Dziewczynki od początku 7 miesiąca a więc gdzieś od 2 tygodni mam skurcze.
Wygląda to tak, że na chwilke twardnieje mi brzuch i "o, tu główka albo
dupka"... myslałam, że to mały się przeciąga albo przekręca, a tu ...
skurcze! Miałam robione już 2 KTG i faktycznie wychodzą skurcze ale 1 na 30
min, a cały czas jest "napięcie". Do tego boli mnie nisko - tuż pod linią
włosków i rozchodzą mi się chyba kości, bo nie mogę chodzić "na krakowiaka"
czyli krokiem dostawnym (przydatny do przechodzenia np. między ławkami na
uczelni). No i do tego wszystkiego bardzo skróciła mi się szyjka i mam leżeć.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie... te leki

nie wiem, czy jazda na relanium,
nospie jest wskazana dla dzidzi

narazie ratuję się asparginem:3x2 - i
sprawa się nie pogarsza.... zamiast tych leków wolałabym chyba faktycznie
wcześniej urodzić

(oczywiście jeszcze nie teraz

ale... za 6 tygodni...
nie mam nic przeciwko

) - obecnie jesteśmy w 29tc.
A wy?? Czy wy tez tak macie??