Moj jedyny bład wychowawczy, do ktorego sie przyznaje to smoczek,
ktorego caly czas uzywamy.
Przegapiłam w sumie trzy momenty kiedy miałam mozliwosc oduczenia
malego tego nawyku ale mi nie wyszlo zdaje sobie sprawe ze z mojej
winy.
i teraz w sumie nie wiem co zrobic ?
wymyslec jakas drastyczna strategie i z dnia na dzien go odstawic?
czekac az sam zrezygnuje? (wiem moge sie nie doczekac

)
odczekac az bedzie mozna mu wiecej wytlumaczyc i np. zastosowac
fortel typu wysyłamy smoczka w kopercie do gwiazdora w zamian
dostajemy prezenty ?
no kurcze naprawde jestem w kropce i nie wiem co robic.
dodam ze smoczka uzywamy tylko do spania. smoczka i ukochana
podusie. po przebudzeniu oddajemy smoka i poduszke Misiowi,
ktory "nam ich pilnuje do nastepnego zasypiania"
ale maly ma juz swojego "didu" (jak go nazywa) bardzo w glowie
zakodowanego (co mnie w sumie nie dziwi) i jak przychodzi moment
drzemki czy zasypiania na noc to idzie do Misia i mowi do
niego "Misiu oddaj didu i podusie". Zasypia sam. Bez problemu
przesypia cala noc.
Tak wiec do mam ktorych dzieci jeszcze uzywaja smoczka jaki macie
plan z ich odstawieniem?