POOOOOOOBUUUUUUDKAAAAA śpiochy...ja już na nogach od...5.30,bo nie mogłam
spać...jestem juz po wizycie u wampirków(zabrały mi dwie probówki)i po
śniadnku...dziś Lenka i ja jadłyśmy twarożek ze śmietanką,rzodkiewkami i
szczypiorkiem.Do tego duża buła z porządnym masełkiem...mniam...właśnei
spijamy herbatkę z cytrynką...nie spać,wstawać za oknem piękne słonko i
ciepełko...z ogródkowych nowości to widziałam krokusy nieśmiało z ziemi
wyglądające

Miłęgo dzionka my dalej malujemy...kurde brak mi argumentów na
obniżenie kontaktu...:](ostatni argument Małżowiny to :przecież nie musi stać
akurat w tym miejscu...jasne,że nie ale to najcichsza ściana w
mieszkaniu...bez sąsiadkowych lazienek i kuchni i bez grzejnika piekącego
niemiłośiernie zimą...)