Dodaj do ulubionych

Wątek do ponarzekania

08.02.07, 11:29
Zaczne pierwsza.
Mam dosc zimy, klimatow mnie otaczajacych, czarnych mysli. Nie moge nic
ruszyc, bo cos sie wydarza. Juz dawno nie mialam takiego fatalnego czasu.
Od listopada mieszka z nami babcia meza. I niby wszystko ok. Babcia ma swoj
pokoj, niby nikomu nie przeszkadza. Ale mam juz dosc sluchania od rana radia,
po pracy calej porcji seriali, ktorych opuscic ona nie moze. Od poczatku
naszego malzenstwa mieszkalismy sami - teraz widze jak ciezko jest przebywac
w domu ze starszymi ludzmi. Na szczescie juz wkrotce wyjezdza. Malpa ze mnie,
co?
Ale najbardziej przybila mnie wiadomosc od mojej przyjaciolki, ktora zostala
opuszczona przez meza. No nie moge sobie z tym dac rady. Slucham jej
codziennie, doradzam. Ale co z tego? Postanowil byc szczesliwy ..... z inna.
Live is brutal......
Obserwuj wątek
    • tadziewczyna Re: Wątek do ponarzekania 08.02.07, 12:21
      A! i dodam, ze nie moge zadomowic sie u wrzesniowek 2007 - jakos to forum mnie
      na razie przytlacza.
      Bryndza panie
      • aniaszew Re: Wątek do ponarzekania 08.02.07, 13:29
        Eee tam, zaraz małpa.Każda baba musi sobie czasem ponarzekac.Mój mąż , a nawet
        mój rehabilitanyt mówili "ile ty gadasz! jak ty marudzisz!".A takie narzekanie
        dobrze robi .Ponarzekasz sobie a potem będzie dobrze- babcia wyjedzie, zima się
        skończy, pójdziesz do sklepu i kupisz sobie coś fajnego, albo obejrzysz jakiś
        fajny film.Bryndza odejdzie w niepamięć ,aż do następnego razu.Ja jak mam zły
        dzień to każę mężowi kupywać sobie ciastka.Kurczę ale nie powinnam, czas
        powalczyć o linię , bo potem może byc za późno.
        Pozdrawiam serdecznie
    • paulinka84 Re: Wątek do ponarzekania 08.02.07, 13:51
      Witam po długiej przerwie. Nie było mnie tu od początku grudnia. Jak pisałam -
      moje małżeństwo wisiało na włosku i to ja zwatpiłam w męża. Zawiodłam się na
      nim raz, drugi..... piaty. Miałam dośc, nie mogłam na niego liczyć. Teraz nie
      jest idealnie, ale doszłam do wniosku, że być może warto walczyc. Odejść można
      zawsze. No i walczę. Nie jest mi z tym dobrze. Od dłuższego czasu źle się czuję
      fizycznie i psychicznie. Schudłam nie odchudzając się - ważę zaledwie 42kg.,
      rozmiar ciuchów 34 jest na mnie za wielki, więc nawet nic do ubrania mi nie
      pasujesad Często krew mi leci z nosa, robi mi się słabo i kręci mi się w głowie.
      Wyniki badań jak u zdrowego człowieka, więc nikt z lekarzy nie powiedział co mi
      jest. A ja sama z dzieckiem na spacer wyjśc nie mogę, bo padam gdzie popadnie.
      Teraz to ze mną wychodza na spaceryuncertain
      Po tym jak teściowa prawie udusiła mi dziecko ciastkiem i zafundowała synkowi
      zapalenie gardła (zabrała go w środku zimy rozgrzanego i spoconego na taras - w
      rajstopkach, paputkach i sweterku........ sama ubrała kurtkę i owinęła się
      szalem) postanowiłam, że u niej dziecka nie zosatwię nawet na 5 minut. Poszłam
      do pracy i popracwałam......... jeden dzień, bo maż został z dzieckiem i
      zafundował mu odparzenie pupy......... Podejrzewam, że tak jak zmieniłam mu
      pieluszkę przed wyjściem tak do mojego powrotu tatuś mu nie zmieniłsad I jak tu
      zostawić dziecko pod opieką ojca, który, no coz..... do odpowiedzialnych też
      nie nalezysad
      Tym sposobem siedzę w domu i mam wrażenie, że cały czas tylko zajmuję
      siędzieckiem i sprzatam. I tak w kółko.
      I za to wszystko usłyszałam, jaka to ja jestem niedobra matka, bo izoluję
      dziecko, bo nie pozwalam się innym (czyt. teściowej) dzieckiem zająć, bo chcę
      zrobić ze swojego synka dziecko gazetowo - ksiązkowe. Do cholery czy to takie
      złe, że czytam gazety i ksiązki o opiece i wychowaniu dziecka? Że rady, które
      uważam za słuszne próbuję wprowadzić w zycie? Czy to takie złe, że zanim kupię
      zabawkę czytam 763987349 opinii w necie? Może faktycznie coś ze mną jest nie
      taksad
      Ps. stęskniłam się za Wami. Mogę wrócić?
      • iva30 Re: Wątek do ponarzekania 08.02.07, 14:13
        Paulinka, super, że jesteś! A skoro się pojawiłaś, to chyba jakoś sobie
        radzisz? Trzymam kciuki za Ciebie. A z tym chudnięciem, to ja niby stresów tak
        dużo nie mam, ale też schudłam do 45kg i często 34 za duże na mnie smile
        Ja też raczej wychowuję książkowo, nie słucham głupich rad z poprzedniej epoki.
        Myślę, że to może się niektórym nie podobać, ale mam to w nosie, bo u mnie się
        to sprawdza i jestem przekonana do swoich racji. Gorąco pozdrawiam i zaglądaj
        tu jak najczęściej smile
      • tadziewczyna paulinka84 08.02.07, 14:24
        Co to za pytanie? Fajnie, ze jestes smile
        Buziaki
      • ania2425 Re: Wątek do ponarzekania 08.02.07, 17:45
        paulinka fajnie ze jesteś
        miło cię znowu poczytać smile)
        • efka30 Re: Wątek do ponarzekania 09.02.07, 21:31
          Paulinka,witamy znowu!!!
          Głowa do góry.Nie tylko Ty zaczytujesz sie w radach dotyczących dziecka.Ja
          też...I nie uważam tego za nic złego.Też czytam opinie zanim mu kupię zabawkę,
          bo chcialabym żeby byl z niej zadowolony.Nic się nie przejmuj i rób
          swoje.Wszystko się unormuje.Zobaczysz...
    • asmi7 Re: Wątek do ponarzekania 09.02.07, 22:56
      Paulinko, miło Cię znów widziec na forum!!!
      • alfa36 Mam doła 10.02.07, 13:16
        Wyszłam za mąz za faceta po przejściach. Moim rodzicom bardzo cieżko bylo to przyjąc a jeszcze trudniej przyjeli moją wyprowadzkę z rodzinnego domu. Zastali sami w dużym domu i widzę, że coraz bardziej sie boją samotności. Ja czuję sie za nich odpowiedzialna. Rodzice wlasciwie caly czas mają nadzieję, że zmieszkamy z nimi. Mojemu mężowi natomiast marzy sie mały domek i wcale nie ma zamiaru wyprowadzac sie do teściów. Ja póki co też nie widzę konieczności zamieszkania z rodzicami ale patrząc w przyszlość musze brac pod uwage to, że kiedyś oni będa potrzebowali mojej pomocy. Wciąz o tym myśle i już nawet doszlam do wniosku, ze zrobilam straszny błąd zgadzając sie na wyprowadzkę do męża. Tak sie sklada, że te kilka lat temu moj maz bral pod uwagę to, ze kiedys w dalekiej przyszlosci (byla mowa o 10 latach a minęło juz 5) zamiszkamy z nimi, teraz juz nie widzi takiej opcji. Bardzo mi z tym źle...
        • katarzynasg Re: Mam doła 10.02.07, 15:36
          to naturalne,że rodzice chcą mieć dzieci jak najbliżej siebie...ja nadal
          mieszkam ze swoimi,ale moi bracia już się wyprowadzili,ale rodzice bardzo by
          chcieli,żeby przyjeżdżali jak najczęściej na jak najdłużej, nie da się
          uszczęśliwić wszystkich...
          A prawda jest taka że musimy myśleć o sobie,rodzice są dorosłymi ludźmi i na
          pewno dadzą sobie radę sami przynajmniej dopóki ich zdrowie nie opuści,tak do
          końca pewnie nigdy się nie godzą z tym,że ich dzieci już są samodzielne i
          niepotrzebują ich pomocy(bo przecież to niemożliwe...)
          ja wiem że nam dzieciom też nie jest łatwo i często myślimy że nasi rodzice już
          teraz potrzebują naszej pomocy a jak nie widzimy ich codziennie to nam się
          wydaje że o siebie nie zadbają...zadbają tak samo jak my dbamy o siebie, a życie
          jest krótkie i nie należy martwić się tym czego nie ma.... Wierzę w to że Twoi
          rodzice jeśli będą potrzebowali pomocy to poproszą Cię o nią, a na pewno
          zauważysz że w jakiś sposób trzeba im pomóc,a póki co ciesz się tym że mieszkasz
          sama ze swoją rodziną(mąż+dziecko) i unikasz w ten sposób wielu nieporozumień,
          które pojawiają się kiedy wszyscy mieszkają razem-niezależnie od ilości
          posiadanych metrów kwadratowych
          więcej uśmiechusmile
          • paulinka84 Re: Mam doła 11.02.07, 09:26
            Ja tez mam dołasad Jakoś tak nie mogę sobie znaleźć miejsca, mam wrażeie, że maż
            cały czas patrzy mi na ręce i tylko szuka powodu aby mnie skrytykowac. Dzisiaj
            z rana mnie wyzwał, bo synej zdjął papcia (nawet tego nie zauważyłam) i maz
            próbował mi uświadomić jaka krzywda mogła mu się stać, gdyby się przewrócił (w
            całym domu sliskie parkiety:/)/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka