Witajcie dziewczyny. Piszę tu niezbyt często, czytam kiedy tylko moge,
wiernie wszystkim kibicuje. To k'woli wytłumaczenia się dla tych, które mnie
nie kojarzą. Ale w statystyce jestem!!
Co sie u mnie dzieje: otóż historia z pierwszej ciąży sie powtarza - szyjka
krótka, początek rozwarcia a to dopiero 20 tydzień... poprzednio lekarz
stwierdził to samo ale w 30 tyg. (swoją drogą nie wiadomo kiedy sie zaczeło
może tez wcześniej). Aktualnie jestem na zwolnieniu, powinnam bardzo sie
oszczędzać, głównie leżeć (jak??? z 2-latkiem w domu...) i czekam na 9
stycznia na założenie pessera. Czy któraś z Was to przechodziła? Miałam mieć
zakładany szew na szyjkę, ale znalazłam lekarza, który stosuje nowsze (??) i
droższe

techniki i nie bede musiała leżeć w szpitalu (narkoza itp) tylko
w gabinecie założy mi ten pesser - silikonowy krążek. Bardzo proszę jeśłi
któraś to przechodziła niech napisze parę słów. Czy to boli, ile trwa itp.
Nie powiem żebym sie nie bała...

. Ale co tam jakoś dam rade, oby to tylko
zadziałało i żebym mogła w miarę normalnie funkcjonować i donosić tą ciąże..
Buziaki dla wszystkich majóweczek.
PS Będzie drugi chłopiec, hihihi
Kamila