas gdzieś. Więc teraz trzeba wykorzystać tę bliskość.
            Z tego co piszesz o wychodzeniu Stefana z łóżeczka wnoszę, że odwarzył się i
            już sam chodzi. Czy tak, czy nie? I chyba bardzo się zrobił samodzielny.
            A macie jakieś nowe zęby. Bo u nas po czterech, nadal cisza.

            Antek też lubi mokrość. Mamy w ogródku oczko wodne i wiem, że chetnie by się
            tam wpakował. Ale, że nie wolno to na razie wrzuca tam kamyki, patyki i inne -
            co znajdzie.
            Ja też się nie mogę doczekać prawdziwego ciepła.
            Kupię Antkowi dmuchany basenik i będzie się pluskał w wodzie na trawce. A co?!
            A latem przyjedziemy na Warmię i pokąpiemy się ze Stefanem w rzeczce... smile

            Buziaki
            ola
            • piopal Re: Oj dziewczyny.... 21.05.05, 07:42
              Tak krótko i szybko-bo nie wydałm jeszcze sniadania Stefanowisad
              Kroczki i owszem są ale takie nieśmiałe,pojedyńcze ale za to raczkowanie...no
              chba opanował perfekcyjnie.Zęby-sztuk dwa(widoczne)reszta pewnie w
              ukryciu,Stefan jest nie dość ze leniwy to jeszcze osczędny(a co mają mu się
              szybo zepsuć)-włąsnie wylazł mi z łóżeczka.Kończę życzę miłego weekendu na
              świeżym powietrzu bo zanosi się że będzie cudna pogoda.Pa
              Agnieszka
              • averna Re: Oj dziewczyny.... 21.05.05, 23:29
                cześć Chłopaki i Mamusie!

                uff, wreszcie mam chwilkę czasu na rozrywkę. pewnie zaraz sen mnie zmoży, bo to
                przeciez niedługo już jutro. Mam pytanie! smile dlaczego nie mogę nic zrobić z
                Kubą przy boku? prrzez cały dzień jedynie rozmroziłam zamrażarkę, poszłam po
                chleb, no i zrobiłam posiłki dla małego i o dziwó dla siebie też i jeszcze
                nawet pozmywałam, ale tylko po śniadaniu! Pogoda była dziś super, w sam raz na
                prace w ogrodzie, ale mogę tylko o tym pomarzyć. Kuba owszem, uwielbia tam być,
                ale nie po to, żebym ja mogła np. popielić. W dzień spał aż 2 godziny, ale ja
                oczywiście też w tym czasi musiałam zakosztować ciążowego snu (zwykle jak
                jestem u siebie to maluda śpi w wózku na dworze, ale dziś spał w domu, żebym ja
                też wygodnie pospała.)
                Nadal żadnych nowych słów, ale ostatnio Kuba nauczył się dmuchać i pomaga mi
                podczas posiłków, jeśli są za gorące. smile
                Wczoraj wyciągnęłam małemu portki z szafy, kupione za 9.99, sztruksy z
                Coccodrillo, o których totalnie zapomniałam. Dobrze, że na czas sobie
                przypomniałam bo musiałyby czekac na następnego właściciela.

                to chyba wszystko na dziś
                pozdrawiam
                Gośka

                PS
                Wybrałam się na 2-tygodniowe zwolnienie smile ale fajnie jest nie niepracować
    • olla1660 Witajcie po weekendzie... 23.05.05, 13:10
      Rzeczywiście pogoda była przecudna, już nie wiosna, ale jeszcze nie lato.
      Ciepło, ale nie bardzo goraco (nie przepadam za totalnymi upałami).
      Ja to nawet sobie w sobotę popieliłam (bo też lubię utytłać się w ziemi).
      Było całkiem miło, tylko Antoś nam się pochorował.
      Właściwie zaraził się od młodszego o cztery miesiące sąsiada, który
      przyszedł do Antka w czwartek do Antka w odwiedziny z "gilem po pachy"
      dość niefrasobliwie jak teraz widzę).
      I stało się, Antek "złapał gila", który mocno uaktywnia się w nocy męcząc
      mojego skrzata, odbierając apetyt i spokojny sen skrzatowi i mnie.
      Strasznie się w nocy dusi, oddycha ustami, ciagle pije.
      To pewnie jakiś paskudny wirus. No zobaczymy, ma dziś wizytę u pediatry, ale
      pewnie lekarka niczego mu nie przepisze, bo jak już kiedyś pisałam zwykła jest
      mawiać - "...ja bym się tym nie przejmowała" .

      A teraz będzie o dzidzi w brzuszku.
      Gosiu, Gosiu - fajnie że będziesz miała nowe małe dzidzi. Jakieś dwa miesiące
      temu, kiedy dowiedziałam się, że moja, dość bliska koleżanka jest w ciąży,
      przeżyłam coś na kształt zazdrości czy lepiej tęsknoty za tym stanem,
      za "brzuszkiem". Bardzo miło wspominam ten stan i zachciało mi się jeszcze raz
      to przeżywać... Teraz już mi przeszło, ale nadal myślę o kolejnym dzidziusiu.

      To który tydzień? Chyba około dziesiątego?

      Buziaki
      • azja.david A Dawid też z gilem...... 23.05.05, 16:24
        a nawet dwoma!!!Noce też były koszmarne,kaszlał,chciał doić smoka ale nos
        zatkany wiec sie nie dało!Kaszel doprowadzał go do wymiotów, oj nacierpiał sie
        biedny! Za to w dzień nic sie nie działo i wtedy odsypialismy!Na szczęście juz
        wszystko minęło, tylko gile jeszcze od czasu do czasu "wyłażą"!I obyło sie bez
        antybiotyków!Lekarz zapisał mu syrop Eurespal i krople na kaszel Sinecod,a po
        kapieli kazał nacierać maścią rozgrzewająca i oklepywać!i pomogło!Pewnie Antek
        złapał tego samego wirusa smile
        A co do dzidziusia Gosi-gratulacje!!!Jestem ciekawa jak mąż zareagował, bo mój
        powiedział,ze na razie podziekuje!
        A ja w głębi duszy.......nie nie, to nie mozliwe,przynajmniej narazie!
        pozdrawiam-Aska
        • olla1660 Gil poszedł precz... 25.05.05, 12:47
          Tak to pewnie był jakiś podobny, paskudny wirus.
          Obyło się bez antybiotyków i syropów, bo gorączki i kaszlu nie miał.
          Tylko nacieranie plecków maścią, i kropelki do nosa Nasivin soft.
          Generalnie w dzień też Antek wyglądał na zdrowiutkiego.
          A teraz wygląda na jeszcze bardziej zdrowiutkiego i dzisiejsza noc była
          superprzespana (ani razu się nie obudził) i spał od 22.00 do 9 rano.
          11 godzin to długo, ale może to był taki pokrzepiający sen rekonwalescenta.

          Jest fajna pogoda, wiec na długi weekend zakupiliśmy dla Antka krzesełko na
          rower i bedziemy wypoczywać na łonie natury, jeżdżąc po Puszczy Kampinoskiej
          tudzież okolicznych łąkach mazowieckich.
          Czego i wam serdecznie życzę.
          ola
          • averna Re: Gil poszedł precz... 27.05.05, 22:50
            musze mieszkać bardzo daleko od was, bo mojego Kuby żaden wirus, a tym bardziej
            gile nie dopadły. W sumie to mój maluch pewnie miał katar z 3 razy. I trzy razy
            w sumie byl chory. Pierwszy raz w wieku 5 miesięcy mial zapalenie gardła, co
            wg. lekarki było typowe przy wychodzeniue pierwszych ząbków. Następnie poraz
            kolejny miał niby zapalenie gardła, ale diagnoza chyba została źle postawiona,
            gdyż mału dostał biegunkę, odwodnił się i wylądował w szpitalu, a trzecia
            choroba była niedawno, a objawiała się szmerem i kaszelkiem, więc szybko
            przeszło. Bardzo bym chciała żeby druga dzidzia też nie miała większych
            problemów ze zdrowiem. A tydzień rzeczywiście 10. smile No tak! Asia jeszcze nie
            wie, że nie jestem mężatką. Ojciec dzidzi nie jest zachwycony.. niestetysad Ale
            nie przejmuję się tym. Gdy brałam pod uwagę możliwość "posiadania" dzieci
            myślałam zawsze o 2. Jakoś nigdy nie chiałam mieć jednego, a troje to już za
            dużo. Tak więc było, albo żadne, albo dwójka. On kiedys też mówił, że chciałby
            mieć 2, ale to się totalnie zmieniło po urodzeniue Kuby, odechciało mu się
            drugiego (jemu się chyba wydaje, że tylko on jest zmęczony, a ja wcale). No
            nic, co ma byc to będzie, jak się kiedyś wkurzę to zabiorę małego i nie będzie
            miał tatusia w ogóle, albo od święta smile
            Kuba nauczył się sam wchodzić po schodach, z czego nie do końca jestem
            zadowolona, gdyż musze baczniej go pilnować. Wcześniej jak chciał iśc na górę,
            albo na dół, czy nawet wejśc do domu (tylko 3 schodki) to czekał, aż ktoś po
            niego przyjdzie. Teraz po prostu chwyta sie ściany, albo balustrady i pruje do
            przodu, a ja pędem za nim. Poza tym nic nowego. Coraz częściej chce mi się spać
            w dzień i te ciągłe mdłości.... mam wrażenie, że nigdy się nie skończą...
            miłego weekendu życzę
            Gośka
            • olla1660 o tatusiach... 31.05.05, 16:37
              ...to można wiele pisać. Różnie się sprawdzają w tej roli.
              Do roli rodzica trzeba dorosnąć, a im to zazwyczaj wolniej przychodzi.
              Z obserwacji wiem, że ojcom najbardziej brakuje cierpliwości do dzieci.
              Oczywiście wtedy, kiedy maluchy bywają niesforne. A, że bywają dość często...

              To co piszesz Gosiu o "zabraniu małego" zabrzmiało dość groźnie.
              Chyba nie jest aż tak źle? Mam nadzieje, że to tylko Twoje "ciążowe smutki i
              depresje". Nie wkurzaj się i przeczekaj, bo lepiej żeby Kubuś miał tatę na co
              dzień, a nie od świeta. I to drugie maleństwo też.
              Tata pewnie wkrótce ochłonie i będzie dobrze. Musi być.

              Antek też lubi chodzić po schodach. Mamy domek piętrowy z dość stromymi
              schodami bez balustrady. Zrobione są tak, że nie można zamocować żadnej bramki
              zabezpieczającej. W każdym razie my nie mamy na to pomysłu. Zastawiam wejście
              wózkiem, ale przez to robi się ciasno i... natomiast schody wejściowe wogóle go
              nie interesują. Bo woli się bawić na dworku, więc schody wejściowe go nie nęcą.
              Natomiast na pięterku robi sie myj myj, które Antek uwielbia.

              Pamiętam swój pierwszy trymestr ciąży (zwłaszcza drugi miesiąc) - był ciężki -
              miałam mdłości poobiednie i popołudniową "padakę" trwającą do nocy.
              Przesypiałam całe popołudnia i nic mi się nie chciało. Gdybym musiała wtedy
              ganiać za dzieckiem - dobrze, że nie musiałam. Reszta ciąży była rewelacyjna,
              ale te początki... I pamiętam jeszcze psychiczne rozterki - taka mieszanina
              radości i przerażenia.

              Buziaki
              ola
              • azja.david Re: o tatusiach... 02.06.05, 20:37
                Z opinią o tatusiach zgadzam sie w 100%!!! Faceci tacy juz są.Ponoc istnieją
                wyjątki, ale ja jeszcze takiego nie spotkałam w moim otoczeniu.A tatusiów ci u
                nas dostatek.Tzn. wsród znajomych i w rodzinie.
                Co do poczatków ciązy tez bylo nie za ciekawie!Nie wymiotowałam wprawdzie, ale
                do 3 miesiaca cały czas miałam na to ochote!A koszmarne były poranki.... potem
                samopoczucie lepsze to znów brzuszek coraz ciezszy sie robił i spac bylo zle( bo
                ja na brzuchu tylko...)Ale warto było sie przemeczyc!Teraz jest nagroda i to
                jaka!!!
                A jak z zabkami u Waszych pociech? Bo u Dawidka przebiła sie dolna lewa 4 i
                kolejne wyłażą, biedny troche marudny i duzo spi, ale dzielny jest!Do tej pory
                miał 8 zabków noi prosze klawiaturka sie uzupełnia....
                pozdrawiam czytajacych bo tych chyba więcej!Piszących równiez
                Aska
                • olla1660 u nas ciągle tylko cztery... 07.06.05, 15:23
                  ...ząbki, ale ponoć następne już w drodze.
                  Lekarka widzi zwiastuny, a ja zębów ciągle nie.
                  Może i wyrosły, ale jak mówię do Antka - pokaż mamie ząbki,
                  to pokazuje mi język i tyle mam z tego oglądania.
                  • piopal u Was 4 a u nas 2... 08.06.05, 07:30
                    Tak,są dwa zęby i chyba produkja reszty ustała.Obawiam się że przy takim tempie
                    Stefan długo będzie posiadaczem mlecznych zębów,no wogóle mu się nie śpieszy-
                    istny tata(ma czas na wszystko,dobrze że jeszcze nie mówi bo ulubione
                    powiedzonko to byłoby ZARAZ).Całe szczęście że mi nie choruje ale za to buntuje
                    się z jedzeniem.Nie chce jeść zup(zmusza mnie do kombinacji alpejskiej)to też
                    cholera po tacie-najlepiej mu smakuje jajecznica na boczku i wszelkiego rodzaju
                    kluski ale też ze skwaramisad,serkiem też nie pogardzi.Zdrowe odżywienie-nie ma
                    co!
                    A co do Tatusiów-temat rzeka-hihihi,mój miał do mnie żal że Stefan nie chce się
                    do niego przytulać....no cóż na pocieszenie rzekłam mu że mógł mi zrobić
                    dziewuchę to napewno przytulałaby się do niego ,a tak nie ma co marudzić-na
                    wszystko sobie sam zapracował brakiem cierpliwości.Tatus dzieckiem i owszem się
                    zajmie ale pod warunkiem ze nie płacze,nie marudzi i nic nie będzie chciało od
                    niego-bo i tak nie będzie wiedział o co mu chodzi.Kiedyś miałam z niego większą
                    pomoc,a teraz...no cóż,pozostała mi tylko miec nadzieję ze to się zmieni.
                    Olu skoro Antek nie ma gorączki to pewnie złapał go jakis wirussad,pocieszające
                    jest tylko to ze te nasze SZKODNIKI jakoś szybko wyłażą z tych choróbsk-dla
                    pocieszenia też mam taką Panią doktor,tylko że moja jeszcze boi się leczyć
                    Stefana bo jest wcześniakiem-chyba nie będzie go tak traktować do 18-nastki.
                    Stefan zaczął mi chodzić-tak już sam,bez mebli i rąk-co prawda to jeszcze jest
                    krok pijanego ale nabieże wprawy i wtedy dopiero się zaczniesadchyba coś wiecie
                    na ten temat,zaliczylismy kolejne strzyżenie ale tym razem to ja osobiście
                    wzięłam maszynkę i poleciałam po całości.Syn był dzielny nawet nie płakał,stał
                    grzecznie i tylko słuchał co się dzieje-czyli mamy z głowy wędrówkę do fryzjera
                    na bardzo długo....
                    Pogoda-i owszem jest ale do d...(bez wyrażania się)po 15-tym mają PODOBNO
                    wrócić upały,a narazie nadrabiam domowe zaległości w prasowaniu:
                    (,szyciu,sprzątaniu,dzierganiu,i całej tej reszcie syzyfowych prac.
                    Pozdrawiam ciepło CZYTAJĄCE i PISZĄCEsmile
                    Agnieszka
    • olla1660 A Antek znowu chory... 07.06.05, 15:20
      Tym razem zaczęło się wymiotami. W piątek wymiotował w samochodzie,
      więc myślałam ze zgrozą, że zaczęła się choroba lokomocyjna.
      W sobotę też wymiotował: bo się potknął, wystraszył i zaczął płakać, zakrztusił
      się i... Myślałam, że pewnie go zemdliło, bo byliśmy na przyjęciu roczkowym i
      pojadł troszkę torciku i troszkę innych słodyczy. Z zasady nie karmię go
      słodyczami, ale taka była wyjątkowa okazja, więc pozwoliłam.
      No ale niestety wymiotował też wczoraj i dziś rano, znowu przy okazji jakiegoś
      placzu. Wystraszyłam się. Do tego dziś od rana obudził sie z chrypką. Gorączki
      brak.
      Opiekunka poszła z nim do lekarki (tej, która zwykła mawiać, że by się tym nie
      przejmowała) i ta orzekła, że jest coś w gardle. Chyba nie obędzie się bez
      antybiotyku - niestety. Właściwie wolę, że coś wypatrzyła, bo przynajmniej wiem
      coś konkretnego. Najgorzej boję się gdy coś się dzieje, a nie wiadomo dlaczego.
      Od razu uruchamia sie wyobraźna, że to może jakaś straszliwa choroba.

      Ostatnio pogoda jest taka fatalna, na zmiane słońce i deszcz i wiatr. Zimno.
      Właściwie nietrudno o przewianie, przeziębienie. No ale takie zapalenie gardła
      to chyba wirus a nie zawianie? Sama już nie wiem. Mało się znam na medycynie.

      A co u waszych bąbli? Dawno żadna z was nie pisała, czyżby i u was pogoda
      przywlokła jakieś choróbska?

      PoZDRÓWKA
      ola
    • mamaigora1 Igor - 27 lutego 2004r. 08.06.05, 12:38
      Cześć,
      może i mi uda sie właczyc w Wasze dyskusje, na razie przedstawiamy się - jestem
      Mamę Igora z 27 lutego 2004r. - Mały pospieszył sie bagatela 3 m-ce bo mysmy
      oczekiwali go owszem 27 ale maja 2004 - a tak zamiast pierwszych urodzin ma juz
      skończone 15 m-cy i w związku z tym dołacza do Waszego wątku...
      nadrabiam braki, zaraz zabieram sie za czytanie Waszych postów i właczam sie do
      dyskusji wink
      • olla1660 Re: Igor - 27 lutego 2004r. 08.06.05, 17:23
        Witam Igorka, rówieśnika Antka (i Stefana) oraz mamę.
        Cieszę się, że nas znalazłaś bo już mi pusto było.
        Trochę nas mało i każda mama mile widziana, a niestety
        kilka się zapowiadało i dotąd nic nie napisało.
        Mam nadzieję, że skrobniesz coś częściej.
        Napisz coś więcej o Was.
        Pozdrawiam ola
        • mamaigora1 Re: Igor - 27 lutego 2004r. 09.06.05, 08:08
          Nie miałam jakos wczesniej potrzeby szukania kontaktów na innych forach
          ponieważ mój Maluch jest wczesniakiem i świetnie czuję sie na forum wczesniaki -
          po drugie nigdy nie mogłam porównywac jego osiagnięć do osiągnięć jego
          równiesników poniewaz nasze wczesniactwo to az trzy miesiące i gonienie tej
          róznicy zajmie zapewne troche czasu...ale jak zobaczyłam na równiesnikach watek
          o nazwie 27 luty 2004 - no to juz koniecznie musiałam cos napisać...
          Odstajemy od Was kochani i to znacznie - może nie w zabkach bo mamy ich 6
          (zaczęły wychodzić 14 kwietnia czyli w 14 m-cu zycia)), ale na pewno w
          sprawności ruchowej - Igr 70 % czasu raczkuje a 30% wstaje i chodzi przy
          meblach lub trzymany za dwie rączki - z niecierpliwościa czekamy na pierwsze
          samodzielne kroki, ale jeszcze troche możemy czekać poniewaz Maluch jest dośc
          wiotki przy 75cm wzrostu wazy niespełna 8,5kg...
          Pocieszyłyście mnie tez z gadaniem - Igor jest na podobnym poziomie jak Wasze
          chłopaki - czasem świadomie (tak chce mysleć wink) mówi MAM (czyli mama)
          Ogromny provblem to zakup butów, na pierwsze zakupy wybralismy sie gdy Igora
          stopa miala 10,5 cm i klapa całkowita - takiego obuwia brak!!! Bartki zaczynaja
          sie od 12,5cm...
          Wczoraj zmierzyłam Igorowi jeszcze raz stope i ma juz 11 cm - i udało mi sie
          dostac w CCC sandałki Gufo 11,5cm tak jak chciałam zapinane na trzy paski i
          nawet kolor ładny no i cena przystepna - mam teraz kolejny problem bo skoro ta
          stopa tak szybko rosnie to pewnie nie wystarcza na całe wakacje ;-((((

          Wybieracie sie gdzies na wakacje z Waszymi 16 miesięczniakami - no w wakacje to
          juz 17-18 m-cy, czyli półtoraroczniaki to juz będa , ale ten czas leci wink
          • olla1660 Re: Igor - 27 lutego 2004r. 09.06.05, 16:12
            No to Antek jest w takim razie "późniakiem" bo urodził się 12 dni po czasie.
            I faktycznie silny i spory z niego gościunio. Waży 10,5 kg, choć ogólnie jest
            szczupły, stopa ma wilgachną - chyba ze 13 cm i chodzi już od 4 miesięcy.
            Ale Stefan (też 27 luty) synek Agi-Piopal też jest wcześniakiem. I z Agą pewnie
            będziesz mogła porównać doświadczenia. Stefan też dopiero co zaczął chodzić.

            Antek ostatnio ciągle mówi "mama". Ostatnio zadzwoniła z domu do pracy niania
            Antka. Powiedziała, że obiecała mu, że jak zje zupkę to zadzwonią do mamy.
            Oddała Ankowi słuchawkę i ja zaczęłam nawijać, a po chwileczce usłyszałam ze
            słuchawki "mama". Wzruszyłam się, tak słodziutko to brzmiało.
            Teraz, chwilowo Antoś nie brzmi słodziutko, bo ma chrypkę.
            Właśnie mamy też problem z podawaniem mu lekarstw.
            Zwłaszcza jeden syrop - Eurespal - jest okropny i z trudem daje się w Antka
            wmusić dawkę 6 ml, a trzeba trzy razy dziennie. Macie jakieś wspaniałe patenty
            na podawanie leków?

            Wczoraj też kupiłam Antkowi buciki Gufo. Miło zaskoczyłam się ich niską ceną,
            a jakościowo wyglądają też dobrze. Może to okropne, ale szkoda mi pieniędzy
            na buciki Bartka za 150 zł, które starczą na 2 miesiące (jak dobrze pójdzie).

            My wybieramy się oczywiście na wakacje. Wybraliśmy morze, bo wydaje mi się, że
            na plarzy najłatwiej utzrymać dziecko w ryzach, a i atrakcji wiele - woda,
            pasek. Mamy zamiar pojechać gdzieć na Mierzeję Wiślaną i zabrać rowery dla
            dodatkowej rozrywki, bo ja osobiście nie przepadam za opalaniem. Wolę aktywny
            wypoczynek. Za rok planujemy wypad rowerowy po mazurach, ale uznaliśmy, że na
            razie Antoś jest na to za mały.

            A czas rzeczywiście leci jak oszalały.

            Pozdrawiam
            ola
    • mamaigora1 Wakacje - znów będą wakacje... 10.06.05, 08:29
      ...szkoda tylko, że jaurlopu mam tylko dwa tygodnie ;-(

      ja ze względu na okołoporodowe problemy Igora jestem starsznym strachaczem i w
      tym roku po raz pierwszy wybieramy sie na rodzinne wakacje (w zeszłym roku w
      wakacje Igor dochodził do siebie po 3 miesiacach pobytu w szpitalu ;-() - i
      jedziemy nad jezioro na trawkę wink Kupimy Małemu basenik i niech sie pluska
      chocby i cały dzień
      • azja.david Witaj mamo Igora....... 10.06.05, 12:00
        Miło poznac kolejną lutowa mame.Moj synek Dawid przyszedł na świat 28 lutego,
        wiec dzień po twoim maluchu.Obejrzałam zdjęcia Igora i widze,że niezle sobie
        radzi jak na wczesniaczka.Chyba dzielny z niego chłopak?Ciekawa jestem Twojej
        historii z karmieniem?Czy udało Ci sie karmic piersia?Bo mnie, niestety nie,
        chociaz Dawid nie jest wczesniakiem, urodzil sie w terminie.Nasze historie
        opisane sa w poprzednich postach.Ciekawa jestem Twojej.
        My tez wybieramy sie nad jezioro po 20 lipca, jak będzie pogoda oczywiscie, bo
        narazie to ......same widzicie co sie dzieje za oknem!!!
        Pozdrawiam
        Aska
        • mamaigora1 Re: Witaj mamo Igora....... 10.06.05, 12:35
          Czytałam Wasze wszystkie wypowiedzi winkżeby sie w temat troche wciagnąć...

          Ja Igora nigdy nie karmiłam piersią, Igor zaczął cokolwiek jeść dopiero jak
          miał skończone 3 tygodnie i to nie doustnie a dożołądkowo (sondą niestety) -
          przez dwa - trzy tygodnie ściagałam pokarm, ale potem stwierdzono, że mam
          gronkowca i zakażam własne dziecko i tak jakoś straciłam pokarm ;-( (potem
          okazało sie, że wcale gronkowiec nie wyszedł ode mnie, a Igor zakazony został w
          szpitalu, najparwdopodobniej od personelu ...)

          Także mój synus od urodzenia (no prawie) szedł na mleczku sztucznym i jakos
          idzie nadal - choć drobny to nie choruje wcale wink A tak sie bałam, że ten
          gronkowiec sie jeszcze odezwie ...

          My wakacje mamy w sierpniu - mam nadzieje, że i pogoda dopisze...no i że Igor
          zacznie wreszcie chodzić...



          Z butli zaczął ciagnąć dopiero jak skończył dwa miesiące zycia i wazył ok.
          1700g
          • olla1660 O Igorze 10.06.05, 13:07
            Kurcze to musiało być straszne - dla ciebie i dla małego. Trzymiesięczny
            wcześniak jest tak bezbronny i maleńki, a jeszcze gronkowiec... Pewnie ze dwa
            miesiące spędził w szpitalu, w inkubatorze? Dobrze, że medycyna jest już na
            takim poziomie, że z powodzeniem ratuje takie maleństwa.
            • mamaigora1 Re: O Igorze 10.06.05, 13:21
              dokładnie 11 tygodni ;-(
        • vilka Re: Witaj mamo Igora....... 13.06.05, 23:46
          Wita Was wszystkich a szczególnie mamę Igorka i Dawidka, jestem nowa.
          Mój synek przyszedł na świat 28 lutego 2004. Jest cudownym dzieckiem.
          My byliśmy w długi weekend majowy w Zakopenem. Było super. Zebraliśmy 5 rodzin,
          każda oczywiście z pociechami, było ich osimioro w wieku od 7 miesięcy do 4 lat.
          Codziennie wycieczki, raczej w doliny, bo z wózki ograniczały poruszanie,
          odpoczynki na łąkach, dokarmianie dzieci i zabawy. Istna sielanka. Mamy
          wygadały się chyba za wszyskie czasy, tatusiowie chyba też. Polecam wczasy w
          większym gronie, dzieci mają się z kim bawić, a dorośli, no cóż, też się nie
          nudzą.
          Pozdrawiam
          Vilka
      • olla1660 do mamaigora1 i azja.dawid 10.06.05, 12:53
        Dziewczyny drogie, a w jakim rejonie Polski mieszkacie?
        Bo ja na mazowszu, tuż pod Warszawą - z jedenej strony Warszawa,
        z drugiej Puszcza Kampinoska, z trzeciej Wisła, no a od północy
        to już szeroka i daleka droga na Gdańsk.

        Piopal mieszka na Warmii, a Averna gdzieś na południu.
        No a Wy? Bo chyba nie pisałyście...

        A czemu nie jedziecie nad morze? Macie jakieś fajne miejscówki nad jeziorami?

        Pozdrawiam
        ola
        • mamaigora1 Re: do mamaigora1 i azja.dawid 10.06.05, 13:22
          A my mieszkamy w Wielkopolsce południowej, a nad jezioro wybieramy sie u siebie
          w regione (w razie czego do lekarzy blisko, niestety ;-(
        • azja.david Re: do mamaigora1 i azja.dawid 10.06.05, 13:35
          My w górach świętokrzyskich mieszkamy-Ostrowiec Swietokrzyski niedaleko Kielc.
          Nad morzem bylismy z Dawidkiem w zeszłym roku(tydzien w Łebie,i tydzień we
          Władysławowie)wracajac zachaczylismy jeszcze na Mazury na 3 dni i powiem
          szczerze, ze odpoczęłam to ja dopiero w domu!!!Stanie w korkach z płaczacym
          malcem uwiezionym w foteliku-istny koszmar!A na plaze chodzilismy tylko wtedy
          jak spał-bo inaczej płakał(chyba ten wiatr mu przeszkadzał!)Siostra była wtedy
          ze swoim synkiem,który byl w takim wieku jak nasze teraz i tez niezbyt dobrze
          czuł sie na plazy.Wolał taplac sie w baseniku na podwórku.Tylko to zdrowe
          morskie powietrze strasznie mnie kusi, bo Dawidek ma sklonnosci alergiczne wiec
          dobrze by mu zrobil morski klimat!
          Jeszcze zobaczymy!Na pewno pojedziemy nad Jezioro Białe w woj.lubelskie,
          miejscowość Okuninka chociaz na tydzień.Bardzo czysta woda i duzo
          atrakcji.Polecam!Jezdzilismy tam za męzem jak jeszcze Dawidka nie było.....
          pozdrawiam
          Aska
          • olla1660 o wakacjach 10.06.05, 15:07
            No to wszystkie mieszkamy gdzie indziej. Porozrzucane po Polsce.
            Szkoda. A Okuninkę znam. Byłam tam kiedyś z mężem, jak jeszcze nie byliśmy
            małżeństwem. Faktycznie fajnie i bardzo czyste jeziorko i fajne lasy.
            Byliśmy we wrzesniu, na grzybach, ale ponoc w sezonie jest tam strasznie duży
            tłum.
            My w zeszłym roku byliśmy nad morzem. I Antek spisał się na medal.
            Choć podróż jest niestety dość długa, zwłaszcza z bobasem, kiedy trzeba robić
            dużo postojów.
            Ale basenik na podwórku to też świetna zabawa i jakiś pomysł na wakacje dla
            malucha. Ja jednak też preferuję rower. Mówię wam, świetna zabawa. Antek jest
            zachwycony. Ostatnio jeździliśmy z nim po lesie i nawet niewygody leśnych tras
            mu nie przeszkadzały.
            Pozdrawiam
            • piopal Re: o wakacjach 12.06.05, 13:00
              A propos wakacji,ponieważ nieszkam na Warmii,mam bliziutko jeziora,czyste
              powietrze to się nigdzie ze Stefanem nie rusza.Mam zamiar "zadekować"sie u
              dziadka(czyli mojego taty) na działce i byczyc sie dowoli...Małemu kupiliśmy
              basen-taki akuratny wielkościowo na działkę-zestaw małego kopacza też
              posiada,także ..czekamy tylko na pogodę.Pewnie że chciałabym odwiedzić kuzynkę
              w Sosnowcu ale jak pomyślę o jeżdzie tyle kilometrów to mi się nie chce,a co
              dopiero z małym-może kiedyś się odważę narazie pozwiedzamy okolice,rower też
              posiadam i nawet potrafię na nim jeszcze jeżdzić.Kupię krzesełko Stefanowi i za
              przykładem koleżanki Oli,która wytrząsa z Antka pierwsze mleko,będę się pocić i
              sapać na rowerzesmileWykąpiemy się w preparatach anty/owadowych i będzie miło i
              przyjemnie-chyba tylko dla Stefana-hihihi.
              Ps mamoigora też mam wcześniaka-31tyd.waga1080(urodzeniowa)
              Pozdrawiam CZYTAJĄCE i PISZĄCE Agnieszka
              • mamaigora1 Wcześniaki 13.06.05, 07:42
                To Stefan jest wcześniakiem?
                Chyba te poprzednie posty to po łebkach czytałam wink

                Czy jego rozwój nadla korygujesz o te kilka tygodni ?
                U Igora cały czas 3 miechy w plecy - ale od weekendu chodzi juz za jedną raczke
                trzymany wink
                • olla1660 Karcąco... i nie tylko 13.06.05, 10:37
                  Oj, po łebkach, po łebkach koleżanko droga.
                  Po właśnie ja kilka postów temu też wspominałam o Stefanie.
                  Proszę się naprawić i czytać sumiennie. smile
                  Przy okazji gratuluję postępów u Igora - myślę o chodzeniu za jedną rączkę.

                  Do piopala - gdybym mieszkała blisko jezior też pewnie nie szukałabym wrażeń.
                  Chociaż dobrze jest czasem zmienić klimat, no ale trzeba mieć też troszkę
                  kasy na podróżowanie i "turyzmowanie się". A fotelik kupuj i zasuwaj,
                  bo fajnie jest bardzo, zwłaszcza jak jest gdzie pojeździć. A przecież jest.
                  Dziadek ma działkę, a wy nie macie nawet ogródka, jak to jest? W bloku
                  mieszkacie, czy jak?

                  u nas wreszcie słoneczko i delikatne ciepełko, a u was?
                  buziola
                  • mamaigora1 Re: Karcąco... i nie tylko 13.06.05, 10:46
                    A u nas słonecznie i ma byc nawet do 25st. w porywach (az sie wierzyc nie
                    chce ...)

                    Co innego czytać hurtem wszystkie wypoweidzi, a co innego wymieniać uwagi z
                    konkretna osobą wink

                    My mieszkamy w bloku i nie narzekamy - trawke i inne temu podobne nadbabiamy w
                    weekendy wink
                    • piopal Normalnie się mnie "czepiasz"... 13.06.05, 21:46
                      Nie w bloku nie mieszka-stare budownictwo(tzw),za oknem mam ogródki(ale nie
                      moje),rzekę i kawałek łąki...Bardzo lubię wygodę i dlatego zakorzeniłam się u
                      dziadka na działce(woda,leżaczek,krzesełko,kawusia...)i mam 15min spacerkiem od
                      siebie.
                      No to tyle wyjasnień.
                      Mamoigora my też gonimy rówieśników no i takie 2 m-ce jestesmy do tyłu.Stefan
                      niestety(jako bojażliwe dziecię i ciut leniwe-po tacie)nie chce chodzić za
                      jedną rączke,mogę to sobie wybić z głowy(albo sam na czterech ewentualnie
                      krokiem pijanego)-każda próba kończy się płaczem i awanturą.
                      Dziewczęta podobno robi się pogoda i na weekend ma byc suuuuper-ciekawe na jak
                      długo ta poprawa,zeby nie było tak jak ostatnio-4 dni i koniec,bo znowu będe
                      liniała jak rasowa żmija-hihihi.
                      Kończę bo jako kura-już powinnam spać-DOBRANOC.
                      • mamaigora1 Re: Normalnie się mnie "czepiasz"... 14.06.05, 08:07
                        O 22:00 to ja już obracam się na drugi bok wink

                        Igor jest tak absorbujący, że szkoda gadać - wczoraj był taki fajny,
                        śmieszniutek, że aż się boję, że dzisiaj sobie odbije i da nam popalić...

                        Dzisiaj będę załaczac nowe zdjęcia Igusia na 'Zobaczcie' to dam znać wink
    • mamaigora1 Świeże zdjęcia mojego wczesniaka ;-) 14.06.05, 09:41
      Poniżej
    • olla1660 jeśli się czepiam... 14.06.05, 14:13
      to przepraszam. Humor mam niezbyt dobry. Powiem więcej - fatalny.
      Wpadłam w "mały dołek" nastrojowy i może dlatego, co napiszę to z czepialstwem.
      Wrócę do równowagi to się poprawię. Mam nadzieję, że wrócę.
      U nas też cieplutko i fajniutko. Zaraz urywam się z pracy i pędzę na zieloną
      trawkę, wcześniej niestety zachaczając o ZUS. Brrr... ach te urzędowe sprawy...

      A wcześniej przejrzę nowe fotki Igorka.

      Pozdrawiam cieplutko mamy wcześniaków, mamę z brzusiem i wszystkie maluszki
      ola
      • olla1660 Pozdrawiam również vilkę... 14.06.05, 14:19
        mamę synka. A jak ma synuś na imię?
        • vilka Re: Pozdrawiam również vilkę... 14.06.05, 20:53
          Naszę szczęście ma na imię Jakubek.
          Pozdrawiam
      • piopal Re: jeśli się czepiam... 14.06.05, 15:52
        Ok,wybaczam.
        Pogoda zrobiła się aż za ładna,no niby nie narzekam ale nie lubie takich skoków
        temperatury i ciśnienia,mój organizm pracuje ciut wolniej niz
        zwykle.Zazdroszczę Stefanowi ze nie musi się wysilać-zapakują w wózek,przewiozą-
        też tak chcę1
        Dobra moze mam gorszy dzień-a co do urzedów-te BABSZTYLE w urzędach są
        okropne!!!!!Pozdrawiam Agnieszkana zwolnionych obrotachsad
    • aa47 Re: 27 LUTY 2004 15.06.05, 20:12
      moja córeczka urodziła sie 9 lutego o 16.10smile Ma swoje chumoki.... Na nocnik
      nie siada bo nie chce daje tam nogi.. no i mam problemsmile na ubikacje tez nie
      usiadziesad Pozdrawiam wszystkie mamusie i ich dziecismile
      Marta
      • azja.david Oj dziewczyny...... 15.06.05, 22:47
        dawno mnie tu nie było i już jakieś kłótnie!Chyba pani z brzuszkiem cos nie w
        humorku?(żart-żeby nie było)
        Pozdrawiamy razem z Dawidkiem Igorka-w nowych budzikach wyglada super!smileCałuski
        dla Stefana,Kuby,Antka i nowego kolegi Jakubka(Dawid tez z 28 lutego)oraz nową
        koleżanke o imieniu nieznanym,która z nocniczka nie chce korzystac!A swoją
        drogą,czy wy uczycie juz swoje dzieci korzystac z nocnika?Ja mysle,ze to za
        wczesnie,ale moze sie mylę?
        My w zakopanem bylismy zimą.Dawid jezdził głownie w sankach i to głownie po
        krupówkach,ale było super.
        P.S Olu, dlaczego nigdy nie wspominasz o Dawidku?Jest nam smutno..............sad
        • olla1660 Re: Oj dziewczyny...... 16.06.05, 02:06
          Nie smuć się moja droga, od dziś codziennie będę wspominać Dawidka.
          To jakieś drobne niedopatrzenie. wink
          O Stafanie wspominam dość często dlatego, że nasze chłopaki (+ Igorek)
          z 27 lutego, no a Dawid - smarkul mały, młodszy o jeden dzień.
          A co u was? Jak samopoczucie? A pogoda burzowa?

          A co do kłótni - to już, mam nadzieję zażegnane (czy to się tak pisze?).
          Bo jak ktoś ma zły humor to sobie odreagowuje gdzie bądź. A ja ostatnio
          mam nie najlepszy z powodów różnorakich.

          Nocniczka Antek nie lubi, więc go nie zmuszam. Też myślę, że jeszcze czas na to.

          Pani z brzuszkiem - Averna - coś dawno się nie odzywa, bo pewno ledwo żywa.
          Averno odezwij się!

          Idę spać, bo ciemna noc za oknem i ósma już niedaleko.

          Buziaki dla Dawidka, Kuby, Stefana, Igora i innych urwisów...
          Buziaki dla mam
        • mamaigora1 Nocnik 16.06.05, 07:12
          NO u nas to nocnik zupelnie odpada, Igor mimo, że 15,5 m-ca za pasem to jednak
          rozwloj mentalny na poziomie roczniaka co skutecznie udaremnia próby nocnikowe
          (właściwie to takich prób nie było jeszcze ;-( - może w wakacje natrawce w
          jakis ciepły dzionek - bedzie łatwiej jak nie trafi (czytaj: ucieknie w
          kulminacyjnym momencie)
          • piopal Re: Nocnik 16.06.05, 09:02
            A propos kłotni-jesteśmy tylko BABAMI i to normale że czasami nas poniesie ale
            nas nie poniosło-były złe dni które się ponakładały(ale natłumaczyłam-to przez
            ten upał,u mnie jest znowu burzowo).
            A co do nocnika-eee marzenie.Moje dziecię jest za młode na korzystanie z tego
            typu urządzeń(bardzo wygodnych dla mamy),chłopcy wszystko robią póżno więc
            trzeba się uzbroić w cierpliwośc,a poza tym czekam aż będę mogła się dogadać z
            małym a nie tak jak teraz...myślę ze tak koło jesieni spróbujemy.Straszną
            frajde sprawia mu bieganie(krokiem pijanego)bez pieluchy,w domu staram sie go
            nie puszczać na golasa ale za to na działce...widziałam jego zdziwioną minę jak
            siedząc na trawie obsikał sobie udo i rekę-uśmiałam się a potem trzeba było
            wytłumaczyć małemu co sie stało(wtedy to moja połówka się uśmiała ze
            mnie),grubsze rzeczy też mamy zaliczone na kocyku i trawce(ot tak przy okazji
            jak "przelatywał"to zostawił).Myślę ze jeszcze nie jest do końca świadomy tego
            co robi więc uważam że bez sensu jest go teraz stresować nocnikiem-zresztą
            nawet jeszcze nie mamy takiego "mebelka".Narazie czekamy na resztę zębów,które
            znowu mają daleko-a Stefan się ślini jak diabli i do tego gryzie wszystko i
            wszystkich pod ręką ale wiem ze w końcu przyjdą.
            Pozdrawiam Agnieszka i uściskajcie swoje SZKODNIKI
            • averna Re: Nocnik 16.06.05, 10:38
              witajcie Dziewczyny i Dziedziaczki!

              O nocniku będzie, ale póżniej. OLu, chyba usłyszałam Twoje wołaniesmile Widzę, że
              dobrze, ze mnie tak długo nie było, bo przynajmniej nowe mamy dołączyły.
              Przeczytałam wszystkie posty, ale jakoś nie zauważyłam jak ma na imię mama
              Igora. A i kolejny Jakub się znalazł i nawet jedna dziewczynka, a ja już
              myślałam, że w lutym to tylko chłopcy się rodzili smile. OLu... ja nie mieszkam
              na południu, tylko w wielkopolsce. Nie wiem skąd to nieporozumienie, ale być
              może nigdy nie napisałam skąd dokładnie jestem (ukrywam się). Tak więc
              podejrzewam, że mam blisko do Igora (a przynajmniej najbliżej) i jego mamy,
              gdzyż moja wlkp to też raczej południe, a mój domek jest w letniskowej
              miejscowości z jeziorkiem.
              Teraz powiem am, dlaczego nie pisałam. K0ńcówka roku szkolnego to po prostu
              sajgon! Jak wiecei byłam na zwolnieniu, więc jak wróciłam do pracy to zero
              czasu na komputer. Poza tym ciągle nieciekawie sie czułam (chyba już zaczyna
              przechodzić), więc jak tylko mogłam to po prostu leżałam plackiem w łóżku.
              Tydzień w pracy mnie po prostu wykończył... znienawidzone wystawianie ocen!
              Nawet będąc z powrotem na zwolnieniu musiałam jeszcze iśc w poniedziałek
              dopytać jakiegoś zagrożonego jedynką. Na szczęście to już definitywny koniec
              mojej pracy na ponad rok czasu. smile Słodkie lenistwo!
              BUciki... widzę, że firma gufi cieszy sie powodzeniem. Własnie wczoraj moi
              panowie wracają ze spaceru i co widzę na stópkach mojego malca? Nowe buciki.
              Już od jakiegos czasu szukałam dla niego sandałków i wściekałam się, że dla
              dziewczynek jest ogromny wybór małych bucików, a dla chłopców wszystko
              zaczynało się od rozmiaru 24. Pierwsze buty Kuba dostał na wiosnę. Był to
              bartek, bo założyłam, że pierwsze buty muszą być dobre. Wyobraźcie sobie, że ja
              myślałam, że one mu starczą na całe lato, a tu po 2 miesiącach okazało się, że
              paluszek już dotyka bucika. TYm razem tata kupił mu buty większe nie o numer,
              ale o dwa, więc mały jakoś dziwnie w nich kroczył. Przynajmniej tym razem chyba
              starczą mu do końca lata. A jak nie to normalnie będzie chodził w kapciuchach.
              Aż starch się bać kupować buty zimowe. które może w środku sezonu okażą się za
              małe.
              Co do nocnika, to już jakiś miesiąc temu stwierdziłam, że można by już
              spróbować posadzić Kube na nocnik, tylko jakoś nie mogę nigdy dojechać do
              sklepu. Lato to chyba najlepsza pora na nocnikowe lekcje, więc jeszcze w tym
              miesiąsu zaczynam, a co z tego wyjdzie? zobaczymy. Problem w tym, że Kuba
              ciągle nie mówi nic oprócz "am", więc na nocnik i tak z pewnością nie będzie
              wołał, więc co najwyżej mogę go po prostu sadzać z zegarkiem na ręku. Tylko czy
              on będzie chciał uśiąść na tym tronie? Generalnie moje dziecko jest wiercipiętą
              i aż dziw, że jak go sadzam w upał w baseniku na tarasie, to nawet nie próbuje
              wstawać i w ogóle cięzko go przekonać, że już czas wyjść z wody. To naprawdę
              jedyne miejsce, gdzie KUba usiedzi dłużej niż 5 minut. Chociaż ostatnio
              zauważyłam, że przy książeczkach juz też spędza wiecej czasu i sam się domaga,
              żeby czytać wszystko co jest napisane. Kiedyś po 2 słówach maluda już
              przewracała na następną stronę.
              TO by było chyba na tyle. Teraz już na pewno nie będzię z mojej strony takich
              długich przerw, a przynajmniej na razie. smile

              pozdrawiam
              Gośka
              • mamaigora1 Re: Nocnik 16.06.05, 10:47
                Domek nad jeziorkiem, no no - to brzmi nieźle, a i pewnie niedaleko nas...
                My mamy nad powidzkim taki mały lestniskowy, ale za to 1/2 hektara trawy do
                biegania...tylko, że Igor jeszcze nie biega wink

                Jola
    • olla1660 Jak myślałam, tak się też stało... 16.06.05, 15:12
      nie wyspałam się, bo Antek wstał dzisiaj po sódmej. Czy te nasze dzieciaki to
      nie mogą sobie normalnie pospać do dwunastej póki mogą. Za jakiś czas będą
      musiały zrywać sie skoro świt do przedzkoli, szkół, uczelni i prac wszelakich.
      Szkoda, że nie chcą, korzystając z okazji wyspać sie teraz za wszystkie czasy.
      No trudno - trzeba się zrywać razem z nimi.

      Gosiu: To się nazywa telepatia. Wywołałam Cię normalnie myślami. Cieszę się, że
      wszystko z Tobą w pożądku, że żyjesz, pracujesz i dobrze sie masz. No i ta miła
      perspektywa spędzenia roku w domu. Szkoda, że nie na dolce vita, no bo przy
      dwójce to chyba słodko nie będzie. No może słodko-gorzko.
      Jeśli chodzi o Twoje miejsce zamieszkania, to rzeczywiście nie wiem skąd mi się
      wzieło południe Polski. Może z tego, że byłaś tajemnicza i nie chciałaś nic
      zdradzić i sama sobie dopowiedziałam czego nie wiedziałam.
      W każdym razie domek w miejscowości letniskowej - to brzmi interesująco i
      całkiem zachecająco. Szkoda, że nie powiesz gdzie się mieści, bo pewnie
      zwaliłybyśmy się do Ciebie na agroturystykę. smile To byłoby ciekawe.
      My nie mamy zbyt wielu znajomych z dziećmi w podobnym wieku co Antek.
      Moje znajome dopiero zaczynają rodzić, czy myśleć o dzieciach, a pewnie takie
      wspólne wypadziki są fajne...

      Buciki Gufi przypadły mi do gustu ze względu na cenę (dość niską) i jakość na
      oko też dość dobrą. Tylko numeracje mają troszkę zawyżoną. Antek nosi numer 21,
      a z Gufi pasuje na niego numer 23. Z długością antkowej stópki jest tak, że
      długo, długo nic się nie zmienia i nagle (prawie z dnia na dzień) nie pasują
      ani skarpetki ani buciki. Podobnie jest z długością body. Dobre, dobre i nagle
      nie zapinają się w kroku. To się chyba nazywa rośnięcie skokowe.

      W kwestni nocnikowej (jak widać gorący to temat) lato to faktycznie dobry czas
      na naukę. No ale dziecko musi mieć najpierw świadomość, że wydala (brzydko
      mówiąc). Antek chyba ma. Już kiedyś pisała, że u niego bardzo łatwo poznać
      kiedy robi kupkę. Chowa się wtedy gdzieś w kącik i sobie tam spokojniutko
      siedzi, aż skończy. Jest wyraźnie zawstydzony kiedy się na niego zwraca uwagę
      pytając co robi i czy robi... Po fakcie jednak jak gdyby nigdy nic wraca do
      zabawy i "smrodliwy pieluszkowy ciężar" mu nie przeszkadza. Ale na pytanie
      gdzie jest kupka, łapie się za pieluszkę. Po domu, czy na trawce uwielbia latac
      goły, ale jeśli zdarzy mu się zrobić wtedy siusiu, ucieka panicznie i czasem
      płacze pokazując na to, co zrobił. To znaczy, że świadomośc ma, czy i kiedy
      przełoży się to na chęć wołania na nocnik to nie wiem.

      Baseniki - widziałam wczoraj w sklepie hipermarketowym super baseniki dla
      dzieci. Chciala kupić, ale osiołkowi w złobie dano... i nie mogłam się
      zdecydować. Istne, dmuchane place zabaw. Na przykład basenik z dołączonym
      dmuchanym zamkiem średniowiecznym, albo brodzik z przyczepionymi, dmuchanymi
      kwiatkami, dmuchaną taczką na dmuchanym kółku, dmuchaną konewką; albo basenik
      dwupoziomowy ze zjeżdżalnią. No superaste, ale który wybrać? Pewnie lato minie
      zanim się zdecyduję.

      A my też czekamy na kolejne zęby i te też mają chyba daleko. Od ostatnich
      minęły już prawie cztery miesiące i cisza... a ślini się jak niemowlę -
      hektolitrami.

      Moje drogie mamy: ciepło dziś i miło, choć parno. Niedługo już weekend. Może
      będzie ciepło nadal, kto to wie? Buziaki Wam przesyłam i tym całuśnym akcentem
      żegnam do nastepnego przeczytania.

      A szczególne pozdrowienia dla Dawidka wink
    • aa47 Re: 9 LUTY 2004 17.06.05, 08:16
      sluchajcie może otwozymy nowe forum otwarte dla nas?
      Martyna dzisiaj do zlobka strasznie lubi tam chodzic-zabawa z dziecmi ja tak
      ciagnie. Od wczoraj mamy malego koteczka Martynka piszczy i go głaszcze, smieje
      się do niego.. ah tyle radocismile
    • mamaigora1 Mala prywata - ogromna prosba... 17.06.05, 11:13
      Dziewczyny, czy mogłabym Was prosić o wpisanie sie do mojego postu założonego
      na forum eDziecko?
      załaczm link
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=25323124
      i serdecznie dziękuję
      • olla1660 się wpisałam 17.06.05, 13:15
    • olla1660 do aa47 17.06.05, 13:22
      aa47 już była kiedyś mowa o nowym forum. Pewnie chodzi ci o nazwę - za mało
      ogólną. No ale przecież nie ma to większego znaczenia. Przecież nie wszystkie
      dzieciaki, których mamy tu piszą urodziły się 27 lutego.

      Czy Twoja malutka codziennie chodzi do żłobka? Jak tam jest?
      Myślę, że kontakt z rówieśnikami to fajna sprawa dla malucha. Antek też lubi
      dzieci, ale mało ma z nimi kontaktu. No a kotki to ma tylko u niani - on
      przepada za nimi, one za nim mniej.

      I napisz wreszcie jak masz na imię.

      ola
      • aa47 Re: do aa47 17.06.05, 20:00
        może luty2004 (tylko że otwarte)
        Tak chodzi codziennie.. wstaje rano-chce mleko pije sobie sama, po tem kupka,
        kiedy jest ubrana idzie po buty i mowi brum brum co znaczy do żłobka i co mnie
        zastanawia w weekendy tak nie robismile Panuje tam fajna atmosfera Martyna odrazu
        z chęciął tam zaceła chodzić, Panie na początku nie zmuszaja jej do niczego a
        po tem sama zauważa ze sniadanko albo spanie...Nie mam złych doświadczeń.
        aha Marta jestem miło mismile a jak u was dziciaczki juz mowia co? Mala hmm
        spiewa lalal i tanczy kręci się troche podskoczy przy muzyce rozpływa siesmile
        • piopal do Marty 18.06.05, 08:35
          Moze jest za wczesna pora dla mnie ale nie za bardzo wiem o co chodzi z tym
          nowym forum-czy tylko o zmiane nazwy?
          U nas są różne maluchy(nie tylko z 27.02.04)może to pogoda dlatego ciut gorzej
          chwytam...
          Ale ci zazroszcze tego żłobka...super sprawa a jeszcze jak córcia zadowolona i
          ty-lepsze to niz niania(tak uważam bo maluch ma kontakt z rówieśnikami).
          Do mamyigora(czemu ja nie wiem jak masz na imię-czyżbym gdzieś nie doczytała?)
          też się wpisałam -wolę BOBOVITĘ.
          Pozdrawiam Agnieszka
          • averna Re: do Marty 18.06.05, 10:15
            czy Marta to aa47? Bo już miałam zapytać jak ma na imię aa47. Agnieszko! Mama
            Igora ma na imię Jola. Nie przeoczyłaś tego, bo też własnie się nad tym
            zastanawiałam i ostatnio podpisała się Jola.
            Żłobek.. już się nad nim zastanawiałam jak musiałam wrócić do pracy. Koleżanki
            z pracy dawały do żłobka i były zadowolone (u mnie w mieście jest tylko 1),
            albo nie były niezadowolone. Niestety wiekszośc dzieci musiało swoje odchorować
            i własnie tego się najbardziej obawiałam. Wiem, że i tak zacznie pewnie
            chorować, jak pójdzie do przedszkola, ale wolę odwlec w czasi te choróbska.
            Jednakże w obecnej sytuacji z nowu zastanawim się nad żłóbkiem, gdyż pod koniec
            ciąży i z noworodkiem podejrzewam, że będę podtrzebowała trochę odciążenia.
            Oczywiście obecna opiekunka odpada (jeszcze tylko 4 dni będzie przychodziła..
            huuuurrrrraaa!!!!), chyba, że będę szukała nowej. W sumie może żłobek i byłby
            dobry ze względu na kontak z dziećmi. W mieście to Kuba czasem na placu
            zabaw "pobawi się" z jakims maluchem, ale tutaj na wsi to nikogutko. Znajomych
            z dzićmi w wieku KUby tez zbytnio nie mamy, a synek bardzo się cieszy na widok
            innych dzieci. Podejrzewam, że kontakt z rówiesnikami zmobilozowałby go może w
            końu do mówienia.
            Oglądnęłam ostatnie zdjęcia Igora - Kuba ma identyczne sandałki. I tez się na
            prośbę wpisałam.
            Olu... do agroturystyki to u mnei daleko. Pomimo, że dom jest na wsi to wygląda
            jak miejski. Poza tym jest jeszcze na wykończeniu i wymaga trochę pracy zarówno
            na zewnątrz jak w środku. Góra jako tako już wygląda, Kuchnia, łazienki tez sa
            do użytku, ale salon na dole stoi puściutki i jeszcze nawet niepomalowany. W
            zeszłym roku wysechł mi trawnik, bo po prostu nie miałam czasu żeby go podlewać
            i teraz mam piękną zachwaszoną łączkę. Na pewno będę się teraz starała zrobic
            jak najwięcej, po jak pojawi się brzuszek,a potem dzidzia to znowu nie da się
            nic zrobić. W sumie lubię tu bardzo być bo jest cicho. Sąsiedzi przyjeżdżają
            tylko na weekendy i to nie zawsze. Do jeziora jest kilkaset metrów, do lasu tez
            nie daleko, a pole pod nosem. smile Jesli Cię to nie zraża to zapraszam. smile

            pozdrawiam
            Gośka
            • mamaigora1 Re: do Marty 18.06.05, 11:05

            • mamaigora1 Wakacje nad jeziorem 18.06.05, 11:10
              Gosiu (averna), a my mamy taki mały weekendowy 'szalasik' niemurowany wlasnie
              nad jeziorem w Wielkopolsce - nad Powidzkim niedaleko Giewartowa, moze Ty w tym
              rejonie mieszkasz?

              Dzieki dziewczyny za wpisy o kaszkach!

              Igor wlasnie spi bo sie strasznie wymeczyl moim ciaglym marudzeniem: powiedz
              mama' - oczywscie nie powiedzial...

              U mnie weekend zabieram sie za sobotnie porzadki wink
              • averna Re: Wakacje nad jeziorem 19.06.05, 16:40
                Nie, nie, to nie ta okolica, ale w końcu wielkopolskie jest dużym województwem.
                Moje jeziorko nazywa się woniewskie (chyba) smile.
                Jak ja mówię do Kuby powiedz "mama" to on mi na atata, cokolwiek to znaczy.
                • mamaigora1 Re: Wakacje nad jeziorem 20.06.05, 10:39
                  A jeżeli to okolice Leszna (bliższe lub dalsze) to chyba wiem gdzie to jest wink
    • olla1660 u mnie też weekend ;-) 18.06.05, 13:53
      ...ale cóś słaby. Wieje jak diabli, choć bardzo zimno nie jest i przetaczają
      sie po niebie czarne chmury. A planowaliśmy dziś zabrać Antka na festyn
      militarny.
      W tej sytuacji wolę nigdzie nie jechać, bo własnie wyszedł z infekcji gardła.
      Na rowerze też się nie da, oj bida... A u was też tak wieje?
      Chłopaków mych wysłałam na krótki spacer i też się zaraz wezmę za ogarnięcie
      domku.

      Averno: no nie będę Ci się zwalać na głowę, bo pewnie masz już dużo na niej...
      Ale z ciekawości dopytam. Dom jest gdzieś na ustroniu, sąsiedzi przyjeżdżają
      weekendowo, więc jesteś tam sam z małym, brzuchem i być może swoim facetem. Nie
      boisz się być sama na odludziu? Chociaż chyba coś przeoczyłam, tam też mieszka
      Twoja rodzina? I jeszcze jedno, czy ta wieś daleko jest od miasta?
      A ja znowu tylko Cię wypytuję...smile

      Żłobki, no właśnie... Mówi się o przynoszeniu z nich chorób i infekcji. Ale
      może to nie jest norma? U mnie, w najbliższej okolicy jest jeden żłobek, ale
      trudno się do niego zapisać. Trzeba wykazać trudną sytuację życiową i
      materialną. A u może nie wysoka, ale niska też nie. Więc jestem niejako skazana
      na opiekunkę. Myślę jednak, że na integrację z dziećmi przyjdzie pora w
      przedszkolu, a niania (przynajmniej nasza) jest jak babcia, przytuli, pocałuje,
      poczyta, wytłumaczy... Antek strasznie dużo się codziennie uczy. Co weekend,
      gdy mam więcej czasu na bycie z nim, widzę jak duże robi postępy. W żłobku
      chyba nikt by się nim tak nie zajął. Ale pewnie nauczyłby się tam robić na
      nocnik.

      Pytanie ogólne: czy wasze dzieci miały kiedyś pleśniawki. Bo Antkowi właśnie
      się zrobiły. Nigdy dotąd nie miał nic takiego, ale ponoć dzieci, również
      noworodki, mają to często. Nie wiem skąd się wzięło to ustojstwo...
      Mam jakiś preparat do smarowania języka, ale już widzę jak Antek daje się
      posmarować. Marudny jest ostatnio. Może to zęby. Dziś od rana nic nie chce
      jeść. Na śniadanie była mandarynka i to by było na tyle.
      Dziś w nocy Antek spadł mi z łóżka. Zgroza. Spał z nami w środku, ale
      przetoczył się we śnie przeze mnie i spadł. Obudził mnie huk, a on leżał na
      brzuszku i łkał. DDosyć szybko się utulił, w nocy dwa razy budził się z
      przerażeniem ale za chwilkę usypiał. Obserwuję czy nie ma jakiś objawów.
      Czytałam na jakimś forum, że jeśli po upadku z wysokości na głowę dziecko ma
      nierówne źrenice, to znaczy, że zrobił się jakiś krwiak, który uciska naczynia.
      Jego są równe. O rany, jak to trzeba uważać!

      Pozrawiam weekendowo
      • azja.david WITAJCIE........ 18.06.05, 19:01
        Jolu,wpisałam sie!Co do żłobków to u mnie w miescie tez tylko jeden i chyba nie
        cieszy sie powodzeniem.Zresztą moje dziecko jest tak ze mną związane, ze nie
        zostanie z nikim,a w żłobku to by sie chyba zapłakał!To znaczy,dopuki by sie
        bawil z dziećmi to nawet przypuszczam, ze nie zauwazyłby, ze mnie nie ma, ale
        jak on by tam usnął to szczerze mówiąć nie wyobrażam sobie.Bo panie chyba w
        wózkach usypiją albo kladą do łóżeczka,a u nas ani jedno ani drugie nie wchodzi
        w rachube!Dawidek usypia ze mną na łóżku przy kołysance aaa kotki dwa,a ostatnio
        z braku lepszego repertuaru, śpiewam mu kolędy.Tak jest przyzwyczajony, wiec
        żłobek raczej odpada.
        Olu,dziekuje,ze wspominasz częściej o Dawidku,juz nam lepiej na duszy i sercuwink
        a co do wyboru baseniku,tez mielismy problem.W koncu został zakupiony
        dwupoziomowy ze zjeżdzalnią i takimi różnymi pompowanymi bajerami typu:palma,
        paszcza hipopotama z fontanną i jeszcze cos tam jest,zapomniałam.Ale mały jak to
        zobaczyl po raz pierwszy, to piszczał z radości i od razu zadzierał nózke,zeby
        go tam wsadzić!
        I tez jakas chyba niekumata jestem,bo nie czaje o co z tym otwartym forum
        kolezance chodzi!?Moze nam bardziej szczegołowo wyjaśni?
        U mnie w dawnym kieleckim teraz świętokrzyskiem tez wieje, ze łeb chce urwac!A
        dziecko wzieło łopatke i żada spaceru!I jak tu wytłumaczyc brzdącowi,ze zimno i
        trza w domu siedziec?Nie było rady, tak płakał, ze musiałam sie ubrac i jeszcze
        z wilgotnymi wlosami wyjść z uparciuchem na dwór!W ogóle marudny jest ,bo zebów
        to juz chyba ze cztery przybyło i jeszcze wyłaza, ale nie wiem dokładnie
        które,bo paszczy nie chce otworzyc tylko jezyk wywala
        A co do wypadkow,mielismy wczoraj na placu zabaw.Dawid potknął się i przygryzł
        sobie jezyk.Krew sie lała a mnie az sie słabo zrobiło, bo na poczatku nie
        wiedziałam skąd ta krew!póżniej okazało sie, ze to tylko jezyk!
        Co do pleśniwek to u nas nie było, ale maluch siostry miał i nic nie chciał
        jesc.Długo nie mógł z tego wyjść bo nie dał sobie pomóc!
        Opisałm sie jak na mnie sporo,bo w najblizszym czasie rozpoczynam miesieczną
        praktyke w szpitalu, wiec nie bede miała czasu odwiedzac forum.
        Pozdrawiam wszystkie dzieciaczki-trzymajcie sie cieplutko.Papa
        • piopal Re: WITAJCIE........ 18.06.05, 19:26
          O jak miło ze wasze SZKODNIKI też marudząsmile,a co tylko ja mam się męczyć?Stefan
          od dwóch tygodni tak mi marnie je że przy karmieniu wychodzę z siebie i staje
          obok-chyba sprawdza moją cierpliwość(na obiad potrafi zjeść dwie łyżeczki zupy
          i koniec...)to na czym on ma urosnąć-na chrupkach i zimnych kawałkach jabłka???
          A co do upadków-Olu nie martw się jeżeli po wypadku mały nie wymiotuje,nie
          płacze i jest z nim kontakt to nie ma co się martwić-ale pocieszam.My mamy dwa
          upadki z wersalki za sobą(oj bardzo to przeżyłam...)i wydaje mi się ze to chyba
          jest nie do uniknięcia-maluchy są tak zywe i wszędobylskie że cóż -Stefan
          chodzi ze świeżym guzem zderzył się z łóżeczkiem-ręce opadają,a moze kask mu
          kupię...
          Żłobki...dobrze mi się mądrzyc bo siedzę ze Stefanem w domu a u mnie nie ma w
          okolicy żadnego a gdyby przyszło co do czego i ja wyłabym jak bóbr oddając moje
          dziecko obcej babie.
          U mnie pogoda też marna-chociaż super jeśli chodzi o pranie(wywiewa
          momentalnie),podobno jutro ma byc lepiej a upały mają byc po niedzieli.
          Oj jak miło ze nie tylko ja jestem taka kumata-to jeśli chodzi o Martę,a raczej
          jej chodzi o forum,a ja nie wiem o co chodzi-ale wyraziłam się jasno-hihihi.
          Dobra kończę,pozdrawiam i do przeczytania i ...napisania.Agnieszka
      • averna Re: u mnie też weekend ;-) 19.06.05, 17:09
        olla1660 napisała:
        > Na rowerze też się nie da, oj bida... A u was też tak wieje?
        Oj wieje wieje i to strasznie. Na tym moim wypuczajewie zawsze wieje silniej
        niż gdzie indziej, w piątek było starsznie, wczoraj lepiej, a dziś już prawie
        spokojnie. Wczoraj musiałam nawet Kubie jakąs czapkę skombinować na to
        wietrzysko.

        > boisz się być sama na odludziu?
        Nie należe do bojaźliwych, więc nei boję się, a wręcz przeciwnie odpowiada mi
        bardzo taki spokój. Kto by się zresztą fatygował tutaj, żeby okradać, czy
        napadać. W mieście są lepsze kąski. Licząc wokół mnie to można powiedzieć, że
        sąsiadów jest 10. dziś np. przyjechało 2, a jeden facet całkiem blisko mieszka
        tu na stałe, ale nie utrzymuję z nim żadnych kontaktów, nawet nie kłaniamy się
        sobie. Jesli tu jestem to najczęściej z Kubą i jego tatą, albo tylko z Kubą.
        Teraz pewnie częściej będę tylko z synkiem, gdyż z jego ojcem nie mogę się
        dogadać, więc wole nie denerwować się i być sama.

        > czy ta wieś daleko jest od miasta?
        Moje miasto jest 25 km stąd, ale 10 km jest do mniejszego miasta, więc w razie
        czego moge dojechać od siebie do siebie w 20-25 minut.

        > a niania (przynajmniej nasza) jest jak babcia, przytuli, pocałuje,poczyta,
        wytłumaczy...
        A nasza tez taka jest, tylko, że mnie to czasem denerwuje. Ilez można czytać...
        to jest mały chłopczyk i musi się wybiegać, a ona po prostu się boi, że Kuba
        coś sobie zrobi (w sumie rozumiem ją). Poza tym podejrzewam, że jak nas nie ma
        w domu, to nie jest taka chętna do czytania i mówienia do dziecka, jak wtedy,
        gdzy wychodzimy do pracy, czy przychodzimy. Poza tym mam do niej trochę uwag,
        ale to już na szczęście koniec. Niestety w przeciwieństwie do Twojej niania,
        Olu, moja Kuby nie nauczyła kompletnie niczego. To ja mogłam ją zadziwić tym,
        że dziecko potrafi pokazywać nazywane rzeczy w książeczkach, czy np. pokazać
        jaki jest duży, albo ile ma latek.

        > Ale pewnie nauczyłby się tam robić na nocnik.
        A to na pewno! nie mam pojęcia jak te panie to robią, ale wiem, że szybko radzą
        sobie z dziecięca higieną.

        > Pytanie ogólne: czy wasze dzieci miały kiedyś pleśniawki.
        Kuba miał własnie jak niemowlę a wręćz noworodek. Byl to okre karmienia piersią
        i pewnie tak na wzajem żesmy się zarażali. Trwało to jakiś tydzień.

    • aa47 forum 18.06.05, 19:41
      hmm myślałam nad nowym forum zebysmy tam sobie pisały.. no ale jak tak tu
      zaglądam to tak jest jak jest-jest całkiem fajniesmileno więc już mi przeszło..
      żłobek: Martyna przechodziła chroby i malutkie chrobeczki.. fakt zdażało jej
      się częściej zachorować...ale już jej przeszło... i niania ma swoje plusy...
      moim zdaniem wszystko zależy od dziecka. Ja też mieszkam w małym miesteczku i
      jest tu jeden żłobek i czeka się w kolejce-Martyna czekała 6 miesięcy-kobiety w
      ciąży już zapisuja nienarodzone dzieci.
      Fajnie że jesteściesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka