olla1660 ranne ptaszki - nocne marki 01.12.05, 12:17 Oj, to ja Ci współczuję tych pobudek, ja bym tak nie mogła bo lubię pospać. Dziś spaliśmy prawie do 10.00. Ja oczywiście mogłabym wstać wcześniej, ale wiem, że jak tylko mnie nie będzie to Antek tez zaraz wstanie, więc wyleguję się do woli w ciepłym łóżeczku. No ale zawsze jest coś za coś. Wieczorem to Antka z trudem zaganiam do spania. Latem Antek kładł sie wcześniej, bo był wyhasany na dworze i wcześniej wstawał (ok.8.00). Asia, a kto siedzi z Bartoszem jak idziesz do pracy? U nas śnieg topnieje bo na dworku 1 stopień na plusie i zrobiło się brzyyyydko, ale przynajmniej nie trzeba było nic skrobać Andrzejki... dzień jak co dzień. Przyszło mi do głowy lanie wosku, ale szybko prysło... Może za rok. Zabieram się do pracy. Dziewczyny, chciałabym zobaczyć zdjęcia Waszych szkrabów. Ze zdjęć znam tylko Igorka. Asia, Gosia, Puchata prześlijcie jakieś fotki, a ja wyślę Wam Antka Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: ranne ptaszki - nocne marki 01.12.05, 12:32 zapomniałam, że znam jescze ze zdjęć Dawidka, synka Azji. Ale Azja to już tu chyba wcale nie zagląda. Asia, popraw się! Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Auto mi się rozkraczyło:((( 02.12.05, 19:41 Wczoraj kiedy jechałam z Bartoszem do babci popsuły mi się hamulce O mało zawału nie dostałam kiedy nacisnęłam hamulec a auto dalej jechalo. Całe szczęście, że było to już blisko domu moich rodziców. Oni mieszkają w domku jednorodzinnym na samej górce i mają taką "dróżkę" przed domem więc auto wyhamowało pod górkę i zatrzymałam się pod domem. ale co przeżyłam to moje Poruszałam się wczoraj środkami komunikacji miejskiej - oj wszędzie daleko i długo jechałam.Nie pojechaliśmy też na lasery bo brak transportu. A na dodatek Bohdan wyjechał na szkolenie i dopiero jutro wróci. Mój ojciec załatwił holowanie do mechanika.No i niestety dwie stówki nie moje((( Wieczorem jak przyjechałam po Bartosza to okazało się ,że mojemu ojcu pękł pasek rozrządu w toyocie.I tu niestety nie skończy się na 2 stówkach Odwiozła nas do domu moja mama i nie uwierzycie : wracając do domu złapała gumę , w lesie. Nie zabrała telefonu i nie mogła zadzwonić po ojca, który i tak nie miałby jak przyjechać. Jakiś obcy facet pomógł jej wymienić koło. Niezły początek grudnia no nie!!!! Olu jak jadę do pracy to z Bartoszem jest moja mama. Prowadzę zakład krawiecki i po macierzyńskim musiałam wrócić do pracy. Ale wróciłam tylko na 5 godzin dziennie.W jednym tygodniu jestem w pracy od 9 do 14 a w drugim od 12 do 17. mam trzy dziewczyny na pół etetu i zawsze jesteśmy po dwie na zmianie. Najgorzej jest gdy któreś dziecko zachoruje bo wtedy któraś zmiana jest jednoosobowa. Ale jakoś sobie radzimy! A przy okazji czy wiecie,że matce prowadzącej własną działalność nie przysługuje opieka nad chorym dzieckiem A co w przypadku gdybym nie zatrudniała pracownic i sama jedna pracowała w zakładzie. Musiałabym chyba zamknąć zakład. I ciekawe za co bym żyła bo ZUS nic by mi nie zapłaciłOni wychodzą z założenia ,że jak ktoś ma własną działalność to może tak sobie poukładać czas,że wszystko da radę załatwić i chyba się rozdwoić. Macie już plany świąteczno sylwestrowe. My wyjątkowo zgodnie zaplanowaliśmy te święta. Wigilia u moich rodziców. I dzień u teściowej z całą rodziną Bohdana. A II dzień świąt w domu. Problem tylko w tym ,że jeszcze nie wiemy kiedy będzie z nami Mateusz bo jego mama bardzo nie lubi jak Matt jest u nas na święta. Cały rok nie robi z tego problemu a jak tylko są któreś święta to uważa ,że dziecko musi być z matką w święta. Zobaczymy jak to będzie w tym roku. Chętnie pokazałabym zdjęcia Bartosza ale nie mam pojęcia jak to zrobić. Muszę iść na przeszkolenie do mojej siostry)) Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Zaglądam,zaglądam:) 02.12.05, 20:18 i czytam i czytam Poprawie się,obiecuje Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Zaglądam,zaglądam:) 02.12.05, 23:07 Asia-Azja ty nie czytaj lepiej, tylko pisz Czy Ty ciągle zakuwasz do egzaminów? Joanna no to faktycznie mieliście przygody z tymi samochodami... Zwłaszcza teściowa sama w lesie, no i te hamulce... Co do prowadzenia własnej firmy to niestety wiem, ze tak jest bo sama prowadzę działalnosc gospodarczą i odprowadzam osobiście składki do ZUS. Wg mnie jest to granda, że nie można wziąć zwolnienia na dziecko. Tak jakby wychodzili z załozenia, że ktoś taki jak my to jakiś krezus, którego stać na wszystko i nie rozumieją, ze chore dziecko w np. jedoosobowej (tak jak moja) firmie, którą prowadzi kobieTa to również wymierne straty finansowe. Ja na szczęście, od prawie roku, mam stałe zlecenie i w związku z tym stały przychód i w związku z tym zatrudniam nianię do Antka. Ale gdybym siedziała w domu i miała przy nim pracować, to naprawdę byłoby mi trudno. Wręcz niewykonalnie. A co szyjecie, jeśli można spytać? Co do świąt, to jeszcze o tym nie myślałam. Wigilia zapewne u moich rodziców i u teściów, czyli dwie. A pierwszy dzień świĄt to pewnie gdzieś u rodziny, a drugi może gdzieś u znajomych. W zeszłym roku Antek się rozchorował na same święta więc siedzieliśmy w domu, a w tym zobaczymy... A jak Mateusz odnosi się do Ciebie? Nie wini Cię jakoś za rozpad związku jego rodziców? A o tych zdjęciach pomyśl... Kończę na dziś. Buziaki. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Mateusz 05.12.05, 21:56 Układa nam się rewelacyjnie. O wielu rzeczach mi opowie a nie powie tacie. Kiedy zaczęłam spotykać się z Bohdanem był już w trakcie rozwodu więc nie rozbiłam rodziny. Znaliśmy się dużo wcześniej gdyż prowadził " po sąsiedzku" sklep(dawne dzieje - teraz pracuje w UM).Zaczęliśmy się spotykać po dwóch latach znajomości. Na początku byłam tylko koleżanką taty a potem jakoś samo się ułożyło. Chociaż czasami było trudno. Kiedy nocowałam u Bohdana to spałam osobno a Bohdam z Mateuszem (miał wtedy 8 lat)Po jakimś czasie samo się zmieniło i to Matt spał sam w pokoju Po 4 latach zaszłam w ciążę -planowaną nawet co do miesiąca. Dla Mateusza był to SZOK. Przez trzy miesiące nie rozmawiał ze mną! Ledwo mnie tolerował. Zamieszkaliśmy osobno i czekaliśmy......... Potem trochę się poprawiło.Przyszła jesień. Panowie razem spędzili jeden miesiąc wakacji . Odsunęłam się na bok.Bardzo bolało to co przeżyłam nigdy nie zapomnę. Bałam się że Bohdan wybierze Matta. Jemu też nie było lekko. To były BARDZO CIĘŻKIE miesiące. Kiedy Matt dowiedział się że Bartosz się urodził uciekł Bohdanowi z auta(( Przyszedł jednak w poniedziałek do szpitala (Bartek urodził się w piątek) I nawet wziął brata na ręce)) A potem było już tylko LEPIEJ. Teraz przepadają za sobą.Zwłaszcza mały jest zafascynowany starszym bratem. Tworzą idealną parę braci!!! Szkoda tylko, że Matt nie może z nami zamieszkać Wtedy byłoby już idealnie. Jeżeli chodzi o nasze stosunki To wystarczy powiedzieć, że Matt przyjeżdża do nas nawet wtedy gdy Bohdan ma jakiś służbowy wyjazd i nie ma go przez cały weekend w domu, wtedy siedzimy sobie w trójkę i nigdy nam się nie nudzi!!!!! Och ale się rozpisałam. Ale tego nie da się opisać w dwóch słowach.Było ciężko ale uwierzcie warto było czekać! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: Zaglądam,zaglądam:) 05.12.05, 12:11 Wiele przygod, a ja caly weekend siedzialam z dzicmi w domu i dzis z przyjemnoscia przyszlam do biura,. Chetnie zalacze zdjecie Łukasza czyli Luki jak go nazywamy ale nie wiem jak? Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Puchata... 05.12.05, 21:29 jak masz na imię bo trudno pisać >Puchata. Olu. Prowadzę typowo usługowy zakład. Jestem w ścisłym centrum miasta i mam sporo klientów , ale teraz nadchodzi martwy sezon(((.Współpracuję też ze sklepem z męskimi ubraniami i wykonujemy wszystkie ich przeróbki. Teraz ludzie dużo przerabiają .Mniej szyją. Jak zaczynałam w 97 roku to dużo więcej szyłyśmy. Mogę się pochwalić, że szyłyśmy stroje estradowe dla Hosse Torresa ( mieszkal kiedyś w Bytomiu) A naszą stałą klientką jest Ewa Uryga. Dzisiaj niestety popsuła mi się prasowalnica i wcale mi się to nie podoba. Byliśmy w sobotę w kinie na "Podwójnej grze". Niestety film nie przypadł nam do gustu i wyszliśmy w połowie seansu. Bartosz w ciągu dnia odmówił drzemki i zasnął mojej siostrze o 19. Po czym o 22.30 obudził się i buszował do 1 w nocy!. Oglądaliśmy Ring na tvn a Bartek nagle wszedł do pokoju i złapał mnie za włosy. Nieźle mnie wystraszył!!Całe napięcie z jakim oglądałam film minęło bo musiałam iść z dzieckiem do jego pokoju - Ring to chyba nie jest film dla dzieci> Olu - jakaś podpowiedź jak umieścić zdjęcie dziecka. Mało znam komputer i nie wiem jak to zrobić? Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Dziewczyny... 06.12.05, 01:34 ja myślałam o wysłaniu zdjęć mailem. Bo tu nie da się niestety załączyć. Chyba, że na forum "zobaczcie". Tam można założyć np. jakiś "nasz wątek" i łatwo wklejać zdjęcia. Puchata, faktycznie koniecznie musisz się przedstawić, no bo jak tak... Asia, no to nieźle Cię mały wystraszył. Ja nie oglądam takich filmów, bo potem boję się ciemności. Na serio. Wtedy Macieiek musi spać od strony drzwi, bo ja mam wrażenie, że mnie zaraz capnie jakaś łapa za kark. Brrr. Co do szycia, to faktycznie teraz tak tanio można kupić ciuchy, że chyba szycie przestało być opłacalne. Szkoda, ze tak daleko mieszkasz, bo mam do wszycia pare suwaczków Odpowiedz Link Zgłoś
svistak Dziewczyny, zrobilam test... 06.12.05, 21:52 ... i na 99% moj Kubus bedzie mial rodzenstwo. i fajnie ...i rycze ze strachu: babcia juz zastrzegla ze dwojka sie nie zajmie, a juz bron Boze 5-miesiecznym malenstwem, wiec glowkuje jak tu przyjdzie nam po macierzynskim wyzyc z jednej pensji...jak zorganizowac mieszkanie,splacac kredyt... cholipka, musze synusia odstawic od cycusia definitywnie... no i wypampersic...zeby on chcial jeszcze tego co ja... s. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Svistaku gratulacje... 06.12.05, 22:07 fajny macie prezent na Mikołajki... Dacie radę, co macie nie dać. Ponoć przy drugim już łatwiej... Tak mówią... ale zobaczy się "w praniu". Pozdrawiam. Ps. A który to już tydzień? Odpowiedz Link Zgłoś
svistak Re: Svistaku gratulacje... 06.12.05, 22:54 dzieki. olla1660 napisała: A który to już tydzień? trzeci...albo siodmy / wg mego meza/ . wazne ze jest. niech bedzie zdrowe. s. Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Z dwojka trudniej 07.12.05, 11:36 ale tez bardzo fajnie, tylko trzeba miec dwa reazy wiecej czasu a o cierpliwosci nie wspomne. Ja juz sie nosem podpieram bo chlopcy maja sprzeczne intersy. Zobaczcie ich na "zobaczcie" jako drobiazdgi Puchatej Odpowiedz Link Zgłoś
svistak Re: Z dwojka trudniej 07.12.05, 21:48 dopoki nie pojde do gina, to nie bede wiedziala czy nosze pod sercem jedno czy dwa malenstwa...zatem bylaby trojeczka w mojej rodzinie jest zatrzesienie blizniakow i nie ma zadnych regul w tym wzgledzie, typu np. co drugie pokolenie itp. - wolna amerykanka, na kogo wypadnie, na tego: bec! wiec nie dziwcie sie ze martwie sie o kase...i organizacje. s. Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Zdjecia sa w "zobaczcie" 07.12.05, 11:58 Udalo mi sie wreszcie je zamiescic jako Drobiazgi Puchatej Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Zdjecia sa w "zobaczcie" 13.12.05, 12:51 Będzie latwiej ich zobaczyc jak dorzucisz link pod postem ))) Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: 27 LUTY 2004 21.12.05, 12:09 Cześć dziewczyny, co u Was? Podciągam wątek, bo się gdzieś zawieruszył na samym końcu. Ja nie mam zupełnie czasu na nic, a juz o pisaniu tu nie wspomnę. W pracy mam taki "młyn", że szkoda gadać. Przedświąteczna pracowa gorączka... Dobrze, że nie muszę szykowac nic na wigilię, bo nie miałabym kiedy. A co tam u was słychać? Awerna, czy Ty już urodziłaś złotko? Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Święta... 21.12.05, 14:46 ...no tak, ja tez nie przygotowywuję nic na Święta, oprócz pierniczków, które upiekłam w sobotę, a lukrować będę od jutra ))) Zajęłam sie za to kupowaniem prezentów, w tym roku kupiłam wszystko przez internet )) Pozdrawim świątecznie Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Święta... 21.12.05, 14:50 Internet... bardzo wygodna forma kupowania, nie trzeba stać w kolejkach i denerwować się tłumami w sklepach. A wybierać można spokojnie, popijając kawkę. Ja na razie kupuję prezenty w sposób tradycyjny, ale cały czas się zbieram do dokonania zakupów internetowych. Wesołych Świąt Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Wesołych Świąt!!!!!!!!! 24.12.05, 11:11 Kobietki - wesołych, wesołych świąt, smacznej kolacji wigilijnej, wspaniałych prezentów i przede wszystkim odpoczynku. Życzymy razem z Bartoszem Może przez święta będzie więcej wolnego czasu aby poczytać i popisać. Jestem dwa tygodnie do tyłu. (wymyśliłam sobie wymianę okien przed świętami -tak jakbym miała mało roboty w domu i w zakładzie) Pozdrawiam wszystkie rodzinki Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Szczęśliwego Nowego Roku 27.12.05, 18:06 ...no to mnie juz pozostało zyczyć nam wszystkim jeszcze lepszego Nowego 2006 Roku !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Zapraszam Was na aukcje WOŚP - 9 dni do finału!!! 30.12.05, 10:02 Mój synek, Igor, (ur. w 26 t.c. z waga 850g) przeżył tylko dzięki WOŚP, prawda jest bardzo okrutna, że gdyby nie aparatura ratująca życie noworodków - wczesniaków, ta z czerwonymi serduszkami i żółtymi słoneczkami - to Igora by z nami nie było, gdyby nie akcja Owsiaka mająca na celu przeszkolenie lekarzy okulistów w chorobie oczu - retinopatii - to Igor nie widziałby... Mam u WOŚP ogromny dług wdzięczności - zycie mojego dziecka, dlatego zasilam ich konto, bo wiem, że ile bym nie dała to i tak nie spłacę tego co od nich dostałam. W tym roku wystawiam tez aukcje na Allegro, zapraszam Was do udziału (oczywiście nie tylko w moich) - cały dochód na dzieci poszkodowane w wypadkach samochodowych. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 9 dni do finału 30.12.05, 11:40 Ja też co roku wspomagam WOŚP. W tym będzie podobnie. Co prawda oprócz badania przesiewowego słuchu nie korzystaliśmy z żadnej aparatury zakupionej dzięki Akcji, ale to, że ratuje tyle potrzebujących dzieci jest wspaniałe. Jolu, ja nigdy nie korzystałam z Allegro i nie wiem czy będę umiała licytować, ale WOŚP tak czy inaczej na pewno wesprę finansowo Wszystkiego najlepszego na Nowy Rok życzę wszystkim mamom i maluszkom. Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: 27 LUTY 2004 02.01.06, 15:09 Dziewczyny ratujcie. Ja przez swieta mialam angine z 40 stopniowa goraczka, oczywiscie maz tez zlapal, a starszy syn ma teraz zapalenie mgdalow i ucha. Tesciowa wyladowala w szpitalu z zapaleniem pluc a niania ma grype zolodkowa. KOOOOOOSZMAR. Szukam bardzo bardzo bardzo pilnie wsparcia opiekunkowego przynajmniej na 5 godzin dziennie, od 11.00 do 16.00, zebym i ja i maz 9bo jestesmyjuz zdrowi). mogli chodzic do pracy. BLAGAM O POMOC. POTRZEBUJE KOGOS NA JUTRO I POJUTRZE I MOZE CZWARTEK. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: 27 LUTY 2004 02.01.06, 16:40 No to faktycznie słabo... ale mieliście święta. Oprócz niani mojego synka, to ja nie znam żadnej innej. Nie wiem jak Ci pomóc, po prostu nic mi na razie nie przychodzi do głowy, ale może jeszcze przyjdzie... Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 wielka chorość ;-(( 02.01.06, 17:42 No faktycznie, ale sie Wam przytrafiło ;-((( Z niania nie pomoge bo to nie te rejony )) A nie możesz wziac dni na dziecko - przysluguja Ci lub mezowi dwa w roku - 100% płatne. Jak w zeszłym roku nie wykorzystalas to niestety przepadły ;-(( Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: wielka chorość ;-(( 02.01.06, 17:51 Nie bardzo moge, juz dzis siedze w domu!!! Nie bylo wyjscia!!! No chyba mialam nadzieje, ze znajde nianie awaryjna. Gdyby Wam jednak ktos przyszedl do glowy bede dzis zagladac na nasze forum. Swieta rzeczywiscie byly malo udane. W Boze Narodzenie tylko pozycja horyzontalna bo inaczej sie nie dalo. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: wielka chorość ;-(( 02.01.06, 18:00 Ja proponowałabym zapytac na innych forach, koniecznie 'edziecko' albo klub mam pracujacych - zaraz wkleje ci linki Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Link do 'edziecko' 02.01.06, 18:01 forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=566 Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Forum dla niań i opiekunek 02.01.06, 18:02 forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14765 Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Klub Mam Pracujacych 02.01.06, 18:06 forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13291 Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: Klub Mam Pracujacych 02.01.06, 18:43 Dzieki, czesc linkow juz wykorzystalam. Czekam i to jest najgorsze nie mozna dzialac tylko czekac!! Pa Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 A tak poza tym... 02.01.06, 16:41 ... to witajcie w Nowym Roku Oby był równie dobry lub nawet lepszy, niz ten miniony. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 To ja też mam link 02.01.06, 21:46 Szukałam na forach regionalnych, ale Babic nie ma. Za to mam link do forum Łomianek. Może tam znajdzie się jakaś chętna osoba. Tylko, że tak obcemu powierzyć dziecko...? forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=229 Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: To ja też mam link 03.01.06, 09:57 Dziewczyny dzieki za wszystko, zdecydowalismy ze dzisiaj moj maz zamknie swoj biznes i zosyanie z dziecmi. To nie koniec swiata! Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: To ja też mam link 03.01.06, 15:00 To zdecydowanie najlepsze wyjście z sytuacji. Ale co jutro? Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Szczescie 03.01.06, 19:18 Niania cudownie ozdrowiala, bedzie juz jutro. Musze przynac ze mnie to kosztowalo sporo nerwow. jednak trzeba miec kogos na sytuacje awaryjne. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Szczescie 04.01.06, 10:58 Zawsze dobrze mieć jakieś babcie i dziadków w obwodzie. Dobrze, że niania tak cudownie ozdrowiała ) Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Drugie urodziny 05.01.06, 17:00 Kobiety zblizaja sie wielkimi krokami drugie urodziny naszych pociech, a chyba pierwsz dla nichbardziej swiadome. Moj Luka bedzie obhcodzil 18/2 chyba trzeba wyprawic jakies party!! A wy co planujecie?? Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Drugie urodziny 06.01.06, 14:53 Oj tak, tak zbliżają się. No my obchodzimy 27 lutego, ale jescze nie myslałam co zrobić. W zeszłym roku były to urodziny w dużym gronie rodzinnym. W tym roku myślę o jakims kinderbalu. Ale w domu, nie w knajpie czy jakims McDonaldzie. Szkoda, że nie wypadają latem, bo łatwiej urządzić taki kinderbal w ogródku, niz w domu. A poza tym fajniej bo ciepło i kwiatki i trawka i takie tam. Ale cóż urodziły nam się dzieci w środku zimy... Puchata, a w którym szpitalu rodziłaś Lukę? Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Drugie urodziny 07.01.06, 21:32 Nasze będą za miesiąc (6 luty).Też brak pomysłu na prezenty.Po świątecznym szaleństwie niektóre zabawki leżą w kącie w całkowitym zapomnieniu. No ale jak tu nie kupić czegoś nowego.Muszę coś wymyśleć. A tak w ogóle to wszystkiego dobrego w nowym roku.Jestem pierwszy raz w tym roku. Zaczął się dla mnie trochę pechowo. Jak wiecie zasypało nas śniegiem. Po pas. No i trudno poruszać się było samochodem bo wszędzie metrowe zaspy. W poniedziałek przed pracą musiałam gdzieś zaparkować (a Bytom wtedy jeszcze nie był w ogóle odśnieżony)i wjechałam przodem autka w zaspę śnieżna. No i niestety na efekty nie musiałam długo czekać. Wilgoć lub woda dostała się do alternatora i szlag go trafił. Daleko nie pojechałam - prosto do mechanika. Autko przyjął ,naprawił oddał po trzech dniach i skasował 5 stówek(((( No ale bez autka żyć się nie da! Zwłaszcza z dwulatkiem. Oby dalej było lepiej. Śniegu dalej u nas pod dostatkiem ale już trochę lepiej poodśnieżane. Nawet miejsce do parkowania można znaleźć. A jak u was też super biało? Bartosz polubił śnieg i teraz trudno go do domu zaciągnąć.A najbardziej to lubi ...go zjadać Teraz jeszcze nie śpi bo poprzestawiał sobie godziny i chodzi spać po 22 a czasem nawet po 23. Wcale mi sie to nie podoba( Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: Drugie urodziny 09.01.06, 11:06 No tak, wiem jak to jest. Starszy Mateusz urodzil sie w czerwcu i co rok urzadzamy impreze grillowa w ogrodzie dla dzieci i rodzicow i jest super. Zima to troche gorzej, ale mozna przeciez kulig. Zobaczymy bo my wciaz nie mozemy sie wychorowac. Teraz Luka bierze anytybiotyk. A wczoraj to mi serce przez niego stanelo. Biegal jak nakrecony i przewrocil sie. zaczal tak plakac, ze az sie zapowietrzyl i przez moim zdaniem minute nie mogl odetchnac, az zemdlal. Ja myslalam ze umre. Dzis jedziemy do lekarza zeby go dokladnie sprawdzil. PRZERAZAJACE!!! Obaj urodzili sie w Sw. Zofii, ktora juz niestety teraz zrobila sie prawie kombinatem, ciezko sie tam teraz dostac!! Pozdrawiam Liliane!! Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Drugie urodziny 08.01.06, 17:25 U nas tez 27 lutego (a miał być 28 maja ...) Myśle o spotkaniu w gronie rodzinnym, Igor nie ma jeszcze znajomych bo do żłobka nie chodzi, a znajomi z podórka sa raczej przygodni. Odpowiedz Link Zgłoś
lilianna1011 Re: 27 LUTY 2004 09.01.06, 10:55 czesc, ja jestem podwojna mama lutowa. Pierwsze dziecko urodzilam 25 lutego 2002 roku, a drugie 3 lutego 2004 roku. Byloby mi bardzo milo gdybym mogla nawiazac kontakt z innymi lutowymi mamami. Odpowiedz Link Zgłoś
mama68 Re: Też witam nowa mamę 12.01.06, 06:35 Witajcie! Tak się składa że ja jestem trzykrotną mamą lutowych dzieci(16.02.89,23.02.92,3.02.04) widzę że mój najmłodszy syn Maks ma tu swojego rówieśnika(ten sam dzień urodzin) Możemy i my sie tu ulokować? pozdrawiam Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Też witam nowa mamę 12.01.06, 13:35 Dorota, no jasne, że możecie Będzie raźniej. Widzę, że Maksio sporo młodszy od rodzeństwa. A jakiej płci są pozostałe pociechy? I napisz czy trudno jest byc mamą trojga. Ja się właśnie zastanawiam nad drugim i nie wiem czy teraz, czy może lepiej poczekać? Dwójkę miałaś w odstępie trzech lat, a Liliana w odstępie dwóch. Na odstep dwóch nie mam juz szans, ale co myślicie o różnicy 3-4 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
mama68 Re: Też witam nowa mamę 13.01.06, 07:23 olla,jestem mamą 6 dzieciaczków trójka lutowa to panowie najmniejsz odstęp między dziećmi miałam 22 miesiące,było ciężko ale nie tragicznie,największy odstęp to 5 lat.Dla nas matek chyba lepszy jest większy odstęp bo jest lżej z pogodzeniem wszystkiego ale dla dzieci napewno lepiej jest gdy jest któtszy,wtedy mają kolege w domu.Mówię to z własnego doświadczenia. Mój najsarszy syn ma 19 lat i oczywiście najważniejsze ma 5 synów i córkę Wiktorie pozdrawiam Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Też witam nowa mamę 13.01.06, 12:09 Dorota, no to ja Cie naprawdę podziwiam - wielka gromada. A ja się zastanawiam czy dam radę z dwójką? Tak napisałaś, że wyszło jakby to twój 19-latek miał już szóstkę dzieci A ile lat ma Wiktoria? Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Wielka sprawa 13.01.06, 14:13 Ja tez podziwiam!!!! U mnie dwojka chlopakow daje nam takiego czadu czasami. Uwielbiaja np piszczec i przkrzykiwac sie nawzajem a dla naszych uszu to jest nie do wytrzymania. Poz tym obaj wymagaja wiele uwagi i serca, czasu, dotykania i sa o siebie oczywiscie zazdrosni. No jest to jazda bez trzymanki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mama68 Re: Wielka sprawa 14.01.06, 06:03 Wiecie kiedyś mi ktoś powiedział ze serce matki nie dzieli się na kawałki kiedy się rodzi nowe dziecko, to serce się powiększa tak aby mogła obdarzyć każdą następną pociechę taką samą miłością. Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: Wielka sprawa 15.01.06, 14:58 Mysle, ze w pewnym sensie to racja, serce rosnie dla dzieci. Najgorzej jest z czasem. Jesli pracujesz na pelnym etacie, czasu brakuje na wszystko, nie wiadomo jak go podzielic. Moje dzieci rzadko bawia sie jeszcze razem, moze za pare lat sie dogadaja. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Wielka sprawa 18.01.06, 17:44 Też bym chciała mieć więcej dzieci, ale bardzo się boję, że wszystko to co spotkało nas przy narodzinach Igora powtórzy się... Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: Wielka sprawa 19.01.06, 10:35 Mamo Igora, Wiesz dla mnie najgorsze w obydwu ciazach nie bylo to ze bylo mi ciezko, albo ze bylam gruba albo ze sie zle czulam etc tylko tak naprawde ze te niewinne drobiazgi w srodku mnie sa zagrozone do samego konca. Nawet w dziewiatym miesiacu. Ja jestem bardzo silna osoba, ale gdyby cos sie stalo z moim dzieckiem to nie wiem czy bym sie podniosla. Ale wiesz o tym, ze z kazdym naszym krokiem wiaze sie ryzyko wiec jesli pragniecie miec drugie, trzecie dziecko to nie ma co czekac. Im pozniej tym gorzej. Poza tym to przeciez nie twoja wina, takie rzeczy zdarzaja sie powszechnie. Tak malo dzieci sie teraz rodziny, a rodziny gdzie jest wiecej niz jedno dziecko to zaczyna byc rzadkosc. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Ciąża po przejściach 20.01.06, 11:58 ano widzisz u mnie tak nie było, jak na azrie byłam w ciązy tylko raz i rodziałm tenże jedyny raz i cała ciąże byłam radosna i z niecierpliwościa oczekiwałam przyjścia Igora naświat, az tu nagle w przeciągu tygodnia to szczęście zamienilo sie w traume i balansowanie pomiedzy zyciem i smiercią mojego dziecka. U mnie na druga ciążę jest chyba za wczesnie, bo mysle, że w tej chwili cała ciąża to byłoby jedno wielkie zamartwoanie się, a ja nie chce takiego stanu, bo to miało by bardzo zły wpływ na mojego Malucha - może potrzebuje więc jeszcze więcej czasu po prostu... A co do obwiniania się, to nigdy tego nie robiłam, tak sie zdazyło i już... Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: Ciąża po przejściach 20.01.06, 15:02 Myslalam o tym ze im wczesniej tym lepiej w sensie fizjologicznym tylko i wylacznie. Wiesz miedzy moimi dziecmi jest 3.5 roku roznicy i chyba nie jest to najlepszy uklad. Madrzy mowia, ze albo jedno po drugim albo nawet 7 lat roznicy to najlepsze opcje. A jak Igor? Anatol poczynil ogromne postepy nocnikowe, Brawo!!! Moj Luka ani za bardzo gadac nie chce choc wszystko skubany rozumie i lepiej posluguje sie pilotami od telewizora od starszego brata ani na nocnik go nie ciagnie. Czasami pare kropelek, ale nigdy sam nie wola. Jak sie macie w ten koszmarny mroz?? Odpowiedz Link Zgłoś
mama68 Re: Też witam nowa mamę 14.01.06, 05:53 Uśmiałam się nie żle z tej mojej pomyłki tzn.z braku jednej literki)) a mojego 19 latka uchowaj Boze od tak wczesnego ojcostwa! narazie chodzi do technikum i mam nadzieję że nie prędko zrobi mnie babcią Wiktoria skończy 7 lat w sierpniu,chodzi do zerówki i jak przystało na jedyną dziewczynkę w tym męskim gronie-nie daje sobie w kaszę dmuchać! Jak każdy mam góry i doliny,bywa różnie ale znajduję czas dla siebie i to jest ważne. pozdrawiam Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
lilianna1011 Re: Też witam nowa mamę 14.01.06, 12:05 Napisz cos wiecej o swojej pociesze, jak sie rozwija, bo moja slabo mowi, ale strasznie rozrabia. Ja jeste z Trojmiasta. Jesli masz ochote to napisz do mnie na Liliann10118@wp.pl. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Też witam nowa mamę 20.01.06, 13:04 Dziewczyny, ja na szczęście nie miałam traumatycznych przeżyć z ciąży i porodu i tylko domyślać się mogę jakie się wtedy przezywa emocje i co zostaje w głowie. Jolu, ty doświadczyłaś tego strachu... Całe szczęście, że Igor rozwija się świetnie i wszystko jest już w porządku. Musze się wam pochwalić: Apropos sikania na nocnik. Mój mąż zostawiony pierwszy raz w życiu sam na sam z synem na cały weekend, osiągnął nocnikowy mega sukces. Od tego weekendu Antek pozbył się prawie całkowicie pieluchy (tylko na noc i na spacery). Sam woła "ee" lub co jakiś czas my go pytamy czy chce siusiu. Dodam, że nocnik jest grający i Antka bardzo cieszy taka muzyczna nagroda. Sam podciąga spodnie po sikaniu, potem razem zanosimy nocnik do łazienki, żeby wylać zawartość. Normalnie ja jestem w szoku, że tak szybko sie nauczył i utrwalił, bo nie sądziłam, że przed latem nam się to uda. Owszem, jakieś próby wysadzania już były, ale brakowało konsekwencji w działaniu. Teraz nawet po nocy woła na nocnik, mimo, że ma pieluchę. Parę razy zdarzyły sie małe wpadki, ale... to pewnie nie do uniknięcia. Zainwestowałam już w kilka sztuk bawełnianych majteczek i taki mi się ten synek już wydaje dorosły Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 lilliana... 20.01.06, 13:06 ...do kogo było skierowane twoje pytanie? Ty napisz coś więcej o swoich dzieciakach. Chętnie poczytamy. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 strasznie bym chciała wiedzieć... 20.01.06, 13:25 co z Averną. Miała urodzić na Sylwestra. Averno, gdzie jesteś? Odpowiedz Link Zgłoś
asia_michas Re: strasznie bym chciała wiedzieć... 20.01.06, 15:10 Witam! Zacznę od tego, że pojawiłam się tutaj, na chwilkę dosłownie, dawno, daaaaaaaaaaaawno temu(jeśli ktoś chciałby poczytać to gdzieś ok 100-go postu) i równie szybko jak się pojawiłam-zniknęłam. Najpierw spróbuję się trochę wytłumaczyć, a potem chciałabym, jeśli to możliwe, spróbować na nowo wejść w rodzinę lutowiaczków. Otóż pisząc swój pierwszy post byłam z wizytą u teściów w okolicach Wielkanocy, zawsze przy okazji wizyt próbowałam nadrobić braki internetowe, bo własnego nie mieliśmy. Wtedy bardzo ucieszyłam się z Waszego wątku, bo liczyłam że porozmawiam z Wami przez 10 dni, apotem po powrocie do domu namówię tatę na założenie internetu, bo jeszcze z nim i mamą mieszkamy. Niestety jeszcze tego samego dnia moje chłopaczki rozchorowały się na grypę żołądkową z badzo wysoką gorączką i tak parę dni, opieka nad nimi dwoma kompletnie mnie wykończyła, w obcym dla mnie domu, a przede mną było samodzielne prowadzenie samochodu 700km z dwoma gorączkusami. nie miałam nawe chwilki by siąść i Wam o tym napisa, ani się pożegnać. Po przyjeździe do domu sprawy między moimi rodzicami tak się skomplikowały, że nawet, do niedawna, nie chciało mi się słowa zamienić z moim tatą, a co dopiero rozmowa o założeniu internetu(mieszkanie a więc i telefon są zarejestrowane na niego). Reasumując(bo rozpisałam się niemiłosiernie, ale znana jestem z przydługawych nierzadko opowieści, bo wszystko jakoś tak zawsze muszę opowidać ze wstępem i rozwinięciem by dojść do finału)niemal rok nie miała zupełnie dostępu do sieci, aż do wczoraj kiedy to podłączyliśmy neostradę!!!!!!! I to w domu, więc mogę zaglądać w każdej chwili, przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce to wtedy gdy Misiek śpi, a ja jestem jeszcze w stanie ruszać tymi choćby dwoma palcami. Oakazało się nawet, żę gdzieś z zakamarków pamięci wygrzebałam hasło do nicka asia_michas i nie musiałam go zmieniać tak więc jestem tu pod pierwotnym nickiem. Przyznam, że przejrzałam pobieżnie tych, bagatela, 600 postów i starałam się zapamiętać trochę o Was wszystkich, ale niewiele się udało. Będę nad tym pracować i uroczyście przyrzekam, że jeśli mnie, i moje przydługie wywody, zakceptujecie, będę w miare możliwości przglądać stare posty i zapamiętywać jak najwięcej o Was i Waszych maluszkach. Wybaczcie mi też w przyszłości jeśli będę poruszać tematy, o których się już tu dyskutowało. Jeśli któraś dotarła do tego miejsca, nie zasypiając w międzyczasi, to wielkie dzięki i czekam z niecierpliwością na odzew. Pozdrawiam Asia z Michasiem psotniasiem Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Asia i Michaś 20.01.06, 15:41 ...pamiętam Was z około 100 postu Jesteście z Gorzowa i Michaś zaskoczył mnie jak na tamten czas ogromniastą ilością zębów (13 sztuk, a my mieliśmy ledwie około 4). Fajnie, że wróciłaś. Tutaj nastąpiło w międzyczasie małe przeszeregowanie. Agnieszka-Piopal to już wcale nie pisze, inne kobitki sporadycznie, doszły też nowe mamy... Ale zawsze jesteś mile widziana i będziesz mile czytana, bo wydajesz się być fajną kobitką Tak więc, zapraszam do wymiany myśli i doświadczeń (nie tylko o dzieciach). Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
asia_michas Re: Asia i Michaś 21.01.06, 16:21 No i znalazłam chwilę by dopaść komputera. Moje chłopaczki(czyt. mąż i synek) poszli troszkę jeszcze poszaleć na sankach, a ja mam jedną z niewielu chwil tylko dla siebie. Strasznie u mnie źle z tym wolnym czasem odkąd urodził się Michaś, bo i praca i teraz od jakiegoś pół roku już naprawdę poważna(i pochłaniająca mnóstwo czasu)praca Łukasza, do tego otworzyłam niwielką firemkę, w zasadzie robię to co dotąd, ale doszło mi trochę papierów, tzn. wciągnęła mnie bezlitosna biurokratyczna maszyna. Niby mieszkamy z rodzicami i Miśkiem opiekuje się moja mama, ale po pierwsze nie pasują mi jej metody wychowawcze, a mam jest typem co to uważa, że ona też wychowuje, a nie tylko się opiekuje i wprowadza swoje metody, psując mi w ten sposób czasem wielodniowe wysiłki. Po drugie jak jestem w domu, to mama jakoś nie garnie się do pomocy i wtedy spada na mnie wszystko i nie mam nawet czasu na podstawową pielęgnację, nie mówiąc już o pielęgnacji małżeństwa. Mam wręc wrażenie, że jej obecność gdy jestem w domu wręcz przeszkadza(więcej może napiszę przy innej okazji) rozpraszając uwagę MIchasia i pozbawiając go szansy na nukę np. samodzielnej zabawy. Od wczoraj popołudnia np. jesteśmy(niestety tylko do jutra) we trójkę i maluszek zupełnie inaczej się zachowuje, jest dużo grzeczniejszy i lepiej się bawi, dzięki czemu i ja mogę nadgonić choćby domowe obowiązki. Długo chcieliśmy wynając jakieś mieszkanko, ale mieszkamy w małym mieście i ofert nie ma zbyt wiele, więc poczekamy jeszcze rok, by wziąc kredyt na własne, chociaż jeśli coś w międzyczasie się pojawi to nie wykluczamy przeprowadzki. tak więc jak już mam tę chwilkę, korzystam z okazji, by podziękować, na razie Olli, za przemiłe powitanie, Ty też wydajesz się być fajną kobitką, napisz jek to u Ciebie jest z tym wolnym czasem. Co do Michałkowych ząbków to rzeczywiście, zaczął niezbyt wcześnie, wtedy w marcu miał ich 13, a miesiąc później 16 i do tej pory nic się prawie nie zmieniło, choć niedawno wyłonił się koniuszek jedne z czterech pozostałych do wyrośnięcia piątek. Nocniczkowego sukcesu jeszcze nie osiągnęliśmy, jest co prawda lepiej, bo czasem już udaje mi się malucha nakłonić do tego by usiadł, ale jeszcze nie na tyle długo by była szansa na zrobienie czegokolwiek, a do tego przy tym płacze. Ale mam nadzieję, że sprawa potoczy się równie sprawnie co przy oduczaniu od smoczka i samodzielnym(prawie) zasypianiu w łóżeczku Chyba na dziś dość, bo moi saneczkarze dobijają się do drzwi, może zajrzę jeszcze wieczorkim, gdy Misiolek położy się spać. Pozdrawiamy - Asia i Michałek Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Hu hu ha hu hu ha! 22.01.06, 09:09 Prawie 9 a u nas za oknem -18 st. Brrrrrr Witajcie . Dawno mnie nie było, ale coś z czasem się porobiło i cały czas mam go za mało Wczoraj byliśmy na imieninach i Bartosz został u niani na noc więc za nim po niego pojadę mam chwilę na zaległości. Olu gratuluję sukcesu z nocnikiem!!!!! My w grudniu ponieśliśmy porażkę i dalej używam pieluch.Ale nie jest tak najgorzej 2-3 razy dziennie Bartosz woła na nocnik .Rano po śniadaniu obowiązkowo kupcia do nocnika. Może spróbuję teraz jeszcze raz? Minął miesiąc może teraz łatwiej załapie, że do sikania służy nocnik a nie majtule Wcześniej jak miał mokre majtki to wcale mu to nie przeszkadzało. Gratuluję My też mamy mały sukces. Od miesiąca Bartosz całkowicie przestał używać smoczka! Potrzebował go tylko do usypiania ale był niezbędny. A teraz w ogóle go nie potrzebuje! I nawet całkiem spokojnie nam to się udało. Tylko jeden dzień płaczu i na drugi dzień Bartosz stwierdził > Bartuś duży chopak nie ma muczuś ,dzidzia Hania matutka ma muczuś< i tyle Koniec płaczu za smoczkie. Chociaż jak widzi u Hani smoczek to widzę ten błysk w oku (Hania to kuzynka Bartosza - ma 6 miesięcy) Witam nową-starą mamę moją imienniczkę.Wtedy gdy ty pisałaś mnie jeszcze nie było. Co do zębów - Bartosz kończąc pierwsz rok życia miał ich 16 teraz kończy drugi i też ma ich 16 Chyba muszę sie zbierać po małego. Pozdrawiam wszystkie kobietki i dzieciaki Pa pa Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mama68 Re: Też witam nowa mamę 21.01.06, 07:54 Podejmę dziś próbę odpieluszenia Maksia zobaczymy co z tego wyjdzie Olla,gratuluję sukcesu! Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Co my dzisiaj mamy za dzień...? 24.01.06, 15:09 Bo ja to taka zakręcona jestem ostatnio, że tracę rachube czasu. Nawiązuję to tematu wolnego czasu, a raczej jego braku. Bo ja cierpie na chroniczny brak czasu. Dużo pracuję, a w domu Antek jest tak absorbujący, że nic sie nie da przy nim zrobić. Spać chodzi ok. 23.00, więc jak mnie umęczy przy usypianu, to już nic mi sie nie chce robić. I tak w kółko, w kółko, mijaja sobie te dni jeden za drugim. Dzięki za za gratulacje naszego sukcesu nocnikowego. W tym tygodniu nastąpił jednak mały regres. Nadal Antek sika na nocnik, ale zdarzały się mniejsze/większe wpadki i trzeba go raczej namawiać. Generalnie od poniedziałku jest cały na nie. Straszny przekorniś. Asia, hmmm, nie zazdroszczę sytuacji rodzinnej. Pewnie byłoby wam lepiej w trójkę, ale skoro jesteście skazani na życie w większym stadzie, to musisz przecierpieć. Może niedługo trafi się jakaś ofera mieszkaniowa. Jeden plus z opieki mamy, że jest na miejscu i że nie musisz płacić niani. Panno Joanno gratuluję sukcesu z odstawianiem smoczka. Najwyższa pora To my z zębami mieliśmy zupełnie inaczej niż wy. Pierwsze 4 sztuki na pierwsze urodziny. W wakacje 7 sztuk na raz (to była męka), w październiku brakująca dwójka do kompletu. Stan na dziś - 12 zębów. Ale lada moment wyrosną brakujące górne trójki. Ciekawe ile bedziemy czekac na ostatnie sześć? Każdy ząb okupiony jest u nas brakiem apetytu. Generalnie mam w domu małego niejadka i to mnie troche martwi. Mama68 jak przebiegaja próby odpieluszania Maksia? Uciekam popracować. Ostanio wciągnęło mnie forum o urządzaniu wętrz forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35 i niestety spędzam tam każdą wolna chwile szukając inspiracji. Cierpi na tym niestety moja praca. Pozdrawiam was mroźnie. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Co my dzisiaj mamy za dzień...? 24.01.06, 15:26 Dorota, odwiedziłam Twoją stronę. Maksiu jest superancki. Wszystkie Twoje dzieciaki są świetne. Bardzo mi przykro z powodu Mikołaja. Właściwie nie wiem co napisać... bo cóż można napisać... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mama68 Re: Co my dzisiaj mamy za dzień...? 25.01.06, 07:16 Nocnik-kompletne niepowodzenie spróbujemy jak się temperatura na polu ociepli bo teraz to odpieluszanie na chorobę zapowiada,a musimy być zdrowi bo Maks 7 lutego ma zabieg(usunięcie przepukliny). Wczoraj właśnie odkryłam że Maks ma już wszystkie przepisowe zęby na ten okres czyli 16 sztuk. Olla,dzięki za pochwały moich dzieci a jeśli chodzi o Mikołaja to masz rację że już nic więcej nie można napisać. pozdrawiam Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Dzisiaj troche odpuscilo 26.01.06, 14:40 Witam ponownie. Triche mnie nie bylo. Przez te potworne mrozy jestem taksowkarka. Odwoze starsze dziecko do przedszkola a meza do pracy bo mu samochod nie odpalat. Dzis sie udalo bo cieplej! A wiecie Lukasz tez jakies przeblyski anytypieluszkowe ma, dzis kazal sie ubrac w majtki bez pieluchy i dopoki bylam w domu czyli przez jakies 2.5 godziny sie nie zasikal!!! Hura!! Moze sie uda??!! Dziewczyny poradzcie co kupic na pierwsze urodziny chrzesniakowi, juz nie pamietam co moje dzieci z tej okazji otrzymywaly. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Dzisiaj troche odpuscilo 26.01.06, 14:51 Cześć Puchata mamo Może "garnuszek na klocuszek" Fisher Price'a, albo jakieś fajne autko. Są takie autka Pleyscool z serii Webless. Dwa zwierzątka typu wańka-wstańka i do tego dwa autka. około 55-60 złotych. Antek sie tym teraz fajnie bawi, ale to jest juz dla młodszych dzieci. Generalanie ja zauważyłam, że łatwiej mi coś kupic chłopcu niz dziewczynce. Trzymam kciuki za wasz nocnikowy sukces. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Prezent. 26.01.06, 18:40 Bartosz na roczek dostał taką ciuchcię z fisher price. Taką z wagonikiem i klockami ze zwierzętami. Potem sama mu dokupiłam inne klocki z tej serii ale z innymi "wnętrznościami".Bardzo ją polubił i do tej pory b często się nią bawi! Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mama68 Re: Prezent. 27.01.06, 06:33 Maks dostał na roczek takiego wielkiego misia,jak go zobaczyłam to pomyślałam że to kolejna zabawka która będzie zajmować tylko miejsce.Okazało się jednak inaczej,Pawełek bo tak na imię ma nasz miś jest najukochańszym przyjacielem Maksa.Uwielbia go.Najpierw miś był większy od Maksia ale teraz jest już odwrotnie Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Dzieki 27.01.06, 16:21 za wszystkie rady. Kupilam Webbles spiewajaco grajace, mam nadzieje ze maluch Adas troche sie tym pobawi. Wczoraj wybralam sie z Mateuszem do kina na Opowiesci z Narni po sprawdzeniu CJG na portalu Gazety. Okazalo sie ze film zamiast jak mowi Gazeta o 17.30 jest dopiero o 18.45. Przytrafilo mi sie to juz drugi raz po sprawdzaniu CJG Gazety i kina Cinema City Bemowo, wczesniej wyrwalam sie z mezem na romantyczna randke i tez skonczylismy w centrum handlowym. Szkoda!!! Udanego weekendu!! Odpowiedz Link Zgłoś
svistak czy ja juz wam mowilam? 28.01.06, 22:53 ... ze w sierpniu znow zostane mama? moj kubus jest zimowy (26.02.2004) a teraz bedzie letnie dziecko wszystkie ciuchy ciazowe do wymiany! -- Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: czy ja juz wam mowilam? 30.01.06, 09:58 Svistkowa mamo, wspominałaś kiedyś, ale wtedy to jeszcze nie było takie pewne. No i jak się z tym czujesz? Przygotowana na podwójne macierzyństwo? )) Co do pory roku, to chyba dobrze... Kupisz sobie lekkie fatałaszki ciążowe i będzie dobrze. Lepsze to chyba niż grube, zimowe kutki na trzaskający mróz. A 15-kilowiec niech się teraz uwala na tatę )) \\\\\0 \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\ \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\ \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\g\ xs ggggggbbbbbbbbbggggggggggggggggg Odpowiedz Link Zgłoś
svistak Re: czy ja juz wam mowilam? 30.01.06, 12:04 olla1660 napisała: Przygotowana na podwójne macierzyństwo? )) ... chyba nigdy nie bede gotowa... to po prostu sie dzieje... A 15-kilowiec niech się teraz uwala na tatę )) ...hihihi... zeby to bylo takie proste: powiedziec i miec nasz synus jest uparty jak mama i tata razem wzieci i jak w nocy zawola: mama mleczko, tzn, ze mama ma dac swoje a nie z kubeczka... terrorysta... a na widok nocnika robi sie sztywny i wola: nie ma kupki! i rob co chcesz, kobieto: on wie swoje! s. PS. dzidzie sa fajne: goscie, takie w tv, na obrazkach...ale jak to bedzie gdy dzidzia na co dzien "zajmie" mame??? teraz spimy w trojke... czy bedziemy musieli poszerzyc nasz dwumetrowe lozko? to wszystko nie jest takie proste jak kiedys myslalam... Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: czy ja juz wam mowilam? 30.01.06, 12:56 Ha, no właśnie. Okaże się już niedługo jak będzie, ale na pewno nudzić się nie będziesz ) Też zaczynam myśleć powoli o drugiej dzidzi, ale będziemy mieli podobnie jak Wy, bo u nas tez mama jest cała Antka, spimy we trójkę... niestety mamy łóżko o szer. 160 cm U Was to i piątka się zmieści. Svistaku, to ty nadal karmisz "pierwsią swą"? To chyba pora na odstawianie? Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: czy ja juz wam mowilam? 30.01.06, 13:15 Dasz rade!!! My czesto spimy we czworke: ja Jarek Mateusz i Lukasz a czasami to i kicia sie do nas wpycha. Wlasnie zastanawiam sie jak to zmienic. Niech de dzieci sie oderwa jakos od maminej pepowiny!! Kiedy masz termin? Odpowiedz Link Zgłoś
svistak Re: czy ja juz wam mowilam? 31.01.06, 15:57 termin wg OM 13.08, wg USG 5.08.A juz teraz chodze w ciuchach ciazowych i wszyscy mysla ze jestem przynajmniej (!) w polowie... czas odstawic, czas odstawic... latwo powiedziec... s. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Prezent na dwa latka 31.01.06, 10:28 A co tam, pochwale sie Wam co czeka juz na drugie urodzinki naszego Malucha (mozna powiedziec, że na zamówienie, bo jakiejkolwiek Igor ksiązki by nie oglądała to uporczywie szuka w niej żółtych koparek i pakzuje je palcami) ;0))) carimex.home.pl/cgibin/shop?info=6423&sid=22fd3c49 Ale kupilismy to dużo taniej, jednak nie zawsze zakupy internetowe poplacają ;- ))) Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Wymioty 03.02.06, 12:27 Bylismy 1 lutego na urodzinach mojego chrzesniaka. Moj mlodszy syn jadl wszystko co popadlo, nie wiem gdzie mu sie to miesci bo jest szczuply. Oczywiscie zaraz po przyjezdzie do domu prawie wszystko lub wszystko zwymiotowal na mame. 5 sekund po wydarzeniu bylo juz wszystko w porzadku. Dzieci maja niesamowita umiejetnosc odzyskiwania sil. Ja po takich wymiotach lezalabym pewnie z godzine odpoczywajac. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Dwa latka !!! 07.02.06, 19:22 Od wczoraj Bartosz ma już dwa latka! Mówi o sobie >duży chopak< dbbn nnnnnnnnccv...hhjkkkkkkkkkkkkkkkkkkkr3ygdewgvhjn - to Bartosz Pozdrawiam Joanna Jak znajdę więcej czasu to się odezwę. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Dwa latka !!! 08.02.06, 07:58 No to chyba pierwszy dwulatek z tego watku (2004) - gratulacje!!! Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Dwa latka !!! 08.02.06, 12:38 Sto lat, sto lat dla Bartoszka i wieeeeelki całusek w dziobek od Antosia i cioci Oli. Ps. Troszkę zaspalismy z tymi życzeniami. A wszystko przez tę zimę. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: Dwa latka !!! 08.02.06, 22:10 Dziękujemy za życzenia . U nas to trochę taka podwójna impreza. W poniedziałek Bartosz skończył 2 latka, a w niedzielę mamusia 32 Co do zimy to wczoraj znowu nas zasypało i całe centrum stało w korkach. A dzisiaj od rana +4 st i odwilż na całego. Wszędzie strumienie wody płyną. Mam problem. Idę w sobotę na chrzciny. Hania ma już pół roku a jej rodzice są raczej mało wierzący (ojciec wcale ).I jak zwykle problem z prezentem! Kasa nie wchodzi w grę. "Religijne" prezenty też nie. Kolczyki też nie bo nie będą jej przekłuwać uszek. No i co ja mam kupić? Przed nami bilans dwulatka. Czy jest coś na co powinnam zwrócić uwagę przy tej wizyci u lekarza? Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 luty, luty 14.02.06, 13:43 Oj, nie zaglądałam tu dawno, a tu takie puchy... Joanno, no to dla ciebie równiez spóźnione buziaki urodzinowe. 32 lata - ładny wiek )) Mnie to czeka w listopadzie. I jak poradziłaś sobie z prezentem na chrzciny? Co wybrałaś? O bilansie dwulatka nic jeszcze nie wiem, bo nie robiliśmy na razie. Ale też chętnie dowiem się na czym to polega. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 endometrioza . 18.02.06, 22:08 W czwartek idę do szpitala. Będą mi tę zarazę wycinać. Jestem z lekka spanikowana. Boję się narkozy i tak w ogóle. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: endometrioza . 19.02.06, 15:59 Asia, a co to za licho? Nie martw się, będzie dobrze )) Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: endometrioza . 27.02.06, 14:24 No i po operacji! Boli jak diabli ale codziennie jest lepiej Olu - w bliźnie po cc zrobił mi się guzek. Lekarz podejrzewał węzeł chłonny potem przepuklinę. W końcu prawie po roku dwóch różnych lekarzy stwierdzilo, że to endometrioza i trzeba ciąć. To taki zlepek komórek endometrium, które "wyszło" poza macicę. Bolesne i uciążliwe paskudztwo Może niestety powracać. Teraz czekam na wyniki badań hispatologicznych i decyzję lekarza czy muszę przejść półroczną kurację hormonalną A tak w ogóle to co tu tak pusto!!!!!! Brak czasu na pisanie?????? Bartosz zdrowy ale bilansu dwulatka jeszcze nie zrobiłam , bo wiecznie coś mi przeszkadza A to lekarka chora , teraz ja nie nadaję się za bardzo do użytku... Olu - wszystkiego najlepszego dla twojego DWULATKA. Sto lat sto lat Udanego kinder balu. Pozdrawiam Joanna z Bartoszem PS A co z Averną? Chyba już dawno urodziła! A może przerzuciła się na "młodsze" forum Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Gdzie jesteście????? 05.03.06, 10:30 Wszystkie gdzieś zniknęłyście! Zaglądam tu codziennie i nikt się nie odzywa! Wracam w poniedziałek do pracy. Dobrze się już czuje więc nie ma sensu siedzieć w domu. Zwłaszcza, że jak jestem w domu to niestety nie zarabiam Jak tam wasze dwulatki - bo już przecież marzec, więc wszystkie dzieciaki skończyły dwa lata. Bartosz rozrabia za trzech Buzia mu się nie zamyka Trochę gorzej z nocnikiem, zdarza się niestety , że ma mokre majty. Już było bardzo dobrzei używaliśmy pampersa tylko na noc i na wyjścia z domu. Ale jak poszłam do szpitala i mieszkał u mojej mamy to "zapomniał" wołać na nocnik. I po kilku mokrych przygodach moja mama miała dosyć i założyła mu pieluchę No i niestety znowu muszę go uczuć, że trzeba wołać. Odezwijcie się któraś! pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Gdzie jesteście????? 06.03.06, 14:49 Cześć Asiu, dzięki za zyczenia dla Antola. No i wszystkie mamy już w domu dwulatki. ) Dobrze, że twój zabieg się udał. Nie mam czasu na pisanie ostatnio, bo mam dużo pracy w pracy, a wdomu to juz zupełnie na forum nie zaglądam - tyle jest zawsze do zrobienia. Poza tym chorujemy ostatnio, najpierw Antek, potem ja, teraz Maciek sie dołączył. A poza poza tym, to zapisałam Antka na zajęcia adaptacyjne do przedszkola, raz w tygodniu, 2 godziny integracji z rowieśnikami. Fajnie jest, ale napisze o tym innym razem. Ściskam wirtualnie Papa Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: Gdzie jesteście????? 17.03.06, 09:43 Rany... Czy tylko ja tu zaglądam? Nie ma z kim pogadać! A ja mam ogromnego doła i wielką chandrę Zleceń w pracy mało, rachunki rosną , szalona zima za oknem nie chce popuścić!!!!! Dzisiaj znowu od rana pada śnieg. Buuuu Mam już dosyć!!! Pragnę wiosny i słoneczka!!! Ale co tam... kiedyś będzie lepiej Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Wygląda na to,..... 17.03.06, 10:59 ...że na sze juz dwulatki stały sie nagle bardziej absorbujące i mamuski czsu na nic więcej juz nie mają ))) Igor np. od kilku dni wymyslił sobie jakies strachy i zaczyna bac sie na bajkach, które oglądał juz kiedyś - dzis np wystraszył sie peruki i jazda wtedy z uspokajaniem jest niezła. Niech ta zimowa chandra podzie juz w zapomnienie - chcemy wiosny!!! Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 16 marzec - zaglądam, zaglądam... 17.03.06, 11:17 Kurcze, ja też już zaczynam mieć doła z powodu niekończącej się zimy. Żeby chociaż wiosna i lato były równie długie i w dodatku ciepłe. Nadal się niewykaraskałam z mojego choróbska, a Antek ma dodatkowo jakieś uczulenie. Nigdy dotąd nie miewał, więc jestem zupełnie zielona w temacie uczuleń... W przeciwieństwie do Joanny pracy mam tyle, że nie wiem w co ręce wsadzić. Asia, może to przejściowe? Jak wiosna ruszy pełną parą, to może ludzie zapragną mieć nowe stroje i twoja branza odżyje. Mam nadzieję. Pewnie wszyscy mają przedwiosenną depresję. Obiecuję, że będę pisać częściej, ale na razie spadam do pracy. Papa Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 17 marzec - error 17.03.06, 11:18 Mówi się, że szczęśliwi czasu nie liczą. Chorzy chyba również Buziakos Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 No i mamy wiosnę ;)) 21.03.06, 15:20 Chociaż chciałoby się powiedzieć, że piekną mamy zimę tej wiosny... U nas pod Warszawą ciągle zalega dość gruba pokrywa śniegu i myslę, że do świąt się chyba nie roztopi. Genralnie obras nędzy i rozpaczy, bo ten snieg, a raczej lód jest zachlapany błotem, szary i smutny. Życzę wam dużo słonka kobitki )) Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Mam przedszkolaka:) 13.04.06, 19:42 Bartosz od 1 października będzie przedszkolakiem! Nie wiem czy bać się czy cieszyć Wesołych Świąt Joanna i Bartosz. Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: 27 LUTY 2004 23.04.06, 22:38 olla1660 napisała: > Cześć, jestem lutową mamą. > Właśnie zaczęłam swoją przygodę z forum edziecko > i nie mogę się w tym odnależć. Próbowałam się przyłączyć do forum LUTY 2004 > ale tam mamy się już dobrze znają i przeszły na forum prywatne. > Postanowiłam więc zacząć od nowa... > Mój synuś ma na imię Antek i urodził się 27 lutego 2004 roku, choć powinien > 16. Za 12 dni będzie miał roczek. Od tygodnia sam chodzi. Jedyny nasz problem > to brak ząbków, ale cierpliwie czekamy. ponoć to po tacie ma... > > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
averna sknociłam :-) 23.04.06, 22:41 Pewnie jest tu mase zmian w mamach Tym, które mnie jeszcze pamietają donoszę, że Kuba ma się dobrze i mam jeszcze w domu urodzoną 1.01 Marysię. Przy czasie poczytam co tu się dzieje i skrobnę parę zdań. Pozdrawiam wszystkie mamusie i ich dwuletnie szkrabiki Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Gratulacje 24.04.06, 09:13 Starszy chłopiec i młodsza dziewczynka - dla mnie to byla modelowa rodzinka jak byłam mała (mialam młodsza siostrę) - gratuluję i niech sie zdrowow chowają ;- ))) Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Gratulacje 24.04.06, 15:54 Gosia, super, że się odezwałaś. Właśnie niedawno myślałam o tobie i zastanawiałam się jak żyjecie i jak sobie dajesz radę z dwójką. Marysia... tak miał się nazywać Antek, zanim sie okazało, że jest chłopcem Napisz koniecznie co u was. Asia, mój mały tez od wrzesnia będzie przedszkolakiem. Papiery już złożone, a teraz chodzimy na zajęcia adaptacyjne raz w tygodniu. Niestety przedzkole prywatne, bo do samorządowego go nie chceli - za mały. We wrześnie rozpocznie się nowy etap w naszym życiu, już się cieszę i boję jednocześnie jak to będzie. Mój kochany szkrabolek doigrał się próchnicy w jedynkach. Niestety z małą pomocą mamy, która niedopilnowała. Stan na dziś - zalapisowane jedynki. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Ja w kwestii formalnej ;-))) 24.04.06, 20:36 Olu, założ prosze Cie dłuższą metryczke wieku dla Antola, bo nie moge sprawdzac ile Igor juz ma )))))) A te jedynki to zalapisowane na czarno czy tez mozna na jakos bezbarwnie (zielonam w tej kwestii całkowicie). Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Ja w kwestii formalnej ;-))) 24.04.06, 22:03 Ha, ha, no właśnie - metryczka. Muszę sobie odświeżyć wiedzę na temat jej zakładania Tak się zbieram i zbieram... i zbieram. A poza tym, ty spryciulo A jeśli chodzi o zęby, to niestety na czarno. Czarne robią się w miejscu, w którym była próchnica. Jutro napiszę więcej, teraz mi dziecko płacze. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Jesteście:) 07.05.06, 10:35 Dawno nie zaglądałam bo nie miałam czasu. Dzisiaj wchodzę a tu niespodzianka - odezwałyście się. Averno ogromne gratulacje ! Córa w domu ! Nie bedziesz w mniejszości U nas też małe zmiany. Mieszkam z Bartosze sama. Po wielu miesiącach wzajemnego warczenia na siebie zamieszkaliśmy z Bohdanem osobno. I powiem wam, że tak chyba jest lepiej, normalnie rozmawiamy ze sobą, nagle tatuś potrafi znaleźć czas dla dziecka i sam się nim zająć. Mam w tej chwili ogrom zleceń w pracy i często siedzę do wieczora i jakoś nie ma problemu żeby to tatuś odebrał dziecko od dziadków i się nim zajął do mojego powrotu. Wcześniej przez dwa lata życia Bartosza odebrał go może z 5 razy Jak jest ładna pogoda to siedzą na placu zabaw a jak pada to wpadają do jakiegoś supermarketu lub figlolandu i tam przeczekują te dwie godziny. Bohdan nie ma kluczy do mojego mieszkania a ja do jego. Po tym rozstaniu psychicznie odpoczęłam. Nie było awantur ani jakiejkolwiek przemocy ale tak nie dało się żyć. Po prostu coś się wypaliło, skończyło. Już nawet spaliśmy w różnych pokojach i zauważyłam ,że staramy się coraz później wracać do domu. A ja zasypialam razem z Bartoszem o 22 i tak wyglądały nasze wieczory. Teraz nareszcie rozmawiamy normalnie i jakoś tak lepiej jest. Bartosz od września pójdzie do przedszkola. Nie wiem skąd mi się wziął ten październik Może student od razu W czerwcu jest tydzień otwarty kiedy zacznę go zaprowadzać na cztery godziny. Trochę mam obawy jak damy radę. Jeszcze nie całkiem pożegnaliśmy się z pieluchami. Mały uparciuch nie chce wołać na nocnik. W domu już od dwóch miesięcy chodzi bez pieluchy ale to ja lub babcia pilnujemy. Bartosz nie woła Jak nie posadzę go na nocnik to posika się w majty. I wcale mu mokre nie przeszkadzają. Mam nadzieję,że do września zacznie wołać Mówi za to pełnymi zdaniami I to wszystko. Potrafi niestety nawet szpetnie zaklnąć kiedy coś mu nie wychodzi A teraz trzeba uważać co się mówi bo zaczął powtarzać.Np. mama a Mateusz popsuł klocki, mama a ciocia zrobiła pu ( puściła bąka) Wszystko już powie. Buduje już nawet zdanie złożone Byłam ostatnio na kontroli u ortopedy. Nareszcie wszystko dobrze. Już nie musimy jeździć na lasery i ćwiczenia. Jeszcze tylko w domu czasami ćwiczyć no i odpowiednie buty. No i jak skończy 4 lata rtg kręgosłupa czy wszystkie kręgi są zrośnięte. Ładna pogoda dzisiaj i zaraz zmykamy na plac zabaw Pozdrawiam Joanna i Bartosz Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Jesteście:) 08.05.06, 15:47 Joanno miła ma. No nie wiem co napisać odnoście twojego rozejście. W sumie to smutne, ale skoro tobie tak lepiej, no to pewnie dobrze się stało. A swoją drogą to chyba Bohdan ma problemy z budowaniem związku, skoro już drugi się rozpadł. Bo przecież ma już dziecko z pierwszego związku, o ile pamietam? A chyba dobrze pamiętam? Kurcze, a mój Antek to cały czas jakis zblokowany jest i powoli się w mowie rozkręca. Jakoś tragicznie z tym nie jest, ale rewelacyjnie też nie. Averna, a kiedy napiszesz co u was? Pojawiłaś się szybko, zniknęłaś jeszcze szybciej. Co to za porządki )) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 No i gdZie wy? 10.05.06, 16:20 Im bardziej zaglądam, tym bardziej was nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 A ja tak czekam i czekam.... 12.05.06, 17:15 i korzenie powoli zapuszczam przed kompem. Napisze coś która, czy nie? Na szczęście mam jeszcze pewien pokład cierpliwości, więc cierpliwie poczekam dalej )) Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Za krótka doba:( 13.05.06, 17:20 Dzień ma 24 godziny a mnie byłoby potrzebne drugie tyle Mam tyle zleceń w pracy, że nie wyrabiam się, pracuję po 12 godzin dziennie a w ostatnim tygodniu po 14-16. Dwa ostatnie dni to jechałam do zakładu o 4.30. Cieszy mnie, że są zlecenia ale już prawie nie pamiętam jak się nazywam Mam trzy pracownice ale teraz i to za mało. I szkoda mi dziecka bo całymi dniami jest u babci lub cioci. Zamiast z mamą. Nie mówiąc już nic o tacie. Ale jak na razie tak jest lepiej. I tak zawsze musiałam liczyć tylko na siebie. Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mama_franiutka Nowa i samotna z mężem 14.05.06, 15:00 Witajcie Mamuśki! Jestem mamą wspanialego syneczka -Franka (21 luty). Mały jest największym skarbem jaki mam, świetnie sie rozwija, dość zdrowo sie chowa (teraz co prawda gluty wiszą do pasa) i daje mi mase radości. Niestety reszta juz tak różowo nie wygląda. Chodzi mi o mojego chłopa. Na ile wasi mężowie pomagają wam w domu i przy dzieciach? Mój nigdy nie wstawal do Frania w nocy kiedy ten był maluśki i na cycku. Czy zawsze macie chęć i tematy do gadania (np. przy kolacji). Czy miałyście w którymś momencie jakis poważny kryzys w małżeństwie? Odkąd urodził się nam syneczek coś się zaczeło psuć między nami. Tłumacze to trochę tym że jesteśmy strasznie młodzi (oboje mamy po 22 lata - czyli jak Franio przyszedl na świat to mieliśmy po 20))i nagłe pojawienie sie tylu obowiązków było szokiem. Jakoś nie przestraszyłam się odpowiedzialności i uważam że jestem dobrą mamą i mimo że kosztem studiów, masy planów, dawnych znajomych (to akurat boli!) to się realizuję w macierzyństwie. Rozwala mnie jednak podejście mojego męża. Nie mam w nim żadnego oparcia (no prócz tego że nas utrzymuje). Nie czuję się przy nim kobietą, ani kimś wartościowym tylko sprzątaczką kucharką i opiekunką do dziecka. Nie czuję się jak jego żona (jeśli chodzi o jakąś opiekę, gesty, wsparcie psychiczne) tylko co najwyże jak jego siostra czy koleżanka w podstawówce, z którą się kłuci, dogryza i dogaduje. Mój mąż pracuje jako kelner i zasówa od 9;30 rano do 1 w nocy (naprawde wykańczająca robota) przez 2 dni, a potem ma 2 dni wolne i tak w kółko. Możecie sobie wyobrazić że pierwszego dnia po robocie śpi jak zabity do południa. Dodatkowo studiuje dziennie więc często w dni "wolne" leciał na uczelnie - leciał bo w tym roku coś nie bardzo daje rade i chyba bedzie powtarzał ten rok i na razie sobie odpuścił. A ja zawsze jak go nie ma Tęsknie okrótnie i marzę jak to będzie wspaniale ja będziemy mieli chwile dla siebie (czy dla naszej trójki) -ale moje rozczarowanie i rozżalenie jest ogromne bo jak przychodzi co do czego to jest straszliwie zmęczony, nieczuły i rzadko da sie z niego coś wykrzesać. I doskonale rozumiem jego stan, ale na Boga,jak ja mam w tym żyć? Całymi dniami siedze z małym i czasem mnie to męczy ale najbardziej męczy mnie świadomość że czekam na coś i na kogoś i wiem że się tego nie doczekam! Czasem są jakieś przebłyski i po kłótniach zlana łzami jak bóbr znajduje wspólny język z mężem, ale już mnie to przestaje cieszyć bo (już teraz z doświadczenia) wiem że góra 3-4 dni i będzie po sielance. Tak sobie myśle że za jakieś 5 lat może on dojrzeje, może zmieni robote, mały podrośnie wkrótce pojdzie do przedszkola to ja będę wolniejsza i zacznę jakąś samorealizację to mniej będę potrzebowala mężowskiego wsparcia (tylko po co w takim razie jakiś mąż i co ma dawać rodzina). A może do tego czasu obydwoje zwariujemy. Ale najbardziej sie boje że te wszystkie sprawy, które emocjonalnie nas teraz przerosły, spowodowały szkody nieodwracalne dla naszego związku. Dodam że chodziliśmy ze sobą 5 lat znim zdażyła się nam "mała wpadka" i dawno już planowaliśmy piękne, wspólne, przyszłe życie. Uleciały wszelkie ideały, pragnienia, szacunek... Bardzo ogólnie i chaotycznie opisałam co mnie gryzie. Chciałabym się włączyć do Waszych rozmów i znależć troche zrozumienia. Mieć z kim pogadać o maluchach. Obiecuję że nie będę tylko narzekać (tak teraz wyszło bo Gruby jest w pracy, a ja "rozgruzowałam" właśnie mieszkanie po jego 2-dniowym pobycie w domu). Pozdrawiam, Marta. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_franiutka Re: Nowa i samotna z mężem 14.05.06, 15:06 Ups! Ale tego dużo wyszło Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Marto, Marto... 15.05.06, 00:11 ... na pocieszenie powiem ci, że osobiście nie znam żadnego chłopa, który by jakoś specjalnie żonie przy dziecku pomagał. Ponoć są tacy, ale ja ich nie spotkałam. Mój mąż na przykład sen ma tak twardy, że nawet ostre wycie dziecka, by go z tegoż snu nie zbudziło. Tak więc przestałam nawet jakiejś specjalnej pomocy oczekiwać i czsem się na to wszystko strasznie wkurzam, a czasem się znieczulam i jest mi wszystko jedno... Tematy do rozmów ciągle jeszcze mamy, ale czasu na rozmowy jakby mniej. Fakt, że pojawienie się dziecka wiele zmienia, czasem niestety na gorsze, bo rzeczywistość nie zawsze pokrywa się z marzeniem o super życiu we trójkę. Fakt, twój chłop tyra jak wół, nie dziwię się, że na nic już nie ma siły. Mam nadzieję, ze zła passa minie i będzie wam znowu super. Popisz sobie, wygadaj się a lzej ci się zrobi na duszy, albo dystansu nabierzesz... w każdym razie może będzie lepiej )) A co miałaś na myśli pisząc "rozgruzowałam". Zaintrygowało mnie to ) Dobraaaanoc Odpowiedz Link Zgłoś
mama_franiutka Re: Marto, Marto... 15.05.06, 12:10 Cześć, "rozgruzowac" tzn. pozbierac i pozmywać tony naczyń rozwleczonych po mieszkaniu, zebrac brudne ciuchy, odkurzyc góry piachu przyciągnięte z piaskownicy i wszędobylskie okruchy po wszystkim co tylko da się pokruszyc, no i jeszcze zaangażować Młodego do sprzątnięcia stosów zabawek. Po krótce No ale sama jestem sobie winna bo zarzucam częściowo sprzątanie kiedy Szymon jest w domu licząc na to że zauważy jak mało wysiłku trzeba włożyć by z wyjściowego klaru powstał straszliwy bajzel. A dodatkowo mam nadzieje ze ów stan zacznie mu choć trochę przeszkadzać i podejmie jakieś kroki... mam na myśli że spróbuje troche ogarnąć po jednym małym i dwóch dużych bałaganiarzach! Ale moje nadzieje najczęściej są złudne i po dwóch dniach "wolnego" mam w domu pole jak po bitwie i mam co robić (ze skurczem żołądka, bo naturalnie szlag mnie trafia). W każdym razie "rozgruzowywanie" nie jest przyjemne ;p Przeglądając Wasze posty widziałam że niektóre z Was prowadzą własne działalnosci gosp. Podziwiam. Tak sie sama zastanawiam co by tu... Ale brak mi odwagi żeby coś rozkręcać i boje się porażki (co za tym idzie straty jakiegos kapitału). Jak wyglądały Wasze początki? -Marta. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Marto, Marto... 15.05.06, 13:09 No tak, ja też muszę często odgruzowywać swe lokum, bo u mnie tak samo jak u ciebie. Wszystko wszędzie i do tego w dużych ilościach )) Tylko, że u mnie prawdziwego klaru to chyba nigdy nie ma. Bałaganiarzami jesteśmy z natury. Ja prowadzę działalność, ale to długa historia. Już pewnie z dziewięć lat. Nie inwestowałam zbyt wiele, bo pracuję głównie głową i palcami, a komputer mi trochę pomaga ) Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Za krótka doba:( 15.05.06, 13:26 Asia, niedawno martwiłaś się, że nie masz roboty, a teraz taki full. Ja też tak czasem mam i wtedy nie wiadomo czy się cieszyć, czy płakać. Jak się prowadzi firmę to tak to już jest, niestety, że robota przychodzi nieoczekiwanie i nie można jej odmówić, bo niewiadomo kiedy się znowu pojawi... i czy wogule sie pojawi ) A co teraz szyjecie? jakieś fajne zamówienie? Buźka Odpowiedz Link Zgłoś
mama_franiutka Re: Za krótka doba:( 18.05.06, 11:39 Też mam problem z za krótkim dniem! Od miesiąca powinnam miec juz gotowe projekty. Współpracuje z pewnym pubem i raz na jakis czas mam od nich zlecenia dotyczące dekoracji. Strasznie jestem zestresowana bo Franio wisi na mnie jak mała małpeczka, a przez internet nie wiele moge znaleźć. BTW straszny kit jest dostępny w polskich sklepach jesli chodzi o dekoracje sezonowe na tak duze powiezchnie (mam chyba jakies 200- 250m2). Każdy mój (narodzony w straszliwych bólach pomysł w zderzeniu z rzeczywistością pęka jak bańka mydlana! Dosłownie od miesiąca budze sie i zasypiam z myslą ze juz powinnam mieć to zrobione! Zgroza. Moze wiecie gdzie w Warszawie mozna kupić ok 1000 jakiś ładnych i dość dużych motylków? Tak sobie wymysliłam żeby rój motyli zawieszonych na żyłkach wirował nad głowami gości :p Tyle że motyli nigdzie nie ma! Czym sie konkretnie zajmujesz Olla, bo z Twojego tajemniczego opisu wynika że też w "dziale kreacji"? Ile już mówią Wasze maluchy i czy mają rodzeństwo (sorry jesli juz o tym gadałyście, nie jestem w stanie przeczytac wszystkich 600 postow)? Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 A może takie motylki? 18.05.06, 14:21 www.allegro.pl/item104763140_duzy_zestaw_fluorescencyjny_3d_motyle_nowosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Albo takie... 18.05.06, 14:24 www.allegro.pl/item103957053_hit_azurowe_atlasowe_duze_motyle_zielone_01.html Nic innego nie znalazłam ) Najlepsze byłyby jakies papierowe i na pewo gdzieś takie są, tylko gdzie? ) Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Praca, dzieci i inne... 18.05.06, 14:30 No można powiedzieć, że też zajmuję się kreacją. Aktualnie jest to DTP, ale swego czasu próbowałam wystawiennictwa (w małym zakresie). Moje artystyczne zacięcie z roku na rok topnieje (to chyba przez tzw. prozę życia) i chyba muszę je zacząć odbudowywać. Ja mam tylko jedego bzyka, choc po cichu myślę o drugim... bardzo po cichu ) Antek mówi coraz więcej, ale niezbyt dużo. Na tle rówieśników znanych w realu jest w normie. Ale dzieci niektórych znajomych z forum mówią więcej, dużo więcej. Generalnie z dnia na dzień bardzo się rozkręca i coraz więcej nowych słów utrwala - dogadac się można z powodzeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: 27 LUTY 2004 28.05.06, 17:20 Podciągam wątek. A poza tym, co u was? Bo u nas, poza złamanym obojczykiem Antka, nic ciekawego się w ciągu dwóch tygoni nie wydarzyło ) Aaaa, mamoigora mam aktualną metryczkę w sygnaturce żebyś też mogła sprawdzać jak rośnie Igor )) Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 metryczka ;-) 29.05.06, 12:03 bardzo sprytnie wybrałas baaardzo długa metryczkę - na nastepną dekade mamy spokój ))) A jak Antek złamał ten nieszcęsny obojczyk? To chyba masz teraz urwanie głowy, oboczyjka chyba nie wklada sie w gips, prawda? Pozdrawiam wietrznie Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Długo mnie nie było... 29.06.06, 18:39 ...i widzę, że wątek umiera śmiercią naturalną Co tam u was? Bo u nas po staremu. Antek rośnie, troszkę nawet mądrzeje, coraz więcej gada, ruchliwy jest bardzo, co kończy się ciągle otarciami kolan. Sporadycznie gorszymi urazami (mam na mysli złamany obojczyk). Ja nadal dużo pracuję, ale cóż robić - taki los. Od 1 lipca Antek będzie miał nową opiekunkę, a od września idzie do przedszkola. Będzie tam chyba najmłodszym przedszkolakiem, ale podstawowe umiejętności posiadł, więc chyba da radę. Bardzo ładnie nie robi już w majtki, a to chyba jest podstawa w przedszkolu. Tylko czy nie będzie tęsknił? Ale to się wyjaśni "w praniu". No a u was co? Dobrze się lato zaczęło? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: Długo mnie nie było... 30.06.06, 23:40 witajcie dziewczyny i chłopaki (chociaż widzę, że niewiele Was się ostało) Olu! Spraw sobie drugiego szkrabika to wtedy zobaczysz ile bedziesz miała czasu na Internet. Moja panienka jutro kończy pół roku, więc to chyba odpowiedni czas, by ponownie wpadać tu na małe co nieco. Tylko od mojego poprzedniego wpadnięcia to niewiele się tu wydarzyło, ale Ola chyba b edzie trwać tu wiecznie, nawet jesli pozostałe kobitki po kilku postach szybko zmykają. Wasze maluchy widze wybierają się do przedszkola. ja kiedyś tez myślałam, że może dam Kubę wcześniej do prrrzedszkola, ale po żłobkowych przejściach stwierdziłam ,że dam mu jeszcze rok spokoju. Kurcze, musze kończyć... Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Gosia 01.07.06, 19:54 miło cię widzieć No ja będę wierna choćby nie wiem co i zawsze coś tam skrobnę. Czekam, ze się dołączysz na dłużej Napisz jak sobie radzisz z dwójeczką. Czyżby było tak malinowo? Wszystkiego najlepszego dla córci z okazji półroczku. Ależ to zleciało co? Nie dawno jeszcze wpadałaś tu jako ciężarówa... Spadam, bo muszę Antka spać położyć. Nie spał dziś w dzień i ma już wyraźnie dość. Moze dziś wyjatkowo będę miała luźny wieczór, bo normalnie Antek usypia dopiero około 23.00, a o tej porze to i ja mam wszystkiego dość. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Długo mnie nie było... 03.07.06, 21:28 Fakt faktem nie jest tu zbyt gęsto, ale trzeba utrzymywać od czasu do czasu watek na powierzchni bo nam go zarchiwizuja jako niektywny )) Gdy sie ma jedno dziecko to wydaje sie, że miec drugie to jakis kosmos i sprawa nie do przejścia, a gdy to drugie sie pojawia chcący czy nie chcący - to jakoś to wszystko sie układa i zgrywa tak jak trzeba - tak czy siak, ja jestem na etapie 'kosmosu' )) Olu - może nie doczytałam, ale jak doszło do złamania obojczyka u Antka? Pozdrawiam upalnie - szególnie Ollę z Antollem Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 historia jednego złamanego obojczyka 04.07.06, 15:54 No to ja w ramach utrzymywania wątku napiszę jak było z tym obojczykiem Antka: We wtorek mieliśmy iść na zajęcia adaptacyjne do przedszkola. Wróciłam wcześniej z pracy i czekałam kiedy Antek wróci od opiekunki (razem z nia oczywiście). Spóźniali się, przyszli kwadrans po 17.00 (zajęcia zaczynają sie o 17.00). Gdy tylko przyjechali Antek "wsypał" panią Beatę, że dała mu cucu. Śmieliśmy się, że baba klapa dostanie i generalnie było ok. Wtedy pani Beata powiedziała mi, że Antek spadł na plecy z chodzika-jeździka u niej na tarasie (taras drewniany). Strasznie tego dnia wariował - wszędzie właził, biegał jak szalony, a potem jeżdząc na jeździku przechylał się do tyłu i nagle wywinął sie i upadł. Strasznie płakał, bo się wystraszył i z tego płaczu usnął. Spał dobrze, ale pani Beata zmuszona była go obudzić (do przedszkola) i po obudzeniu znowu strasznie płakał. Stwierdziła, że pewnie się bardzo wystraszył tym upadkiem i dlatego tak płacze. Wyjęłam go z wózka, zaczął biegać po trawce, pobiegł do piaskownicy, wszystko normalnie, jakby nigdy nic. Spytałam pani Beaty czy przypadkiem nie uderzył się w głowę (bo to zawsze mnie najbardziej martwi). Stwierdziła, że nie, więc nie widziałam powodu do zmartwień, bo nie pierwszy raz spadł z małej wysokości. Robiło się późno, a Antek był umorusany, więc chciałam go wziąć do domu do przebrania. Chwyciłam go pod pachy żeby podnieść do góry i on znowu zaczął płakać, pokazując, że ma "bam" na prawym ramieniu. Wtedy pani Beata zaczęła biadolić, żeby tylko nic złego mu się nie stało. Ja jej na to, że skoro to tylko taki upadek jak mówi, to najwyżej ma zbite ramie. A ona na to, że może lepiej do szpitala, bo żeby to nie było coś więcej, niż zwykłe stłuczenie. Spytałam wtedy, czy przypadkiem Antek jednak ze schodów nie spadł, ale zaprzeczyła (schody prowadzą z tarasu na ogród, sa betonowe i dość strome, ale ona je zawsze czymś zastawia). Zaczeliśmy się zbierać do szpitala na ostry dyżur, a pani Beata cały czas biadoliła. Cos mnie tknęło, że może nie mówi nam prawdy, ale to byłaby głupota z jej strony. Przecież wiedza o tym jak upadł, mogła byc ważna przy postawieniu diagnozy. Bo jeśli upadł ze schodów, to powinno się go obserwowac także pod kątem obrażeń wewnętrznych. Na drugi dzień przyszła ze łzami w oczach (już wiedziała o tym obojczyku) i w rozmowie wyszło, że Antek nie upadł jednak na gołe deski, tylko na metalowy rowerek, który był przyczepiony z tyłu za jeździkiem. Antek jest maniakiem ciągnięcia. Bawi się w holownik i zawsze musi mieć jakąś przyczepkę z tyłu. To troszkę zmieniło sytuację. O rowerek chyba łatwiej złamać obojczyk niż o drewniane deski, bo drewno określa się jako materiał miękki. Fakt ten troszkę nadszarpnął moje zaufanie do opiekunki, ale koniec końców po dwutygodniowym noszeniu bandaża usztywniającego Antek odzyskał formę Tak naprawdę do tej pory nie jestem pewna jak do tego złamania doszło. Może faktycznie było tak, jak mówi pani Beata. Lekarz nam powiedział, że złamania obojczyków sa dosyć częste u małych dzieci. I tyle. Jolu, dzięki za szczególne pozdrowienia. Was pozdrawiam równie gorąco Apropos kosmosu - ja coraz częściej myslę o drugim dzidziusiu, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że z dwójką jest łatwiej. Pozyjemy zobaczymy Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: historia jednego złamanego obojczyka 04.07.06, 22:06 cześć Wam (chyba tylko Olu i Jolu) Może dziś uda mi się cos więcej skrobnąć. Moje maleństwa słodko śpią i mam nadzieję, że mała zawoła dopiero jak jej w brzuszku zaburczy, albo raczej zaschnie w gardle, bo w domu mam jakieś 27 stopni. Złamanie obojczyka to chyba rzeczywiście coś częstego u dzieci, bo pamiętam, że mój brat złamał, gdy miał jakieś 2-3 latka, a były wtedy wakacje i siedziałam z nim na balkonie i czytałam mu książki. Mogłas Olu zapytac Antka co zrobił, pewnie zdałby lepszą relacje z wydarzeń, a juz na pewno prawdziwą. Dziewczyny! Wam naprawdę trzeba drugiego dziecka, skoro wydaje Wam się, że to taki cukiereczek! A tak poważnie, jest ciężko, naprawdę. Ja nie robię nic innego, tylko zajmuję się dziećmi. Właściwie robię: gotowanie, pranie, prasowanie; brudny kibel, czy podłogi mogą czekać. Właściwie teraz to Kuba czasem mi pomoże (wczoraj trzymał Marysi rączki jak ją wycierałam po zrobieniu kupy na kocyku, gdzie leżała na golasa, a dziś przyniósł mi chusteczkę z drugiego pokoju, gdy Marysia niespodziewanie ulała na moją wspaniałą bluzkę mieszankę mleka i słoiczkowej zupki marchewkowej), ale początki był trudne. Kuba wykorzystywał moje uziemienie z Marysią u piersi i robił co chciał, czyli najczęsciej to, czego mu nie było wolno. Największym problemem byłó i jeszcze zresztą jest, chociaz coraz mniej, że jest to dwójka malutkich dzieci i stajesz przed wyborem, kogo najpier nakarmić, kogo rozebrać. Poza tym Kuby nie można nawet na chwile spuścić z oka bo nigdy nie wiadomo co wykombinuje, więc nie ma mowy, żeby został sam Marysią. Niby wie, że nie wolno jej bić, dusić, ale to przeciez zbyt małe dziecko, żeby można mu było w kwestii bezpieczeństwa całkowicie ufać. Jak musiałam iśc do łazienki, to Marysie odkładałam, a Kuba przymusowo chodził ze mną. Czasem naprawde bbrakowało rąk. Teraz jest coraz lepiej. ale wierzcie mi, że czas dla siebie to mam dopiero wieczorem, a wtedy to zwykle jestem zbyt zmęczona, żebyś się czymś zająć i po prostu siadam an chwilę z krzyżówką lub gazetą przed TV. Olu jak chcesz żeby Antek nie szalał do 23, to przestań go kłaśc w dzień. Ja właśnie tak zrobiłam, bo jeszcze trochę, a musiałabym czekac aż on zechce łaskawie pójśc spać, żebym ja tez mogła się położyć. Okres przejściowy będzie trudny, ale wierz mi jak się przyzwyczai to będziesz szczęśliwa, że masz wieczór dla siebie. No straczy. Muszę się wykąpac zanim moja panna się obudzi na karmienie. pozdrawiam Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Gosiu 05.07.06, 11:53 Hejka kochana podwójna mamuśko No ja tak właśnie przeczuwałam, ze łatwo to raczej nie jest, zwłaszcza jak nie ma znikąd pomocy. No, ale teraz to już faktycznie może byc tylko lepiej. Należy przypuszczać, że Kuba bedzie się robił coraz mądrzejszy. Miejmy taka nadzieję Mówisz, że mogłam wypytać Antka jak doszło do "wypadku". Oczywiście, że pytałam, ale dowiedziałam się tylko, że zrobił bam. Rozmowa się zapętlała i w końcu przytakiwał na w wszystkie moje pytania. Gdyby to się stało teraz, prawie dwa miesiące później, na pewno dowiedziałabym sie więcej, bo Antek teraz dopiero strasznie się rozgadał. W maju jeszcze tak rozmowny nie był. A co do niekładzenia w dzień. W weekendy często to stosuję i faktycznie Antek wcześniej pada, ale czasem wtedy tuz przed wieczornym snem bywa marudny. Natomiast spanie czy niespanie w dzień powszedni to juz nie moja działka. Niania go po prostu kładła i już, mówiąc mi, że był bardzo senny i sam chciał spać. Wiesz jak to jest, jak czegos sama nie dopilnujesz to bywa róznie. No dobrze, zabieram się do pracy. Trzymaj się Gosia dzielnie i napisz coś czasem, jak dzieciaki pozwolą. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Dzienne niespactwo 05.07.06, 13:58 Własnie z mężem doszliśmy do wniosku, że trzeba wykreslic taka pozycję z grafika Igora jak spanie w ciagu dnia - dodam, że była to druga próba (pierwsza jakies 3 m-ce temu) - druga nieudana próba ;-(((( Pewnie, że Mały smiało wytrzumuje, trzeba z nim przegadac, bawic etc. ten okres południowej pory drzemki, ale spuszczenie z oka chocby na 2 minuty skutkuje nagła ciszą, gdy pojawiam sie u Igora to spi w najlepsze w takiej pozycji w jakiej go opuściłam (czytaj: przedziwnej, jakby bał sie marnowac juz czas na wygodne ułożenie się) - doszłam więc do wniosku, że trzecia próbe nispactawa podejme podczas urlopu - bedziemy razem 2 tygodnie, więc bedzie mi łatwiej całkowicie go przestawić i mysle, że wtedy wszystko przebiegnie gładko - bo jednak chyba do tej próby oprócz zacięcia Rodzica to potrzeba jeszcze pewnej stabilności dnia codziennego, a tak to raz w domu cały dzień, raz wyjazd i spanie w samochodzie podczas jazdy - a na wakacjach mam nadzieję oprocz porządnej porcji rozrywki to jakos sobie ten czas pukładamy aby Igorowi ułatwić pożegnanie z dziennym odpoczynkiem ))) Oby do sierpnia zatem Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Dzienne niespactwo 05.07.06, 14:56 Jola, ja myślałam, ze to Zakopane to już były wakacje? No, ale po co przestawiac dziecko na siłę? Wytłumaczcie mi. Czy Igor tez ma problemy z wieczornym zasypianiem? Mnie się wydaję, ze dwulatki powinny jeszcze spac w dzień i nie dlatego by rodzice mieli chwilke na odsapnięcie, tylko żeby się zregenerować. No ale fakt, wakacje to dobry czas na odzwyczajanie od drzemki - ładna pogoda sprzyja aktywności. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Dzienne niespactwo 06.07.06, 08:07 Olu, kurka wodna - ja tez chcę żeby synek spał dzień - wiadomo regeneruje sie, rosnie etc. - ale jak mam problem z uspieniem go w nocy i biega w kółko do 22 to mam dosyć. Nie zrobie tego na siłę, bo odpuszczałam w obu przypadkach po dwóch dniach prób, ale spróbuję - jeżeli Igor odziedziczył spactwo po tatusiu to pewnie nie uda mi sie go przestawić, ale jeżeli po mamie to pójdzie łatwo. na razie trudno mi to stwierdzić, ponieważ w nocy Igor spi dość czujnie (czyli tak jak ja), natomiast w dzień zdaje sie odsypiac te nocne czujki, bo spi tak kamiennym snem, że czasem i po 2 godzinach sa problemy z dobudzeniem (i tu wskazywałoby na ojca). Wygląda to dokładnie tak jakby nie wysypiał sie w nocy i musiał jeszcze dospac w dzień - mimo pewnych watpliwości jednak spróbuję. Nie wiem tylko czy mi wyjdzie bo na urlop zostawiam sobie równiez nauke nocnikowania - bo na razie to Igor nie woła i na nocnik usiąść nie chce ;-( A na urlop to jedziemy tak jak w zeszłym roku na nasza działeczke nad jeziorem, jestesmy tam co weekend całe lato, bardzo jest fajnie, cicho i spokojnie - w tym roku staramy sie pospraszac troche towarzystwa dla Igora chociaz na weekendy, nie wiecie nawet jak z tym jest trudno ;-((( A może my jakichś nielubiących wode znajomych mamy... Gosia pewnie sie w tym roku z dwopjka nigdzie dalej nie ruszy, ale z tego co pamietam to mieszkasz Gosiu nad woda, prawda, więc i rozrywka dla dwulatka sie znajdzie )) A ty Olu, gdzie ze swoim jedynakiem wybieracie się? Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: Dzienne niespactwo 06.07.06, 22:18 Też uważam, że dzieciaczki w wieku naszych powinny miec w ciągu dnia odpoczynek, tylko, że u mnie było tak, że jak Kuba zasnął to drzemał zbyt długo jak na swoje potrzeby senne (od noworodka spał zawsze mniej, niż przeciętna w danym wieku) i obudzony na siłę wpadał niemal w histerię , a potem szalał do 22. Marysia chodzi spać zwykle między 7-8, więc zależało mi, żeby Kuba też chodził spac wcześniej i miałabym wtedy choc roszkę spokoju na zrobienie rzeczy, których w ciągu dnia nie zdołam zrobić, albo po prostu na mały relaks, czy wcześniejsze pójście spać. Dziś np. Kuba padł mi w samochodzie, ale na szczęście po godzince dał się obudzić i zasnął wieczorem po 21. Rrzeczywiście mieszkam w letniskowej wioseczce nad jeziorkiem i teraz przechodze gehennę, bo czas wakacji, to czas imprez i szczekania psów. Z chęcią wyjechałabym nad morze, ale do tego jest mi potrzebny tatusiek szkrabików, a on po pierwsze na razie nie może wyjechać, a po drugie już cos przebąkiwał o wysokich cenach, więc pewnie z morza będą nici. Niestety nie jestem sama poradzic sobie z dwójką w niektórych sytuacjach. Co prawda Kuba poza domem o dziwo jest dośc posłuszny, ale przeciez jest za mały żebym mogła mu w stu procentach ufać, że jak np. powiem nie ruszaj się, bo mama musi włożyć Marysię do samochodu, to on rzeczywiście się nie ruszy. W każdym razie na pewno będe musiała trochę jakos odpocząć, bo we wrześniu wracam do pracy. pozdrawiam bardzo upalnie Gośka PS Jolu! Podobno niektóre dzieci nie akceptują nocnika, bo po prostu wola kibelek. Próbowałaś z nakładką, albo bez? Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Dzienne niespactwo 14.07.06, 13:53 Jolu, ale cię rozsierdziłam, aż ci się kurka wodna wymsknęło Ja mam to samo z Antkiem, ze biega do późna, ale ja w sumie to lubię. Mam mało czasu dla niego w dzień i dzięki tym przedłuzonym godzinom mamy czas na bycie razem. W weekendy jest inaczej, też chętnie nie kładę Antka w dzień, by wieczór był troszkę wolniejszy. A ile godzin Igor śpi w nocy, że piszesz że nie dosypia. Mniej niż 10? Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Spacto i niespactwo 14.07.06, 14:11 )))))))))))) U nas to wygląda tak o 19:30 kapiel, potem przygotowywanie do spania i mniej więcej o 21 lub 21:30 Igor zasypia - z reguły wstaje zawsze punktualnie o 7 rano. ok. 12 jest znowu spiący i mógłby tak spac nawet do 14:30 - 15 - strasznie dłuuugo. Z tym, że mamy troche problemy z tym nocnym spaniem bo gdy cos go wytrąci z rytmu snu to niestety czasem i dwie godziny nie może zasnąc a my razem z nim, bo niesttey cichy to on wtedy nie jest ))))))))))) Dzisiaj u nas pada - mamy gdzieś 21 stopni, więc może sie w nocy wyspimy zamiast ledwie dychac z tych upałów ))))))))) Może i Igor zacznie jeśc wreszcie obiady bo ostatnio odmawiał co bardzo Babcie z równowagi wytrącało niestety )) Ale tych usmiechów przesyłam, ale to dlatego, że za 50 minut koniec pracy i do domku - weekend ))) Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Spacto i niespactwo 14.07.06, 14:35 )) No to miałaś rację pisząc, ze Igor jest czujnym śpiochem Współczuję nocnych "jazd", takie nocne wybudzanie dziecka męcvzy obie strony - dziecko i rodziców. Ale czy w takim razie zmęczenie z powodu niespania dziennego wpływało na jakość snu w nocy? U nas dziś też miła, rześka aura. Wreszcie mozna odsapnąć. Nie byłam dzisiaj w pracy, ale ty Joluś masz już tylko 20 minut do weekendu. W takim razie miłego weekendu ) Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: Spacto i niespactwo 14.07.06, 20:21 Hej! Nareszcie znalazłam troche czasu i tu zajrzeć Bartosz też ma "problemy" z zasypianiem. Przed 22 nie ma szans położyć go do łóżka Spi w ciągu dnia między 12 a 14. Zasypia po 22 ale za to rano wstaje przed 6 a często jest to parę minut po 5. Nie mam szans zaspać do pracyW dni wolne staram sie go nie kłaść w ciągu dnia i wtedy zasypia ok 20 ale budzi się przed 5. Z tym niespaniem to wdał się we mnie , bo tatuś Bartosz to mógłby sypiać po 12-13 godzin na dobę. A propos tatusia to próbujemy jakoś ratować nasz związek. Może jeszcze coś z tego będzie.Na razie dalej mieszkamy osobno ale widujemy się w każdy weekend. W tygodniu raczej trudno by nam było bo Bohdan zmienił pracę i pracuje teraz ponad 100 kilometrów od domu i tam ma mieszkanie służbowe. Ostatni tydzień czerwca Bartosz chodził do przedszkola. Podobało mu się bardzo i jestem dobrej myśli, że we wrześniu nie będzie większych problemów. Pracy dalej mam bardzo dużo Całkowicie wyszłam z zimowych długów!!! Nawet odkładam na przyszłe długi Pozdrawiam Joanna i Bartosz Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Schyłek tygodnia 14.07.06, 13:46 Dziewczęta witam serdecznie Nie mam zupełnie czasu na pisanie, bo u mnie jak zwykle w wakacje gorący okres w pracy. W związku z tym nasz urlop cały czas się oddala w czasie. Miał być na początku lipca, potem w drugiej połowie, a na tą chwilę najpewniej będzie w sierpniu. Identycznną sytuację mieliśmy w zeszłym roku, a jak już się ruszyliśmy nad morze to się pogoda załąmało i przez tydzień padało W tym roku też się wybieramy nad morze. Chcemy też zrobić kilka weekendowych wypadów na Mazury pod namiot (w ramach eksperymentu), ale tak naprawdę "się zobaczy". Jolu, ty masz fantastycznie z tą działeczką nad jeziorem. Zupełnie nie rozumiem twoich znajomych, ja bym była bardzo zadowolona jakby mnie ktoś na taką daczę zapraszał A Gosia mieszkając nad jeziorem, w miejscowości letniskowej i z dwójką pod opieką to chyba nie będzie szukać wypoczynku gdzie indziej... Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Schyłek tygodnia 14.07.06, 13:58 Gosia, nie doczytałam o twoim powrocie do pracy. No to fakt, przydałoby się nałądować akumulatory przed powrotem do roboty. Ale szczerze mówiąc myślałam, ze zrobisz sobie więcej wolnego. A co masz zamiar zrobić z Kubą i Marysią jakjuż wrócisz do pracy? Poszukasz opiekunki, czy przdszkole-żlobek? Ale wiedząc o nieudanych próbach Kuby w żłobku chyba wątpię czy wybierzesz tę drugą opcję. Generalnie goń chłopa, coby cię jednak zabrał nad to morze. Należy ci się. Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: Schyłek tygodnia 14.07.06, 20:37 Gdybym miała mężą, który utrzyma mnie , a przede wszystkim dzieci to na pewno poszłabym na wychowawczy, ale niestety tak nie jest, a mnie nie stać na 0 dochodu miesięcznie. Wracam na goły etat, więc zarobię grosze, ale starczy na opiekunkę i pieluchy dla marysi. Będzie cienko z wypłatą, ale będę chodziła do szkółki tylko na okołó 4 godziny dziennie i może znowu zacznę dawać korki. Tata dzieci juz się zgodził na taki układ (Będzie musiał wtedy z nimmi sam zostawać). Co do opiekunki to chyba juz czas zacząć poszukiwania. Ale luksus. W domu cichutko od 20! Mogę szaleć do czasu karmienia, czyli coś koło 23. pozdrawiam Gośka I piszcie dziewczyny, nie tylko Ola i Jola Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Schyłek tygodnia 17.07.06, 13:12 Gosia, Gosia, niewesoło to wszystko u ciebie wygląda. W tym kontekście jeszcze bardziej podziwiam cię, że zdecydowałaś się na drugie dziecko, bo pewnie spodziewałaś się, że łatwo nie będzie. Ale dobrze, że masz Kubusia i Marysię. Lekko nie bedzie, ale na pewno dasz radę i potem maluchy będą ci juz tylko osładzały życie. Czego ci serdecznie życzę ) O jakie dziewczyny pytasz? Przeciez tylko my trzy tu jesteśmy, plus Joanna czasem... Wykruszyło się towarzystwo. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Komputerowy świat 17.07.06, 13:30 Dziewczyny, czy Wasze chłopaki sa dopuszczane do komputera. Mój Igor nie. No ale tak szperałam po internecie w poszukiwaniu zabawek dla Igora i znalazłam taka oto klawiature, która mozna podłaczyc do rodzicielskiego komputra przez USB - co myslicie warto, czy to raczej za wczesnie na taki wynalazek? tani nie jest, myślałam tak może bardziej o Gwiazdce (wtedy to juz prawie trzylatek bedzie), może by sie jeszcze dziadki dorzucili... www.empik.com/showobject.jsp?objectId=369338¤tCategory=4020100 Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Komputerowy świat 19.07.06, 12:11 Hmmm, do tej pory Antek czasem oglądał na komputerze bajki, które mamy na dysku. Ale poza tym nie jest do komputera dopuszczany, bo to jest narzędzie pracy rodziców. Przeczytałam ofertę z linka, który podałaś i mam dylemat. Niby fajna rzecz i na pewno rozwija w jakimś tam zakresie, ale czy to dobrze, żeby dziecko już od najmłodszych lat spędzało dużo czasu na grach i zabawach komputerowych. Żeby to w nawyk nie weszło i nie stało się rzeczą, bez której nie można żyć. Ale komputer to przecież nie tylko gry... Sama nie wiem. Chyba się jednak nie zdecyduję. Wydaje mi się, że im później zacznie, tym lepiej. A poza tym pozdrawiam ) Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Komputerowy świat 19.07.06, 12:44 Olu, wiesz co, pogadałam na forach i tez juz mnie nie ciagnie do tej klawiatury - na komputer przyjdzie jeszcze czas )) Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Komputerowy świat 19.07.06, 13:18 I dobrze Ciekawi mnie jakie argumenty Cię najbardziej przekonały. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Komputerowy świat 19.07.06, 13:30 najprostsze - że ma jeszcze czas...i to prawda Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: Komputerowy świat 20.07.06, 21:38 Jesli chodzi o komputer, to tata Kuby jest informatykiem, więc ... Kuba idzie w jego ślady. O własnie dziś wchodzę do pokoju, gdzie stoi mój komp, patrzę na podłodze leżą jakieś baterie. Pytam się Kuby skąd wziął te baterie, I co słyszę? Z myszki! Generalnie Kuba włącza czasem komputer, gdy zosranie o to poproszony. Poza tym wie, gdzie jest enter i spacja, wiec czasem mi pomaga w pracy Samemu nie wolno mu włączać komputera i (O dziwo!!) respektuje ten zakaz. Co do zabawki, to wiem, że Kuba pobawiłby sie może tym z 5 minut i na tym byłby koniec, poniewaz mój syn sie po prostu nie bawi zabawkami. W grę wchodza jedynie prawdziwe, uzytkowe rzeczy, a nie plastikowe ich podróbki. To na tyle o komputerach. Za chwilkę muszę iść zmyć farbę z włosów, więc niczego więcej nie napiszę. papa Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
aga76_wroc Próchnica :-( 26.07.06, 10:36 Witam, też jestem lutową mamą /synek urodził się 07.02.2004/ i od niedawna zaglądam na forum. Jak dobrze, że znalazłam "Rówieśników", bo może mi pomożecie. Mój synek ma próchnicę czterech ząbków na górze (jedynki, dwójki). Synek mając 18 m-cy upadł i ukruszyły mu sie ząbki. Ząbki zaczęły sie kruszyć i rozwinęła się próchnica. Reszta ząbków jest zdrowa. Byłam u dwóch lekarzy, ale powiedzieli mi, że nie da się nic zrobić a na przyszłe stałe ząbki nie ma to wpływu. Coś mi sie nie chce w to wierzyć. Może któraś z Was ma lub miała podobny problem i może coś mi poradzić. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
aga76_wroc I jeszcze jeden problem ... jąkanie 26.07.06, 11:06 Czasami mój synek (2,5) się jąka. Bywa tak, że przez długi okres jest wszystko w porządku i nagle zaczyna się delikatnie jąkać. I tak jest przez kilka dni a potem znowu ładnie mówi. Jąkanie wygląda tak, jakby mówiąc zastanawiał się nad tym, co ma powiedzieć i powtarza niektóre sylaby lub wyrazy, najczęściej na początku zdania a potem już mówi płynnie. Trochę się niepokoję, czy powinnam pójść z tym do lekarza? Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: I jeszcze jeden problem ... jąkanie 26.07.06, 12:50 Aga, idź do logopedy - na pewno nie zaszkodzi,a takie badaie logopedyczne nie jest wcale inwazyjne - dla dziecka pierwsze badanie to raczej tylko zabawa bo logopeda rozmawia z Rodzicem głównie (my chodzimy na wizyty kontrolne - bo Igor na razie mówi bardzo malutko). A co do próchniicy, na szczęście nie mam doświdczenia, ale slyszalam cos o jakims lapisowaniu czy cos w tym guście. Zapróchnicowane z ąbki mleczne pokrywa sie jakimś roztworem, i zabki te wprawdzie czarnieja, ale próchnica sie nie rozwija. Skoro sa to przednie ząbki to warto cos z tym zrobic, żeby malec nie mial problemow z gryzieniem przez 5 lat dopóki mu stale ząbki nie wyjdą, a wiadomo , że próchnica bez interwencji posunie sie do przodu i zabki znikna całkiem bardzo szybko ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 O ząbkach i prócnicy 26.07.06, 21:36 A ja na nieszczęście mam doświadczenie w próchnicy, bo Antek stał się posiadaczem tzw "butelkowej". Zaczęło się od ciemnego osadu po wewnętrznej stronie zębów, a za jakiś czas zlokalizowałam na przodzie małe dziurki w jednej z jedynek i pomiędzy jedynkami. Było to w marcu tego roku. Dziurki nie były ciemne, były to po prostu wgłębienia. Natychmiast pojechaliśmy do dentysty i ząbki zalapisowano. Czarne są od spodu i w miejscach dziurek. Reszta jest teoretycznie biała, teoretycznie, bo przez cienkie ząbki prześwituje troszkę to ciemne. Dentyska zauważyła, że jeden z ząbków jest pęknięty. Po jakimś miesiącu ułamał się, ale jest to tak malutki fragmencik, że właściwie nie widać. Myślę, że w naszym przypadku byłoby możliwe zaplombowanie tych dziurek, ale najpierw Antek musi się nauczyć współpracować. Póki co ma ciemny uśmiech, ale przynajmniej próchnica się nie rozwija dalej. A wiem, ze u dzieci próchnica przenosi się z ząbka na ząbek bardzo szybko, szybciej niż u dorosłych. Dlatego, jeśli nadal tego nie zrobiłaś, koniecznie zalapisuj synkowi te ząbki. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Buu... Co za pogoda:( 08.08.06, 21:06 A ja postanowiłam sobie, że wyjadę z Bartoszem na tydzień nad Zalew Sulejowski. I co? Leje bez przerwy od kilku dni. Muszę odpocząc bo ciężki okres za mną.Zakończyłam definitywnie związek z Bohdanam. Wcale łatwo nie było Padło trochę przykrych słów z obu stron. Najbardziej boli mnie brak zainteresowania Bartoszem. Mam nadzieję, że to chwilowe. Ubzdurał sobie głupi chłop, że ja szukam nawego tatusia dla Bartka więc on się wycofa!. Boże! A ja myślałam, że przez te 7 lat byłam związana i inteligentnym człowiekiem. Muszę teraz dojść do siebie bo mimio,że to była moja decyzja wcale mi nie jest lekko. Dzisiaj zaszalałam Koleżanka wyciągnęła mnie na zakupy do terranovej. Kupiłam sobie 2 pary spodni i 4 koszulki. Zapłaciłam 129 zł. Takie super przeceny mają Zawsze mi było szkoda pieniędzy wydawać na siebie bo wiadomo Bartosz rośnie i jemu trzeba kupować. Ale dzisiaj nie żałowałam sobie. A co tam! Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Powiedzmu, że umarłem... 01.09.06, 21:53 Te słowa usłyszałam dzisiaj, kiedy zapytałam Bohdana czy zamierza widywać się z Bartoszem Od miesiąca nawet nie zadzwonił z pytaniem co u niego. Boże jaka ja byłam ślepa przez te 7 lat. Jestem w takim dołku ,że szkoda słów A tak przy okazji jak tam pierwszy dzień w przedszkolu? Nie mam teraz nastroju aby pisać , może jutro opiszę jak to wyglądało u nas. Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Powiedzmu, że umarłem... 01.09.06, 22:46 Cześć, Joanna... już dawno miałam do ciebie napisać, ale jakoś nie mogłam się zebrać. Strasznie mi przykro, że tak to wszystko źle wygląda u ciebie. Co jak co, między wami jest zle, tragicznie może, ale dziecko powinno być ponad to. Takimi słowami Bohdan się Bartosza wypiera. Strasznie to smutne jest. Przytulam cię wirtualnie, bo nic innego zrobić dla ciebie nie mogę. My z przedszkolem startujemy w poniedziałek. Ale dziś były dwugodzinne zajęcia wprowadzające i... muszę powiedzieć, że jestem dobrej myśli. Antek sam opowiada o tym, że idzie do przedzkola i zostanie, a mama pojedzie do pracy i wróci później... Hmmm, znaczy, że wie co go czeka. Aśka, napisz jutro jak było u was... jak dasz radę. No i trzymaj się jakoś ))) Buźka Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: Powiedzmu, że umarłem... 11.09.06, 21:24 no nieźle! ale cóż, ak to czasem bywa, szkoda tylko biednych dzieciaczków, które pewnie chciałyby miec tatę i mamę. ja jestem z powrotem w pracy. Będe teraz miała więcej czasu na internet (ale to dopiero za kilka dni, jak sie z powrotem wdrożę i porobię całą papierkowa robotę). Tylko jak tak patrze, to tu juz całkowity zanik wątków, mam i dzieci. I z kim tu pogadać? pozdrawiam Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Nie martw się Gosia 12.09.06, 17:47 ...jest takie jedno miejsce gdzie można pogadać i jest dużo mam... No to fajnie, ze ty już w pracy. To znaczy i fajnie i nie fajnie, ale generalnie inaczej Jakby co, to jeszcze dziś tu siępjawię, ale teraz musze zmykać dać jeść nygusowi Pa Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Nie martw się Gosia 14.09.06, 09:15 Olu, czy myslimy o tym samym miejscu? Avernie mogłoby sie spodobać Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Jolu 14.09.06, 10:43 No jasne, że o tym samym Na brak gadania narzekac tam nie można, co? Więć jeśli tylko Averna wyrazi zyczenie, to Jola-aktywistka załatwi No żartuję, Gosia sama może, bez niczyjej protekcji. A poza tym to co słychać? Bo ja dostaję korby z powodu zagilania ANtka. Dwa dni był w przedszkolu i się rozchorował. Kończy sie drugi tydzień "roku szkolnego" a o był raptem dwa dni. A byłam przekonana, że otporność ma dobrą i nieprędko coś złapie. Pomyliłam się sromotnie. Lekarka przepisała mi cos na odporność. Wykupiłam, a potem okazało się, że to lekarstwo jest w formie ampułek do wstrzykiwań. Gdzieś jest też wzmianka, że mozna to pić, ale nie rozwinęli tematu... więc jestem w kropce. Szkoda, że teraz nie pamiętam nazwy, bo bym się Was spytała. Ty Jolu wiedziałabyś na pewno, bo ty dla mnie niemal ekspertem jesteś w tych sprawach ) Taaaak, dzień bez wazeliny jest dniem straconym )) Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Jolu 14.09.06, 11:14 Gosiu, a to nie sa takie białe pudełeczka, jakies wyciagi aloesa - mysmy takie ampułki podawali Igorowi 2 lata z rzędu, przypomniałas mi i w tym roku tez kupię. Dawalam norlanie na łyżeczce Poszukam no w moim wątku czy ja przypadkiem tego nie zapisałam sobie to sie odezwę. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Biostymina ? 14.09.06, 11:20 Jeśli to Biostymina to mysmy brali i polecamy A podobno jest tez cos takiego jak Rybomunil czy jakos podobnie, tez podobno rewelacja - dośc droga, ale podobno dobra (szczepionka doustna). Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Biostymina ? 14.09.06, 12:00 Gosiu??? Hehe No zagolopowałaś się kochana troszkę ) Ale to faktycznie o Biostymine mi chodziło. Podawaliście na łyżeczce z jakims napojem, czy tak samo? Całą ampułkę na raz? To chyba jest na receptę, o ile wiem? Wam lekarz przepisywał? Pozdrawiam ola Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 ło kurka 14.09.06, 14:04 Gosia to Averna - juz widzisz w myslach ja chyba na forum chciałam zapisać - hehehe Olu - toz wiem, że Olu i kajam się po stokroć... W zeszlym roku dawalismy po pół ampułki przez 10 dni, przerwa i potem znowu tak samo do wykonczenia ampułek z opakowania. dawalismy z sokiem Gerbera, ale w tym roku damy chyba na łyżeczce bo Igor juz większy - chyba, że oni tam wymagają jakiegos rozcieńczalnika? Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: ło kurka 15.09.06, 10:08 No dobraaaaa, wybaczam No to już podałam dziś Antkowi pierwszą ampułkę. Wyczytałam gdzieś na forach, że ten lek dodatkowo może pobudzić apetyt. Oj, chciałabym, bo Antek ostatnio nic nie chce jeść. jedynie mleczko chętnie wypija... Jeszcze apropos biostyminy, nam lekarka kazała podawać po jedej ampułce przez 30 dni, bez przerw. No i gdzie ta Averna... AVERNA gdzie ty??!! Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: ło kurka 15.09.06, 10:53 jestem, jestem pisałam przeciez, że musze najpierw zająć sie papierzyskami, bo to obowiązek :- ) a potem hulaj dusza. Tu jakas konspiracja nastąpiła, jakie miejsce? cos knujecie za moimi plecami, a ja nei wiem co Odpornośc to każde (no prawie) dziecko ma, jak siedziw d omku. Mój Kubciu tez nie chorował, a jak poszedł do żłoba to na 1,5 miesiąca pobytu tam był chory 4 razy. Teraz z powrotem siedzi w domku z Marysia i babcią. Debiut w przsdszkolu dopiero za rok. Kiedyś myślałam, że może dam go teraz, ale nie byłam pewna, czy będzie samodzielny i czy zacznie w końcu gadać. Okazałó się, że chłópak pewnie by sobie poradził, ale niech ma! przedłużę mu niemowlęctwo A co do uodparniaczy, to generalnie chyba trzeba je brać na jakiś czas przed zaplanowanym pójściem do przedszkola, czy szkoły. pozdrawiam Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 fajne forum ;-) 15.09.06, 11:51 My sie Olą udzielamy na takim oto froum forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36539 napisz tylko zgłoszenie a administartor z pewnościa Cie przyjmie (napisz kilka słów o sobie bo bez tego automatycznie odrzuca wnioski Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: fajne forum ;-) 19.09.06, 13:54 Gosia no i co? Ogarnęłaś juz te papierzyska? Jakby co to idąc za przykładem Joli zapraszam cię na forum z linka. Wpadaj wpadaj, nic nie gadaj... A mArysia to jaka jest? Napisz coś więcej o jej temperamencie. Chyba już z niej jest kawał kobity, 9-miesięcznej? )) Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: fajne forum ;-) 19.09.06, 22:49 Ja też sie załapałam na nowe forum. Te nasze troche ucichło Bartosz niestety troche choruje i nie chodzi do przedszkola. A tatuś niestety dalej się nie odzywa Jestem bardzo rozczarowana. Rozumię,że ze mna nie chce rozmawiać ale dziecko? Tym bardziej, że z Mateuszem się spotyka Szkoda słów Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: fajne forum ;-) 25.09.06, 11:24 cześc dziewczyny! Myślałam, że jak wróce do pracy to będe maiła więcej czasu na internet 9 wpracy oczywiście), ale niestety, gdy tylko mam wolną chwilę, to albo musze jechac na jakie.s zakupy, albo zrobić coś dopracy, bo w domu totalnie nie mam na to czasu. Chodze non stop niewyspana i coraz bardziej zmęczona. Nie wiem, czy dobrze zrobiłam wracając do pracy. Jakiś czas temu weszłam na tamto forum, ale nie udzieliłam się Zerknęłam tylko o czym tam gaworzą. Powiem szczerze, że nie rzuciło mnie na kolana. A Maryśka? No cóż. jak na razie nie sprawia większych kłopotów, jest zdrowiutka, grzeczniutka. Od dwóch mieisęcy raczkuje i wstaje dreptając sobie potem, więc ani na chwilkę nie można spuścić jej z oka. Moje prywatne życie praktycznie juz nie istnieje, ale i tak jestem zadowolona, że mam moją dwujeczkę. KUba w sumie nie sprawia mi tez większych kłopotów, ale tak jak Marysię trzeba go miec cały czas na oku. Najfajniejsze jest to, że możemy już sobie niexle pogaworzyć. pozdrawiam Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: 27 LUTY 2004 19.12.06, 15:57 Aaaaa, tak piszę sobie nic, żeby się wątek nie zarchiwizował za prędko Averno, a co u ciebie słychać? Jak zycie, jak dzieci, jak przedświąteczna gorączka? Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: 27 LUTY 2004 20.12.06, 07:29 ja też mam dodany watek do ulubionych i od razu wpadł mi w oczy ruch Oli Wesołych Świąt dla tych, z którymi nie mam kontaktu poza tym watkiem )) Odpowiedz Link Zgłoś