Dodaj do ulubionych

komentarze nieznajomych

22.03.06, 16:58
musze sie wyzalic
mam serdecznie dosc tego, ze osoby, ktore spotykam w sklepie, w windzie w
metrze, na przystanku, czują się uprawnione do tego,żeby do mnie mówić,
komentować mój stan albo tylko gapić sie na mój brzuch jak na ufo... dzis w
dodatku jedna pani najpierw zadala standardowe pytanie: kiedy bedzie
dzidzius?, a jak sie dowiedziala,ze na poczatku maja, to zaczela snuc
opowiesc o tym, jaki Byk to beznadziejny znak zodiaku... (np. podobno mysli
tylko o pieniadzach, a nie o rodzinie) i jej ojciec byl byk, i maz, ale go
pogonila (bo taki byl beznadziejny), kretynka jedna. Az mnie zamurowalo, ze
mozna takie glupoty opowiadac kobiecie w ciąży. Potem w piekarniczym pani mi
opowiedziala, jak rodzila od Wielkiego Czwratku do Wielkiego Piatku i nogi
miala pasami przypiete do lozka, koszmar jakis po prostu. Czy ja chce tego
sluchac nie spytala. Po wedliny nie poszlam, bo mialam dosc. Czy was tez to
spotyka? czy pytaja was wszyscy: jak to, jeszcze nie urodzilas? albo czemu
masz taki duzy/ewentualnie maly brzuch itd.??? niedlugo przestane wychodzic z
domu, bo nie znosze tych wszystkich dobrych rad i glupiego gadania - moj
brzuch moja sprawa!!!
Obserwuj wątek
    • dollores1 Re: komentarze nieznajomych 22.03.06, 17:29
      mnie najbardziej wkurzają młode kobiety po prostu wlepiające oczy w mój brzuch;
      mam wtedy ochotę podejść i zapytać na co się tak gapi

      ale komentarze to zaczną się dopiero po porodzie
      ja już wysłuchałam, że dziecko za cienko ubrane, że nie ma czapki latem, że za
      szybko prowadzę rowerek i na pewno dziecko zabiję, że za zimno na rowerek i
      dziecko dostanie reumatyzmu w kolanach, itd ...itd

      zastanawia mnie skłania zupełnie obcych ludzi do takich komentarzy ?
      • kapuhy_a Re: komentarze nieznajomych 22.03.06, 18:27
        tak to fakt...te młode wglapiające sie w brzuch..a nie daj jak idą we dwie to od
        razu komentarz...szepty i takie tam..może i jestem nienaturalnie teraz
        proporcjonalna...ale to nie powód do szeptó,ironicznych uśmieszków,głupawych
        tekstów itd.No i te starsze panie,które(zanim ufarbowałam włosy na ciemno żeby
        się postarzeć)rzucały hasła w stylu nie za wcześnie na dziecko?echhh...
        A wczoraj przytrafiłą mi się kolejna niemiła scena...nie dośc,że od rana humor
        miałm spaprany i wcale nie cieszyłam się na zakupy dzieckowe to jeszcze jak
        pojechałyśmy z mamą wkońcu na tego całego "Ptaka" to zaraz na wstępie zirytowały
        mnie panie,które niby mają byc sprzedawczyniami a ich dzień polega na obrabianiu
        dupy wszystkim dokoła...weszłam z mamą na halę gdzie są fajne ubranka dziecięce
        i buty dla mnie i prawdę mówiąc myślałam,że uporam sie w tej jednej hali ze
        wszystkim potem trochę odsapnę i pójdę dalej...oj złudne nadzieje...otwieram
        drzwi i wchodzę..najpierw mama potem ja..od progu przywitały mnie szepty...i gdy
        minęłam tłumek pań "sprzedawczyń"usłyszałam,że mogłabym zamknąc za tyłkiem
        drzwi(cytat dosłowny:"tutaj za dupą drzwi się zamyka")...prawdę mówiąc wiem,że
        wszystkie hale maja albo automatycznie otwierane albo takie co się "za tyłkiem
        same zatrzaskują"więc nie zwróciłam uwagi,że sie nie zamknęły...od drzwi do
        owego komentarza dzieliło mnie jakieś 5-6m...więc niewiele myśląc,odwróciłam się
        na pięcie (a zdąrzyłam się już rozpiąc i ów obiekt plot wystawić na światło
        dzienne)i poszłam zamknąc drzwi żeby nie było ,że jestem niewychowana...Jedna z
        pań zdąrzyła juz rzucić w moim kierunku,że nie musze siew ysilać bo koleżanka
        poszła zamknąć,ale ja je minęłam jakbym nie słyszała tej nowiny,doszłąm do
        drzwi..panią,któa zamykała za "moją dupą"drzwi chyba wmurowało bo stanęła i
        patrzyła co zrobię..a ja wyszłam przed halę i weszłąm jeszcze raz ostentacyjnie
        trzaskając drzwiami...minęlam tłumek i z uroczym uśmiechem powiedziałam,że
        właśnie straciły możliwość zarobienia paru groszy bo tak się niefortunnie
        złożyło,że owa "dupa"nie kupi nic na ich stoiskach chociaż miała taki zamiar(zła
        byłam trochę na siebie bo faktyczie te rzeczy co chciałam to akurat u tych bab
        były na stoiskach i zlazłam się potem okrutnie żeby coś w podobnej cenie znaleźć
        ale co tam)...oczywiście rzuciły jakieś hasło pod adresem mojego stanu i że mama
        ma smarkuli chociaż pilnować żeby nie trzaskała dziobem na starszych skoro nie
        umiała mnie przed brzuchem uchronić...Normalnie gdybym była bardziej porywcza to
        pewnie rzuciłabym sie na ten tłumek idiotek,ale jako dobrze wychowana panienka(i
        podobnież na poziomie jako takim umysłowym)zbyłam wszystko milczeniem...i
        spokojnie odeszłam,obżerając się batonikiem...za 2 lata skończe 30 lat i nadal
        mnie coś takiego spotyka...Mama była w szoku tylko nie wiem czy z powodu mojego
        zachowania czy że po raz kolejny jak się gdzieś wybierzemy to zawsze się
        znajdzie pani do komentarza...a ja naprawdę nie przypominam dziecka ani wyglądem
        ani zachowaniem...nawet włosy mam już ciemne żeby dodać sobie lat...echhhh..już
        się nie mogę doczekać na te wózkowe komentarze...
        • dollores1 Re: komentarze nieznajomych 22.03.06, 19:37
          kapuhy_a napisała:

          >...oczywiście rzuciły jakieś hasło pod adresem mojego stanu i że mam
          > a
          > ma smarkuli chociaż pilnować żeby nie trzaskała dziobem na starszych skoro nie
          > umiała mnie przed brzuchem uchronić...


          hehe, ja bym na twoim miejscu powiedziała, że wiek mam jak najbardziej
          odpowiedni do bycia w cąży, a na wygląd starej pudernicy trzeba sobie zapracować
      • aneczkasw Re: komentarze nieznajomych 23.03.06, 08:29
        Witajcie,
        po przeczytaniu Waszych opinii muszę przyznać, że mnie takie "miłe" rozmowy i
        komentarze spotykają raczej ze strony znajomych rodziców, dawnych sąsiadek. Do
        szewskiej pasji doprowadzają mnie komentarze na temat mojej wagi. Fakt nie
        należałam do grona najszczuplejszych kobiet przed ciążą ( moja waga wahała się
        między 68-70 kg przy wzroście 165. I tak schudłam ponad 20 kg, bo byłam bardzo
        gruba ). W ciąży jak do tej pory przytyłam 8,5 kg, więc nie tak dużo. Już od
        kilku osób słyszałam, że malutko przytyłam. A co oni się spodziewali, że jak
        byłam przy kości to teraz jeszcze przytyję kolejne 20-30 kg.
        Kolejna rzecz jaka mnie dobija, ale to już u osób nieznajomych. Pytanie
        standardowe na kiedy termin, a później opowieści o tym jak to się moja wolność
        skończy, że teraz z mężem już nigdzie nie wyjdziemy. Niby naród prorodzinny a
        tylko widzi ciemne strony macierzyństwa i posiadania dziecka. Ja mam 27 a mój
        mąż 30 lat, więc nie jesteśmy jakimiś małolatami i zdajemy sobie sprawę, że
        dziecko na swój sposób zmienia świat, ale ja tego chce. Pierwsze dziecko
        poroniłam 05.01.2005 r., więc to jest upragnione. I nie mam zamiaru się nikomu
        tłumaczyć z moich czynów.
        Myślę, że ludzi do takich beznadziejnych komentarzy skłania ich głupota nic
        więcej.
        Pozdrawiam
        Anna
        -----------------
        tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20723;28/st/20060514/dt/6/k/3e2c/preg.png
    • magdacz1 Re: komentarze nieznajomych 22.03.06, 19:25
      A mi się jakoś nie zdarzają głupie komentarze, całe szczęście. Czasami tylko
      ktoś się pyta kiedy a jak mówię, że za dwa miesiące to są zdziwieni bo myślą,
      że to jednak wcześniej. No cóż brzusio nie jest malutki no ale to w końcu ósmy
      miesiąc, a poza tym z Mateuszem tez miałam duży brzuch. Taka już chyba moja
      uroda smile)) (jak narazie to przytyłam 8 kg, więc to chyba nie sam tłuszczyk)
    • jaga241 Re: komentarze nieznajomych 22.03.06, 19:55
      Wybaczcie dziewczyny ale kompletnie nie rozumiem. Czy u mnie nie ma komentatorek
      bo mieszkam nie tam gdzie wy? Czy może po prostu ich nie widzę i się nimi nie
      przejmuję.
      Jestem dumna z tego że będę miała dziecko i nawet jeśli zdarzy się że ktoś
      zapyta na przykład na kiedy termin (na palcach jednej ręki mogę takie sytuacje
      policzyć) to po prostu z dumą odpowiadam i na tym koniec.
      Może powinnyście się mnie przejmować tymi komentatorkami - nie warto się nimi
      denerwować, szkoda zdrowia. Głowy do góry!!
      Pozdrowienia,
      Jaga
    • agus-ka Re: komentarze nieznajomych 23.03.06, 08:06
      Ja w sumie tez się nie spotykam z nieprzyjemnymi komentarzami. Dwa tygodnie
      temu byłam na imprezie firmowej.Ludzie zjechali się z całej Polski. Cześć z
      nich nie wiedziała, że jestem w ciązy. Jak zobaczyli mój brzuch to co chwilę
      ktoś mi gratulował. Nie obyło się tez bez pytań do kiedy będę pracować, kiedy
      rodze, jak się czuję i czy czegos mi nie podac z baru albo czy nie chce usiąść
      jak akurat stałam. Masę tez osób głaskało mnie po brzuszku, no bo to na
      szczęście i taki ładny... W sumie to było miłe choć zaskoczyło mnie, że tak
      dużo osób (część nawet nieznajomych) przyszła pogadac ze mnąsmile)
    • izuniap78 Re: komentarze nieznajomych 23.03.06, 11:59
      Ja też nie spotykam się z jakimiś złośliwymi uwagami, ale jeżeli zdarzyło by mi
      się to, na pewno bym coś odpowiedziała w równie niemiłym tonie.
      Codziennie spotykają mnie za to miłe słowa od ludzi z pracy, pań ze sklepów lub
      innych obcych ludzi. Może to dlatego, że jestem pozytywnie nastawiona do ciąży
      i uśmiech nie schodzi mi z twarzy.
      Pozdrawiam, Iza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka