Tak uważam.Otóż maly zlapal katar i to taki porzadny,zaraził sie od
dziadka,zreszta dziadek wszystkich wkolo "uszczęśliwił" tym wirusem

Mniejsza
oto.Stwierdzilam że czas zaopatrzyć się w to cudo zwane tak jak mó kot
Frida.Ogólnie wszelkim pochwalom jakiegokolwiek produktu w tych kolorowych
pisemkach dla mamuś nie wierzę bo polecają wszystko to za co im te firmy
zaplacą,ale to już historia na inny wątek.Mam dziś jakieś dzwine sklonności
do filozofowania

Ale wracając do tematu,myślę że jak tyle matek tak
zachwala,to rzeczywiscie musi być super.
Po zakupieniu owego sprzętu,nie mogłam się doczekać aż go uzyje,chcialam już
w drodze sobie "zassać" i ulżyć memu potomkowi.W domu się jednak okazlo że
jakoś nie bardzo mi to idzie.Silę ssącą mam wielką-efekt intensywnego palenia
na studiach przez pierwsze lata.Katar w nosie charczy a tu jakos niewiele
schodzi.Jedyne co wychodziło to oczy mojemu biednemu synkowi,jak mu to
przykladałam do nossa i wiadomo co robilam.Wiem że gruszką bym ściagnęła
mniej ale i tak myślalam że to jakoś lepiej idzie.Więc jak dla mnie trochę
lepsze od gruszki,ale żadna znowu taka rewelacja....