Dodaj do ulubionych

sama w domu

28.10.05, 19:21
Cześć,

Dziewczyny,

jak wytrzymujecie cały dzień same w domu z maluszkiem.
Jestem sama od 9 do 20 i pod koniec dnia nie mam w ogóle przyjemności
w opiece nad Ewunią. Zauważyłam, że robię wszstko jak automat i nawet uśmiech
jest taki jakiś przyklejony.
Całe szczęście, że jest to forum.
Pozdrawim Ania
Obserwuj wątek
    • azbestowestringi Re: sama w domu 28.10.05, 19:53
      glowa do gory! jeszcze chwile i bedziesz sie z nia bawic, bedzie jakis
      (nareszcie) kontakt, bo najgorszy taki monolog... i ciesz sie kazda chwila! to
      trwa tak krotko. ja tez siedze wiekszosc dnia sama - robie zdjecia malej,
      chodze na spacery, przedstawiam jej rozne kolorowe katy w domu.zdjecia wklejam
      do specjalnego pamietnika, w ktorym opisuje jej pierwsze chwile ( na pierwszej
      stronie jest jej zdjecie jak byla... 2 kreskami na tescie!
      trzymaj sie!a jak po 20 juz mozesz core "sprzedac" to ja "sprzedaj" na np
      godzine, polez w wannie ( olejek lawendowy do kapieli - rewelacyjnie dziala na
      takie momenty), nie reaguj na odglosy zza drzwi... ja tak przezylam swoj
      kryzys - woda ma kojace wlasciwosci!
      jakby co to masz tu moj gg, czesto siedze (gdy karmie) to pogadamy
      magda
      • mala67 Re: sama w domu 28.10.05, 20:46
        oj tez jestem duzo sama podzielam Twoje uczucia Aniu
        ewa
        • kaliaa Re: sama w domu 28.10.05, 20:58
          ach dziewczyny jak dobrze was rozumiem, ale pocieszczie sie ze ja jestem w
          jeszcze gorszej sytuacji bo moj maz tydzien temu wyjechal na konatrakt i wroci
          planowo za 4 miesiace sad
          Bardzo mi ciezko samej i smutno, ze nie moze byc w tych tak waznych momentach
          razem z nami, co za zycie paskudne sad
          • ninjo Re: sama w domu 28.10.05, 21:17
            bardzo Ci wspolczuje! nie wyobrazam sobie, gdyby moj maz wyjechal na jakis
            czas, nawet na tydzien. On tez pracuje do pozna, ale czesto udaje mi sie go
            namowic, zeby wzial dzien wolnego... to chociaz w nocy sie zmieniamy (karmimy
            butelka)...
          • andzia761 Re: sama w domu 30.10.05, 10:09
            jak dobrze że jest to forum, ja już myślałam ze ze mną jest coś nie tak ze
            jestem wyrodną matką bo ciagnie mnie do wyrwania się z domu i czuję się
            wykończona obowiązkami domowymi, ale to chyba normalne (tym bardziej ze mój
            mały jest bardzo niespokojnym dzieckiem, prawie nie spi, a od tygodnia zmaga
            się z mega kolkami...
            Ja tez jestem sama w domu, nawet nie mogę wyjść z małym dopoki nie wróci mąż
            (3piętro bez windy )
            Łączę sie ze wszystkimi"samotnymi w domu mamusiami" miejmy nadzieję zędzie
            lepiej-byle do wiosny!
            Pozdrawiam!
            Ania
            • aniusza Re: sama w domu 30.10.05, 19:20
              Cześć dziewczynki,

              Dzieki za słowa otuchy.
              Na szczęście są weekendy.
              I wtedy mój Damian bardzo, bardzo mi pomaga.
              Jednak kiedy mała płacze, to tylko ja ja uspokajam.
              Ewa płacze bardzo wysoko i az głowa pęka, a mój mąż nie jest w stanie tego
              znieść. Zaraz ma migrenę.
              W sobote byłam w mieście.
              Kupiłam mikrofalówkę, aby odgrzewać sobie obiady.
              Dzis w końcu umyłam zafajdaną lodówkę, która nie zachecała do jedzenia!
              I od 3.11 część dnia z Ewunią bedzie spędzała moja teściowa, była przedszkolanka.
              Ja na 4 godziny pójdę do mojej pracy (prowadzimy z Damianem własny interes),
              aby trochę odetchnąć i wprowadzić nowe osoby w ich obowiazki.
              Mam nadzieje, że wszyscy bedą zadowoleni.
              Na szczęście firma nasza jest bardzo blisko domu.
              I pomyśleć , że kiedyś dałabym sobie głowę uciąć, że będę w stanie
              być z dzidzią 24 h na dobę i że to jest moje powołanie.
              Ach życie...
              Pozdrawiam serdecznie.
              Juz sobie wyobrażam , że 8 marca moja Ewka bedzie miał pół roku!!!
              Ania
          • sylwia_zi Re: sama w domu 30.10.05, 23:24
            hmm...
            ja całymi dniami i nocami jestem sama, tak mi się ułożyło, że zostałyśmy same i
            tatuś się od nas wyprowadził na amen. Ale daję radę. Wieczorem mama przychodzi
            pomóc w kąpieli, ale to dla mnie bardziej komfort że ja się mogę wymyć bez
            stresu że mała się akurat obudzi jak ja będę się namydlać...
            Póki co nie miałam żadnego kryzysu, przeraża mnie myśl, że znajomi wyciągają
            mnie do kina, odwlekam to ile mogę, boję się jak moja córa to zniesie i jak ja
            zniosę rozłąkę. Nie chce być jakaś toksyczna, tym bardziej, że już sporo
            pracuję, a od stycznia chcę zacząc od 4 godzin w pracy. Całymi dniami wszędzie
            razem się szwędamy, wszystko razem robimy. Przydała by się pomoc, nie powiem.
            Aby wyjść na kawę z koleżankami niedaleko, aby w spokoju ugotować obiad czy
            poprasować lub posprzątać.
            Do Was w końcu po pracy wróci mąż i pomoże. Ja muszę dzień tak zorganizować,
            aby zrobić wszystko, a czasem bywa to trudne bo małą non stop boli brzuszek.
            Jednak w przyszłość patrzę optymistyczniesmile
            Pozdrawiam
    • agnieszkaela Re: sama w domu 28.10.05, 22:55
      Ja jeszcze kryzysu powaznego nie mialam, choc meza w domu prawie nie ma bo
      pracuje duzo i dlugo, nawet w niektore weekendy. Ale latwo nie jest, zwlaszcza
      ze nie mamy jeszcze jakiegos stalego rytmu dnia, a moj Filip bardzo lubi ssac,
      a ze smoczki mu nie odpowiadaja to wisi mi pol dnia przy cycu... No, ale to
      dopiero miesiac, licze na to, ze w koncu wszystko sie unormuje.
      • patoga Re: sama w domu 29.10.05, 15:11
        Ja może sama nie jestem w domu ale tak się czuję. Prawie 24h na dobę to ja
        opiekuję się dzieckiem. Ojciec jest w domu cały dzień ale do 23 on pracuje w
        pokoju obok jak coś potrzebuję przyjdzie ale na chwilę i po tej chwili znowu
        dzieciątko jest pod moją opieką. Spacery - ja, przebieranie - ja, karmienie - no
        to muszę być ja smile usypianie - ja, uspokajanie - ja, wszystko oprócz kąpania - ja.
        Jest w domu teściowa - która mnie tylko denerwuje i teściu ale od nich nie
        wymagam pomocy bo to nie ich sprawa. Myślałam że się ten mój facet zmieni po
        porodzie, ale ... sad No i ja właśnie teraz przechodze kryzys bo już nie mam siły
        do tego wszystkiego! Nie wiem już co robić, ani prośbą ani groźbą a wcale do 23
        pracować nie musi.
        Czekam na święta grudniowe, jedziemy do moich rodziców, tam to wypocznę bo nie
        będę nikogo musiała o pomoc prosić, już się doczekać nie mogą kiedy wnusia
        przyjedzie!
        • malina.majka Re: sama w domu 29.10.05, 15:23
          Dolaczam sie do grona samych w domu(lub czujacych sie tak nawet gdy tatus jest-
          co i czasem mnie spotyka) W tygodniu jestem sama od 7.30 do 18.30 czasem
          dluzej,a w weekendy tylko niedziela pewna,ze moge sie gdzies wyrwac bo tatus
          caly dzien w domu.A jak sobie radze?Po prostu staram sie cieszyc kazda chwila z
          Maya bo wiem,ze czas tak szybko mija,ze kiedys stanie przede mna wyrosnieta
          zbuntowana nastolatka,ktora nie da sie przytulic!wink Wiec korzystam,poki moge z
          tych czulosci...No i mysle pozytywnie,a gdy juz padam skonana to wtedy oddaje
          mloda tatusiowi,gdy wraca z pracy i zamykam sie w sypialni albo lazience-no i
          mam chwile dla siebie.Ale i tak uwazam,ze moj instynkt jest silniejszy niz
          ojcowski i wiele rzeczy po prostu MUSZE zrobic ja sama,bo uwazam,ze zrobie
          lepiejtongue_out Pozdrawiamy Malina i Maya ,dzis mamy 5 tygodnismile
    • sdomitrz Re: sama w domu 29.10.05, 15:26
      Dziewczyny! Nie jest jeszcze tak źle, jak się ma 1 niunię... gorzej jak jest
      więcej, bo trzeba się zająć wszystkimi, a fizycznie nie można się rozerwać....
      Ja też na pomoć męża liczyć nie mogę - pracuje cały dzień i ledwie trzyma się
      na nogach wracając ok. 20 do domu. Oczywiście nie ma mowy o tym że ktoś w nocy
      wstanie do malutkiej poza mną.
      No ale... do tego jest jeszcze absorbujący synek-czterolatek, którego trzeba
      nakarmić, wykąpać, przytulić, porozmawiać, odrobić ćwiczenia..., w nocy
      odprowadzać na sedesik, bo jeszcze sam nie wstaje a kiedy choruje i nie ma
      przedszkola (od pocz. pażdziernika co drugi tydzień) - leczyć w domu, i t.p.
      jednocześnie zajmując się malutką, czyli karmiąc co 2 godz., zmagając się z
      brzuszkiem, przewijając i t.p.
      • kasikk Re: sama w domu 29.10.05, 15:58
        kurczę, jak czytam to wszystko, to sobie mysle, że ordery nam sie należą, a
        szczególnie, jeśli kilkoro dzieci jest w domu...

        ja też czuję sie strasznie sama z tym wszystkim
        mąż, co prawda chce, ale nie bardzo ma jak włączyc się w opieke nad małą
        praca w takich godzinach, że się nie da
        mnie w sumie nie męczą tak same obowiązki, co świadomość odpowiedzialności i
        to, że nie można nijak zrobić sobie przerwy
        nawet jak wyszłam na 3 godziny, cały czas myślałam o małej
        nie da się wyłączyc smile)
        • madelaine6 Re: sama w domu 29.10.05, 16:15
          Kochane towarzyszki niedoliwink)))!
          Ja jestem sama codziennie od 6.30
          do 17.30...Kuba nie chodzi do przedszkola,wiec opiekuje
          sie dwojka i powiem wam,ze czasami wysiadam nerwowo-
          zwlaszcza w sytuacji gdy karmie a starszy wola kupe smile))
          Ale generalnie jest fajnie,kwestia dobrego zorganizowania
          (choc gdy maly ma problemy z brzuszkiem i trzeba go nosic
          jemy na obiad pyzy z torebkiwinkZobaczycie jak szybko czas
          plynie i jak szybko czlowiek teskni do tego malego kluska
          niemowlaka.
          Kasikk,przy dwojce jak gdzies wychodze sama,to w ogole
          o nich nie mysle-no,moze troche,ale bardziej sie relaksuje
          niz martwie.Jest troche latwiej w sumie,bo juz sie tylu
          rzeczy nie boje,co poprzednio.Byle do wiosny!Bo w jesienny,
          ponury czas to na pewno czesto bedziemy mialy chandry sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka