moja teściowa ma zwyczaj z okresu stanu wojennego i kartek chyba

Przynosi dzieciom na Mikołaja po kilogramie bananów i mandarynek, jak dzieci
mają potraktować to jako prezent od Mikołaja skoro jedzą owoce na codzień.
Jak jej powiem wprost to się obrazi, niestety jeśli chodzi o prezenty dla
wnuków jest bardzo oszczędna i nie wymagam drogich prezentów, ale dzieci
bardziej ucieszyłaby nawet gazetka

niż te owoce.