Dodaj do ulubionych

27 LUTY 2004

    • olla1660 ranne ptaszki - nocne marki 01.12.05, 12:17
      Oj, to ja Ci współczuję tych pobudek, ja bym tak nie mogła bo lubię pospać.
      Dziś spaliśmy prawie do 10.00. Ja oczywiście mogłabym wstać wcześniej, ale
      wiem, że jak tylko mnie nie będzie to Antek tez zaraz wstanie, więc wyleguję
      się do woli w ciepłym łóżeczku. No ale zawsze jest coś za coś. Wieczorem to
      Antka z trudem zaganiam do spania.
      Latem Antek kładł sie wcześniej, bo był wyhasany na dworze i wcześniej wstawał
      (ok.8.00).

      Asia, a kto siedzi z Bartoszem jak idziesz do pracy?

      U nas śnieg topnieje bo na dworku 1 stopień na plusie i zrobiło się brzyyyydko,
      ale przynajmniej nie trzeba było nic skrobać smile

      Andrzejki... dzień jak co dzień. Przyszło mi do głowy lanie wosku, ale szybko
      prysło... Może za rok.

      Zabieram się do pracy.

      Dziewczyny, chciałabym zobaczyć zdjęcia Waszych szkrabów. Ze zdjęć znam tylko
      Igorka. Asia, Gosia, Puchata prześlijcie jakieś fotki, a ja wyślę Wam Antka smile
      • olla1660 Re: ranne ptaszki - nocne marki 01.12.05, 12:32
        zapomniałam, że znam jescze ze zdjęć Dawidka, synka Azji. Ale Azja to już tu
        chyba wcale nie zagląda. Asia, popraw się!
        • pannajoanna1 Auto mi się rozkraczyło:((( 02.12.05, 19:41
          Wczoraj kiedy jechałam z Bartoszem do babci popsuły mi się hamulcesad
          O mało zawału nie dostałam kiedy nacisnęłam hamulec a auto dalej jechalo. Całe
          szczęście, że było to już blisko domu moich rodziców. Oni mieszkają w domku
          jednorodzinnym na samej górce i mają taką "dróżkę" przed domem więc auto
          wyhamowało pod górkę i zatrzymałam się pod domem. ale co przeżyłam to mojesad

          Poruszałam się wczoraj środkami komunikacji miejskiej - oj wszędzie daleko i
          długo jechałam.Nie pojechaliśmy też na lasery bo brak transportu. A na dodatek
          Bohdan wyjechał na szkolenie i dopiero jutro wróci. Mój ojciec załatwił
          holowanie do mechanika.No i niestety dwie stówki nie mojesad((( Wieczorem jak
          przyjechałam po Bartosza to okazało się ,że mojemu ojcu pękł pasek rozrządu w
          toyocie.I tu niestety nie skończy się na 2 stówkachsad
          Odwiozła nas do domu moja mama i nie uwierzycie : wracając do domu złapała
          gumę , w lesie. Nie zabrała telefonu i nie mogła zadzwonić po ojca, który i tak
          nie miałby jak przyjechać. Jakiś obcy facet pomógł jej wymienić koło.

          Niezły początek grudnia no nie!!!!


          Olu jak jadę do pracy to z Bartoszem jest moja mama. Prowadzę zakład krawiecki
          i po macierzyńskim musiałam wrócić do pracy. Ale wróciłam tylko na 5 godzin
          dziennie.W jednym tygodniu jestem w pracy od 9 do 14 a w drugim od 12 do 17.
          mam trzy dziewczyny na pół etetu i zawsze jesteśmy po dwie na zmianie.
          Najgorzej jest gdy któreś dziecko zachoruje bo wtedy któraś zmiana jest
          jednoosobowa. Ale jakoś sobie radzimy!

          A przy okazji czy wiecie,że matce prowadzącej własną działalność nie
          przysługuje opieka nad chorym dzieckiemsad A co w przypadku gdybym nie
          zatrudniała pracownic i sama jedna pracowała w zakładzie. Musiałabym chyba
          zamknąć zakład. I ciekawe za co bym żyła bo ZUS nic by mi nie zapłaciłsadOni
          wychodzą z założenia ,że jak ktoś ma własną działalność to może tak sobie
          poukładać czas,że wszystko da radę załatwić i chyba się rozdwoić.

          Macie już plany świąteczno sylwestrowe. My wyjątkowo zgodnie zaplanowaliśmy te
          święta. Wigilia u moich rodziców. I dzień u teściowej z całą rodziną Bohdana. A
          II dzień świąt w domu. Problem tylko w tym ,że jeszcze nie wiemy kiedy będzie z
          nami Mateusz bo jego mama bardzo nie lubi jak Matt jest u nas na święta. Cały
          rok nie robi z tego problemu a jak tylko są któreś święta to uważa ,że dziecko
          musi być z matką w święta. Zobaczymy jak to będzie w tym roku.

          Chętnie pokazałabym zdjęcia Bartosza ale nie mam pojęcia jak to zrobić. Muszę
          iść na przeszkolenie do mojej siostrysmile))

          Pozdrawiam
          Joanna
          • azja.david Zaglądam,zaglądam:) 02.12.05, 20:18
            i czytam i czytamsmile
            Poprawie się,obiecujesmile
            • olla1660 Re: Zaglądam,zaglądam:) 02.12.05, 23:07
              Asia-Azja ty nie czytaj lepiej, tylko pisz wink Czy Ty ciągle zakuwasz do
              egzaminów?

              Joanna no to faktycznie mieliście przygody z tymi samochodami... Zwłaszcza
              teściowa sama w lesie, no i te hamulce...
              Co do prowadzenia własnej firmy to niestety wiem, ze tak jest bo sama prowadzę
              działalnosc gospodarczą i odprowadzam osobiście składki do ZUS. Wg mnie jest to
              granda, że nie można wziąć zwolnienia na dziecko. Tak jakby wychodzili z
              załozenia, że ktoś taki jak my to jakiś krezus, którego stać na wszystko i nie
              rozumieją, ze chore dziecko w np. jedoosobowej (tak jak moja) firmie, którą
              prowadzi kobieTa to również wymierne straty finansowe. Ja na szczęście, od
              prawie roku, mam stałe zlecenie i w związku z tym stały przychód i w związku z
              tym zatrudniam nianię do Antka. Ale gdybym siedziała w domu i miała przy nim
              pracować, to naprawdę byłoby mi trudno. Wręcz niewykonalnie.

              A co szyjecie, jeśli można spytać?

              Co do świąt, to jeszcze o tym nie myślałam. Wigilia zapewne u moich rodziców i
              u teściów, czyli dwie. A pierwszy dzień świĄt to pewnie gdzieś u rodziny, a
              drugi może gdzieś u znajomych. W zeszłym roku Antek się rozchorował na same
              święta więc siedzieliśmy w domu, a w tym zobaczymy...

              A jak Mateusz odnosi się do Ciebie? Nie wini Cię jakoś za rozpad związku jego
              rodziców? A o tych zdjęciach pomyśl...

              Kończę na dziś. Buziaki.
              • pannajoanna1 Mateusz 05.12.05, 21:56
                Układa nam się rewelacyjnie. O wielu rzeczach mi opowie a nie powie tacie.
                Kiedy zaczęłam spotykać się z Bohdanem był już w trakcie rozwodu więc nie
                rozbiłam rodziny. Znaliśmy się dużo wcześniej gdyż prowadził " po sąsiedzku"
                sklep(dawne dzieje - teraz pracuje w UM).Zaczęliśmy się spotykać po dwóch
                latach znajomości. Na początku byłam tylko koleżanką taty a potem jakoś samo
                się ułożyło. Chociaż czasami było trudno. Kiedy nocowałam u Bohdana to spałam
                osobno a Bohdam z Mateuszem (miał wtedy 8 lat)Po jakimś czasie samo się
                zmieniło i to Matt spał sam w pokojusmile
                Po 4 latach zaszłam w ciążę -planowaną nawet co do miesiąca. Dla Mateusza był
                to SZOK. Przez trzy miesiące nie rozmawiał ze mną! Ledwo mnie tolerował.
                Zamieszkaliśmy osobno i czekaliśmy.........
                Potem trochę się poprawiło.Przyszła jesień. Panowie razem spędzili jeden
                miesiąc wakacji . Odsunęłam się na bok.Bardzo bolało to co przeżyłam nigdy nie
                zapomnę. Bałam się że Bohdan wybierze Matta. Jemu też nie było lekko. To były
                BARDZO CIĘŻKIE miesiące.
                Kiedy Matt dowiedział się że Bartosz się urodził uciekł Bohdanowi z autasad((
                Przyszedł jednak w poniedziałek do szpitala (Bartek urodził się w piątek)
                I nawet wziął brata na ręcesmile))
                A potem było już tylko LEPIEJ.
                Teraz przepadają za sobą.Zwłaszcza mały jest zafascynowany starszym bratem.
                Tworzą idealną parę braci!!! Szkoda tylko, że Matt nie może z nami zamieszkaćsad
                Wtedy byłoby już idealnie.
                Jeżeli chodzi o nasze stosunki To wystarczy powiedzieć, że Matt przyjeżdża do
                nas nawet wtedy gdy Bohdan ma jakiś służbowy wyjazd i nie ma go przez cały
                weekend w domu, wtedy siedzimy sobie w trójkę i nigdy nam się nie nudzi!!!!!

                Och ale się rozpisałam. Ale tego nie da się opisać w dwóch słowach.Było ciężko
                ale uwierzcie warto było czekać!

                Joanna
            • puchata1 Re: Zaglądam,zaglądam:) 05.12.05, 12:11
              Wiele przygod, a ja caly weekend siedzialam z dzicmi w domu i dzis z
              przyjemnoscia przyszlam do biura,. Chetnie zalacze zdjecie Łukasza czyli Luki
              jak go nazywamy ale nie wiem jak?
              • pannajoanna1 Puchata... 05.12.05, 21:29
                jak masz na imię bo trudno pisać >Puchata.

                Olu. Prowadzę typowo usługowy zakład. Jestem w ścisłym centrum miasta i mam
                sporo klientów , ale teraz nadchodzi martwy sezonsad(((.Współpracuję też ze
                sklepem z męskimi ubraniami i wykonujemy wszystkie ich przeróbki. Teraz ludzie
                dużo przerabiają .Mniej szyją. Jak zaczynałam w 97 roku to dużo więcej
                szyłyśmy. Mogę się pochwalić, że szyłyśmy stroje estradowe dla Hosse Torresa (
                mieszkal kiedyś w Bytomiu) A naszą stałą klientką jest Ewa Uryga.
                Dzisiaj niestety popsuła mi się prasowalnica i wcale mi się to nie podoba.

                Byliśmy w sobotę w kinie na "Podwójnej grze". Niestety film nie przypadł nam do
                gustu i wyszliśmy w połowie seansu. Bartosz w ciągu dnia odmówił drzemki i
                zasnął mojej siostrze o 19. Po czym o 22.30 obudził się i buszował do 1 w
                nocy!. Oglądaliśmy Ring na tvn a Bartek nagle wszedł do pokoju i złapał mnie
                za włosy. Nieźle mnie wystraszył!!Całe napięcie z jakim oglądałam film minęło
                bo musiałam iść z dzieckiem do jego pokoju - Ring to chyba nie jest film dla
                dzieci>

                Olu - jakaś podpowiedź jak umieścić zdjęcie dziecka. Mało znam komputer i nie
                wiem jak to zrobić? Pozdrawiam Joanna
                • olla1660 Dziewczyny... 06.12.05, 01:34
                  ja myślałam o wysłaniu zdjęć mailem. Bo tu nie da się niestety załączyć.
                  Chyba, że na forum "zobaczcie". Tam można założyć np. jakiś "nasz wątek" i
                  łatwo wklejać zdjęcia.

                  Puchata, faktycznie koniecznie musisz się przedstawić, no bo jak tak... smile

                  Asia, no to nieźle Cię mały wystraszył. Ja nie oglądam takich filmów, bo potem
                  boję się ciemności. Na serio. Wtedy Macieiek musi spać od strony drzwi, bo ja
                  mam wrażenie, że mnie zaraz capnie jakaś łapa za kark. Brrr.
                  Co do szycia, to faktycznie teraz tak tanio można kupić ciuchy, że chyba szycie
                  przestało być opłacalne. Szkoda, ze tak daleko mieszkasz, bo mam do wszycia
                  pare suwaczków smile
                  • svistak Dziewczyny, zrobilam test... 06.12.05, 21:52
                    ... i na 99% moj Kubus bedzie mial rodzenstwo. i fajnie ...i rycze ze strachu:
                    babcia juz zastrzegla ze dwojka sie nie zajmie, a juz bron Boze 5-miesiecznym
                    malenstwem, wiec glowkuje jak tu przyjdzie nam po macierzynskim wyzyc z jednej
                    pensji...jak zorganizowac mieszkanie,splacac kredyt... cholipka, musze synusia
                    odstawic od cycusia definitywnie... no i wypampersic...zeby on chcial jeszcze
                    tego co ja...

                    smilesad

                    s.
                    • olla1660 Svistaku gratulacje... 06.12.05, 22:07
                      fajny macie prezent na Mikołajki... smile
                      Dacie radę, co macie nie dać. Ponoć przy drugim już łatwiej... Tak mówią...
                      ale zobaczy się "w praniu". Pozdrawiam.

                      Ps. A który to już tydzień?
                      • svistak Re: Svistaku gratulacje... 06.12.05, 22:54
                        dzieki.

                        olla1660 napisała:
                        A który to już tydzień?

                        trzeci...albo siodmy / wg mego meza/ . wazne ze jest. niech bedzie zdrowe.

                        s.
                        • puchata1 Z dwojka trudniej 07.12.05, 11:36
                          ale tez bardzo fajnie, tylko trzeba miec dwa reazy wiecej czasu a o
                          cierpliwosci nie wspomne. Ja juz sie nosem podpieram bo chlopcy maja sprzeczne
                          intersy. Zobaczcie ich na "zobaczcie" jako drobiazdgi Puchatej
                          • svistak Re: Z dwojka trudniej 07.12.05, 21:48
                            dopoki nie pojde do gina, to nie bede wiedziala czy nosze pod sercem jedno czy
                            dwa malenstwa...zatem bylaby trojeczka smile w mojej rodzinie jest zatrzesienie
                            blizniakow i nie ma zadnych regul w tym wzgledzie, typu np. co drugie pokolenie
                            itp. - wolna amerykanka, na kogo wypadnie, na tego: bec!

                            wiec nie dziwcie sie ze martwie sie o kase...i organizacje.

                            s.
              • puchata1 Zdjecia sa w "zobaczcie" 07.12.05, 11:58
                Udalo mi sie wreszcie je zamiescic jako Drobiazgi Puchatej
                • mamaigora1 Re: Zdjecia sa w "zobaczcie" 13.12.05, 12:51
                  Będzie latwiej ich zobaczyc jak dorzucisz link pod postem wink)))
    • olla1660 Re: 27 LUTY 2004 21.12.05, 12:09
      Cześć dziewczyny, co u Was?
      Podciągam wątek, bo się gdzieś zawieruszył na samym końcu.
      Ja nie mam zupełnie czasu na nic, a juz o pisaniu tu nie wspomnę. W pracy mam
      taki "młyn", że szkoda gadać. Przedświąteczna pracowa gorączka... Dobrze, że
      nie muszę szykowac nic na wigilię, bo nie miałabym kiedy.
      A co tam u was słychać? Awerna, czy Ty już urodziłaś złotko? smile

      Buziaki
      • mamaigora1 Święta... 21.12.05, 14:46
        ...no tak, ja tez nie przygotowywuję nic na Święta, oprócz pierniczków, które
        upiekłam w sobotę, a lukrować będę od jutra wink)))

        Zajęłam sie za to kupowaniem prezentów, w tym roku kupiłam wszystko przez
        internet wink))

        Pozdrawim świątecznie
        • olla1660 Re: Święta... 21.12.05, 14:50
          Internet... bardzo wygodna forma kupowania, nie trzeba stać w kolejkach i
          denerwować się tłumami w sklepach. A wybierać można spokojnie, popijając kawkę.
          Ja na razie kupuję prezenty w sposób tradycyjny, ale cały czas się zbieram do
          dokonania zakupów internetowych.

          Wesołych Świąt
          • pannajoanna1 Wesołych Świąt!!!!!!!!! 24.12.05, 11:11
            Kobietki - wesołych, wesołych świąt, smacznej kolacji wigilijnej, wspaniałych
            prezentów i przede wszystkim odpoczynku.
            Życzymy razem z Bartoszem

            Może przez święta będzie więcej wolnego czasu aby poczytać i popisać. Jestem
            dwa tygodnie do tyłu. (wymyśliłam sobie wymianę okien przed świętami -tak
            jakbym miała mało roboty w domu i w zakładzie)
            Pozdrawiam wszystkie rodzinki
            Joanna
    • olla1660 Wesołych Świąt 24.12.05, 14:06
      I ja Wam życzę Wesołych Świąt.
      • mamaigora1 Szczęśliwego Nowego Roku 27.12.05, 18:06
        ...no to mnie juz pozostało zyczyć nam wszystkim jeszcze lepszego Nowego 2006
        Roku !!!!
        • mamaigora1 Zapraszam Was na aukcje WOŚP - 9 dni do finału!!! 30.12.05, 10:02
          Mój synek, Igor, (ur. w 26 t.c. z waga 850g) przeżył tylko dzięki WOŚP, prawda
          jest bardzo okrutna, że gdyby nie aparatura ratująca życie noworodków -
          wczesniaków, ta z czerwonymi serduszkami i żółtymi słoneczkami - to Igora by z
          nami nie było, gdyby nie akcja Owsiaka mająca na celu przeszkolenie lekarzy
          okulistów w chorobie oczu - retinopatii - to Igor nie widziałby...

          Mam u WOŚP ogromny dług wdzięczności - zycie mojego dziecka, dlatego zasilam
          ich konto, bo wiem, że ile bym nie dała to i tak nie spłacę tego co od nich
          dostałam. W tym roku wystawiam tez aukcje na Allegro, zapraszam Was do udziału
          (oczywiście nie tylko w moich) - cały dochód na dzieci poszkodowane w wypadkach
          samochodowych.
          • olla1660 9 dni do finału 30.12.05, 11:40
            Ja też co roku wspomagam WOŚP. W tym będzie podobnie.
            Co prawda oprócz badania przesiewowego słuchu nie korzystaliśmy z żadnej
            aparatury zakupionej dzięki Akcji, ale to, że ratuje tyle potrzebujących dzieci
            jest wspaniałe.
            Jolu, ja nigdy nie korzystałam z Allegro i nie wiem czy będę umiała licytować,
            ale WOŚP tak czy inaczej na pewno wesprę finansowo smile

            Wszystkiego najlepszego na Nowy Rok życzę wszystkim mamom i maluszkom.
    • puchata1 Re: 27 LUTY 2004 02.01.06, 15:09
      Dziewczyny ratujcie. Ja przez swieta mialam angine z 40 stopniowa goraczka,
      oczywiscie maz tez zlapal, a starszy syn ma teraz zapalenie mgdalow i ucha.
      Tesciowa wyladowala w szpitalu z zapaleniem pluc a niania ma grype zolodkowa.
      KOOOOOOSZMAR.
      Szukam bardzo bardzo bardzo pilnie wsparcia opiekunkowego przynajmniej na 5
      godzin dziennie, od 11.00 do 16.00, zebym i ja i maz 9bo jestesmyjuz zdrowi).
      mogli chodzic do pracy. BLAGAM O POMOC. POTRZEBUJE KOGOS NA JUTRO I POJUTRZE I
      MOZE CZWARTEK.
      • olla1660 Re: 27 LUTY 2004 02.01.06, 16:40
        No to faktycznie słabo... ale mieliście święta.
        Oprócz niani mojego synka, to ja nie znam żadnej innej.
        Nie wiem jak Ci pomóc, po prostu nic mi na razie nie przychodzi do głowy, ale
        może jeszcze przyjdzie...
      • mamaigora1 wielka chorość ;-(( 02.01.06, 17:42
        No faktycznie, ale sie Wam przytrafiło ;-(((
        Z niania nie pomoge bo to nie te rejony wink))

        A nie możesz wziac dni na dziecko - przysluguja Ci lub mezowi dwa w roku - 100%
        płatne. Jak w zeszłym roku nie wykorzystalas to niestety przepadły ;-((
        • puchata1 Re: wielka chorość ;-(( 02.01.06, 17:51
          Nie bardzo moge, juz dzis siedze w domu!!! Nie bylo wyjscia!!! No chyba mialam
          nadzieje, ze znajde nianie awaryjna. Gdyby Wam jednak ktos przyszedl do glowy
          bede dzis zagladac na nasze forum.
          Swieta rzeczywiscie byly malo udane. W Boze Narodzenie tylko pozycja
          horyzontalna bo inaczej sie nie dalo.
          • mamaigora1 Re: wielka chorość ;-(( 02.01.06, 18:00
            Ja proponowałabym zapytac na innych forach, koniecznie 'edziecko' albo klub mam
            pracujacych - zaraz wkleje ci linki
          • mamaigora1 Link do 'edziecko' 02.01.06, 18:01
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=566
          • mamaigora1 Forum dla niań i opiekunek 02.01.06, 18:02
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14765
          • mamaigora1 Klub Mam Pracujacych 02.01.06, 18:06
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13291
            • puchata1 Re: Klub Mam Pracujacych 02.01.06, 18:43
              Dzieki, czesc linkow juz wykorzystalam. Czekam i to jest najgorsze nie mozna
              dzialac tylko czekac!! Pa
    • olla1660 A tak poza tym... 02.01.06, 16:41
      ... to witajcie w Nowym Roku smile
      Oby był równie dobry lub nawet lepszy, niz ten miniony.
    • olla1660 To ja też mam link 02.01.06, 21:46
      Szukałam na forach regionalnych, ale Babic nie ma.
      Za to mam link do forum Łomianek. Może tam znajdzie się jakaś chętna osoba.
      Tylko, że tak obcemu powierzyć dziecko...?
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=229
      • puchata1 Re: To ja też mam link 03.01.06, 09:57
        Dziewczyny dzieki za wszystko, zdecydowalismy ze dzisiaj moj maz zamknie swoj
        biznes i zosyanie z dziecmi. To nie koniec swiata!
        • olla1660 Re: To ja też mam link 03.01.06, 15:00
          To zdecydowanie najlepsze wyjście z sytuacji. Ale co jutro?
          • puchata1 Szczescie 03.01.06, 19:18
            Niania cudownie ozdrowiala, bedzie juz jutro. Musze przynac ze mnie to
            kosztowalo sporo nerwow. jednak trzeba miec kogos na sytuacje awaryjne.
            • mamaigora1 Re: Szczescie 04.01.06, 07:27
              No to dobrze wink))
              • olla1660 Re: Szczescie 04.01.06, 10:58
                Zawsze dobrze mieć jakieś babcie i dziadków w obwodzie.
                Dobrze, że niania tak cudownie ozdrowiała smile)
      • puchata1 Drugie urodziny 05.01.06, 17:00
        Kobiety zblizaja sie wielkimi krokami drugie urodziny naszych pociech, a chyba
        pierwsz dla nichbardziej swiadome. Moj Luka bedzie obhcodzil 18/2 chyba trzeba
        wyprawic jakies party!! A wy co planujecie??
        • olla1660 Re: Drugie urodziny 06.01.06, 14:53
          Oj tak, tak zbliżają się. No my obchodzimy 27 lutego, ale jescze nie myslałam
          co zrobić. W zeszłym roku były to urodziny w dużym gronie rodzinnym. W tym roku
          myślę o jakims kinderbalu. Ale w domu, nie w knajpie czy jakims McDonaldzie.
          Szkoda, że nie wypadają latem, bo łatwiej urządzić taki kinderbal w ogródku,
          niz w domu. A poza tym fajniej bo ciepło i kwiatki i trawka i takie tam. Ale
          cóż urodziły nam się dzieci w środku zimy...

          Puchata, a w którym szpitalu rodziłaś Lukę?
          • pannajoanna1 Drugie urodziny 07.01.06, 21:32
            Nasze będą za miesiąc (6 luty).Też brak pomysłu na prezenty.Po świątecznym
            szaleństwie niektóre zabawki leżą w kącie w całkowitym zapomnieniu. No ale jak
            tu nie kupić czegoś nowego.Muszę coś wymyśleć.
            A tak w ogóle to wszystkiego dobrego w nowym roku.Jestem pierwszy raz w tym
            roku.
            Zaczął się dla mnie trochę pechowo. Jak wiecie zasypało nas śniegiem. Po pas.
            No i trudno poruszać się było samochodem bo wszędzie metrowe zaspy. W
            poniedziałek przed pracą musiałam gdzieś zaparkować (a Bytom wtedy jeszcze nie
            był w ogóle odśnieżony)i wjechałam przodem autka w zaspę śnieżna. No i niestety
            na efekty nie musiałam długo czekać. Wilgoć lub woda dostała się do alternatora
            i szlag go trafił. Daleko nie pojechałam - prosto do mechanika. Autko
            przyjął ,naprawił oddał po trzech dniach i skasował 5 stóweksad((((
            No ale bez autka żyć się nie da! Zwłaszcza z dwulatkiem.
            Oby dalej było lepiej.
            Śniegu dalej u nas pod dostatkiem ale już trochę lepiej poodśnieżane. Nawet
            miejsce do parkowania można znaleźć.
            A jak u was też super biało?
            Bartosz polubił śnieg i teraz trudno go do domu zaciągnąć.A najbardziej to
            lubi ...go zjadaćsmile
            Teraz jeszcze nie śpi bo poprzestawiał sobie godziny i chodzi spać po 22 a
            czasem nawet po 23. Wcale mi sie to nie podobasad(
            Pozdrawiam Joanna
          • puchata1 Re: Drugie urodziny 09.01.06, 11:06
            No tak, wiem jak to jest. Starszy Mateusz urodzil sie w czerwcu i co rok
            urzadzamy impreze grillowa w ogrodzie dla dzieci i rodzicow i jest super. Zima
            to troche gorzej, ale mozna przeciez kulig. Zobaczymy bo my wciaz nie mozemy
            sie wychorowac. Teraz Luka bierze anytybiotyk.
            A wczoraj to mi serce przez niego stanelo. Biegal jak nakrecony i przewrocil
            sie. zaczal tak plakac, ze az sie zapowietrzyl i przez moim zdaniem minute nie
            mogl odetchnac, az zemdlal. Ja myslalam ze umre. Dzis jedziemy do lekarza zeby
            go dokladnie sprawdzil. PRZERAZAJACE!!!
            Obaj urodzili sie w Sw. Zofii, ktora juz niestety teraz zrobila sie prawie
            kombinatem, ciezko sie tam teraz dostac!!
            Pozdrawiam Liliane!!
        • mamaigora1 Re: Drugie urodziny 08.01.06, 17:25
          U nas tez 27 lutego (a miał być 28 maja ...)
          Myśle o spotkaniu w gronie rodzinnym, Igor nie ma jeszcze znajomych bo do
          żłobka nie chodzi, a znajomi z podórka sa raczej przygodni.
    • lilianna1011 Re: 27 LUTY 2004 09.01.06, 10:55
      czesc, ja jestem podwojna mama lutowa. Pierwsze dziecko urodzilam 25 lutego
      2002 roku, a drugie 3 lutego 2004 roku. Byloby mi bardzo milo gdybym mogla
      nawiazac kontakt z innymi lutowymi mamami.
      • mamaigora1 Re: 27 LUTY 2004 09.01.06, 12:43
        Witamy - tu same lutowe Mamy
        • olla1660 Też witam nowa mamę 11.01.06, 15:48
          Napisz cos więcej o Was.
          • mama68 Re: Też witam nowa mamę 12.01.06, 06:35
            Witajcie!
            Tak się składa że ja jestem trzykrotną mamą lutowych
            dzieci(16.02.89,23.02.92,3.02.04)
            widzę że mój najmłodszy syn Maks ma tu swojego rówieśnika(ten sam dzień urodzin)smile
            Możemy i my sie tu ulokować?
            pozdrawiam
            Dorota
            • olla1660 Re: Też witam nowa mamę 12.01.06, 13:35
              Dorota, no jasne, że możecie smile Będzie raźniej.
              Widzę, że Maksio sporo młodszy od rodzeństwa. A jakiej płci są pozostałe
              pociechy? I napisz czy trudno jest byc mamą trojga. Ja się właśnie zastanawiam
              nad drugim i nie wiem czy teraz, czy może lepiej poczekać?

              Dwójkę miałaś w odstępie trzech lat, a Liliana w odstępie dwóch. Na odstep
              dwóch nie mam juz szans, ale co myślicie o różnicy 3-4 lat?
              • mama68 Re: Też witam nowa mamę 13.01.06, 07:23
                olla,jestem mamą 6 dzieciaczkówsmile
                trójka lutowa to panowie
                najmniejsz odstęp między dziećmi miałam 22 miesiące,było ciężko ale nie
                tragicznie,największy odstęp to 5 lat.Dla nas matek chyba lepszy jest większy
                odstęp bo jest lżej z pogodzeniem wszystkiego ale dla dzieci napewno lepiej jest
                gdy jest któtszy,wtedy mają kolege w domu.Mówię to z własnego doświadczenia.
                Mój najsarszy syn ma 19 lat i oczywiście najważniejsze ma 5 synów i córkę Wiktoriesmile
                pozdrawiam
                Dorota
                • olla1660 Re: Też witam nowa mamę 13.01.06, 12:09
                  Dorota, no to ja Cie naprawdę podziwiam - wielka gromada. A ja się zastanawiam
                  czy dam radę z dwójką? Tak napisałaś, że wyszło jakby to twój 19-latek miał już
                  szóstkę dzieci smile A ile lat ma Wiktoria?
                  • puchata1 Wielka sprawa 13.01.06, 14:13
                    Ja tez podziwiam!!!! U mnie dwojka chlopakow daje nam takiego czadu czasami.
                    Uwielbiaja np piszczec i przkrzykiwac sie nawzajem a dla naszych uszu to jest
                    nie do wytrzymania. Poz tym obaj wymagaja wiele uwagi i serca, czasu, dotykania
                    i sa o siebie oczywiscie zazdrosni. No jest to jazda bez trzymanki!!!
                    • mama68 Re: Wielka sprawa 14.01.06, 06:03
                      Wiecie kiedyś mi ktoś powiedział ze serce matki nie dzieli się na kawałki kiedy
                      się rodzi nowe dziecko, to serce się powiększa tak aby mogła obdarzyć każdą
                      następną pociechę taką samą miłością.
                      • puchata1 Re: Wielka sprawa 15.01.06, 14:58
                        Mysle, ze w pewnym sensie to racja, serce rosnie dla dzieci. Najgorzej jest z
                        czasem. Jesli pracujesz na pelnym etacie, czasu brakuje na wszystko, nie
                        wiadomo jak go podzielic. Moje dzieci rzadko bawia sie jeszcze razem, moze za
                        pare lat sie dogadaja.
                      • mamaigora1 Re: Wielka sprawa 18.01.06, 17:44
                        Też bym chciała mieć więcej dzieci, ale bardzo się boję, że wszystko to co
                        spotkało nas przy narodzinach Igora powtórzy się...
                        • puchata1 Re: Wielka sprawa 19.01.06, 10:35
                          Mamo Igora,
                          Wiesz dla mnie najgorsze w obydwu ciazach nie bylo to ze bylo mi ciezko, albo
                          ze bylam gruba albo ze sie zle czulam etc tylko tak naprawde ze te niewinne
                          drobiazgi w srodku mnie sa zagrozone do samego konca. Nawet w dziewiatym
                          miesiacu. Ja jestem bardzo silna osoba, ale gdyby cos sie stalo z moim
                          dzieckiem to nie wiem czy bym sie podniosla. Ale wiesz o tym, ze z kazdym
                          naszym krokiem wiaze sie ryzyko wiec jesli pragniecie miec drugie, trzecie
                          dziecko to nie ma co czekac. Im pozniej tym gorzej. Poza tym to przeciez nie
                          twoja wina, takie rzeczy zdarzaja sie powszechnie.
                          Tak malo dzieci sie teraz rodziny, a rodziny gdzie jest wiecej niz jedno
                          dziecko to zaczyna byc rzadkosc.
                          • mamaigora1 Ciąża po przejściach 20.01.06, 11:58
                            ano widzisz u mnie tak nie było, jak na azrie byłam w ciązy tylko raz i
                            rodziałm tenże jedyny raz i cała ciąże byłam radosna i z niecierpliwościa
                            oczekiwałam przyjścia Igora naświat, az tu nagle w przeciągu tygodnia to
                            szczęście zamienilo sie w traume i balansowanie pomiedzy zyciem i smiercią
                            mojego dziecka.
                            U mnie na druga ciążę jest chyba za wczesnie, bo mysle, że w tej chwili cała
                            ciąża to byłoby jedno wielkie zamartwoanie się, a ja nie chce takiego stanu, bo
                            to miało by bardzo zły wpływ na mojego Malucha - może potrzebuje więc jeszcze
                            więcej czasu po prostu...

                            A co do obwiniania się, to nigdy tego nie robiłam, tak sie zdazyło i już...
                            • puchata1 Re: Ciąża po przejściach 20.01.06, 15:02
                              Myslalam o tym ze im wczesniej tym lepiej w sensie fizjologicznym tylko i
                              wylacznie. Wiesz miedzy moimi dziecmi jest 3.5 roku roznicy i chyba nie jest to
                              najlepszy uklad. Madrzy mowia, ze albo jedno po drugim albo nawet 7 lat roznicy
                              to najlepsze opcje.
                              A jak Igor?
                              Anatol poczynil ogromne postepy nocnikowe, Brawo!!!
                              Moj Luka ani za bardzo gadac nie chce choc wszystko skubany rozumie i lepiej
                              posluguje sie pilotami od telewizora od starszego brata ani na nocnik go nie
                              ciagnie. Czasami pare kropelek, ale nigdy sam nie wola.
                              Jak sie macie w ten koszmarny mroz??
                  • mama68 Re: Też witam nowa mamę 14.01.06, 05:53
                    Uśmiałam się nie żle z tej mojej pomyłki tzn.z braku jednej literkismile))
                    a mojego 19 latka uchowaj Boze od tak wczesnego ojcostwa! narazie chodzi do
                    technikum i mam nadzieję że nie prędko zrobi mnie babciąsmile
                    Wiktoria skończy 7 lat w sierpniu,chodzi do zerówki i jak przystało na jedyną
                    dziewczynkę w tym męskim gronie-nie daje sobie w kaszę dmuchać!
                    Jak każdy mam góry i doliny,bywa różnie ale znajduję czas dla siebie i to jest
                    ważne.
                    pozdrawiam
                    Dorota
            • lilianna1011 Re: Też witam nowa mamę 14.01.06, 12:05
              Napisz cos wiecej o swojej pociesze, jak sie rozwija, bo moja slabo mowi, ale
              strasznie rozrabia. Ja jeste z Trojmiasta. Jesli masz ochote to napisz do mnie
              na Liliann10118@wp.pl.
              • olla1660 Re: Też witam nowa mamę 20.01.06, 13:04
                Dziewczyny, ja na szczęście nie miałam traumatycznych przeżyć z ciąży i porodu
                i tylko domyślać się mogę jakie się wtedy przezywa emocje i co zostaje w głowie.
                Jolu, ty doświadczyłaś tego strachu... Całe szczęście, że Igor rozwija się
                świetnie i wszystko jest już w porządku.

                Musze się wam pochwalić:
                Apropos sikania na nocnik. Mój mąż zostawiony pierwszy raz w życiu sam na sam z
                synem na cały weekend, osiągnął nocnikowy mega sukces. Od tego weekendu Antek
                pozbył się prawie całkowicie pieluchy (tylko na noc i na spacery). Sam
                woła "ee" lub co jakiś czas my go pytamy czy chce siusiu. Dodam, że nocnik jest
                grający i Antka bardzo cieszy taka muzyczna nagroda. Sam podciąga spodnie po
                sikaniu, potem razem zanosimy nocnik do łazienki, żeby wylać zawartość.
                Normalnie ja jestem w szoku, że tak szybko sie nauczył i utrwalił, bo nie
                sądziłam, że przed latem nam się to uda. Owszem, jakieś próby wysadzania już
                były, ale brakowało konsekwencji w działaniu. Teraz nawet po nocy woła na
                nocnik, mimo, że ma pieluchę. Parę razy zdarzyły sie małe wpadki, ale... to
                pewnie nie do uniknięcia. Zainwestowałam już w kilka sztuk bawełnianych
                majteczek i taki mi się ten synek już wydaje dorosły wink

                Pozdrawiam
                • olla1660 lilliana... 20.01.06, 13:06
                  ...do kogo było skierowane twoje pytanie? Ty napisz coś więcej o swoich
                  dzieciakach. Chętnie poczytamy.
                  • olla1660 strasznie bym chciała wiedzieć... 20.01.06, 13:25
                    co z Averną. Miała urodzić na Sylwestra. Averno, gdzie jesteś?
                    • asia_michas Re: strasznie bym chciała wiedzieć... 20.01.06, 15:10
                      Witam!
                      Zacznę od tego, że pojawiłam się tutaj, na chwilkę dosłownie, dawno,
                      daaaaaaaaaaaawno temu(jeśli ktoś chciałby poczytać to gdzieś ok 100-go postu) i
                      równie szybko jak się pojawiłam-zniknęłam. Najpierw spróbuję się trochę
                      wytłumaczyć, a potem chciałabym, jeśli to możliwe, spróbować na nowo wejść w
                      rodzinę lutowiaczków.
                      Otóż pisząc swój pierwszy post byłam z wizytą u teściów w okolicach Wielkanocy,
                      zawsze przy okazji wizyt próbowałam nadrobić braki internetowe, bo własnego nie
                      mieliśmy. Wtedy bardzo ucieszyłam się z Waszego wątku, bo liczyłam że
                      porozmawiam z Wami przez 10 dni, apotem po powrocie do domu namówię tatę na
                      założenie internetu, bo jeszcze z nim i mamą mieszkamy. Niestety jeszcze tego
                      samego dnia moje chłopaczki rozchorowały się na grypę żołądkową z badzo wysoką
                      gorączką i tak parę dni, opieka nad nimi dwoma kompletnie mnie wykończyła, w
                      obcym dla mnie domu, a przede mną było samodzielne prowadzenie samochodu 700km
                      z dwoma gorączkusami. nie miałam nawe chwilki by siąść i Wam o tym napisa, ani
                      się pożegnać. Po przyjeździe do domu sprawy między moimi rodzicami tak się
                      skomplikowały, że nawet, do niedawna, nie chciało mi się słowa zamienić z moim
                      tatą, a co dopiero rozmowa o założeniu internetu(mieszkanie a więc i telefon są
                      zarejestrowane na niego). Reasumując(bo rozpisałam się niemiłosiernie, ale
                      znana jestem z przydługawych nierzadko opowieści, bo wszystko jakoś tak zawsze
                      muszę opowidać ze wstępem i rozwinięciem by dojść do finału)niemal rok nie
                      miała zupełnie dostępu do sieci, aż do wczoraj kiedy to podłączyliśmy
                      neostradę!!!!!!! I to w domu, więc mogę zaglądać w każdej chwili, przynajmniej
                      teoretycznie, bo w praktyce to wtedy gdy Misiek śpi, a ja jestem jeszcze w
                      stanie ruszać tymi choćby dwoma palcami. Oakazało się nawet, żę gdzieś z
                      zakamarków pamięci wygrzebałam hasło do nicka asia_michas i nie musiałam go
                      zmieniać tak więc jestem tu pod pierwotnym nickiem.
                      Przyznam, że przejrzałam pobieżnie tych, bagatela, 600 postów i starałam się
                      zapamiętać trochę o Was wszystkich, ale niewiele się udało. Będę nad tym
                      pracować i uroczyście przyrzekam, że jeśli mnie, i moje przydługie wywody,
                      zakceptujecie, będę w miare możliwości przglądać stare posty i zapamiętywać jak
                      najwięcej o Was i Waszych maluszkach. Wybaczcie mi też w przyszłości jeśli będę
                      poruszać tematy, o których się już tu dyskutowało.
                      Jeśli któraś dotarła do tego miejsca, nie zasypiając w międzyczasi, to wielkie
                      dzięki i czekam z niecierpliwością na odzew.
                      Pozdrawiam Asia z Michasiem psotniasiem
                      • olla1660 Asia i Michaś 20.01.06, 15:41
                        ...pamiętam Was z około 100 postu smile Jesteście z Gorzowa i Michaś zaskoczył
                        mnie jak na tamten czas ogromniastą ilością zębów (13 sztuk, a my mieliśmy
                        ledwie około 4). Fajnie, że wróciłaś. Tutaj nastąpiło w międzyczasie małe
                        przeszeregowanie. Agnieszka-Piopal to już wcale nie pisze, inne kobitki
                        sporadycznie, doszły też nowe mamy... Ale zawsze jesteś mile widziana i
                        będziesz mile czytana, bo wydajesz się być fajną kobitką smile Tak więc, zapraszam
                        do wymiany myśli i doświadczeń (nie tylko o dzieciach).

                        Buziaki
                        • asia_michas Re: Asia i Michaś 21.01.06, 16:21
                          No i znalazłam chwilę by dopaść komputera. Moje chłopaczki(czyt. mąż i synek)
                          poszli troszkę jeszcze poszaleć na sankach, a ja mam jedną z niewielu chwil
                          tylko dla siebie. Strasznie u mnie źle z tym wolnym czasem odkąd urodził się
                          Michaś, bo i praca i teraz od jakiegoś pół roku już naprawdę poważna(i
                          pochłaniająca mnóstwo czasu)praca Łukasza, do tego otworzyłam niwielką firemkę,
                          w zasadzie robię to co dotąd, ale doszło mi trochę papierów, tzn. wciągnęła
                          mnie bezlitosna biurokratyczna maszyna. Niby mieszkamy z rodzicami i Miśkiem
                          opiekuje się moja mama, ale po pierwsze nie pasują mi jej metody wychowawcze, a
                          mam jest typem co to uważa, że ona też wychowuje, a nie tylko się opiekuje i
                          wprowadza swoje metody, psując mi w ten sposób czasem wielodniowe wysiłki. Po
                          drugie jak jestem w domu, to mama jakoś nie garnie się do pomocy i wtedy spada
                          na mnie wszystko i nie mam nawet czasu na podstawową pielęgnację, nie mówiąc
                          już o pielęgnacji małżeństwa. Mam wręc wrażenie, że jej obecność gdy jestem w
                          domu wręcz przeszkadza(więcej może napiszę przy innej okazji) rozpraszając
                          uwagę MIchasia i pozbawiając go szansy na nukę np. samodzielnej zabawy. Od
                          wczoraj popołudnia np. jesteśmy(niestety tylko do jutra) we trójkę i maluszek
                          zupełnie inaczej się zachowuje, jest dużo grzeczniejszy i lepiej się bawi,
                          dzięki czemu i ja mogę nadgonić choćby domowe obowiązki. Długo chcieliśmy
                          wynając jakieś mieszkanko, ale mieszkamy w małym mieście i ofert nie ma zbyt
                          wiele, więc poczekamy jeszcze rok, by wziąc kredyt na własne, chociaż jeśli coś
                          w międzyczasie się pojawi to nie wykluczamy przeprowadzki.
                          tak więc jak już mam tę chwilkę, korzystam z okazji, by podziękować, na razie
                          Olli, za przemiłe powitanie, Ty też wydajesz się być fajną kobitką, napisz jek
                          to u Ciebie jest z tym wolnym czasem.
                          Co do Michałkowych ząbków to rzeczywiście, zaczął niezbyt wcześnie, wtedy w
                          marcu miał ich 13, a miesiąc później 16 i do tej pory nic się prawie nie
                          zmieniło, choć niedawno wyłonił się koniuszek jedne z czterech pozostałych do
                          wyrośnięcia piątek.
                          Nocniczkowego sukcesu jeszcze nie osiągnęliśmy, jest co prawda lepiej, bo
                          czasem już udaje mi się malucha nakłonić do tego by usiadł, ale jeszcze nie na
                          tyle długo by była szansa na zrobienie czegokolwiek, a do tego przy tym płacze.
                          Ale mam nadzieję, że sprawa potoczy się równie sprawnie co przy oduczaniu od
                          smoczka i samodzielnym(prawie) zasypianiu w łóżeczku smile
                          Chyba na dziś dość, bo moi saneczkarze dobijają się do drzwi, może zajrzę
                          jeszcze wieczorkim, gdy Misiolek położy się spać.
                          Pozdrawiamy - Asia i Michałek
                          • pannajoanna1 Hu hu ha hu hu ha! 22.01.06, 09:09
                            Prawie 9 a u nas za oknem -18 st. Brrrrrr

                            Witajcie . Dawno mnie nie było, ale coś z czasem się porobiło i cały czas mam
                            go za mało smile
                            Wczoraj byliśmy na imieninach i Bartosz został u niani na noc więc za nim po
                            niego pojadę mam chwilę na zaległości.

                            Olu gratuluję sukcesu z nocnikiem!!!!!
                            My w grudniu ponieśliśmy porażkę i dalej używam pieluch.Ale nie jest tak
                            najgorzej 2-3 razy dziennie Bartosz woła na nocnik .Rano po śniadaniu
                            obowiązkowo kupcia do nocnika. Może spróbuję teraz jeszcze raz? Minął miesiąc
                            może teraz łatwiej załapie, że do sikania służy nocnik a nie majtulesmile
                            Wcześniej jak miał mokre majtki to wcale mu to nie przeszkadzało. Gratuluję

                            My też mamy mały sukces. Od miesiąca Bartosz całkowicie przestał używać smoczka!
                            Potrzebował go tylko do usypiania ale był niezbędny.
                            A teraz w ogóle go nie potrzebuje! I nawet całkiem spokojnie nam to się
                            udało. Tylko jeden dzień płaczu i na drugi dzień Bartosz stwierdził > Bartuś
                            duży chopak nie ma muczuś ,dzidzia Hania matutka ma muczuś< i tyle Koniec
                            płaczu za smoczkie. Chociaż jak widzi u Hani smoczek to widzę ten błysk w okusmile
                            (Hania to kuzynka Bartosza - ma 6 miesięcy)

                            Witam nową-starą mamę moją imienniczkę.Wtedy gdy ty pisałaś mnie jeszcze nie
                            było.
                            Co do zębów - Bartosz kończąc pierwsz rok życia miał ich 16 teraz kończy drugi
                            i też ma ich 16 smile
                            Chyba muszę sie zbierać po małego.
                            Pozdrawiam wszystkie kobietki i dzieciaki
                            Pa pa Joanna
                • mama68 Re: Też witam nowa mamę 21.01.06, 07:54
                  Podejmę dziś próbę odpieluszenia Maksiasmile
                  zobaczymy co z tego wyjdzie
                  Olla,gratuluję sukcesu!
                  • olla1660 Co my dzisiaj mamy za dzień...? 24.01.06, 15:09
                    Bo ja to taka zakręcona jestem ostatnio, że tracę rachube czasu. Nawiązuję to
                    tematu wolnego czasu, a raczej jego braku. Bo ja cierpie na chroniczny brak
                    czasu. Dużo pracuję, a w domu Antek jest tak absorbujący, że nic sie nie da
                    przy nim zrobić. Spać chodzi ok. 23.00, więc jak mnie umęczy przy usypianu, to
                    już nic mi sie nie chce robić. I tak w kółko, w kółko, mijaja sobie te dni
                    jeden za drugim.
                    Dzięki za za gratulacje naszego sukcesu nocnikowego. W tym tygodniu nastąpił
                    jednak mały regres. Nadal Antek sika na nocnik, ale zdarzały się
                    mniejsze/większe wpadki i trzeba go raczej namawiać. Generalnie od poniedziałku
                    jest cały na nie. Straszny przekorniś.

                    Asia, hmmm, nie zazdroszczę sytuacji rodzinnej. Pewnie byłoby wam lepiej w
                    trójkę, ale skoro jesteście skazani na życie w większym stadzie, to musisz
                    przecierpieć. Może niedługo trafi się jakaś ofera mieszkaniowa. Jeden plus z
                    opieki mamy, że jest na miejscu i że nie musisz płacić niani.

                    Panno Joanno gratuluję sukcesu z odstawianiem smoczka. Najwyższa pora smile

                    To my z zębami mieliśmy zupełnie inaczej niż wy. Pierwsze 4 sztuki na pierwsze
                    urodziny. W wakacje 7 sztuk na raz (to była męka), w październiku brakująca
                    dwójka do kompletu. Stan na dziś - 12 zębów. Ale lada moment wyrosną brakujące
                    górne trójki. Ciekawe ile bedziemy czekac na ostatnie sześć? Każdy ząb okupiony
                    jest u nas brakiem apetytu. Generalnie mam w domu małego niejadka i to mnie
                    troche martwi.

                    Mama68 jak przebiegaja próby odpieluszania Maksia?

                    Uciekam popracować. Ostanio wciągnęło mnie forum o urządzaniu wętrz
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35 i niestety spędzam tam każdą wolna
                    chwile szukając inspiracji. Cierpi na tym niestety moja praca.

                    Pozdrawiam was mroźnie.
                    • olla1660 Re: Co my dzisiaj mamy za dzień...? 24.01.06, 15:26
                      Dorota, odwiedziłam Twoją stronę. Maksiu jest superancki. Wszystkie Twoje
                      dzieciaki są świetne. Bardzo mi przykro z powodu Mikołaja. Właściwie nie wiem
                      co napisać... bo cóż można napisać... Pozdrawiam
                      • mama68 Re: Co my dzisiaj mamy za dzień...? 25.01.06, 07:16
                        Nocnik-kompletne niepowodzeniesad
                        spróbujemy jak się temperatura na polu ociepli bo teraz to odpieluszanie na
                        chorobę zapowiada,a musimy być zdrowi bo Maks 7 lutego ma zabieg(usunięcie
                        przepukliny).
                        Wczoraj właśnie odkryłam że Maks ma już wszystkie przepisowe zęby na ten okres
                        czyli 16 sztuk.
                        Olla,dzięki za pochwały moich dziecismile
                        a jeśli chodzi o Mikołaja to masz rację że już nic więcej nie można napisać.
                        pozdrawiam
                        Dorota
                  • puchata1 Dzisiaj troche odpuscilo 26.01.06, 14:40
                    Witam ponownie. Triche mnie nie bylo. Przez te potworne mrozy jestem
                    taksowkarka. Odwoze starsze dziecko do przedszkola a meza do pracy bo mu
                    samochod nie odpalat. Dzis sie udalo bo cieplej!
                    A wiecie Lukasz tez jakies przeblyski anytypieluszkowe ma, dzis kazal sie ubrac
                    w majtki bez pieluchy i dopoki bylam w domu czyli przez jakies 2.5 godziny sie
                    nie zasikal!!! Hura!! Moze sie uda??!!
                    Dziewczyny poradzcie co kupic na pierwsze urodziny chrzesniakowi, juz nie
                    pamietam co moje dzieci z tej okazji otrzymywaly.
                    • olla1660 Re: Dzisiaj troche odpuscilo 26.01.06, 14:51
                      Cześć Puchata mamo smile
                      Może "garnuszek na klocuszek" Fisher Price'a, albo jakieś fajne autko.
                      Są takie autka Pleyscool z serii Webless. Dwa zwierzątka typu wańka-wstańka i
                      do tego dwa autka. około 55-60 złotych. Antek sie tym teraz fajnie bawi, ale to
                      jest juz dla młodszych dzieci. Generalanie ja zauważyłam, że łatwiej mi coś
                      kupic chłopcu niz dziewczynce.
                      Trzymam kciuki za wasz nocnikowy sukces.
                      • pannajoanna1 Prezent. 26.01.06, 18:40
                        Bartosz na roczek dostał taką ciuchcię z fisher price. Taką z wagonikiem i
                        klockami ze zwierzętami. Potem sama mu dokupiłam inne klocki z tej serii ale z
                        innymi "wnętrznościami".Bardzo ją polubił i do tej pory b często się nią bawi!

                        Pozdrawiam Joanna
                        • mama68 Re: Prezent. 27.01.06, 06:33
                          Maks dostał na roczek takiego wielkiego misia,jak go zobaczyłam to pomyślałam że
                          to kolejna zabawka która będzie zajmować tylko miejsce.Okazało się jednak
                          inaczej,Pawełek bo tak na imię ma nasz miś jest najukochańszym przyjacielem
                          Maksa.Uwielbia go.Najpierw miś był większy od Maksia ale teraz jest już odwrotniesmile
                          Dorota
                          • puchata1 Dzieki 27.01.06, 16:21
                            za wszystkie rady. Kupilam Webbles spiewajaco grajace, mam nadzieje ze maluch
                            Adas troche sie tym pobawi.
                            Wczoraj wybralam sie z Mateuszem do kina na Opowiesci z Narni po sprawdzeniu
                            CJG na portalu Gazety. Okazalo sie ze film zamiast jak mowi Gazeta o 17.30 jest
                            dopiero o 18.45. Przytrafilo mi sie to juz drugi raz po sprawdzaniu CJG Gazety
                            i kina Cinema City Bemowo, wczesniej wyrwalam sie z mezem na romantyczna randke
                            i tez skonczylismy w centrum handlowym. Szkoda!!!
                            Udanego weekendu!!
                            • svistak czy ja juz wam mowilam? 28.01.06, 22:53
                              ... ze w sierpniu znow zostane mama?
                              moj kubus jest zimowy (26.02.2004) a teraz bedzie letnie dziecko smile wszystkie
                              ciuchy ciazowe do wymiany!
                              --
                              • olla1660 Re: czy ja juz wam mowilam? 30.01.06, 09:58
                                Svistkowa mamo,
                                wspominałaś kiedyś, ale wtedy to jeszcze nie było takie pewne.
                                No i jak się z tym czujesz? Przygotowana na podwójne macierzyństwo? smile))
                                Co do pory roku, to chyba dobrze... Kupisz sobie lekkie fatałaszki ciążowe i
                                będzie dobrze. Lepsze to chyba niż grube, zimowe kutki na trzaskający mróz. A
                                15-kilowiec niech się teraz uwala na tatę wink))

                                \\\\\0
                                \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\
                                \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\
                                \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\g\
                                xs ggggggbbbbbbbbbggggggggggggggggg
                                • svistak Re: czy ja juz wam mowilam? 30.01.06, 12:04
                                  olla1660 napisała:

                                  Przygotowana na podwójne macierzyństwo? smile))

                                  ... chyba nigdy nie bede gotowa... to po prostu sie dzieje...

                                  A 15-kilowiec niech się teraz uwala na tatę wink))

                                  ...hihihi... zeby to bylo takie proste: powiedziec i miec smile nasz synus jest
                                  uparty jak mama i tata razem wzieci i jak w nocy zawola: mama mleczko, tzn, ze
                                  mama ma dac swoje a nie z kubeczka... terrorysta... a na widok nocnika robi sie
                                  sztywny i wola: nie ma kupki! i rob co chcesz, kobieto: on wie swoje!

                                  s.

                                  PS. dzidzie sa fajne: goscie, takie w tv, na obrazkach...ale jak to bedzie gdy
                                  dzidzia na co dzien "zajmie" mame??? teraz spimy w trojke... czy bedziemy
                                  musieli poszerzyc nasz dwumetrowe lozko? to wszystko nie jest takie proste jak
                                  kiedys myslalam... sad


                                  • olla1660 Re: czy ja juz wam mowilam? 30.01.06, 12:56
                                    Ha, no właśnie. Okaże się już niedługo jak będzie, ale na pewno nudzić się nie
                                    będziesz smile) Też zaczynam myśleć powoli o drugiej dzidzi, ale będziemy mieli
                                    podobnie jak Wy, bo u nas tez mama jest cała Antka, spimy we trójkę... niestety
                                    mamy łóżko o szer. 160 cm sad U Was to i piątka się zmieści.
                                    Svistaku, to ty nadal karmisz "pierwsią swą"? To chyba pora na odstawianie?
                                  • puchata1 Re: czy ja juz wam mowilam? 30.01.06, 13:15
                                    Dasz rade!!! My czesto spimy we czworke: ja Jarek Mateusz i Lukasz a czasami to
                                    i kicia sie do nas wpycha.
                                    Wlasnie zastanawiam sie jak to zmienic. Niech de dzieci sie oderwa jakos od
                                    maminej pepowiny!!
                                    Kiedy masz termin?
                                    • svistak Re: czy ja juz wam mowilam? 31.01.06, 15:57
                                      termin wg OM 13.08, wg USG 5.08.A juz teraz chodze w ciuchach ciazowych i
                                      wszyscy mysla ze jestem przynajmniej (!) w polowie...
                                      czas odstawic, czas odstawic... latwo powiedziec... sad
                                      s.

    • mamaigora1 Prezent na dwa latka 31.01.06, 10:28
      A co tam, pochwale sie Wam co czeka juz na drugie urodzinki naszego Malucha
      (mozna powiedziec, że na zamówienie, bo jakiejkolwiek Igor ksiązki by nie
      oglądała to uporczywie szuka w niej żółtych koparek i pakzuje je palcami) ;0)))
      carimex.home.pl/cgibin/shop?info=6423&sid=22fd3c49
      Ale kupilismy to dużo taniej, jednak nie zawsze zakupy internetowe poplacają ;-
      )))
      • puchata1 Wymioty 03.02.06, 12:27
        Bylismy 1 lutego na urodzinach mojego chrzesniaka. Moj mlodszy syn jadl
        wszystko co popadlo, nie wiem gdzie mu sie to miesci bo jest szczuply.
        Oczywiscie zaraz po przyjezdzie do domu prawie wszystko lub wszystko
        zwymiotowal na mame. 5 sekund po wydarzeniu bylo juz wszystko w porzadku.
        Dzieci maja niesamowita umiejetnosc odzyskiwania sil. Ja po takich wymiotach
        lezalabym pewnie z godzine odpoczywajac.
        • pannajoanna1 Dwa latka !!! 07.02.06, 19:22
          Od wczoraj Bartosz ma już dwa latka!
          Mówi o sobie >duży chopak<
          dbbn nnnnnnnnccv...hhjkkkkkkkkkkkkkkkkkkkr3ygdewgvhjn - to Bartosz
          Pozdrawiam Joanna
          Jak znajdę więcej czasu to się odezwę.
          • mamaigora1 Re: Dwa latka !!! 08.02.06, 07:58
            No to chyba pierwszy dwulatek z tego watku (2004) - gratulacje!!!
            • olla1660 Re: Dwa latka !!! 08.02.06, 12:38
              Sto lat, sto lat dla Bartoszka i wieeeeelki całusek w dziobek
              od Antosia i cioci Oli.

              Ps. Troszkę zaspalismy z tymi życzeniami. A wszystko przez tę zimę.
              • pannajoanna1 Re: Dwa latka !!! 08.02.06, 22:10
                Dziękujemy za życzenia . U nas to trochę taka podwójna impreza.
                W poniedziałek Bartosz skończył 2 latka, a w niedzielę mamusia 32smile

                Co do zimy to wczoraj znowu nas zasypało i całe centrum stało w korkach.
                A dzisiaj od rana +4 st i odwilż na całego. Wszędzie strumienie wody płyną.

                Mam problem. Idę w sobotę na chrzciny. Hania ma już pół roku a jej rodzice są
                raczej mało wierzący (ojciec wcale ).I jak zwykle problem z prezentem! Kasa nie
                wchodzi w grę. "Religijne" prezenty też nie. Kolczyki też nie bo nie będą jej
                przekłuwać uszek. No i co ja mam kupić?

                Przed nami bilans dwulatka. Czy jest coś na co powinnam zwrócić uwagę przy tej
                wizyci u lekarza?

                Pozdrawiam Joanna
                • olla1660 luty, luty 14.02.06, 13:43
                  Oj, nie zaglądałam tu dawno, a tu takie puchy...
                  Joanno, no to dla ciebie równiez spóźnione buziaki urodzinowe.
                  32 lata - ładny wiek smile)) Mnie to czeka w listopadzie.

                  I jak poradziłaś sobie z prezentem na chrzciny? Co wybrałaś?

                  O bilansie dwulatka nic jeszcze nie wiem, bo nie robiliśmy na razie.
                  Ale też chętnie dowiem się na czym to polega.

                  Buziaki
                  • pannajoanna1 endometrioza . 18.02.06, 22:08
                    W czwartek idę do szpitala. Będą mi tę zarazę wycinać. Jestem z lekka
                    spanikowana. Boję się narkozy i tak w ogóle.
                    • olla1660 Re: endometrioza . 19.02.06, 15:59
                      Asia, a co to za licho?
                      Nie martw się, będzie dobrze smile))
                      • pannajoanna1 Re: endometrioza . 27.02.06, 14:24
                        No i po operacji! Boli jak diabli ale codziennie jest lepiejsmile

                        Olu - w bliźnie po cc zrobił mi się guzek. Lekarz podejrzewał węzeł chłonny
                        potem przepuklinę. W końcu prawie po roku dwóch różnych lekarzy stwierdzilo, że
                        to endometrioza i trzeba ciąć. To taki zlepek komórek endometrium,
                        które "wyszło" poza macicę. Bolesne i uciążliwe paskudztwosad Może niestety
                        powracać. Teraz czekam na wyniki badań hispatologicznych i decyzję lekarza czy
                        muszę przejść półroczną kurację hormonalnąsad

                        A tak w ogóle to co tu tak pusto!!!!!!
                        Brak czasu na pisanie??????

                        Bartosz zdrowy ale bilansu dwulatka jeszcze nie zrobiłam , bo wiecznie coś mi
                        przeszkadzasmile A to lekarka chora , teraz ja nie nadaję się za bardzo do
                        użytku...

                        Olu - wszystkiego najlepszego dla twojego DWULATKA. Sto lat sto lat
                        Udanego kinder balu.

                        Pozdrawiam Joanna z Bartoszem
                        PS A co z Averną? Chyba już dawno urodziła! A może przerzuciła się na "młodsze"
                        forumsmile
                        • pannajoanna1 Gdzie jesteście????? 05.03.06, 10:30
                          Wszystkie gdzieś zniknęłyście! Zaglądam tu codziennie i nikt się nie odzywa!

                          Wracam w poniedziałek do pracy. Dobrze się już czuje więc nie ma sensu siedzieć
                          w domu. Zwłaszcza, że jak jestem w domu to niestety nie zarabiamsad

                          Jak tam wasze dwulatki - bo już przecież marzec, więc wszystkie dzieciaki
                          skończyły dwa lata.

                          Bartosz rozrabia za trzechsmile Buzia mu się nie zamykasmile Trochę gorzej z
                          nocnikiem, zdarza się niestety , że ma mokre majty. Już było bardzo dobrzei
                          używaliśmy pampersa tylko na noc i na wyjścia z domu. Ale jak poszłam do
                          szpitala i mieszkał u mojej mamy to "zapomniał" wołać na nocnik. I po kilku
                          mokrych przygodach moja mama miała dosyć i założyła mu pieluchęsad No i niestety
                          znowu muszę go uczuć, że trzeba wołać.

                          Odezwijcie się któraś!
                          pozdrawiam Joanna
                          • olla1660 Re: Gdzie jesteście????? 06.03.06, 14:49
                            Cześć Asiu, dzięki za zyczenia dla Antola.
                            No i wszystkie mamy już w domu dwulatki. smile)
                            Dobrze, że twój zabieg się udał.
                            Nie mam czasu na pisanie ostatnio, bo mam dużo pracy w pracy, a wdomu to juz
                            zupełnie na forum nie zaglądam - tyle jest zawsze do zrobienia.
                            Poza tym chorujemy ostatnio, najpierw Antek, potem ja, teraz Maciek sie
                            dołączył.
                            A poza poza tym, to zapisałam Antka na zajęcia adaptacyjne do przedszkola, raz
                            w tygodniu, 2 godziny integracji z rowieśnikami. Fajnie jest, ale napisze o tym
                            innym razem.

                            Ściskam wirtualnie
                            Papa

                            • pannajoanna1 Re: Gdzie jesteście????? 17.03.06, 09:43
                              Rany... Czy tylko ja tu zaglądam? Nie ma z kim pogadać!
                              A ja mam ogromnego doła i wielką chandręsad
                              Zleceń w pracy mało, rachunki rosną , szalona zima za oknem nie chce
                              popuścić!!!!!
                              Dzisiaj znowu od rana pada śnieg. Buuuu
                              Mam już dosyć!!!
                              Pragnę wiosny i słoneczka!!!
                              Ale co tam... kiedyś będzie lepiej
                              Pozdrawiam Joanna
                              • mamaigora1 Wygląda na to,..... 17.03.06, 10:59
                                ...że na sze juz dwulatki stały sie nagle bardziej absorbujące i mamuski czsu
                                na nic więcej juz nie mają wink)))

                                Igor np. od kilku dni wymyslił sobie jakies strachy i zaczyna bac sie na
                                bajkach, które oglądał juz kiedyś - dzis np wystraszył sie peruki i jazda wtedy
                                z uspokajaniem jest niezła.

                                Niech ta zimowa chandra podzie juz w zapomnienie - chcemy wiosny!!!
    • olla1660 16 marzec - zaglądam, zaglądam... 17.03.06, 11:17
      Kurcze, ja też już zaczynam mieć doła z powodu niekończącej się zimy.
      Żeby chociaż wiosna i lato były równie długie i w dodatku ciepłe.
      Nadal się niewykaraskałam z mojego choróbska, a Antek ma dodatkowo jakieś
      uczulenie. Nigdy dotąd nie miewał, więc jestem zupełnie zielona w temacie
      uczuleń...

      W przeciwieństwie do Joanny pracy mam tyle, że nie wiem w co ręce wsadzić.
      Asia, może to przejściowe? Jak wiosna ruszy pełną parą, to może ludzie zapragną
      mieć nowe stroje i twoja branza odżyje. Mam nadzieję. Pewnie wszyscy mają
      przedwiosenną depresję.

      Obiecuję, że będę pisać częściej, ale na razie spadam do pracy. Papa
      • olla1660 17 marzec - error 17.03.06, 11:18
        Mówi się, że szczęśliwi czasu nie liczą. Chorzy chyba również smile
        Buziakos
    • olla1660 No i mamy wiosnę ;)) 21.03.06, 15:20
      Chociaż chciałoby się powiedzieć, że piekną mamy zimę tej wiosny...
      U nas pod Warszawą ciągle zalega dość gruba pokrywa śniegu i myslę, że do świąt
      się chyba nie roztopi. Genralnie obras nędzy i rozpaczy, bo ten snieg, a raczej
      lód jest zachlapany błotem, szary i smutny.
      Życzę wam dużo słonka kobitki smile))
      • pannajoanna1 Mam przedszkolaka:) 13.04.06, 19:42
        Bartosz od 1 października będzie przedszkolakiem!
        Nie wiem czy bać się czy cieszyćsmile

        Wesołych Świąt
        Joanna i Bartosz.
    • averna Re: 27 LUTY 2004 23.04.06, 22:38
      olla1660 napisała:

      > Cześć, jestem lutową mamą.
      > Właśnie zaczęłam swoją przygodę z forum edziecko
      > i nie mogę się w tym odnależć. Próbowałam się przyłączyć do forum LUTY 2004
      > ale tam mamy się już dobrze znają i przeszły na forum prywatne.
      > Postanowiłam więc zacząć od nowa...
      > Mój synuś ma na imię Antek i urodził się 27 lutego 2004 roku, choć powinien
      > 16. Za 12 dni będzie miał roczek. Od tygodnia sam chodzi. Jedyny nasz problem
      > to brak ząbków, ale cierpliwie czekamy. ponoć to po tacie ma...
      >
      > Pozdrawiam
      • averna sknociłam :-) 23.04.06, 22:41
        Pewnie jest tu mase zmian w mamach smile Tym, które mnie jeszcze pamietają
        donoszę, że Kuba ma się dobrze i mam jeszcze w domu urodzoną 1.01 Marysię.
        Przy czasie poczytam co tu się dzieje i skrobnę parę zdań.
        Pozdrawiam wszystkie mamusie i ich dwuletnie szkrabiki
        Gośka
        • mamaigora1 Gratulacje 24.04.06, 09:13
          Starszy chłopiec i młodsza dziewczynka - dla mnie to byla modelowa rodzinka jak
          byłam mała (mialam młodsza siostrę) - gratuluję i niech sie zdrowow chowają ;-
          )))
          • olla1660 Re: Gratulacje 24.04.06, 15:54
            Gosia, super, że się odezwałaś. Właśnie niedawno myślałam o tobie i
            zastanawiałam się jak żyjecie i jak sobie dajesz radę z dwójką.
            Marysia... tak miał się nazywać Antek, zanim sie okazało, że jest chłopcem wink
            Napisz koniecznie co u was.


            Asia, mój mały tez od wrzesnia będzie przedszkolakiem. Papiery już złożone, a
            teraz chodzimy na zajęcia adaptacyjne raz w tygodniu.
            Niestety przedzkole prywatne, bo do samorządowego go nie chceli - za mały.
            We wrześnie rozpocznie się nowy etap w naszym życiu, już się cieszę i boję
            jednocześnie jak to będzie.

            Mój kochany szkrabolek doigrał się próchnicy w jedynkach. Niestety z małą
            pomocą mamy, która niedopilnowała. Stan na dziś - zalapisowane jedynki.

            Pozdrawiam
            • mamaigora1 Ja w kwestii formalnej ;-))) 24.04.06, 20:36
              Olu,
              założ prosze Cie dłuższą metryczke wieku dla Antola, bo nie moge sprawdzac ile
              Igor juz ma wink))))))

              A te jedynki to zalapisowane na czarno czy tez mozna na jakos bezbarwnie
              (zielonam w tej kwestii całkowicie).
              • olla1660 Re: Ja w kwestii formalnej ;-))) 24.04.06, 22:03
                Ha, ha, no właśnie - metryczka. Muszę sobie odświeżyć wiedzę na temat jej
                zakładania big_grin Tak się zbieram i zbieram... i zbieram.
                A poza tym, ty spryciulo wink

                A jeśli chodzi o zęby, to niestety na czarno. Czarne robią się w miejscu, w
                którym była próchnica. Jutro napiszę więcej, teraz mi dziecko płacze.
                • pannajoanna1 Jesteście:) 07.05.06, 10:35
                  Dawno nie zaglądałam bo nie miałam czasu. Dzisiaj wchodzę a tu niespodzianka -
                  odezwałyście się.

                  Averno ogromne gratulacje ! Córa w domu ! Nie bedziesz w mniejszoścismile

                  U nas też małe zmiany. Mieszkam z Bartosze sama. Po wielu miesiącach wzajemnego
                  warczenia na siebie zamieszkaliśmy z Bohdanem osobno. I powiem wam, że tak
                  chyba jest lepiej, normalnie rozmawiamy ze sobą, nagle tatuś potrafi znaleźć
                  czas dla dziecka i sam się nim zająć. Mam w tej chwili ogrom zleceń w pracy i
                  często siedzę do wieczora i jakoś nie ma problemu żeby to tatuś odebrał dziecko
                  od dziadków i się nim zajął do mojego powrotu. Wcześniej przez dwa lata życia
                  Bartosza odebrał go może z 5 razysmile Jak jest ładna pogoda to siedzą na placu
                  zabaw a jak pada to wpadają do jakiegoś supermarketu lub figlolandu i tam
                  przeczekują te dwie godziny. Bohdan nie ma kluczy do mojego mieszkania a ja do
                  jego. Po tym rozstaniu psychicznie odpoczęłam. Nie było awantur ani
                  jakiejkolwiek przemocy ale tak nie dało się żyć. Po prostu coś się wypaliło,
                  skończyło. Już nawet spaliśmy w różnych pokojach i zauważyłam ,że staramy się
                  coraz później wracać do domu. A ja zasypialam razem z Bartoszem o 22 i tak
                  wyglądały nasze wieczory.
                  Teraz nareszcie rozmawiamy normalnie i jakoś tak lepiej jest.

                  Bartosz od września pójdzie do przedszkola. Nie wiem skąd mi się wziął ten
                  październiksmile Może student od razusmile
                  W czerwcu jest tydzień otwarty kiedy zacznę go zaprowadzać na cztery godziny.
                  Trochę mam obawy jak damy radę. Jeszcze nie całkiem pożegnaliśmy się z
                  pieluchami. Mały uparciuch nie chce wołać na nocnik. W domu już od dwóch
                  miesięcy chodzi bez pieluchy ale to ja lub babcia pilnujemy. Bartosz nie wołasad
                  Jak nie posadzę go na nocnik to posika się w majty. I wcale mu mokre nie
                  przeszkadzają. Mam nadzieję,że do września zacznie wołaćsmile

                  Mówi za to pełnymi zdaniami smile I to wszystko. Potrafi niestety nawet szpetnie
                  zaklnąć kiedy coś mu nie wychodzisad A teraz trzeba uważać co się mówi bo zaczął
                  powtarzać.Np. mama a Mateusz popsuł klocki, mama a ciocia zrobiła pu ( puściła
                  bąka) Wszystko już powie. Buduje już nawet zdanie złożonesmile

                  Byłam ostatnio na kontroli u ortopedy. Nareszcie wszystko dobrze. Już nie
                  musimy jeździć na lasery i ćwiczenia. Jeszcze tylko w domu czasami ćwiczyć no i
                  odpowiednie buty. No i jak skończy 4 lata rtg kręgosłupa czy wszystkie kręgi są
                  zrośnięte.

                  Ładna pogoda dzisiaj i zaraz zmykamy na plac zabaw
                  Pozdrawiam Joanna i Bartosz
                  • olla1660 Re: Jesteście:) 08.05.06, 15:47
                    Joanno miła ma.
                    No nie wiem co napisać odnoście twojego rozejście.
                    W sumie to smutne, ale skoro tobie tak lepiej, no to pewnie dobrze się stało.
                    A swoją drogą to chyba Bohdan ma problemy z budowaniem związku, skoro już drugi
                    się rozpadł. Bo przecież ma już dziecko z pierwszego związku, o ile pamietam? A
                    chyba dobrze pamiętam?

                    Kurcze, a mój Antek to cały czas jakis zblokowany jest i powoli się w mowie
                    rozkręca. Jakoś tragicznie z tym nie jest, ale rewelacyjnie też nie.

                    Averna, a kiedy napiszesz co u was? Pojawiłaś się szybko, zniknęłaś jeszcze
                    szybciej. Co to za porządki wink))

                    Pozdrawiam
                    • olla1660 No i gdZie wy? 10.05.06, 16:20
                      Im bardziej zaglądam, tym bardziej was nie ma...
                      • olla1660 A ja tak czekam i czekam.... 12.05.06, 17:15
                        i korzenie powoli zapuszczam przed kompem. Napisze coś która, czy nie?
                        Na szczęście mam jeszcze pewien pokład cierpliwości, więc cierpliwie poczekam
                        dalej smile))
                        • pannajoanna1 Za krótka doba:( 13.05.06, 17:20
                          Dzień ma 24 godziny a mnie byłoby potrzebne drugie tylesmile

                          Mam tyle zleceń w pracy, że nie wyrabiam się, pracuję po 12 godzin dziennie a w
                          ostatnim tygodniu po 14-16. Dwa ostatnie dni to jechałam do zakładu o 4.30.
                          Cieszy mnie, że są zlecenia ale już prawie nie pamiętam jak się nazywamsmile Mam
                          trzy pracownice ale teraz i to za mało.

                          I szkoda mi dziecka bo całymi dniami jest u babci lub cioci. Zamiast z mamą.
                          Nie mówiąc już nic o tacie.

                          Ale jak na razie tak jest lepiej. I tak zawsze musiałam liczyć tylko na siebie.

                          Pozdrawiam Joanna
                          • mama_franiutka Nowa i samotna z mężem 14.05.06, 15:00
                            Witajcie Mamuśki!
                            Jestem mamą wspanialego syneczka -Franka (21 luty).
                            Mały jest największym skarbem jaki mam, świetnie sie rozwija, dość zdrowo sie
                            chowa (teraz co prawda gluty wiszą do pasa) i daje mi mase radości.
                            Niestety reszta juz tak różowo nie wygląda. Chodzi mi o mojego chłopa. Na ile
                            wasi mężowie pomagają wam w domu i przy dzieciach? Mój nigdy nie wstawal do
                            Frania w nocy kiedy ten był maluśki i na cycku.
                            Czy zawsze macie chęć i tematy do gadania (np. przy kolacji). Czy miałyście w
                            którymś momencie jakis poważny kryzys w małżeństwie?

                            Odkąd urodził się nam syneczek coś się zaczeło psuć między nami.
                            Tłumacze to trochę tym że jesteśmy strasznie młodzi (oboje mamy po 22 lata -
                            czyli jak Franio przyszedl na świat to mieliśmy po 20))i nagłe pojawienie sie
                            tylu obowiązków było szokiem. Jakoś nie przestraszyłam się odpowiedzialności i
                            uważam że jestem dobrą mamą i mimo że kosztem studiów, masy planów, dawnych
                            znajomych (to akurat boli!) to się realizuję w macierzyństwie. Rozwala mnie
                            jednak podejście mojego męża. Nie mam w nim żadnego oparcia (no prócz tego że
                            nas utrzymuje). Nie czuję się przy nim kobietą, ani kimś wartościowym tylko
                            sprzątaczką kucharką i opiekunką do dziecka. Nie czuję się jak jego żona (jeśli
                            chodzi o jakąś opiekę, gesty, wsparcie psychiczne) tylko co najwyże jak jego
                            siostra czy koleżanka w podstawówce, z którą się kłuci, dogryza i dogaduje.
                            Mój mąż pracuje jako kelner i zasówa od 9;30 rano do 1 w nocy (naprawde
                            wykańczająca robota) przez 2 dni, a potem ma 2 dni wolne i tak w kółko. Możecie
                            sobie wyobrazić że pierwszego dnia po robocie śpi jak zabity do południa.
                            Dodatkowo studiuje dziennie więc często w dni "wolne" leciał na uczelnie -
                            leciał bo w tym roku coś nie bardzo daje rade i chyba bedzie powtarzał ten rok
                            i na razie sobie odpuścił.
                            A ja zawsze jak go nie ma Tęsknie okrótnie i marzę jak to będzie wspaniale ja
                            będziemy mieli chwile dla siebie (czy dla naszej trójki) -ale moje
                            rozczarowanie i rozżalenie jest ogromne bo jak przychodzi co do czego to jest
                            straszliwie zmęczony, nieczuły i rzadko da sie z niego coś wykrzesać.
                            I doskonale rozumiem jego stan, ale na Boga,jak ja mam w tym żyć?
                            Całymi dniami siedze z małym i czasem mnie to męczy ale najbardziej męczy mnie
                            świadomość że czekam na coś i na kogoś i wiem że się tego nie doczekam!
                            Czasem są jakieś przebłyski i po kłótniach zlana łzami jak bóbr znajduje
                            wspólny język z mężem, ale już mnie to przestaje cieszyć bo (już teraz z
                            doświadczenia) wiem że góra 3-4 dni i będzie po sielance.
                            Tak sobie myśle że za jakieś 5 lat może on dojrzeje, może zmieni robote, mały
                            podrośnie wkrótce pojdzie do przedszkola to ja będę wolniejsza i zacznę jakąś
                            samorealizację to mniej będę potrzebowala mężowskiego wsparcia (tylko po co w
                            takim razie jakiś mąż i co ma dawać rodzina). A może do tego czasu obydwoje
                            zwariujemy. Ale najbardziej sie boje że te wszystkie sprawy, które emocjonalnie
                            nas teraz przerosły, spowodowały szkody nieodwracalne dla naszego związku.

                            Dodam że chodziliśmy ze sobą 5 lat znim zdażyła się nam "mała wpadka" i dawno
                            już planowaliśmy piękne, wspólne, przyszłe życie.
                            Uleciały wszelkie ideały, pragnienia, szacunek...

                            Bardzo ogólnie i chaotycznie opisałam co mnie gryzie.
                            Chciałabym się włączyć do Waszych rozmów i znależć troche zrozumienia.
                            Mieć z kim pogadać o maluchach.
                            Obiecuję że nie będę tylko narzekać (tak teraz wyszło bo Gruby jest w pracy, a
                            ja "rozgruzowałam" właśnie mieszkanie po jego 2-dniowym pobycie w domu).

                            Pozdrawiam,
                            Marta.
                            • mama_franiutka Re: Nowa i samotna z mężem 14.05.06, 15:06
                              Ups! Ale tego dużo wyszło wink
                            • olla1660 Marto, Marto... 15.05.06, 00:11
                              ... na pocieszenie powiem ci, że osobiście nie znam żadnego chłopa, który by
                              jakoś specjalnie żonie przy dziecku pomagał. Ponoć są tacy, ale ja ich nie
                              spotkałam. Mój mąż na przykład sen ma tak twardy, że nawet ostre wycie dziecka,
                              by go z tegoż snu nie zbudziło.
                              Tak więc przestałam nawet jakiejś specjalnej pomocy oczekiwać i czsem się na to
                              wszystko strasznie wkurzam, a czasem się znieczulam i jest mi wszystko jedno...
                              Tematy do rozmów ciągle jeszcze mamy, ale czasu na rozmowy jakby mniej.
                              Fakt, że pojawienie się dziecka wiele zmienia, czasem niestety na gorsze, bo
                              rzeczywistość nie zawsze pokrywa się z marzeniem o super życiu we trójkę.
                              Fakt, twój chłop tyra jak wół, nie dziwię się, że na nic już nie ma siły.
                              Mam nadzieję, ze zła passa minie i będzie wam znowu super.

                              Popisz sobie, wygadaj się a lzej ci się zrobi na duszy, albo dystansu
                              nabierzesz... w każdym razie może będzie lepiej smile))

                              A co miałaś na myśli pisząc "rozgruzowałam". Zaintrygowało mnie to wink)

                              Dobraaaanoc
                              • mama_franiutka Re: Marto, Marto... 15.05.06, 12:10
                                Cześć,
                                "rozgruzowac" tzn. pozbierac i pozmywać tony naczyń rozwleczonych po
                                mieszkaniu, zebrac brudne ciuchy, odkurzyc góry piachu przyciągnięte z
                                piaskownicy i wszędobylskie okruchy po wszystkim co tylko da się pokruszyc, no
                                i jeszcze zaangażować Młodego do sprzątnięcia stosów zabawek. Po krótce wink
                                No ale sama jestem sobie winna bo zarzucam częściowo sprzątanie kiedy Szymon
                                jest w domu licząc na to że zauważy jak mało wysiłku trzeba włożyć by z
                                wyjściowego klaru powstał straszliwy bajzel. A dodatkowo mam nadzieje ze ów
                                stan zacznie mu choć trochę przeszkadzać i podejmie jakieś kroki... mam na
                                myśli że spróbuje troche ogarnąć po jednym małym i dwóch dużych bałaganiarzach!
                                Ale moje nadzieje najczęściej są złudne i po dwóch dniach "wolnego" mam w domu
                                pole jak po bitwie i mam co robić (ze skurczem żołądka, bo naturalnie szlag
                                mnie trafia).

                                W każdym razie "rozgruzowywanie" nie jest przyjemne ;p

                                Przeglądając Wasze posty widziałam że niektóre z Was prowadzą własne
                                działalnosci gosp. Podziwiam. Tak sie sama zastanawiam co by tu... Ale brak mi
                                odwagi żeby coś rozkręcać i boje się porażki (co za tym idzie straty jakiegos
                                kapitału). Jak wyglądały Wasze początki?

                                -Marta.
                                • olla1660 Re: Marto, Marto... 15.05.06, 13:09
                                  No tak, ja też muszę często odgruzowywać swe lokum, bo u mnie tak samo jak u
                                  ciebie. Wszystko wszędzie i do tego w dużych ilościach wink))
                                  Tylko, że u mnie prawdziwego klaru to chyba nigdy nie ma. Bałaganiarzami
                                  jesteśmy z natury.

                                  Ja prowadzę działalność, ale to długa historia. Już pewnie z dziewięć lat.
                                  Nie inwestowałam zbyt wiele, bo pracuję głównie głową i palcami, a komputer mi
                                  trochę pomaga wink)
                          • olla1660 Re: Za krótka doba:( 15.05.06, 13:26
                            Asia, niedawno martwiłaś się, że nie masz roboty, a teraz taki full.
                            Ja też tak czasem mam i wtedy nie wiadomo czy się cieszyć, czy płakać.
                            Jak się prowadzi firmę to tak to już jest, niestety, że robota przychodzi
                            nieoczekiwanie i nie można jej odmówić, bo niewiadomo kiedy się znowu pojawi...
                            i czy wogule sie pojawi wink)
                            A co teraz szyjecie? jakieś fajne zamówienie?
                            Buźka
                            • mama_franiutka Re: Za krótka doba:( 18.05.06, 11:39
                              Też mam problem z za krótkim dniem!
                              Od miesiąca powinnam miec juz gotowe projekty. Współpracuje z pewnym pubem i
                              raz na jakis czas mam od nich zlecenia dotyczące dekoracji. Strasznie jestem
                              zestresowana bo Franio wisi na mnie jak mała małpeczka, a przez internet nie
                              wiele moge znaleźć. BTW straszny kit jest dostępny w polskich sklepach jesli
                              chodzi o dekoracje sezonowe na tak duze powiezchnie (mam chyba jakies 200-
                              250m2). Każdy mój (narodzony w straszliwych bólach wink pomysł w zderzeniu z
                              rzeczywistością pęka jak bańka mydlana! Dosłownie od miesiąca budze sie i
                              zasypiam z myslą ze juz powinnam mieć to zrobione! Zgroza.
                              Moze wiecie gdzie w Warszawie mozna kupić ok 1000 jakiś ładnych i dość dużych
                              motylków? Tak sobie wymysliłam żeby rój motyli zawieszonych na żyłkach wirował
                              nad głowami gości :p Tyle że motyli nigdzie nie ma!

                              Czym sie konkretnie zajmujesz Olla, bo z Twojego tajemniczego opisu wynika że
                              też w "dziale kreacji"?

                              Ile już mówią Wasze maluchy i czy mają rodzeństwo (sorry jesli juz o tym
                              gadałyście, nie jestem w stanie przeczytac wszystkich 600 postow)?

                              Pozdrawiam!
                              • olla1660 A może takie motylki? 18.05.06, 14:21
                                www.allegro.pl/item104763140_duzy_zestaw_fluorescencyjny_3d_motyle_nowosc.html
                                • olla1660 Albo takie... 18.05.06, 14:24
                                  www.allegro.pl/item103957053_hit_azurowe_atlasowe_duze_motyle_zielone_01.html

                                  Nic innego nie znalazłam smile) Najlepsze byłyby jakies papierowe i na pewo gdzieś
                                  takie są, tylko gdzie? smile)
                              • olla1660 Praca, dzieci i inne... 18.05.06, 14:30
                                No można powiedzieć, że też zajmuję się kreacją. Aktualnie jest to DTP, ale
                                swego czasu próbowałam wystawiennictwa (w małym zakresie). Moje artystyczne
                                zacięcie z roku na rok topnieje (to chyba przez tzw. prozę życia) i chyba muszę
                                je zacząć odbudowywać.

                                Ja mam tylko jedego bzyka, choc po cichu myślę o drugim... bardzo po cichu smile)

                                Antek mówi coraz więcej, ale niezbyt dużo. Na tle rówieśników znanych w realu
                                jest w normie. Ale dzieci niektórych znajomych z forum mówią więcej, dużo
                                więcej. Generalnie z dnia na dzień bardzo się rozkręca i coraz więcej nowych
                                słów utrwala - dogadac się można z powodzeniem.
    • olla1660 Re: 27 LUTY 2004 28.05.06, 17:20
      Podciągam wątek. A poza tym, co u was?
      Bo u nas, poza złamanym obojczykiem Antka, nic ciekawego się w ciągu dwóch
      tygoni nie wydarzyło wink)

      Aaaa, mamoigora mam aktualną metryczkę w sygnaturce smile żebyś też mogła
      sprawdzać jak rośnie Igor smile))
      • mamaigora1 metryczka ;-) 29.05.06, 12:03
        bardzo sprytnie wybrałas baaardzo długa metryczkę - na nastepną dekade mamy
        spokój wink)))

        A jak Antek złamał ten nieszcęsny obojczyk? To chyba masz teraz urwanie głowy,
        oboczyjka chyba nie wklada sie w gips, prawda?

        Pozdrawiam wietrznie
    • olla1660 Długo mnie nie było... 29.06.06, 18:39
      ...i widzę, że wątek umiera śmiercią naturalną wink
      Co tam u was?
      Bo u nas po staremu. Antek rośnie, troszkę nawet mądrzeje, coraz więcej gada,
      ruchliwy jest bardzo, co kończy się ciągle otarciami kolan. Sporadycznie
      gorszymi urazami wink (mam na mysli złamany obojczyk).
      Ja nadal dużo pracuję, ale cóż robić - taki los.
      Od 1 lipca Antek będzie miał nową opiekunkę, a od września idzie do
      przedszkola. Będzie tam chyba najmłodszym przedszkolakiem, ale podstawowe
      umiejętności posiadł, więc chyba da radę. Bardzo ładnie nie robi już w majtki,
      a to chyba jest podstawa w przedszkolu. Tylko czy nie będzie tęsknił? Ale to
      się wyjaśni "w praniu".

      No a u was co? Dobrze się lato zaczęło?

      Pozdrawiam
      • averna Re: Długo mnie nie było... 30.06.06, 23:40
        witajcie dziewczyny i chłopaki (chociaż widzę, że niewiele Was się ostało)
        Olu! Spraw sobie drugiego szkrabika to wtedy zobaczysz ile bedziesz miała czasu
        na Internet. smile
        Moja panienka jutro kończy pół roku, więc to chyba odpowiedni czas, by ponownie
        wpadać tu na małe co nieco. Tylko od mojego poprzedniego wpadnięcia to niewiele
        się tu wydarzyło, ale Ola chyba b edzie trwać tu wiecznie, nawet jesli
        pozostałe kobitki po kilku postach szybko zmykają.
        Wasze maluchy widze wybierają się do przedszkola. ja kiedyś tez myślałam, że
        może dam Kubę wcześniej do prrrzedszkola, ale po żłobkowych przejściach
        stwierdziłam ,że dam mu jeszcze rok spokoju. Kurcze, musze kończyć...
        • olla1660 Gosia 01.07.06, 19:54
          miło cię widzieć smile
          No ja będę wierna choćby nie wiem co i zawsze coś tam skrobnę.
          Czekam, ze się dołączysz na dłużej smile
          Napisz jak sobie radzisz z dwójeczką. Czyżby było tak malinowo?
          Wszystkiego najlepszego dla córci z okazji półroczku. Ależ to zleciało co?
          Nie dawno jeszcze wpadałaś tu jako ciężarówa...
          Spadam, bo muszę Antka spać położyć. Nie spał dziś w dzień i ma już wyraźnie
          dość. Moze dziś wyjatkowo będę miała luźny wieczór, bo normalnie Antek usypia
          dopiero około 23.00, a o tej porze to i ja mam wszystkiego dość.

          Pozdrawiam
      • mamaigora1 Re: Długo mnie nie było... 03.07.06, 21:28
        Fakt faktem nie jest tu zbyt gęsto, ale trzeba utrzymywać od czasu do czasu
        watek na powierzchni bo nam go zarchiwizuja jako niektywny wink))

        Gdy sie ma jedno dziecko to wydaje sie, że miec drugie to jakis kosmos i sprawa
        nie do przejścia, a gdy to drugie sie pojawia chcący czy nie chcący - to jakoś
        to wszystko sie układa i zgrywa tak jak trzeba - tak czy siak, ja jestem na
        etapie 'kosmosu' wink))

        Olu - może nie doczytałam, ale jak doszło do złamania obojczyka u Antka?

        Pozdrawiam upalnie - szególnie Ollę z Antollem
        • olla1660 historia jednego złamanego obojczyka 04.07.06, 15:54
          No to ja w ramach utrzymywania wątku napiszę jak było z tym obojczykiem Antka:

          We wtorek mieliśmy iść na zajęcia adaptacyjne do przedszkola.
          Wróciłam wcześniej z pracy i czekałam kiedy Antek wróci od opiekunki (razem z
          nia oczywiście). Spóźniali się, przyszli kwadrans po 17.00 (zajęcia zaczynają
          sie o 17.00). Gdy tylko przyjechali Antek "wsypał" panią Beatę, że dała mu
          cucu. Śmieliśmy się, że baba klapa dostanie i generalnie było ok.
          Wtedy pani Beata powiedziała mi, że Antek spadł na plecy z chodzika-jeździka u
          niej na tarasie (taras drewniany). Strasznie tego dnia wariował - wszędzie
          właził, biegał jak szalony, a potem jeżdząc na jeździku przechylał się do tyłu
          i nagle wywinął sie i upadł. Strasznie płakał, bo się wystraszył i z tego
          płaczu usnął.
          Spał dobrze, ale pani Beata zmuszona była go obudzić (do przedszkola) i po
          obudzeniu znowu strasznie płakał. Stwierdziła, że pewnie się bardzo wystraszył
          tym upadkiem i dlatego tak płacze.

          Wyjęłam go z wózka, zaczął biegać po trawce, pobiegł do piaskownicy, wszystko
          normalnie, jakby nigdy nic. Spytałam pani Beaty czy przypadkiem nie uderzył się
          w głowę (bo to zawsze mnie najbardziej martwi). Stwierdziła, że nie, więc nie
          widziałam powodu do zmartwień, bo nie pierwszy raz spadł z małej wysokości.

          Robiło się późno, a Antek był umorusany, więc chciałam go wziąć do domu do
          przebrania. Chwyciłam go pod pachy żeby podnieść do góry i on znowu zaczął
          płakać, pokazując, że ma "bam" na prawym ramieniu. Wtedy pani Beata zaczęła
          biadolić, żeby tylko nic złego mu się nie stało. Ja jej na to, że skoro to
          tylko taki upadek jak mówi, to najwyżej ma zbite ramie. A ona na to, że może
          lepiej do szpitala, bo żeby to nie było coś więcej, niż zwykłe stłuczenie.
          Spytałam wtedy, czy przypadkiem Antek jednak ze schodów nie spadł, ale
          zaprzeczyła (schody prowadzą z tarasu na ogród, sa betonowe i dość strome, ale
          ona je zawsze czymś zastawia).

          Zaczeliśmy się zbierać do szpitala na ostry dyżur, a pani Beata cały czas
          biadoliła. Cos mnie tknęło, że może nie mówi nam prawdy, ale to byłaby głupota
          z jej strony. Przecież wiedza o tym jak upadł, mogła byc ważna przy
          postawieniu diagnozy. Bo jeśli upadł ze schodów, to powinno się go obserwowac
          także pod kątem obrażeń wewnętrznych.

          Na drugi dzień przyszła ze łzami w oczach (już wiedziała o tym obojczyku) i w
          rozmowie wyszło, że Antek nie upadł jednak na gołe deski, tylko na metalowy
          rowerek, który był przyczepiony z tyłu za jeździkiem. Antek jest maniakiem
          ciągnięcia. Bawi się w holownik i zawsze musi mieć jakąś przyczepkę z tyłu.

          To troszkę zmieniło sytuację. O rowerek chyba łatwiej złamać obojczyk niż o
          drewniane deski, bo drewno określa się jako materiał miękki.
          Fakt ten troszkę nadszarpnął moje zaufanie do opiekunki, ale koniec końców po
          dwutygodniowym noszeniu bandaża usztywniającego Antek odzyskał formę smile
          Tak naprawdę do tej pory nie jestem pewna jak do tego złamania doszło.
          Może faktycznie było tak, jak mówi pani Beata. Lekarz nam powiedział, że
          złamania obojczyków sa dosyć częste u małych dzieci.

          I tyle.

          Jolu, dzięki za szczególne pozdrowienia.
          Was pozdrawiam równie gorąco wink

          Apropos kosmosu - ja coraz częściej myslę o drugim dzidziusiu, ale jakoś nie
          chce mi się wierzyć, że z dwójką jest łatwiej. Pozyjemy zobaczymy smile
          • averna Re: historia jednego złamanego obojczyka 04.07.06, 22:06
            cześć Wam (chyba tylko Olu i Jolu)

            Może dziś uda mi się cos więcej skrobnąć. Moje maleństwa słodko śpią i mam
            nadzieję, że mała zawoła dopiero jak jej w brzuszku zaburczy, albo raczej
            zaschnie w gardle, bo w domu mam jakieś 27 stopni.
            Złamanie obojczyka to chyba rzeczywiście coś częstego u dzieci, bo pamiętam, że
            mój brat złamał, gdy miał jakieś 2-3 latka, a były wtedy wakacje i siedziałam z
            nim na balkonie i czytałam mu książki. Mogłas Olu zapytac Antka co zrobił,
            pewnie zdałby lepszą relacje z wydarzeń, a juz na pewno prawdziwą.
            Dziewczyny! Wam naprawdę trzeba drugiego dziecka, skoro wydaje Wam się, że to
            taki cukiereczek! A tak poważnie, jest ciężko, naprawdę. Ja nie robię nic
            innego, tylko zajmuję się dziećmi. Właściwie robię: gotowanie, pranie,
            prasowanie; brudny kibel, czy podłogi mogą czekać. Właściwie teraz to Kuba
            czasem mi pomoże (wczoraj trzymał Marysi rączki jak ją wycierałam po zrobieniu
            kupy na kocyku, gdzie leżała na golasa, a dziś przyniósł mi chusteczkę z
            drugiego pokoju, gdy Marysia niespodziewanie ulała na moją wspaniałą bluzkę
            mieszankę mleka i słoiczkowej zupki marchewkowej), ale początki był trudne.
            Kuba wykorzystywał moje uziemienie z Marysią u piersi i robił co chciał, czyli
            najczęsciej to, czego mu nie było wolno. Największym problemem byłó i jeszcze
            zresztą jest, chociaz coraz mniej, że jest to dwójka malutkich dzieci i stajesz
            przed wyborem, kogo najpier nakarmić, kogo rozebrać. Poza tym Kuby nie można
            nawet na chwile spuścić z oka bo nigdy nie wiadomo co wykombinuje, więc nie ma
            mowy, żeby został sam Marysią. Niby wie, że nie wolno jej bić, dusić, ale to
            przeciez zbyt małe dziecko, żeby można mu było w kwestii bezpieczeństwa
            całkowicie ufać. Jak musiałam iśc do łazienki, to Marysie odkładałam, a Kuba
            przymusowo chodził ze mną. smile Czasem naprawde bbrakowało rąk. Teraz jest coraz
            lepiej. ale wierzcie mi, że czas dla siebie to mam dopiero wieczorem, a wtedy
            to zwykle jestem zbyt zmęczona, żebyś się czymś zająć i po prostu siadam an
            chwilę z krzyżówką lub gazetą przed TV.
            Olu jak chcesz żeby Antek nie szalał do 23, to przestań go kłaśc w dzień. Ja
            właśnie tak zrobiłam, bo jeszcze trochę, a musiałabym czekac aż on zechce
            łaskawie pójśc spać, żebym ja tez mogła się położyć. Okres przejściowy będzie
            trudny, ale wierz mi jak się przyzwyczai to będziesz szczęśliwa, że masz
            wieczór dla siebie.
            No straczy. Muszę się wykąpac zanim moja panna się obudzi na karmienie.

            pozdrawiam
            Gośka

            • olla1660 Gosiu 05.07.06, 11:53
              Hejka kochana podwójna mamuśko smile

              No ja tak właśnie przeczuwałam, ze łatwo to raczej nie jest, zwłaszcza jak nie
              ma znikąd pomocy. No, ale teraz to już faktycznie może byc tylko lepiej. Należy
              przypuszczać, że Kuba bedzie się robił coraz mądrzejszy. Miejmy taka nadzieję smile

              Mówisz, że mogłam wypytać Antka jak doszło do "wypadku". Oczywiście, że
              pytałam, ale dowiedziałam się tylko, że zrobił bam. Rozmowa się zapętlała i w
              końcu przytakiwał na w wszystkie moje pytania. Gdyby to się stało teraz, prawie
              dwa miesiące później, na pewno dowiedziałabym sie więcej, bo Antek teraz
              dopiero strasznie się rozgadał. W maju jeszcze tak rozmowny nie był.

              A co do niekładzenia w dzień. W weekendy często to stosuję i faktycznie Antek
              wcześniej pada, ale czasem wtedy tuz przed wieczornym snem bywa marudny.
              Natomiast spanie czy niespanie w dzień powszedni to juz nie moja działka.
              Niania go po prostu kładła i już, mówiąc mi, że był bardzo senny i sam chciał
              spać. Wiesz jak to jest, jak czegos sama nie dopilnujesz to bywa róznie.

              No dobrze, zabieram się do pracy.
              Trzymaj się Gosia dzielnie i napisz coś czasem, jak dzieciaki pozwolą.
            • mamaigora1 Dzienne niespactwo 05.07.06, 13:58
              Własnie z mężem doszliśmy do wniosku, że trzeba wykreslic taka pozycję z
              grafika Igora jak spanie w ciagu dnia - dodam, że była to druga próba (pierwsza
              jakies 3 m-ce temu) - druga nieudana próba ;-((((

              Pewnie, że Mały smiało wytrzumuje, trzeba z nim przegadac, bawic etc. ten okres
              południowej pory drzemki, ale spuszczenie z oka chocby na 2 minuty skutkuje
              nagła ciszą, gdy pojawiam sie u Igora to spi w najlepsze w takiej pozycji w
              jakiej go opuściłam (czytaj: przedziwnej, jakby bał sie marnowac juz czas na
              wygodne ułożenie się) - doszłam więc do wniosku, że trzecia próbe nispactawa
              podejme podczas urlopu - bedziemy razem 2 tygodnie, więc bedzie mi łatwiej
              całkowicie go przestawić i mysle, że wtedy wszystko przebiegnie gładko - bo
              jednak chyba do tej próby oprócz zacięcia Rodzica to potrzeba jeszcze pewnej
              stabilności dnia codziennego, a tak to raz w domu cały dzień, raz wyjazd i
              spanie w samochodzie podczas jazdy - a na wakacjach mam nadzieję oprocz
              porządnej porcji rozrywki to jakos sobie ten czas pukładamy aby Igorowi ułatwić
              pożegnanie z dziennym odpoczynkiem wink)))

              Oby do sierpnia zatem wink
              • olla1660 Re: Dzienne niespactwo 05.07.06, 14:56
                Jola, ja myślałam, ze to Zakopane to już były wakacje? smile

                No, ale po co przestawiac dziecko na siłę? Wytłumaczcie mi.
                Czy Igor tez ma problemy z wieczornym zasypianiem?
                Mnie się wydaję, ze dwulatki powinny jeszcze spac w dzień
                i nie dlatego by rodzice mieli chwilke na odsapnięcie, tylko żeby się
                zregenerować.

                No ale fakt, wakacje to dobry czas na odzwyczajanie od drzemki - ładna pogoda
                sprzyja aktywności.

                Pozdrawiam
                • mamaigora1 Re: Dzienne niespactwo 06.07.06, 08:07
                  Olu,
                  kurka wodna - ja tez chcę żeby synek spał dzień - wiadomo regeneruje sie,
                  rosnie etc. - ale jak mam problem z uspieniem go w nocy i biega w kółko do 22
                  to mam dosyć.

                  Nie zrobie tego na siłę, bo odpuszczałam w obu przypadkach po dwóch dniach
                  prób, ale spróbuję - jeżeli Igor odziedziczył spactwo po tatusiu to pewnie nie
                  uda mi sie go przestawić, ale jeżeli po mamie to pójdzie łatwo. na razie trudno
                  mi to stwierdzić, ponieważ w nocy Igor spi dość czujnie (czyli tak jak ja),
                  natomiast w dzień zdaje sie odsypiac te nocne czujki, bo spi tak kamiennym
                  snem, że czasem i po 2 godzinach sa problemy z dobudzeniem (i tu wskazywałoby
                  na ojca).
                  Wygląda to dokładnie tak jakby nie wysypiał sie w nocy i musiał jeszcze dospac
                  w dzień - mimo pewnych watpliwości jednak spróbuję.
                  Nie wiem tylko czy mi wyjdzie bo na urlop zostawiam sobie równiez nauke
                  nocnikowania - bo na razie to Igor nie woła i na nocnik usiąść nie chce ;-(

                  A na urlop to jedziemy tak jak w zeszłym roku na nasza działeczke nad jeziorem,
                  jestesmy tam co weekend całe lato, bardzo jest fajnie, cicho i spokojnie - w
                  tym roku staramy sie pospraszac troche towarzystwa dla Igora chociaz na
                  weekendy, nie wiecie nawet jak z tym jest trudno ;-((( A może my jakichś
                  nielubiących wode znajomych mamy...

                  Gosia pewnie sie w tym roku z dwopjka nigdzie dalej nie ruszy, ale z tego co
                  pamietam to mieszkasz Gosiu nad woda, prawda, więc i rozrywka dla dwulatka sie
                  znajdzie wink))

                  A ty Olu, gdzie ze swoim jedynakiem wybieracie się?
                  • averna Re: Dzienne niespactwo 06.07.06, 22:18
                    Też uważam, że dzieciaczki w wieku naszych powinny miec w ciągu dnia
                    odpoczynek, tylko, że u mnie było tak, że jak Kuba zasnął to drzemał zbyt długo
                    jak na swoje potrzeby senne (od noworodka spał zawsze mniej, niż przeciętna w
                    danym wieku) i obudzony na siłę wpadał niemal w histerię , a potem szalał do
                    22. Marysia chodzi spać zwykle między 7-8, więc zależało mi, żeby Kuba też
                    chodził spac wcześniej i miałabym wtedy choc roszkę spokoju na zrobienie
                    rzeczy, których w ciągu dnia nie zdołam zrobić, albo po prostu na mały relaks,
                    czy wcześniejsze pójście spać. Dziś np. Kuba padł mi w samochodzie, ale na
                    szczęście po godzince dał się obudzić i zasnął wieczorem po 21.
                    Rrzeczywiście mieszkam w letniskowej wioseczce nad jeziorkiem i teraz
                    przechodze gehennę, bo czas wakacji, to czas imprez i szczekania psów. Z chęcią
                    wyjechałabym nad morze, ale do tego jest mi potrzebny tatusiek szkrabików, a on
                    po pierwsze na razie nie może wyjechać, a po drugie już cos przebąkiwał o
                    wysokich cenach, więc pewnie z morza będą nici. Niestety nie jestem sama
                    poradzic sobie z dwójką w niektórych sytuacjach. Co prawda Kuba poza domem o
                    dziwo jest dośc posłuszny, ale przeciez jest za mały żebym mogła mu w stu
                    procentach ufać, że jak np. powiem nie ruszaj się, bo mama musi włożyć Marysię
                    do samochodu, to on rzeczywiście się nie ruszy.
                    W każdym razie na pewno będe musiała trochę jakos odpocząć, bo we wrześniu
                    wracam do pracy. sad

                    pozdrawiam bardzo upalnie
                    Gośka

                    PS
                    Jolu! Podobno niektóre dzieci nie akceptują nocnika, bo po prostu wola kibelek.
                    Próbowałaś z nakładką, albo bez?
                  • olla1660 Re: Dzienne niespactwo 14.07.06, 13:53
                    Jolu, ale cię rozsierdziłam, aż ci się kurka wodna wymsknęło wink
                    Ja mam to samo z Antkiem, ze biega do późna, ale ja w sumie to lubię.
                    Mam mało czasu dla niego w dzień i dzięki tym przedłuzonym godzinom mamy czas
                    na bycie razem. W weekendy jest inaczej, też chętnie nie kładę Antka w dzień,
                    by wieczór był troszkę wolniejszy.
                    A ile godzin Igor śpi w nocy, że piszesz że nie dosypia. Mniej niż 10?
                    • mamaigora1 Spacto i niespactwo 14.07.06, 14:11
                      wink))))))))))))

                      U nas to wygląda tak o 19:30 kapiel, potem przygotowywanie do spania i mniej
                      więcej o 21 lub 21:30 Igor zasypia - z reguły wstaje zawsze punktualnie o 7
                      rano. ok. 12 jest znowu spiący i mógłby tak spac nawet do 14:30 - 15 -
                      strasznie dłuuugo.
                      Z tym, że mamy troche problemy z tym nocnym spaniem bo gdy cos go wytrąci z
                      rytmu snu to niestety czasem i dwie godziny nie może zasnąc a my razem z nim,
                      bo niesttey cichy to on wtedy nie jest wink)))))))))))

                      Dzisiaj u nas pada - mamy gdzieś 21 stopni, więc może sie w nocy wyspimy
                      zamiast ledwie dychac z tych upałów wink)))))))))
                      Może i Igor zacznie jeśc wreszcie obiady bo ostatnio odmawiał co bardzo Babcie
                      z równowagi wytrącało niestety wink))

                      Ale tych usmiechów przesyłam, ale to dlatego, że za 50 minut koniec pracy i do
                      domku - weekend wink)))
                      • olla1660 Re: Spacto i niespactwo 14.07.06, 14:35
                        smile))
                        No to miałaś rację pisząc, ze Igor jest czujnym śpiochem wink
                        Współczuję nocnych "jazd", takie nocne wybudzanie dziecka męcvzy obie strony -
                        dziecko i rodziców. Ale czy w takim razie zmęczenie z powodu niespania
                        dziennego wpływało na jakość snu w nocy?

                        U nas dziś też miła, rześka aura. Wreszcie mozna odsapnąć.
                        Nie byłam dzisiaj w pracy, ale ty Joluś masz już tylko 20 minut do weekendu.
                        W takim razie miłego weekendu smile)
                        • pannajoanna1 Re: Spacto i niespactwo 14.07.06, 20:21
                          Hej!
                          Nareszcie znalazłam troche czasu i tu zajrzećsmile
                          Bartosz też ma "problemy" z zasypianiem. Przed 22 nie ma szans położyć go do
                          łóżkasad Spi w ciągu dnia między 12 a 14. Zasypia po 22 ale za to rano wstaje
                          przed 6 a często jest to parę minut po 5. Nie mam szans zaspać do pracysmileW dni
                          wolne staram sie go nie kłaść w ciągu dnia i wtedy zasypia ok 20 ale budzi się
                          przed 5. Z tym niespaniem to wdał się we mnie , bo tatuś Bartosz to mógłby
                          sypiać po 12-13 godzin na dobę.

                          A propos tatusia to próbujemy jakoś ratować nasz związek. Może jeszcze coś z
                          tego będzie.Na razie dalej mieszkamy osobno ale widujemy się w każdy weekend. W
                          tygodniu raczej trudno by nam było bo Bohdan zmienił pracę i pracuje teraz
                          ponad 100 kilometrów od domu i tam ma mieszkanie służbowe.

                          Ostatni tydzień czerwca Bartosz chodził do przedszkola. Podobało mu się bardzo
                          i jestem dobrej myśli, że we wrześniu nie będzie większych problemów.

                          Pracy dalej mam bardzo dużosmile Całkowicie wyszłam z zimowych długów!!!
                          Nawet odkładam na przyszłe długismile

                          Pozdrawiam Joanna i Bartosz
    • olla1660 Schyłek tygodnia 14.07.06, 13:46
      Dziewczęta witam serdecznie smile
      Nie mam zupełnie czasu na pisanie, bo u mnie jak zwykle w wakacje gorący okres
      w pracy. W związku z tym nasz urlop cały czas się oddala w czasie. Miał być na
      początku lipca, potem w drugiej połowie, a na tą chwilę najpewniej będzie w
      sierpniu. Identycznną sytuację mieliśmy w zeszłym roku, a jak już się
      ruszyliśmy nad morze to się pogoda załąmało i przez tydzień padało crying

      W tym roku też się wybieramy nad morze. Chcemy też zrobić kilka weekendowych
      wypadów na Mazury pod namiot (w ramach eksperymentu), ale tak naprawdę "się
      zobaczy".

      Jolu, ty masz fantastycznie z tą działeczką nad jeziorem. Zupełnie nie rozumiem
      twoich znajomych, ja bym była bardzo zadowolona jakby mnie ktoś na taką daczę
      zapraszał wink

      A Gosia mieszkając nad jeziorem, w miejscowości letniskowej i z dwójką pod
      opieką to chyba nie będzie szukać wypoczynku gdzie indziej...
      • olla1660 Re: Schyłek tygodnia 14.07.06, 13:58
        Gosia, nie doczytałam o twoim powrocie do pracy. No to fakt, przydałoby się
        nałądować akumulatory przed powrotem do roboty. Ale szczerze mówiąc myślałam,
        ze zrobisz sobie więcej wolnego.
        A co masz zamiar zrobić z Kubą i Marysią jakjuż wrócisz do pracy?
        Poszukasz opiekunki, czy przdszkole-żlobek? Ale wiedząc o nieudanych próbach
        Kuby w żłobku chyba wątpię czy wybierzesz tę drugą opcję.

        Generalnie goń chłopa, coby cię jednak zabrał nad to morze. Należy ci się.
        • averna Re: Schyłek tygodnia 14.07.06, 20:37
          Gdybym miała mężą, który utrzyma mnie , a przede wszystkim dzieci to na pewno
          poszłabym na wychowawczy, ale niestety tak nie jest, a mnie nie stać na 0
          dochodu miesięcznie.
          Wracam na goły etat, więc zarobię grosze, ale starczy na opiekunkę i pieluchy
          dla marysi. Będzie cienko z wypłatą, ale będę chodziła do szkółki tylko na
          okołó 4 godziny dziennie i może znowu zacznę dawać korki. Tata dzieci juz się
          zgodził na taki układ (Będzie musiał wtedy z nimmi sam zostawać).
          Co do opiekunki to chyba juz czas zacząć poszukiwania. smile
          Ale luksus. W domu cichutko od 20! Mogę szaleć do czasu karmienia, czyli coś
          koło 23.

          pozdrawiam
          Gośka

          I piszcie dziewczyny, nie tylko Ola i Jola
          • olla1660 Re: Schyłek tygodnia 17.07.06, 13:12
            Gosia, Gosia, niewesoło to wszystko u ciebie wygląda.
            W tym kontekście jeszcze bardziej podziwiam cię, że zdecydowałaś się na drugie
            dziecko, bo pewnie spodziewałaś się, że łatwo nie będzie.
            Ale dobrze, że masz Kubusia i Marysię. Lekko nie bedzie, ale na pewno dasz radę
            i potem maluchy będą ci juz tylko osładzały życie. Czego ci serdecznie życzę smile)

            O jakie dziewczyny pytasz? Przeciez tylko my trzy tu jesteśmy, plus Joanna
            czasem... Wykruszyło się towarzystwo.
    • mamaigora1 Komputerowy świat 17.07.06, 13:30
      Dziewczyny,
      czy Wasze chłopaki sa dopuszczane do komputera. Mój Igor nie.
      No ale tak szperałam po internecie w poszukiwaniu zabawek dla Igora i znalazłam
      taka oto klawiature, która mozna podłaczyc do rodzicielskiego komputra przez
      USB - co myslicie warto, czy to raczej za wczesnie na taki wynalazek?

      tani nie jest, myślałam tak może bardziej o Gwiazdce (wtedy to juz prawie
      trzylatek bedzie), może by sie jeszcze dziadki dorzucili...

      www.empik.com/showobject.jsp?objectId=369338¤tCategory=4020100
      • olla1660 Re: Komputerowy świat 19.07.06, 12:11
        Hmmm, do tej pory Antek czasem oglądał na komputerze bajki, które mamy na dysku.
        Ale poza tym nie jest do komputera dopuszczany, bo to jest narzędzie pracy
        rodziców.
        Przeczytałam ofertę z linka, który podałaś i mam dylemat.
        Niby fajna rzecz i na pewno rozwija w jakimś tam zakresie, ale czy to dobrze,
        żeby dziecko już od najmłodszych lat spędzało dużo czasu na grach i zabawach
        komputerowych. Żeby to w nawyk nie weszło i nie stało się rzeczą, bez której
        nie można żyć. Ale komputer to przecież nie tylko gry... Sama nie wiem.
        Chyba się jednak nie zdecyduję. Wydaje mi się, że im później zacznie, tym
        lepiej.

        A poza tym pozdrawiam smile)
        • mamaigora1 Re: Komputerowy świat 19.07.06, 12:44
          Olu,
          wiesz co, pogadałam na forach i tez juz mnie nie ciagnie do tej klawiatury - na
          komputer przyjdzie jeszcze czas wink))
          • olla1660 Re: Komputerowy świat 19.07.06, 13:18
            I dobrze smile
            Ciekawi mnie jakie argumenty Cię najbardziej przekonały.
            • mamaigora1 Re: Komputerowy świat 19.07.06, 13:30
              najprostsze - że ma jeszcze czas...i to prawda wink
              • averna Re: Komputerowy świat 20.07.06, 21:38
                Jesli chodzi o komputer, to tata Kuby jest informatykiem, więc ... Kuba idzie w
                jego ślady. O własnie dziś wchodzę do pokoju, gdzie stoi mój komp, patrzę na
                podłodze leżą jakieś baterie. Pytam się Kuby skąd wziął te baterie, I co
                słyszę? Z myszki! Generalnie Kuba włącza czasem komputer, gdy zosranie o to
                poproszony. Poza tym wie, gdzie jest enter i spacja, wiec czasem mi pomaga w
                pracy smile Samemu nie wolno mu włączać komputera i (O dziwo!!) respektuje ten
                zakaz. Co do zabawki, to wiem, że Kuba pobawiłby sie może tym z 5 minut i na
                tym byłby koniec, poniewaz mój syn sie po prostu nie bawi zabawkami. W grę
                wchodza jedynie prawdziwe, uzytkowe rzeczy, a nie plastikowe ich podróbki. smile
                To na tyle o komputerach. Za chwilkę muszę iść zmyć farbę z włosów, więc
                niczego więcej nie napiszę.

                papa
                Gośka
    • aga76_wroc Próchnica :-( 26.07.06, 10:36
      Witam,
      też jestem lutową mamą /synek urodził się 07.02.2004/ i od niedawna zaglądam na
      forum. Jak dobrze, że znalazłam "Rówieśników", bo może mi pomożecie. Mój synek
      ma próchnicę czterech ząbków na górze (jedynki, dwójki). Synek mając 18 m-cy
      upadł i ukruszyły mu sie ząbki. Ząbki zaczęły sie kruszyć i rozwinęła się
      próchnica. Reszta ząbków jest zdrowa. Byłam u dwóch lekarzy, ale powiedzieli
      mi, że nie da się nic zrobić a na przyszłe stałe ząbki nie ma to wpływu. Coś mi
      sie nie chce w to wierzyć. Może któraś z Was ma lub miała podobny problem i
      może coś mi poradzić.
      Pozdrawiam Aga
    • aga76_wroc I jeszcze jeden problem ... jąkanie 26.07.06, 11:06
      Czasami mój synek (2,5) się jąka. Bywa tak, że przez długi okres jest wszystko
      w porządku i nagle zaczyna się delikatnie jąkać. I tak jest przez kilka dni a
      potem znowu ładnie mówi. Jąkanie wygląda tak, jakby mówiąc zastanawiał się nad
      tym, co ma powiedzieć i powtarza niektóre sylaby lub wyrazy, najczęściej na
      początku zdania a potem już mówi płynnie. Trochę się niepokoję, czy powinnam
      pójść z tym do lekarza?
      Pozdrawiam Aga
      • mamaigora1 Re: I jeszcze jeden problem ... jąkanie 26.07.06, 12:50
        Aga,
        idź do logopedy - na pewno nie zaszkodzi,a takie badaie logopedyczne nie jest
        wcale inwazyjne - dla dziecka pierwsze badanie to raczej tylko zabawa bo
        logopeda rozmawia z Rodzicem głównie (my chodzimy na wizyty kontrolne - bo Igor
        na razie mówi bardzo malutko).

        A co do próchniicy, na szczęście nie mam doświdczenia, ale slyszalam cos o
        jakims lapisowaniu czy cos w tym guście. Zapróchnicowane z ąbki mleczne pokrywa
        sie jakimś roztworem, i zabki te wprawdzie czarnieja, ale próchnica sie nie
        rozwija.
        Skoro sa to przednie ząbki to warto cos z tym zrobic, żeby malec nie mial
        problemow z gryzieniem przez 5 lat dopóki mu stale ząbki nie wyjdą, a wiadomo ,
        że próchnica bez interwencji posunie sie do przodu i zabki znikna całkiem
        bardzo szybko ;-(
        • olla1660 O ząbkach i prócnicy 26.07.06, 21:36
          A ja na nieszczęście mam doświadczenie w próchnicy, bo Antek stał się
          posiadaczem tzw "butelkowej". Zaczęło się od ciemnego osadu po wewnętrznej
          stronie zębów, a za jakiś czas zlokalizowałam na przodzie małe dziurki w jednej
          z jedynek i pomiędzy jedynkami. Było to w marcu tego roku. Dziurki nie były
          ciemne, były to po prostu wgłębienia. Natychmiast pojechaliśmy do dentysty i
          ząbki zalapisowano. Czarne są od spodu i w miejscach dziurek. Reszta jest
          teoretycznie biała, teoretycznie, bo przez cienkie ząbki prześwituje troszkę to
          ciemne. Dentyska zauważyła, że jeden z ząbków jest pęknięty. Po jakimś miesiącu
          ułamał się, ale jest to tak malutki fragmencik, że właściwie nie widać.

          Myślę, że w naszym przypadku byłoby możliwe zaplombowanie tych dziurek, ale
          najpierw Antek musi się nauczyć współpracować. Póki co ma ciemny uśmiech, ale
          przynajmniej próchnica się nie rozwija dalej. A wiem, ze u dzieci próchnica
          przenosi się z ząbka na ząbek bardzo szybko, szybciej niż u dorosłych.

          Dlatego, jeśli nadal tego nie zrobiłaś, koniecznie zalapisuj synkowi te ząbki.
          • pannajoanna1 Buu... Co za pogoda:( 08.08.06, 21:06
            A ja postanowiłam sobie, że wyjadę z Bartoszem na tydzień nad Zalew Sulejowski.
            I co? Leje bez przerwy od kilku dni.

            Muszę odpocząc bo ciężki okres za mną.Zakończyłam definitywnie związek z
            Bohdanam. Wcale łatwo nie byłosad Padło trochę przykrych słów z obu stron.
            Najbardziej boli mnie brak zainteresowania Bartoszem. Mam nadzieję, że to
            chwilowe. Ubzdurał sobie głupi chłop, że ja szukam nawego tatusia dla Bartka
            więc on się wycofa!. Boże! A ja myślałam, że przez te 7 lat byłam związana i
            inteligentnym człowiekiem.
            Muszę teraz dojść do siebie bo mimio,że to była moja decyzja wcale mi nie jest
            lekko.

            Dzisiaj zaszalałamsmile Koleżanka wyciągnęła mnie na zakupy do terranovej. Kupiłam
            sobie 2 pary spodni i 4 koszulki. Zapłaciłam 129 zł. Takie super przeceny mająsmile
            Zawsze mi było szkoda pieniędzy wydawać na siebie bo wiadomo Bartosz rośnie i
            jemu trzeba kupować. Ale dzisiaj nie żałowałam sobie. A co tam!
            • pannajoanna1 Powiedzmu, że umarłem... 01.09.06, 21:53
              Te słowa usłyszałam dzisiaj, kiedy zapytałam Bohdana czy zamierza widywać się z
              Bartoszemsad Od miesiąca nawet nie zadzwonił z pytaniem co u niego. Boże jaka ja
              byłam ślepa przez te 7 lat. Jestem w takim dołku ,że szkoda słówsad

              A tak przy okazji jak tam pierwszy dzień w przedszkolu? Nie mam teraz nastroju
              aby pisać , może jutro opiszę jak to wyglądało u nas.
              Pozdrawiam Joanna
              • olla1660 Re: Powiedzmu, że umarłem... 01.09.06, 22:46
                Cześć, Joanna... już dawno miałam do ciebie napisać, ale jakoś nie mogłam się
                zebrać. Strasznie mi przykro, że tak to wszystko źle wygląda u ciebie. Co jak
                co, między wami jest zle, tragicznie może, ale dziecko powinno być ponad to.
                Takimi słowami Bohdan się Bartosza wypiera. Strasznie to smutne jest. Przytulam
                cię wirtualnie, bo nic innego zrobić dla ciebie nie mogę.

                My z przedszkolem startujemy w poniedziałek. Ale dziś były dwugodzinne zajęcia
                wprowadzające i... muszę powiedzieć, że jestem dobrej myśli. Antek sam opowiada
                o tym, że idzie do przedzkola i zostanie, a mama pojedzie do pracy i wróci
                później... Hmmm, znaczy, że wie co go czeka.

                Aśka, napisz jutro jak było u was... jak dasz radę.

                No i trzymaj się jakoś smile))) Buźka
                • averna Re: Powiedzmu, że umarłem... 11.09.06, 21:24
                  no nieźle!
                  ale cóż, ak to czasem bywa, szkoda tylko biednych dzieciaczków, które pewnie
                  chciałyby miec tatę i mamę. ja jestem z powrotem w pracy. Będe teraz miała
                  więcej czasu na internet (ale to dopiero za kilka dni, jak sie z powrotem
                  wdrożę i porobię całą papierkowa robotę). Tylko jak tak patrze, to tu juz
                  całkowity zanik wątków, mam i dzieci. I z kim tu pogadać? smile
                  pozdrawiam
                  Gośka
                  • olla1660 Nie martw się Gosia 12.09.06, 17:47
                    ...jest takie jedno miejsce gdzie można pogadać i jest dużo mam...
                    No to fajnie, ze ty już w pracy. To znaczy i fajnie i nie fajnie, ale
                    generalnie inaczej wink Jakby co, to jeszcze dziś tu siępjawię, ale teraz musze
                    zmykać dać jeść nygusowi wink Pa
                    • mamaigora1 Re: Nie martw się Gosia 14.09.06, 09:15
                      Olu,
                      czy myslimy o tym samym miejscu?
                      Avernie mogłoby sie spodobać wink
                      • olla1660 Jolu 14.09.06, 10:43
                        No jasne, że o tym samym smile
                        Na brak gadania narzekac tam nie można, co?
                        Więć jeśli tylko Averna wyrazi zyczenie, to Jola-aktywistka załatwi wink
                        No żartuję, Gosia sama może, bez niczyjej protekcji.

                        A poza tym to co słychać?
                        Bo ja dostaję korby z powodu zagilania ANtka. Dwa dni był w przedszkolu i się
                        rozchorował. Kończy sie drugi tydzień "roku szkolnego" a o był raptem dwa dni.
                        A byłam przekonana, że otporność ma dobrą i nieprędko coś złapie. Pomyliłam się
                        sromotnie.
                        Lekarka przepisała mi cos na odporność. Wykupiłam, a potem okazało się, że to
                        lekarstwo jest w formie ampułek do wstrzykiwań. Gdzieś jest też wzmianka, że
                        mozna to pić, ale nie rozwinęli tematu... więc jestem w kropce.

                        Szkoda, że teraz nie pamiętam nazwy, bo bym się Was spytała. Ty Jolu
                        wiedziałabyś na pewno, bo ty dla mnie niemal ekspertem jesteś w tych
                        sprawach smile) Taaaak, dzień bez wazeliny jest dniem straconym wink))
                        • mamaigora1 Re: Jolu 14.09.06, 11:14
                          Gosiu,
                          a to nie sa takie białe pudełeczka, jakies wyciagi aloesa - mysmy takie ampułki
                          podawali Igorowi 2 lata z rzędu, przypomniałas mi i w tym roku tez kupię.
                          Dawalam norlanie na łyżeczce wink

                          Poszukam no w moim wątku czy ja przypadkiem tego nie zapisałam sobie to sie
                          odezwę.
                        • mamaigora1 Biostymina ? 14.09.06, 11:20
                          Jeśli to Biostymina to mysmy brali i polecamy wink
                          A podobno jest tez cos takiego jak Rybomunil czy jakos podobnie, tez podobno
                          rewelacja - dośc droga, ale podobno dobra (szczepionka doustna).
                          • olla1660 Re: Biostymina ? 14.09.06, 12:00
                            Gosiu??? Hehe No zagolopowałaś się kochana troszkę wink)

                            Ale to faktycznie o Biostymine mi chodziło.
                            Podawaliście na łyżeczce z jakims napojem, czy tak samo?
                            Całą ampułkę na raz?
                            To chyba jest na receptę, o ile wiem? Wam lekarz przepisywał?

                            Pozdrawiam
                            ola wink
                            • mamaigora1 ło kurka 14.09.06, 14:04
                              Gosia to Averna - juz widzisz w myslach ja chyba na forum chciałam zapisać -
                              hehehe

                              Olu - toz wiem, że Olu i kajam się po stokroć...

                              W zeszlym roku dawalismy po pół ampułki przez 10 dni, przerwa i potem znowu tak
                              samo do wykonczenia ampułek z opakowania. dawalismy z sokiem Gerbera, ale w tym
                              roku damy chyba na łyżeczce bo Igor juz większy - chyba, że oni tam wymagają
                              jakiegos rozcieńczalnika?
                              • olla1660 Re: ło kurka 15.09.06, 10:08
                                No dobraaaaa, wybaczam wink

                                No to już podałam dziś Antkowi pierwszą ampułkę. Wyczytałam gdzieś na forach,
                                że ten lek dodatkowo może pobudzić apetyt. Oj, chciałabym, bo Antek ostatnio
                                nic nie chce jeść. jedynie mleczko chętnie wypija...
                                Jeszcze apropos biostyminy, nam lekarka kazała podawać po jedej ampułce przez
                                30 dni, bez przerw.

                                No i gdzie ta Averna... AVERNA gdzie ty??!!
                                • averna Re: ło kurka 15.09.06, 10:53
                                  jestem, jestem
                                  pisałam przeciez, że musze najpierw zająć sie papierzyskami, bo to obowiązek :-
                                  ) a potem hulaj dusza.
                                  Tu jakas konspiracja nastąpiła, jakie miejsce? cos knujecie za moimi plecami, a
                                  ja nei wiem co smile
                                  Odpornośc to każde (no prawie) dziecko ma, jak siedziw d omku. Mój Kubciu tez
                                  nie chorował, a jak poszedł do żłoba to na 1,5 miesiąca pobytu tam był chory 4
                                  razy.
                                  Teraz z powrotem siedzi w domku z Marysia i babcią. Debiut w przsdszkolu
                                  dopiero za rok. Kiedyś myślałam, że może dam go teraz, ale nie byłam pewna, czy
                                  będzie samodzielny i czy zacznie w końcu gadać. Okazałó się, że chłópak pewnie
                                  by sobie poradził, ale niech ma! przedłużę mu niemowlęctwo smile
                                  A co do uodparniaczy, to generalnie chyba trzeba je brać na jakiś czas przed
                                  zaplanowanym pójściem do przedszkola, czy szkoły.
                                  pozdrawiam
                                  Gośka
                                  • mamaigora1 fajne forum ;-) 15.09.06, 11:51
                                    My sie Olą udzielamy na takim oto froum
                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36539
                                    napisz tylko zgłoszenie a administartor z pewnościa Cie przyjmie (napisz kilka
                                    słów o sobie bo bez tego automatycznie odrzuca wnioski wink
                                    • olla1660 Re: fajne forum ;-) 19.09.06, 13:54
                                      Gosia no i co? Ogarnęłaś juz te papierzyska?
                                      Jakby co to idąc za przykładem Joli zapraszam cię na forum z linka.
                                      Wpadaj wpadaj, nic nie gadaj...

                                      A mArysia to jaka jest? Napisz coś więcej o jej temperamencie. Chyba już z niej
                                      jest kawał kobity, 9-miesięcznej? smile))
                                      • pannajoanna1 Re: fajne forum ;-) 19.09.06, 22:49
                                        Ja też sie załapałam na nowe forum. Te nasze troche ucichłosad
                                        Bartosz niestety troche choruje i nie chodzi do przedszkola.

                                        A tatuś niestety dalej się nie odzywasad
                                        Jestem bardzo rozczarowana. Rozumię,że ze mna nie chce rozmawiać ale dziecko?
                                        Tym bardziej, że z Mateuszem się spotykasad Szkoda słów
                                        • averna Re: fajne forum ;-) 25.09.06, 11:24
                                          cześc dziewczyny!

                                          Myślałam, że jak wróce do pracy to będe maiła więcej czasu na internet 9 wpracy
                                          oczywiście), ale niestety, gdy tylko mam wolną chwilę, to albo musze jechac na
                                          jakie.s zakupy, albo zrobić coś dopracy, bo w domu totalnie nie mam na to
                                          czasu. Chodze non stop niewyspana i coraz bardziej zmęczona. Nie wiem, czy
                                          dobrze zrobiłam wracając do pracy. Jakiś czas temu weszłam na tamto forum, ale
                                          nie udzieliłam się smile Zerknęłam tylko o czym tam gaworzą. Powiem szczerze, że
                                          nie rzuciło mnie na kolana. A Maryśka? No cóż. jak na razie nie sprawia
                                          większych kłopotów, jest zdrowiutka, grzeczniutka. Od dwóch mieisęcy raczkuje i
                                          wstaje dreptając sobie potem, więc ani na chwilkę nie można spuścić jej z oka.
                                          Moje prywatne życie praktycznie juz nie istnieje, ale i tak jestem zadowolona,
                                          że mam moją dwujeczkę. KUba w sumie nie sprawia mi tez większych kłopotów, ale
                                          tak jak Marysię trzeba go miec cały czas na oku. Najfajniejsze jest to, że
                                          możemy już sobie niexle pogaworzyć.

                                          pozdrawiam
                                          Gośka
    • olla1660 Re: 27 LUTY 2004 19.12.06, 15:57
      Aaaaa, tak piszę sobie nic, żeby się wątek nie zarchiwizował za prędko smile

      Averno, a co u ciebie słychać? Jak zycie, jak dzieci, jak przedświąteczna
      gorączka?
      • mamaigora1 Re: 27 LUTY 2004 20.12.06, 07:29
        ja też mam dodany watek do ulubionych i od razu wpadł mi w oczy ruch Oli smile

        Wesołych Świąt dla tych, z którymi nie mam kontaktu poza tym watkiem smile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka