Dodaj do ulubionych

chwila grozy - dlugie

20.04.06, 17:59
dzis jak odkladalam mala do lozeczka na popoludniowa drzemke, to mala
niespodziewanie zaczela sie konwulsyjnie rzucac, wyginac, robic mostek (tak
jak ryba sie rzuca jak nie ma wody), a ja bylam pewna ze zaraz zacznie plakac
jak to czasem sie jej zdarzz przy odkladaniu od cycusia do lozeczka. Jednak
ku memu przerazeniu mala nie zaczela plakac tylko nagle zrobila sie prawie
sina, ja ja szybko wzielam na rece i zaczelam do niej krzyczec, ona byla
sztywna i jakas znieruchomiala w moich rekach, bialka juz miala takie
nieobecne, ja histerycznie krzyczalam "amelia, amelka" o ona zupelnie nie
reagowala. Dopiero jak na nia dmuchnelam powietrzem to wrocila do
normalnosci. Spojrzala sie na mnie swoimi oczyma bardzo przestraszonymi, ale
nie wydala z siebie zadnego dzwieku, tylko byla bardzo, bardzo przestraszona,
i jakby zdziwiona, po jakims kwadransie zasnela w moich ramionach i wszystko
bylo ok. Ja sie do tej pore trzese z nerwow, nie moge sie uspokoic, jestem
przerazona ta sytuacja bo zdalam sobie sprawe ze moglam ja nagle stracic, ze
zycie jet bardzo kruche, ze chwila nieuwagi i...
Tak sobie mysle teraz o roznych wczesniejszych sytuacjach jak ja uczylam
samodzielnego spania w lzeczku i jak ona szlochala a ja wychodzilam z pokoju
aby nie sluchac jej placzu, teraz tez czasem zdrza sie, ze ona sobie
poplakuje w lozeczku a ja jestem w drugim pokoju,nie zwracala mna to wiekszej
uwagi po mala sie po jakiejs chwili uspokajala i zasypiala, i przeciez dzis
tez moglam wyjsc nie baczac na nic i...
Wiem jedno, ze nie moge dac sie zwariowac i czuwac nad nia non stop, ale
postaram sie nie zostawiac jej samej w pokoju dopoki ona nie zasnie.
W sobote sie przeprowadzamy, duzo spraw jeszcze na naszej glowie z tym
zwiazanym, zyjemy przez to w stresie itd, ale ja mam to juz gdzies,
odpuszczam i niczym tak malo istotnym juz sie nie przejmuje. Moje zycie dzis
sie w jednej chwili totalnie przewartosciowalo, inaczej juz patrze na
codzienne blahostki, ktore dotychczas traktowalam jako "problemy".
Caly dzien mi lzy kapia po policzkach, patrze sie na mala i uswiadamiam sobie
ze tylko ona sie liczy, i ze tak nagle moglo sie to przez takie "cos" zmienic
cale nasze dotychczasowe zycie, ze mogloby juz nami jej nie byc...
Obserwuj wątek
    • smeagoul Re: chwila grozy - dlugie 20.04.06, 18:04
      wszystko bedzie dobrze- nie przejmuj się niczymsmile Napewno już nic takiego się
      nie powtórzy!!! głowa do góry. Masz rację bywa że nie poświęcamy dzieciom
      wystarczająco dużo uwagi ale z drugiej strony nie możemy się dac zwariować.
      - ściskamy mooocno!smile
      • magalik Re: chwila grozy - dlugie 20.04.06, 18:12
        dobrze ze wiedzialas jak zareagowac, nie martw sie juz, wszystko bedzie dobrze.
    • jadis76 Re: chwila grozy - dlugie 20.04.06, 18:16
      trzymajcie się cieplutko dziewczyny
      na pewno wszystko będzie dobrze... buziaki
      • efka30 Re: chwila grozy - dlugie 20.04.06, 18:29
        Ja cały czas wierzę ,że matka ma jednak intuicje.Wyobrażam sobie co
        przezyłaś.Mój Kubuś jak miał 2 m-ce zakrztusił się mlekiem leżąc w
        łóżeczku/ulał/ja byłam w kuchni i robiłam mu mleko.Nagle coś mnie tchnęło
        wpadłam do pokoju a malutki rzucał sie doslownie w łóżeczku obijając o
        szczebelki bo nie mógł złapa powietrza.DUSIŁ SIĘ!Wyszłam z pokoju dosłownie na
        2 minuty!.Też podniosłam go do góry , głowa w dół i zaczęłam stukac po pleckach
        a on się robił sztywny.Na całe szczęście w końcu złapał oddech.To był koszmar!!!
        Ryczałam cały dzień.Teraz wkładam go do leżaczka i zaberam ze sobą nawet do
        ubikacji.
        Trzymajcie się dziewczyny.Będzie dobrze!!!
        • monismonis Re: chwila grozy - dlugie 20.04.06, 18:44
          Przerażajace to co dzisiaj opisałaś. Dobrze ze potrafiłaś szybko zareagować. Ja
          osobiście nigdy az takiej sytuacji nie miałam choć mały juz kiedys sie
          zachłysnoł. A co to u ciebie było? zachłyśnięcie czy mała sie zaniosła?
          • kaliaa Re: chwila grozy - dlugie 20.04.06, 18:47
            wlasnie nie wiem co to bylo, ona nie wydala z sibie zadnego dzwieku wiec wydaje
            mi sie ze to chyba zachlysniecie?
            choc zdarzalo jej sie zanosic, ale podczas placzu, a dzis nawet nie zdazyla
            zaplakac
    • sylwia_zi Re: chwila grozy - dlugie 20.04.06, 18:57
      świetnie Cie rozumiem, bo ja miałam kilka razy takie akcje, ale to było na
      skutek zachłyśnięcia się lub od płaczu, więc byłam obok.
      Ja na to staram się zachować zimną krew, głowa w dół i w plecy uderzenie.
      Kiedyś dopeiro 3 uderzenie pomogło, ja już wyłam i cała się trzęsłam. Z tym ze
      po czyms takim moje dziecko bardzo histeryzuje.
      Efektem tego jest to, że jak juz Martyna spi u siebie to co chwila sprawdzam
      czy oddycha, a i tak w koncu zabieram ja do swojego lozka, tylko wtedy spie
      spokojnie...
      nie wyobrazam sobie ze moglaby sie jej stac krzywda, nawet nei chce o tym
      myslec bo zaraz zaczne plakacsad
    • ninjo Re: chwila grozy - dlugie 20.04.06, 19:05
      to straszne, co przezylas sad
      my nie mielismy az takich sytuacji. Raz, jak sie badzo mocno zachlysnela,
      dopiero po kilku chwilach z glowa w dol, odzyskala odech. I sie przerazilismy
      juz wtedy do nieopisania. A jeszcze nie bylo az tak zle
      trzeba jakos uwierzyc, ze to sie nie bedzie powtarzac i starac sie zyc normalnie
      • azja811 Re: chwila grozy - dlugie 20.04.06, 20:28
        No właśnie czasem wystarczy chwila.Nie jesteśmy w stanie wszytkiego
        przewidziec.Chyba zostaje sie nam tylko modlic do anioła stóża...
    • mala67 Re: chwila grozy - dlugie 20.04.06, 20:54
      jeju ale sie teraz przestraszylam, mala ma monitor oddechu ale w dzien nie
      wlaczam, a teraz bedzie z nia niania od maja -jakby jej sie to przytrafilo?oj
      musze go jednak zawsze wlaczac!
      • justin301 Re: chwila grozy - dlugie 20.04.06, 21:59
        Mam nadzieję, ze dochodzicie do siebie. Mnie sie tak kiedyś zdarzyło, ze dałam
        małemu w nocy bebiko tak gdzies o 4 tej. Ale na szczęście bardzo czujnie
        spałam. I co - koło 6tej mały wszystko zwymiotował - miał cale łóżeczko mokre,
        pełną buzię i nalało mu się bardzo do noska. I jeszcze ten dzień kiedy ciągle
        wymiotował a później w nocy spał między nami a ja to chyba oka nie zmrużyłam.

        Nigdy nie zdawalam sobie sprawy z tego jak będę się trzęsła o dziecko jak to
        mówią. Nie wiedzialam, zę dziecko jest ważniejsze od pracy i innych rzeczy -
        teraz już wiem.
        • aciki Re: chwila grozy - dlugie 20.04.06, 22:23
          A ja byłam dziś na pogrzebie 2-dniowego maluszka... To dopiero był koszmar. Nie
          mogę się jakoś otrząsnąć.
          • justin301 do aciki 20.04.06, 22:25
            Jakczytam takie posty jak twój albo strata dziecka, chore dziecko to nie chcę
            tu bluźnić ale...przestaję w Niego wierzyć.
            • aisza24 Re: do aciki 21.04.06, 09:28
              Kurcze, malenkie dzieci umieraja, nie bylo dane im cieszyc sie zyciem, rodzice
              rozpaczaja, my przejmujemy sie kazda drobna sprawa, wariujemy, gdy przydarzy sie
              cos takiego jak Kalii, a dzis przeczytalam, ze w moim miescie 21-letnia mamuska
              udusila swoje dopiero co narodzone dziecko... Ach, brak słow.
              Kalia i my wszystkie, to nie wariactwo, to troska i przezornosc kaze nam
              pilnowac ich non stop. Nie wybaczylybysmy sobie, gdyby te 2 min nieobecnosci
              przy nich skonczyly sie tragicznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka