Dodaj do ulubionych

WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • anma6 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 01.12.03, 19:49
      Mój robaczek urodził sie 27 września w Lubline - i był to najcudowniejszy
      dzień w moim życiu.Pozdrawiam
      • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 01.12.03, 20:31
        Magda, nie bedziesz musiała się ranić. Miśka spi raz od 20 do 6 a innym razem
        budzi sie o 3...Średnio jest tak, że co druga noc przespana a co druga z
        pobudką. Dzisiaj byłma u lekarza i pediatra poinformowała mnie, że powinnam
        zacząc rezygnować z karmienia nocnego, na rzecz 7 karmień dziennych. Chwyciłam
        sie za głowę, bo nie wiem jak z tym moim małym żarłokiem dam sobie rade wink
        Zazdroszcze Wam mamusia z Warszawy spotkanka...Ja z Miśka do parku zasuwam sama sad
        Ech, a ponoć Poznań nie jest mały i dużo ludzi tu mieszka...
        Pozdrawiam
        Karolka
        • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.12.03, 07:46
          cześć dziewczyny,

          Karolka jak ci lekarz kazał zrezygnować z karmienia nocnego?A jak będzie
          chciała jeść to co masz zrobić?Udawać że nie słyszysz czy próbować oszukać
          herbatką?Bo mój by się raczej niestety nie oszukałsad(
          Mogę podać rękę Magdzie z tymi karmieniami nocnymi.Adaś budzi się co najmniej 3
          razy w ciągu nocy,a nejdłuższa przerwa nocna bez karmienia nie trwa dłużej niż
          3-4h.Ostatnio to nawet i to nie.Budzi się po 3h a potem już co 2h sad((
          Chyba też sobie żyły podetnę z zazdrości.
          Była u mnie wczoraj położna i powiedziała,że już powinien spać dłużej w nocy
          bez jedzenia,ale najwyraźniej ma takie duże zapotrzebowanie na jedzenie. Jakże
          się cieszę sad
          Kazała karmić jak do tej pory i czekać aż mu przejdzie.
          W dzień śpi różnie.Czasem 2-3 razy po godzinie + spacer i wtedy jest fajnie.Ale
          czasem nie chce tyle spać i muszę się męczyć.
          No ale co zrobić.
          Mam nadzieję że mi się później za to odwdzięczy jakoś smile

          Magda idziesz do kina jutro?Bo ja chyba tak,bo co tu robić w taką brzydką
          pogodę.

          lecę bo mały się wydziera aż uszy bolą.

          pozdrawiam,
          Justa.
          • aczerk Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.12.03, 14:16
            Witajcie dziewczyny!
            Mój maluszek urodził się 23 września w Opolu. Jest cudowny, od porodu nie
            miałam ani jednej nocy zarwanej - budził się 2 razy na karmienie, a właściwie
            się nie budził, tylko zaczynam przez sen szukać cycusia. No to ja go szybko hyc
            do swojego łózia i karmiłam przysypiając przy tym, po czym z powrotem go
            odstawiałam do łóżeczka. Od paru dni śpi bez przerwy 7-8 godzin.
            I zaczął wyciągać rączkę do zabawki i ma straszną radochę jak nią sobię trąca.
            Poza tym jest naprawdę cudownym dzieciaczkiem, prawie wogóle nie płacze!
            Pozdrawiam wszystkie wrześiowe mamusie i ich dzieciaczki.
          • magda6811 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.12.03, 17:57
            Witajcie,
            Justyna, jutro nie idę bo ten film mnie nie ciągnie natyle by pokonać 22 km.
            Zapytaj co bedzie za tydzien - b.chetnie esli cos ciekawego. Nie nagadalysmy
            sie a widze (czytam), ze nasi chlopcy maja wiele wspolnego (zwlaszcza w
            nocy!!!!). U nas dokladnie tak, jak napisalas najdluzsza przerwa - gora 3
            gpdziy. W poniedzialek mamy wizyte u lekaarza - zapytam, czy to kiedys (przed
            matura) im minie.... Nie jest latwo.
            Zbieram propozycje na spotkanie.
            Pozdrawiam, magda.
            PS Justyna co z opikunką? O zlobkach jest troche na watku sierpniowek, ale moze
            wejdz na watek "zlobki" i pytaj tam.
    • emi32 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.12.03, 16:57
      Mam syna,urodził się 09 września 2003 i jest śliczny
      • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.12.03, 08:23
        Cześc,
        Magda i Justyna nie zazdroście mi przespanych nocy. Dzień to dla mnie prawdziwa
        udręka. Miśka ma za dużo interesujących rzeczy wokół siebie i nie chce spać, jak
        się jej uda zasnąc w dzień to na góra 40 minut. Dłuższy spacer dzienny zalicza
        tylko na spacerku...A tak to tylko sobie rozmawiamy, oglądamy wszystko
        dookoła...Czasem uda mi sie ją zachipnotyzować karyzelką albo dzwonkami
        wietrznymi i mam spokój na jakies 20 minut smile
        Co do odstawiania karmienia nocnego, to pediatra powiedziała, ze takie maluszki
        powinny sie przyzwyczajac juz do tego, że je sie w dzień...Jak na razie u Miski
        to skutkuje, jednak w ciągu dnia je 7 razy. Pierwsze karmienie jest około
        godziny 6 rano, każde kolejne średnio co 2 godzinki. Ostatni raz jest karmiona
        koło 19.30 - 20.00 i to starcza na całą noc.
        Zobaczymy jak długo to potrwa...
        Ocho, Pyza juz głowę podnosi. No to koniec 30 minutowego spanka sad

        ozdrawiam
        Karolina
        • javert Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.12.03, 12:30
          Czesc Dziewczyny!Moja córunia szybko rośnie, znajomi mówią że wygląda na
          półroczne dziecko!He he.Za 2 tygodnie chrzciny! Ostatnio pisalam wam, ze
          zastanawiam sie nad uzyciem smoczka-uspokajacza. Otoz polowicznie udalo sie.
          Biore zawsze smoka na spacer i pare razy sie juz przydal, inaczej mialabym
          hałaśliwy powrót do domu z zakupów.Ada ma od poczatku swietny odruch ssania i
          ten smok na 20minut w niczym jej nie szkodzi. W domu go nie uzywam. Poza tym,
          zaczelam odciagac pokarm, na razie tak na probe. I fajnie mi idzie, okolo
          150ml. Problem tylko taki, ze mam reczny laktator Medeli, niezbyt poreczny,
          choc sciaga dobrze.Kupilabym Aventu, ale ten wcisnieto mi jeszcze w szpitalu
          gdy nic nie wiedzialam o laktatorach. Do niego mam 1 butelke. Pytalam teraz o
          woreczki do zamrazania pokarmu, ale niedosc ze sa prawie niedostepne, to
          kosztuja 20 sztuk 60zl-toz ja zbankrutuje!!! Na razie, poki nie wracam do pracy
          i potrzebuje tylko kilku porcji, kupilam sobie cztery takie specjalne butelki
          Aventu do przechowywania pokarmu.A przelewam do nich sciagniete mleko, bo to
          inna firma. I jest OK. A te woreczki, to pewnie i tak bede musiala kupic? A
          powiedzcie dziewczyny, czy ten podgrzewacz do butelek to cos fajnego? Oszczedza
          czas, czy co? A macie butelki samosterylizujace? Nie chcialabym wydawac za duzo
          kasy, chyba ze cos jest naprawde przydatne.
          A teraz odpowiedz dla mamy Gabuli- niestety!!!, my sie na spacer nie umowimy,
          bo ja mieszkam w Wejherowie, za Trójmiastem.A tak, na marginesie, Wroclaw mi
          sie bardzo spodobal, gdy poszlismy z mezem na spacer podczas miodowego tygodnia.
          • magda6811 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.12.03, 17:32
            KAROLKA - Stef bynajmniej nie śpi w dzień lepiej niż Miska - on przecież w nocy
            nie WSTAJE tylko sobie popija mleczko niemalże przez sen, więc jest wyspany!!!
            Rany ja zwariuje. Na dodatek rano nie mogę odespać (Stef spi czasem do 9.30) bo
            muszę Agatkę wyprawić do przedszkola.
            JAVERT - pierwszy raz słyszę o butelkach samosterylizujących - to ciekawostka,
            też czekam na wyjaśnienia innych Wrzesniówek.
            Podgrzewacz sprawdza się chyba tylko przy stałym karmieniu butelką (masz w nocy
            gotową pod ręką) - bo co za problem podgrzać mleczko w gorącej wodzie w ciągu
            dnia?
            Co do smoczka - ja daje bez ograniczeń i w niczym to nie szkodzi. Stef sam
            sobie dawkuje - coraz mniej go potrzebuje - zawsze na początek spaceru i jazdy
            samochodem, a w domu to b.różnie - czasem na "dospanie" ostatniego rzutu snu.
            Pozdrawiam, Magda
            • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.12.03, 22:04
              Witam!
              Ja przechoeuję mleczko w zamrażarce w szklanych buteleczkach po soczkach.
              Jednoarozowo ściagam góra 100ml i mam już 7 porcyjek! smile Tylko ciągle
              zastanawiam się kto je wypije? Mała ani rusz nie chce smoczka, ani butelki -
              po prostu guma ją odpycha i niezależnie czy podaje mama czy tata, czy smoczek
              silikonowy, czy lateksowy. Mam zamiar spróbować podać łyżeczką lub
              kroplomierzem - myślę, że to "łyknie", chociaż będzie pracochłonne. No a
              docelowo mysle, że się przeprosi do butli, bo co będzie jak za dwa miesiące
              wrócę do pracy? sad Co do podgrzewacza to posiadam Aventu i uzywałam go do
              podgrzewania ... wody w nocy jak Miska miała odparzoną pupę i nie mogłysmy
              używać chusteczek. Nie jest najlepszy, przegrzewa, nie trzyma temperatury i
              nie posiada wyłącznika. Też nie najlepsze opinie o nim czytałam na
              forum "zakupy". Ponoć lepszy jest Philipsa a też pasuje do butelek Aventu

              pozdrowionka Basia

              P.S. Byłam dziś z Amandą w kinie. Było fajowo, ale zdziwiło mnie, że tylko
              sześć mam (Multikino Gdańsk). Mała prawie nie spała, ale pozwoliła mamie
              oglądać, a po przyjeżdzie do domu zaliczyła 2,5 godz. smacznego snu! Chyba
              będę częściej odwiedzać. B.
              • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.12.03, 08:14
                Cześć,
                MAGDA - butelki samosterylizujące wypuścił Campol. Jednak wg mnie jest to bardzo
                naciągane. Butle taka trzeba wsadzic do mikrofali z woda, cała tajemnica tej
                samosterylizacji to złożenie butelki i nalanie do niej wody. Tak samo i też
                skutecznie mozna sterylizowac butelki aventu w mikrofalii - wystarczy umyć
                butelki i smoczki i wsadzić do mikrofali, dodatkowo wstawić kubek z gorącą,
                przegotowaną wodą i włączyć na około 3 minuty - jęsli butelek jest więcej niż 4
                to nawet na 4-5 minut. W ten sposób sterylizowane są narzedzia w laboratoriach,
                więc butle też można.....Jak do tej pory Miśka nie miała ani pleśniawek, ani
                innego paskuctwa. Znajeme tez tak sterylizują butelki i chwalą sobie ten
                sposób...Po sterylizacji, butelki można zawinąć w srebrną folie wtedy mozna je
                dłużej przechować sterylnie.........
                Basiu, ja tez byłam dzisiaj w Multikinie (Poznań), Miśka spała pieknie przez
                cały film smile - przed wyjściem z domu powiedziałam jej, że jak nie będzie spała
                to jest to nasza pierwsza i ostatnia wizyta w kinie wink. Chyba sie wystraszyła smile
                Chyba częściej pochodze sobie teraz do tego kina, smutno tylko ze sama, no tzn.
                z Dominiką smile
                Pozdrawiam
                Karolina

                P.S.
                Podgrzewacz Philipsa sprawdza się świetnie, ma regulacje temperatury, sam się
                wyłancza i przy karmieniu butelka jest wprost niezastąpiony....
    • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.12.03, 18:02
      witam,
      a to dopiero! dimka przewraca sie z brzuszka na plecki!! myslalam,ze tak mu
      tylko wyszlo, ale on zrobil to kilka razy (z lewej i z prawej strony). to
      pewnie dlatego,ze nie cierpi lezec na brzuszku hihi
      pozdrowionka
      wiola
      • aczerk Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.12.03, 21:44
        Mój Oskarek też się już przewraca i mam z tym trochę problem, bo nawet przy
        kąpielce jak go chcę nasmarować oliwką na pleckach to mąż musi go trzymać bo
        próbuje się na siłę odwrócić. Małe cwaniaczki, co?

        Pozdrawiam
        • magda6811 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.12.03, 11:57
          -Witaj wśród nas ACZERK - Agnieszko, mamo Oskarka. Piękne zdjęcia! Ciekawe
          tylko, czy Oskar będzie wierzył w św. Mikołaja!
          VIKI - sorki bo przeoczyłam Twój post o propozycji środowego spotkania (10.12).
          Jak tylko nabędę Gazetę to sprawdzę co by nas tam miało czekać oprócz
          niewątpliwej atrakcji "oglądania się" w REALU, jak to mówią. Makijaż
          nieodzowny, oczywiście, chyba sobie nawet wcześniej maseczkę jakowąś położę
          (tylko kiedy????).
          Dziewczyny (Karolka, Basia i kto jeszcze...) - byłyście w kinie, piszecie jak
          zachowywały się Miśka i Amanda a ani słowa nie ma o tym co widziałyście.
          Napiszcie, bo może trzeba omijać, albo wręcz przeciwnie a Wy nic...
          To teraz zgłaszajcie się Warszawianki skłonne w środę przyjechać do MULTIKINA,
          lub proponujcie inne wygodne dla Was miejsce i porę.
          Całuski, Magda
          • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.12.03, 16:39
            cześć,
            zgłaszam się jako chętna warszawianka na spotkanie w Multibabykinie w
            środę,albo w innym miejscu w inny dzień jeśli komuś nie pasuje.
            Ale do kina na pewno idę w środę bo będą grać "To tylko miłość",a bradzo chcę
            to zobaczyć,bo fajnie się zapowiadało.Taka romantyczna komedia,ale podobno
            fajna.No H.Grant gra... to chyba warto.Ja go lubię w komediach romantycznych.

            Mój Adaś waży już 7kg!!!!
            Ale kolos.
            Pediatra kazał mi go karmić nie częściej nić co 3h,a w razie jakby się domagał
            to przepajać herbatką lub wodą np z glukozą.I zabronił mi z nim spaćsad

            to czekam na więcej chętnych na spotkanie.

            pozdrawiam.
            • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.12.03, 19:13

              fajnie,ze to spotkanko wciaz aktualne. prosze tylko o namiary, ktore to kino??
              Justakoko- twoj synus to chyba na samej smietance jedzie, niezle!!!
              pozdrawiam serdecznie
              wiola
          • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.12.03, 16:40
            A tytuł tego filmu to oczywiście "To właśnie miłość",a nie "To tylko miłość" smile)

            ale i tak warto iśćsmile)
            • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.12.03, 00:45
              Hej, hej!
              Zazdroszcze Wam tego spotkania w środę, no i w ogóle, że jest Was tak dużo z
              jednego miasta... Zapowiada się ciekawy film. Może też się wybiorę i połączę
              się z wami z Gdańska telepatycznie - w końcu będziemy oglądać to samo! smile
              MAGDO w tym tygodniu była "Rzeka tajemnic" niezły film-dramat, ale
              trochę "cięzki" jak na Multibabykino.Ważne było niemal każde słowo, a jak tu
              nie opuścić napisów jak się przewija, albo podaje cycka? No i jeszcze się
              trochę spóźniłyśmy, bo zapakować dwie małe księżniczki i pokonać 50km to
              zajmuje więcej czasu niż przypuszczałam. Ale warto obejrzeć.
              Ja natomiast spotykam się w czwartek z moją grupą ze szkoły rodzenia - też
              bedzie napewno fajnie.
              pozdrawiam wszystkie mamusie i pociechy
              Basia
              • aczerk Pierwszy MIKOŁAJ 06.12.03, 10:57
                Jak tam mija pierwszy Mikołaj u Waszych pociech?
                Mój Oskar, zgodnie z tradycją, dostał w nocy pod łóżeczko paczuszkę -
                płytę "Muzyka bobasa" (rewelacja!!!) i plastikowe sztućce. Ubrałam go dzisiaj w
                strój mikołajka i lecą kolędy. Ach, jak przyjemnie, już się nie mogę doczekać
                świąt. Aż mi się ryczeć chce jaki mam wspaniały prezent w tym roku - moje
                szczęście!!!

                Pozdrowionka mikołajkowe
                • witka06 Re: Pierwszy MIKOŁAJ 06.12.03, 17:28

                  witam serdecznie,
                  u nas Mikolajki calkiem, calkiem. ja zrobilam sobie nowa fryzure (obcielam
                  wlosy, bo strasznie zaczely mi wypadac), no i przeprowadzilismy malego z
                  kolyski do lozeczka. szkoda tej kolyski, tak slodko w niej wygladal, taki
                  malenki. ale juz sie w niej nie miesci, ach jak ten czas szybko leci.....
                  pozdrawiam serdecznie
                  wiola
                  • magda6811 Re: Pierwszy MIKOŁAJ 06.12.03, 18:28
                    Dziewczyny - potwierdzam środę - mam nadzieję, że konsekwencje planowanego na
                    poniedzialek szczepienia nie staną nam na przeszkodzie.
                    Dzięki BASIU za recenzję, ja tam na to pójdę, jeśli będą grać w naszym kinie.
                    JUSTA - a jak wytrzymac te 3 godziny w nocy jesli odmówi herbatki? Dlaczego nie
                    karmić co 2 godziny skoro Stef woła z regularnoscią (punktualnością) godną
                    lepszej sprawy... Eh, słabo mi na myśl, że tej nocy będzie tak samo. Już sil mi
                    nie starcza na tego żarłoka. W dodaku pozwoliłam sobie ostatnio na rozszerzanie
                    diety o mleko do kawy i sery i nie za bardzo podoba mi się jego kupa. Jak
                    objawia się skaza bialkowa? Wiecie coś o tym bliżej?
                    Stefan glukozy nie chcial gdy mu proponowałam w 1 miesiącu. Jakie herbatki
                    polecil pediatra?
                    Pozdrawiam Was mikołajkowo - Magda
                  • joan77 Re: Pierwszy MIKOŁAJ 06.12.03, 18:29
                    My dzisiaj w prezencie od naszego synka dostaliśmy 5 godz i 15 min
                    nieprzerwanego snu. W związku z mikołajkami mam do was pytanie gdzie wasi
                    rodzice podkładali prezenty: do butów czy pod poduszkę? Ja dostawałam do butów
                    i jeszcze musiałam je wcześniej dobrze napastować bo jakby były brudne to by
                    Mikołaj nie przyszedł, a u mojego męża prezent był pod poduszką lub w okolicy
                    łóżka. Zastanawiam się jaką tradycję kontynuować.
                    Pozdrawiam
                    Asia

                    Ps. Chętnie bym się z Wami spotkała, ale jestem z Tarchomina i nie jestem
                    zmotoryzowana, chyba że mąż wyrwie się z natłoku swoich zajęć i nas zawiezie.
                    A.
                    • joan77 Sterylizacja w mikrofali 06.12.03, 18:33
                      Czy laktator też można sterylizować w mikrofalówce łącznie z wszystkimi
                      sylikonowymi elementami? Podejrzewam, że skoro smoczki można to laktator też,
                      ale wolę się upewnić.
                      Pozdrawiam
                      Asia
                      • karolka_1 Re: Sterylizacja w mikrofali 06.12.03, 19:36
                        Asiu, osobiście nie sterylizowałam laktatora w mikrogali. Wiem, że koleżanki
                        sterylizowały elementy silikonowe laktatorów avent - nic sie z nimi nie dzieje.
                        Plastikowe części lepiej wyparzać w gorącej wodzie.....
                        Karolka
                    • karolka_1 Re: Pierwszy MIKOŁAJ 06.12.03, 19:43
                      Hej,
                      u nas mikołaj przynosi prezenty do bucików - tez muszą być wypastowane...
                      Dominika dostała swojego pierwszego Mikołaja troszkę wczesniej - ma porąbaną
                      matkę, która jak już robi niespodzianki to uwielbia sie nimi cieszyc i nie
                      wytrzymała do Mikołaja....Za rok, juz takiego numeru nie będe mogła zrobić smile
                      MAGDA - moja pediatra powiedziala, że jeśli dziecko nie chce pić wody z glukozą
                      to mozna podawać samą wodę np. Żywca przegotowanego, albo herbatkę o słomkowej
                      barwie, taką najzwyklejszą bez cukru.
                      Co do nie karmienia w nocy, to zauważyłam, że od kiedy Miska dostaje 7 butelek
                      dziennie w nocy nie budzi sie na jedzenie. W dzień jednak co do sekundy co dwie
                      godziny upomina sie o swoje....
                      Oj, kobietki w srode czeka Was świetny film - w Poznaniu był w ostatnią środę.
                      H.Grand jest boski, zreszta nie tylko on...Film trwa 2,5 godziny...
                      W Poznaniu w tym tygodniu bedzie Matrix Reaktywacje - troche dziwne jak na Baby
                      kino, ale chciałam na to iść i teraz będe miała okazje. Mam nadzieje, że za
                      tydzień będzie "Rzeka tajemnic" - słyszałam, że film jest bardzo dobry i warto
                      go obejrzeć.
                      Pozdrawiam
                      Karolka
                      • jasko_mama Re: Pierwszy MIKOŁAJ 06.12.03, 21:54
                        Witam!
                        Oj pierwszego Mikołaja będę wspominała długo... Oczywiście sympatycznie było
                        wręczać prezenciki w dużym bucie z mikołajem, bo przecież do jej małych
                        bucików nic by się nie zmieściło! Potem jeszcze przyszły babcie, ciocia i
                        wujek, bo Mikołaj też coś u nich zostawił dla Duśki! Fajowo smile
                        Ale poza tym jeszcze małe porażki sad Mamy za sobę kolejną próbę picia z
                        butelki, coby mama mogła mieć troszkę samodzielności. Więc tak - trwało to 45
                        minut, sposoby - łyżeczka, kubek niekapek, butelka, kroplomierz; efekt -
                        wypite 20ml, z czego połowa w śliniaku!!! I na koniec uległam - dałam cycka i
                        Mała tak się dossala, że w ciagu 10 min zasnęła. Może jestem niekonsekwentna,
                        ale nie mogłam patrzeć na małe łezki w kącikach oczu i dałam pierś. Nie wiem
                        co dalej. Jutro znowu muszę ją "ciągnąć" ze sobą na uczelnię no i oczywiście
                        męża - modlę się tylko o jako taką pogodę. No własnie kolejna porażka to brak
                        spaceru - śnieg, wiatr, grad no i zimno nam przeszkodziło, a Amanda nie
                        potrafi spać w dzień w domu-trzy drzemki po 40 minut i to wszystko. Aż się
                        boję myśleć co będzie jak przyjdą mrozy i nie będziemy mogły spacerować
                        codziennie...
                        A co do karmienia w nocy to w takiej świetnej ksiązce - "Warto karmić piersią"
                        wyczytałam, że nie należy z niego rezygnować zwłaszcza jak maluszek się go
                        domaga. Podobno mleko w nocy jest najbardziej wartościowe. No może 5 razy to
                        przesada, ale raz, dwa to da się wytrzymać. Nie wiem jak jest z butelką, ale
                        czytałam, że dziecko powinno przesypiać conajmniej raz sześć godzin ciągiem. W
                        sumie to napewno lekarz wie co mówi bo to on oglada nasze Maluszki, więc sorry
                        za wynurzenia...
                        Jakoś tak mi smutno dzisiaj sad
                        pozdrawiam Basia
    • dominikal Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.12.03, 23:22
      cześć!
      moja mała urodziła się 30 sierpnia, ale to już prawie wrzesień, prawda? Ma na
      imię Kasia i jest oczywiście słodziutka smile (taka ze mnie obiektywna mama)
      A ja mam na imię Dominika i miło mi Was poznać.
      Pozdrowionka z nad morza.
      • aczerk Nowe umiejętności 07.12.03, 10:51
        Czy widzicie jak Wasze maluchy uczą się nowych rzeczy? Ja jestem pod wrażeniem,
        kiedy z dnia na dzień mały wymyśla coś nowego. Od wczoraj np. przewraca się na
        boczek, niestety tylko prawy. Tak mu się to podoba, że właściwie cały czas na
        nim leży. Od paru dni zaczął też sięgać rączką do przedmiotów, jeszcze nie
        chwyta, albo chwyta przez przypadek, ale na razie dotyka i trąca wiszące nad
        nim misie. Ma przy tym straszliwą radochę, śmieje się na głos i pieje. I
        potrafi tak godzinkę a potem zmęczony zasypia. No i straszliwa gaduła z niego
        ostatnio.
        Ciekawa jestem jak tam Wasze wrześnióweczki?

        Pozdrawiam
        • jasko_mama Re: Nowe umiejętności 07.12.03, 20:55
          Witajcie!
          Cześć Dominika! Miło mi, że Twoja Dzidzia urodziła się tego samego dnia co
          moja córeczka smile No i ja też mieszkam prawie nad morzem, tzn. 50 km na
          południe od Gdańska. Może jesteśmy prawie sąsiadkami?
          pozdrowionka papa
          Basia
          P.S. Dziś już znacznie lepiej mi na sercu. Zaświeciło słonko, no i córcia
          bardzo dobrze zniosła kolejną wyprawę na uczelnię. Mam wrażenie, że robi
          wszystko, żeby tylko nie musieć rozstawać się z cycusiem... B.
          • magda6811 Re: Nowe umiejętności 07.12.03, 21:03
            • magda6811 Re: Nowe umiejętności 07.12.03, 21:13
              To prawda, że dzieci czasem budzą się i nagle potrafią oś nowego a w dodatku to
              im już zostaje. Niebawem zaczą świadomie brać do rączek zabawki i....oczywiściw
              wpychać je do buzi. Dziś Stef pierwszy raz zaśmiał się na głos - takie krótkie
              hhheeeeihhheeee.
              KAROLKA - czasem to mi się już marzy 7 butelek dziennie i PRZESPANA NOC.
              niekiedy mam po prostu absoliutnie DOSC karmienia piersią na tzw. żądanie.
              BASIU - o przerwie 6 godzinnej to ja nawet nie marzę, wystarczą 4 godziny, ale
              póki co zobaczymy, co wyniknie na jutrzejszym spotkaniu z pediatrą.
              Po wprowadzeniu do mojej diety mleka 3 zielone kupy. Może to przypadek, ale
              jeśli nie, czekają mnie upojne miesiące kipskiej diety i karmienia "NA
              ŻĄDANIE".
              Dziewczyny, jako matka dwójki dzieci APELUJĘ - cieszcie sie wszystkim, bo to
              tak szybko mija. Coś, co dziś wydaje się upiornie męczące za chwilę się kończy
              i już się o tym nie pamieta. Dzieci tak szybko rosną i tak szybko się
              zmieniają. Myślę, że przyłączyły by się do tego apelu ASIA_Z i jeszcze jedna
              mama dwójki - obecna tu duchem nasza AGAGA1.
              Pozdrawiam, Magda

              • jasko_mama Re: Nowe umiejętności 07.12.03, 22:18
                Hej!
                Moja Mała przedwczoraj przełożyła sobie grzechotkę z rączki do raczki! Myslę,
                że to jeszcze przypadek, ale byłam w szoku smile No i rzeczywiście wszystko
                ląduje w buzi..., ale o dziwo plesniawki, których nie mogłyśmy się pozbyć dwa
                miesiące minęły bezpowrotnie (odpukać!) dwa tygodnie temu. No i jeszcze Amanda
                strasznie wierci sie w łóżeczku - upatrzyła sobie jedną stroę i rano zawsze
                znajduje ją wciśniętą główką w szczebelki pod skosem, chociaz kładę dokładnie
                odwrotnie-spryciula!
                MAGDA współczuję Ci z tymi nockami, jeśli Stefanek nie daje nawet 4godz.
                ciągłego snu... Powodzenia u pediatry, no i obyś nie musiała stosować
                drakońskiej diety
                No właśnie AGAGA1 się nie pojawia, co u niej?
                pozdrowionka smile Basia
                • justakoko Re: Spotkanko 09.12.03, 11:38
                  cześć dziewczyny,
                  to jak będzie z jutrzejszym spotkaniem?
                  umawiamy się ok.11.30 na różowych kanapach i poczekajmy z kupnem biletów to
                  sobie kupimy wszystkie naraz i obok siebie.

                  pozdrawiam,
                  Justa.
                  • witka06 Re: Spotkanko 09.12.03, 12:16

                    witam,
                    tak sie cieszylam na to spotkanko! no , ale jak sie ma pecha to niestety.
                    wyobrazcie sobie,ze jutro mamy kolede?? nie wiedzialam,ze koleda jest przed
                    swietami. beda chodzic miedzy 9 a 20, super!! a o ktorej beda u nas nie
                    wiadomo. i musze zostac w domu. mam nadzieje,ze to nie ostatnie spotkanko i
                    nastepnym razem uda mi sie dolaczyc. zla jestem!!!
                    pozdrawiam serdecznie
                    wiola
                    • czarka77 Re: Spotkanko i basen 09.12.03, 12:40
                      Witka, nie przejmuj się kolędą, może zdążysz. A jak nie, to umówicie się z
                      księdzem na inny termin. W ubiegłym roku w czasie kolędy pracowałam, więc tak
                      zrobiłam – po mszy umówiłam się w zakrystii na konkretny termin i godzinę. I
                      żyję, i było miło.
                      Do kina tteż bym chciała pójść, ale mam zapalenie krtani. Co prawda od
                      czwartku, więc mam nadzieję wyzdrowieć, bo jestem bardzo „napalona” na ten film
                      i Hugh Granta. Ale boję się, czy nie zaraziłam Natalii, bo jak gdyby kaszle
                      (nie wiem jeszcze, czy to kaszel).
                      W niedzielę byliśmy z córeczką NA BASENIE!!! To zalecenie neurologa (wzmożone
                      napięcie, którego już nie było, a teraz znów jest, buuuuu sad(((( ). Byliśmy na
                      basenie na Ochocie, było super. Zajęcia trwają 0,5 godz., Nata była najmłodsza
                      w grupie (w innych już nie było miejsc). Bardzo jej się podobało. Bałam się, że
                      zmarznie, ale na szczęście było cieplutko. W wodzie pluskał się z nią tata pod
                      okiem instruktorki. Pływała na pleckach i brzuszku, prawie sama. Wyglądało to
                      przezabawnie. Mam nadzieję, że z czasem się rozluźni. Koszt to 45 zł za trzy
                      spotkania + 6 zł za 1. rodzica + 12 za 2. rodzica.
                      Dziś idziemy na rehabilitację ruchową. Nie wiem, co to będzie..
                      Dziewczyny, jakby udało mi się przyjść do tego kina (domyślam się, że chodzi o
                      Multikino na Ursynowie), to jak was rozpoznam? Może jakoś się uda.
                      Pozdrawiam
                      I mam nadzieje do zobaczenia
                      Czarka, czyli Kasia

                      Aha, też jestem filologiem. Skończyłam polonistykę i tam też robię doktorat.
                      Napisałam o tym post gdzieś pod koniec pierwszej setki albo na początku drugiej.

                      • wiki41 Re: Spotkanko i basen 09.12.03, 13:54
                        Cześc Dziewczyny,

                        Ja też się jutro wybieram do Multikina, ale od wczoraj mam jakieś zatrucie
                        pokarmowe i kiepsko się czuję. Mam nadzieję do jutra ozdrowieć.

                        A propos - nie wiecie, czy w takim wypadku (wymioty i biegunka, ale bez
                        temperatury i innych objawów) można karmić piersią? W nocy ominęłam jedno
                        karmienie, odciagnęłam pokarm i dałam w zamian herbatkę. Ale potem już
                        karmiłam, bo Mały strasznie sie domagał. Dziś mu nic nie jest, ale trochę sie
                        matrwię...

                        Czarka, podaj adres tego basenu, dobrze? Mój mąz ma zamiar chodzić z Małym.

                        Pozdrawiam wszystkie Mamy i mam nadzieję do zobaczenia jutro z kinomankami!
                        Wiki

                        ps. Ja też jestem filolożką - germańskąsmile
                        • czarka77 Re: Spotkanko i basen 09.12.03, 16:07
                          Jesteśmy po fizykoterapii.
                          No cóż. Załamała mnie ta rehabilitantka. Odkryła u małej tyle nieprawidłowości –
                          twierdzi, że jest spięta, drażliwa, że ma przykurcz prawej strony. Mamy
                          ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. A to nie jest takie proste.
                          Z drugiej strony pochwaliła Natkę za silne mięśnie brzucha i ładne trzymanie
                          głowy.
                          Jeśli chodzi o basen, to dokładny adres: Rokosowska 10. Na zajęcia z dziećmi
                          trzeba się umówić telefonicznie, kontakt: 572 90 70, 824 83 86. Dużo
                          ciekawostek jest na ich stronie:
                          www.urzadochota.waw.pl/osir/plywalnia.htm. Wiem też, że basen jest na 2.
                          miejscu spośród warszawskich.
                          Nie mam pojęcia, czy zatrucie pokarmowe jest przeciwwskazaniem do karmienia
                          piersią. Ja bym karmiła...
                          Mam nadzieję, że się zobaczymy jutro.
                          Pozdrawiam
                          • justakoko Re: Spotkanko i basen 09.12.03, 18:14
                            cześć dziewczyny,
                            mam nadzieję że pokonacie wszystkie przeciwności losu i zjawicie się jutro w
                            kinie.
                            Ja będę w puchowej kurtce z pomarańczowymi wstawkami i w jeansach,a mój mały w
                            foteliku samochodowym (srebrno-zółty) zamontowanym na stelażu od wózka.
                            Napiszcie swoje znaki rozpoznawcze smile))

                            do zobaczenia,
                            Justa.
                            • czarka77 Re: Spotkanko i basen 09.12.03, 22:10
                              Jeśli się pojawię, oto moje znaki rozpoznawcze: jestem blondynką w okularach,
                              będę miała granatowy plecak, a niunia będzie w granatowym nosidełku.
                              Pozdrawiam
                              Kasia
                              • magda6811 nieobecna na spotkanku..... 10.12.03, 14:55
                                Ale Wam zazdroszczę, pewnie właśnie końcy się seans i sobie gadacie...
                                Chciałam już wczoraj się usprawiedliwić, że nie przyjdziemy, ale akurat
                                zamknęli w tym czasie portal. A przedwczoraj po szczepieniu Stef dostał
                                wysokiej gorączki, wczoraj miał jeszcze stan podgorączkowy więc nie chciałam go
                                dzisiaj nigdzie wozić żeby spokojnie odsypiał. Biedulek strasznie się
                                namordował i nosłabił przez ten zastrzyk z 5 chorobami na raz (co za pomysł
                                swoją drogą, a ja jeszcze sama chciałam!).
                                Napiszcie koniecznie jak było i czy wybrałyście się potem gdzieś pogadać, czy
                                jescze planujecie spotkanie...
                                CZARKA - moja Agatka też była gimnastykowana metodą BOBATH'ów - była
                                asymetryczna, to znaczy - zwijała się chętnie w literę C. Zaczęłyśmy w 4
                                miesiącu życia i bardzo jej to pomogło, szybko minęło a gimnastyka przyjemna.
                                W poniedziałek Stef był ważony - 6450. Darł się cały czas jak opętany bo był
                                strasznie zmęczony. Pediatra powiedziała, że nadal ma jeść tak, jak je (co 2
                                godziny) "bo niektóre dzieci tak mają". Ja chyba zwariuję. I jeszcze jedno -
                                pani pytała czy trzyma jeszcze rączki zwinięte w piąstki - powiedziałam, że
                                czasami, chć od dawna już (od miesiąca) bawi się wiszącymi nad nim zabawkami i
                                naprawdę świetnie operuje łapkami. Wyrok jest taki, że jak za trzy tygodnie
                                będzie jeszcze czasem zaciskał łapki mamy iść do neurologa. Może więc i Stef
                                trafi na gimnastykę lub basen...
                                Pozdrawiam Was, Magda
                                • asia_z szczepienia/lekarze..... 10.12.03, 22:35
                                  i my dzis po szczepieniu smile skonczone 3 miesiace, 6,5 kilo (Julka w tym wieku
                                  wazyla 7,3smile) no i dwa szczepienia - tez jakies skojarzone i
                                  podobno "lagodniejsze" za to znacznie bardziej kosztowne, eh sad, Krzys spal
                                  przez wazenia i ogladania, az do pierwszego klucia - a potem ryk byl do samego
                                  konca, alez ma chlopię pluca smile
                                  swoja droga troche sie gubie w tych szczepieniach, brakuje mi dobrego,
                                  spokojnego pediatry, ktorego nie pogania tlum na korytarzu (i niezbyt sensowna
                                  organizacja pracy) i ktory moze odpowiedziec na wszytskie moje pytania (nie mam
                                  ich wcale tak duzo smile)
                                  dopiero po przyjsciu do domu dokladnie przeczytalam w ksiazeczce, czym tak
                                  naprawde zaszczepiono maluszka, ta lekko schizofreniczna atmosfera w przychodni
                                  byla przygnebiająca.
                                  jakich macie lekarzy? chodzicie z maluchami do przychodni czy prywatnie? skad
                                  czerpac informacje, czy dana szczepionka jest naprawde lepsza, jesli pediatra
                                  potrafi tylko powiedziec "sa teraz takie tendencje"? a moze w ogole nie
                                  szczepic?
                                  heh smile
                                  milego wieczoru smile
                                  a.
                              • justakoko Re: Spotkanko i basen 10.12.03, 17:03
                                no dziewczyny,ale nawaliłyście!! na pełniej linii.
                                Tylko Kasia uratowała honor naszego formu smile)
                                Niestety byłyśmy tylko my dwie, ale i tak było fajnie. Kasia ma śliczną
                                córeczkę, i bardzo grzeczną- w każdym razie była o wiele spokojniejsza od
                                mojego Adasia, bo go dziś prawie cały seans bolał brzuszek i strasznie
                                płakał.Potem się chyba zmęczył i zasnął a na koniec zrobił kupę i mu przeszło.
                                Ale co się nanosiłam to moje smile))
                                Film był super.
                                Ciekawe co za tydzień.

                                pozdrawiam.
                                • wiki41 Re: Spotkanko i basen 10.12.03, 21:48
                                  No, ja też nawaliłamsad Właściwie nawaliliśmy oboje, bo Patryk nie chciał spać w
                                  nocy i odsypialiśmy przed południem. I już nie zdążyłam zrobić makijażuwink...

                                  Żałuję filmu, bo słyszałam, że świetny, ale jeszcze bardziej żałuję spotkania.
                                  W przyszłym tygodniu też się raczej nie wybierzemy, bo mamy szczepienie.
                                  A potem już są Święta i Sylwester. Jeśli w Sylwestra też jest seans, to może
                                  jest to pomysł na ten dzień, bo poza tym raczej spędzimy jak zwykle. Chyba, że
                                  uda się gdzieś wyjechać.

                                  Czarka, dzięki za adres i telefon na basen.

                                  Pozdrawiam wirtualnie,
                                  Wiki
                                  • magda6811 szczepienia/lekarze 11.12.03, 10:08
                                    ASIU_Z i cała reszto,
                                    ponieważ teraz wszystkie kolejne szczepienia wybieram płatne (tzn. te
                                    nowe "skojarzone" z HIB'em itd.) - aż do żółtaczki, której nie ma jeszcze w
                                    nowej ulepszopnej postaci (sprawdzcie w kalendarzu szczepień), więc chodzę do
                                    LIM'u (Mariott), gdzie mam fajną Panią doktor za darmo w ramach opieki
                                    medycznej opłaconej tam przez firmę mojego męża. Ponoć te płatne skojarzone
                                    szczepionki są o tyle lepsze, że np. Polio w kolejnych dawkach jest
                                    tzw. "martwe", czyli bezpieczniejsze niż te podawane potem w przychodniach
                                    doustne (co to jeszcze Agatka piła). Ja osobiście sama mam wiele wątpliwości co
                                    do takiej dawki 5 (choćby i martwych) chorób na raz... Ale skoro mi mówią
                                    mądrzy lekarze, że tak jest lepiej, że tak się robi na świecie to ku[pilismy
                                    Stefowi INFARIX i będziemy kontynuować (w LIM'ie koszt 118 zł). Stef akurat
                                    zareagował b.gwałtownie - gorączką i "śpiączką", słowem trafiło chłopinę i
                                    organizm skoczył do ataku, a właściwie obrony.
                                    Co Wy sądzicie o tych nowych szczepionkach? Jakiego dokonałyście wyboru? Co
                                    mówią wasi lekarze?
                                    Pozdrawiam, Magda
                                    • gagarin3 Re: szczepienia/lekarze 11.12.03, 12:26
                                      Witam po przerwie... Dziewczyny trzymajcie za nas kciuki. Jutro jedziemy z
                                      Piotrusiem do nerologa. Młody skończył niedawno trzy miesiące i ma już
                                      zupełnie zarośnięte ciemię i w dodatku objaw zachodzącego słońca... Od
                                      jakiegoś czasu nie myślę o niczym innym, tylko liczę dni do tej wizyty i
                                      czekam na wyrok... Przy jako takiej równowadze psychicznej trzyma mnie fakt,
                                      że Piotrek rozwija się fantastycznie i pod tym względem bije na głowę starsze
                                      nieco dzieciaki moich koleżanek ze szkoły rodzenia... Może zatem nie będzie
                                      tak źle...
                                      MAGDA - ja też jestem zdecydowana na szczepionkę skojarzoną - tyle, że u nas
                                      jest dużo droższa sad. Dla mnie ważne jest, że synek będzie ukłuty tylko raz...
                                      Zresztą, co ja gadam, wszystko i tak zależy od tego, czy neurolg wyrazi zgodę
                                      na szczepienie. Pozdrawiam śnieżnie z południa (chyba jestem tutaj jedyna z
                                      tych rejonów)... I dołączam do filologicznej grupy - jestem polonistką...
                                      Agnieszka
                                      • witka06 Re: szczepienia/lekarze 11.12.03, 15:40

                                        czesc dziewczyny,
                                        okropnie zaluje,ze sie nie pojawilismy....
                                        Magda- to znowu dalas mi do myslenia. dimka tez juz od dawna wszystko chwyta do
                                        lapek, trafia do buzi, ale czasami tez te piastki zamyka, cholerka...daj prosze
                                        znac, co powiedzial ci lekarz. Stefek to juz kawal chlopa!!
                                        co do szczepien to my wzielismy to zwykle darmowe tzn 2 uklucia, na szczescie
                                        dima to twardy facet i prawie nie placze, a raczej bardzo szybko sie uspokaja.
                                        szczepionka laczona mialaby nas kosztowac 130zl jedna. pani z przychodni
                                        poinformowala,zebym juz skladala sobie pieniazki ,zeby malego zaszczepic
                                        dodatkowa szczepionka jak skonczy pol roku (cos na krtan czy jakos, juz nie
                                        pamietam)po 60 zl kazda (x3). swoja droga to wkurzajace,ze jesli chcesz ,zeby
                                        dziecko mniej cierpialo to musisz placic, no ale tak juz u nas jest.dima na
                                        szczescie dobrze znosi te szczepionki, nie goraczkuje, moze troche wiecej spi.

                                        my chodzimy do panstwowej przychodni, mamy nawet fajna pania pediatre, bardzo
                                        sympatyczna i rzeczowa. jutro idziemy do kontroli z ta waga i wynikami moczu.

                                        w poniedzialek kolejna wizyta u ortopedy. maly mial niewielka cyste (tzn.
                                        wyginal sie w jedna strone), niby od ulozenia w brzuchu. juz ostatnio bylo ok,
                                        a teraz znowu to samo, moze juz przesadzam, ale idziemy.

                                        Czarka- co do basenu, to ponoc na Goclawiu jest bardzo dobry basen 'Wodnik"
                                        dostosowany do potrzeb maluszkow, sa tam tez instruktorzy dla niemowlakow. jak
                                        skonczy sie ta zima to mam zamiar z malym tam zagladac. to jest chyba ul. Bora-
                                        Komorowskiego.
                                        pozdrawiam serdecznie
                                        wiola
                                        • karolka_1 Re: szczepienia/lekarze 11.12.03, 20:05
                                          Cześc Kobietki smile
                                          Co do lekarzy to mam mieszane uczucia...Pediatra w przychodzi bardzo
                                          sympatyczna, ale nie ma czasu i ochoty na dokładne badanie dziecka. Na wizycie
                                          po ukończeniu 6 tyg. podczas pierwszego szczepienia nie było ani mierzenia
                                          głowki, ani badania odruchów tylko waga, osłuchowo i szczepienie. Czułam
                                          niedosyt, bo wiedziałam ze moje dziecko nie zostało zbadane tak jak nalezy.
                                          Zdecydowałam sie na pediatre prywatnego, specjaliste. Wizyta dostosowana do
                                          dziecka - wtedy kiedy ma największa aktywnośc popołudniowa. Lekarka zabrała
                                          Miske sama ją rozebrała, zbadała napięcie mięśni, odruchy, miary zdjęła ze
                                          wszystkich możliwych miejsc, zważyła i zbadała. Dokładnie powiedziała co ją
                                          cieszy a co martwi. Wysłała na usg przez ciemiączkowe, wszystko rzeczowo i
                                          spokojnie wytłumaczyła. Miała czas zarówno dla dziecka jak i na to żeby
                                          odpowiedziec na moje pytania. Wszystko zapisała na kartce, poprosila o zeszycik,
                                          w kótrym będą notowane wszystkie wizyty....
                                          Po tej wizycie podjęłam ważną decyzje. Pediatra w osrodku zdrowia tylko będzie
                                          moje dziecko szczepił....
                                          Co do szczepionek to moja koleżanka pracuje w instytucie genetyki PAN i zna
                                          wszystkie szczepionki od podszewki. Za jej radą szczepię Miske szczepionkami
                                          skojarzonymi. Moja pediatra podjęła tylko decyzje o zmianie kalendarza szczepień
                                          i dostosowała go indywidualnie do Miski - po 6 tyg. miałysmy tylko WZW B w
                                          poniedziałek idziemy na skojarzonego HIBa...Szczerze mówiąc wole zaszczepić
                                          dziecko i miec spokój bo przebieg choroby jest faktycznie łagodniejszy...
                                          Dziewczyny jeśli dzieci zaciskają piąstki w wieku trzech miesięcy to jeszcze o
                                          niczym złym nie świadczy. Skuteczny jest masaż rączek, każdego paluszk np.
                                          zabawa w "Sroczka kaszkę ważył" itp. Rączki trzeba masować tak nawet kilka razy
                                          w ciągu dnia. Można też zrobic profilaktycznie USG przez ciemiączkowe żeby
                                          sprawdzic czy nie ma mikrouszkodzeń - jeśli nic takiego nie stwierdzą to masaż
                                          po miesiącu, góra dwóch pomaga i likwiduje napięcei mięśni, które występuje.

                                          Dziewczyny, czy wasze dzieci zaczynają mieć objawy ząbkowania?? Moja mała od
                                          dwóch tygodni ma strasznie rozpulchnione dziąsła, jest marudna i ślini sie
                                          strasznie...
                                          Pozdrawiam
                                          Karolka
                                          • jasko_mama Re: szczepienia/lekarze 11.12.03, 21:40
                                            Witam!
                                            My też szczepimy Mała szczepionką skojarzoną razem z HIB, u nas kosztuje 115
                                            zł. W sumie bylismy od razu zdecydowani, ze względu na jedno ukłucie i wszyscy
                                            znajomi nam polecali ze względu na brak powikłań. Lekarka powiedziła, że jest
                                            b. dobrze tolerowana i w jej praktyce nie zdażyły się żadne powikłania - MAGDO
                                            reakcja Stefanka jest rzeczywiście nietypowa. Jaki wrażliwy ten Twój
                                            chłopczyk smile. Nam tez lekarka mówiła o tych zaletach zabitej szczepionki
                                            przeciw polio i jeszcze wspomniała, że jest to najlepszy patent szczepionki
                                            przeciw ksztuścowi. My chodzimy do przychodni - lekarka bardzo miła, tez sama
                                            dziecko rozbiera (niestety nie ubiera haha) bada bardzo dokładnie - osłuchuje
                                            chyba z pięc minut, zawsze się boję, że coś wysłucha, odruchy bada i po
                                            badaniu wszystko opowiada co jest. A mierzenie ważenie, obwód główki, klatki
                                            itp. to robi pielegniarka jeszcze przed bad. lekarskim. Jestem zadowolona
                                            z "obsługi". Pewnie jak Mała się kiedys rozchoruje (odpukać, może się nie
                                            zdaży) to wezwę lekarza do domu, ale na razie jest naprawde ok.
                                            Magdo też się wystraszyłam tymi zaciśniętymi piąstkami, już rzadko zamyka, ale
                                            jednak. Za namową Karolki będę od jutra masowała. USG przezciemiączkowe
                                            miałyśmy - nic nie wykazało, czy to się może jeszcze zmienić?
                                            Jezu kiedy sie wreszcie uspokoimy co do zdrowia naszych pociech! Pewnie nigdy -
                                            taki już los matek.
                                            pozdrawiam
                                            Basia
                                            P.S. W przyszłą środę napewno się wybieram do kina będzie "Pod słońcem
                                            Toskani" liczę na mały filmik. Może któraś z Was ma niedaleko do Gdańska?
                                            Chętnie sie spotkam w realu. B.
                                            • magda6811 Re: szczepienia/lekarze 12.12.03, 10:54
                                              Anieszko-GAGARIN - Stefan miewał też (jak wiesz) ten objaw i USG
                                              przeciemiączkowe nic nie wykazało, więc się nie denerwuj. To dość częste i w
                                              końcu mija. Daj znak, co powiedział lekarz.
                                              KAROLKA, VIOLU i BASIU - jak właśnie napisałam - Stefan miał robione USG -
                                              wszystko OK więc ja się piąstkami nie zamierzam przejmować tylko (dzięki
                                              KAROLKA) masować. Jeśli po 3 tyg. nie bedzie poprawy (a już zdarza mu się to
                                              sporadycznie) to mogę się wybrac do neurologa. Już raz bylismy, żeby sprawdzić
                                              wszystko profilaktycznie gdy miał miesiąc i też było OK. Agatka (co widzę dziś
                                              na zdjęciach) zaciskała czasem piąstki i w 5 miesiącu życia a jakoś w niczym
                                              jej to nie zaszkodziło, więc wyluzujmy.
                                              BASIU - Stefan nie miał powikłań po szczepionce (powikłania to poronna forma
                                              choroby) a tylko postawił na nogi swój układ odpornościowy - co się zdarza
                                              (rzadko po tej szczepionce, o czym nas u[przedziła Pediatra. WIęc szczepcie tą
                                              skojarzoną nie przejmując się gorączką Stefana, bo daje to rzeczywiście obronę
                                              przed strasznym HIB'em, co to atakuje najczęściej krtań, oskrzela ale i inne
                                              rzeczy potrafi.
                                              Sprawdziłam dla Was w przychodni rejonowej - koszt INFARIX'a jest jeszcze
                                              mniejszy - 114 zł, więc nie wiem skąd takie wygórowane ceny gdzie indziej! A
                                              może weźcie receptę i same kupcie w aptece i przynieście szczepionkę ze sobą i
                                              wtedy będzie pewnie najtaniej.
                                              Pozdrawiam, magda
                                              • czarka77 Re: szczepienia/lekarze 12.12.03, 12:45
                                                Cześć dziewczyny!
                                                Już chyba nigdy nie przestaniemy się martwić, zwłaszcza że podobno to prawda,
                                                że „Małe dzieci – mały kłopot...”. Ćwiczymy z Natalią i ćwiczymy, a ona się
                                                bardzo wkurza. Nie za bardzo nas stać na prywatnego rehabilitanta, mamy
                                                nadzieję, że ta państwowa jest dobra i dobrze nas instruuje. Najbardziej
                                                denerwuje mnie to, że byłyśmy na badaniu w 5. tyg. życia i neurolog nic nie
                                                stwierdziła. A teraz, na wizycie kontrolnej, która była tylko „na wszelki
                                                wypadek”, okazuje się, że jest fatalnie, bo nie tylko zaciskanie piąstek, ale
                                                też „C” na prawą stronę, napięcie mięśni, wykrzywianie rączek (zewnętrze dłoni
                                                lekko ku brzuszkowi, a nie na zewnątrz), no i ogólne spięcie i drażliwość. A
                                                dlaczego nie widziała tego wcześniej? Mam nadzieję, że teraz nie jest jeszcze
                                                za późno i że nie będzie strasznych dla zdrowia konsekwencji. Szkoda, że nie
                                                mam doświadczenia, bo może bym coś zauważyła sama, ale skoro neurolog wcześniej
                                                nic nie widziała... Nasza rehabilitantka na zaciskanie pięści radziła, żeby
                                                oprócz delikatnego masowania dłoni pokazywać dziecku w ramach zabawy własne
                                                dłonie, machając przy tym palcami, udając ptaki, motylki itd., że dziecko
                                                będzie chciało to naśladować. Nie wiem, czy to prawda, ale nasza Nata lubi taką
                                                zabawę, więc jej machamy do bólu ramion...
                                                My mieliśmy już 2 dawki TRIPACELu. Kosztuje 65 zł/szt., to też szczepionka
                                                skojarzona (acelularna?). Nie wiecie, czy można przy tym zaszczepić przeciw
                                                HIB? Nie mogłam się wcześniej zdecydować, ale tyle osób mnie namawia, żeby to
                                                zrobić. A to kolejne 4 kłucia (chyba).
                                                Idą Święta, a ja mam problem z prezentem dla męża, bo wszędzie jeździmy razem i
                                                nie mogę zrobić niespodzianki. Mam nadzieję, że jakoś mi się uda, będę musiała
                                                chyba wziąć taksówkę i wybrać się z Natalią na zakupy. To będzie przygoda! Mam
                                                nadzieję, że nie skończy się przeziębieniem.
                                                Trzymajcie się ciepło (czy u Was też tak słabo grzeją?)
                                                Kasia
                                                JUSTAKOKO! Napisałam Ci kilka słów na prv wink
                                                • joan77 Re: szczepienia/lekarze 12.12.03, 16:28
                                                  My też szczepiliśmy Kubę szczepionką skojarzoną, która w przychodni kosztuje
                                                  140 zł, a my kupiliśmy ją w aptece na receptę za 120 zł. Chodzimy do przychodni
                                                  prywatnej, która ma podpisaną umowę z Funduszem Zdrowia i średnio jesteśmy
                                                  zadowoleni. Pani doktor sympatyczna ale nie ma za dużo czasu. Pielęgniarka
                                                  zawsze mierzy i waży Kubę a pediatra osłuchuje i sprawdza odruchy. Też
                                                  musieliśmy pójść na wizytę do neurologa bo Kuba nie trzyma główki gdy go się
                                                  podnosi z leżenia na plecach i bardzo niechętnie leży na brzuszku, piąstki też
                                                  ma czasem zaciśnięte. Neurolog powiedział że ma jeszcze czas na poćwiczenie i
                                                  mamy się spotkać za miesiąc. Teraz kładziemy Kubę na brzuchu: zaczynałam od 1-2
                                                  min, a teraz leży już nawet 10, ale dłużej nie chce i się złości. Całe
                                                  szczęście że żółtaczka już mu przeszła i to samoczynnie.
                                                  Kuba ostatnio zaczął pakować rączki i zabawki do buzi i nie wiem czy nie lepiej
                                                  dawać mu smoczek, ale jakoś go nie potrafi ssać i utrzymać w buzi.
                                                  Bardzo żałuję, że nie mogłyśmy sie spotkać ale mąż pracuje w handlu i musi
                                                  wyrabiać te swoje plany a ten miesiąc jest dla niego strasznie krótki przez te
                                                  święta. Mam nadzieję, że w styczniu będziemy mogły się spotkać w komplecie.
                                                  Pozdrawiam
                                                  Asia
                                                  • witka06 Re: szczepienia/lekarze 12.12.03, 18:08

                                                    czesc dziewczyny,

                                                    no to jestesmy po konsultacji. maly wazy 6200, niby wszystko jest ok, ale
                                                    dostalismy skierowanie do poradni rehabilitacyjnej. ciekawe, czy na ten rok
                                                    maja jeszcze limit?
                                                    Karolka, moj maluch tez juz chyba zaczyna miec klopoty z dziaselkami. marudzi
                                                    okropnie, slini sie jeszcze bardziej i wpycha rece i w ogole co zlapie do buzi.
                                                    kupilam mu nawet jakis zel, zobaczymy, czy pomoze. matko, jak on dzisiaj
                                                    calusienki dzien marudzi, nawet oka nie zmruzyl, lece, bo znow zaczyna plakac i
                                                    stekac.
                                                    pozdrowionka
                                                    wiola
                                                  • justakoko Re: szczepienia/lekarze 12.12.03, 19:07
                                                    cześć dziewczyny,
                                                    widzę że wy prawie wszystkie już po drugim szczepieniu.
                                                    Ja planuję zrobić w styczniu,bo mi lekarka powiedziała że od pierwszego musi
                                                    minąć minimum 6 tygodni,a to by było tuż przed świętami więc wolę w styczniu.

                                                    Mój Adaś waży 7kg i też ciągle ładuje piąstki do buzi.Nie wiem czy mu pozwalać
                                                    czy nie,ale smoka nie bardzo chce wiec czekam aż nauczy się go trzymać w buzi.
                                                    Też się ślini przy tym wkładaniu piąstek.Myślicie że to już ząbki dają znać?Czy
                                                    to nie za wcześnie?Myślałam że to dopiero w 5-6 miesiącu.

                                                    Adaś też jeszcze zaciska piąstki,ale ja się nie przejmuję bo można zwariować od
                                                    tych sprzecznych opinii lekarskich.

                                                    Lecę bo zaczyna się awanturować w kojcu - chyba mu sie nudzi samemu smile)))

                                                    pozdrawiam.
    • wiki41 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.12.03, 22:29
      Właśnie się rozpisałam, a tu system mnie wylogował.
      Tym razem się straszczę:

      Wczoraj byłam na kontrolnej wizycie u pani rehabilitanntki - bardzo dobrej nota
      bene. Obejrzała Patryka, wskazała na jego zaciśnięte piąski i powiedziała, że
      jak wyciąga ramiona i zaciska piąstki, to robi to, aby łatwiej utrzymać
      równowagę. Po czym dodała: Mówię pani o tym, żeby się pani nie denerwowała, jak
      pani gdzieś wyczyta, że w trzecim miesiącu dzieci już nie powinny zaciskać
      pięści"smile)

      Pozdraiwm, Wiki
      • gagarin3 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.12.03, 00:15
        MAGDA - nasza sytuacja nie wygląda zbyt różowo. Mamy kolejne skierowania na
        badania - tym razem u neurochirurga i okulisty (badanie dna oka), a potem
        tomografia kom. - powtórnego USG przez ciemiączko nie da się zrobić - bo już
        zarosło... Nie ma nic gorszego, niż to, co teraz przeżywamy... Dziękuję Ci, że
        jesteś jedyną osobą na tym forum, od której usłyszałam słowo otuchy...
        Pozdrawiam, Agnieszka.
        • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.12.03, 12:05
          Witam!
          AGNIESZKO trzymaj się! Rzeczywiście nie napisałam Ci żadnej otuchy, ale
          myslałam o Piotrusiu wczoraj i pamiętałam o Waszych badaniach. Wierzę, że
          wszystko będzie dobrze!
          pozdrowionka i całuski dla Maluszka no i dla Ciebie też
          Basia

          P.S. Na pocieszenie powiem Ci, że koleżanki ze szkoły rodzenia córeczka też
          miała efekt zachodzacego słońca i ponoć bardzo mocno, ale wszystko jest w
          porzadku-USG nic nie wykazało i lekarz powiedział jej, że najważniejsze, że
          Mała się dobrze rozwija, tzn. opanowuje wszystkie zdolności ruchowe a to z
          oczkiem powinno niedługo minąć. B.
        • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.12.03, 12:09
          do Gagarina3:
          Agnieszka,bardzo cię przepraszam za brak riposty na twoje posty.
          Nie wiedziałam że to taka poważna sprawa,myślałam że to zwykłe badania.Przykro
          mi że cię opuściłyśmy w tak trudnych chwilach,ale teraz się poprawię.
          Jestem z tobą i trzymam kciuki za pomyślne wyniki badań.Na pewno wszystko
          będzie dobrze, zobaczysz.
          Jesteś bardzo dzielna i dasz sobię radę.
          Pisz co wynikło z badań i w ogóle co u was.

          pozdrawiam,
          Justa.
        • czarka77 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.12.03, 14:18
          Agnieszko-gagarin3, trzymajcie się
          Życzę dużo cierpliwości i kompetentnych lekarzy na drodze
          Pozdrawiam
          Kasia
          • magda6811 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.12.03, 16:18
            GAGARINIE Drogi - tak to już jest, że matki zawsze się zamartwiają, czasem
            bardziej, czasem mniej racjonalnie... Spróbujmy jednak zracjonalizować Twoje
            lęki - 1.objaw "zachodzącego słońca" (zdaje się, że dziś dosyć powszechny -
            choćby głosy na Forum) był już wtedy, kiedy robiliście USG przezciemiączkowe -
            ono wykazało, że wszystko jest OK.
            2. Objaw jest nadal, tyle tylko, że nie można już zrobić USG - ale
            najprawdopodobniej nie ma NOWEJ przyczyny STAREGO objawu - a więc - lekarz nie
            może tego zlekceważyć i musi skierować Was na jedyne teraz możliwe badania -
            Tomograf i badanie dna oka.
            3. Dzidzius rozwija się prawidłowo - a więc TO JEST NAWAZNIEJSZE - a "reszta
            to tylko dodatki", jak powiedziała kiedś mądra pani neurolog.
            4. Jak się domyślam (bo o tym nie wpsominasz) - obwód główki nie budził
            zastrzeżeń lekarza - co jest kolejnym powodem, żeby Cie uspokoić (choć trochę)
            Domyslam się, że dopóki nie dostaniesz "czarno-na-białym" wyniku, że jest OK
            będziesz drżała i o niczym innnym mysleć się nie da. Niech Cie pocieszy
            opowieść lekarza, który robił USG Stefowi - jego żona pediatra widziała
            objaw "zach. słońca" u swoich wóch córek, zamęczała go i kilkakrotnie robił im
            USG - wszystko było OK. Przyglądałam się dzisiaj dokładnie Stefowi - kiedy
            nagle wjeżdżamy (wchodzimy) w mrok, kiedy, chce coś b.dobrze zobaczyć otwiera
            właśnie tak szeroko oczy, że widać kawałeczek białka nad tęczówkami. Teraz jest
            to już mniejsze i rzadsze, ale to właśnie z tego powodu robiliśmy USG. Ale
            jeszcze jest i nikt sę już tym nie przejmuje.
            Jeszcze jedno - moja córeczka kiedy miała 3 latka traciła przytomność w
            chwilach wielkich emocji (zdarzyło się to 3 razy, kiedy biegła z wesołą miną i
            nagle się przewróciła)- robiono jej EEG. Pani, doktór dając mi opis
            powiedziała - jest złe. Na moje wszelkie pytania "ale co jest złe, co to
            znaczy" odpowiedziała obcesowo "lekarz prowadzący Pani wytłumaczy". Zanim
            dotarłam do mądrej pani Neurolog wylałam wiadro łez sądząc, że Agata ma
            padaczkę. Dopiero ta Neurolog po obejrzeniu badania, po dokładnym wywiadzie i
            zbadaniu dziecka powiedziała, że to tzw. "bezdech afektywny", że z tego
            wyrośnie (tak się stało) a o wyniku EEG mam nie mysleć, bo "1/3 populacji
            zgarnięta z ulicy będzie miała złe EEG, ale o tym nawet nie wie" i
            dodała "miałam pacjenta z plasawicą i zaburzeniami wszelkiego typu, który miał
            prawidłowe EEG - i co z tego?". I jeszcze jeden przykład - synek mojej
            przyjacółki urodził się z rozszczepem kręgosłupa i poszerzonymi komorami
            mózgowymi (co zwykle idzie w parze). Neurochirurg powiedział jej,że
            najważniejsze, że to się nie rozwija (komory nie poszerzają) a co z tego , że
            tak ma - "może pani też ma i o tym nie wie?" Najważniejszy jest obraz kliniczny
            a ten u Was jest dobry - pacjent czuje sie doskonale!
            Dziewoje - Stef tez sie slini i ssie raczki - to ponoć takze b.wazny etap
            rozwoju. A zeby? - mamy jeszcze troche czasu, choc objawy pojawiaja sie duzo
            wczesniej...
            UWAGA - Dzis w nocy karmila Stefa tylko 2 razy!!!!! + dwa podania smoczka -
            slowem 4 wstania to u nas RAJ! Oby tak dalej.
            Mam pytanie - jak spia Wasze dzieci - na brzuszku. plecACH, BOCZKU?
            W srode graja "Pod słońcem Toskanii" - wybieram sie, bedzie tez ASIA_Z - kto
            jeszcze????
            magda
            • gagarin3 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.12.03, 00:23
              Dziękuję za wsparcie. Zwłaszcza za Twój wywód MAGDA. Niestety brakuje mi
              dystansu do tego wszystkiego, bo neurolog oświadczyła, że Piotrek ma
              zarośnięte szwy czaszkowe... A na dodatek zwróciła uwagę na nieprawidłowy
              kształt czaszki - stożkowaty na czubku i krótki spłaszczony w części czołowej
              (sama to dawno zauważyłam, w przeciwnieństwie do tych wszystkich pediatrów,
              którzy oglądali moje dziecko wcześniej i twierdzili, że jestem przewrażliwiona
              prosząc o skierowanie do specjalisty...) Hmmm.. nie wygląda to dobrze, ale nie
              będę sama wydawać diagnozy, tylko zaczekam do wtorku... Muszę Wam jeszcze
              opowiedzieć zabawne zdarzenie. Kiedy zjawiliśmy się u nerologa okazało się, że
              nie ma nigdzie zapisane, że byliśmy umówieni... Bardzo się zdziwiliśmy, bo
              dzwoniliśmy tam kilka razy i próbowaliśmy przyspieszyć termin, niestety
              bezskutecznie. W końcu jedna z lekarek zgodziła się nas przyjąć, chyba tylko
              ze względu na maleńkie dziecko. Wszystkie rejestratorki i pielęgniarki dziwiły
              się jednak, jak to się mogło stać, że nigdzie nie figuruje nazwisko naszego
              dziecka. Pokazałam jednej z nich karteczkę, którą dostałam od naszej pediatry
              z namiarami... i okazało się, że pomyliliśmy szpitale! Kobieta okazała się
              jednak ludzka, tylko mrugnęła do nas porozumiewawczo i powiedziała, żeby się
              do niczego nie przyznawać... Tak też zrobiliśmy. Widać jednak, że da się bez
              kolejki...
              • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.12.03, 07:55
                Po przeczytaniu wywodu Magdy też myślę że będzie dobrze i ma nadzieję że Gagrin
                czuje się lepiej po przeczytaniu.

                A mojemu Adasiowi w nocy zaczął się katar.Ciężko mu było oddychć,ale jakoś spał
                na szczęście.Ciekawe od kogo się zaraził sad(

                Jeśli chodzi o kino to ja się też wybieram w środę.To do zaobaczenia i mam
                nadzieję że frekwencja w końcu dopisze smile)

                pozdrawiam,
                Justa.
                • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.12.03, 11:10
                  Witajcie smile
                  MAGDA masz wielki dar spokojnej oceny sytuacji! i jeszcze potrafisz ten spokój
                  przekazać nam wszystkim. Agnieszka też napewno jest troszkę spokojniejsza.
                  Jestem przekonana, że będzie ok., bo przecież Mały rozwija sie prawidłowo i to
                  jest najważniejsze. Trzeba dokładnie wszystko zbadać, żeby być spokojnym, że
                  niczego się nie zaniedbało i z radością obserwować rozwój Maluszka!
                  Zaczynam wierzyć w mądrość mojej lekarki, która nie jest zwolennikiem
                  przeprowadzania dużej liczby badań, jeśli dziecko rozwija się prawidłowo i nie
                  ma wskazań. Tak jak powiedziała Magda sami nie wiemy co mamy; jakbysmy tak
                  poddali się kompleksowym badaniom to kto wie co w nas siedzi.
                  Życze Ci Agnieszko, jak już ktoś też wczesniej napisał, kompetentnych lekarzy
                  i pytaj, pytaj, pytaj ich w nieskończoność, aż wyjaśnisz wszystkie wątpliwości
                  co do zdrowia synka. Powodzenia!

                  pozdrawiam Basia

                  P.S. Mam nadzieję, że spotkamy się w kinie, ale niestety wirtualnie Gdańsk-
                  Warszawa, papa B.
                  • jasko_mama sen Maluszków 14.12.03, 11:20
                    Gratulacje dla Stefanka, że wreszcie zaczyna zauważać ze noc jest do spania,
                    oby tak dalej!
                    Moja córeczka spi zawsze na pleckach. Na początku układałam ją na boczku, ale
                    jak zaczęła się wiecej ruszać to wyladowała zawsze na pleckach i tak zostało.
                    Główkę kładzie na boczku i staram się żeby na różnych bokach, tzn.
                    przygotowuje jej "atrakcje" w łóżeczku - grzechotki z boku raz z jednej raz z
                    drugiej, którymi bawi się przed zaśnięciem i narazie skutkuje. W ogóle
                    zauważyłam, że odkąd zmieniliśmy jej kierunek spania to śpi dużo lepiej, może
                    to jest spoób na poprawę snu MAluszków?
                    Natomiast na brzuszku bałam się kłąść Małą, bo oczywiście naczytałam się
                    o "zespole nagłej śmierci łóżeczkowej", który wystepuje głównie u dzieci
                    śpiących na brzuszku. Ale mja chrzesniaczka (1,5roku) od poczatku śpi na
                    brzuszku i tylko w tej pozycji jej dobrze.

                    pozdrawiam Basia i słodko drzemająca u rodziców w łóżku Amanda
        • wiki41 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.12.03, 22:46
          Gagarin, ja też nie wiedziałam, że to coś poważnego... (Właściwie nadal nie
          wiem, co to jest objaw zachodzącego słońca.) Ale przecież wszystko się wyjaśni,
          może martwisz się niepotrzebnie. Napisz po wizycie, mam nadzieję, że będą to
          dobre wieści.

          My także wybieramy się do okulisty na badanie dna oka - Mały ma jedną źrenicę
          większą. Też mam nadzieję, że wizyta mnie uspokoi...

          Wiki
    • gryziaczek sen maluchow 14.12.03, 12:12
      Pozdrawiam serdecznie wszystki wrzesniowe mamy.Moj Krzys spi tylko na brzuszku
      (poza spacerem). Gdy probuje go polozyc na plecy od razu sie wybudza.Jestem
      bordz szczesliwa, ze maly zaczal spac. Zasupia okolo 20.30, karmienia o 1 i 4,
      pobudka o 6-7.Jestesmy po drugim szczepeniu.Ceny szczepionek w aptekach sa
      rozne.W poblizu naszego domu jest 6 aptek ceny tej samej szczepionki
      ksztaltowaly sie od 160 zl do 114 zl.Jestemy pod opieka bardzo sympatycznej
      pani doktor w panstwowej prychodni, ma zawsze dla nas czas. Moge telefonicznie
      prosic o rade. Gorzej z ortopeda, na ostatniej wizycie, stwierdzila, ze Krzys
      ma szeroki pierscien i grozi to przepuklina.Na moja prosbe o wyjasnienie-
      powiedziala, ze nie znam budowy anatomicznej i nie bedzie mi tlumaczyc.
      Serdecznosci dla wszystkich mam
      • magda6811 Re: sen maluchow 15.12.03, 10:36
        GAGARINIE - jasne, ze do konca uspokoja Cie tylko dobre wyniki, ktorych Ci
        zycze i ktorych jestem pewna. Dyskretnie tylko przypomne, że taki kształt
        czaszki Piotrus ma od dawna (wiec pewnie jeszcze wtedy, kiedy przezciemiaczkowe
        USG wykazalo, że wszystko OK) a wiec "stary" objaw "zach.s" nie spowodowal tego
        w ostatnich dniach. Dobra diagnoza jest Ci potrzebna zebys mogla sie cieszyc
        jego rozwojem a nie wpatrywac z niepokojem bo Ty sie wykonczysz a on biedulek
        tez to czuje. Z tego co pamietam, jedna z pierwszych "napotkanych" przez Ciebie
        pediatrzyc powiedziala, ze duzo dzieci ma teraz szybko zarastajace ciemiaczka
        wiec juz tym sie nie przejmuj, czaszka i tak dalej rosnie. Pech tylko, ze nie
        mozna zrobic USG a tylko Tomograf. Tym razem juz szpitala nie pomylcie! A tak w
        ogole skad jestescie - z poludnia czyli co - Kraków?, Katowice?......???
        Dziewczyny

        GRYZIACZKU - ale Wam sie uprzejma ortopeda trafiła!
        • aczerk Re: sen maluchow 15.12.03, 12:05
          Ach, też bym poszła do kina. Niestety, u nas w Opolu jedynie Kinoplex, a tam
          seansów dla mam z dziećmi nie ma.
          Właśnie wróciłam ze spacerku - pomimo zawieji, śniegu i wiatru musiałam pójść
          bo już wczoraj biedaczek nie był na dworze i cały dzień marudził okropnie. No
          więc dzisiaj postanowiłam go pohartować. Niestety, wyszłam i wróciłam. Tak
          okropnie wieje że nie dało się iść z wózkiem. Na szczęście Oskar zasnął w
          międzyczasie i teraz śpi w wózeczku w pokoju obok przy otwartym balkonie.
          Coś mi się wydaje że jesteśmy najmłodsi wśród wrześniówek. My dopiero
          szczepienie mamy mieć w przyszłym tygodniu, ale z powodu świąt postanawiam
          przesunąć je na po świętach. Powiem Wam szczerze że się wogóle nie orientuję w
          tych szczepionkach - Hib, jakieś skojarzone - wogóle nie kumam. Ostatnio trochę
          poczytałam o Hib i się zastanawiam. A wiecie jaką mamy w przychodni mądrą
          pielęgniarkę? Jak się zapytałam przy ostatnim szczepieniu czy może mi coś
          powiedzieć o tym Hib, co to jest to ona powiedziała, że jest to szczepionka
          przeciwko PORAŻENIU MÓZGOWEMU. Wariatka.
          Mój mały zasypia ze smoczkiem. Tylko i wyłącznie. Zaczynam się zastanawiać jak
          go od tego oduczyć. Na szczęście poza spaniem i spacerkiem smoka nie uznaje.
          Wogóle ostatnio ma problemy z zasypianiem (po 3 miesiącach spokoju!), ale na
          szczęście tylko w dzień. Tak go wszystko interesuje dookoła, że nie może
          zasnąć. A potem jest tak zmęczony że płacze bo nie umie już zasnąć.
          GAGARINIE, trzymam kciuki za te badania, mam nadzieję że będzie wszystko
          dobrze. Wiem jak się martwisz, u mojego maluszka katarek doprowadził mnie parę
          razy do bezsenności. Ale jestem zdania, że trzeba być dobrej myśli, optymizm
          potrafi zdziałać cuda.

          Pozdrawiam świątecznie
      • magda6811 Re: sen maluchow 15.12.03, 10:44
        ---GRYZIACZKU - ale Wam sie uprzejma ortopeda trafiła! Swoja droga to, co
        piszesz o cenach szczepionek, a raczej o roznicach w cenach daje wiele do
        myslenia. Trzeba wszystko sprawdzic. Nie wiem jakim cudem w LIM-ie w
        Mariott'cie place tylko 118 za INFARIX z Hibem i wszystkimi innymi swinstwami
        (5 chorób) a w Aptece mozgą zadac 160 zł???!!!
        ---GAGARINIE - jasne, ze do konca uspokoja Cie tylko dobre wyniki, ktorych Ci
        zycze i ktorych jestem pewna. Dyskretnie tylko przypomne, że taki kształt
        czaszki Piotrus ma od dawna (wiec pewnie jeszcze wtedy, kiedy przezciemiaczkowe
        USG wykazalo, że wszystko OK) a wiec "stary" objaw "zach.s" nie spowodowal tego
        w ostatnich dniach. Dobra diagnoza jest Ci potrzebna zebys mogla sie cieszyc
        jego rozwojem a nie wpatrywac z niepokojem bo Ty sie wykonczysz a on biedulek
        tez to czuje. Z tego co pamietam, jedna z pierwszych "napotkanych" przez Ciebie
        pediatrzyc powiedziala, ze duzo dzieci ma teraz szybko zarastajace ciemiaczka
        wiec juz tym sie nie przejmuj, czaszka i tak dalej rosnie. Pech tylko, ze nie
        mozna zrobic USG a tylko Tomograf. Tym razem juz szpitala nie pomylcie! A tak w
        ogole skad jestescie - z poludnia czyli co - Kraków?, Katowice?......???
        ---Dziewczyny, pytam o to spanie, bo Stef najlepiej lubi na boczkach (podpieram
        od tylu poduszeczka, bo jak sie przewracal na plecy to protestowal) ale nie
        wiem, czy to nie szkodzi na stawy biodrowe? Ucze go wlasnie spac na brzuszku -
        efekty juz sa a "smiercia łozeczkowa" juz sie nie przejmuje - teraz juz
        doskonale dzwigaja glowki... Wierze w przeznaczenie.
        -Meldunek z placu boju - juz trzecia noc przespana - karmienia tylko o 2 i 6 i
        juz bez podawania (i w ogole bez) smoczka!!!!!! Nowe zycie, chyba pomysle o
        kolejnych dzieciach - ha, ha, ha...
        --W srode w kinie proponuje spotkanie po prawej stronie na fotelach (zaraz za
        wejsciem) 20 minut przed 12-ta. JUSTAKOKO wie gdzie - my sie rozpoznamy. Ja
        bede w fioletowej (wrzosowej) puchówce (spiete wlosy blond) a Stef w foteliku
        MAXI-COSI granatowa obudowa wysciólka w bezowo granatową krateczke i bezowe
        misie.
        Caluski, magda
        • witka06 Re: sen maluchow 15.12.03, 12:32

          witam serdecznie,
          Agnieszko, nie martw sie na zapas, na pewno wszystko bedzie dobrze!!
          dziewczyny maja racje,ze trzeba nabrac troche dystansu do "zycia", bo jak tak
          dalej pojdzie (drzenie o kazde zacisniecie piastki, uciekajaco oczko itp)to
          zanim nasze maluchy pojda do szkoly bedziemy strzepem nerwow. a jak to sie mowi
          male dzieci maly klopot, duze dzieci duzy klopot. musimy chyba troche zostawic
          sobie energii na pozniej!! wiem,ze to latwo powiedziec, bo sama histeryzuje,
          ale powiedzialam sobie,ze koniec, trzeba troche zmienic swoje podejscie do
          sprawy i martwic sie, kiedy rzeczywiscie beda ku temu powody. trzymamy mocno
          kciuki i czekamy na dobre wiesci.

          co do spanka, to moj maluch uznaje tylko spanie na pleckach. wczesniej
          tolerowal tez boczki. Gratulacje, ze Stefek troche odpuscil biednej mamie!!
          Dima zasypia ok 21, pierwsza pobudka ok 2, potem 6-7. nie jest zle!

          dziewczyny jak daleko jestescie z przygotowaniami swiatecznymi? bo ja
          daleko....w lesie hihi. wczoraj wybralam sie na zakupy siwateczne, ale srednio
          mi to wyszlo, bo caly czas myslalam o malym, ktory zostal w domu z tatkiem.
          odciagnelam mleka, ale nie bylam pewna, czy to wystarczy (120ml). Ile powinnam
          zostawic, nie mam pojecia ile taki maluch jest w stanie zjesc, jak to jest u
          was??
          wlasnie, zabieracie wasze maluchy do supermarketow?? widzialam tam takie
          maluszki, ale jakos nie moge sie przekonac,zeby ciagnac tam synka.
          pozdrawiam serdecznie
          wiola
          • aczerk Re: sen maluchow 15.12.03, 13:10
            Ja mam zrobione już wszystkie prezenty, zakupy robię etapami w osiedlowych
            sklepikach ale chyba w tym tygodniu wybiorę się do supermarketu. Oczywiście
            sama. Jakoś nie wyobrażam sobie wejść do Reala w maluchem i to w dodatku przed
            świętami. Maluszka z tatkiem zostawiam po południami od czasu do czasu, ale
            jeszcze ani razu nie ściągałam pokarmu. Po prostu karmię Oskara przed wyjściem
            i gnam na łeb i szyję, szybciutku wracam. Zazwyczaj mnie nie ma max. 2
            godzinki. Co do ściągania pokarmu, to mam z tym raczej problem no i nie chcę
            żeby mały był karmiony z butelki.

            Masz rację z tym dystansem - ja też postanowiłam trochę odpuścić bo nawet
            katarek u mojego malucha doprowadzał mnie do bezsenności.
        • gagarin3 Re: sen maluchow 15.12.03, 13:15
          MAGDA, jesteś naprawdę niezwykła smile Mieszkamy w niedużym miasteczku koło
          Nowego Sącza. Z małym jeździmy do szpitala w Krakowie... Zazdroszczę Ci
          przespanych nocy. Piotruś co prawda też je dwa razy w nocy, ale butelkę, więc
          znacznie więcej przy tym zachodu... Budzi się za to kilkanaście razy, głównie
          z powodu smoczka, od którego jest najzwyczajniej w świecie uzależniony. Jak
          uporamy się z innymi problemami, to zwrócę się o poradę, jak wyleczyć go z
          tego "nałogu"... Pozdrawiam. Agnieszka
          • jasko_mama Zamartwianie się 15.12.03, 21:18
            Witam!
            Ja jeszcze o tym ciągłym zamartwianiu się różnymi rzeczami. Ostatnio zaczęło
            mi się wydawać, że Mała wykrzywia tułów, no i panika sad I jeszcze zaczęłąm
            zwracać uwage na te nieszczęsne piąstki, że szczególnie lewa częśto zaciśnięta
            i zaczęło się... Mama moja bardzo przytomnie wyciągnęła książkę starszą ode
            mnie "Rozwój niemowlęcia". Niesamowita pozycja, bijąca na głowę wszystkie
            dzisiejsze książki w księgarni o rozwoju dziecka! Wszystkie fazy rozwoju sa
            dokładnie opisane we wszystkich dziedzinach no i fantastyczne zdjęcia
            maluszków pokazujace krok po kroku wszystkie ruchy (nie tam jakieś rysunki!).
            Okazało się, że to wykrzywianie tułowia to próby przewrotów na brzuszek -
            Elżbietka z książki robiła to identycznie mając 15 tyg. Super książka, a ma
            już 35 lat, ale przecież dzieci ciągle rozwijaja się tak samo!

            pozdrawiam wszystkie zamartwiające się mamusie i ich zdrowo rozwijające sie
            dziciaczki smile
            papa Basia
          • karolka_1 Re: sen maluchow 16.12.03, 10:02
            Witam,
            własnie wczoraj byłam z Dominika na szczepieniu -Hib. Mała tylko musiała odespac
            traumatyczne przeżycie, jakim jest szczepienie smile. Dzisiaj zachowuje sie juz
            zupełnie normalnie - bardzo mnie to cieszy, bo juz mam spokojniejszy sen przed
            kolejnymi szczepieniami.
            Co do spania, to jak juz wczesniej pisałam Domino spi cała nocke - od 20 do 6
            rano, czasem 7.30. Śpi tylko na brzuszku - pediatra powiedziała, ze bezpieczniej
            jest na brzuszku, poniewaz jesli sie w nocy uleje to dziecko sie nie zachłyśnie,
            a na plecach jest wieksze prawdopodobienstwo zachłyśniecia...
            Na plecach Dominika lezy tylko wtedy, gdy gra nad nia karuzela - ogólnie lezenia
            na plecach jest dla niej najwieksza kara....
            Przygotowania do swiat - w tym roku, mam wrazenie, ze gdzies zgubilam caly czar
            przedswiateczny. Jestem przemeczona i mam wszystkiego dosyc. Caly dzien w domu z
            Miska mnie wykancza. Odwazyłam sie ja zostawic w niedziele z moimi rodzicami.
            Misia spała, wiec stwierdziłam, ze mam wolna godzinke. Wyszłam spokojnie...
            Wrociłam i okazało sie, ze moje dziecko po 5 minutach miało juz szeroko otwarte
            oczy i kolejne 40 minut wyła wniebogłosy...Az boje sie wrócic do pracy - a bede
            miala najprawdopodobniej taka mozliwosc...Opiekunku zrezygnuja z byci z tak
            absorbujacym dzieckiem. Czasem mam wrazenie ze mam malego egocentryka. Od kiedy
            sie urodziła wszystko co robie jest z nia zwiazane. Mam juz dosc. Nie mam nawet
            mozliwosci, zeby isc do fryzjera czy kosmetyczki. Nie moge spojrzec juz na
            siebie w lustro...Po prostu to odbicie, nie pasuje do mnie....sad
            Mąz sie stara, ale Miska akceptuje tylko bycie z mama. Nie mam pojecia jak to
            zmienic sad
            Eh, nawet na zakupy idziemy z Mała. Ide pozniej w markecie i slysze uwagi typu:
            "z takim malenstwem w sklepie", albo "co za wyrodna matka, ciagnie wszedzie
            dziecko". I co mam im tłumaczyc, ze moje dziecko uwaza, ze wyrodna matka to ta,
            która zostawia dziecko same?
            Pozdrawiam
            Karolina

            P.S.
            GAGARIN - poczekaj na wyniki wszystkich badań, takie szczątkowe jeszcze o niczym
            nie świadczą...POza tym, jestes wspaniała Matką, która obserwuje swoje dziecko i
            dlatego w odpowiednim momencie potrafisz mu pomóc. Pozazdrościc Piotrusiowi
            takiej Mamy smile
            • aczerk Re: sen maluchow 16.12.03, 10:30
              Tak to już jest z tymi dzieciaczkami. Do pół roku myślą, że ono i mama to
              jedność. A więc jak jednej części brakuje, to się robi smutno. smile Zacznij
              myśleć o przyjemnościach związanych z malutkim dzieckiem - o uśmiechu,
              gaworzeniu i miłości. Czy to nie rekompensuje trochę gorszego odbicia w
              lustrze? Przyjdzie wiosna, mała podrośnie, od razu się lepiej poczujesz.

              Mój mały z dnia na dzień zrobił się jakby innym dzieckiem. Dzisiaj kończy 12
              tygodni i nigdy nie był tak absorbujący jak teraz. Najgorzej jest z zasypianiem
              w dzień. Zawsze zasypiał sam, dostawał smoka, przytulał się do pieluszki i było
              po wszystkim. Od paru dni przy zasypianiu drze się wniebogłosy, muszę go trochę
              ponosić, potulić i dopiero po mękach zasypia. Zaczął też dziwnie jeść, possie
              trochę i przerywa, tak jakby chciał wziąć oddech. Robi to dość nerwowo i wydaje
              mi się że przy tym nałyka się powietrza. Efektem była dziś w nocy pierwsza
              kolka nocna. Na szczęście trwała tylko 20 minut. Ale niepokoi mnie ta zmiana u
              mojego dziecka. Czy Wasze maluchy też się tak w oczach zmieniają?

              Pozdrowienia
              • magda6811 Re: sen maluchow 16.12.03, 12:53
                KAROLKA - ja WIEM (bo to na sobie sprawdziłam), że nie ma nic gorszego niz
                sfrustrowana matka, majaca poczucie, ze sie poswieca, ze robi cos wbrew
                sobie... MUSISZ wychodzic z domu a zobaczysz z jak wielka radoscia, energia i
                przyjemnoscia bedziesz sie zajmowac potem Miska. Nakarm i wyjdz na godzine,
                potem na 2 (ja doszlam do 3). Co 2-3 dni wolaj mame i wychodz jesli tego
                potzrbujesz - a cos tak czuje z Twojego postu, ze to Cie postawi na nogi.
                Zdazylam juz byc u Fryzjera (niestety bo wygladam fatalnie i musze isc to
                poprawic!) zaczelam kupowac prezenty i Stef uczy sie byc z babcia. Jezeli Cie
                stresuje na poczatek zostawienie jej w domu to wypraw babcie na 2-godzinny
                spacer a Ty w druga strone i hulaj. Ja mam klopot z karmieniem (nie umiem
                odciagnac wiecej niz 60 ml) ale Miska je przeciez z butelki wiec w czym
                problem? Byc moze ona placze i sie denerwuje czujac Twoje zdenerwowanie -
                trudno jednak na poczatku sie wyluzowac musisz sie tego nauczyc. Nie przejmuj
                sie tym, ze cos jej sie stanie - naucz babcie kilku sposobow uspokajania i
                usypiania i zrob cos zebys z przyjmnoscia patrzyla w lustro, zebys poczula
                atmosfere swiat. Uwagami w supermarkecie sie w nie przejmuj (nie tlumacz nawet
                w duchu co lubi Twoja corka). Ja tez bylam kilka razy ze Stefem i o z tego?
                Posiedzial grzecznie, pospal i nic sie nie stalo. Jane, ze lepiej wyskoczyc
                samej (zwlaszcza jak sa tloki przedswiateczne), ale jesli nie masz innego
                wyjscia to po prostu robcie zakupy razem. Kiedy urodzilam Agatke i b. dlugo w
                ogole sie nie rozstawalysmy pierwsze wyjscie na ulice bez niej to bylo jak
                szok. Nagle "dawna Magda", nie napieta, przejeta, "na rozkaz" tylko ta z
                czasow "wolnosci". Chodzilam pol godziny po ulicach gapiac sie w wystawy i
                myslac KIM ja teraz jestem, JAK sie odnalezc, JAK odpoczac i NORMALNIE ZYC Z
                DZIECKIEM????? Nauczylam sie tego, kazdy sie nauczy - im szybciej tym lepiej.
                Pozdrowionka dla wszystkich.
                JUSTAKOKO (jak katarek) - idziecie do kina? Kto jeszcze?
                GAGARINIE - dzsiaj jest wtorek i mysle o Was - odezwij sie.
                -magda
                • wiki41 Re: sen maluchow 16.12.03, 18:38
                  Karolka, ja też polecam dziadków na kilka godzin. Mój tata uwielbia wnuka,
                  chodzi z nim na spacery, a ja wtedy mam chwilę dla siebie. Ostatnio wyrwałam
                  się z mamą na zakupy świąteczne. Trochę stresu miałam, po dwóch godzinach po
                  prostu w tył zwrot i do domu, bo może mały płacze... Ale rzeczywiście, tak jak
                  napisała Magda, poczułam powiew wolności. U mnie przebiega to łagodniej, bez
                  szoku, bo właściwie codziennie mam pomoc, ale WYJŚĆ SAMEJ udało mi się od
                  urodzenia Patryka 5 razy - wystarczyło palców jednej rękiwink. To naprawdę dobrze
                  robi, bo wtedy człowiek i ubierze się w COŚ (a nie w dres i t-shirt), i uczesze
                  ładniejsmile A dziadkowie szybko znajdują swoje sposoby, albo może przypominają
                  sobie dawne...

                  Gagarin, ja też o Was myślę. Odezwij się.

                  Pozdrawiamy wszystkie dobrze i gorzej śpiące Dzieci (i co za tym idzie - Mamy)
                  i dołączamy ostatnio do tych drugich -
                  Wiki i Patryk
                • gagarin3 Re: sen maluchow 16.12.03, 18:41
                  Jeszcze niewiele wiemy. Okulistka - zresztą bardzo nieprzyjemna - stwierdziła
                  podczas badania dna oka - "jakieś zmiany" i konieczność stałej obserwacji
                  dziecka. Neurochirurg była bardziej powściągliwa, nie zrobiło na niej wrażenia
                  ani zarośnięte ciemię Piotrusia, ani kształt jego głowy. Skierowała go na
                  tomografię. Słabo zrobiło mi się dopiero, gdy zobaczyłam rozpoznanie -
                  małogłowie i podejrzenie ciasnoty śródczaszkowej... Mam nadzieję, że to
                  wszystko jest dalekie od prawdy. Dzień spędzony w takim szpitalu to naprawdę
                  traumatyczne przeżycie. Tak wielkiej ilości nieszczęścia skoncentrowanego w
                  jednym miejscu nie widziałam jeszcze nigdy w życiu. I na dodatek te straszne
                  kolejki... Jutro też nie będzie łatwo - musimy się stawić rano, Piotruś na
                  czczo, bo badanie będzie przeprowadzone w znieczuleniu ogólnym. Potem jeszcze
                  kilka godzin pod drzwiami pani doktor i... No właśnie, wierzę, że będzie
                  dobrze i zacznę się cieszyć świętami, tak jak Wy... Pozdrawiam. Agnieszka
                  • magda6811 Re: sen maluchow 16.12.03, 19:08
                    GAGARINIE - Agnieszko - pamietaj zeby o wszystko wypytac, przygotuj sobie
                    kartke ze wszystkimi watpliwosciami. Lekarze uwielbiaja mowic swoim lekarski
                    jezykiem i czlowiek sie gubi. Co by Ci nie mowili pytaj CO TO ZNACZY dla
                    dziecka. Rozmiem, ze niestety z okulistka nie dalo sie porozmawiac. Bo co to do
                    jasnej cholery znaczy "jakies zmiany" - trzeba matce wszystko wytlumaczyc,
                    powiedziec co sie dlaej obserwuje i dlaczego! Nie zostawiaj zadnych watpliwosci
                    na potem czyli "do domu" bo wyobraznia dziala i czarnych mysli sie nie odgoni.
                    I pamietaj, ze czesto trzeba przejsc przez wiele gabinetow, zeby znalezc tego
                    jednego madrego lekarza. Gdybym ja kiedys z Agatka zaczela sluchac pierwszej
                    neurolog to podawalabym jej przy utracie przytomnosci leki na padaczke
                    WYCISAJACE zamiast POBUDZAJACE jej organizm i kt wie, moze do dzis leczylabym
                    ja na choroby widoczne jedynie na badaniu, ale niczym sie nie objawiajace...
                    Jest zdrowa i madra dziewczyna mimo zlego EEG. Wspominany przeze mnie juz synek
                    przyjaciolki (chodzi wlasnie do pierwszej klasy) jest swietnie rozwijajacym sie
                    malym lobuziakiem - mimo poszerzonych komor mozgowych od urodzenia (czyli de
                    facto nie widocznego na zewnatrz ale jednak)wodoglowia.
                    Jak ktos tu swietnie napisal - zycze madrych, kompetentnych lekarzy!
                    Pa, magda
                    • czarka77 Re: nasze dzieci 16.12.03, 21:18
                      Agnieszko-Gagarinie, koniecznie napisz po jutrzejszym badaniu, bo wszyscy się o
                      Was martwimy!
                      Natalia jest po drugim spotkaniu z panią rehabilitantką. Okazało się, że z jej
                      napięciem mięśniowym i asymetrią nie jest tak źle, rehabilitantka już nas nie
                      straszyła jak poprzednio. Po prostu mamy ćwiczyć i ją odprężać, bo jest
                      nadpobudliwa. No a w dodatku trochę nam się przeziębiła, ma katar i kaszel, ale
                      lekarz mówi, że to zwykłe niegroźne przeziębienie.
                      Do kina niestety nie idę, bo jutrzejsze przedpołudnie to jedyna okazja na
                      zrobienie zakupów świątecznych. Mam nadzieję, że wyrwę się też, żeby kupić
                      prezent mężowi... Chodzimy z Natalią do hipermarketów, od kiedy skończyła 2
                      miesiące, znosi to bardzo dobrze, część czasu przesypia, a przez resztę –
                      obserwuje, rozgląda się i uśmiecha. Czasem marudzi, ale rzadko.
                      Miłego seansu, trzymajcie się wszystkie.
                      Jeszcze raz Agnieszko-Gagarinie: modlę się za Was!
                      • jasko_mama Re: nasze dzieci 17.12.03, 00:36
                        Witam!
                        Agnieszka trzymajcie się i nie dajcie się (od lekarzy).
                        Myślę Was cieplutko smile

                        Ja też jutro nie pojade do kina. Przyszła zima, więc jechać 50km w taką pogodę
                        po prostu mi się nie chce.
                        Mamy dzisiaj z córcią mamy mały sukcesik za sobą - udało jej się wypić mleczko
                        z butelki!!! Po spacerku, na głodnego, jakieś 15 min przepychanki i wreszcie
                        dała się przeprosić!!! Niestety wieczorem już nie chciała tego powtórzyć, ale
                        jest światełko w tunelu smile

                        pozdrawiam wszystkich Basia
                        • javert Re: nasze dzieci 17.12.03, 09:54
                          Agnieszko-Gagarinie! Ja też jestem z Toba i twoim maleństwem myślami i
                          wsparciem! A co u mnie/ Dawno nie pisałam, ale musieliśmy sie przygotować do
                          chrzcin, doprowadzić mieszkanie do ładu, zrobić zakupy itp. Chrzciny przebiegły
                          miło i spokojnie. Adusia przetrwala pierwsze 10 minut w ciszy, po czym zaczęła
                          się wiercić (oczywiście mimi uprzedniego nakarmienia jej do syta), wiec
                          siegnelismy po smoczek. I cale szczescie bo zasnela od razu i do konca mszy juz
                          byl spokoj. Po uroczystosci pojechalismy do nas do domu.Ustalailismy z mezem ze
                          ja bede w kuchni, a on karmi mala z butli, wyszlo odwrotnie. Ja karmilam wsrod
                          gosci, a moj biedny maz staral sie wraz z moja mama odnalezc rzeczy ktore
                          przygotowalam. Na szczescie wszystko sie udalo i wyszlo bardzo sympatyczniesmiledo
                          szczepienia ide dopiero w czwartek, bo lekarka byla na urlopie:/A w sobote chce
                          uprosic mego malzonka by zostal z Ada w domu i karmil z butelki (w koncu przyda
                          sie ten zamrozony pokarm), a ja wyjde do fryzjera. Musze sie doprowadzic do
                          porzadku przed Świetami. A teraz jak zwykle życzymy Wam wszystkim udanego
                          dnia!!!
                          • justakoko Re: nasze dzieci 17.12.03, 10:46
                            no nareszcie się zalogowałam! Od 2 dni jakoś miałam z tym problem,nie wiem
                            czemu.

                            No więc do kina niestety nie idę,bo mój katar się rozwinął i strasznie boli
                            mnie gardło i głowa sad chyba mnie zawiało.
                            Adaś też ma katar więc na razie od wczoraj kiblujemy w domu sad a szkoda,bo dziś
                            taka ładna pogoda.No i film też się fajnie zapowiada sad ale cóż...

                            Gagarinie- trzymaj się, na pewno wszystko będzie OK i w końcu przestaniesz się
                            martwić.Napisz co dziś uradzili ci lekarze.

                            Co do spania to mój Adaś śpi raczej na plecach,na boku nie lubi,a na brzuszku
                            też ostatnio nie za bardzo.
                            Magda-ale masz fajnie że Stef coraz lepiej śpi.U mnie niestety bez zmian- 4
                            karmienia w nocy.Ale nie tracę nadziei.

                            Co do świąt to też mnie jeszcze nie ogarnął szał,bo w tym roku jakoś nie czuję
                            klimatu przedświątecznego.Jestem chyba za bardzo zmęczona,a teraz jeszcze chora
                            do tego wszystkiego.

                            Lecę bo mały się stęsknił za mnąsmile))
                            • gagarin3 Re: nasze dzieci 17.12.03, 12:49
                              Dziewczyny dziękuję za wiele ciepłych słów i Waszą troskę. Niestety nie
                              wróciłam szczęśliwa do domu. Mimo Twoich rad Magdo, nie udało mi się o
                              wszystko wypytać, bo złapaliśmy panią nerochirurg "w przelocie" i miała dla
                              nas dosłownie dwie minuty. Stwierdziła, że mózg jest mniejszy i otoczony
                              płynem - o tym drugim już wiedzieliśmy po badaniu USG półtora miesiąca temu.
                              Wodniaki w większości wchłaniają się same, więc jest nadzieja, że tak będzie w
                              przypadku Piotrusia. Powiedziała jednak, że nie należy przekreślać dziecka, bo
                              na razie głowa rośnie, a szwy czaszkowe nie są zarośnięte. Mamy go obserwować,
                              mierzyć głowę, chodzić na badanie dna oka i zgłosić się ponownie za dwa
                              miesiące. Na razie nie ma żadnych wskazań do interwencji chirurgicznej. Były
                              również ogromne problemy ze znieczuleniem małego - mimo podania dawki
                              odpowiedniej do jego wagi, nie chciał zasnąć, a po jej zwiększeniu długo nie
                              mógł się obudzić. A gdy już się to udało, nie mogliśmy go uspokoić, bo
                              przeraźliwie płakał. Jestem wykończona, to z pewnością były najgorsze dni w
                              moim życiu... Nie zamierzam jednak załamać rąk i płakać nad moim dzieckiem.
                              Kocham go od chwili, kiedy dowiedziałam się, że jest z nami (tzn. od
                              ubiegłorocznej Wigilii...) i nie zmieni tego milion najgorszych diagnoz
                              lekarskich. Pozdrawiam gorąco. Agnieszka
                              • czarka77 Re: nasze dzieci 17.12.03, 17:28
                                AGNIESZKO-GAGARINIE! Czyli nie jest źle, bo jak by było, to pani neurolog nie
                                załatwiałaby wszystkiego w przelocie i by Was na pewno zatrzymała. No i przede
                                wszystkim chciałaby Was widzieć wcześniej niż za 2 miesiące. Miejmy nadzieję,
                                że to ostatnie takie okropne badanie. Piotruś jest na szczęście za malutki,
                                żeby zapamiętać tę traumę, i Ty też się staraj wyrzucić to z pamięci. Domyślam
                                się, że to niełatwe. [Mam młodszego o 14 lat brata, którym opiekowałam się na
                                zmianę z mamą po śmierci taty (tata zmarł, gdy Wojtek miał 1,5 roku). Było
                                złamanie ręki, szycie rozbitej wargi, tomografia po wstrząśnieniu mózgu,
                                naoglądałam się... Musiałam z nim jeździć po szpitalach wojewódzkich (pochodzę
                                z małego miasteczka na wschodzie Polski), bo mama była świeżo po operacji i nie
                                mogła. Współczuję Ci kochana z całego serca, bo wiem, co to bezradność i
                                zagubienie w takiej chwili].
                                JUSTYNA! No to masz nieciekawie, wiem, bo półtora tygodnia temu zachorowałam
                                ja, a potem Natalia. U niej na szczęście skończyło się na przeziębieniu. Ja
                                natomiast kupiłam na polecenie lekarki świetny lek, który można kupić bez
                                recepty i zażywać także karmiąc piersią. Nazywa się Sinupret. Na początku
                                (pierwsze 2 dni) brałam 3 razy dziennie po 4 tabletki, potem 3x2. Kosztuje 42
                                zł/100 tabletek. No i do tego herbata z miodem. Natalia dostała lek
                                homeopatyczny Dosera firmy Dagomed ( razy dziennie po 2 granulki rozpuszczone w
                                łyżce ciepłej wody). Może to się Wam przyda. Na razie pozdrawiam, bo mała mi
                                nie pozwala na więcej. Ostatnio bardzo się rozgadała. Aha, wiecie, że Natalia
                                już siedzi? Na naszych kolanach, oczywiście podtrzymywana, ale jej
                                rehabilitantka powiedziała, że może, jeśli tylko ma ochotę, tak robić. Jest
                                wystarczająco silna i ładnie trzyma głowę. Zresztą nie da się jej już położyć -
                                siedzi i siedzi. Tylko to okropne napięcie. Ale ciągle ćwiczymy...
                                Pozdrawiam Was, trzymajcie się
                                • justakoko Re: nasze dzieci 18.12.03, 11:09
                                  Czarka_ czy ten lek który dawałaś Natalce to był na katar czy przeziębienie czy
                                  na co?Bo mój Adaś ma katar,ltórego od sobaty nie mogę się pozbyć.Wkaraplam mu
                                  wodę morską i wyciągam gruszką zawartość noska,ale to nie pomaga za
                                  bardzo.Ostatnio nawet mam wrażenie że jest gorzej a nie lepiej więc już
                                  zupełnie zgłupiałam.Dziewczyny co wy dajecie swoim dzieciom na katar?Może jakaś
                                  inchalacja?

                                  Magda i AsiaZ- fajnie że byłyście w kinie, ja niestety chora-chociaż już dużo
                                  lepiej się czuję.Bardzo chciałam zobaczyć ten film,no ale chyba pozostaje mi
                                  czekać aż się pojawi w wypożyczalniach.Ciekawe co teraz będą grali.W Wigilię
                                  chyba nie ma seansu?I tak mnie nie będzie w Warszawie,ale po świątach się
                                  wybieram.Mam nadzieję że będziemy zdrowi.

                                  Jeśli chodzi o święta i dania wigilijne to ja chyba zjem tylko barszcz
                                  czerwony,ziemniaki i karpia w galarecie-szkoda bo uwielbiam śledzie w każdej
                                  postaci sad szczególnie z ziemniakami, ale tym razem same ziemniaki skosztuję smile
                                  No trudno, przynajmniej się nie przejem smile ale się pocieszam co smile))
                                  A jak u was z wagą?Wróciłyście już do tej sprzed ciąży?Bo ja jeszcze niestety
                                  nie,ale i tak nie jest tak źle jak myślałam.Macie jeszcze kreskę na brzuchu?Bo
                                  ja mam i ciekawi mnie kiedy zniknie.
                                  Umówiłam się w poniedziałek na solarium, manicure i na hennę, a w środę do
                                  fryzjera na farbowanie i obcięcie, żeby się w miarę dobrze czuć wśród ludzi w
                                  moim rodzinnym mieście czyli Płocku smile)

                                  Nie mam pomysłu na prezent dla męża?A wy jak?

                                  pozdrawiam.
                              • magda6811 Gagarinie - 17.12.03, 17:31
                                Gagarinie - Agnieszko, jestes wspaniała. Piotruś ma cudowną Mamę.
                                Ja myślę, że lekarskie "nie należy przekreślać dziecka" to w języku normalnych
                                ludzi znaczy - "są duże szanse, że wszystko będzie dobrze", co potwierdza
                                kolejne lekarskie zdanie, że "interwencja chirurgiczna nie jest na razie
                                konieczna". Gagarnie - szkoda (już bez komentarzy), że pani neurochirurg była
                                aż tak zajęta, ale może w Twoim miescie jest jakis lekarz, z ktorym warto
                                porozmawiac? Czy ktos wyjasnil Ci np. kwestie wit D3? W tym wypadku to pewnie
                                ma znaczenie czy ja dawac czy nie...
                                Przed Wami trudne dwa miesiace. Wierze, że nastepnym razem wrocisz uspokojona.
                                Przeszliscie dzis strasznie duzo, odpocznijcie. Mysle o Was. Caluski dla
                                Piotrusia - najwazniejsze, ze tak dobrze sie rozwija.
                                magda
                                • jasko_mama Re: Gagarinie - 17.12.03, 21:57
                                  Agnieszko! ale jesteś dzielna! no i Piotruś również. Nawet nie wyobrażam sobie
                                  co przesliście... Trzymajcie się! Będzie wszystko ok., napewno niczego nie
                                  przeoczysz, bo jestes bardzo czujna i spokojnie doczekacie do nastepnej
                                  wizyty, a Piotruś napewno zaskoczy Cię niejednym do tego czasu! smile
                                  Spróbuj trochę odpocząć (wiem, że to trudne w takich chwilach), ale myslę, że
                                  Świeta Ci w tym pomogą.
                                  pozdrowionka papa
                                  Basia

                                  P.S. Czy byłyście w końcu w kinie? Jak tam film - warty "zachodu"? B.
                                  • magda6811 KINO i takie tam inne... 18.12.03, 08:09
                                    Bylysmy tylko dwie (nikt sie do nas nie przysnal) - ASIA_Z i ja. Film b.piekny -
                                    ladna i madra bajka w scenerii poludnia. Piekne zdjecia Toskanii, piekne
                                    tamtejsze twarze, problemy, ktore kobiety lubia najbardziej - czyli o
                                    przyjazni, o milosci, o zdradzie, o samotnosci o madrym zyciu....
                                    Polecam.
                                    JUSTAKOKO - Stef zaczal sie przyzwocie zachowywac w nocy dwa sni przed
                                    skonczeniem 3 miesiecy. Masz wiec duza szanse, ze i Adas w tym tygodniu spojrzy
                                    w kalendarz i przestanie sie wyglupiac. Zaczelam Stefa przetrzymywac z
                                    karmieniami w dzien do 3 godzin (Boze! dla mnie to sukces a przeciez tak to sie
                                    karmia chyba nowordki!) i widocznie zalapal, ze trzeba rzadziej. Je teraz
                                    dluzej, przed kolejnym karmieniem wydluzam czas - swietne zabawy, smichy-hihhy,
                                    gadu, gadu i daje rade. Zauwazlam tez, ze w nocy latwiej mi go tez uspokoic
                                    jesli sie rozbudzi "miedzy karmeniami" - smoczkiem + glaskanie i czasem spi
                                    dalej. Jego ciagle meczy brzuch - jak tylko "sobie ulzy" z bakami to spi dalej.
                                    Czekam juz niecierpliwie na wprowadzenie do jego diety warzyw bo to zmienia
                                    flore bakteryjna w jelitach i zwykle tym wrazliwcom brzuchowym radykalnie
                                    pomaga. W dzien radzi sobie z tym swietnie - jest samodzielny, pogodny - byleby
                                    mial jakies zabawki do tracania, lub rodzinke do obserwacji ze swego
                                    dyrektorskiego fotela to mu juz do szczescia wystarczy...
                                    PS.Dzieki za wszystkie odpowiedzi dot. snu malych - widze, ze pozycje "na
                                    boczkach" sa b. rzadkie, Mam oryginalnego synka.
                                    Caluski, magda
                                    • justakoko Re: KINO i takie tam inne... 18.12.03, 11:56
                                      Magda dzięki za pocieszenie jeśli chodzi o noce,ale jakoś trudno mi to sobie
                                      wyobrazić.Adaś kończy 3 miesiące 22 grudnia więc wg twojej teorii weekend
                                      powinnam mieć przespanysmile) no już się nie mogę doczekać.
                                      Ja też karmię co 3h i to od 2 tygodni,ale o ile w dzień nie mam z tym prblemów
                                      to w nocy Adaś jakoś zapomina o tej zasadzie i budzi się co 2-3h a ostatnio
                                      częściej z powodu katarku.
                                      Ale szczerze mówiąc nie próbowałam go w nocy uspokajać smoczkiem zmiast
                                      cycem,może warto spróbować...
                                      Adaś w dzień też jest pogodny,ale zabawki jak na razie średnio go interesują-
                                      bardziej jego rączki i otoczenie.Zaczął chyba zauważać naszego psa i początkowo
                                      się bał ale teraz już się uśmiecha jak do niego podchodzi.
                                      Planuję kupić małemu pod choinkę matę edukacyjną Tiny Love ZOO, co o tym
                                      myślicie>Niektórzy bardzo się nią zachwycają.Ma zabawki,lusterko i ponad 10
                                      muzyczki smile) może go to zainteresuje na dłużej... macie takie maty?bo w sobotę
                                      chcę coś w takim stylu dla niego kupić.Słyszałam że są jeszcze takie plastikowe
                                      stojaki na zabawki pod które kładzie się dziecko i też podobno ma radochę, co o
                                      tym myślicie? bo już sama nie wiem co kupić.
                                      • witka06 Re: KINO i takie tam inne... 18.12.03, 13:36

                                        witam serdecznie,
                                        wreszcie udalo mi sie zalogowac, nie wiem co sie dzialo, ale tez nie moglam.

                                        Agnieszko, tak mi przykro,ze musicie z Piotrusiem przechodzic przez to
                                        wszystko. okropne jest to,ze tak trudno wyciagnac od lekarzy kazde slowo! Aga
                                        jestes bardzo dzielna!! zycze wam z calego serca duzo zdrowka i cierpliwosci.
                                        na pewno bedzie dobrze!! buziaki dla Piotrusia!

                                        Karolka, ja tez srednio czuje,ze zblizaja sie swieta, a jeszcze spedze je z
                                        tesciami!! co do wyjsc z domu, to mnie sie jeszcze nie zdarzylo wyjsc samej w
                                        celu 'towarzyskim". zaledwie kilka razy na zakupy miedzy karmieniami, raz do
                                        fryzjera. ja niestety nie mam nikogo w poblizu,zebym mogla oddac dziecko
                                        chociaz na 2 godz. jedynie jak wpadna do nas rodzice lub tesciowie raz na
                                        miesiac na 2 dni. dlatego tez nie moge sie juz doczekac, kiedy maly zacznie
                                        jesc cos wiecej, ale to jeszcze troche!

                                        co do spanka, to dimka spal juz tak ladnie od 21 do 4, a od kilku dni robi
                                        powtorke z czasu noworodkowego!! budzi sie juz o 12-1, 4, 6, ech! mam
                                        nadzieje,ze to chwilowe.

                                        przyjechala do mnie babcia, wiec od wczoraj wpadlam w wir pracy
                                        przedswiatecznej. niestety nie mam jeszcze zadnych upominkow i co gorsza nie
                                        mam pojecia co kupic tym bardziej,ze fundusze niezwykle szczuple!

                                        my zastanawiamy sie nad kupnem tej zabawki Fisher Price Symfonia, ale nie wiem,
                                        czy to nie przereklamowane i chyba sie nie dowiem dopoki nie sprobuje hihi,
                                        tyle ze to drogie jak diabli. co do maty to slyszalam, ze to fajna sprawa. moja
                                        siostra obiecala kupic malemu, wprawdzie nie tiny love, ale cos w tym rodzaju.

                                        na wigilie tez zjem barszczyku, grzybowki (bez grzybow), rybe, moze skubne
                                        jakiegos sledzika....

                                        a jeszcze lekarstewko. ja daje malemu Cebion, to nie jest typowo na katar, ale
                                        tak ogolnie na wzmocnienie, to po prostu wit. C.

                                        A! mam jeszcze pytanko. dziewczyny zancie dobrego neurologa? mozecie mi dac
                                        namiary na rehabilitanta. zapisy sa niestety dopiero na koniec stycznia, to
                                        troche pozno, dzieki

                                        pozdrawiam serdecznie wszystkie mamuski i dziedziaczki
                                        Wiola
                                        • magda6811 takie tam inne... 18.12.03, 15:26
                                          JUSTAKOKO - ja też nie wierzylam, ze Stef w ogole bedzie kiedys spal dluzej niz
                                          2 godziny (w noy, bo w dzien nie jest laskaw) - a jednak z dnia na dzien,
                                          Uwazaj - od jutra przelom. Oni sie wybudzaja bo im cos przeszkadza a my zaraz
                                          na pocieszenie cycus a oni dalej - "dziekuje, czemu nie" i tak tyja sobie z
                                          nocki na nocke. Czas z tym skonczyc. Niech jedza wtedy kiedy sa naprawde glodni!
                                          WITKA - polecam wspaniala rehabilitantke metoda Bobathow (dosc dlugie terminy
                                          na pierwsza wizyte) - Zofia Szwiling tel. 649 8222, Ursynow-Kabaty, u. Polnej
                                          Róży 6
                                          Moja pani neurolog, ktora uratowala Agatke i badala miesiecznego Stefa to dr
                                          Mieczyslawa Mazurczak tel 840-11-01
                                          • jasko_mama Re: takie tam inne... 18.12.03, 21:59
                                            Witam!
                                            Może wybiorę sie na film „Pod słońcem Toskanii” w okresie miedzyświatecznym?,
                                            oczywiście jak bedą grali u nas w kinie. Mąż będzie miał wolne, wyeksportujemy
                                            Małą do dziadków i hej!
                                            Co do maty edukacyjnej z pałąkami to my mamy taką żabkę, a na pałąkach
                                            lusterko i cztery różne grzechotki. Fajna rzecz, Mała lubi na niej leżeć, ale
                                            niestety nie sięga do grzechotek-to jest ewidentnie wada tych rozwiązań.
                                            JUSTYNA te stojaki, o których piszesz to mają chyba regulowaną długość
                                            grzechotek i można dopasować do możliwości dziecka, z tego względu są pewnie
                                            lepsze. Obejrzyj oba rozwiązania w sklepie to na pewno podejmiesz słuszną
                                            decyzję. My naszą matę kupowaliśmy jak Mała była jeszcze w brzuszku i tak
                                            naprawdę to nie wiedziałam jak bawi się takie maleństwo...
                                            WIOLA na temat zabawki Fischer Price Symfonia były „wielkie dyskusje” na
                                            forum „Zakupy dla dziecka” – zajrzyj może rozjaśni Ci to wątpliwości.
                                            Co do spania w nocy to my też przeżywamy mały (mam nadzieję) kryzys. Mała
                                            budzi się co cztery godziny – wiem powiecie, że to i tak super, ale w
                                            porównaniu do tego jak spała dwa razy po 6 godz. to pewna zmiana. W sumie to
                                            śpi 12 godz. (od 21.00 do 9.00) z dwoma przerwami na posiłek ok.1.00 i
                                            ok.5.00. Ech nie narzekam, bo naprawdę ładnie przesypia nocki i to w sumie od
                                            początku smile))
                                            Jutro ostatni dzień mojego macierzyńskiego sad(( jak to szybko zleciało! Na
                                            szczęście nie muszę biec od razu w poniedziałek do pracy, na razie wypisałam
                                            urlop do 20 lutego, a zostanie mi jeszcze 17 dni w przyszłym roku, jeżeli w
                                            ogóle wrócę do pracy. Zleceń nie ma za wiele, więc zaczynam godzić się z myślą
                                            o urlopie wychowawczym. A tam, pobędę jeszcze z Malutką, wrócę na studia
                                            doktoranckie, a może pomyślimy o siostrzyczce lub braciszku dla Amandy smile...

                                            pozdrawiam przedświątecznie
                                            Basia
                                            • wiki41 Re: takie tam inne... 18.12.03, 23:10
                                              Gagarin, bądź dobrej myśli. Brak jednoznacznej diagnozy znaczy, że są tylko
                                              podejrzenia. Będzie dobrze, musi być.

                                              Ja jestem po wizycie u okulisty, który nie znalazł w oczkach Patryka żadnych
                                              patologii. Odesłał nas jednak do neurologa, "żeby wykluczyć przyczyny
                                              neurologiczne". Cieszyłam się, że dotąd nie musiałam iść do neurologa, ale
                                              trudno, pójdziemy wykluczać. Magda, ja też chętnie skorzystam z Twojego
                                              polecenia.

                                              Wiola, rehabilitantka, o której pisała Magda, pani Szwilling, przyjmuje też na
                                              Żelaznej. Tam są chyba krótsze terminy oczekiwania. Tel. 53 69 320 lub 322.

                                              Justa, z tą matą to dobry pomysł. Patryk dostał taką w prezencie (też Tiny
                                              Love, ale wersja bez muzyczki), jak miał 4 tygodnie i dotąd nie bardzo go
                                              bawiła. Już chciałam składać, bo tylko się kurzy i pomyślałam, że pewnie się
                                              dziecku opatrzy, a tymczasem właśnie zaczęła go interesować. Jeszcze nie umie z
                                              niej "korzystać", ale przygląda się zabawkom nawet do 20 min. Niecierpliwie
                                              czekam, aż zacznie trącać zabawki rączkami. Zabawki można przewieszać, też
                                              wyżej/ niżej, zdjąć, wyprać i używać jako pojedyncze maskotki. A muzyczka chyba
                                              jest fajna, mamy grającą karuzelkę, też Tiny Love. Trochę byłam sceptyczna
                                              przed zakupem, bo nie lubię takich "syntetycznych" dźwięków, ale to bardzo miło
                                              gra Beethovena, Mozarta i Bacha. Może dzięki temu Mały będzie bardziej
                                              muzykalny ode mnie...

                                              Pozdrawiam, Wiki
                                              • magda6811 Re: takie tam inne... 19.12.03, 11:10
                                                Dziewczyny - taki stojak z wiszacymi zabawkami jest idealny wlasnie dla dzieci
                                                w wieku naszych. Jezeli nie dosiegaja raczkami to mozna posadzic dziecko pod
                                                stojakiem w foteliku. Stef od dawna bawi sie swoimi wiszacymi potworami
                                                lezakujac w foteliku-lezaczku. Ostatnio nawet wklada je sobie do dzioba i sa
                                                kwadranse spokoju.
                                                Nie wiem dokladnie co to jest ta mata, ale jesli jest w jej "zestawie" stelaz z
                                                wiszacymi zabawkami to na teraz akurat. Jesli jest to tylko mata z rzeczami do
                                                zabawy w pozycji na brzuszku, to pewnie na dluzej starczy niz wieszak z
                                                zabawkami, bo n potem sie nudzi i jest potrzeba bardziej skomlikowanych
                                                urzadzen do przyciskania, przekrecania itd. Poki co jednak idealny dla naszych
                                                słodziaków.
                                                Calusy, magda
                                                • justakoko Re: takie tam inne... 19.12.03, 16:40
                                                  dzięki dziewczyny za rady z matą, jutro idę kupić.
                                                  Magda, już myślałam że masz prorocze przepowiednie ze snem Adasia, bo dziś w
                                                  nocy do pierwszego karmienia spał ponad 4h.Ale potem niestety juz się budził co
                                                  2h bo go katar przytykał, i z niewiadomych powodów za każdym razem wysikiwał
                                                  się z pieluchy sad i musiałam go 2 razy przebierać.Ciekawe czemu,moze pieluchy
                                                  juz za małe,ale uzywamy pampersow 3 (do 9 kg) a Adaś waży dopiero 7 kg więc
                                                  powinny być OK.Zobaczymy jak będzie dziś w nocy, jak się powtórzy to zmieniam
                                                  na większe.
                                                  • magda6811 Re: takie tam inne... 19.12.03, 17:16
                                                    GAGARINIE - napisałam do Ciebie na priva - czyli Twój adres w Gazecie
                                                    JUSTAKOKO - gdyby nie ten katar... A poza tym oni maja raz lepsze raz gorsze
                                                    dni (i noce) - dzis Stef wrocil do dawnych manier, ale wierze juz, ze to kiedys
                                                    OSTATECZNIE mu przejdzie! Dal chlopak dowod. Adas tez chcial dac (e 4 godziny
                                                    to juz sukces!) ale glupi katar mu przeszkodzil.
                                                    A jak tam Justi z opiekunka, bo cos ostatnio milczysz na ten temat...
                                                    Kiedy wrazasz do pracy?
                                                    I Wy wszystkie wrzesniowki - wracacie?
                                                    BASIU - pomysl na szybkie rodzenstwo znakomity. Ja sie tak dlugo nie moglam
                                                    zdecydowac=odwazyc=zachecic na drugie dziecko. Teraz nie zaluje, bo rozkoszuje
                                                    sie na spokojnie macierzynstwem i mam mala opiekunke, ale na plazy robiac
                                                    godzinami babki z Agatka zawsze zazdroscilam rodzicom takich fajnych parek z
                                                    mala roznica wieku.
                                                    Dziewczyny - dajcie znac jak tam spodobala sie Wam dr Mazurczak... Osobiscie
                                                    boje sie polecac lekarzy bo kazdy czego innego oczekuje. Kilku osobom polecalam
                                                    mojego gina Roszkowskiego i czesc byla zdegustowana. Zawsze wtedy mi glupio...
                                                    Caluski, magda
                                                  • czarka77 Re: takie tam inne... 19.12.03, 20:17
                                                    Justakoko: To był lek na kaszel, ale wiem, że ta firma ma tez coś od kataru. Ja
                                                    dodatkowo kapałam Natalii na ubranko 1 kropelkę Oil Olbas i wcierałam jej w
                                                    stópki Pulmex Baby (można na klatkę piersiową, ale od 7. miesiąca).
                                                    Pod choinkę kupiliśmy Natce „Wieżowe klocki” firmy Tolo, wieżę składającą się z
                                                    4 grzechotek (jedna tradycyjna, druga z lusterkiem, trzecia piszcząca, a
                                                    czwarta terkocząca). Kosztowało to 60 zł i jest całkiem fajne i kolorowe i
                                                    dostało jakąś nagrodę za stymulowanie rozwoju dziecka. Natka jest nadpobudliwa
                                                    i nie skupia się na żadnej zabawce dłużej niż 30 sekund, nie ma mowy o leżeniu
                                                    i przyglądaniu się czemuś. Trzeba ją nosić, albo podtrzymywać, kiedy siedzi,
                                                    może to ją zainteresuje na dłużej.
                                                    Urlop macierzyński kończy mi się 21 grudnia, ale idę na urlop (zaległy) do 16
                                                    lutego, potem aktualny do 1 marca, a od marca – do pracy (nowej). Zobaczymy,
                                                    czy do tego czasu nic się nie zmieni... Dziewczyny, pamiętajcie, że należą nam
                                                    się 2 dni opieki za każdy rok, także za ten, trzeba je wziąć przed urlopem, bo
                                                    przepadną.
                                                    O Zofii Szwiling słyszałam same dobre rzeczy i też planuję się wybrać jakoś
                                                    wkrótce.
                                                    Natalia, niestety, nauczyła się spać w nocy z piersią w ustach. Śpi ślicznie (z
                                                    wyjątkami), od 23 do 10-11 (nasz tryb życia...), ale kiedy tylko uświadomi
                                                    sobie, że nie ma w ustach piersi – budzi się i domaga. Smoczkiem strzela na
                                                    odległość, czasem tak się irytuje jego obecnością w buzi, że aż płacze. Cóż, to
                                                    chyba mój brak konsekwencji i silnej woli, ale na razie jeszcze wytrzymuję (a
                                                    raczej mój kręgosłup) takie spanie.
                                                    Miłych zakupów, trzymajcie się przed świętami...
                                                    PS Też chcielibyśmy zapewnić naszej dzidzi rodzeństwo najpóźniej na 2.
                                                    urodziny, ale chyba się nie uda, skoro zmieniam pracę, chcę być lojalna wobec
                                                    szefa i skończyć wreszcie ten doktorat.
                                                    Kasia
                                                  • magda6811 Re: takie tam inne... 20.12.03, 11:39
                                                    CZARKA - współczuje Ci nocy bo mysle o Twoim kregoslupie. Moj jest bardzo
                                                    nadwyrezony i mam z tego powodu rozmaite problemy, wiec zrob cos zanim sie
                                                    doprowadzisz do podobnego stanu! Moze warto poswiecic 2-3 noce na oduczanie?
                                                    (wiem, latwo sie pisze...)
                                                    JUSTA - Stef dzisiaj postanowil wrocic do dawnych manier wiec nocka podzielona
                                                    zostala rowno na kilka 2-godzinnych odcinkow, musze mu przypomniec, ze juz jest
                                                    za stary na takie harce!
                                                    Co do przesikiwania - u nas bylo dokladnie to samo - a wiec karmienia i
                                                    przewijania = smierc. Zmienilam pieluchy na Huggisy - jest duzo lepiej,
                                                    przesikuje je b.rzadko (w Pampersach byla to regula). Mysle, ze problem polega
                                                    tez na ilosci wchlanianego przez naszych synow mleka. Gdy inne porzadne dzieci
                                                    w nocy spia ci jedza (=pija) 4 razy wiecej i tego zaden papmpers nie zniesie
                                                    (Huggisom sie to czasem udaje)
                                                    Pozdrawiam, magda
                                                  • mlodamama Re: takie tam inne... 21.12.03, 18:43
                                                    Cześć mamy wrześniowe, pamiętacie mnie jeszcze? Przepraszam, że się nie
                                                    odzywałam ale najpierw miałam jkąś czasową awersję komputerową, potem problemy
                                                    techniczne. U nas bardzo dobrze. Mały rozwija się świetnie, nosi już śpioszki
                                                    na półroczne dziecko, jest silny, ma nadal okropny apetyt, cudownie się śmieje
                                                    i "gada" i w miarę daje mamusi pospać w nocy ( w dzień śpi właściwie tylko na
                                                    spacerkach). Jedyne co u nas niedobrego to fakt, że na święta dowiedzieliśmy
                                                    sie, że mój mąż traci od stycznia pracę. Ja czuję się świetnie, schudłam 18 kg
                                                    bez żadnego wysiłku i wyrzeczeń, jem już prawie wszystko i jestem szaleńczo
                                                    zakochana w moim synku!
                                                    Pozdrawiam wszystkie mamusie, szczególnie ciepło Gagarina i jej Piotrusia.
                                                    Kasia
                                                  • jasko_mama Re: takie tam inne... 21.12.03, 19:38
                                                    Witajcie!
                                                    No właśnie MŁODAMAMO-Kasiu, tak sobie myslałam, gdzie zniknęłaś? Ty zaczęłas
                                                    nasz wątek, więc zawsze pokazujesz się przy "wchodzeniu", a tu od dawna cisza
                                                    co u Ciebie sad. Ale już jesteś więc oki.
                                                    Moja Mała też się ostatnio strasznie "rozgadała"! Jak zacznie śpiewać to
                                                    potrafi przez kilka minut ciągiem! Zauważyłam też, że świetnie rozpoznaje już
                                                    bliskich i niestety szybko zapomina. Mój mąż był ostatnio 4 dni w delegacji i
                                                    jak wrócił, a Mała się przbudziłą wieczorem poszedł ją pogłaskać, a ona
                                                    otworzyła oczka i tak się rozpłakała, bo pewnie spodziewała się ujrzeć mamę...
                                                    Wszystkim nam było smutno, a najbardziej oczywiście tacie, na szczęście szybko
                                                    sie "poprawiła" bo juz w nocy zaczepiała go łapiąc śpiącego za nos!
                                                    Dziewczyny czy Wy macie też taką chcicę na słodycze? Ja wprost nie mogę się
                                                    opanować, żeby codziennie nie zjeść czegoś słodkiego i to najlepiej czekolada
                                                    mleczna, albo jakiś batonik. Jak tak dalej pójdzie to te dwa kilo mniej w
                                                    stosunku do sprzed ciąży szybko się roztwonią. A teraz święta-strach
                                                    pomyśleć...

                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                    Basia
                                                  • wiki41 Re: Święta, Święta... 21.12.03, 23:12
                                                    Dziewczyny, chciałam już dziś złożyć Wam życzenia świąteczne, bo wybieramy się
                                                    na Święta na kilka dni do Kazimierza nad Wisłą, więc rzucam się w wir
                                                    pakowania. Dziś objechaliśmy miasto w poszukiwaniu mobilnej wanienki (w domu
                                                    mam taki kombajn-komódkę) i dokupiliśmy trochę ciuszków, bo Szkrab szybko
                                                    wyrasta, a trzeba przecież dziecko świątecznie wystroićsmile

                                                    Życzę Wam, aby wszystkie pociechy radośnie doświadczyły Świąt, żeby uśmiechały
                                                    się do światełek na choince, żeby miały w te dni pod dostatkiem taty, żeby
                                                    czuły się bezpieczne, szczęśliwe i najważniejsze na świecie.

                                                    Życzę nam wszystkim, żeby dzieci chowały się zdrowo, zwłaszcza Tobie, Gagarin -
                                                    żeby każda wizyta lekarska przynosiła uspokajające diagnozy, a każdy dzień
                                                    przynosił pewność, że Piotruś rozwija się zdrowo.

                                                    No i dodam jeszcze, że cieszę się, że kiedyś to forum odkryłam, i że można tu z
                                                    Wami tak fajnie pogadać. Do usłyszenia w Nowym Roku!

                                                    Wiki
                                                  • magda6811 Re: Święta, Święta... 22.12.03, 11:50
                                                    VIKI - tak ładnie to napisałaś, że się wzruszyłam. Nic dodać, nic ując tylko
                                                    się podpisać obydwoma rekoma i nogami. Ja też b. się cieszę, że jesteście, że
                                                    mogę dowiedzieć się od Was tylu rzeczy, uspokoić, zastanowić, posmiać... Moja
                                                    leżąca ciąża wyglądałaby zupełnie inaczej gdyby nie nasz wątek "W
                                                    oczekiwaniu"... No właśnie -gdzie nasza protagonistka? AGAGA1 - odezwij się!
                                                    MŁODAMAMO - nie zapomniałam o Tobie, zawsze wchodząc na nasz wątek zastanawiam
                                                    się - "GDZIE SIEPODZIEWASZ?..." - i teraz już wiem.
                                                    A u nas po staremu - dosławonie - Stef przeżywa nocny regres. Pokazał przez 5
                                                    kolejnych nocy, jaki to potrafi być dorosły i znowu sę cofnął. Je co 2 godziny.
                                                    Jesli tak dalej pójdzie porozmawiam z lekarką czy czasem nie spróbowac z butlą
                                                    na dobranoc. Tyle tylko, że pewnie temu żarłokowi samo mleko nie wystarczy,
                                                    może z kaszą ryżową?
                                                    Gada, śpiewa, chichra się i sam bawi - najlepiej jest jak nie śpi, bo sen to
                                                    zawsze (nawet w dzień) wielki znak zapytania). Prawie nigdy nie udzi się bez
                                                    płaczu. Widać to przechodzenie z rzeczywistosci sennej do "obudzonej", do
                                                    prawdziwego życia jest dla niego jakoś bolesne... Już sie zastanawiam, czy
                                                    czasem nie trapią go jakieś koszmary senne. Aż mu się mieni na buzi podczas
                                                    snu, anielskie uśmiechy, podkówka, czasem krzyknie....
                                                    Z nowości - w pozycji na brzuchu zaczyna podkulać kolanka i wypinać pupinkę i
                                                    odpycha się do tyłu, co bynajmniej raczkowaniem nie jest, ae troche to może
                                                    przpominać. W każdym razie jakoś powoli się posuwa a właściwie odsuwa. Zrobił
                                                    się ostatnio b. ruchliwy. Wywrotki z brzucha na plecy, przewrotki na boczki.
                                                    Wiszące zabawki, tak zwane u nas "dindu-dindu", przyciąga i wkłada sobie do
                                                    buzi. Wszystko jest na tym swiecie po to, by sobie wepchnąć do paszczy. Nawet
                                                    ukochany pajacyk, którego łapie i myk, ssie bucik, albo czapeczkę. Bardzo też
                                                    rwie się do siadania. Z pozycji półleżacej podciaga sie cały czas i próbuje
                                                    siadać żeby wszystko lepiej widziec, albo żeby po prostu nie leżeć. Widac uważa
                                                    już, że leżenie to rzecz maluchów.
                                                    Całuję Was mocno, na wszelki wypadek, gdyby już nie było okazji, życzę Wam już
                                                    teraz spokojnych, rodzinnych świąt i wszystkiego tak, jak to pieknie opisała
                                                    WIKI. -Magda
                                                  • justakoko Re: Święta, Święta... 22.12.03, 19:38
                                                    właśnie Viki- super napisałaś, też się wzruszyłam i się pod tym podpisuję bo
                                                    nic fajniejszego nie wymyślę.Też się cieszę że jest to forum,bo szczególnie
                                                    zaraz po porodzie bardzo mi pomogłyście kiedy bułam zupełnie rozbita i nie
                                                    bardzo wiedziałam jak się odnaleźć w nowej roli.
                                                    Magda mam nadzieję że ta regrasją Stefa jest tymczasowa i że na święta zrobi ci
                                                    prezent w postaci dłuuuugiego nieprzerwanego snu.Szczerze mówiąc to właśnie
                                                    tego bym sobie sama życzyła od Adasia smile) Ale jakby mu nie wyszło to mam
                                                    nadzieję że moja mama i babcia się nim troche pozajmują rano...
                                                    Ja też swojego czasu stosowałam butlę na noc,ale nie przyniosła zamierzonego
                                                    skutku,bo sen nie trwał dłużej niż 3h- czyli prawie tak jak po cycku.Ale jak
                                                    dodasz kaszki to powinno zadziałać-tak przynajmniej słyszałam i napisz jak ci
                                                    poszło,bo jak zadziała to sama zastosuję (tylko będę się obawiała żeby mi biust
                                                    nie pękł podczas nocysmile))

                                                    Jutro jadę do rodziców na święta i muszę przyznać,że się denerwuję jak to
                                                    wszystko będzie.Mąż mnie pociesza że będzie OK więc mu wierzęsmile

                                                    Kończę iżyczę wszystkim spokojnych,wesołych i rodzinnych świąt z naszymi
                                                    maluszkami w rolach głównych.

                                                    Justa.

                                                  • jasko_mama Re: Święta, Święta... 22.12.03, 21:23
                                                    HEJ, HEJ!
                                                    Piękne zyczenia też się wzruszyłam. Oj gdyby nie forum... Jeszcze w ciąży
                                                    bardzo mi pomogło, a teraz nie wyobrażam sobie wieczoru bez informacji co u
                                                    Was i Waszych pociech. Zawsze rano opowiadam córci co nowego u jej rówieśników
                                                    i mobilizuję ją do nowych działań, np. to, że już prawie wszystkie wrześniowe
                                                    maluszki sie przewracają z brzuszka, a ona ani myslisad
                                                    W ferworze przygotowań przedświatecznych możemy sie już nie usłyszeć, więc
                                                    życzę wszystkim Forumowiczkom i ich najbliższym wszystkiego naj..., tego co
                                                    sobie same życzycie, aby się spełniło smile

                                                    pozdrawiam Basia

                                                    P.S. Ratunku Dziewczyny! Mała ssie kciuk i nie wiem co zrobić. Smoczek
                                                    odrzucony (wiecie, że ma alergię na gumę), więc jestem bezradna. Pozwolić jej
                                                    na ssanie, i czekać aż samo minie? Czy działać natychmiast? Jak zbieram jej
                                                    kciuk z buzi to zaraz się przebudza. Poradzcie proszę.
                                                    Basia
                                                  • mamagabuli Wszystkiego najlepszego 22.12.03, 21:31
                                                    Świąt prawdziwie świątecznych,ciepłych w sercu, zimowych na zewnątrz,pachnących
                                                    choinką, jaśniejących pierwszą gwiazdką,co daje nadzieję na następny rok.Świąt
                                                    wypełnionych radością i milością,niosących spokój i odpoczynek.Nowego Roku
                                                    spełniającego wszelkie marzenia,pełnego optymizmu, wiary, szczęścia i
                                                    powodzenia.Tego wszystkiego Wszystkim emamom,ich maleństwom i rodzinom
                                                    życzą Sylwia,Paweł i Gabrysia
                                                  • karolka_1 Re: Święta, Święta... 23.12.03, 12:00
                                                    Cześc Dziewczyny,
                                                    najperw chciałam Wam podziekowac za słowa otuchy i mobilizacji....Wzięłam sie za
                                                    siebie, chodze sobie w soboty na wodny aerobik (na pierwszych zajęciach
                                                    myślałam, ze z nerwów zaraz wyskocze z basenu i w stroju pobiegne do domu
                                                    sprawdzic co mąż porabia z Miska, ale sie udało) zaangazowałam mlodsza siostre w
                                                    pomoc - ma byc matka chrzestna Dominiki, wiec niech sie wykazuje smile - tak
                                                    nawiasem mówiąc to świetnie jej idzie smile
                                                    Po zakupy świąteczne wysłałam męza i częściowo zamowiłam sobie przez internet -
                                                    co będe sie meczyć w tych kolejkach, jak ceny takie same, a jeszcze na moje 4
                                                    pietro bez windy wniosą mi wszystko smile
                                                    No i wreszcie poczułam ze sa święta smile
                                                    Miska ostatnio miała małe problemy...Od tygodnia walczymy z biegunka, nawet
                                                    byłyśmy w szpitalu, bo malutka sie odwodniła...Ale kryzys został jak na razie
                                                    zażegnany...Wszystko zaczeło sie od zmiany mleka z Bebilonu niskolaktozowego na
                                                    Bebilon AR dla dzieci ulewających....Zbiegło sie to ze szczepieniem i Miski
                                                    organizm sie zbuntował....
                                                    Poza tym, moja córka stwierdziła, że zrobi nam prezet świateczny i odstawi
                                                    płacz...Kłade ja na macie, a ona fika nózkami, gada z grzechotkami i non stop w
                                                    nie tłucze łapkami - az miło patrzeć na takie dziecko....smile
                                                    BASIU - Misia tez od dawna nie przepada za smoczkiem i od dwóch tygodni również
                                                    zauważyłam, że śpi z kciukiem w pyszczku...sad
                                                    Niestety nie mam pojęcia jak ją tego oduczyć i na nowo przyzwyczaić do smoczka.....

                                                    A na zakończenie tego długaśnego postu chciałam Wam wszystkim złożyć życzenia:
                                                    Zdrowych , spokojnych i radosnych świat Bożego Narodzenia, pełnych ciepłej,
                                                    rodzinnej atmosfery,no i oczywiście wymarzonych prezencików od gwiazdorka.
                                                    Zabawa sylwestrowa niech wynagrodzi troski z całego roku,
                                                    Nowy Rok niech nie będzie gorszy od minionego...
                                                    a jedynie stokroć lepszy i niech spełnią się w nim wszystkie marzenia smile
                                                  • czarka77 Re: Święta, Święta... 23.12.03, 12:26
                                                    Kochane!
                                                    Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wszystkiego, co najważniejsze:
                                                    zdrowia dla Was i Waszych maluszków, dużo cierpliwości, mnóstwo czasu na
                                                    spędzenie go z dziećmi, jak najmniej trosk, ślicznej pogody i rodzinnej
                                                    atmosfery. No i duuuuużo ślicznych prezentów!
                                                    My – tradycyjnie – nigdzie nie wyjeżdżamy. Święta spędzimy we trójkę, a raczej
                                                    we czwórkę (+kot). Na szczęście zdrowie nam dopisuje. Od 2 tygodni wprowadzam
                                                    nowe produkty do diety i nie widzę u Natalii żadnej reakcji, więc mam nadzieję,
                                                    że nie będzie afery ani po śledziku, ani po makiełkach.
                                                    Trzymajcie się ciepło, pa!
                                                  • witka06 Re: Święta, Święta... 24.12.03, 12:17

                                                    Kochane dziewczyny,

                                                    wparwdzie dolaczylam do was dosc pozno, ale czuje sie juz bardzo zzyta z Wami i
                                                    ogromnie sie ciesze,ze jestescie!!

                                                    Basiu, mysle,ze nie powinnas sie przejmowac tym ssaniem palca. moj maluch tez
                                                    tak ma, to ponoc przechodzi. ta sa jeszcze przeciez malenstwa, wiec to chyba
                                                    nie stanie sie nawykiem, zobaczysz przejdzie!

                                                    Kochane, przylaczamy sie rowniez do pieknych zyczen. te swieta sa na pewno dla
                                                    Nas wszystkich najpiekniesze w zyciu, bo z z naszymi skarbkami. niech Nam rosna
                                                    zdrowo!
                                                    sciskamy wiola
                                                  • mlodamama Re: Święta, Święta... 25.12.03, 23:39
                                                    ja też dołączam swoje życzenia świąteczne - przede wszystkim zdrowia i pogody
                                                    ducha. Pozdrawiam, kasia
                                                  • asia_z Re: Święta, Święta... 28.12.03, 00:03
                                                    babeczki smile

                                                    juz co prawda po Swietach, ale na zyczenia i dobre mysli nigdy chyba nie jest
                                                    za pozno, prawda? ja, jak zwykle w kompletnym niedoczasie, zagladam tu tylko
                                                    czasem, zwykle zbyt padnieta by cokolwiek sensownego dopisac smile)
                                                    dzis oczywiscie podpisuje sie obiema lapkami pod super tekstem Wiki i mysle
                                                    sobie ze z cala pewnoscia kolejne miesiace z naszymi maluchami przyniosa nam
                                                    mase nowych wrazen - nie beda to co prawda zawsze doswiadczenia tylko
                                                    pozytywne, ale.. przeciez i te trudne chwile nas czegos ucza, wzmacniaja smile)

                                                    pokrotce u nas: Krzys od ponad miesiaca ma okropne uczulenie, dzieki ktoremu
                                                    bede teraz chyba czesciej gosciem watku dla mam alergikow sad niestety nie
                                                    wystarczyla dieta narzucona na poczatku, cos w miedzyczasie schrzanilam i
                                                    wracam do ryzu z pieczonym miesiem, ble smile

                                                    gagarin - patrze na Twoje problemy z Piotrusiem i podziwiam, jak fantastycznie
                                                    dajesz sobie rade, trzymam ogromne kciuki, zeby wszytsko bylo jak najlepiej.

                                                    ktos pytal o smoczek - moze przy uczyleniu na gume mozna uzywac lateksowych? a
                                                    poza tym, chyba palec nie ejst wcale gorszym rozwiazaniem niz smoczek - dziecko
                                                    wklada go i wyjmuje kiedy samo naprawde potrzebuje, a nie wtedy, kiedy my
                                                    potrzebujemy spokoju.. heh smile szczerze mowiac Julka ssala palucha bardzo dlugo,
                                                    chyba ze dwa lata, zawijanie i inne dziwne pomysly nie pomagaly, zadzialal
                                                    specyfik o nazwie "gorzki plauszek" ochydny jak diabli, ale w opakowaniu jak
                                                    lakier do paznokci, ktory byl wowczas wielkim marzeniem mojej corki smile)) Krzys
                                                    dostal smoka, ale troche obawiam sie, ze go naduzywam zamiast spedzac
                                                    te "krytyczne" chwile (glownie przy zasypianiu) razem z maluchem...sad(

                                                    no i - last but not least - chcialam jeszcze wielkim glosem napisac, ze uwazam
                                                    magde6811 za dobrego ducha tego watku smile

                                                    pozdrawiam cieplutko,
                                                    a.
                                                    p.s.mlodamamamo: Twoja komora odbila moje smsy, juz zaczelam sie troche
                                                    zastanawiac co sie stalo, daj sygnal przy kolejnym spacerze smile
                                                  • jasko_mama I po świętach... 29.12.03, 22:02
                                                    Hejka!
                                                    No i o świętach... sad Było fajowo, ale trochę wytrąciło moją córcię z rytmu
                                                    to bieganie między domem, teściami, itd. Od dwóch dni ma problemy z
                                                    zasypianiem, tzn. męczy się półtorej godziny po kapieli, dwa razy dojada z
                                                    cycusia i nie może zasnąć. mam nadzieję, że to przejściowe i wszystko wróci do
                                                    normy. Fakt, że potem śpi ciągiem do rana, ale strasznie nie lubię jak tak
                                                    marudzi - zaraz myslę, że coś ją boli. A może to ząbki? statnio tak ścisnęła
                                                    mi pierś, że zaraz pobiegłam po łyżeczkę w poszukiwaniu małych siekaczy, ale
                                                    jeszcze nic...
                                                    A co do kciuka i smoczka to alergia na smoczek była w rozumieniu przenośnym.
                                                    Chodzi o to, że Mała nie chce niczego oprócz cyca, tzn. żadna butelka ani
                                                    smoczek nie wchodzą w rachubę. Chociaż ostatnio tak ją zmęczyłam, że w końcu
                                                    zassała smoczek i nawet z nim zasnęła. Słysze jednak w nocy, że pomaga sobie w
                                                    zasypianiu kciukiem i już chyba się tym nie martwię. Dzięki za Wasze Rady. Na
                                                    szczęście ssanie jest tylko w łóżeczku więc chyba potrzebuje jakiegoś
                                                    uspokajacza do zaśnięcia - moje głaskanie przestało jej wystarczać sad

                                                    Życzę Wam w Nowym Roku:
                                                    - niech radosny będzie każdy dzień
                                                    - niech wypełnia go miłość
                                                    - niech spełniają się marzenia
                                                    - niech dopisuje Wam szczęście
                                                    - niech.... (tu miejsce na Wasze najskrytsze pragnienia)

                                                    pozdrawiam
                                                    Basia

                                                  • justakoko Re: I po świętach... 30.12.03, 08:01
                                                    no i po świętach... dla mnie niestety,bo byłam u mamy gdzie była też jej mama i
                                                    bardzo pomagały mi przy małym.Odpoczęłam sobie super.Usypiały go,śpiewały
                                                    piosenki,gadały z nim- mały był zachwycony że tyle osób się nim interesuje.
                                                    Teraz niestety musi się zadowolić tylko mną i tatą wieczorem.
                                                    Ale...Mały zaczął w Płocku budzić się tylko 2 razy na karmienie(!!!)- Magda
                                                    może jesteś dobrą wróżką (a jak twój Stef?śpi już ładnie?) i na szczęście jak
                                                    na razie mu to zostało (odpukać) i w Warszawie.Budzi się o 2 i 5-6 więc nie
                                                    jest źle.A wręcz super pod warunkiem że tak zostanie (a może będzie jeszcze
                                                    lepiej...)
                                                    Tak więc święta mieliśmy super,Adas był grzeczny i wszyscy się nim zachwycali a
                                                    szczególnie mój dziadek (duży Adam),bo mówił że spodziewał się krzyków,płaczu a
                                                    tu same uśmiechy mały rozsyłał dookoła smile
                                                    Jadłam ziemniaki,karpia w galarecie,barszcz z uszkami i sernik i wszystko było
                                                    OK.
                                                    Jutro przyjeżdża teściowa,zostaje z małym a my się wypuszczamy na trochę do
                                                    znajomych na imprezę.Dobrze że możemy chociaż na chwilę wyjść.Tylko nie wiem w
                                                    co się ubrać.Figura jeszcze niestety nie ta co przed ciążą... sad((

                                                    A od stycznia znów powrót do szarej rzeczywistości.
                                                    Mam nadzieję że w końcu rozwiąże mi się sprawa z nianią.Mam dwie na oku.Bo jak
                                                    nie to żłobek nas czeka...
                                                  • witka06 Re: I po świętach... 30.12.03, 21:53

                                                    czesc dziewczyny,

                                                    nam tez swieta uplynely spokojnie i w milej atmosferze. byli tesciowie i moja
                                                    babcia.oj duuuuzo pomogli. w kuchni malo co sie pojawialam, maly byl
                                                    spokojniutki i usmiechniety. niestety od jakiegos czasu my tez mamy klopot ze
                                                    snem. dima budzi sie 3razy czasem 4, ciezko zasypia, a zanim porzadnie zasnie
                                                    wybudza sie z placzem co 10min. nie wiem, czy to zabki, czy brzuszek, czy po
                                                    prostu taki ma gorszy okres (ale zabrzmialo hihi).
                                                    za to koniec roku taki sobie. bylismy dzisiaj w poradni rehabilitacyjnej,
                                                    wielkie dzieki za info, i okazalo sie,ze cos z tym napieciem miesniowym nie
                                                    tak. raz za male, raz za duze. przed nami 8 spotkan, ponoc nie jest zle.
                                                    najgorsze jest to,ze po prawie 4 mies. okazalo sie, ze wszystko zle robilismy
                                                    przy dziecku, nie tak podnoszone, kladzione, noszone itp. troche dziwnie mi sie
                                                    zrobilo, pan chyba widzial moja mine i szybko stwierdzil,zeby sie nie martwic,
                                                    bo on do tej pory mial jedna rodzine, gdzie prawidlowo postepowali z
                                                    dzieckiem,a to tylko dlatego,ze jego mama byla polozna. tez mi pocieszenie.
                                                    zmartwilam sie tym, a z drugiej strony wydaje mi sie,ze to troche przesada.
                                                    mysle, ze u kazdego dziecka cos by znalezli. zaluje jednak ,ze wczesniej nie
                                                    uprosilam pediatry o skierowanie. zawsze twierdzila, ze nie ma takiej potrzeby
                                                    i prosze!
                                                    a i jeszce co do ssania kciuka, otoz ta pani dr rehabilitacji powiedziala,ze
                                                    dziecko nie powinno ssac kciuka, moze gryzc sobie wszystkie inne palce, a kciuk
                                                    jest niepokojacy.....

                                                    Jak udaly sie chrzciny?

                                                    matko, koncze, bo was zamecze!!
                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                    wiola
                                                  • jasko_mama Re: I po świętach... 30.12.03, 23:44
                                                    HEJ!
                                                    Zdziwiło mnie Wiola to co napisałaś, że ssanie kciuka jet niepokojace. Napisz
                                                    cos więcej jesli wiesz, np. czego może być objawem, itd. Zawsze wydawało mi
                                                    sie, że najchetniej do buzi trafia kciuk, bo jest najgrubszy i ma
                                                    najwięcej "wolnego" do kolejmych palców, ale wygląda na to, że sie mylę... sad

                                                    pozdrawiam jeszcze w starym roku, a życzenia na Nowy juz "poszły"-hihi smile
                                                    Basia
                                                  • witka06 Re: I po świętach... 31.12.03, 11:27

                                                    i mamy ostatni dzien roku. jutro nasze maluchy bede juz mial roczek hihi!

                                                    nie wiem dokladnie o co chodzi z tym kcukiem, nie mielismy czasu,zeby o
                                                    wszystko zapytac, bo wcisneli nas jakos na te wizyte, po to tylko, zeby sie
                                                    umowic konkretnie na spotkanie. bede cos wiedziec dopiero 19 stycznia. moj maly
                                                    tez lubi possac kciuka. zapytam w przyszlym tygodniu pediatre, ciekawa jestem
                                                    co powie! nie martw sie, nawet jesli to cos niepokojacego, to pewnie sa
                                                    sposoby,zeby temu zaradzic!

                                                    zycze wam dziewczyny kochane szczesliwego Nowego Roku. samych radosci,
                                                    sukcesow, milosci, spelnienia marzen i.....wiecej snu
                                                    sciskam, wiola
    • jasko_mama Nowy Rok 2004!!! 01.01.04, 00:46
      Hej! smile
      No i stało sie mamy Nowy Rok!!!
      Nowe nadzieje, nowe szanse, nowe radości, nowe...
      Wierzę, że będzie dla nas wszystkich szczęliwy, radosny i naprawde dobry. Ja
      osobiście życzyłabym sobie aby był tak dobry jak 2003r-to był zdecydowanie
      najlepszy rok w moim życiu. Właśnie wspominalismy z mężem jak dokładnie 1
      stycznia 2003r o 6.00 pokazały się dwie kreseczki oznajmiając nam, że będzie
      nas troje! Super! Aż mi się łęzka w oku zakręciła...
      A dzisiaj we Trójkę powitaliśmy 2004 rok - córcia się obudziła o 23.00 i
      poczekała z nami do północy, lampka szampana, sztuczne ognie przez szybę,
      cycuś i sen. Było fajowo smile

      pozdrawiam noworocznie
      Basia
      • karolka_1 Re: Nowy Rok 2004!!! 01.01.04, 18:15
        Hop, hop to już nowy rok smile
        Z okazji Nowego Roku życze dużo uciechy z dzieciaczków i oby nam sie dobrze
        chowały smile
        No i po świętach...sad
        Dominika sprawiła się koncertowo...Wigilie pieknie przespała, imprezy rodzinne w
        pierwszy i drugi dzień świąt także...Był to najpiękniejszy prezent gwiazdkowy
        jaki mogła nam dac smile
        W Sylwestra miałam obawy o hałas jaki robiły petardy, ale chyba jednak
        niepotrzebnie. Pysia ani drgnęła i całą noc pięknie przespała....
        Za dwa dni ten mój szkrab skończy już 3 miesiące....Zastanawiałam się nad
        rozszerzaniem diety - soczek z marchewki itp. Co sądzicie o rozszerzeniu diety
        już od początku 4 miesiąca?? Ja już wiem, że są dwie szkoły, jedni propagują
        wprowadzanie nowych produktów juz od 4miesiąca inni radzą aby wprowadzić coś
        nowego dopiero po 4 miesiącu....Jestem rozdarta. Nie chce zaszkodzić Małej ale z
        drugiej strony widze, że mleko w tej dawce, która dostaje teraz zaczyna jej nie
        starczać.
        Rozglądałam się już co proponują z soczków i przecierów dla dzieci i się lekko
        podłamałam. Zarówno Hipp jak i bobovita maja pierwsze soki i przeciery dopiero
        od 5 miesiąca sad Nie moge otworzyc strony polskiej gerbera i niestety nie wiem
        jak jest z ich produktami...Na rosyjskiej stronie od 4 miesiąca dostępne są juz
        przeciery z jabłek, śliwek, ziemniaków, marchewki i brzoskwiń - niezły wybór mają smile
        Poza tym chyba tylko u nas Gerber nie wypuścił kaszek i kleików - ryzowych,
        kukurydzianych itp także przeznaczonych juz od 4 miesiąca.....
        O kurcze, ale się w tym nowym roku rozpisałam smile
        Madziu, może Ty coś doradzisz jesli chodzi o wprowadzanie nowych produktów...Już
        raz to przeszłaś smile
        Pozdrawiam noworocznie
        • mlodamama Re: Nowy Rok 2004!!! 01.01.04, 20:52
          Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku - przede wszystkim zdrowia i pogody ducha.
          Te dwie rzeczy wydają mi się najważniejsze, reszta sama się ułoży. Ja proszę o
          życzenia aby mój mąż znalazł szybko pracę. Na święta dostał wymówienie - nie
          sprzedawał dostatecznej ilości telefonów i aktywacji choć, jak pewnie
          pamiętacie, charował codziennie do 23! Oczywiście nie jest tak źle - cały
          czas "wspomagają" nas rodzice i teściowie ale mielismy nadzieję że w końcu się
          usamodzielnimy...
          My na Sylwestra zostawiliśmy małego u teściów i bawiliśmy się aż do 3 rano.
          Oczywiście dla matki małego dzidziusia zabawa nie jest taka "łatwa" - cały czas
          myślałam tylko o dziecku, pisałam smsy itd.Ale i tak było fajnie!
          Nasz maluch kończy za 1o dni 4 miesiące. Też się powoli zastanawiam nad
          wprowadzeniem nowych produktów. Ale chyba poczekam aż skończy pół roku. Na
          samym cycusiu świetnie rośnie. Nosi ubranka od 6 do 9 miesięcy, waży ponad 7
          kg!!! Nie źle, nie?
          Co do ssania to też mamy z tym problem. Cały czas prubuję mu wkładać do łapek
          gryzaczka i nawet skutkuje. Może to już ząbki idą? Poza tym urządza wycieczki
          po łóżeczku, ale spać nie chce sam tylko z mamusią. A ja to uwielbiam. Tak samo
          jak wspólne kąpiele. Próbowałyście? Coś fantastycznego!!!!!
          • jasko_mama nowe jedzonko? 01.01.04, 22:07
            Hej Dziewczyny!
            Moja córcia dwa dni temu skończyła już cztery miesiące i też się zastanawiam
            nad wprowadzeniem nowego jedzonka. Rzeczywiście są rozbieżne zdania-jedni
            preferują szykie wprowadzanie obiadków inni postuluja pozastać na mleku do
            końca szóstego miesiąca (jeśli jest to pierś). W poniedziałek idziemy na
            kolejne szczepienie i badanie więc poradzę sie lekarki co ona na to. Póki co
            przestudiowałam poradniki żywieniowe, które dostałam ostatnio od Bobovity,
            Gerbera, Hippa. I tak: jedynie Hipp proponuje coś od czwartego miesiąca -
            kleik marchwiowo-ryzowy orz dwa soczki-poszukaj Karolka u nich, pozostałe
            firmy mają propozycje dopiero od piątego miesiąca i wtedy juz naprawdę jest w
            czym wybierać. I tu znowu dylemat od czego zacząć? Czy od soczków, czy od
            kleików, czy może warzyw? Doświadczone mamy pomóżcie!
            Ja osobiście chyba poczekam przynajmniej do końca piątego miesiąca na cycku.
            Mała dawno przekroczyła 7 kg, więc chyba mleczko jej wystarcza, no i
            skutecznie wypycha z buzi wszystko inne niż pierś (butla, łyżeczka, kubek
            niekapek), więc nie wiem jakby można to jej podać?
            Młodamamo wspólne kąpiele są super! My niestety nie mamy w domu wanny, więc
            jest okazja tylko na wyjazdach, a wtedy to szalejemy smile A co do snu to Mała w
            nocy śpi w łózeczku, ale rano albo popołudniową drzemkę zalicza z rodzicami-
            jest super!
            Jeszcze raz życzę Wam w Nowym Roku wszystkiego co najlepsze, żeby spełniały
            sie Wasze marzenia, dużo szczęścia i radości.

            pozdrowionka
            Basia
    • witka06 Re: Nowy Rok 2004!!! 02.01.04, 12:02

      witam serdecznie i jeszcze raz wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!

      Dima dzis konczy 4 miesiace (jak ten czas leci) i rowniez zastanawialam sie nad
      nowym jedzonkiem, ale chyba zaczne wprowadzac nowosci od przyszlego miesiaca.
      szczerze mowiac tez nie mam pojecia jak sie do tego zabrac??!!

      Korci mnie bardzo, zeby wykapac sie z malym ,ale boje sie jakos,zeby mi sie nie
      wysliznal albo czegos takiego, ale musze sprobowac!! do wanienki to on juz sie
      raczej nie miesci.

      pozdrawiam serdecznie
      wiola
    • agaga1 :-) długaśne 02.01.04, 22:53
      Witam Dziołszki!
      I do życzeń się dołączam, choć spóźniona i częściej nieobecna niż obecna...
      Miłości ponad wszystko i dystansu do samych siebie.

      Ja wpadam czasem na forum i podpatruję pobieżnie co słychać u Was i Waszych
      maluszków. Na więcej sił mi brakuje. Żyję jak zombi. Podobnie też wyglądam.
      Chudnąć oczywiście chudnę, a jakże! Mam już na liczniku 20 kilogramów mniej.
      Ale i cienie pod oczami, szarą cerę i problemy z koncentracją i pamięcią.
      Najbardziej efektywną formą wypoczynku jest dla mnie bezmyślne gapienie się w
      sufit.
      Żyję gdzieś obok, w świecie równoległym matek niewyrabiających wink . Czas dla
      mnie nie istnieje, życie pozamatczyne również. Wtopiłam jak nic! Przy
      planowaniu drugiego knypka zabrakło mi wyobraźni. Oj, nie mają te moje chłopki
      tego czego chciałabym i powinnam im dać. W moim przypadku różnica wieku między
      dziećmi wynosząca 17 i pół miesiąca okazała się rażąco niewystarczająca. Ja
      wiem, że za rok i później będzie kolorowo i wzorcowo. Ale boję się, że przez
      prokreacyjny pośpiech moje chłopaki wiele stracą. A chodzi mi tu o sprawy
      podstawowe. I tego już za rok i późnej nie da się nadrobić czy zrekompensować
      świetnym dopasowaniem wiekowym rodzeństwa.
      Oj marudzę Wam nieprzyzwoicie. Ale wbrew pozorom wiele we mnie optymizmu. Takie
      ględzenie i marudzenie pozwala mi się po prostu oczyścić. I cieszyć dwójką
      najdroższych maluszków.

      Bartoszek ma za sobą już 3 i pół miesiąca poznawania świata. No i jest boski!
      Przy diabelskim Miszy jest istnym aniołem. W nocy budzi się zaledwie trzy razy
      i z reguły śpi 12 godzin. Zasypia między 7 a 8. W dzień śpi malutko, trzy razy
      po 35 minut. Nawet na spacerach, które przez to mogą trwać zaledwie godzinę, bo
      po tym czasie przypominam bardziej kobietę z karetką na sygnale niż matkę na
      spacerze.
      Niestety Misza od chyba 2 już miesięcy śpi tylko w nocy, od 19:30 do 6tej. A
      taką ulgą dla mnie były Jego poobiednie drzemki.
      Gdy zdarza się, że zostaję sama z Bajtkiem odpoczywam nieprzyzwoicie. Rzadkie
      to chwile, ale jakże cudowne. Jak ja mogłam się męczyć będąc tylko z Miszą?!
      Fakt Misza jadł co 1,5 godziny. Czy dzień czy noc i tak do 6 miesiąca. Zgroza.
      Kto wymyślił to karmienie piersią na żądanie? wink Na pewno był to facet....

      Najgorsze są spacery. 4 piętro, trzeba ich ubrać i siebie. Jakoś ich znieść.
      Jakoś dotransportować Misze do parku. Cały czas kołysać w wózku Bajtka - bo
      inaczej spać nie będzie i szybko się znudzi, co objawi donośnym krzykiem –
      biegając jednocześnie za Miszą i wyjmując mu z buzi pety, szkła i inne
      paskudztwa. Marzy mi się, żeby już było lato i nie trzeba było tony ciuchów i
      pieluszkę móc zmienić poza domem....
      Na pewno wyciągnęły mi się już ręce, niedługo będę mogła startować też w
      konkursach dla strong woman.
      Na szczęście Moja Mama po kłopotach kręgosłupowych wraca już do normy, pomaga
      mi ze spacerami i będzie też dwa razy w tygodniu zabierać Miszę do siebie, do
      lasu. Będę się byczyć z Bajtkiem na całego!
      U Miszy przekora dwulatka i zazdrość o braciszka wzajemnie się potęgują.
      Sukcesywnie demoluje mieszkanie. Ściąga nawet obrazy ze ścian. Zjadł już pół
      choinki...

      U Bartoszka stwierdzono hipotomię osiową, wzmożone napięcie mięśniowe kończyn i
      asymetrię osiową (z nią się już rozprawiłam). Podchodzę do tego bardzo
      spokojnie. Po doświadczeniach z Miszą i metodą vojty wiem, że po pierwsze nie
      rodzą się teraz dzieci zdrowe! , a po drugie czasem ja wiem lepiej niż lekarz.
      Może wyda Wam się to wyrazem ignorancji i przekonania o własnej nieomylności,
      ale... Miszę niestety rehabilitowano niepotrzebnie, a na dodatek metodą która
      chociażby wiekowo była nieodpowiednia. Oj naczytałam się wtedy. I naszukałam w
      tym moim grajdołku lekarza, który nie jest jak ciele wpatrzony w metodę Vojty.
      I udało się połowicznie. Pani neurolog diagnozuje Vojtą, ale nie zaleca ślepo
      jego metod na każde, najmniejsze nawet „odchylenie od normy”. Z Bajtkiem lecimy
      Bobathami i masażem. Jestem spokojna, bo wiem , że każde dziecko rozwija się
      swoim tempem i nie należy go zbędnie stymulować.. Trzeba bardzo uważnie
      obserwować nie opierając się przy tym jedynie na „milowych krokach rozwoju”.
      Tak więc jesteśmy pod stała kontrolą neurologa, starannie mierzymy główkę – a
      to ze względu na maleńkie ciemię i to wzmożone napięcie
      Maluszek śmieje się na głos, gada i piszczy z zachwytu. Coraz częściej domaga
      się pionizacji. Trąca zabawki i całymi dniami konsumuje swe dłonie. Tym się nie
      przejmuję wcale w końcu buzia to główny organ poznawczy takiego malucha.
      od kiedy stosuję dietę, Bartoszek jest spokojniejszy o niebo, nie ma takich
      męczących wzdęć i bólów brzuszka, no i wygląd skóry zdecydowanie się poprawił.
      Zresztą skaza białkowa bardziej dokucza mi niż Bajtkowi, bo on mleczko dostaje
      mamusine - słodziutkie a to ja się zamiast lodów czekolady i ruskich pierogów
      poję się nutramigenem. blleeeeee!
      Niestety – prawdopodobnie przez alergię – Bajtek mało przybiera na wadze.
      Ostatni miesiąc to tylko 200 g na plus. Waży 6100 , przy urodzeniowej 3960. Za
      dwa tygodnie idziemy do alergologa i mam nadzieję na jakieś testy z krwi.
      Będzie już takie można zrobić i może okaże się, co Małego jeszcze uczula i czy
      mogę choć jajeczka jeść ... Oprócz jajek wystrzegam się mlecznych produktów
      wszechkopytnych, soi, miodu, orzechów i cytrusów. Mogę jeść mięso, produkty
      mączne (bez jaj jednak), kasze i warzywa. Szczerze mam już dosyć takiej diety,
      ale kobiety! jak to robi na wagę! Wskazówka idzie w dół mimo iż łykam tabletki
      antykoncepcyjne. A te zawsze rewelacyjnie wpływały na mój apetyt . I tak jest i
      tym razem. Jednak niewiele mogę, więc zazwyczaj odchodzę od lodówki z
      kwitkiem ;-( A apetyt? Cóż, musi zadowolić się jabłuszkiem.
      Asia_z, pisałaś, że schrzaniłaś coś w diecie. Niekoniecznie, nasze maluszki
      tak się zmieniają teraz pod względem alergicznym, że czasem i dieta
      eliminacyjna pewności dać nie może.

      A co do rozszerzania diety... Ja Miszy, który był na piersi zaczęłam po
      ukończeniu 4 miesiąca podawać jabłuszko – dla wrażeń smakowych. Jak skończył 5
      lekarka zaleciła zupki i kaszki na wodzie, bo mało był przybierał. Soczków nie
      podawałam a i dziś Misza dostaje raz może dwa razy w tygodniu – na deser, choć
      sok z brzozy i róży częściej. Mały wsuwa owoce i warzywa w całości, mają więcej
      błonnika niż soki - a pije wodę, zioła, zieloną herbatę i anatola – bez cukru
      oczywiście. Bartoszka też bym tak chciała nauczyć. Ale jak wyjdzie – czas
      pokaże – każde dziecko jest przecież inne.

      Czytałam o Waszych bojach łóżeczkowych. Jak pisała kiedyś Magda, te wspaniałe
      chwile z naszymi pociechami są tak ulotne... W ciągu dnia na przykład Misza
      przytulić się do mnie przybiega na 3 sekundy, na więcej czasu nie ma. Za 10 lat
      pewnie będzie udawał na ulicy, że mnie nie zna wink Ale jak on uwielbia się
      tulić przed zaśnięciem, i w czasie snu i jak się już przebudza. Kurczę, mam
      kilka lat na takie cudowne chwile. Potem będę mogła o tym jedynie pomarzyć.
      Więc śpimy wszyscy razem. Spanie w czwórkę w łóżku o szerokości 1,8 metra
      okazało się mało wygodne dla nas – rodziców. Więc łóżko – a piękne było,
      wyszukane na pchlim targu... – sprzedaliśmy, materace położyliśmy na podłodze a
      obok jeszcze jeden, składany na dzień. No i mamy łóżko o szerokości 2,5 metra.
      Jest wygodnie i cudownie. A „życie łóżkowe” przenieśliśmy poza łóżko – o ile
      stało się barwniejsze smile Polecam!


      5 stycznia miałam iść z Bajtkiem na szczepienie, ale niestety, wszystkie
      przychodnie w naszym powiecie pozamykane z uwagi na zielonogórską epidemię sad
      Szlak jasny trafia! W szpitalu będą szczepić czy co? Dodzwonić się nie można ni
      do NFI, ni do szpitali. Korek teleinformacyjny się zrobił kompletny. Prywatnie
      nikt nie zaszczepi, bo niezbędny jest zestaw antywstrząsowy. Ręce opadają.
      • agaga1 Re: :-) długaśne 02.01.04, 22:59
        zakończenie mi ucięło...

        A w ogóle, mimo iż tak rzadko i milcząco wpadam tu do Was – bardzo się cieszę,
        że jesteście. Dodajecie otuchy.
        Dziękuję

        i przepraszam za chaos ale posta pisałam jakieś dwa tygodnie, oczywiście z
        przerwami wink

        pozdrawiam

        agnieszka
        skazana na matkopolizm
        • magda6811 a ja króciasto 03.01.04, 21:04
          AGAGA - wzruszyłam się czytając Twój list... Ile w nim spokoju, dojrzałej
          mądrości... Jestes wielka, jesteś dzielna, jesteś mądra... Pisz częściej.
          Pomagałaś nam w ciąży, pomagaj i teraz.
          Co dorehabilitacji - jeśli jest wybór - wybierajcie Bobathów, Vojtę naprawdę
          trudno znieść a dzieci czasem robią się przy niej b. nerwowe.
          Ja od jutra mam "sanatorium" - będę przez tyydzien tylko ze Stefem -Agatka
          jedzie z tatą na narty. Wyspie sie, odpoczne - AGAGA - wiem, ze mi zazdroscisz!
          Dziewczyny - ja już rozszerzam dietę Stefa. Od 2 dni rozrabiam z wodą kaszkę
          SINLAC (Nestle) - to produkt dla alergików więc całkowicie bezpieczny. Zalecany
          jest od 5 miesiąca, ale lekarka pozwoliła zacząc mi nieco wcześniej - wierzę,
          że Stef bedzie potem lepiej spał. Wazy juz ponad 7 kilo, wiec na kaszce bedzie
          pewnie niebawem atleta wagi ciezkiej!
          JUSTAKOKO - wielkie gratulacje dla Ciebie (i Adasia) - u nas rewelacyjna byla
          ostatnia noc - 5 godzin snu i potem 3,5!!!!!! Wczesniej roznie bywało. Ale
          skoro Adas już się przestawił, Miszka Agagi po poł roku zaprzestał niegdys tego
          procederu ciaglego dojadania, to wierze, ze i Stefowi to kiedys ostatecznie
          minie.
          Dziewczyny - opisywane przez Was kilkakrotne dokarmianie i czeste przebudzanie
          zanim wreszcie usna jest u nas norma. Stef usypia najchetniej po 23-ej i
          zeczywscie spi potem (z karmieniami of course) az do 9-10. Dzieki temu byl
          gwiazda na Sylwestra - wszyscy goscie go podziwiali, jak to mozliwe zeby
          niemowlak byl o 24-ej w tak swietnej formiw. Ten niemowlak dotrwal do 1-ej!
          W swieta byl tez b.mily, dzielnie znosil gosci i wizyty u gosci, gdyby nie
          katary rodzicow i siostry byloby juz calkiem przyjemnie.
          Pozdrawiam Was b. mocno, pierwszy raz w nowym roku. Obysmy wspieraly sie w nim
          nie rzadziej niz w tym ostatnim, ktory juz za nami...
          -Magda


          • karolka_1 Re: a ja króciasto 03.01.04, 21:47
            Agaga trzymam za Ciebie kciuki...Zazdroszcze spokoju i pogody ducha......Bardzo,
            też chciałabym miec tyle sił....
            Dziewczyny, tak do końca to ja nie wiem, jak to jest z tym spaniem...Czy Wasze
            dzieci są w normie i moja Miska fiksuje?? Ostatnio usłyszałam, że ona tak spi w
            nocy bo jest głodna sad - trochę głupie to, ale może faktycznie...Jakoś mało
            przybiera na wadze, rośnie za to wzdłuż. No i tak szybko rosną jej stopy - ma
            już 11cm. Musze poczekać, aż lekarze w Pozaniu łaskawie otworzą gabinety i pójde
            z Dominiką dowiedzieć się co i jak...Jak będa nadal strajkować to chyba,
            niestety dam zarobić pediatrom w prywatnych gabinetach sad
            Pozdrawiam i uciekam poleniuchować smile
            • jasko_mama Re: a ja króciasto 03.01.04, 22:20
              Witajcie!
              A ja tak sobie długo-ile wyjedzie to będzie smile
              Witaj Agago! Martwiłam sie jakis czas temu, że zamilkłaś, a bardzo Ciebie
              brakowało. To Ty zaczęłaś wątek w oczekiwaniu i Ty go zakończyłaś, a teraz
              cisza... Ale po tym co napisałaś to całkowicie rozumiem i chyba jeszcze kilka
              razy przemyślę szybkie rozszerzenie macierzyństwa, choć ostatnio miałam taki
              pomył smile Najważniejsze, że jesteś z nami duchowo! i co jakis czas zasilasz
              nas takim fajowym długaśnym postem!!!
              Pisałam Wam jakis czas temu o świetnej książce „Rozwój niemowlęcia” Edwarda
              Franusa 1963r.!, a dzisiaj odkryłam na strychu druga część „Treningi
              niemowlęcia” tego samego autora i Barbary Franus-Urbańczyk nieco młodsza z
              1988r.-SUPER!!! Opisane są w niej i oczywiście pokazane na zdjęciach różne
              ćwiczenia dostosowane do wieku dzieci. Szkoda, że nie znalazłam jej wcześniej,
              ale lepiej późno niż wcale smile
              Ostatnio zaczęłam się martwić zaciskaniem jednej piąstki u Amandy, mam
              wrażenie, że to się nasiliło. Druga rączka jest zawsze otwarta, a ta jak tylko
              coś się dzieje to lewa zawsze w piąstkę. W poniedziałek idziemy do lekarza (u
              nas podpisano umowę z NFZ-chociaż nie wiem czy to lepiej, bo mam przyjaciółkę
              internistę i uświadamia mnie o różnych zagrożeniach z tej strony) to
              porozmawiam też o tym. Martwią mnie też ostatnio problemy żołądkowe Niuni,
              zaczęła znowu robić kupkę kilka razy dziennie i to dość rzadką (często wypada
              z pieluszki tyłem), boję się że to biegunka i że się odwodni. Ale przy piersi
              podobno to sie nie zdarza... Je normalnie, więc co jest ? sad Hmm diety nie
              trzymam, nigdy nie przestrzegałam – czy to możliwe, ze teraz po czterech
              miesiącach zrobiła się taka wrażliwa? A może czas na nowe posiłki? No i dziś w
              nocy dała taki koncercik, że hej! Dwie i pół godziny marudziła i nie mogła
              zasnąć – przewijanie, noszenie, głaskanie w łózeczku, cyc i nic!. To chyba
              przez ten brzuszek. Byłam wykończona i mąż też, no i zaskoczona, bo to
              pierwszy raz takie problemy. Mam nadzieję, że to chwilowe. Oj nie dają nam
              chwili spokoju te nasze dzieciaczki! Ale za to jak się śmieją, albo piszczą z
              radości przed kąpielą to dopiero radość!!! i zaraz wszystkie troski idą na
              bok smile
              No i nie podaba mi się zima. Nie cierpię sniegu i zimna!!!! I to straszne
              ubieranie w grube ciuchy, przez to Mała przestaje sie powoli mieścić się w
              gondolę i chyba niedługo będziemy musieli przejść na spacerówkę. Na szczęście
              od czwartku zapowiadają odwilż, więc jakoś to będzie. Pewnie niektóre z Was
              (szczególnie narciarki) cieszą się na taką pogodę, ale ja od razu mam zły
              humor (fakt nigdy nie miałam nart na nogach, więc śnieg jest dla mnie zupełnie
              zbędny). Może jak za rok pójdziemy z Mała na sanki to zmienię zdanie?...
              Pażywiom uwidzim. wink

              pozdrawiam serdecznie
              Basia

              P.S. chyba wyszło długo, ale Amanda tak smacznie śpi, więc mogę spokojnie
              poużywać kompa. pa
              • witka06 Re: a ja króciasto 04.01.04, 11:52

                witam serdecznie,
                Agaga, jestes niesamowita babeczka!!
                a jak tak na poczatek nieco sentymentalnie, bo wlasnie dokladnie rok temu
                zobaczylam ku mojemu kompletnemu zaskoczniu gruba czerwona kreche, ech, ale
                wtedy lzy sie polaly szczescia i zalamania jednoczesnie....

                od jakichs 3 dni Dima ma co wieczor stan podgoraczkowy, zastanawiam sie czy to
                zabki, ale nic tam nie wyczuwam. ile czasu mija od slinienia, temperatury do
                wyrzniecia sie zabka? ogolnie bardziej marudny sie zrobil.

                Magda, ja szczerze mowiac nie moge sie juz doczekac nowego jedzonka, ale troche
                boje sie jak to bedzie, jak zareaguje jego brzuszek. chyba zaczekam jeszcze ze
                3 tygodnie. a jak Stef, polubil nowy smak, chetnie je kaszke?

                zaczelam sie zastanawiac, czy nie podac malemu butli zamiast cyca wieczorem,
                moze pospalby dluzej, ale nie jestem przekonana czy to dobry pomysl.

                a! jescze zapomnialam ostatnio napisac, ze pani rehabilitantka skierowala nas
                tez do logopedy, bo zauwazyla,ze Dimka uchyla usteczka i wypycha nieco jezyczek
                do przodu. Matko, do wszytskiego sie potrafia przyczepic. idziemy na wizyte 14
                stycznia. na pierwsze cwiczenia reh.19, nie mam pojecia, jaka metoda tam
                rehabilituja, ale dzieki za wskazowke. chcialabym, zeby to juz bylo 19 , bo
                moze powiedza mi wreszcie nieco wiecej..
                pozdrawiam serdecznie i zycze milej niedzieli
                wiola
                • wiki41 Re: a ja króciasto 04.01.04, 17:30
                  Witajcie w Nowym Roku!

                  Ja też jestem pod wrażeniem posta Agagi. W ogóle bardzo podziwiam wszystkie
                  Mamy, które mają dwójkę dzieci. Sama też chcę drugie (i wcale mi nie przeszło
                  po urodzeniu Patryka, wręcz przeciwwnie), ale czasem próbuję sobie wyobrazić
                  jak to by było, gdyby teraz kręcił sie tu jeszcze słodki dwulatek.. Hmm, chyba
                  byłoby trudno. Chylę czoła, bo wszystkie obecne tu Podwójne Mamy są świetne!

                  Po drugie, podoba mi pomysł na spanie nawet we czwórkę. Sama chyba nie dam już
                  długo rady, bo dostaję bólów kęgosłupa i jakiegoś kłucia w mostku, jak tak
                  przesypiam noc z Patrykiem (sztywnieję po prostu). Ale podoba mi się podejście -
                  bez presji, że dziecko trzeba nauczyć spać samemu.

                  Patryk za dwa dni osiągnie wiek 100 dni. To teoretycznie koniec okresu płaczu.
                  Dla Patryka rzeczywiście teoretycznie, bo już od miesiąca nie zdarza mu się
                  płakać bez powodusmile Czasem pomarudzi wieczorem, czasem jak zaboli brzuszek, a
                  poza tym jest bardzo pogodnym dzieckiem. Natomiast coraz gorzej sypia. I
                  butelka przed snem ostatnio wcale nie pomaga. Zasypia dopiero ok. 22-giej,
                  tylko przy cycu i nie chce opuścić łóżka rodziców aż do rana (a czasem o tym
                  marzę, żeby rozprostować kości).

                  Za to mój szkrab coraz fajniej bawi sie na macie edukacyjnej, świetnie reaguje
                  na grzechotki, a a najgłośniej się śmieje, jak się ogląda w lustrzesmile Wręcz
                  zanosi się ze śmiechu... Brzmi to przekomicznie, bo śmieje się najczęściej na
                  wdechu. Jest uroczy!

                  Piszcie, jak Wasze maluchy przyjmują nowe pokarmy. Ja obecnie dokarmiam już
                  trzecim mlekiem - Humaną - i chyba je Patryk najlepiej przyjmuje. Bez problemu
                  jadał też NAN1, trochę gorzej Bebilon. Też chciałabym zacząć podawać coś dla
                  urozmaicenia, na razie czekam do najbliższej wizyty lekarskiej.

                  Pozdrawiam serdecznie,
                  Wiki
                  • karolka_1 Re: a ja króciasto 04.01.04, 21:49
                    WIOLA - nie daj się zwariować!! Pani logopeda jak zobaczy Cie w gabinecie z 4
                    miesięcznym maleństwem będzie prawdopodobnie bardzo zdziwiona...Z tak małym
                    dzieckiem nie da się prowadzić terapii logopedycznej...Dziecko powinno w miarę
                    świadomie brac udział w takich ćwiczeniach...Ja bym się nie przejmowała na razie
                    językiem, który Dimka wyciąga - Dominika robi podobnie i jakoś nie uważam, że
                    jest to coś poważnego. Na Twoim miejscu poobserwowałabym czy dziecko nie wkłada
                    przy okazji rączek do buzi lub zabawek, które trzyma w łapkach...Jeśli tak, to
                    po prostu bada świat...
                    Może się mylę, ale nauczyłam się jednego - najpierw nalezy obserwować, podpytać
                    a póżniej dopiero iść do lekarza. Inaczej można zwariować. Ja po urodzeniu
                    Dominiki zapomniałam czego nauczyłam się na studiach. Widziałam u niej same
                    zaburzenia...
                    Dominika od dwóch dni zgubiła swój rytm dnia...Nie chce spać w ciągu dnia. Ma
                    długi okres czuwania z płaczem...Denerwuje się jak ma wokół zbyt dużo
                    bodźców...Ostatnio wodzi wzrokiem za osobami poruszającymi się po
                    pokoju...Odwraca główkę w stronę dźwieku. Ulubiony punkt obserwacyjny -
                    telewizor, albo włączony monitor komputera smile
                    Muszę tak ustawiać ją na macie, żeby nie widziała ani jednego, ani drugiego....
                    Hm, mam jeszcze drobne pytanko, może któraś z Was mi pomoże: co może oznaczać
                    śluz w kupce dziecka?? nie pojawia się w każdej, jednak jest tak często, że
                    zaczynam się martwić sad
                    Pozdrawiam
                    • agaga1 Re: a ja króciasto 04.01.04, 23:06
                      I ja tym razem szybciutko smile
                      Dzięki za dobre słowa - potraficie kobotki podnieść na duchu.

                      Karolka - śluz w kupce może być objawem alergii pokarmowej, słabe przybieranie
                      na wadze niestety też. A z tego co pamiętam Ty do alergików się zaliczasz, więc
                      lepiej "skonsultuj" Dominikę w tym kierunku . I jednocześnie życzę Ci – bym
                      błędnie przepowiadała. A długim snem Małej się tylko ciesz. Jakby była głodna
                      na pewno by Cię o tym - nocnym przebudzaniem - powiadomiła.

                      A co do złego spania - zbliża się pełnia i wiele dzieci reaguje na nią
                      niespokojnym snem właśnie ale i zaburzonym rytmem dziennym. Jak moje chłopaki
                      na przykład. Ja sama zresztą też wink Może więc Basiu to nie brzuszek a jedynie
                      wpływ księżyca?
                      A co do ząbków – Misza miewał temperaturę, biegunkę i stany niepokoju na 3
                      tygodnie przed ich pojawieniem się. Jedynki wyszły mu w wieku 4,5 miesiąca więc
                      i ja w buzi Bartka już zaczynam się doszukiwać oznak ząbkowania. Jeśli to to
                      Wiolu, masuj Dimie dziąsła – to wg mnie najskuteczniejsza metoda łagodzenia
                      bólu.

                      Miłych snów! I jak najdłuższych!
                      agnieszka
                      • witka06 Re: a ja króciasto 05.01.04, 12:26

                        czesc dziewczyny,

                        Karolka, masz racje,ze nie ma co panikowac. to skierowanie do logopedy szczerze
                        mowiac nie przerazilo mnie, ale oczywiscie pojde, bo naprawde jestem ciekawa co
                        pani logopeda stwierdzi i czym w ramach cwiczen bedzie kazala dlubac w buzce!!!
                        moja przyjaciolka jest logopeda, musze ja tez zapytac co o tym mysli, tyle ze
                        ona ma jescze malo praktyki.
                        co do sluzu, to rowniez mysle,ze to od jedzonka. u nas tez przez jakis czas
                        pojawialy sie sluzowate kupki, ale zmienilam troche diete i przeszlo. moj dima
                        tez jest zagrozony alergia (po tatusiu), ale mam nadzieje, ze to nie to!!

                        agaga, mam nadzieje,ze ta zblizajaca sie pelnia wplynie na dimke w druga strone
                        i bedzie spal wreszcie jak susel!! oby!! od 3 dni nawet spi nieco wiecej w
                        dzien, kilka razy po ok 30 min.

                        co do zabaw to rowniez lubi swoja mate z zabawkami, ale lustro to tylko to duze
                        w lazience. tez sie do niego smieje i od razu dostaje czkawki, tak sie
                        zapowietrza.
                        niestety telewiozr i komputer to jego ulubiency, musze niezle kombinowac, zeby
                        go dopowiednio ustawic, bo kreci tym malym lebkiem we wszystkie strony.

                        jeszcze o jedzonku, od pewnego czasu dostaje cyca co 3 godziny, a nie 2!! a
                        wasze szkraby?
                        my idziemy na wizyte i szczepionke w piatek, ciekawa jestem ile wazy. zapytam
                        tez o nowe jedzonko.

                        Wiki, jak z basenem? juz gdzies chodzicie? jesli tak to prosze napisz czy warto
                        brac udzial w takich zajeciach.

                        pozdrawiam serdecznie mamusie
                        wiola
                        • magda6811 Re: a ja króciasto 05.01.04, 13:10
                          Zamiast oczekiwanego "sanatorium" mam mini "szpital".
                          Wyobraźcie sobie - narty przygotowane, specjalnie ostrzone, walizki spakowane,
                          jaja na twardo ugotowane a tu Agatka budzi sie cala w krostach - werdykt
                          smutny - OSPA. Za dwa tygodnie bedzie zmiana ospa przejdzie na Stefana...
                          Tak smutno i zal Agatki - zamiast na stoku siedzi w domu cala w fioletowych
                          kropkach i wyglada jak dalmatynczyk. Dzisiaj juz mniej swedzi, ale chorobsko
                          ogolnie nieprzyjemne. Ja nie mialam ospy, ale przed druga ciaza sie szczepilam,
                          u Igora w rodzinie nikt nie pamieta wiec liczba potencjalnych ofiar ciagle nie
                          znana.
                          Wiola - zrob Dimce na wszelki wypadek ogolne badanie moczu. Zeby zebami, ale
                          moze tez byc jakas infekcja drog moczowych. Agatka miala utajona bez goraczki
                          az do ropomoczu - co dopiero zwrocilo moja uwage na pieluszce.
                          Sluz w kupie to tez nasz problem od 2 tygodni. Probowalam sernika i innych
                          nabialowych rzeczy, dawno sie z tego wycofalam a sluz jeszcze jest... Moze
                          lyzka smietany w miesie noworocznym made by TESCIOWA jest temu winna.
                          Dowiedzialam sie niestety po konsumpcji.
                          Stefowi kaszka SINLAC jakos wchodzi. Podaje mu mala różową plastikowa lyzeczka
                          i to chyba najwieksza arakcja. Na razie kilka lyzek dziennie. Nie stosuje sie
                          do proporcji podanych na opakowaniu. Zbyt rzadka wydala mu sie nie do
                          przelkniecia, gestszą zaakceptowal, jest po prostu slodsza. Gdy przyzwyczai sie
                          do tego smaku chce mu dawac butelka ze smoczkiem do papek. Kaszka jest wlasnie
                          dla alergikow ze wszystkimi mozliwymi skazami wiec na pewno nie zaszkodzi a ja
                          musze go przyzwyczaic do jednego innego posilku - mam czas do 22 lutego.
                          Pozdrawiam, piszcie jak najczesciej, to bardzo pomaga...
                          WIOLA - ja tez 4 stycznia mialam rocznice "rozowej testowej kreseczki".... Lza
                          sie w oku kreci, nie wiedzialam wtedy jeszcze jaka "wyborowa" ciaza mnie czeka!
                          • jasko_mama Re: a ja króciasto 05.01.04, 14:14
                            Cześć Dziewczyny!
                            U nas niestety też szpital sad Ja chora, mała też, mama moja od tygodnie
                            walczy z zapaleniem oskrzeli, ogólnie beznadzieja! Amanda strasznie kaszle i
                            płacze takim zachrypniętym głosem... Na szczeście nie ma goraczki i jest dość
                            pogodna. Lekarz orzekł, że to wirus, o osłuchowo jest ok. to całe szczęście.
                            Zalecił Eurespal, kropelki do nosa i witaminki. najgorzej, że nie potrafi
                            porządnie odchrakną i męczy sie z tym kaszelkiem - tak mi jej żal Mnie
                            natomiast wczoraj goraczka zwaliła z nóg 39,3! Miałam powazny dylemat czy
                            karmić piersią, czy uruchomić zasoby z zamrażalki, ale szybko wziąłam
                            paracetamol i zeszło do 38,5 więc karmiłam, ale przestraszona taka temperatura
                            pojechałam do lekarza. Osłuchał i też orzekł, że to wirus. Jak mała się
                            rozchorowała to ja jakoś dziwnie szybko ozdrowiałam i dziś czuję ię całkiem
                            dobrze, ale korzystam z okazji i wyleguję się z Niuńką w łóżeczku smile
                            Z dzisiejszego szczepienia oczywiście "nici", więc nie dowiem ilę Mała waży,
                            ale to nie jest najwazniejsze. Wczoraj podczas badania spytałam lekarza o
                            zaciskanie piąstki. Zapytał, czy kciuk jest na wierzchu, powiedziałam, że tak,
                            więc orzekł, że to nic niepokojacego, zresztą stwierdził, że jest bardzo
                            kontaktowa (przywitała go usmiechem) i widać, że się dobrze rozwija. Na kupki
                            zapisał Lacidofil i myślę, że to unormuje te dziwne stolce. Ale śluzowatość
                            może rzeczywiście być od nabiału, ostatnio pozwalałąm sobie na bite śmietanki
                            i inne smakołyki. Koniec zaczynam uważać na to co jem, szczególnie teraz jak
                            Mała choruje.
                            Współczuję Ci Magda z ospą, że też to zawsze przytrafia się w najmniej
                            odpowiednim momencie! Może Stefan sie nie zarazi - male dzieci podobno do 6m-
                            cy sa odporne na choroby zakażne- trzeba mieć nadzieję. A tak nawiasem mówiąc
                            to teraz juz chyba szczepi się dzieci przeciwko ospie wietrznej co? napewno
                            przeciwko różyczce i śwince, chyba opie też
                            Agnieszko, może to rzeczywiście księżyc, musze zaobserwować. Teraz jak jest
                            chora to śpi za dwoje od 20.30 do 11.00 z dwoma przerwami na jedzonko!
                            Życzę Wam i sobie żeby tylko nasze podejrzenia o alergię u dzieci się nie
                            sprawdziły - to strszne paskudztwo!

                            pozdrawiam serdecznie Basia
                            • justakoko Re: a ja króciasto 05.01.04, 16:29
                              no nie,tylko nie to!!!
                              system mnie wylogował i mój post chyba przepadł!!! a był taki fajny sad((
                              • justakoko Re: a ja króciasto 05.01.04, 16:36
                                no to jeszcze raz ale w skrócie.

                                -poszukiwania opiekunki na razie nieudane.Ta co miała być OK powiedziała że
                                będzie w W-wie jeszcze przez miesiąc,dwa.Chyba oszaleję.A ta co też była OK nie
                                odbiera telefonu i nie wiem czy sobie już czegoś nie znalazła.

                                -Agaga jest twardzielką.Też bym tak chciała,ale je raczej mięczakiem
                                jestem.Następne dziecię nie wcześniej niż za 2 lata zacznę robić,żeby była
                                różnica 3-4 lata to może podołam jakoś smile

                                -Magda jak działa kaszka?Chociaż trochę nasennie?Jak tak to ja też próbuję.Adaś
                                śpi do 2-3, potem do 5-6 a po 7 już wyspany i gotowy do zabawy- czegonie można
                                powiedzieć o mnie.Raz była taka piękna noc kiedy pierwszy raz obudził się o 5 a
                                potem o 8,ale to się niestety już mie powtórzyło.Czekam i nie tracę
                                nadziei,może się powtórzy smile)


                                Idzie ktoś do kina w środę?Bo ja tak.Grają jakąś komedię.

                                pozdrawiam.
                                • agaga1 Re: a ja króciasto 05.01.04, 22:28
                                  Dużo zdrówka dla Chorowitek – Agatki, Basi i Amandy! Nie dajcie się
                                  dziewczyny :-
                                  No Magda – pecha to masz wzorcowego. Żeby choć Mała przeszła ospę łagodnie.

                                  Ja wreszcie w miarę normalnie funkcjonuję – jeszcze przed świętami dopadło mnie
                                  owrzodzenie rogówki – mam pourazową niedomykalność jednej z powiek i jak
                                  kaloryfery się rozszaleją robi się nieciekawie. Ale już mogę spokojnie nawet
                                  godzinę wpatrywać się w monitor, z czego niniejszym czynię użytek wink

                                  Wedle mojej wiedzy operacyjnej po zainfekowaniu organizmu czynnikiem
                                  alergizującym trzeba nawet i 3 tygodnie poczekać na powrót do normy. Ja z
                                  wredną ostrożnością nie tknęłam nic przyrządzonego przez Teściową, prócz
                                  pieczonych mięs.
                                  Ja niestety zmuszona zostałam do kolejnego ograniczenia diety. Zauważyłam, że
                                  Bartoszek ma bolesne wzdęcia i wzmożoną śluzowatość kupek, gdy ja oddam się
                                  szaleństwom kluskowym. Pożyję więc trochę bez glutenu i zobaczymy co z tego
                                  wyniknie. Mam nadzieję, że to Maleńkiemu pomoże. Bo ostatnie dni męczy Go
                                  brzuszek, podobnie było po świątecznym spożyciu pierogów, uszek i tym
                                  podobnych.

                                  A u nas zima biała i mroźna... Bajkowa...
                                  Spacery zostały zawieszone do odwołania. Dziś było –15 - czuję się więc
                                  rozgrzeszona.

                                  Jeszcze raz dużo zdrowia!
                                  aga
                                • mlodamama Re: a ja króciasto 05.01.04, 22:52
                                  Ja też jestem pod wrażeniem wszystkich mam posiadajacych dwoje malutkich
                                  dzieci.Pamiętam opowieści o wyprawie na spacer mojej ciotki - różnica wieku
                                  pomiędzy jej teraz już dorosłymi synami jest rok, jeden wózek pchała a drugi
                                  ciagnęła. Ja planuję drugię za jakieś 5 lat. Na patologii tuż przed porodem
                                  leżała ze mną dziewczyna w 8 m-cu ciaży bliźniaczej i roczna córeczką w domu!!!
                                  Wtedy byłam w szoku a teraz, jak już wiem, czym jest posiadanie małego dziecka,
                                  to już wogle!!!
                                  A propos kolejnych dzieciaczków - jak się zabezpieczacie? Ja biorę cerazette.
                                  Ale tak na prawdę to nie wiem po co, bo współżyjemy z mężem raz na 3 tygodnie.
                                  Oczywiście z mojej "winy". No wiecie - zmęczenie, brak okazji (mały non stop w
                                  łóżku z nami a na jakieś wygibasy w łazience mi się nie chce bo coś mi się
                                  jeszcze "tam" nie ułożyło do końca), brak ochoty z powodu pewnie karmienia
                                  piersią i tabletek itd,itp. Ciekawe ile on jeszcze tak wytrzyma? Ma dosć duże
                                  potrzeby. Po jakim czasie wraca ochota? Czy powinnam się "zmuszać",żeby go
                                  chociaż w jakimś stopniu zaspokajać?
                                  Mój Mikołaj daje mi ostatnio trochę luzu w ciagu dnia. Potrafi całą godzinę
                                  siedzieć spokojnie w bujaczku i patrzeć, jak wyjmuję ze zmywarki, rozwieszam
                                  pranie, biorę kąpiel lub suszę włosy. Ostatnio wieczory są trochę gorsze - to
                                  chyba ząbki. Nie mam doświadczenia ale tak mi się wydaje. Zaczęliśmy stosować
                                  ten żel i trochę pomaga. Ślini się strasznie już od ponad miesiąca.
                                  Czy pisałam już, że waży ponad 7 kg? Jest ogromny! Jutro robimy szczepienie (
                                  dopiero to drugie, bo nam się tak jakoś opóźniło wszystko) i nie wiem jak to
                                  przeżyję. Będę chyba płakać z nim. Nie mogę wytrzymać, jak widzę jego łzy. Na
                                  szczęście nasz zwolniony z pracy tata idzie z nami.
                                  W środę zaczynamy chodzić na basen. Już się nie mogę doczekać. Wiem, że mu się
                                  spodoba. Uwielbia kąpiele w dużej wannie. Muszę kupić tylko te specjalne
                                  pieluchy.
                                  Jeśli chodzi o jedzenie to zdecydowałam ,jak najdłużej karmić tylko piersią. W
                                  końcu rozwija się fanatastycznie na moim mleku, a ja kocham karmić cycusiem i
                                  nie wiem, jak w przyszłości przeżyję koniec cycusiowania. Zacznę mu dawać coś
                                  innego po skończeniu pół roku; mam nadzieję, że to się zbiegnie z początkiem
                                  jego siadania. Od kiedy dzieci zaczynają siadać właściwie?
                                  Również "pogodziłam" sie ze spaniem razem. Tak na prawdę to uwielbiam! To
                                  rzeczywiście są chwile, które nigdy nie powrócą i nie będę rezygnować z ani
                                  jednej nocy, choć mój maż troszkę się buntuje. Nie pracuję i oprócz zajmowania
                                  się domem i dyplomu nie mam nic ważnego do roboty, mogę się totalnie poświęcić
                                  dziecku. JEZU!!! JAK MACIEŻYŃSTWO ZMIENIA !!!Kiedyś nie mogłam pomyśleć o
                                  posiadaniu dziecka bez opiekunki, a teraz bym wręcz nie chciała, aby ktoś obcy
                                  brał na ręce moje dziecko. Aż do przesady. Kiedyś nie wyobrażałam sobie
                                  rezygnacji z życia zawodowego na 3 lata - teraz strasznie się cieszę, że mogę
                                  te 3 lata "poświęcić" na wyłączność mojemu dziecku. Jestem w szoku! Podobno
                                  stałam się też bardziej wyciszona, pogodna, ciepła i serdeczna. Zauważyłam też
                                  zmiany fizyczne, np. poprawiły mi sie żylaki choć po obciążeniu spowodowanym
                                  ciążą powinny się pogorszyć.
                                  Zauważyłyście u siebie jakieś takie zmiany?
                                  • justakoko Re: a ja króciasto 06.01.04, 07:44
                                    Mlodamama,ja niestety zauważyłam zmiany,ale nie na lepsze.Jestem 4 kilo grubsza
                                    niż przed ciążą,brzuch nie jest płaski jak kiedyś a biust wielki i w tym
                                    staniku do karmienia wygląda beznadziejnie.Stanik to mi chyba już przyrósł do
                                    pleców.Kiedy w końcu będę mogła spać bez niego sad
                                    Co do zabezpieczeń to też biorę cerazettę,ale też nie wiem po co bo z seksem
                                    nie przesadzam sad Co mnie najdzie ochota to mały zaczyna ryczeć no i już mi się
                                    odechciewa.A wieczorem jak śpi to z kolei nie mam siły.Czyli kanał jednym
                                    słowem.

                                    Mnie aż tak bardzo nie zachwyca macieżyństwo jak mlodamame.Znaczy jestem
                                    szczęśliwa że mam Adasia,ale opiekunka byłaby zbawieniem i odciążeniem dla
                                    mnie., którego bardzo potrzebuję. Ale jakoś mi nie idzie z tym poszukiwaniem
                                    opiekunki.Widmo żłobka krąży nade mną sad

                                    życzę wszystkim dzieciaczkom zdrówka a mamom wytrwałości.

                                    pozdrawiam,
                                    Justa.
                                    • gagarin3 Re: a ja króciasto 06.01.04, 10:30
                                      Witajcie w nowym roku... Dzisiaj Piotruś skończył cztery miesiące. Niestety
                                      dopadło go przeziębienie. To z pewnością wina naszego świąteczno -
                                      sylwestrowego szaleństwa towarzyskiego i kulturalnego. Na szczęście u nas
                                      lekarze pracują i gdy zadzwoniłam do przychodni, pan doktor musiał się
                                      pofatygować na nasze czwarte piętro. Prawdę mówiąc, nie miałam ochoty na
                                      czekanie w poczekalni w tłumie innych chorych dzieci, gdzie mógłby złapać
                                      jeszcze coś gorszego. Święta spędziliśmy u rodziców, dzięki czemu mogłam się
                                      spotkać z moimi przyjaciółmi i znajomymi. Piotruś zrobił na wszystkich ogromne
                                      wrażenie, śmiał się do rozpuku i rozmawiał w swoim języku (guuu, buuu, baaa,
                                      kikiki i takie tam). Muszę się teraz przyzwyczajać z powrotem do
                                      naszej "samotności" we dwoje (tatuś wiadomo - od rana do wieczora w pracy). W
                                      ciągu dnia jest OK - coraz dłużej potrafi sam się bawić, np. grzechotkami, po
                                      które zdarza mu się już samodzielnie sięgać, ale wieczorami urządza seanse
                                      płaczu. Co za ironia - przez cztery miesiące nie wiedzieliśmy, co to kolki i
                                      teraz miałyby się dopiero zacząć??? MAGDA - bardzo mi przykro z powodu Agatki -
                                      już miałam napisać, jak im zazdroszczę tego wyjazdu. Ja mieszkam w górach i
                                      mam gdzie jeździć, ale już drugi sezon nie będę miała nart na nogach. Przed
                                      rokiem byłam w ciąży, a teraz nie mam z kim zostawić Piotrusia. Nic to,
                                      jeszcze będzie wiele zim smile Ale się rozpisałam, a miało być krótko. Przestałam
                                      się martwić lekarskimi rewelacjami na temat mojego synka, pięknie się rozwija,
                                      główka rośnie, więc cieszę się życiem. Co do seksu, hi hi, jest lepiej niż
                                      przed ciążą... Pozdrawiam. Agnieszka
                    • abepe Re: a ja króciasto 12.01.04, 15:39
                      Odzywam się pierwszy raz, chociaż już od kilku tygodni podczytuję
                      (dopiero "zdobyłam" stałe podłączenie).Mój synek ma na imie Grześ i urodził się
                      7.09.
                      Chciałam sprostować, że logopeda wcale nie musi sie zdziwić. Jasne, że nie ma
                      mowy o terapii logopedycznej ale można sprawdzić mięśnie ust i języka.
                      Logopeda może zaproponować sympatyczne ćwiczenia wzmacniające. O ile będzie to
                      specjalista od maluszków (tacy są np.w Ośrodkach Wczesnej Interwencji).
                      Pozdraiam. Aneta
    • aczerk Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.01.04, 22:48
      Ach, po dłuższej przerwie i szale świąteczno-noworocznym mogę w końcu spokojnie
      usiąść do komputera. Wszystkim Wam życzę w Nowym Roku tysiąca uśmiechów Waszych
      pociech.
      Święta z maluszkiem były cudowne, jakieś takie spokojniejsze, nie było szału
      latania po całej rodzinie no i obyło się tym razem bez obżarstwa. Choć trochę
      sobie i tak pofolgowałam to Oskar był dzielny i nie miał ani jednek kolki.
      Mieliśmy też chrzciny - zupełnie nietypowe. Indywidualna msza i impreza jak
      małe wesele - 40 osób i tańce do 2 w nocy! Sama byłam w szoku że tak się to
      rozkręciło.
      No a mały zmienia się w oczach. Dzisiaj kończy 15 tygodni - już trochę siedzi i
      bierze wszystko do rączek oczywiście z zamiarem wsadzania tego do buzi. I jest
      strasznym mamusi-cycusiem. Tak jak przez ostatnie 3 miesiące zasypiał sam w
      łóżeczku, z dnia na dzień mu się odwidziało i chce spać tylko przy cycku! Na
      smoczek i łóżeczko reaguje wręcz histerią, a oczka ma takie przestraszone, że
      nie mam sumienia go na siłę odkładać.
      Od soboty zaczynamy basen! Ach, nie mogę się doczekać.
      Pozdrawiam gorąco
      • mlodamama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.01.04, 23:15
        Rzeczywiście bardzo fascynuję się macieżyństwem. Może dlatego, że to moje
        pierwsze dziecko...A może dlatego, że czuje się wreszcie spełniona (nie w 100%
        ale na pewno w ok 70%, resztę pozostawiam na pracę twórczo-zawodową).
        To jasne, ze też jestem gruba i mam wiszący brzuch! Co prawda do wagi tuż
        sprzed ciąży został mi tylko 1 kg ale ja bardzo przytyłam tuz przed ciążą - 8
        kg! Ale jakos jak miałam figure modelki to ciagle sie sobie nie podobałam.
        Teraz mimo, ze noszę ubrania o 2 rozmiary większe i wisi mi brzuch to wreszcie
        się czuję dobrze w swoim ciele.
        W sferze psychicznej tez mi sie dużo pozmieniało. Na lepsze! Kiedyś byłam
        wiecznie niezadowolona ze swojego życia, wiecznie za czymś tęskniłam. Prawie 2
        lata chorowałam na depresję, leczyłam się u psychologa, psychiatry. Miałam
        jakieś akcje typu przedawkowanie tabletek uspokajajacych i inne.
        Teraz czuję się jakby pogodzona sama z sobą, ze swoim życiem. Jakby w raz z
        porodem przez moje życie przeszło torabora, które wymiotło tamte "schizy".
        Nie wiem, czy dość jasno i nie zbyt egzaltowanie napisałam...
        • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.01.04, 11:22

          witam serdecznie,
          jak mnie wkurza to wylogowywanie przez system.cholera bierze!!

          Magdo, Basiu, mam nadzieje,ze wasze dzieciaczki maja sie juz lepiej. duzo
          zdrowka zycze!!
          Jak Stef, polubil nowe jedzonko??

          Agnieszko, ciesze sie, ze jestes w dobrym nastroju i pelna optymizmu, oby tak
          dalej!!

          tez jestem bardzo szczesliwa,ze mam mojego skarbka. macierzynstwo sprawia mi
          ogromna radosc, to cos naprawde niepowtarzalnego i cudownego. jednak chcialabym
          miec gdzie wrocic jak maly juz podrosnie, neistety nie mam dokad. boje sie, ze
          po tak dlugim siedzeniu w domu uwstecznie sie okropnie i nie dam rady znalezc
          roboty. na razie staram sie o tym nie myslec, bo nie chce wpedzac sie w podly
          nastroj. mysle tez o drugim dziecku za jakies 4-5 lat, chociaz moje zycie
          seksualne po porodzie na to nie wskazuje hihi!!

          po tych swietach w ogole nie moge sie zorganizowac, nic mi sie nie chce!!
          obiecalam sobie znalezc troche czasu,zeby powtarzac jezyk, ale jakos nie
          wychodzi, nic mi nie wychodzi....
          pozdrawiam serdecznie
          wiola
    • fobia1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.01.04, 13:05
      Jestem mamą wrześniowego maluszka,co prawda trochę zaspałam i nie dołączyłam do
      was wcześniej ale mam nadzieję że nic straconego! co prawda mój Sebek ma już 4
      miesiące ale myślę że będzie fajnie dzielić się doświadczeniami
      pozdrawiam Justyna
      • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.01.04, 13:55
        Witajcie!
        Cześć Justyna miło, że do nas dołączasz!
        Myslę, że każdą z nas macierzyństwo zmieniło. U mnie to zmiana zdecydowanie na
        lepsze. Jestem dużo spokojniejsza, nie przejmuję się drobiazgami, nabrałam
        dystansu do świata, którego zawsze mi brakowało-super. Szczególnie, że poród
        przebiegł bez komplikacji i było duzo krócej i dużo mniej bólu niż sobie
        wyobrażałam, więc szybko wróciłam do sił fizycznie. A psychicznie to było już
        bardzo dobrze od samego poczatku ciązy. Wreszcie ziściło się nasze
        pięcioletnie marzenie!!! po osmiu latach małżeństwa (dokładnie 30.12 stuknęło
        nam 9 lat!!!). A wczesniej było bardzo źle - fatalny dla nas 2002 rok, ja
        miałam półroczną kurację hormonalną po operacji na endometriozę i byłam
        okropna. Jak moi bliscy to przeżyli, jestem pełna podziwu. To był stan takiej
        sztucznej menopauzy, więc aż strach pomyśleć co nas czeka za kilkanaście
        lat! sad I jeszcze pod koniec roku miałam wypadek samochodowy, na szcescie
        niegroźny, ale sprawa w sądzie o odszkodowanie toczy sie do dzisiaj. A krótko
        po tym (01.01.2003) okazało się, że jestem w ciąży-wielka radość i wszystkie
        troki odeszły w cień. I ten stan trwa nadal. Trochę tę sielankę zburzyła
        informacja, że właściwie lepiej jakbym poszła na wychowawczy, bo za bardzo nie
        ma zleeń, więc nie ma pracy, ale już się powoli z tym faktem pogodziłam. Wrócę
        na studia doktoranckie, no i prowadzę jeszcze studium podyplomowe, więc dwa
        dni zajęc w tygodniu i weekend co trzy tygodnie to w zupełności wystarczy! Na
        poczatku trudno było mi się z tym pogodzić, bo praca wiele dla mnie znaczy i o
        dziwo wczesniej martwiłam sie o opiekę nad Małą jak pójde do pracy, a poźniej,
        że już nie muszę tej opieki organizować. Kobieta zmienną jest!
        Nie przypuszczałam wczesniej, że tyle radości w życie wnosi taka mała istotka!
        Każdego dnia czyms nas zaskakuje-super. Już zupełnie sobie nie wyobrażam jak
        było przedtem. Ktos mnie spytał, czy nie tęsknie do czasów jak byliśmy we
        dwoje. Absolutnie nie! Zresztą bylismy tyle czasu sami, że zmiana była
        niezbedna, bo wyraźnie czegoś brakowało w naszym wspólnym zyciu. No i Amanda
        jest tym cudownym dopełnieniem....
        Ale sie rozpisałam... Jakos tak wyszło smile

        pozdrawiam wszystkich
        Basia
        • magda6811 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.01.04, 16:26
          Witajcie,
          Gagarinie - dzieki za dobre wiesci na poczatek roku! Jaka to ulga!
          Dobra wiadomość od nas - Agatka dostala antywirusowe leki, ktore bardzo
          zlagodzily i skrocilyczas choroby. Jutro ma urodziny, ale czuje sie na tyle
          dobrze (juz jej nie swedzi), ze mozemy zaprosic dziadkow i dmuchac 7 swieczek
          na torcie!
          Na ospe nie ma szczepien - jest laczona - swinka-odra-rozyczka (przy czym
          darmowa jest tylko odra, reszte mozna dokupic jako 3w1), ale ospa nie wchodzi w
          kalendarz szczepien. Ja przed 2 ciaza (spodziewajac sie tej sytuacji)
          sprawdzilam badaniami w sanepidzie moje doswiadczenia z ospa. Poniewaz nie
          mialam przeciwcial kupilam angielska szczepionke - dwie dawki 500 zl. Lepiej
          przejsc w dziecinstwie za darmo...
          Co do Stefka, to lekarka twierdzi, ze raczej nie ma szans zeby go ospa ominela.
          Ponoc szybko traci sie przeciwciala na te chorobe (a w naszym przypadku nie
          wiem jakie one sa po tej szczepionce).
          JUSTA - nie wiem czy to zasluga kaszki, ale ostatnie noce mamy jakby lepsze.
          Kaszke od wczoraj zawiesilam ze wzgledu na calkowite zradykalizowanie diety, a
          on i tak dzisiaj jadl dopiero ok.3 i o 6-ej. Noce mamy chyba podobne - Stef
          chodzi spac ok 21.30 (zwykle jeszcze je przez sen po kilkudziesieciu minutach,
          jakby nie mogl tak od razu na dobre zasnac) a potem jak napisalam, tyle tylko,
          ze stef dojada jeszcze nad ranem i spi do 9-10 (a jak moge to tez). Efekty tego
          nocnego obzarstwa - waga ponad 7 kilo. Na razie nie sprawdze jej szybko, nie
          zaszczepie go, poki nie przejdzie tej ospy + oklad czasu, lub spora kwarantanna
          nawszelki wypadek...
          Karmic trzeba szczegolnie w chorobie. Ja tez mialam jakiegos wirusa i
          specjalnie karmilam jak najczesciej i mimo, ze ja, maz, Agatka prychalismy na
          Stefka przez cale swieta i Sylwestra on nic nie zlapal.
          Kino z wiadomych wzgledow na razie odpada.
          Dzis znalazlam opiekunke - mila studentke pedagogiki, polecona przez znajomych.
          Moja sytuacja jest o tyle prostsza, ze ja potrzebuje ja na 2 dni w tygodnmiu i
          tylko po 5-6 godzin. Moge tez liczyc na babcię.
          Co do zmian, jakie przynosi macierzynstwo to u mnie przede wszystkim -
          uspokojenie, dystans, poczucie wlasnej wartosci, pogodzenie z faktem, ze zycie
          konczy sie smiercia (to glupio brzmi, ale madroscia jest to przeplatanie,
          nastepowanie po sobie pokolen). Objawy fizyczne - wiadomo, zmeczenie,
          rozciagniety brzuch... To mija. A seks tez wraca do normy. U GAGARINA jakos
          wyjatkowo!!! Brawo! Pozazdroscic.
          Wiola - odezwij sie, jesli chcesz, to zdobede informacje o rehabilitantach na
          Kopernika. Moj tel. 866-32-72.
          Pozdrawiam Was. Na pewno o polowie rzeczy zapomnialam, pa, Magda
          • mamagabuli Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.01.04, 18:35
            Ja króciutko.
            Otóz mam pytanie.Czy Wam również starsznie wypadaja włosy?Ja jużnie moge na to
            patrzec.Moze znacie jakies pomysły na zahamowanie tego?

            Pozdrawiam wszystkei mamy i ich skarby

            SYlwia i GAbulka
            • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.01.04, 20:22
              Witajcie dziewczyny,
              Madziu bardzo mi było przykro, że Agatka się rochorowała...Z Twoich słów można
              było odczytac, że bardzo cieszyłaś się na jej wyjazd w góry - odpoczynek to
              rzecz, której czesto brakuje smile
              Ciesze sie także,że ospa powoli Was opuszcza...CO do szczepionki skojarzonej
              przeciwko ospie-odrze-różycce to stosuje sie ją dopiero około 13 miesiąca, ale
              warto. Po pierwsze jesli dziecko zachoruje na którąś z nich to przebieg jest
              łagodniejszy. Fakt, że odra jest bezpłatna, jednak przez ostatnich kilka lat
              dzieciaki na nią nie chorowały. Częstsze są zachorowania na ospę i różyczke - a
              te dwa chróbstwa są niemiłe dla dzieci sad
              Basiu mam nadzieje, że Amanda czuje sie juz dobrze?? Co do kciuka to rozmawiałam
              w poniedziałek z moją pediatrą i tak jak myślałam - ssanie kciuka jest
              niepokojące po 6 miesiącu życia...Jednak nie zawsze smile - lekarka jest
              neonatologiem i naprawde jest świetna. Na pierwszej wizycie Dominike zważyła,
              zmierzyła posprawdała odruchy. Na kolejnej także bada dziecko bardzo dokładnie i
              jakoś bardziej jej ufam niż pediatrze z osrodka, która tylko osłucha i zważy sad
              Oj, Młodamamo zazdroszcze Tobie tak dobrego samopoczucia. Moje po porodzie sie
              pogorszyło. Siedze w domu i tesknie do ludzi, do pracy, zajęć itp.
              Z seksem jest tragicznie - uciekam przed mężem i wymyślam co tylko mi ślina na
              język przyniesie. Ostatnio jak powiedziałam, że jestem zmęczona to usłyszałam,
              że wreszcie mnie głowa nie boli....sad
              Włosy po ciązy też strasznie wypadają, z tego co ja się dowiedziałam najlepiej
              je troszkę podciąć - podobno się wzmocnią.
              A z pozytywów, to w piątek idziemy pierwszy raz na basen smile Mam nadzieję, ze
              będzie świetna zabawa....
              Pozdrawiam
              • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.01.04, 22:36
                Witajciesmile
                Magdo – dobrze, że Agatka już się lepiej czuje, niedługo wszystko wróci do
                normy, ale planowany wyjazd już pewnie przepadł co? wielka szkoda ;-(.
                Wszystkiego najlepszego na urodziny Agatki, nie wiedziałam, że jest taka duża.
                My też czujemy lepiej, ja właściwie całkiem dobrze, a Amanda lekko pokasłuje
                tylko rano, więc też wychodzi na prostą. Najgorsze męczarnie przezywamy
                podczas podawania leków. Ona jest taka sprytna, że potrafi wypluć wszystko co
                nie jest mlekiem mamy i podanym z cycusia. Wczoraj byłam cała zadowolona, bo
                wypiła dwie łyżeczki lacidofilu o po jakiejś minucie ją posadziłam na
                kolanach, a ona wszystko wypluła! Nie wiem chyba trzymała to w policzkach?! A
                musi dostawać 3xdziennie po 3,5 ml eurespalu – podaję strzykawką, ale
                wyobrażacie sobie co za walka...
                Sprawdziłam szczepionkę na ospę – w ulotce którą mam jest to szczepienie
                zalecane w 13-14 m-cu szczepionka „Varilix” firmy GlaxoSmithKline i ta
                potrójna o której piszecie odra, świnka i różyczka „Priorix” też GSK (bo to
                ich ulotka!). Do 13 miesiąca jeszcze dużo czasu więc na pewno się zorientujemy
                jak to jest i czy warto szczepić.
                Dzięki Karolka za info co do kciuka. Ciekawe czemu nie zawsze jet to
                niepokojace - wszystko to bardzo skomplikowane sprwy prawda? Zobaczymy jeszcze
                co powie Wioli rehabilitantka. Ostatnio zauważyłam, że jak kładę Małą spać jak
                jest naprawdę zmęczona to zasypia bez kciuka, ale w nocy mam wrażenie, że
                sobie podsysa, bo czasami słyszę jak sie przebudzę i jej wyjmuje, ale przecież
                nie będę całej nocy stać i pilnować?
                Mam jeszcze pytanko co do rozwoju dzieciaczków: czy Wasze szkrabki już
                wszystkie przewracają się z brzuszka na plecki albo i odwrotnie? Moja niestety
                nie jest zainteresowana zmianą pozycji, jak sie znudzi to marudzi zamiast coś
                zmienić i moje sugestie (czyli stymulacje przewrotów) nie bardzo do niej
                docierają. Chyba ma jeszcze troszkę czasu co?
                Jeśli chodzi o włosy to u mnie jest tragicznie!!! Gdzieś czytałam, że teraz
                musimy zgubić wszystkie włosy jakich nam nadprogramowo przybyło w ciąży – nie
                wiedziałam, że aż tyle tego było. No a pozostałe zmiany fizyczne po ciązy to
                zacznę od plusów: (-)2kg! (oby tak dalej, jak będzie jeszcze minus 5 to będę
                bardzo szczęśliwa), mniej celulitu – to chyba zasługa systematycznego
                smarowania w ciąży, ale też i minusy: flakowaty brzuch i dziwne piersi.
                A z seksem jest beznadziejnie, właściwie w ogóle nie jest, ale mam nadzieję,
                że niedługo się poprawi – trzymam Cię za słowo Magda, że wraca do normy!

                pozdrawiam serdecznie
                Basia
                • gagarin3 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.01.04, 10:01
                  Witam!
                  Najlepsze życzenia urodzinowe dla AGATKI!
                  Co do włosów, to, że wypadają to jeszcze nic, moje się wyprostowały... Ale
                  kobieca natura jest przekorna - gdy były kręcone - marzyłam o prostych, a
                  teraz mnie denerwują. Celulit niestety w natarciu, ale cóż mówi się trudno. Co
                  do wagi, to trudno mi powiedzieć, bo metodycznie omijam tego typu urządzenia.
                  Biust bez zmian, ale to tylko dlatego, że nie karmię piersią...
                  BASIU - nie przejmuj się, Twoja córeczka ma jeszcze czas na przewrotki.
                  Piotruś zaczął fikać z brzuszka na plecy, jak skończył dziesięć tygodni,ale
                  jak stwierdziła pani neurolog - jest bardzo silny (mimo wątłej postury...).
                  Czasami przewraca się na boczki, natomiast o przewrotach z pleców na brzuszek
                  jeszcze nie ma mowy. Każde dziecko rozwija się w swoim rytmie i trzeba do tego
                  podchodzić spokojnie. Pamiętam doskonale, jak mów chrześniak - dzisiaj bardzo
                  inteligentny i rozgarnięty pięciolatek - zaczął siedzieć i ząbkować dopiero
                  jak miał dziewięć miesięcy. Jego mama martwiła się, że z pewnością później
                  zacznie chodzić - nic podobnego, chłopak zaczął biegać cztery miesiące
                  później. A co poza tym? Walczymy z przeziębieniem, nie śpimy po nocach, a co
                  najgorsze mały nie chce jeść. Już przed chorobą był wątły, a teraz z pewnością
                  jeszcze straci na wadze... Pozdrawiamy. Agnieszka i Piotruś
            • aczerk Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.01.04, 09:58
              Zauważyłam ostatnio że mi się zaczęły sypać włosy. Przez trzy miesiące miałam
              spokój. Biorę cały czas prenatal. Wiem, że na włosy jest dobry wyciąg ze
              skrzypu polnego, ale nie wiem czy karmiące mogą go brać.
              • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.01.04, 10:51

                witam serdecznie,
                Magda, no wlasnie, prosze cie serdecznie o info dot. Kopernika. wczoraj przez
                to wylogowanie zapomnialam z pospiechu poprosic, dzieki. ciesze sie, ze Agatka
                juz prawie wydobrzala, wszystkiego najlepszego!!!
                ja tez drzalam w czasie ciazy, bo nie przechodzilam ani ospy ani rozyczki,
                jedynie swinke. jesli chodzi o szczepienia to rzeczywiscie warto o tym pomyslec
                szczegolnie jesli chodzi o chlopcow i swinke. z tego co wiem swinka jest grozna
                dla chlopcow, powoduje bezplodnosc.

                Basiu, nie powinnas sie martwic tymi przwrotkami, ma jeszcze na to czas. Dima
                tez lubi zapakowac sobie tego kciuka, wprawdzie zdarza sie to coraz rzadziej,
                ale jednak. zwolnil sie termin, wiec pierwsze spotkanie z rehabilitantem mamy
                juz w piatek, wypytam o wszystko i jak najszybciej napisze czego sie
                dowiedzialam.

                Karolka, napisz prosze jak poszlo na basenie? tez mamy zamiar chodzic. zycze
                milych zabaw i pluskanka.

                mnie tez bardzo zaczely wypadac wlosy jaki miesiac temu. obcielam! po czym
                dowiedzialam sie, ze wlasnie wypadaja te wlosy, ktore nie wypadly w czasie
                ciazy i te , ktore teraz powinny normalnie wypadac. byl watek na forum, wynika
                lo z niego, ze mozna lykac ten skrzyp polny.

                dziewczyny chodzicie na spacery, bo my od kilku dni siedzimy w domu. chyba w
                koncu dzis sie wybierzemy. o matko, jak ja nie cierpie mrozu buuuu

                mam jeszcze pytanko, jak bawicie sie z dzieciaczkami. ja czesto zostawiam
                malego na macie lub w lezaczku z kilkoma zabawkami, zeby cos zrobic, bo on
                niestety prawie nie spi w dzien. czasem mam wyrzuty sumienia, ze on tam tak sam
                lezy i gada do siebie. no ale przeciez nie dam rady caly czas robic min, nosic
                etc. chociaz zawsze podchodze do niego co kilka minutek, zeby sie nie
                zdenerwowal.

                ciesze sie ogromnie, bo w sobote przyjezdza moja mama, to troche odetchne. jak
                ja zaluje,ze nie mam nikogo blizej, bo i tesciowie i rodzice 350 km od
                warszawy, ale co zrobic.

                Agnieszko i Piotrusiu zycze duzo zdrowka

                pozdrawiam serdecznie
                wiola
                • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.01.04, 20:20
                  witam,
                  Witka ja też mam rodziców i teściów daleko więc wiem co czujesz.Jesteśmy zdane
                  tylko na siebiesad ale moi niestety się nie wybierają w weekend sad

                  co do włosów to ostatnio mój fryzjer mówił że to jest tak że w ciąży przestają
                  się produkować nowe cebulki włosów,a po porodzie zaczyna się produkcja i te
                  stare muszą wypaść i dlatego tak nam wypadają mocno.Chociaż muszę powiedzieć że
                  ja u siebie jeszcze nie zaobserwowałam jakieś większego wypadania.Ale podobno
                  wszystko przede mną.
                  co do celulitu to staram się tak za bardzo nie oglądać,żeby się nie załamać,bo
                  widok w lustrze mnie nie nastraja pozytywnie.
                  Ale ostatnio zmieniłam fryzurę i czuję się trochę lepiej ze sobą smile)

                  dla Agatki wszystkiego najlepszego,sto lat o pociechy z brata.

                  co do przewrotek to mój Adaś też jeszcze nic.Ale się nie martwię,bo ma jeszcze
                  czas.
                  kciuka też ładuje do buzi, a ostatnio zajada też moją reke jak ją znajdzie w
                  poblizu.
                  i piąstki też czasem zaciska,nie wiem czy to dobrze.
                  jutro zapytam lekarza bo idziemy na szczepienie sad((

                  pozdrawiam wszystkie mamuśki.
                  • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.01.04, 23:24
                    Witjcie!
                    Wiecie co wczoraj wieczorem zrobiłam? Skopiowałam cały nasz wątek Wrzesień z
                    forum "W oczekiwaniu" (dorwałam go na ostatniej stronie). Pomyslałam sobie, że
                    Amanda jak dorosnie to chetnie przeczyta co przezywała mama będąc z nią w
                    ciązy i inne mamy oczekujace dziecka. Wiecie ile tego było - 130 stron!!!
                    Oczywiście nie mogłam się powstrzymać, żeby nie poczytać niektórych
                    fragmentów wink Ale się wzruszyłam... To był cudowny okres... A wiecie, że
                    połowa wątku to czas jak zaczęły się rozwiązania - koniec sierpnia do poczatku
                    października, czyli poród to zdecydowanie najważniejsze przezycie tych
                    dziewięciu miesięcy oczekiwania...

                    pozdrawiam serdecznie
                    Basia
                    • nika28wawa Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.01.04, 08:05
                      cześć Basiu
                      Świetny pomysł. Mam nadzieję, zę isę nie obraziśz ale skoryzstam z twojego
                      pomysłu i też zapiszę dla mojej Basi ciekawsze wątki. Masz racje, to super tak
                      poczytać po fakcie, jak przeżywałyśmy ten najwspanialszy okres dla nas. Dla
                      mnie to też był fantastyczny okres.
                      Pozdrowienia
                      Monika i jej Baśka (5 wrzesień 2003)
                      • magda6811 DZIEKI! 09.01.04, 16:47
                        Dziewczyny, bardzo Wam wszystkim dziekuje za życzenia dla Agatki - jestem
                        wzruszona a ona zadziwiona tym, ze wiedza i pisza o jej urodzinach "w
                        komputerze"!!!!
                        Co do szczepien - polecam potrójna szczepionke (to sie nazywało kiedys MMR2) -
                        Basiu UWAGA-p/odrze,swince,rozyczce. O ospie nikt nie wspominał w czsach
                        wczesnego dziecinstwa Agatki i wiecie co - uwazam, ze to dobrze. Ja znam
                        Varilix - dwie dawki owinny mnie zabezpiczyc (teraz sprawdzimy). Ospa to
                        naprawde lekka choroba a najlepsza odpornosc nabywa sie chorujac. Co do
                        różyczki to też nie wiem na ile lat taka "szczepionkowa" odpornosc dziala, ale
                        warto, gdy planuje sie drugie dziecko, zeby to starsze nie przyniosło choroby
                        do domu w czasie ciazy. Tak wiec na ospe chyba nie warto bo nie daj Boze
                        przestanie dzialac w doroslym zyciu i trzeba by to wtedy przechodzic???
                        Poradzcie sie lekarzy, ale naprawde to nie jest ciezka choroba w dzieciecym
                        wieku.
                        Wlosy mi jeszcze nie wypadaja tak, jak to bylo gdy karmilam Agatke w 7-8
                        miesiacu - wtedy wychodzily garsciami. Tego chyba nie da sie uniknac.
                        GAGARINIE - nie jestes odosobniona. Po porodzie czesto krecone wlosy sie
                        prostuja (tak ma moja przyjaciolka po kazdej ciazy - przeszla ich 4) a potem
                        znow zaczynaja sie krecic (gdzies po roku).
                        Przysiegam, ze z tym SEXEM to prawda. Wszystko wraca do normy. Mysle jednak
                        dziewczyny, ze trzeba stwarzac okazje kiedy jestescie w miare wypoczete, bo to
                        naprawde b. oddala i zniecheca mezów do posiadania kolejnych dzieci. Spróbujcie
                        sie umówic np. na piątkowy wieczór. Moze odrobinka wina i sie rozluznicie...
                        Szukajcie metod by sprawic tym przyjemnosc sobie, by nie rezygnowac z czegos,
                        co bylo czescia Waszego wspólnego zycia przed dzieckiem. Mężczyźni to ciężko
                        znoszą i po co Wam w domu frustrat. A tak dwie strony zadowolone...
                        BASIU - nie przejmuj się przewrotkami tylko ćwicz. Rozkładaj kolorowy koc,
                        kładź Amandę i siebie - Amandę na plecach i próbujprzyciągać ją do siebie za
                        zewnętrzne bioderko - tak rolować na brzuch. Dziecko wtedy, jak automat wysuwa
                        rączki do przodu, składa się i współpracuje ucząc się, że może przewrócić się
                        na brzuszek. Najpierw efektem jest odpychanie rączką i odginanie główki żeby
                        wrócić do pozycji na plecki. Wtedy Ty znowu ją "rolujesz" na brzuszek i jest
                        fajna zabawa. Można też pokazać jakąś fajną zabawkę (gdy jest na brzuchu) i gdy
                        jest zainteresowanie przesuwać tak, żeby odgięło głowę i przewróciło się
                        (niechcący) na plecki. Wymyślajcie rozmaite zabawy. Ja ostatnio szukam
                        sposobów, żeby Stef rechotał na głos swoim basem. To niesamowite. Ma zupełnie
                        inny śmiech niż te tenorowe gadu-gadu, jakimi do mnie przemawia.
                        Wiola - w sprawie rehabilitacji dzwoń do mnie - 866-32-72
                        AGAGA1 - to chyba nie chodzi o gluten tylko o pszenicę. Ja odstawiłam na razie
                        pszenice, jajka i nabiał. Po woli będę wracać obserwując CO uczula. luten to
                        chyba dopiero w "bezpośrednim" jedzeniu delikwenta a pszenica jest bardzo
                        często przedmiotem alergii. Spróbuj. Ja Ci się chcę to możesz coś piec z mąki
                        żytniej. Ja przeszłam całkowicie na jedzenie tekturowych chrupków
                        kukurydzianych - brrrrr. W sklepach przy dziale nabiaławym zachowuje sie jak
                        narkoman na głodzie. Za jakiś czas spróbuje kozich serów. W domu z trudem
                        opanuje się, żeby nie wylizać agatkowych kubeczków po jogurcie spoczywajacych w
                        smietniku. Kiedyś nie wytrzymam i zgrzeszę potwornie.
                        Całuski dla Was wszystkich, dobrze, że jesteście - magda
                        • karolka_1 WRZESIEŃ 2003 :) 10.01.04, 13:44
                          Magda spóżnione,ale serdeczne życzenia dla córci - nie sądziłam, że masz tak
                          dużą pomocnice smile, tylko pozazdrościć.
                          No i z basenu na razie nici sad Dominika ma podejrzenie posiadania wstrętnego
                          gronkowca sad A wszystko zaczęło się bardzo niewinie, od małego ropnego wyprysku
                          na ręku...Nagle się pojawił i sobie był. Poszłyśmy do lekarza, pani doktor
                          ropień przebiła i okazało się, że w środku jest tyle wstrętnego ropska...oj, nie
                          jeden samochód by na tym pojechał w dal wink
                          Teraz obserwujemy małą, bo ropka mogła przejśc do kości - nie chce mi sie nawet
                          myśleć co to może oznaczać....
                          Aha, musze się z Wami podzielić pewną uwagą mojej lekarki...Sprawdźcie jak
                          stawiają stópki Wasze pociechy. Dzieciaczka trzeba zabrac pod paszki i postawic
                          na twrdym podłoźu. Jeśli stawia stópki na zewnątrz /\ to zacznijcie
                          ćwiczyć...Może póżniej byc niepotrzebny platfus...Wystarczy kilka razy w ciągu
                          dnia stymulować stópkę po zewnętrznej krawędzi i kręcić kółka do wewnątrz.
                          Wszystko mozna robić w skarpeteczkach czy rajstopkach...
                          No a na zajęcia basenowe troszke poczekamy....
                          Słuchajcie, czy faktycznie można mówić, że ryzykuje?? Ale do rzeczy. Mam zamiar
                          pojechać z mała do Kołobrzegu - nocleg w sanatorium, pokój dwuosobowy z
                          łazienką, dojazd samochodem itp. Usłyszałam, że małemu dziecku najlepiej jest w
                          domu i taki wyjazd to tylko moje widzimisie...A ja chciałam, żeby dziecko przez
                          tydzień jodu się nawdychało nad morzem...sad No nie ukrywam, że mi sie wypoczynek
                          również przyda....
                          Szukając zabaw dla Dominiki wpadła mi do rąk, moim zdaniem fajna książka "Gry i
                          zabawy z niemowlakaki" J. Silber. Książeczka zawiera propozycje zabawa dla
                          dzieci do ukończenia roku. Jest dosyć fajna, wszsytkie zabawy pogrupowano w
                          kategorie tematyczne. Jak gdzies ją znajdziecie to przejrzyjcie - wydaje mi się
                          że warto....
                          Pozdrawiam sobotnio i leniwie smile
              • dzoaska wlosy, macierzynstwo i inne 10.01.04, 16:35
                Witam wszystkie wrzesniowe mamy!

                Zagladam na nasz watek praktycznie codziennie ale bardzo dlugo juz nie
                pisalam. Mnie tez wypadaja STASZNNIEE wlosy. Juz myslala,ze niedlugo zostane
                lysa... podbudowalam sie troche Waszymi doswiadczeniami i mam nadzieje, ze to
                niedlugo minie. Moj Adas ma juz 3,5 miesiaca! Czasami nie moge uwierzyc, ze
                jest juz taki duzy :-, przeciez niedawno jeszcze byl w moim brzuszku... Na
                razie jest pogodnym dzieckiem. Czesto sie smieje i malo placze. Mam juz 7-
                letnia corcie i strasznie balam sie powtorki nieprzespanych nocy i placzu,
                ktory trudno ukoic. A tu taka niespodzianka. Jutro Adas bedzie chrzczony.
                Niektorzy mowia, ze dziecko po chrzcie sie zmienia. Mam nadzieje, ze Adas
                zostanie taki jak teraz i nadal bedzie wesolkiem. Pisalyscie o poczuciu
                macierzynstwa. Ja teraz po urodzeniu drugiego dziecka czuje sie rzeczywiscie
                spelniona. Fajnie to brzmi: "nasze dzieci" Staralismy sie oboje z mezem
                przygotowac corke na przyjscie braciszka. Mam nadzieje, ze nam sie to udalo -
                jak na razie Natalka chetnie mi pomaga i ciagle mowi o tym jak bardzo kocha
                brata. Mimo, ze macierzystwo jest dla mnie bardzo wazna rzecza w zyciu chyba
                nie moglabym siedziec zbyt dlugo w domu. Przy pierwszym dziecku wrocilam do
                pracy po 5,5 miesiacach. Teraz zaczne pracowac jak Adas bedzie mial 4,5
                miesiaca. Oczywiscie gdybym miala inne warunki finansowe to z pewnoscia
                zostalabym dluzej ale 3 lata to dla mnie troche za duzo. A wy co o tym
                sadzicie?
                Troche pozno - Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! ABy Wasze pociechy zdrowo
                sie chowaly i abyscie i Wy byly szczescliwe i zadowolone.

                Dzoaska
    • anulkag1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.01.04, 17:46
      Witam serdecznie. Nasz Antek urodził się 15 września, ale dopiero teraz mam
      mozliwość pogadania w internecie. Debiutuję na forum, więc tak naprawdę nie
      bardzo wiem, co mam pisać.
      Tymczasem
      Ania i Antek, który właśnie mnie wzywa
    • jasko_mama różne ;-) 10.01.04, 22:42
      Hej smile
      Witajcie nowe na forum! Im nas więcej tym lepiej! smile
      To fajne, że np. możemy wymienić infosy po wizytach u lekarza i porównać
      metody leczenia, a przede wszystkim, że po prostu fajowo możne sobie
      pogadać! smile
      MAGDA co do szczepień, chorób i odporności to czytałam ostatnio, że znacznie
      się obniża. Tak jak kiedyś przebycie choroby w dzieciństwie dawało odporność
      na całe życie tak teraz średnio wynosi 10 lat po chorobie, a jeszcze mniej po
      szczepionce. Więc praktycznie w dorosłym życiu trzeba by powtarzać wszystkie
      szczepienia. Myslę, że tak strasznie aż nie jest, ale... Dzięki za wskazówki
      do ćwiczeń przewrotów. Nazywamy je „turliki” i tak się turlamy po całym łózku.
      No właśnie ja mam jakąś obsesję, ze na podłodze Małej będzie zimno (mimo koca)
      i zawsze bawimy się na łózku, nawet matę rozkładam na łózku, a leżaczek w
      specjalnie przystosowanym fotelu. Chyba troche przesadzam, ale po prostu ja
      jestem zmarźlak i myślę, że Amanda też. Jak tam jest u Was?
      KAROLKA ja uważam, że to świetny pomysł z tym wyjazdem. Sama planuję pod
      koniec lutego i wiesz, że też myślałam o sanatorium?! Przed ciążą byłam w
      Połczynie Zdroju (zresztą również po to, żeby zajść- udało się, polecam!) i
      świetnie to wspominam. Warunki przyzwoite, żarcie super a ceny umiarkowane.
      Zobaczymy. Zresztą nasza córcia ma już od dwóch miesięcy paszport i za tydzień
      mieliśmy lecieć samolotem do Londynu do przyjaciół. Niestety nie pojedziemy,
      ale to nie z naszego powodu; ja nie widziałam nic zdrożnego w wyjeździe parę
      tysiecy km od domu. Hihi ona już tam była, ale jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy,
      że jest z nami – właśnie w Anglii zrobiłam pierwszy test ciążowy!!! i dlatego
      ten ponury kraj dla mnie wydaje się słoneczny! smile Uważam, że dziecko trzeba
      przyzwyczajać do podróżowania i różnych warunków od maleńkości, szczególnie
      jeśli prowadzi się aktywny tryb życia. Jak mała miała siedem tygodni to
      byliśmy na weekend u znajomych, co prawda 50km od domu, ale zawsze to nowe
      miejsce. Zniosła to wysmienicie. Najważniejsze, że mamusia, a przede wszystkim
      cycus jest w pobliżu hihi smile
      A jeszcze co do dziwnych objawów po ciąży to może którejś z Was urosła stopa?
      Nie zdziwcie się, mojej bratowej po trójce dzieci urosła o dwa numery! i teraz
      nosi taki sam rozmiar jak mój brat 41.

      pozdrowionka
      Basia
      • aczerk Re: różne ;-) 11.01.04, 12:09
        Hej hej
        Witam nowe mamusie. Ja również zaglądam tu co dzień choć rzadko się odzywam.
        Wczoraj byliśmy pierwszy raz na basenie!!! Oskarek na początku płakał, jak
        zamoczyłam mu plecki i brzuszek - jest ciepłolubny i woda, choć miała 31 stopni
        była ciut za chłodna dla niego. Bałam się, że już będzie po zajęciach, bo wpadł
        w małą histerię, ale na szczęście kolorowe zabawki w wodzie i wspólne śpiewanie
        go uspokoiło. Później był bardzo przejęty i bardzo mu się podobało. Jest
        najmłodszy w grupie i dopiero teraz widzę, jaki on duży. Ma 3,5 miesiąca a
        wielkością podobny do tych półrocznych dzieciaczków.
        BASIU, co do tej stopy, to wcale nie jest śmieszne, ja przed ciążą miałam 38 a
        teraz ledwo się mieszczę w 39. Najpierw myślałam że to efekt puchnięcia i tych
        okropnych upałów letnich, ale teraz wiem, że po prostu mi urosła noga.
        Co do powrotu do pracy, to mam bardzo mieszane uczucia. Choć w domu się nie
        przelewa, to postanowiłam pójść do pracy najwcześniej od czerwca, tym bardziej
        że dopiero wtedy moja mama może zostać z małym. Opiekunka odpada - nie mam
        zaufania do obcych bab, które będą sam na sam z moim bobaskiem. Najbardziej to
        chciałabym pójść do pracy we wrześniu, a małego dać wtedy do żłobka.
        No, ale zobaczymy.
        Pozdrawiam niedzielnie

        -
        Agnieszka, mama Oskarka

        Zobaczcie moje Cudo:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9359563
        • anulkag1 Re: różne ;-) 11.01.04, 12:56
          dzisiaj starałam się uporządkować sobie wszystkie mamy wrześniowe i ich dzieci.
          Mamy: Magda, Agnieszka(Oskar), Justyna, Agnieszka-Gagarin,Basia, Wiola,
          Karolina, Wiki, Kasia... kogo pominęłam i kto jest z trójmiasta?

          odnośnie chłodnej kąpieli, to naszemu Antkowi przytrafiła się 32-stopniowa
          kąpiel 2 dni temu (mąż wlewał wodę i nie sprawdził temp.), ale Młody zrobił
          tylko zdziwioną minę i jak zwykle zaczął energicznie rozchlapywać wodę.

          Obuwie rzeczywiście zrobiło się lekko przyciasnawe, ale jeszcze się wciskam.

          pozdrawiam wszystkich
          Ania
          • jasko_mama Re: różne ;-) 11.01.04, 14:11
            Hej!
            Aniu ja mieszkam blisko Trójmiasta w Starogardzie Gdańskim, ale bywam często w
            Gdańsku. Już niedługo będę regularnie dwa razy w tygodniu. Cieszę się, że jest
            ktoś z pobliża, może wybierzemy sie razem do kina jak ta wstretna zima troszkę
            zelży? Zawsze zazdrosciłam dziewczynom z Warszawy, że mogą poznać się w
            realu. Z tego co wiem to jeszcze JAVERT-Olga jest też z niedaleka (Wejherowo),
            a poza tym chyba nikt więcej.

            pozdrawiam niestety wciąż zimowo
            Basia
            • gagarin3 Re: różne ;-) 11.01.04, 17:26
              Witajcie - szczególne pozdrowienia dla Ani - bardzo się cieszę, że do nas
              dołączyłaś! Widzę, że Trójmiasto rośnie w siłę. Tylko ja jedna sierotka z
              Małopolski... Mimo wszystko bardzo się cieszę, że Was mam i że nasz wątek jest
              taki sympatyczny. Zajrzałam niedawno na inny (będę dyskretna i nie powiem
              jaki, hi hi) i po przeczytaniu kilku postów troszkę się zdziwiłam. Wyglądało
              to trochę, jak utajona licytacja, które dziecko najszybciej się rozwija i
              przybiera na wadze... Oj dobrze, że Piotruś urodził się we wrześniu. Co do
              naszych metamorfoz - stopy mi nie urosły, za ta palce zrobiły się tłuściutkie
              jak serdelki. Ledwo wciskam obrączkę, która wcześniej była za duża... Jeśli
              już jestem przy cielesnych sprawach, chciałabym Was zapytać o... uda. Znam
              mnóstwo ćwiczeń na "okolice talii", ale co mam zrobić z tymi częściami moich
              kończyn, które wyglądają, jakby należały do zawodnika sumo?
              Piotruś ma się lepiej, chociaż ciągle nie je najlepiej. Chyba ma to po mnie,
              ja też w dzieciństwie i wczesnej młodości byłam niejadkiem i strasznym
              chudzielcem. Teraz oczywiście nic mi z tego nie zostało...
              Jeszcze mam pytanie do MAGDY - czy dotarł do Ciebie mój e-mail sprzed kilku
              dni? Pozdrawiam serdecznie i zimowo.
              Agnieszka
            • anulkag1 STOPY 11.01.04, 17:30
              DO WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH: Podobno powiększone stopy po ciąży to skutek
              obciążenia w czasie ciąży. Stopy wcale nie rosną tylko pod wpływem zwiększonego
              ciężaru ciała robi się płaskostopie. Trzeba ćwiczyć, jak przy płaskostopiu
              czyli chodzić na palcach, na piętach, na zewnetrzynych krawędziach stóp. Tak
              słyszałam.
              DO BASI: Dokładnie jesteśmy z Gdyni, chętnie wybierzemy sie do kina.
              • asia_z Re: 11.01.04, 23:03
                kochane,
                czytam i chlone to, co napisalyscie przez ostatnie dwa tygodnie i pod
                wiekszoscia podpisuje sie obiema lapami. strasznie fajnie jest byc wsrod Was,
                mimo ze sporadycznie smile
                apropos uczulen - jak juz doszlam w diecie do jedzenia tylko ryzu, ziemniakow,
                marchwi (gotowanej), jablka (duszonego) i nutramigenu, i tak przezylam (z
                trudem) trzy tygodnie, a maluchowi nie pomagalo, postanowilam skonsultowac
                calosc z innym lekarzem.. Wam tez to polecam, bo okazalo sie ze Krzys ma chora
                watrobe (prawdopodobnie skutek ton lekow podtrzymujacych ciaze) i że z alergia
                nie ma to wiele wspolnego..
                jak by na sile poszukac plusow to osiagnelam wage z czasow, kiedy chodzilam do
                podstawowki i zadne spodnie nie chca sie mnie trzymac smile)

                a poza tym: bardzo sie ciesze, ze tu znow wlazlam, ze wrocila agaga, ze agatka
                juz zdrowa i ze mamy fajne dzieciaki smile)
                pozdrawiam cieplutko,
                a.
                p.s. seks?... a co to? smile)
                • magda6811 biała zima ciagle trzyma... 12.01.04, 16:08
                  Witajcie dziewczyny!
                  Kochany Gagarinie - list dostałam i szybko (bo Stef płakał) odpisałam! A Ty
                  odpowiedź dostałaś? Gagarinie a jak to bylo z Piotrusia skaza balkowa, o ktora
                  malenstwo nieslusznie podejrzewalas onegdaj? Objawy (jakie?) same minely? A
                  mozeeraz poszkaj mu w rynkowej ofercie smaczniejszego mleczka???
                  ASIU - bylas juz jak modelka, wiec nie moge sobie wyobrazic Ciebie po tej
                  diecie-cud... Podziwiam Cie, ja juz nie moge sie glodzic, niebawem nie zapanj
                  nad soba i zaczne jesc same swinstwai to w duzych ilosciach. Poki co zapach
                  Nutramigenu przyprawia mnie o mdlosci wiec jeszcze sie wstrzymuje. Dzieki za
                  ostrzezenie, moze warto skonsutowac sie z lekarzem. Na razie pojawiajacy sie
                  czasami sluz w kupie przypisuje zebom, ktore najwyrazniej pchaja sie z cala
                  sila. Stef probuje wepvhnac do buzi wszysto, co pojawia sie w jego zasiegu....
                  Ze spaniem kiepsciasto - do wyjatkow naleza dobre noce - 2 karmienia...
                  Szczegolne pozdrowienia dla Antka - Aniu - witaj i zostan z nami, Ante urodzil
                  sie tego samego dnia co Stef. Ustalmy jeszcze godzine - 5.20.
                  KAROLKA - ja mysle, ze fajnie jest wyjehac. Nie wiem tylko, czy o tej porze
                  roku nad morzem nie za mocno wieje? Moze jakies niskie gorki z dolinkami na
                  spacerki??? A jak lapka Dominiki?
                  BASIU - a czy dorosle łózko nie jest zbyt miekkie do cwiczen? Stef sie
                  przewraca albo swoim,albo na przewijaku a na naszej koldrze juz ni chce bo sie
                  jakos zapada...
                  Ja tez sie ciesze, ze jestem Wrzesniowka - wyjatkowo fajny watek!
                  Trzymajcie kciuki - Agatka juz nie ma ospy a Stef jeszcze ciagle nie ma. Oby
                  tak zostalo...
                  magda
            • abepe Re: różne ;-) 12.01.04, 18:33
              Ja jestem nowa, dziś pisałam po raz pierwszy, ale widzę, że wątek chyba
              zakończony, wiec pewnie nikt mnie nie zauważy. Zasilam frakcję Trójmiasto,
              jestem z Wejherowa (tak jak Javert, jesteśmy z tej samej szkoły rodzenia) ale
              pracuję w Gdyni (obecnie na urlopie wypoczynkowym). Co do kina to słyszałam, że
              w Silver Screen też są seanse dla matek z dziecmi ale nie moge znaleźć
              informacji na ten temat.
              OK. Idę karmic Grzesia. Aneta
              • jasko_mama Re: różne ;-) 12.01.04, 21:58
                Hej!
                Witamy nowe! Aneta fajnie, że jesteś i rosnie w siłe grupa okolic
                Trójmiasta! smile
                Agnieszko (gagarinie) rozumiem Cię w całej rozciągłości z tymi udami sad to
                moja bolączka od zawsze) i jeszcze do tego szerokie biodra – to ostatnie
                przynajmniej pomogło przy porodzie, ale z udami to klops! I z ćwiczeniami na
                tę partie ciała kiepsko trzebaby bardzo dużo samozaparcia, żeby coś zmienić, a
                efekty chyba i tak nie będą wielkie! Taki już nas los...
                Asia_z jak Ci zazdroszczę wagi z podstawówki! Wtedy miałam taka akurat, a
                poźniej już tylko gorzej – teraz marzę żeby dojść do tej z końca studiów –
                jeszcze pięć kilo (!) może sie uda, jak tak dalej Amanda będzie ze mnie
                wysysać smile
                No właśnie co do cycusia to wystawiam Małą na małą próbę – w środę wyjeżdżam i
                może mnie nie być nawet pięć, sześć godzin, opieka zapewniona - Tata ma urlop
                i zapasy mleczka w zamrażalce. Ale wiecie o jej niechęci do butli..., liczę na
                to, że jak dwa razy wypiła to będzie potrafiła i teraz, zresztą ze smoczkiem
                radzi sobie już całkiem dobrze smile Po prostu trzy dni po chorobie nie mogę jej
                wlec ze sobą. Zobaczymy, najwyżej będę pędzić z cyckiem na ratunek. Ech przy
                drugim dziecku to na pewno zacznę zabawę ze smoczkiem i butla dużo wcześniej,
                żeby uniknąć tych męk, ale wiecie nasłuchałam się tych gadek w szkole rodzenia
                i naczytałam w bardzo fachowej literaturze „tylko pierś, żadne herbatki, broń
                Boże smoczek, bo zaburza ssanie, itp.”, no i mam tylko pierś i problem z
                wyjściem samej na dłużej niż 3,5 godz., a w nocy jakoś niewiele ludzi chce się
                spotykać (hihi), nie mówiąc już o podawaniu leków, które z powodzeniem mozna
                podawać z pokarmem ;-(. Oj tu muszę córcię bardzo pochwalić za spanie w nocy,
                od ok. 21.00 do 5.00 śpi ciągiem juz od paru dni, a nawet zdarza jej sie do
                7.00, a wtedy cycuś zmiana pieluszki, drugi cycuś i wcale jeszcze nie wstaje
                tylko spokojnie dosypia do 8.30, 9.00. SUPER!!!
                Magdo kończę z zabawami w łózku, chociaż chyba nie jest za miękko (bo to na
                samym materacu bez pościeli), ale czas rozróżnić miejsce do zabawy od miejsca
                do spania, wymyśliłam, że jak położę karimatę na ziemi to będzie chronić ją od
                zimna.
                Piszcie co tam u Was i Waszych pociech wink

                pozdrawiam serdecznie, papatki
                basia
                • abepe zabawy na podłodze 13.01.04, 12:10
                  Dziękuję Basiu za powitanie.
                  Co do zabaw na podłodze, to kupiłam Grzesiowi duże piankowe puzzle. Układam je
                  na podłodze i wychodzi miękka (ważne na etapie strasznie gwałtownych
                  grzesiowych przewrotek z brzucha na plecy i strasznego walenia piętami w
                  podłoże) i ciepła mata. Kładę małego, obok jego misia wańkę-wstańkę i mam
                  chwilę spokoju. Grześ stuka i klepie misia i cieszy sie z jego ruchów i
                  dźwieków. Puzzle są kolorowe i mają dodatkowo wyjmowane ze środka obrazki-
                  zwierzątka. Przydadzą się w przyszłości.
                  Doradźcie mi w kwestii mat edukacyjnych lub tzw. zestawów gimnastycznych. Grześ
                  juz od ponad miesiąca łapie zabawki, ciągnie, przekłada z rączki do rączki,
                  wiec trzeba było zdjąć karuzelkę, żeby sie nie poturbował. Wyszedł więc temat
                  zestawu gimnastycznego, żeby go czymś zająć. Liczyłam na św. Mikołaja, ale
                  zdecydował się na inne prezenty. A teraz sie zastanawiam czy kupić za te
                  ciężkie pieniądze zabawkę, która może się synkowi za 2 miesiące znudzić.
                  Potrafi się bawić zabawkami przyczepionymi do pałąka fotelika samochodowego ale
                  też trzeba je od czasu do czasu zmieniać (oprócz tych standardowych na gumce
                  przywiązuję mu grzechotki na sznureczkach). Macie jakieś pomysły?
                  • anulkag1 Re: zabawy na podłodze 13.01.04, 13:01
                    Nowa-Ania wita Anetę z Grzesiem. Antek jest dość leniwy i jak dotąd przewrócił
                    się tylko raz z brzucha na plecy i chyba się nawet nie zorientował. Po zabawki
                    wiszące nad matą raczej nie sięga, tylko gada i gada i cieszy się.

                    Magdo: Antek urodził się dokładnie o 2.25 (w nocy), ważył 4200, mierzył 56.
                    Teraz muszę się przyznać, że wcześniej nie myślałam, że dzieci są takie fajne.

                    mam jeden problem - ze skórą Antka. ma tendencje do przesuszania się, a na
                    jednej nodze szczególnie. czy znacie jakieś skuteczne środki na coś takiego?

                    pozdrowienia
                    Ania
                • karolka_1 Re: różne ;-) 13.01.04, 14:04
                  Aniu i Aneto - witajcie nowe wrzesniowe mamusie smile
                  Aniu póki pamiętam, na wysuszoną skórkę, dobry jest specyfik o nazwie Balneum -
                  mozna dodac go do kąpieli albo kupic jako balsam i smarowac maluszka. Do kapieli
                  możesz dodać także troszkę oliwki dla dzieci. Poza tym chyba Nivea ma w swojej
                  ofercie płyn do kapieli z oliwką...
                  Co do wyjazdy do Kołobrzegu, to stwierdziłam, że niech się dzieje co chce,
                  pojade bo musze odpocząc - od 1 lutego wracam do pracy, dzisiaj mi zaproponowano
                  powrót...Co prawda tylko na troszkę więcej niż 0,5 etatu, ale myślę, ze bedzie
                  to dobre dla mojego zdrowia psychicznego smile Parę godzin w pracy, z ludźmi
                  powinno mi poprawic samopoczucie....
                  Z rączka Dominiki już jest wszystko dobrze, wstretny gronkowiec raczej dalej sie
                  nie rozniósł bo nie widać niczego niepokojącego...
                  Mam wrażenie, że zaczynam dośc ciężki okres - ząbki. Mała od paru dni wkłada
                  rączki do buzi, aż po piąstki...Pociera dziąsła śliniaczkiem jak go zdoła
                  wsadzic do buzi no i zawodowo sie slini...Aha i stała sie marudna od dwóch dni
                  zasypia znowu tylko na mamie i niewiele rzeczy ja ineresuje sad
                  Basiu gratuluje przespanych nocy smile Dominika ostatnio zrobiła psikusa i obudziła
                  sie o 2.30 - zapomnieliśmy dac jej jednej butelki z jedzeniem w ciagu dnia i sie
                  o nią upomniała w nocy...Teraz pilnuje, żeby dostała 6 butli i śpi od 8 do 5 rano...
                  Co do mat gimnastycznych - Dominika ma Tiny Lova i bardzo jestesmy zadowolone z
                  niej. Mała potrafi lezec pod pałakami nawet godzine. Zmieniamy tylko wystrój co
                  jakiś czas i ewentualnie przekałdam na brzuszek, żeby popatrzyła w lusterko...
                  Myślę, że zakup takiej maty jest opłacalny. Jak patrze na chrzesniak, ktory parę
                  dni temu skończył rok, i na nowo odkrywa swoją matę to wiem, że wybór droższej
                  maty się opłacił....
                  Uff, troszke dlugaśno wyszło...Ale tak fajnie mi sie piszę z Wami smile
                  Pozdrawiam
                  • aczerk Re: różne ;-) 13.01.04, 14:46
                    Mój mały dostał matę polskiej firmy, była stosunkowo niedroga - 100 zł. Jestem
                    bardzo z niej zadowolona i uważam, że w niczym nie ustępuje tym drogim. Ma
                    nawet parę plusów więcej - jest na grubszym, miękkim materiale, zrobiona w
                    kształcie kotka, którego głowa jest równocześnie poduszką odpinaną na rzep od
                    maty. No i wiszą też zabawki, lusterko itp. Przywiązuję do maty jeszcze parę
                    innych rzeczy i mam malucha na godzinkę z głowy. Puszczam mu przy tym jego
                    muzyczkę i radocha straszna.
                    Co do przyrządu gimnastycznego - dostał taką zabawkę z Chicco. Lubi ją, ale nie
                    leży pod nią dłużej niż 20 minut. Może jest jeszcze za mały - bardzo się
                    denerwuje, że nie może tych zabawek brać do buzi, bo nie dosięga.
                    Małego na podłodze kłaść nie mogę, bo mam wszędzie panele albo kafle i ciągnie
                    a poza tym mój piesek jest pierwszy zainteresowany jak widzi małego leżącego w
                    jego zasięgu smile)
                    Ach! Oskar wczoraj pierwszy raz spał bez karmienia całą noc - od 21 do 8 rano!
                    Dzisiaj niestety już mu się to nie udało - jak zwykle jedno karmionko o 3, ale
                    jest nieźle.


                    Pozdrowionka
                    • javert różne ;-) 13.01.04, 19:56
                      Do abepe! Witaj Anetko! Tu javert - znamy sie pzreciez bardzo dobrzesmile Adrianka
                      pozdrawia bardzo goraco swojego o 9 dni starszego i bliskiego kolege Grzesia!
                      Liczymy na ponowne spotkanie - nasze maluchy i my - rodzicesmile
                      A do anulkig1! Zdaje sie ze jestes z Gdyni? Jesli tak, to super! Ja mieszkalam
                      tam przez ponad 2o lat!Teraz zostali tam juz tylko moi rodzice,a ja mieszkam w
                      Wejherowie- ale to przeciez blisko. Moze wiec i my sie kiedys umowimy na spacer?
                      Pozdrawiam wszystkie Mamy i ich Skarby! Dawno nie pisalam, ale czytalam wasze
                      posty. Obiecuje wkrotce opisac dzien z zycia mojej Adrianki.
                    • javert Re: różne ;-) 20.01.04, 15:50
                      fajne maty sa w allegro internetowym, na aukcji!
                  • wiki41 Re: różne ;-) 13.01.04, 22:17
                    Karolka, wyjazd powinien sie udać. Ja byłam z Patrykiem w święta przez tydzień
                    w Kazimierzu, w takim normalnym domu wczasowym. Na miejscu okazało się, że
                    przyjeżdżają tam ludzie z psami - lubię psy, ale nie mam w domu zwierzęcia,
                    więc Patryk nie ma styczności i tochę się zaniepokoiłam. Ale Szkrab przeżył
                    urlop bez problemu. Pierwszego wieczoru był w lekkim szoku, potem już był
                    zadowolonym wczasowiczem, który kokietował usmiechami wszystkich dookoła. A ja
                    byłam naprawdę szczęśliwa, że po tylu miesiącach zmieniłam otoczenie. Tylko
                    bagażu miałam jak nigdy w życiu - zabrałam wszystko, co używam do codziennej
                    pielęgnacji (w tym wanienkę) + wózek + fotelik. Przydały się pieluszki tetrowe
                    i flanelowe, rozkładałam je na wszystkich "podejrzanych" kocach i fotelach. Ale
                    Ty jedziesz do sanatorium, prawda? To warunki higieniczne powinny być ok, a
                    pewnie i lekarz na miejscu (ten gronkowiec po przecięciu powinien się dobrze
                    zagoić - też go miałam niemowlęciem będąc - ale lepiej kontrolować).

                    No to miłego urlopu!
                    Wiki
    • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.01.04, 08:52
      Witajcie,
      Wiki jak zrobiłam liste rzeczy potrzebnych w czasie wyjazdu to sie za głowę
      chwyciłam, chyba wynajme pociąg towarowy smile
      A tak powaznie, to zabieram tylko rzeczy pierwszej potrzeby, jeśli sie okaze na
      miejscu, ze cos trzeba dokupić to dokupie i tyle. kołobrzeg to nie wioska i
      pieluchy pewnie kupie smile
      W sanatorium jest juz moja mama, także warunki sa sprawdzone i pewne, dlatego
      zdecydowałam sie jechac....Poza tym faktycznie lekarz jest na miejscu...No i z
      wielkim, żalem na tydzień Was bede musiała opuścić, ale to dopiero od niedzieli "smile
      Pzodrawiam deszczowo
      • magda6811 rozne, rozniaste... 14.01.04, 11:19
        Witajcie wszystkie najstarsze i najnowsze Wrzesniowki!
        KAROLKA - Dominika jest cudowna, rewelacyjne zdjecie w czapce Mikolaja! Musze
        tez Wam kiedys Stefa tak "podpiąć" tylko jeszcze nie wiem, jak to zrobic...
        Ja też wracam do pracy - od konca lutego 3, gora 4 razy w tygodniu na 4-5
        godzin. Jesli sie nie przedawkuje, to rzeczywiscie może pomóc w zdrowiu
        psychicznym, choć rozumiem też całkowicie mamy szczęśliwe w domu...
        KAROLKA-cudownego wyjazdu Ci życzę...
        BASIU - nie ma innego wyjścia głodna Amanda butli nie odmówi - idę o zakład.
        ANIU- Antek jest więc starszy od Stefa o 3 godziny. Kiedy zaczynał się już "na
        dobre" pchać na świat pokaźnych rozmiarów Antek wydawał właśnie pierwszy krzyk.
        Stef też miał 56 zm, ale ważył tylko 3700. Na suchą skórę polecam sprawdzony
        preparat do kąpieli OILLATUM (emulsja). Stosowałam go też i Balneum - Oilatum
        jest dużo lepszy a cena podobna. Oliwka ponoć wysusza skórkę hamując jej
        naturalne natłuszczanie. Miałam ze Stefem duży problem bo jako noworodek
        łuszczył się jak wąż i Oilatum pomogło b.szybko.
        ANETO - ja wieszam nad łóżeczkiem zabawki przeznaczone pierwotnie do wózka na
        budę. Kupiłam kilka zestawów zaczepiam je do gumkowych uchwytek pzywiązanych do
        poręczy łózeczka i zmieniam tylko dekorację - Stef bawi się nimi od 5 tygodnia
        życia - coraz aktywniej rzecz jasna. Mamy też wiszące potwory (mapeciątka) na
        specjalnym stelażu, które dostawiam do jego fotelika-leżaczka. Na tym etapie
        ZĄBKOWANIA- (KAROLKA - rozumiem Cie w pełni, już stosuję żel Dentinox -
        pomaga) - potwory są na tyle dobre, na ile mozna je wsadzić do paszczy
        i "gryźć".
        Wszystkim Wam zazdroszczę nocy - Stef jest niepoprawny. zazwyczaj śpi 3 a potem
        jeszcze kilka razy po 2-2,5 godziny. Mam już serdecznie dość... Czy JUSTYNA
        (moja towarzyszka w tej niedoli) ma jeszcze siły??? A może Adaś już
        się "uczłowieczył" i daje matce pospać. Daj znać to ewentualnie zawstydzę
        Stefana...
        Pozrawiam Was wszystkich, ciągle jeszcze bez drugiej ospy...Agatka dziś
        pierwszy dzień w przedszkolu.Całuski, magda
        • witka06 Re: rozne, rozniaste... 14.01.04, 12:43

          witam serdecznie nowe i "starsze" mamusie,
          nie bylo mnie kilka dni, a tu prosze ile sie wydarzylo!!
          karolka zazdroszcze ci tego wyjazdu do sanatorium. ja w niedziele, 1 raz od 4m
          wyszlam z domu w celu "towarzyskim" bez malego na 4,5h i naprawde sie
          odprezylam. tyle,ze zrobilo sie neerwowo, bo dima nie chcial wypic z butli, na
          szczescie jakos poszlo i nie musielismy pedem wracac do domu. ciesze sie,ze ten
          wstretny gronkowiec odpuscil!!
          Anulkag, Dima tez mial suche nozki (ponoc alegia pokarmowa) i rowniez uzywam
          oilatum soft (krem) dla niemowlat chyba ok. 17zl, naprawde nam pomaga.

          co do spania, to ostatnie 3 noce super, jedno budzonko na jedzonko, myslalm, ze
          tak juz zostanie, ale....4 noc cztery budzonka, ech..

          my mamy za soba pierwsza rehabilitacje. bylo calkiem dobrze, dima nie plakal,
          nawet mu sie podobalo. dzieki Magdo za tel., na pewno sie odezwe.
          jestesmy juz tez po ostatniej szczepionce uf. o dziwo dimka nawet nie zaplakal
          ( a jest kluty w obie lapki). pytalam o ssanie tego kciuka. pani pediatra
          powiedziala, ze to nic zlego, ze to swiadczy o prawidlowym rozwoju i nie nalezy
          sie tym absolutnie martwic.. co lekarz to inna opinia.
          a! Dimka wazy 7100g

          zaliczylismy tez wizyte u logopedy. wszystko jest w porzadku, tyle ze ten
          jezyczek za bardzo do przodu wypycha i tez musimy pocwiczyc......

          koncze, bo znowu mnie ten system wyloguje
          pozdrawiam serdecznie wszystkie mamuski
          wiola
          • justakoko Re: rozne, rozniaste... 14.01.04, 15:59
            cześć dziewczyny ("stare" i "nowe")

            Karolka też ci zazdroszczę wyjazdu.Ja nie mam o czym marzyć,bo sesja za pasem.

            Magda,chyba nie zawstydzisz Stefa,bo Adaś ciągle budzi się 2-3 w nocy.A
            ostatnio po piątkowym szczepieniu z dnia na dzień skraca swoją pierwszą turę
            snu.Niedawno było tak że budził się pierwszy raz na karmienie 3-4 w nocy,a po
            szczepieniu 1-2,a dziś w nocy o 00.00- myślałam że padnę.Nie dałam mu jeść
            tylko włożyłam smoka i zasnął.Obudził się o 1.30 i już go nakarmiłam.Potem
            obudził się po 3- też tylko smok,a karmienie o 5.30.O 6.00 już był chyba
            wyspany,ale jakoś zasnął na 1,5h.Więc sobie nie pospałam za bardzo.Mam nadzieję
            że to tylko przejściowe po szczepionce,bo jak nie to chyba oszaleję sad

            Daję małemu przecier z jabłek ze słoiczka i nawet lubi.Ale marchewka z jabłkiem
            mu nie podchodzi.Zatwardziła go na 3 dni więc na razie spasuję z marchewką.

            Adaś waży 7800g więc już sporawy jest smile) jest co ponosić smile)

            Dobrze że Dimie gronkowiec odpuścił.

            Mój Adaś też się ślini,ale nie wiem czy to zeby,bo lekarka w piatek powiedziała
            że nic tam nie widzi.Jak poznać czy to zęby i czym smarować?Biedny Adaś
            niedługo sobie rączki zje i nie będzie się miał czym bawić.

            Mam opiekunkę na kilka godzin w tygodniu.Przychodzi od poniedziałku i początki
            były trudne,ale już jest chyba OK.

            Kupiłam wczoraj NAN 2R i tylko czekam aż Adaś skończy 4 miesiące żeby mu
            zaaplikować na noc smilebo to od 5 miesiąca można stosować. Mam nadzieję że
            podziała i w końcu się wyśpię (błagam o 6h nieprzerwanego snu!!!).

            no to tyle,ciekawe czy mnie system wyloguje sad bo jak tak to na pewno drugi raz
            tego nie sklecę.

            pozdrawiam wszystkie mamy.

            Justa.
            • gagarin3 Re: rozne, rozniaste... 14.01.04, 18:40
              Witam wszystkich.
              MAGDA i JUSTA - mimo, że kamię Piotrusia butelką moje noce wcale nie wyglądają
              lepiej... Mam jeszczę tę trudność, że muszę wstać i przygotować mleczko. Samo
              karmienie nie jest jeszcze największym problemem ("tylko" dwa razy). Po
              jedzeniu Piotruś nie śpi zazwyczaj godzinę, albo i dwie. Na przykład od 3 do 5
              rano... Pomiędzy tym budzi się jeszcze z dziesięc razy, z powodu smoczka,
              który wypadł mu z buzi, albo własnoręcznie go stamtąd wydostał... Ja marzę
              chociaż o pięciu przespanych godzinach. Myślałam o wprowadzeniu kaszki, albo
              mleka 2R (tylko nie wiem, czy jest taki NAN "w wersji" HA) wieczorem, ale boję
              się, że wrócą problemy z zaparciami, z którymi uporaliśmy się dopiero przed
              miesiącem. Jeżeli chodzi o nowości mój maluszek próbował tylko jabłuszka ze
              słoiczka. Idzie nam nieźle - czasami pluje na sporą odległośćsmile. Piotruś waży
              tylko 6600, ale nie ma się czemu dziwić, zawsze był niejadkiem, a ostatnio
              zafundował nam kilka strajków głodowych... Nie przejmuję się tym wcale,
              najważniejsze, że głowa rośnie. Niestety po małej przerwie musiałam znowu
              wziąć się za bary z naszą służbą zdrowia. Spędziłam dzisiaj pół dnia z
              telefonem w ręce i próbowałam umówić Piotrusia do kilku specjalistów, między
              innymi do okulisty na badanie dna oka. Usłyszałam, że najbliższy wolny termin
              w marcu i panią - cytuję - nie obchodzi, że sprawa jest pilna. Na szczęście
              zadzwoniłam też krakowskiego szpitala i tam były wcześniejsze terminy i
              bardziej ludzkie podejście... Uffff... Co za czasy. Pediatra, która wczoraj
              badała Piotrka przy okazji szczepienia, pocieszała mnie, że wszystko będzie
              dobrze. Tylko, czy mogę jej wierzyć, już tyle razy mnie zawiodła... Na wszelki
              wypadek dała mi namiary do rehabilitantki, która ma ocenić rozwój małego i
              ewentualnie pokazać ćwiczenia. Jedziemy w przyszłym tygodniu. Ciekawa jestem
              jakich rewelacji nasłucham się tym razem. Może to niesprawiedliwe z mojej
              strony, ale jestem strasznie uprzedzona do "tych" w białych kitlach...
              Pozdrawiam i oby udało wam się trzymać od nich z daleka. Agnieszka
              • magda6811 a jednak ospa u Stefana! 14.01.04, 21:23
                No i jak się spodziewałam - po dwóch tygodniach (niecałych) przyszła zmiana
                ospa przeszła na Stefana...
                Właśnie znalazłam kilka krosteczek za uszkiem i na łysej główce. Jutro lekarka
                wpisze nam do książeczki ospę oficjalnie. Póki co bez żadnych dodatkowych
                objawów. Trzymajcie kciuki. Stefan będzie wyjątkowo opóźniony ze szczepieniami
                bo na pewno teraz długa przerwa.
                JUSTYNA, GAGARINIE - współczuję nocy, jestem z Wami w tych bojach.
                GAGARINIE, trzymaj się i wypytuj o wszystko tych w bieli, niech Ci wyjaśnia
                wszystko, co trzeba. Rehabilitanci chyba są bardziej ludzcy, ale to pewnie
                zależy... Dostałaś mój wczorajszy list? I jeszcze jedno - 6600 to jest bardzo
                OK. Dwie córeczki mojej koleżanki - naprawdę alergiczki pokarmowe do sześcianu
                ważyły 7100 i 7600 w swoje pierwsze urodziny. Mopże to Cię jakoś pocieszy!
                Pozdrawiam, "matka zadżumionych".
    • enta1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.01.04, 21:35
      czesc. mam na imie renata a moj synek kuba. urodzil sie 13 wrzesnia co o malo nie przyprawilo mojej tesciowej o zawal (no bo 13 itp.). też bym chciala cos popisac i poczytac o rowiesnikach bunia. o nim samym moge napisac ze jest najsliczniejszy i najwspanialszy i kocham go najbardziej na swiecie, pewnie tak jak wy swoje maluszki! dzieci sa kochane, a juz szczegolnie te z wrzesnia. pozdrawiamy bardzo serdecznie. a i mam pytanie: jakie owoce procz jabluszka moge dac kubeuszkowi? dzieki i do uslyszenia renata
      • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.01.04, 22:03
        Hej!
        No i wielka próba za nami. Niestety Amanda jest bardzo wytrzymała - jak ja
        nakarmiłam o 9.30 to z pierwszą butlą przeprosiła się dopiero o 16.00.
        Wcześniej dwie próby zakończone porażką, a jak przyjechałam o 18.00 to tak się
        przyssała, że w 30min opróżniła dwie piersi (a nie sciagałam od 10.30, więc
        wiecie ile tego było!). Może trochę przesadziłam zostawiajac ją od razu na tak
        długo, ale jakoś tak sie złożyło. Zresztą tata nie narzekał, twierdzi, że
        płakała tylko(!) przy butli, a poza tym było ok.
        Czekam Karolka na info o wyjeździe, tzn. jak pogoda nad morzem i czy spacerki
        z jodem udane. My znaleźliśmy w Jastrzębiej Górze taki pensjonat, w którym
        bardzo chetnie przyjmują rodziny z niemowletami. Wypożyczaja bezpłatnie
        łózeczka, wanienki, jest wózkarnia, chyba zdecydujemy sie to sprawdzić, ale
        dopiero pod koniec lutego.
        Na suchą skórę stosujemy balneum –skutkuje. Lekarka polecała Oilatum lub
        Balneum, pierwszego nie było w aptece, więc tak zostało. Napewno któryś z tych
        specyfików pomoże. Zreszta Balneum krem córci podbiera tata, który ma
        problemową cere i wyjatkowo mu służy smile
        Oj ząbki chyba napierają – ślinka cieknie cały czas i „rzuca” się na każdą
        grzechotkę, jakby nie jadła niczego przez trzy dni!
        Magda trzymaj się! jedyna nadzieja w łagodnym przebiegu, oby. A co do
        szczepień to kto wie czy nie będziesz musiała zaczynać od poczatku, bo jak od
        terminu minęło dwa miesiace to chyba trzeba od poczatku, a po chorobie
        zakaźnej własnie chyba trzeba odczekać 2m-ce. Dowiesz sie pewnie wszystkiego
        jutro u lekarza, oj nie zazdroszczę i mam nazdzieję, że nie dopadnie
        dorosłych, bo wtedy o łagodny przebieg ciężko sad
        No i co z tym kciukiem? Chyba trzeba przestać się przejmować. Mała ssie do
        zaśnięcia potem od razu wypluwa. Smoczka już w ogóle nie chce, po prostu
        zaraz go wyjmuje, gryzie zewnętrzną część, a potem porzuca i bierze kciuk smile
        Ciekawe co powie lekarka na to - w poniedziałek idziemy na szczepienie. Chyba
        głownie stąd niechęć Agnieszki (Gagarina) do kitla – co człowiek w bieli to
        inna diagnoza. Ale wiecie co; to po prostu cholernie trudny zawód i może za
        dużo przypadkowych ludzi go wykonuje? Tylko jak ich rozpoznawać...
        Witaj Renato i Kubusiu! smile My narazie tylko na mleku (Amanda 30.08) no i
        chyba tak spróbujemy jeszcze z miesiąc

        pozdrowionka Basia
        • abepe nie jestem juz najnowsza! 14.01.04, 23:41
          Właśnie, więc mogę powitać nowszą - Renatę i Kubusia.
          Moi chłopcy słodko spią obaj, mam komputer dla siebie.
          Olga - dzięki za polecenie mi tej miłej kompanii. Kuba robił dzis zakupy u
          wspólnych znajomych aptekarzy ze szkoły rodzenia, tyle, że ja nie pamietam jak
          się nazywali, bo za szybko poszli rodzić i nie zdążylismy się poznać ale się
          witamy. Czas na wasze rewanżowe odwiedziny. Grześ ostatnio bardzo dziećmi
          zainteresowany to może z Adą się lepiej "poznają".
          Aniu - my używamy i Balneum (ale co 3-4 dni, bo to środek leczniczy) i płyn
          Nivea z oliwką. Grześ ma teraz ładną skórkę, choc na początku strasznie się
          łuszczył i jedna położna stwierdziła, że potrzebna będzie płynna parafina. Nie
          była.
          Gagarinie - dlaczego uważasz, że 6600 to mało? Grześ ma 4 miesiące i tydzień i
          dziś waga pokazała 6950 i ucieszyłam się, że tylko tyle, bo plecy mi siadają.
          Jaką wagę miał przy urodzeniu twój Piotruś i ile zjechał? Co do służby zdrowia
          to mnie też często trafia jasna cholera, zwłaszcza, że sama w tej "branży"
          pracuję. Tyle, że mój ośrodek wprawia pacjentów w osłupienie, gdy przyjmujemy
          bez skierowania i prosimy o póżniejsze doniesienie lub dzwonimy do pacjentów,
          gdy zwolni się miejsce u któregoś spejalisty. Tyle, że zmieniła mi się ostatnio
          szefowa i nie wiem, czy jest jeszcze tak fajnie. Dowiem sie najwcześniej we
          wrześniu, bo wtedy najprawdopodobniej wrócę do pracy.

          Dziękuję za rady dotyczące zabawek. Grześ ma jeszcze jedną sympatyczną zabawę -
          niszczenie-potrafi skubaniec zmiąć mi gazetę. Nici z czytania przy karmieniu,
          bo oczy mu się zaraz świecą a ręce trzęsą z pożądliwości. Gdyby nie to, że
          farba może niekoniecznie najzdrowsza, powiesiłabym mu kilka Wyborczych nad
          łóżkiem.
          Ojejej! Bylismy dziś na szczepieniu i podczas badania okazało się, że mały ma
          początki krzywicy. Zaczęłam coś podejrzewać, gdy zaczęła mu się główka
          strasznie pocić przy karmieniu. Nie wiem czemu wyskoczyła ta krzywica, bo co
          dzień dostaje 2 krople Vigantolu?!
        • abepe nie jestem juz najnowsza! 14.01.04, 23:42
          Właśnie, więc mogę powitać nowszą - Renatę i Kubusia.
          Moi chłopcy słodko spią obaj, mam komputer dla siebie.
          Olga - dzięki za polecenie mi tej miłej kompanii. Kuba robił dzis zakupy u
          wspólnych znajomych aptekarzy ze szkoły rodzenia, tyle, że ja nie pamietam jak
          się nazywali, bo za szybko poszli rodzić i nie zdążylismy się poznać ale się
          witamy. Czas na wasze rewanżowe odwiedziny. Grześ ostatnio bardzo dziećmi
          zainteresowany to może z Adą się lepiej "poznają".
          Aniu - my używamy i Balneum (ale co 3-4 dni, bo to środek leczniczy) i płyn
          Nivea z oliwką. Grześ ma teraz ładną skórkę, choc na początku strasznie się
          łuszczył i jedna położna stwierdziła, że potrzebna będzie płynna parafina. Nie
          była.
          Gagarinie - dlaczego uważasz, że 6600 to mało? Grześ ma 4 miesiące i tydzień i
          dziś waga pokazała 6950 i ucieszyłam się, że tylko tyle, bo plecy mi siadają.
          Jaką wagę miał przy urodzeniu twój Piotruś i ile zjechał? Co do służby zdrowia
          to mnie też często trafia jasna cholera, zwłaszcza, że sama w tej "branży"
          pracuję. Tyle, że mój ośrodek wprawia pacjentów w osłupienie, gdy przyjmujemy
          bez skierowania i prosimy o póżniejsze doniesienie lub dzwonimy do pacjentów,
          gdy zwolni się miejsce u któregoś spejalisty. Tyle, że zmieniła mi się ostatnio
          szefowa i nie wiem, czy jest jeszcze tak fajnie. Dowiem sie najwcześniej we
          wrześniu, bo wtedy najprawdopodobniej wrócę do pracy.

          Dziękuję za rady dotyczące zabawek. Grześ ma jeszcze jedną sympatyczną zabawę -
          niszczenie-potrafi skubaniec zmiąć mi gazetę. Nici z czytania przy karmieniu,
          bo oczy mu się zaraz świecą a ręce trzęsą z pożądliwości. Gdyby nie to, że
          farba może niekoniecznie najzdrowsza, powiesiłabym mu kilka Wyborczych nad
          łóżkiem.
          Ojejej! Bylismy dziś na szczepieniu i podczas badania okazało się, że mały ma
          początki krzywicy. Zaczęłam coś podejrzewać, gdy zaczęła mu się główka
          strasznie pocić przy karmieniu. Nie wiem czemu wyskoczyła ta krzywica, bo co
          dzień dostaje 2 krople Vigantolu?!
          Aneta
          • aczerk Re: nie jestem juz najnowsza! 15.01.04, 10:47
            Witaj Renatko! Podobno urodzeni trzynastego, to szczęśliwi ludzie!
            Ach, moje maleństwo też było wczoraj na szczepionce. Biedaczek strasznie to
            zawsze odchoruje. W nocy miał 38,5. Dzisiaj już trochę lepiej, bo ma tylko
            37,4, ale jest apatyczny i senny. Strasznie to zawsze przeżywam. A jak go w
            nocy nosiłam, miał taki ciężki oddech, otwarte usteczka i patrzył na mnie takim
            niemym wzrokiem powoli zamykając oczka. Straszny widok. Ryczałam jak bóbr. Nie
            wyobrażam sobie jakiejkolwiek choroby u niego, chyba bym tego nie zniosła.
            Co do służby zdrowia to też mam dosyć. Mój mały od urodzenia
            strasznie "charczy". I oczywiście co lekarz to diagnoza. Ogólnie ja się
            przekonałam że to sapka, nasza pani doktór powiedziała że ma wąskie przegrody
            oddechowe i mu przejdzie dopiero jak będzie w pozycji pionowej - siedział,
            stał, chodził, bo wtedy śluz nie będzie mu zalegał. Jednak wcześniej inna
            lekarka stwierdziła przeziębienie, męczyłam go tydzień kroplami do nosa i
            syropem i było coraz gorzej. Natomiast wczoraj jeszcze inna lekarka stwierdziła
            że to "zwiotczenie krtani".! Nie była wcale skora żeby mnie poinformować co to
            takiego, powiedziała tylko że "niektóre dzieci tak mają i mu przejdzie".
            Jakby tak człowiek słuchał wszystkich lekarzy to by zwariował.
            A moje słonko dzisiaj jak nigdy, śpi już drugą godzinkę. Ach, niech wyśpi tą
            gorączkę, może po południu będzie lepiej.
            Pozdrawiam czwartkowo
            • anulkag1 Re: nie jestem juz najnowsza! 15.01.04, 12:38
              witam Renatę - zaglądaj tu często, bo jest miło.

              okolice trojmiasta: w silver screen sa seanse dla nas w czwartki.

              dziekuje za rady skórne. Stosuje oilatum emulsje do kapieli, troche pomaga, ale
              nie do konca. moze zastosuje oilatum krem.
              tymczasem mam wieksza zgryzote - wczoraj młody był wazony i za mało przybiera.
              Wazy 6730, a po urodzeniu miał 4200. jako ze jest radosny i wyglada normalnie,
              to staram sie nie denerwowac.

              wszystkiego najlepszego dla Stefka, no i trzymam kciuki za zaospione maluchy i
              ich mame.
              pozdrawiam
              Ania
              • magda6811 BASIU - mam pytanie 15.01.04, 13:57
                Właśnie wyszła od nas Pani doktor. Stefek ma w książeczce oficjalny wpis swojej
                ospy - procedura trochę przypomina nadanie dyplomu za zdobytą sprawność
                (=odporność). Bez żadnej gorączki, kilka krostek na głowie, bez zmian w
                oskrzelach, płucach, gardle itd. Nie ma porównania z ospą 7-latki a podobno
                dorosli to już w ogóle przy tym konają z 40-stopniową gorączką. Mam mu dawać
                przez miesiąć 2 razy dziennie po 5 kropli Cebionu (vit.C) na wzmocnienie
                odporności, która po ospie się osłabia. Sama z siebie stosowałam to niemal
                przez cały czas grudniowych przeziębień i jedyny w domu zdrowy to był właśnie
                Stef. Możecie więc też tak robić gdy ktoś w domu prycha.
                BASIU - zapytałam oczywiście o szczepienie i dowiedziałam się, że po
                wyzdrowieniu mamy odczekać 2 tygodnie, jak po każdej wirusowej chorobie (uwaga,
                nawet wirusowe przeziębienie wymaga takiej przerwy). Pediatra też powiedziała,
                że nie powtarza się szczepień, że 6 tygodni to tzw. minimalna przerwa między
                nimi, ale może być większa i nic o tych 2 miesiącach nie słyszała.
                Proszę Cię BASIU przypomnij sobie skąd wiesz o takich zaleceniach, jak pisałaś
                bo nie wiem, czy mam teraz szukać jeszcze innych lekarzy (zamierzam i tak
                niezależnie spytać lekarkę prowadzącą Stefka za jakieś 2-3 tygodnie) i szukać
                takich, którzy to potwierdzą, czy się tym nie przejmować.
                Czekam na Twoją odpowiedź, z góry dziękuję.
                Dzięki za wszystkie pozdrowienia, Stefkowa główka wygląda, jak reklama Milki -
                łaciata w fioletowe plamki, bo nie bardzo mogę trafić w punkt, gdy pacjent się
                wierci i koniecznie chce zobaczyć, co mama knuje!
                • witka06 Re: 15.01.04, 16:22

                  czesc dziewczyny,
                  witajcie serdecznie Renato i Kubusiu!! moj tata urodzil sie 13 i jest bardzo
                  szczesliwym facetem!!
                  Justa, rzeczywiscie Adas ma ladna wage!!gratulacje!!
                  dziewczyny lacze sie z Wami w "niewyspaniu", tez marzy mi sie 6h snu bez
                  przerwy.
                  Magdo, wspolczuje Wam bardzo.duzo zdrwka dla Stefka i mamusi!

                  Basiu, u nas tez zabki mocno sie pchaja.Dima nie wyjmuje palcow z buzi, co
                  zlapie to pakuje do buzi z takim zacieciem,ze hej!smaruje mu dziaselka
                  zelem,zobaczymy czy to troche pomoze.jest bardziej marudny i czesciej spi niz
                  dotychczas (w dzien oczywiscie).

                  Aniu, nie martw sie tak bardzo ta waga. czasami dzieci maja taki gorszy okres.
                  Dima tez w pewnym momencie malo przybral i zaczelam sie martwic. zrobilam nawet
                  badanie moczu. w nastepnym miesiacu juz bylo ok. wazne,ze przybiera na wadze, a
                  ze czasem nieco mniej to pewnie normalne.

                  Aneto i Agnieszko glowa do gory, wszystko bedzie w porzadku. Buziaki dla
                  Grzesia i Oskarka
                  rzeczywiscie sluzba zdrowia jest jaka jest, ale musimy byc optymistkami i
                  uzbroic sie w cierpliwosc. obysmy nie musialy z niej korzystac!!
                  pozdrawiam serdecznie mamusie
                  wiola
    • agapolo Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.01.04, 17:07
      Witam serdecznie wszytskie wrześniowe mamy. Przepraszam, że się nie
      odzdzywałam ale mieliśmy z moim syneczkiem troszkę problemow zdrowotnych.
      Patryk urodził się 28.09.2003 ważył 3740g oraz miał 60 cm dlugości. Jest
      ślicznym, pogodnym chłopcem. Urodził się przez cc, a opis naszego porodu,
      niestety bardzo ciężkiego jest na forum w pokoju salon pt opieka zdrowotna w
      Polsce. Prześliśmy już operację wodniaka jąderka i przepukliny pachwinowej,
      teraz niestety zdiagnozowano u Patulka asymetrię, niestety jest chory ma
      zapalenie oskrzeli i bierze zastrzyki dlatego nie możemy rozpącząć
      rehabilitacji. Od początku czytałam wasze posty, dzięki nim wiele się
      dowiediałam np o szczepionce hib, o której wcześniej nie miałam pojęcia a
      żaden lekarz mi jej nie polecił, jednak nie miałam odwagi się odezwać, teraz
      za namową Agagi z którą utrzymuję kontakt e-mailowy oraz Magdy 6811 która
      odpowiedziała na mój post o asymetrii, postanowiłam wreszcie się odezwać.
      Gratuluję wam wszystkim cudownych maluszków i mam nadzieję zagoscić tutaj na
      dłużej.
      Pozdrawiam was gorąco.
      Agnieszka
    • agapolo Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.01.04, 17:39
      dodam jeszcze że obecnie Patryk waży 6000g a ma 71 cm ,więc jest troszkę
      chudziutki, wychodząc ze szpitala ważył 3550g. Też charczy i chrapie jak śpi i
      stwierdzono u niego sapkę, ale sytuacja podobna jak u Twojego synka aczersk,
      pociesze również mamusie których maluchy nie śpią że Pat budzi się co 3
      godziny, wiec też marzę o dłuższym śnie. No i oczywiście pozdrawiam wiki 44,
      bo nasi synowie urodzili się tego samego dnia i do tego mją takie samo imię.
      • b.marta Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.01.04, 19:27
        Witam wrześniowe mamy i ich maleństwa smile

        Moja córcia też jest wrześniowa, jednak urodziła się wcześniaczkiem i zostałyśmy wśród mam październikowych smile Dzisiaj zajrzałam do Was ze względu na agapolo, której odpowiadałam na pytania o asymetrię i co się okazuje nasze maleństwa urodziły się tego samego dnia smile))

        Może w takim razie się przedstawię i będę zaglądać także tutaj (chociaż sporo czytania mnie czeka, żeby Was lepiej poznać smile )
        Na imię mam Marta rodziłam córeńkę w Warszawie w św. Zofii, ze względów ortopedycznych miałam cc. Od 1 do 11 września byłam w Zofii na patologii ciąży podłączona do kroplówki z Fenoterolem, wyszłam do domku z 4 dawkami Fenoterolu. Po kolejnym USG w 37 tygodniu mój ginekolog zażartował, że główka może się już rodzić, jednak moja kruszynka wzięła to do siebie i postanowiła się ze mnie wydostać. W sobotę jeszcze dałam jakoś radę, jednak w niedzielę w drodze na obiadek do mojej mamy (bardzo powolnym spacerkiem oczywiście) zaczęła się akcja porodowa, Matunia już bardzo mocno protestowała smile. Zadzwoniliśmy do przyjaciela, po krótkim odpoczynku ruszyłam z mężem - Andrzejem w drogę porotną do domu w celu spakowania torby (termin cesarki miałam na 9.10 więc się wcześniej z tym nie spieszyłam), po spakowaniu torby, zapakowaliśmy się całą 4 (ja, mąż, mama i Mati) do samochodu i ruszyliśmy do Warszawy. Na izbie przyjęć pielęgniarka nie dała mi dojść do słowa i wezwała panią doktor od porodów rodzinnych, która mi zaczęła tłumaczyć, że powinnam zjeść coś pysznego, zrelaksować się i wziąść gorącą kąpiel. Poinformowałam panią doktor, że ja do cięcia i mam termin na dziewiątego. Pielęgniarka dostała od lekarza małą burę, że nie dała mi dojść do słowa i zaraz zjawił się drugi lekarz. Tym razem mężczyzna smile, postanowił powstrzymać jeszcze skurcze i podłączono mnie do kroplówki z Papaveryną, jednak Matusia była uparta smile. O godzinie 23:15 trafiłam pod skalpel i o 23:30 patrzyłam już na moją kruszynkę skuloną w kłębek. Matunia ważyła 2950 g i miała 52 cm długości, miała podejrzenie toksoplazmozy więc odrazu w szpitalu wykonano jej USG przezciemiączkowe, wynik był bardzo dobry, a ja podczas badania przeżyłam taki stres z jakim jeszcze nigdy w życiu się nie spotkałam. Gdy poznałam wynik badania ryczałam jak małe dziecko ze szczęścia smile. Przy wypisie pediatra poinformowała mnie, że Matusia ma asymetrię ułożeniową, dodatnie wyniki IgG oraz duży spadek wagi urodzeniowej (orzez tydzień miałam sierę). Mieliśmy zgłosić się z małą na rehabilitację metodą NDT Bobath, sprawdzać regularnie toksoplazmozę, aż spadnie do wyników ujemnych i przyjechać do przychodni przyszpitalnej celem skontrolowania masy ciała (przy wypisie mała miała tylko 2670 g).
        W chwili obecnej Matylda ma 62 cm wysokości (długości więcej jednak dokładnie nie wiem ile, ponieważ dzisiaj lekarz mierzył jej wzrost) i waży 7100 g. Jest bardzo pogodną kruszynką, pod opieką pediatry, neurologa i gastrologa. Asymetria ułożeniowa jej minęła, leżąc na brzuszku opiera się na przedramionach a czasami na dłoniach, czasami udaje jej się przekręcić z brzuszka na plecki, podciągana za rączki unosi główkę i ramionka, zaczyna coraz więcej gaworzyć, cały czas się uśmiecha, a na widok tatusia "pieje" z radości smile
        Od 7 tygodnia życia jest na butelce, od jutra zmieniamy mleczko na Bebilon AR, ponieważ u córci stwierdzono reflux przełykoko-żołądkowy. Robiłyśmy USG bioderek jest wszystko dobrze, jednak ze względu na jej tęgość ortopeda kazał kłaść ją na brzuszku, nosić na biodrze i za 6 tyg. zgłosić się na kontrolę.
        Niedawno Mati przeszła swoją pierwszą chorobę - zapalenie oskrzeli, dzisiaj gastrolog poinformował mnie, że mogło się do tego przyczynić ulewanie. Od urodzenia cierpi na sapkę, nawilżamy nosek sprayem Dalber i wyciągamy babuchy po 15 minutkach gruszką, Matylda rzuca się w trakcie tego zabiegu niemiłosienie i strasznie krzyczy, jednak bez tego ma problem z oddychaniem.
        Kończę tą ciut za długą opowieść i pewnie troszkę nudzącą...
        Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do swojego grona smile...
        • jasko_mama do Magdy - szczepienia 15.01.04, 19:46
          Hej!
          MAGDA informacje o szczepieniach są nastepujace:
          1. koleżanki maluch miał w wieku 2,5 miesiąca różyczkę i ona czekała z
          kolejnym szczepieniem 2 miesiace, zadzwoniłam jeszcze do niej i powiedziała,
          że wtedy zalecono jej co najmniej 6 tyg. odczekać, tak „jak po każdej chorobie
          zakaźnej” powiedziano,
          2. natomiast o tym powtórzeniu cyklu szczepień wyczytałam w poradniku
          Instytutu Matki i Dziecka „Pierwszy rok razem”, który dostałam w „wyprawce” ze
          szpitala cytuję „Jeżeli dziecko ciężko choruje, przebywa w szpitalu i wobec
          tego odstęp pomiędzy poszczególnymi dawkami szczepienia podstawowego wydłuża
          się znacznie ponad 2 miesiące, zachodzi konieczność powtórzenia całego cyklu
          szczepienia podstawowego” Dwie strony wcześniej jest napisane, ze np. komplet
          trzech szczepień DTP to szczepienie podstawowe, więc takie które przechodzą
          własnie nasze maluchy.
          Oczywiście wszędzie jest napisane, że przeciwskazania do szczepień ustala
          wyłącznie lekarz specjalista.
          Jeśli kupujesz „Dziecko” to w styczniowym numerze był artykuł o ospie
          wietrznej. Jesli nie masz to mogę Ci zeskanować te dwie strony i przesłać
          mailem (podaj tylko adres), albo wynotuję ważniejsze kwestie.

          pozdrawiam i życze dużo zdrówka
          Basia

      • enta1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.01.04, 19:49
        czesc kochane mamy wrzesniaczkow! bardzo dziekuje za mile powitanie. na pewno bedziemy czesto tu zagladac, chociaz nie wiem jak bedzie z czasem. musze sie wyzalic - od 29 stycznia wracam do pracy i nie bede mogla caly czas siedziec z bunislawkiem. to z jednej strony, a z drugiej to moze i dobrze: teraz siedze i tylko jem i zrobila sie ze mnie serialowa. a jak mnie nie bedzie przez pol dnia to zrobie duzo zeby wynagrodzic kubie moja nieobecnosc, bedziemy sie bawic do upadlego.
        fajnie ze agapolo napisalas ze twoj synek ma 71 cm moj ma 72 i martwilam sie ze jest za dlugi. to znaczy wiecie z kuba jest wszystko w jak najlepszym porzadku, choc jest z 13, ale czasem jacys najomi stwiertdza ze za dlugi, nie ma pyziakow i za szybko rosnie to sie denerwuje. musze przyznac ze sie troche boje bo kuba mial trudny start ( zielone wody plodowe, niedotlenienie, 4 apgary). teraz jest wszystko tak super ze czasem boje sie ze cos przeocze i przestanie byc tak fajnie. ale moze rzeczywiscie desperuje, jak mawia moj maz
        i jeszcze chcialam dodac ze jestem z krakowa
        ide do moich panow pospiewac "przezyj to sam" dobranoc
        • gagarin3 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.01.04, 20:24
          Witam wszystkich - szczególnie nowe siły - MARTĘ, RENATĘ - nareszcie ktoś z
          Małopolski smile - i oczywiście Agnieszkę - AGAPOLO. Agnieszko, jestem
          zdruzgotana po przeczytaniu Twojej opowieści o porodzie i Waszych przejściach
          w CDZ... Nie mogę spokojnie czytać takich rzeczy, bo zawsze płaczę z
          bezsilności...Na litość boską, kiedy to się wreszcie skończy? Dlaczego oprócz
          strachu o zdrowie naszych pociech - lekarze fundują nam taki koszmar? Nie
          potrafię tego zrozumieć, nie chcę żyć w takim świecie... Czas wreszcie
          skończyć z fikcją pod tytułem - Szpital z sercem, przyjazny dziecku, etc. Ja
          rodziłam w placówce, która w akcji "Rodzić po ludzku" zajęła pierwsze miejsce
          w moim województwie i zyskała miano - dobry szpital i przyjazny personel. To
          wszystko jest śmiechu warte. W szkole rodzenia (do której chodziłam w innym
          mieście) poinstruowano mnie, że w czasie porodu będę miała do dysypozycji
          piłki, worki sako, materace, prysznic - etc. Rzeczywistość okazała się
          zupełnie inna - kazano mi leżeć na łóżku porodowym - na boku i nie pozwolono
          chodzić. Gdy ze łzami w oczach poprosiłam, abym mogła się położyć na czymś
          innym - spotkałam się z odmową, po czym położna poszła spać. Leżałam więc...
          na podłodze, bo tam było mi wygodniej, niz na tym koszmarnym łóżku. Trzęsłam
          się z zimna i pragnienia.. Niewiele brakowałoby, abym urodziła sama, bo
          położne nie kwapiły się, aby do mnie zajrzeć - sądząc, że "to dłużej potrwa",
          w końcu jedna się obudziła i od niechcenia mnie zbadała - a tu dziwięć
          centymetrów. Żadnego ginekologa nie zobaczyłam na oczy - bo nie miał ochoty
          przerywać drzemki, o neonatologu nawet mi się nie śniło. Urodziłam, położne
          opatrzyły mnie, położyły Piotrusia obok mnie i poszły spać dalej... Płakałam
          ze szczęścia, ale nie potrafiłam go przystawić do piersi, stąd pewnie moje
          późniejsze problemy z karmieniem... Późniejszy pobyt na oddziale noworodkowym
          to była jeszcze większy koszmar... Często po nocach mi się śni, że musimy z
          Piotrusiem iść do szpitala.
          • aczerk Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.01.04, 20:43
            Boże, obie Agnieszki mnie zdołowały tymi opisami!
            Faktycznie jest koszmarnie, ale to przede wszystkim kwestia ludzi! Ja rodziłam
            z mężem - całą noc. Na dyżurze była akurat położna, która prowadziła naszą
            szkołę rodzenia. I wiecie co? ANI RAZU DO NAS NIE ZAJRZAŁA! Przychodziła tylko
            jakaś stażystka co 2 godziny sprawdzała przebieg porodu. Raz przyszedł lekarz
            jak poprosiłam o poród w wodzie. Oczywiście przyszedł mi go wyperswadować -
            pewnie za dużo mieliby roboty! Dobrze że rano o 7 była zmiana warty i poród
            odebrała nam druga położna ze szkoły rodzenia - super babka! Szkoda, że nie
            było jej wcześniej bo dopiero przy niej dowiedziałam się po co mi była nauka
            tych wszystkich oddechów, ale to już było za późno, bo o 8 Oskarek już był. Po
            12 godzinach urodził się podwójnie zapętlony pępowiną i z krwiakiem. Na
            szczęście wszystko jest ok.

            Teraz bidulek zasypia po dniu męczarni - miał cały dzień 38,5 po tej cholernej
            szczepionce. Mam nadzieję że jutro już będzie ok.

            Pozdrowionka
            • magda6811 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.01.04, 21:11
              Witajcie Renato, Marto - dzięki za taki szczegółowy opis porodu, naprawdę ja
              pamietam potem wiele z takich opisów i właśnie AGAPOLO - ja pamietam dokładnie,
              co pisałaś jeszcze na stronach "W oczekiwaniu". Dlatego b.często później
              myślałam o Tobie i przeklinałam służbę "zdrowia", która zafundowała Wam taki
              koszmar!!! Dobrz, że już do nas dołączyłaś. Jak pewnie zauważyłaś, asymetria
              jest niestety dość często przypadłościąniemowlaków. To całe szczęście, że
              dzisiaj się zwraca na to uwagę, bo we wczesnym okresie życia (tu podowane jest
              zawsze pierwsze 6 miesięcy - spokojnie się łapiecie) można najwięcej naprawić.
              Przerabiałam to z Agatą, niestetu dość późno, kiedy z tej asymetrii (pozornie
              nieznacznej) zdążyła się już zrobić dysplazja jednej panewki biodrowej i przez
              trzy miesiące oprócz ćwiczeń Agata zakuta była w aparat.
              BASIU - opinia drugiej lekarki, tej prowadącej Stefa, z którą kontaktowałam się
              telefonicznie jest taka, że przerwa w szczepieniach po chorobie powinna wynosić
              miesiąc. Jutro nawiedzi nas jeszcze pediatra zarazem homeopatka, bo chcę
              wspomóc Stefkową odporność... Numer "Dziecka" ma moja przyjaciółka więc
              pożyczę, dzięki zapodpowiedź. Biegnę, bo Stef woła!
              Całusy dla wszystkich, Magda
            • b.marta Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.01.04, 21:20
              ACZERK, Matylda po szczepieniu też się kiepsko trzymała, może nie skończyłoby się to zapaleniem oskrzeli (a może by się skończyło - któż to wie), gdyby mama nie wyciągnęła jej do babci na noc. Niestety jestem oczarowana Tolkien'em i gdy dowiedziałam się, że w Warszawie jest maraton, poinformowałam męża że musimy tam być, a moja mama z chęcią została z kruszynką na noc (to był nasz drugi maraton odkąd Mati jest z nami - wcześniej byliśmy na Matrixach). Spacerek wieczorkiem pewnie tylko przyspieszył chorobę. Jednak o dziwo Matusi spadła temperaturka, od urodzenia do 2.01 mała miała stale 37,7 razem z nadejściem choroby ten dziwny stan się zmienił i teraz ma 36,9 zazwyczaj. Pediatra poinformowała mnie, że po szczepieniu osłabienie może utrzymywać się nawet do tygodnia i pewnie gdyby nie moja mama wcale nie poszłabym z małą do lekarza, jednak ona przegoniła mnie zaraz po powrocie z kina (służba zdrowia - w nocy jej się nie podobało coś i wysłuchała u małej zapalenie oskrzeli). Trzymamy kciuki za Oskarka razem z Matuśką smile))

              A co do porodów, ja po wyjściu ze szpitala też byłam zła na cały świat i oczywiście na szpital i położne. Mała miała kolkę, ponieważ nie umiała ssać, na szczęście z chwilą przejścia na butlę przeszły bóle. Teraz gdy czasami dostaje pierś nie chce jej wypuścić, ja jem wszystko, na szczęście to już okres pokolkowy, więc Mati nie cierpi smile Teraz podchodzę do mojego porodu i opieki w szpitalu zupełnie inaczej, ochłonęłam i jestem bardzo zadowolona...

              Znowu się rozpisałam, przepraszam jestem okropna gaduła, a cały dzień siedzę sama w domciu i nie mam do kogo ust otworzyć (oczywiście oprócz Mati smile ), więc męczę forumowiczów lub znajomych na GG...
            • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.01.04, 21:21
              Oj, dziewczyny ale poruszyłyście temat. Swój poród tez wolę zapomnieć, niestety
              przez tych w bialych kitlach, nie zdecyduje sie na kolejne dziecko zbyt szybko sad
              Witaj Renatko i Marto - fajnie, że jesteście smile
              Magda wytrwałości w leczeniu ospy życzę - u niemowląt przebiega ponoc bardzo
              łagodnie...
              Anulka - Dominika jak się urodziła ważyła 4300g. Obecnie waży tylko 6700g -
              czyli jak na wagę urodzeniową niewiele. Pediatra powiedziała jednak, że nie
              nalezy się tym przejmować..Najważniejsze, aby dziecko mieściło się w siatkch
              centylowych we właściwym miejscu...Poza tym, za moment dzieciaczki bedą miały
              wprowadzane stałe posiłki i zazwyczaj wtedy nadrabiają wagowo.
              Basiu po Twoim pobycie nad morzem prosze o szczegółową relacje - jeszcze nie
              spotkalam takiego pensjonatu, który tak by dbał o rodziny z niemowlaczkami.
              Sprawdź i powiedz czy warto smile
              Aczerk czy przed szczepieniem podajesz małemu jakiś lek przeciwgorączkowy albo
              wyciszający np. Viburcol -lek homeopatyczny, i bardzo skuteczny również przy
              ząbkowaniu. Warto dziecku profilaktycznie przed planowanym szczepieniem podać
              Apap lub Paracetamol, na 100% nie zaszkodzi a może pomóc.
              Dziewczyny jak Wasze dzieci reagują na hałasy i inne gwałtowne dźwięki??
              Zastanawiam się czy ja jestem nadgorliwą matką czy faktycznie mam sie martwić.
              Dominika z opóżnieniem reaguje na hałasy. Nie budzi się gdy coś upadnie na
              podłogę, zadzwoni telefon, domofon itp. Gdy wchodzę do pokoju a mała leży w
              łóżeczku nie odwraca głowy - takjakby nie słyszała, że weszłam. Reaguje dopiero
              na kontakt wzrokowy....sad
              Byliśmy wczoraj u laryngologa. Lekarz patrzył na mnie jak na nienormalną, ale
              powiedział, ze dziecko reaguje z opóźnieniem na dźwięki. W lutym mamy badanie
              Bery - w czasie snu. Zastanawiam się czy to nie będzie za późno - Dominika
              będzie miała już prawie 5 miesięcy...
              Uf, a mówią że małe dzieci to maly problem. Nie chcę wiedzieć co to znaczy duży
              problem smile
              Pozdrawiam
            • 2o1 Re: do aczerk 15.01.04, 21:27
              Cześć Agnieszko!
              Tu Sylwia, ostatnio widziałyśmy się, gdy siedziałaś w poczekalni w szpitalu i
              czekałaś na przyjęcie na oddział.Ja w tym dniu właśnie wychodziłam ze szpitala.
              Gratuluję takiego ślicznego syneczka. Tobie i oczywiście Jackowi. Mam nadzieję,
              że doskonale się sprawdza jako Tatuś.
              Przykro mi bardzo, że miałaś takie nieprzyjemności podczas porodu.Ja miałam
              fantastyczną położną, która była ze mną prawie cały czas, Z tym ,że mój poród
              nie trwał długo "tylko" 5godz.Nie mogę powiedzieć na nikogo nic złego, oprócz
              pielęgniarki, która asystowała lekarzowi, który podawał mi znieczulenie.Była
              trochę nieprzyjemna, ale po krótkiej wymianie zdań wróciła do pionu.Po za tym
              to wszystko ok. Mamy z Wojtkiem wspaniałą córcię Oleńkę. Urodziła się
              23.07.2003.Ważyła 3590 i 58cm.10punktów.Położna stwierdziła,że Ola urodziła by
              się wcześniej, ale czekała na tatusia. Wojtek pracował w Warszawie i musiał
              dojechać. Zdążył na ostatni skurcz party (była ze mną moja Mama) i przeciął
              pępowinkę naszego Robaczka.Może wybrałybyśmy się kiedyś na wspólny spacer, albo
              przyjechalibyście do nas?
              Pozdrawiam
              Sylwia, Wojtek i Oleńka
              • abepe o imionach, porodzie itd., bardzo długo 16.01.04, 00:51
                Dobry wieczór!
                Zapisałam sobie ostatnio kto jest kto i z jakim potomkiem, bo zaczęło mi sie
                mieszać.
                Więc:
                Wiola - dziekuję za pozdrowienia dla Grzesia,po szczepieniu miał wieczorem atak
                bólu zaczerwienionych miejsc po wkłuciach (3) ale tym razem bylismy
                przygotowani i błyskawicznie zrobiliśmy okłady z zimnego rumianku, szybko
                pomoglo i zasnął. Dzis też jakby więcej spał. Nie wiem tylko czy to nie przez
                przeziębienie. Lekarka stwierdziła, że ma trochę zaczerwienione gardło (nie
                wiem jak zdążyła to zauważyć, bo mały wziął się ochoczo za gryzienie potyczka).
                Nie widziała jednak przeciwwskazań do szczepienia. Przepisała wit. C i wapno.
                Strasznie się mały krzywi i wypluwa, nie smakują mu ani prosto z butelki ani z
                łyżeczki ani nawet w maminym pokarmie. Nie lubię go zmuszać ale to dla jego
                dobra. Pewnie mi kiedyś wybaczy ale teraz walczy jak lew o swoje prawa do
                protestów.
                Co do krzywicy to poszukałam trochę wczoraj i teraz widzę u Grzesia objawy -
                troszeczkę splaszczona potylica (widziałam wczesniej, podobało mi się, nie
                wiedziałam, że to wada) i duży, nieco rozlany brzuszek (wydawało mi się, że to
                normalne u malucha?!)Ale ciemiączko sama widzę, że zarasta.
                Agnieszko -agapolo - piszesz o swoim synku Pat, czy to coś oznacza? Nasz Grześ
                ma na drugie Patryk na cześć Pata Metheny (uwielbianego przez mojego męża) a
                miał duże szanse na
                Magdo - Stefana!!!!! na cześć Steve'a Vaia (też dla Kuby super ważny muzyk).
                A jest Grześ na cześć Kuby przyjaciela (którego kocha jak brata).
                Macie jakieś fajne historie o imionach swoich dzieci?
                b. Marto - świetne imię Matylda.
                Jeżeli chodzi o rodzenie - przyjeżdżajcie do Wejherowa, byłam pod wrażeniem
                opieki zarówno podczas porodu jak i na oddziale położniczym. Olga - Javert
                chyba ma takie same odczucia. Podczas porodu mogłam robic wszystko co chciałam,
                pomagał mi mąż a położna podczas I fazy była tuż za szybą, czyli nie narzucała
                się, gdy nie trzeba było ale jednoczesnie kontrolowała sytuację i doradzała. Na
                oddziale - mały absolutnie nie chciał jeść i wszystkie połozne starały się
                pomagać o każdej porze dnia i nocy. I nikt nawet nie wspomniał o "odwdzieczaniu
                się".
                Karolko - Grześ też czasem nie reaguje na dżwięki, zależy czym jest akurat
                zajęty a czasem budzi go byle szelest.
                Aniu - gdzie można znaleźć informacje na temat Silver Screen (bo nie na ich
                stronie ani w Wyborczej?
                Marto - ciekawe, która z nas większa gaduła?
                Kończę, mąż chyba czekał, spi obok na podłodze!
                Pozdrowienia dla wszystkich chorych i zdrowych.
                Aneta
                • anulkag1 Re:do abepe 18.01.04, 12:16
                  info o silver screen zdobyłam telefonicznie. W najbliższy czwartek seans o
                  13.30, a w kolejne o 12.

                  pozdrowienia
                  Ania
    • paula_oliwka Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.01.04, 03:10
      Witam wszystkie mamy i ich dzieciaczki.
      Przegladalam sobie tem watek poniewaz moja corcia urodzila sie 11.09 i
      szczerze powiem ze jestem chyba wielka szczesciara...puk,puk w niemalowane...
      Oliwka jest nadzwyczaj spokojnym dzieckiem. Ciezki mialysmy tylko nasz
      pierwszy wspolny tydzien. Dzieciatko caly czas wisialo na cycusiu, ulewalo
      mnostwo jedzonka jeszcze zanim sie odbilo i znowu do cycusia. Mnie meczyl
      nawal pokarmu z powodu ktorego wyladowalam nawet ponownie w szpitalu z duzym
      prawdopodobienstem koniecznosci nacinania piersi. Na szczescie ominela mnie ta
      watpliwa przyjemnosc.Wlasciwie juz w trzecim tygodniu wszystko sie nam
      unormowalo. Oliwka budzila sie dwa razy w nocy do karmienia i mimo spozywanych
      przeze mnie bardzo roznych rzeczy(nawet pizzy itp.) nie meczyly jej zadne
      kolki ani alergie. Pod koniec drugiego miesiaca dzieciatko zaczelo sie budzic
      tylko raz w nocy a w dzien wcale nie trzeba jej bylo nosic na raczkach. Poza
      tym sama zasypiala bez zadnego lulania i tym podobnych rzeczy. Teraz Oliwka ma
      cztery miesiace, przesypia cale noce a w dzien doskonale sama zajmuje sie
      soba. Najwiecej czasu zabiera jej wpychanie wszystkiego do buzki ze
      szczegolnym naciskiem na wlasne paluszki smile)) Tak wiec wraz z moim niemezem
      nie jestesmy wcale umeczeni i niewyspani chociaz oboje pracujemy a ja jeszcze
      studiuje. Chcialabym zyczyc tego samego wszystkim mamom choc to nierealne.
      Wiec tym wszystkim ktore sa zmeczone i niewyspane choc bardzo szczesliwe duzo
      sil i cierpliwosci.
    • agapolo Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.01.04, 08:58
      Milutko się człowiekowi robi na sercu, kiedy nieznajome osoby tak mile go
      witają. Dziękuję bardzo!
      b.marta- cieszę się że nasze dzieciaczki są rówieśnikami do potęgi - bo z tego
      smego dnia, ciekawe jak się będą rozwijały?
      ENTA 1 - co do długości naszych synków to może po prostu będa koszykarzami?
      ABEPE- mój synek ma na imię Patryk , a to na cześć patrona Irladii, ponieważ
      tak na mnie mówiono, no i Irlandia to miłośc tatusia Patryk, więc samo przez
      się wyszedł Patryk. A Pat oczywiście na cześc Patha Metheny. A tak nawiasem
      mówiąc świetny temat wymyśiłaś na kogo cześć mają imiona nasze dzieci?
      AGAGA- dla Ciebie zawsze uściski i nawet jeśli nie pisze do Ciebie
      bezpośrednio zawsze o Tobie myslę i podziwiam Cię za trud włożony w
      wychowywanie dwójki maluchów, wyrazy szacunku również dla Magdy 6811. No i
      cieplutkie i szczególnie serdecznie podziękowania za przywiatnaie dla Gagarin
      i Magdy 6811.

      agnieszka

      Ps. Pat czuje się juz coraz lepiej, dzisiaj bierze ostatni zastrzyk, więc za
      tydzień zaczynamy rehabilitację.
      • enta1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.01.04, 10:26
        czytam sobie i czytam i tak sobie mysle ze ja to chyba mam wiecej szczescia niz rozumu. bardzo wspolczuje wam, ktore musialyscie rodzic w takim warunkach. mam ochote udusic tych wszystkich "lekarzy", "pielegniarki", "polozne". normalnie... brak mi slow. my mielismy szczescie: w sumie to nie rodzilam tak dlugo, mialam fajna polozna i jak sie zaczely problemy z kuba to caly sztab ludzi dookola. moze jednak istnieja jeszcze ludzie na swiecie. powiem jeszcze ze nic nie placilam i nie mialam nikogo znajomego, wiec na prawde nam sie udalo. podkreslam to ze wszystko obylo sie bez pieniedzy i znajomosci no bop same wiecie jak to jest...
        co do watku z imionami: podejrzewam ze tatus kuby dal mu imie na czesc jakuba burskiego z "na dobre i na zle" choc mam nadzieje ze sie myle (i to ja uwazam sie za serialowewink)
        za to moge wam powiedziec ze bardzo roznie nazywamy kubusia: jego babcia wymyslila bunio, ja bunisławka i kubeuszka, czasem tez jest motylem.
        pozdrawiamy renata i kuba
        • czarka77 Dużo nas - dość długie :-)) 16.01.04, 12:42
          Cześć dziewczyny! Podzieliłam na akapity, żeby Was nie zniechęcić smile)
          Ale się nas namnożyło! Świetnie!
          Mieliśmy remont, trochę utrudniony dostęp do komputera, i choć pilnie
          śledziłam, już się zaplątałam we wszystkich imionach wink
          Muszę się przyznać, że ja swój (nasz) poród wspominam baaardzo dobrze (pisze o
          nim na wątku o J. Kalycie bodajże na Szpitalach). Już następnego dnia chciałam
          znów rodzić i mieć mnóstwo dzieci (teraz nie wiem, za co bym je wykarmiła, no i
          skąd mogłabym wziąć cierpliwość do upilnowania). I rodziłam państwowo („tylko”
          opłacony poród rodzinny i zzo).


          Natalia jest już po kolejnym szczepieniu. Ale nabrałam poważnych wątpliwości co
          do jej lekarza, nie wiem, czy nie pójść do innego. Czy dziecko urodzone 1
          września, niealergiczne (już, na szczęście), może ważyć 6170? Czy to nie za
          mało? (Pocieszam się, że ja w niemowlęctwie byłam okropnie chuda, zawsze miałam
          niedowagę, a w pierwszej klasie podstawówki ważyłam 19 kg, tyle że mnie od 4.
          miesiąca zaczęto karmić mieszankami). Planuję od lutego urozmaicać już dietę
          Natalii, zobaczymy może waga wzrośnie (chyba zacznę od kaszki kukurydzianej,
          jak proponuje nowe „Dziecko”wink. W dodatku ten nasz .......... [czyt. niezbyt
          chyba kompetentny] lekarz nie zajrzał Natalii do buzi, nie obejrzał ciemiączka.
          Nie wiem, czy dawać jej jeszcze wit. d3 (z zaaferowania po prostu zapomniałam
          zapytać, głupia), ostatnio i tak Nata miała już malutkie ciemiączko. Na
          szczęście 23 stycznia idziemy do neurologa, może coś doradzi. Jeśli nie, to
          chyba pójdę prywatnie do pediatry. Poza tym obwód główki ledwo mieści się w
          górnych granicach siatki (43 cm). Nic nie wiem, jestem bezradna. Wolałabym nie
          przegapić niczego, żeby potem nie żałować, że nie da się pomóc.


          Nie wiem, jak wy – mamy dzieci mniej lub bardziej chorych – sobie radzicie. ja
          przy katarze wpadam w panikę. Ostatnio omal nie dostałam zawału, to jest
          okazja, żeby was przestrzec. NATALIA MIAŁA WYPADEK!!!! I to przeze mnie. Mamy
          gondolkę (taką do samochodu) Maxi Cosi, Nata w niej śpi (lubi być kołysana,
          choć nie zawsze). Przenosiłam ją w tej gondolce za uchwyt, zwyczajnie, z pokoju
          do pokoju, nieprzypiętą (no bo to nie auto). Natalia się wyprężyła (tzn.
          podniosła pupę, co robi, kiedy chce na ręce), a tu gondolka się złożyła, tzn.
          rączka powędrowała do góry, a Natalia wypadła na goły parkiet (z wysokości 0,3-
          0,5 m). Chyba nawet się nie przestraszyła, musiała się trochę podeprzeć łapkami
          i upadek nie był dotkliwy, ale delikatnie coś sobie uszkodziła w buzi (jakby
          dziąsłami przycisnęła górną wargę). Była krew (dla mnie całe mnóstwo), lekka
          opuchlizna, no i moja histeria. W dodatku byłam sama w domu. Skończyło się na
          szczęście dobrze przyjechał wezwany telefonicznie mąż, robiliśmy okłady), bo
          już po kilku godzinach opuchlizna zeszła, a po dwóch dniach nie było widać
          ranki, ale ja już roztoczyłam katastroficzną wizję wstrząsu mózgu, krwiaka itd.
          Będę to pamiętać do końca życia. Dziewczyny, uważajcie na gondolki!


          Aha, do mam dzieci rehabilitowanych! Nasza pani rehabilitantka po 5 spotkaniach
          powiedziała, że nie chce nas już oglądać, raptem wszystko jest OK., a było tak
          fatalnie (wzmożone napięcie i asymetria). 20 stycznia mamy spotkanie z panią
          Zofią Szwiling, posłuchamy, co nam doradzi.
          Bałam się, że przegapiłam na zawsze szczepienie przeciw hib, ale wyczytałam, że
          można zacząć też w 6. miesiącu, jest nawet mniej dawek. To dobrze.


          MAGDA i JUSTYNA, mogę Wam oddać parę swoich przespanych godzin (nawet całą
          nockę), tylko przyjedźcie ponosić moją Natkę, bo kiedy nie śpi, nie chce leżeć
          ani siedzieć, trzeba z nią chodzić, chodzić, chodzić. W dzień śpi 2 razy po 1,5
          godz. (ok. 11-13 i 16-18). Reszta – na rękach. Mam je do ziemi smile)
          Pozdrawiam

          PS JUSTYNA Ja też się wkurzam, kiedy system mnie wylogowuje. Piszę więc w
          Wordzie, a potem wklejam tu. Pa
          • wiki41 Re: Czarka, jesteś genialna! 16.01.04, 12:54
            JUż od trzech dni próbuję tu coś napisać i zawsze mnie wylogowyje! Już się
            obraziłam na komputer i poprzestaję na lekturze. A tu proszę - tak proste, że
            aż genialne! Czarka, ja też będę pisać w Wordzie, bo inaczej tylko się
            denerwuję, szkoda (cennego przecież) czasu na to pisanie "w powietrze".

            Wiki
            • abepe Do Kasi, mamy Natalki i nie tylko 16.01.04, 15:24
              Kasiu!
              Wypadki to rzecz straszna ale nieunikniona. Głupie to, co piszę ale to chyba
              prawda. Ja za każdym razem, gdy sprawię małemu niewielki nawet ból to mam
              kamień na sercu i przytulam się do jego rączek i proszę o wybaczenie. Ja sama
              zrzuciłam dwa razy na jego buzię misie z karuzelki. To częściowo wina firmy
              Canpol, bo zdejmując misie, chwyciłam za pozytywkę i przechyliłam, żeby wyjąć z
              haczyka i misie wysliznęły się z drugiego haczyka, którym są przyczepione do
              pozytywki. Pozytywka została mi w rękach. Za pierwszym razem nie wiedziałam, co
              się stało, bo przecież trzymałam mocno, dopiero za drugim okazało się, że
              haczyk jest po prostu za mało zagięty. Szmyrgnęłam wściekła całością przez cały
              pokój i zaczęłam płakać razem z Grzesiem.
              Zdażyło mi się też małego prawia "wysypać" z fotelika ale to była moja wina, bo
              chwyciłam za uchwyt bez upewnienia się, czy jest zablokowany. Ale tylko lekko
              zsunął się głową w dół. Zdążyłam szybko opuścić całość, więc nawet nie dotknął
              głową ziemi. Ale byłam mokra.
              Niestety musimy mieć oczy dookoła głowy i cały czas myśleć co się może
              zdażyć.Nie chcę Was, drogie mamy straszyć ale znam chłopca, który ściągnł na
              siebie regał i funkcjonuje teraz na poziomie upośledzenia w stopniu głębokim.
              Po prostu - wszystko co ciężkie trzeba mocno przymocować do ściany i uważać,
              kiedy dziecko jest w powietrzu. Brrrr
              Mam do Was, emamy takie pytanie - w ilu szpitalach jeszcze płaci się za porody
              rodzinne?Myslałam, że to juz przeszłość a tu Kasia pisze, że nie.Przecież
              ojciec przy porodzie to wygoda dla położnej (zwłaszcza przeszkolony w Szkole
              Rodzenia).
              I jeszcze do Kasi - Zosia Szwiling to najlepsza terapeutka NDT-Bobath w Polsce.
              Znam rehabilitanta, który chciał na jej cześć dac imię swojej córce (ale chyba
              zazdrosna żona nie pozwoliła).
              Tu wracamy do tematu imion. Czy nie macie wrażenia, że wiele fajnych imion
              jest "zniszczonych" przez nadawanie ich zwierzętom? Np. baset znajomego
              weterynarza nazywa się Matylda (co ty na to Marto?). Moja
              szwagerka "zniszczyła" mi Filipa a sąsiadka Igę. Ja jeszcze bym się nie
              przejmowała ale mój mąż, Kuba, protestował (wystarczy, że sam ma imię jak
              połowa polskich koni, kanarków i chomików).
              Ale długo, na razie.
              Aneta
              • magda6811 do wszystkich... 16.01.04, 17:12
                Witajcie, dziś z "matki zadżumionych" stałam się zadżumioną. Od dwóch dni
                łamało mnie rzeczywiście w kosciach i pobolewała głowa, ale nie miałam jakoś
                czasu się tym przejąć aż tu dzisaj rano... piekne plamki. Na razie wyglada to
                dobrze, to znaczy bez gorączki i chyba to się właśnie nazywa postać "poronna",
                bo normalnie dorośli mają po 40 stopni. Ponieważ 2 lata temu się szczepiłam
                stąd pewnie taki (jak dotąd) przebieg. Była u nas dzisiaj trzecia pediatra ze
                specjalnością homeopatii i obstawiła nas kropelkami a Agatkę lekiem na
                podniesienie odporności, co by jej dalszy żywot był bez chorób. BASIU (i
                wszystkie dziewczyny) - dokładnie się wypytałam o co chodzi ze szczepieniami.
                Trzeba się zmieścić w roku w tych trzech potrójnych szczepionkach. Mi radziła
                poczekać do drugiej połowy marca, kiedy minie sezon ewentualnych gryp. Pani
                jest przeciwniczką potrójnej szczepionki na odrę, świnkę, różyczkę (miała ją
                Agata), bo twierdzi, że to daje odporność tylko na kilka lat a kiedy przychodzi
                czas dojrzały to dziewczynki nie są już odporne na różyczkę a chłopcy na świnkę
                więc to ponoć psu na budę... Tylko przebycie choroby zakaźnej daje odporność na
                całe życie.
                Ja swój poród wspominam z przyjemnością i było to rzeczywiscie podniosłe i
                piękne przeżycie. Bynajmniej nie było tak za pierwszym razem, więc i Wy macie
                szansę jakoś to "zorganizować" next time.
                Co do "Stefka w dzień" - jest aniołem. Naprawdę bycie z nim to prawdziwa
                przyjemność. Sny - kiepskie, ale gdy nie śpi jest cudowny - uśmiechnięty,
                samodzielny, świetnie się sam bawi... Nastraja mnie pozytywnie i uspokaja,
                kiedy patrze na jego pogodny buziak zawsze chętny do rozmowy i śmiechu.
                Co do wrażliwości na dźwięki - ja się mogę raczej martwić nadwrażliwością
                Stefka. Od urodzenia jest super czuły nawet na szelesty. Jeszcze w brzuchu
                podskakiwał kiedy niezdarna matka upuszczała garnek lub pokrywkę. Agatka miała
                zupełnie inny sen - przy niej mógł dzwonić telefon i nic jej nie wybudzało, co
                z resztą okazało się potem naszym problemem, ale do moczenia nocnego macie
                jeszcze dużo czasu, więc nie zanudzam. Stef nawet płacze, jeśli dźwiek jest
                nagły i brzydki, co być może zwiastuje wyjątkowo dobry słuch (ja mam za sobą 14
                lat grani ana skrzypcach) może po mnie, albo bojaźliwy charakter...
                Nie zdążę już dzisiaj więcej napisać, biegnę do obowiązków, z których żadna
                dżuma matki nie zwalnia...
                Całuski dla wszystkich, magda
          • b.marta Re: Dużo nas - dość długie :-)) 16.01.04, 15:54
            Cześć dziewczyny smile))

            CZARKA bardzo mi miło się zrobiło, jak przeczytałam, że Natalka jest z 1.09 to dzień także i moich urodzin smile)) Jeżeli mała się dobrz rozwija i przybiera na wadze to nie przejmuj się jej troszkę niższą wagą. Tym bardziej, że mała lubi być noszona na rękach, pomyśl co to by było jakbyś miała nosić 7 czy 8 kg szkrabka. Mój kręgosłup jest w stanie krytycznym i niedługo to ja zacznę się rehabilitować wink. Moje maleństwo mimo iż rehabilitowane i z refluxem, jest bardzo kochane. Potrafi się sama bawić a gdy jest zmęczona to kładę ją na brzuszek i zaraz zasypia, tylko w nocy śpi na boczku (bo tak podobno bezpieczniej). Od północy do 7:00 śpi jak zabita, rano przebudza się zjada swoją porcję mleczka i do godziny 11:00 dosypiamy. Więc mimo wszystko jestem bardzo wyspana, a gdy potrzebuję coś zrobić to zabieram ze sobą córeńkę przypiętą do leżaczka. Tylko teraz przez ten reflux trzeba Mati nosić na rękach, jednak robi to tylko tatuś, ja ze wzglądu na kręgosłup i przeciążoną już miednicę mam zabronione...

            Anetko ABEPE z czasem okarze się która z nas jest bardziej rozgadana winkCo do wypadków to rzeczywiście są nieuniknione, chociaż to przykre to niestety bardzo prawdziwe. Ja pierwszy raz kąpiąc córcię w dużej wannie prawie ją utopiłam... Dobrze, że mąż był w domu i mi pomógł, bo inaczej nie dałabym sobie rady. Wzięłam Matusię do wspólnej kąpieli, i gdy przekręcałam ją na brzuszek zaczęła się strasznie szamotać. Najpierw się cieszyłam, że próbuje pływać, a dopiero po chwili zorientowałam się, że maleństwo się zachłystnęło. Szybciutko przekręciłam ją główką w dół i powiedziłam mężowi, żeby mi przyniósł gruszkę, położyłam małą na przewijaku i z noska odciągnęłam woę z noska. Gdy opuściłyśmy wannę, obie byłyśmy przezroczyste ze strachu, małej zaraz przeszło jednak ja calutką noc nie spałam i patrzyłam czy Matuńka oddycha.
            A co do imienia - to czy baset Twojego znajomego jest gruby, bo ja się dowiedziałam niedawno od neurologa, że wszystkie Matyldy są "tęgie". A z drugiej strony to fajnie, że pies ma takie ludzkie imię to znaczy, że właściciele bardzo go kochają i traktują jak członka rodziny. Ja jestem zwolenniczką zwierząt. Jeszcze w czasie ciąży miałam w domu trzy koty (dachowce) i akwarium 75 litrowe. Niestety gdy moje wyniki toksoplazmozy wzrosły, przyjechała babcia Andrzeja i wywiozła moje kociaczki (do tej pory nie chce mi powiedzieć gdzie są). Teraz czekamy do kwietnia i kupimy sobie rasowego kociaczka smile A imiona wybierał mój mąż, ja tylko chciałam żeby były niespotykane. Podczas mojej pierwszej ciąży miała być Donata, jednak nikomu się nie podobała i mąż zmienił na Matyldę, a dla chłopca miało być Ludwik (które też się nie podoba naszej rodzinie nota bene)...

            PAULA_OLIWKA narodziny Twojej córeczki pokrywają się z kolejną datą wśród moich najbliższych - moja mama jest z 11.09 smile.

            Agnieszko AGAPOLO życzę Ci powodzenia na rehabilitacji, ja też bardzo się ucieszyłam jak w końcu znalazłam maleństwo w wieku Matuńki smile)) My właśnie dzisiaj wróciłyśmy z kolejnej wizyty u neurologa. Pani neurolog jest zachwycona postępami Matyldy, asymetria zupełnie jej się cofnęła, teraz musimy jeszcze tylko popracować nad rączkami i barkami małej. Matusia ma przyblokowane barki i dlatego nie widać u niej szyji, dostałam instrukcje jak masować córcię i zmienione mamy troszkę ćwiczenia, ale za to strasznie ich teraz dużo. Kolejną wizytę u pani neurolog mamy dopiero w marcu, więc nasze finanse troszeczkę odpoczną wink

            WIKI mnie też wylogowuje, jednakpo ponownym zalogowaniu moja wiadomość ciągle jest wpisana i wystarczy ją tylko wysłać. Może to kwestia przeglądarki, my używamy Operę...
            • b.marta Re: Dużo nas - dość długie :-)) 16.01.04, 16:20
              Dziewczyny sprawdzę tylko czy nowy link do Matusi chodzi, bo się zmieniły adresy i tamten nie działał sad((
              • abepe b.marto 16.01.04, 16:47
                b.marto!(Grześ cały czas śpi więc się relaksuje przy komputerze)
                Zajrzałam do Matusi, fajnie widać jak się dziewczę zmienia. Pyziaczki ma
                świetne.
                Baset znajomego, nie wiem czy gruby jak na baseta, ale na pewno nieruchawy i
                przydeptuje sobie uszy. Chyba kochają go bardzo, bo wyprowadza na spacer ich
                dzieci (ok.9-10 lat), hihi, kiedyś nie mogłam z wózkiem przejechać, bo z jednej
                strony ulicy stała Matylda, a po drugiej dziecko a smycz napięta robiła szlaban.
                Lubię zwierzęta, to mąż ma uraz bo nieraz na ulicy odwraca się, gdy ktoś woła
                swojego pupila "Kuuuuuuubaaaaaaa". No i głupio by było gdyby sąsiadka ucieszyła
                się, że dzięcko ma imię jak jej suka (zresztą ta pani nie bardzo Igę kochała,
                bo karmiła biedaczkę chlebem moczonym w wodzie i od śmierci głodowej ratowała
                ją zawsze moja teściowa). Lubię zwierzęta ale chyba nie chcę, żeby Grześ miał
                zwierzaka, bo chcę mu oszczędzić rozpaczy po jego stracie. Wiem jak jest bo
                zeszły rok był świetny dla dzieci ale fatalny dla zwierząt - "odeszła" nasza
                papuga (Świrus), kotka (Fasola) a pies (Noster)ledwo chodzi. Wszystko ze
                starości.
                Idę pohałasować, może się mały obudzi, zaczyna mnie niepokoić jego przydługi
                sen.
                • jasko_mama różniaste :-) 16.01.04, 20:02
                  Hej!
                  Byłam tak wstrząśnięta waszymi strasznymi opowieściami o przygodach za służbą
                  zdrowia, że dopiero dziś się pozbierałąm, żeby coś napisać. To naprawdę
                  straszne co przezyłyście!!! Ja miałam wielkie szczęście przeżyć poród
                  cudownie! – szybko i bez komplikacji, tak, że zapamiętałam tylko piekne
                  chwile. Jak pamiętacie „W oczekiwaniu” urodziłam jako jedna z pierwszych i
                  zyczyłam Wam takich porodów jak mój, strasznie mi przykro, że niestety nie
                  wszystkim sie sprawdziło. Trzymajcie sie cieplutko i nie dajcie się od tych w
                  białych kitlach!!!
                  Witam wszystkie nowe i nowe-stare wrzesniówki – AGAPOLO! fajnie, że jesteście.
                  Jeszcze i tak nie wszystkie dziewczyny z watku „W oczekiwaniu” tu sa brakuje,
                  np. Peci, Agachod, Justicyi i wielu innych. Może nie maja dostepu do kompa?, a
                  może teraz coś napiszą bo sa z nami duchowo?
                  Imie naszej córeczki Amanda wzięło sie z przegladania rodzinnych albumów – tak
                  miała na imie moja prababcia i od razu bardzo nam sie spodobało i
                  wiedzielismy, że tak nazwiemy córkę. Dla mnie wazne było, że nie ma zdrobnień,
                  bo bardzo nie lubię swojego imienia, które ma tysiace odmian, niektóre
                  niepodobne wogole do pierwowzoru. Ale oczywiście dla Amandy tez znalazło się
                  zdrobnienie (to chyba naturalne i nieuniknione), mówimy Duśka od Amanduśka smile
                  KAROLKA ja na poczatku tez miałam obsesję, czy Mała słyszy. Cudowałam z
                  pokrywkami, dzwonkami itd. a ona niewiele sobie z tego robiła – czytaj nie
                  reagowała. Byłam przerażona i wcale nie docierało do mnie, że test słuchu w
                  szpitalu wyszedł ok. (pewnie żle zrobili myslałam). W drugim miesiacu
                  diametralna zmiana-zrobila się czuła na wszystkie dzwięki i jest pewne, że
                  słyszy dobrze. A jak tam Wasze badanie w szpitalu? ok.? Mysle, ze
                  najwazniejsze, ze Dominika reaguje na hałasy, ale sprawdzcie to im wczesniej
                  tym lepiej.
                  Mi natomiast wydaje mi sie , ze Amanda mało mówi. Własciwie to głównie sie
                  śmieje, ale gaworzy mniej niż miesiąc temu. Nic nie pomagają zagadywania,
                  właściwie tylko rano na przewijaku i chwilke po jedzeniu wydaje jakies
                  niewyraźne dzwieki. Czy Wasze podobnie?
                  MAGDA dobrze, ze juz wszystko wiadomo jak to z tymi szczepieniami. A to
                  ciekawe z tą potrojna szczepionka? Jednak cos Cie złapało mimo szczepienia,
                  mam nadzieje, ze bedzie łagodnie-trzym sie!. Ja koniecznie wysyłam męża na
                  szczepienie przeciw śwince, bo nie przechodził, a nie ma żartów z tymi
                  chorobami dzieciecymi u doroslych!
                  A jak to jest Dziewczyny z tą asymetrią? jak sie objawia? jak to rozpoznać,
                  żeby czegos nie przeoczyc?
                  Mam jeszcze jedno pytanko: czy już obniżyłyscie maluchom materacyk w łóżeczku,
                  czy nadal spią na najwyższym poziomie?
                  pozdrawiam serdecznie
                  Basia

                  P.S. No a zima nadal trzyma! brr... dobrze chociaz, że nie jest tak zimno i
                  mozna spacerować! pa B.
                  • b.marta Re: różniaste :-) - jak zwykle długie :) 16.01.04, 21:25
                    Basiu JASKO_MAMA asymetria jest napewno wtedy gdy maleństwo, leżąc na pleckach, układa się w C, tzn. główkę i nóżki ma położone na lewą stronę, a brzuszek na prawą (lub odwrotnie). Dzisiaj rozmawiałam na ten temat z naszym neurologiem i dowiedziałam się, że niestety jeszcze wielu lekarzy nie zwraca uwagi na asymetrię ułożeniową, a także inne problemy neurologiczne u dzieci. Jednak jeżeli jakaś wada neurologiczna jest wykryta wcześnie (do 6 miesiąca życia), odpowiednie i rzetelnie wykonywane ćwiczenia pozwalają szybko wyleczyć wadę i o niej zapomnieć. Asymetria ułożeniowa jest spowodowana kiepskimi warunkami lokalowymi smile (u mamy w brzuszku jest strasznie ciasno pod koniec ciąży), u maleństwa po porodzie zostaje taki jakby przykurcz mięśni, i ćwiczeniami oraz masażami rozluźnia się je. Asymetria sprzyja dysplazji stawów biodrowych i zwyrodnieniom panewek, a w późniejszym okresie życia, nie leczona, powoduje np. skoliozę. Myślę, że jeżeli masz Basiu wątpliwości możesz iść prywatnie do neurologa dziecięcego lub w przychodni poprosić o skierowanie do neurologa. Amandzie taka wizyta napewno nie zaszkodzi, nie słuchaj też opinni, że wiele problemów neurologicznych znika z wiekiem, to bzdura one poprostu przestają być przez nas dostrzegane, bo się do nich przyzwyczajamy, a u kilkulatkach mogą być odkryte jakieś powikłania po wydawałoby się błachej sprawie. Nie chcę Cię straszyć, ja uważam poprostu, że lepiej dmuchać na zimne. Matylda swoje ćwiczenia uwielbia, traktuje je jako zabawę (wieczorem jako przygotowania do snu), jednym z ćwiczeń na asymetrię było np. huśtanie małej w pieluszce tetrowej, ona za tym przepadała smile))

                    W poniedziałek tak na "bez emocji" opiszę Wam moją wizytę u neurologa, tzn. nie jej przebieg w gabinecie, tylko przykrość jaką mi sprawiła moja teściowa sad((
                  • magda6811 Re: różniaste :-) 16.01.04, 21:27
                    Dziewczyny - mnie tez wylogowuje system, ale po ponownym zalogowaniu jest ta
                    wiadomosc i czeka na wyslanie.
                    BASIU - pamietam, ze to samo dziwilo mnie u Agatki, ze po dlugich dialogach
                    stala sie po pewnym czasie mniej gadatliwa. Stefek teraz tez ma albo okresy
                    glosnego gadania, czasem i 30 minut gada i nie moze prtzestac, albo milczy,
                    jakby zapomnial, ze umie sie odezwac. Ta pierwsza umiejetnosc rozmawiania "a-
                    guuu, a-huuuuu" jest potem wypierana przez inne atrakcje i rzeczywiscie zanika.
                    A szkoda. Zostalo mi tylko nagranie na filmie.......
                    PS -Komunikat z frontu walki z ospa - obydwoje bez goraczki, nie jest zle...
                  • dzoaska Re: różniaste :-) 16.01.04, 22:32
                    Witam wszystkie Wrzesniowe Mamy,

                    Jasko-Mama - my nazywamy Adasia podobnie - "Dusiek" a wzielo sie to od Aduśka:-
                    )
                    Jesteśmy szcześliwie już po chrzcinach. Adaś był bardzo spokojny. Przy
                    polewaniu główki ziewał - chyba już mu się znudziła ta uroczystość. Po raz
                    pierwszy wyłamaliśmy się z tradycji rodzinnej, a może raczej polskiej i nie
                    robilismy żadnego wielkiego przyjęcia po chrzcie. Przygotowałam tylko obiad
                    dla rodziców i chrzestnych. Mamy dość dużą rodzinę i przyszłoby mi zapłacić w
                    jakieś restauracji za 26 osób, no bo w mieszkaniu wszystkich bym nie
                    pomieściła.
                    Adaś teraz ma 62 cm i waży 6500 kg. a urodził się 27 września. Jest cały czas
                    na Bebilonie Pepti, który pachnie okropnie ale jemu to na szczęście nie
                    przeszkadza.W przyszłym miesiącu zamierzam mu podać po raz pierwszy sok z
                    marchewki. Napiszcie jakiego producenta polecacie. Chyba nie zdecyduję się na
                    przygotowanie samej soku z marchewki kupionej w warzywniaku. Natalka (7 lat)
                    za każdym razem kiedy zje troche surowej marchewki ląduje w kibelku....
                    Zyczę dużo zdrowia i chorym dzieciom i ich Mamom,

                    Pozdrawiam,
                    Dzoaska
                    • agaga1 Re: różniaste :-) 16.01.04, 22:53
                      Witam witam!
                      Szczególnie gorąco nowe mateczki wrześniowe!
                      Ale się tłoczno zrobiło! Fajnie, ale muszę sobie jakieś podręczne zestawienie
                      zrobić – kto, kiedy i kogo – bo się już gubię.

                      Bartek już – a właściwie dopiero - po drugim szczepieniu. Infanrix
                      pięciowalentny nie zrobił na nim większego wrażenia. Spał dłużej tylko
                      pierwszego dnia, pierwsza drzemka zamiast 30 minut trwała aż 2 godziny. Nie był
                      ani marudny ani nie miał podwyższonej temperatury. Cyborg jak nic. No tylko nie
                      przybiera ( możemy sobie podac ręce – ANULKAG1 i CZARKA77!). 3 miesiąc +230g, 4
                      miesiąc + 140g. Waży 6270 przy urodzeniowej 3960. Zrobiliśmy wyniki:
                      morfologię, rozmaz, mocz – są bez zarzutu. Dzieciaczek uśmiechnięty, rośnie
                      wzdłuż i wszerz, ciemię bez zmian na opuszek. Pani Doktor kazała karmić małego
                      zupką i mlekiem pozamatczynym. Na zupkę przystałam, wynegocjowałam zamianę
                      mleka na kaszkę ( Magda! jak dobrze, że napisałaś o Nestle Sinlac!), bo ja z
                      tych co wolą łyżeczką niż smoczkiem. Zła jestem jak diabli, bo chciałam
                      wyłącznie piersią i jabłuszkiem do 6 miesiąca. No i nie przyjmuję do
                      wiadomości, że z Małym coś nie tak. Ja wiem, że trzeba sprawdzić czy wszystko
                      gra, ale jak on ma przybierać gdy sypia w ciągu doby zaledwie 12,5 – 13,5
                      godzin, z tego 1,5 godziny w ciągu dnia. A tak na marginesie - czy któryś
                      brzdąc też tak mało śpi?! Na szczęście Bartoszek pomiędzy drzemkami jest
                      radosny i mało uciążliwy. No i baaardzo ruchliwy.
                      wkązdym razie dostaliśmy dwa tygodnie na poprawę utuczalnaości. Jak dalej
                      będzie marnie, to Pani Doktor chce Malego posłać na badania gastrologiczne.

                      Mi niestety znów oczy szwankują, więc znów niewiele mnie widać na forum a i
                      czytam mało dokładnie. Oj, nie dam ja już rady dogonić w wydajności
                      Wrześniowych Aktywistek wink

                      Co do wypadków.... Misza dziś próbował wydepilować Bartka. Oderwał kawałek
                      taśmy klejącej z kartonowego pudła przygotowanego do wyrzucenia i przykleił
                      braciszkowi na włosy. To był moment – jak zwykle wink Bartek się rozdarł
                      donośnie. Szczęśliwie wszystkich włosów z zagrożonego obszaru usunąć mu się nie
                      udało. Na głowie pozostał jednak czerwony placek. Tymczasem, gdy uspakajałam
                      Bartka, Misza przykleił sobie i taśmę – bo nie zdążyłam mu zabrać, za szybko
                      zwiał – do oka i tym razem sobie próbował wydepilować brwi i rzęsy. Luuudzie!
                      Dobrze, że wyrwane włosy Bartka osłabiły siłe depilującą plastra.... Swoją
                      drogą, mi ostatnio nie udaje się kupić porządnej taśmy, skąd więc taka
                      rewelacyjna taśma w opakowaniu kartonowym po wafelkach?


                      ZADŻUMIONA WŚRÓD ZADŻUMIONYCH! – podziwiam za siłę i humor! Nie daj się i
                      walcz dzielnie. W końcu jesteś Matką Wrześniową! (między innymi)
                      AGAPOLO – fajnie, że dołączyłaś – na pewno będzie Ci raźniej.
                      Asia_Z – napisz dokładnie co z krzysiową wątrobą, mam nadzieję, że to nic
                      poważnego.
                      KAROLKA – zazdroszczę wyjazdu, my z Miszą byliśmy na wakacjach w domku
                      kempingowym gdy miał 5 miesięcy i ząbkował i było rewelacyjnie! Nie ma się
                      czego bać.
                      WSZYSTKIE Wrześniówki mocno pozdrawiam.
                      Aha! Piesek mojej sąsiadki wabi się Kacper – tak jak synek mojego Byłego...

                      aganieszka
                      • wiki41 Re: WRZESIEŃ 2003 17.01.04, 01:40
                        AGAPOLO, jestem wstrząśnięta Twoją historią. To nie tylko niekompetencja
                        personelu medycznego, ale i lekceważenie obowiązków (tutaj: czyjegoś zdrowia i
                        życia) i taka bezmyślna bezduszność. Może powinnaś o tym napisać do prasy,
                        wymieniając szpital z nazwy? Myślę, że akcje typu „Szpital z sercem” dają
                        efekt – taki tytuł zobowiązuje, więc może wpisanie na czarną listę też coś
                        tamtym uświadomi.

                        Ja rodziłam w warszawskiej słynnej Św. Zofii (właściwie wybrałam ten szpital
                        przez przypadek – trafiłam do ich Szkoły rodzenia, tylko tam było miejsce w
                        odpowiednim dla mnie terminie). I miałam naprawdę dobrą opiekę – opłacony był
                        poród rodzinny i zzo. Położna i lekarz byli „z dyżuru”. Lekarz przyszedł na
                        wezwanie położnej w drugiej godzinie parcia i został do końca porodu.
                        Pomógł „wypchnąć” Patryka na świat. A położna była po prostu znakomita,
                        kompetentna, umiejętnie kierująca całą akcją. Więc naprawdę można urodzić „po
                        ludzku”. Tylko, że to powinien być standard, a nie szczytny wyjątek.

                        Ale najważniejsze, że Twój Patryk jest ślicznym, pogodnym dzieckiem.
                        Mój Szkrab też jest długi i szczupły – nosi ubranka 68 lub oznaczone 6M i waży
                        6140g.
                        I też jest przystojniak. Widocznie Patryki tak mająsmile
                        Asymetrią się nie martw. Mój Patryk też miał, to przypadłość wielu dzieci. Na
                        pewno da rozćwiczyć.

                        MARTA, a my to musiałyśmy być sąsiadkami na salach poporodowych – nie tylko ten
                        sam dzień, ale i ten sam szpital. No i nasze dzieci figurują niemal obok siebie
                        w Wyborczej! Właśnie kilka dni temu dostałam z Gazety ten portrecik w większym
                        formacie. Ale się rozczuliłam, Patryk bardzo wydoroślał od tego czasu. A Mati
                        pięknie rośnie, widziałam w Internecie.

                        Dziewczyny, ja też się cieszę, że jest nas coraz więcej. Będzie z kim pogadać
                        na urlopie wychowawczym. Zostaję w domu do końca lata. Lubię swoją pracę i
                        nawet trochę za nią tęsknię, ale chcę jak najdłużej karmić, no i być ze
                        Szkrabem.

                        Pozdrawiam, Wiki
                        • anulkag1 Re: poród 17.01.04, 12:11
                          rodziłam bezpłatnie i było przyjemnie (pomijając skurcze i zszywanie). Nie
                          wyobrazam sobie porodu bez mojego meza, mimo ze polozne byly przesympatyczne i
                          bardzo pomocne. Lekarz sie przydal przy wypychaniu łożyska, dodatkowo robił za
                          krawca (zszywanie) i fotografa. Po porodzie położna pomogła mi przyłożyć małego
                          do piersi, a później na sali kilka razy sprawdzano, czy sobie radzę z
                          karmieniem. Rodziłam w Gdyni-Redłowie i mam nadzieję, że następny mój poród
                          będzie równie udany. Trudno mi sobie wyobrazić poród w tak skandalicznych
                          warunkach i te szpitale powinny być napiętnowane.

                          Antek wciąż lubi gadać, nawet sam do siebie i mam nadzieję, ze to mu nie
                          przejdzie. Ale teraz juz nadaje od kilku minut, więc idę mu potowarzyszyć.
                          pozdrawiam
                          Ania
                          • karolka_1 Re: różniaste:)))) 17.01.04, 13:55
                            Witajcie, a raczej żegnajcie na cały tydzień sad
                            Nie wiem, jak ja póżniej nadrobie te wszystkie posty z całego tygodnia? Cóż będe
                            twarda i dam radę...Musze gdzieś znaleźć kafejke internetową i choc co drugi
                            dzień zerknąć co u Was słychac smile
                            Dzień beż forum to dzień stracony smile
                            Magda mam nadzięje, że taka bezgorączkowa ospa utrzyma się u Was już do końca,
                            życze szybkiego powrotu do zdrowia smile
                            Co do głużenia to Dominika parę tygodni temu też "gadała" jak najęta, a teraz
                            przestała. Tylko czasem słychac jakieś pojedyńcze pojękiwania i "zabawy" głosem.
                            Z tego co pamietam to jest to norma rozwojowa. Popatrzcie czy dzieciaczki nie
                            stały się za to bardziej ruchliwe. Pewnie częściej machają rączkami i nózkami, a
                            położone w jednym miejscu maty czy łóżeczka, za jakiś czas znajdują sie w innym smile
                            Dominika robi nam psikusy i budzi sie w nocy na....karmienie. Postanowiłam to
                            przykrucić i daje jej w ciągu dnia więcej mleka. Obecnie pije 6 butelek po
                            140ml, na noc dostaje 150. Jak na razxie eksperyment się udaje, dzisiaj obudziła
                            się dopiero o 6:30 smile)
                            Oj, biegne sie pakować. Nie sądziłam, ze tyle rzeczy należy ze sobą zabrać jak
                            sie ma dziecko smile)) Kiedys starczył tylko plecak, kilka ciuchów i dobry humor, a
                            teraz.........Oj, wiekszy bagaż ma Pysia, niż mama smile)
                            Pozdraiwma gorąco Mamusie i Maluszki
                            Mam nadzięje, że będe miała możliwość zerknięcia do Was w tygodniu
                            Pa
                            • wiki41 Re: różniaste:)))) 17.01.04, 14:26
                              Karolka, widziałam zdjęcia - Twoja Dominika jest śliczna, pięknie podpiera się
                              leżąc na brzuszku i ma uroczy uśmiech! I powinna dostać złoty medal za spanie -
                              proszę, najmłodsza na forum, a jaka dzielna!

                              Patrykowi też się już zdarzyło przespać 8 godzin bez budzenia się (a
                              przynajmniej bez budzenia mniesmile w swoim łóżeczku, ale na razie to jaskółka,
                              która mam nadzieję, jednak zapowiada wiosnę. Poza tym sypia 5+3 godziny, albo
                              3+3+3, albo - jak np. dzisiaj, budzi się co godzinę-półtorej - to jednak po
                              szczepieniu, może był jakoś ogólnie rozbity. Dlatego spędziłam pół nocy przy
                              komputerzesmile

                              Poza tym pięknie rozmawia, wydaje sporo dźwięków i intonuje tak, jakby naprawdę
                              coś opowiadał. To niesamowite, ale wydaje mi się, że w tej intonacji rozpoznaję
                              swój sposób mówienia. Czy to możliwe, żeby taki maluch już umiał naśladować?

                              Pozdrawiam Mamy,
                              Magda - życzę ci, żebyś przeszła tę ospę jak najlżej!
                              Wiki
                              PPzdrawiam wszystkie May
                            • wiki41 Re: różniaste:)))) 17.01.04, 14:27
                              Karolka, widziałam zdjęcia - Twoja Dominika jest śliczna, pięknie podpiera się
                              leżąc na brzuszku i ma uroczy uśmiech! I powinna dostać złoty medal za spanie -
                              proszę, najmłodsza na forum, a jaka dzielna!

                              Patrykowi też się już zdarzyło przespać 8 godzin bez budzenia się (a
                              przynajmniej bez budzenia mniesmile w swoim łóżeczku, ale na razie to jaskółka,
                              która mam nadzieję, jednak zapowiada wiosnę. Poza tym sypia 5+3 godziny, albo
                              3+3+3, albo - jak np. dzisiaj, budzi się co godzinę-półtorej - to jednak po
                              szczepieniu, może był jakoś ogólnie rozbity. Dlatego spędziłam pół nocy przy
                              komputerzesmile

                              Poza tym pięknie rozmawia, wydaje sporo dźwięków i intonuje tak, jakby naprawdę
                              coś opowiadał. To niesamowite, ale wydaje mi się, że w tej intonacji rozpoznaję
                              swój sposób mówienia. Czy to możliwe, żeby taki maluch już umiał naśladować?

                              Pozdrawiam Mamy,
                              Magda - życzę ci, żebyś przeszła tę ospę jak najlżej!
                              Wiki
                              • agapolo Re: różniaste:)))) 17.01.04, 16:28
                                Witam wrześnióweczki!
                                Dołaczam do mam których dzieciaczki nie spią, Patryk to zdecydowanie twardy
                                facet i nie cierpi spać. Jego teria jest taka, że nie mozę spać bo przecież
                                tyle rzeczy można przegapić a wciąż dzieje się coś ciekawego. W ciągu dnia śpi
                                przed południem 1 godzinkę, po południu 3 godziny. wieczorem zasypia około
                                21:00 i śpi do 6 rano, oczywiście z 3 przerwami na jedzonko, więc nie mam
                                lekko, na szczęście pomaga mi mama bo inaczej chyba nie dałabym rady, biorąc
                                pod uwage że Patryk wręcz musi być noszony, musi chodzić po mieszkaniu i
                                trzeba mu wszytsko pokazaywać i opowiadać. Niestety jest chory i nie możemy
                                chodzić na spacery, ale kiedy był zdrowy spacerki bardzo dobrze mu robiły.
                                Poza tym jest bardzo pogodny po prostu wciąż się smieje, piszczy z zachwytu,
                                ślini się niemiłosiernie, raczki wkłada do buzi tak że aż się krztusi i tym
                                samym bez sliniaczka się nie obejdzie. Poza tym wszytskim się interesuje,
                                zaczyna się samodzielnie bawić, wyciąga rączki w kierunku zabawek i chwyta te
                                które mieszczą się w jego rączki po czym oczywiście wędrują do buzi. jest
                                karmiony nanem i zaczynam się już zsatanawiać czy zacząć wprowadzać coś nowego
                                do monotonnej dietki, ale 4 miesiące skończymy za 8 dni, więc moze jeszcze
                                poczekam. Poza tym myślałam ze wpiątek weźmiemy ostatnią dawkę zastrzykow, a
                                niestety pani doktor przepisała nam jeszcze 6 zastrzykow, bo nie było
                                najlepiej, ale na szczęście Pat znosi je bardzo dzielnie. Pozdrawiam was
                                serdecznie. Czy jest tutaj jakaś emama ze Śląska lub Zagłębia? Bo czuję się
                                jakoś taka samotna.

                                Pozdrawiam serdecznie
                                Agnieszka
                                • enta1 Re: różniaste:)))) 17.01.04, 17:46
                                  witajcie! też sie dopiszę do mam nieśpiących dzieciaczków. może to panowie tak
                                  mają,że mało spią? mój kuba to najbardziej lubi spać po 15 minut, a jak się
                                  obudzi sam i nikogo nie ma koło niego to łzy jak grochy i usta w podkówkę. za
                                  to wieczorem idzie spać ok. 20 i do północy spokój. ale w nocy budzi się ok. 4-
                                  5 i chyba jest wyspany, bo nie może zasnąć napprawde tylko wierci się i
                                  kombinuje. no cóż niech i tak będzie.
                                  maruda za to z niego, że łoi, nawet jak sobie gada to głównie na "ne, ne, ne,
                                  ne", ale moze to ząbczyska. dwa mu już wylazły, ale pewnie poszukuje reszty,
                                  bo rączki cały xczas w buzi. a i ostatnio odkrył swoje palce u nóg. jak go
                                  przewijam to pupka w górze i kombinuje jakby włożyć palec do buzi, ewentualnie
                                  wyrwać go sobiewinkśmieszny z niego facet! tylko mało się śmieje na głos. martwi
                                  mnie to trochę, bo niby gada coś po swojemu, uśmiecha się jak cos zobaczy,
                                  reaguje na usmiechy, ale nie smieje sie głośnoi, chyba że jest naprawdę
                                  rozbawiony i troche go połachotam. ale moze będzie filozofem.
                                  pozdrowionka renata
                                  • witka06 Re: różniaste:)))) 17.01.04, 18:38
                                    Czesc dziewczyny,

                                    Powialo groza przy opisach porodow! Szczerze Wam wspolczeje takich
                                    traumatycznych doswiadczen. My rodzilismy w IMiD. Nic nie placilam. Bardzo
                                    dobrze wspominam porod. Nastawialam sie na 12 godzin cierpienia a tu od
                                    przyjazdu do szpitala po 1,5h Dymitr byl juz z nami. Pytali z niedowierzaniem,
                                    czy to moj pierwszy porod. Tyle, ze troche brzydko popekalam i meczylam sie
                                    prawie miesiac okrutnie. Ogolnie bylam zadowolona z personelu. Nie
                                    nadskakiwali, ale zawsze z usmiechem pomagali. Oby nastepnym razem bylo tak
                                    samo!!

                                    Mnie wlasnie skonczyla sie tygodniowa laba. Byla moja mama. Odpoczelam sobie
                                    jak nigdy dotychczas. Tak zaluje,ze rodzice mieszkaja tak daleko, no ale co
                                    zrobic.

                                    W poniedzialek idziemy na kolejna rehabiltacje. Mam nadzieje, ze tym razem tez
                                    dobrze pojdzie.
                                    Zeby atakuja nas na calego. Czasami mam wrazenie, ze Dima zgryzie sobie
                                    zupelnie te paluszki. Nie bardzo chce gryzaki. Zel pomaga tak srednio.

                                    Magdo, caly czas trzymam kciuki za wasza "zadzumiona" rodzinke, duzo zdrowka!!

                                    Kasiu, myslalm, ze Dymitr jest najstarszy, a tu prosze, Natalka byla szybsza o
                                    jeden dzionek! Mam nadzieje, ze Natalka czuje sie dobrze po tym domowym
                                    incydencie. Juz wkrotce bedziemy mialy okazje przekonac sie jak to trudno
                                    upilnowac takiego brzdaca i ustrzec go przed "wypadkami". Oby nam sie to
                                    swietnie udawalo!
                                    Z tego co piszesz to wasz pediatra rzeczywiscie ma lekcewazace podejscie do
                                    dzieciaczkow. Moze warto pojsc do innego lekarza.

                                    Jesli chodzi o mowe to chyba normalny etap, ze dzieciaczki nie gaworza tak
                                    bardzo jak jeszcze miesiac temu. U nas tez tak jest.

                                    Karolka, zycze wspanialego wypoczynku i dobrej zabawy!
                                    Renata, co do snu to tak jakbys opisala rowniez sen Dimy. gratulujemy zabkow!

                                    Pewnie znowu zapomnialam polowe tego, co chcialam napisac. Nadrobie nastepnym
                                    razem.
                                    Ciesze sie ogromnie, ze jest nas az tyle!
                                    Pozdrawiam serdecznie wszystkie dzieciaczki i ich dzielne mamusie
                                    wiola



                                    • gagarin3 Re: różniaste:)))) 18.01.04, 07:44
                                      Witam!
                                      Dziewczyny wreszcie się wyspałam. To nie jest zasługa Piotrusia, tylko mojego męża, który miał przy nim "dyżur"... Ach, świat zupełnie inaczej wygląda, gdy się na niego patrzy bez ciężkich powiek i bólu głowy... Wczoraj mały po raz pierwszy przewrócił się z pleców na brzuch! Przewrotki w odwrotnym kierunku ćwiczył odkąd skończył dziesięć tygodni, więc trochę się dziwiłam, dlaczego tak zwleka z kolejnym etapem. Od dawna też w pozycji na brzuchu podpiera się na wyprostowanych rękach. Te wszystkie jego "osiągnięcia" są dla nas niezmiernie ważne - dzięki nim i przyrostom główki, możemy mieć nadzieję, że nasze dziecko będzie zdrowe. Za miesiąc czeka nas kolejna wizyta u neurochiruga i badanie dna oka, boję się jak diabli, a z drugiej strony marzę o tym, abyśmy wreszcie usłyszeli jakieś pomyślne wieści... Pozdrawiam Was gorąco, choć u nas zima na całego... Agnieszka
    • agapolo Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.04, 07:43
      Dzień dobry wszytskim w ten piękny poniedziałkowy ranek. Jestem bardzo ale to
      bardzo szczęśliwa bo właśnie dzisiaj udało się Patryczkowi przewrócić z
      brzuszka na plecy i to zarówno przez lewe jak i prawe ramię a tak bardzo się
      martwiłam ze tego nie robił, ale cały miesiąc chorował, więc i może tutaj tkwi
      przyczyna.
      Pozdrawiam z wielkim uśmiechem na ustach wszystkie mamusie.
      Ps. no idzisiaj już na pewno bierzemy ostatni zastrzyk-piętnasty!

      to mój Patryczek
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10080888
      gg2375262
      agapolo@interia.pl
      • agapolo Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.04, 07:47
        Przepraszam za pomyłkę, chyba źle skopiowałam skrót.

        Teraz to juz naprawdę Patuś przynajmniej taką mama nadzieję
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10167534
        gg2375262
        agapolo@interia.pl
      • dzoaska Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.04, 09:14
        Agapolo - Gratulacje dla Patryka!Moj Adas jest leniuszkiem. Przewrotka z
        brzuszka na plecy udala mu sie tylko raz. Jak byl BARDZO zly, ze za dlugo musi
        byc na brzuszku. Najlepiej mu lezec na wznak, nawet na bokach nie chce. OD
        tego ma juz plaska glowke z tylu, co bardzo mnie martwi... Musimy dzis troche
        pocwiczyc smile moze i jemu sie uda. Zycze duzo zdrowka dla Patryka.
        Dzoaska
        • gagarin3 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.04, 09:37
          Agapolo - masz bardzo słodkiego syneczka, sądząc po rozmiarach zapowiada się na wysokiego faceta smile Jestem w podobnej sytuacji, moje macierzyństwo też jest podszyte strachem... Po tych czterech miesiącach mogę jednak powiedzieć, że radości było więcej niż łez. Trzymam kciuki za naszych chłopaków... Pozdrawiam.
          Agnieszka
      • enta1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.04, 10:21
        hurra!hurra! nareszcie! bunisław pierwszy raz przespał calutka noc w łóżeczku. oczywiście budził się na jedzonko i picie, ale spał sobie ślicznie w łóżeczku i nie kombinował jakby tu z mama i tatą. kocham moje dzieckowink
        poza tym gratulacje dla patryka. kuba oczywiście leniuchuje, ostatnio to nawet tak bardzo znudziło mu się leżenie na brzuszku, że usnął. ale na niego tez przyjdzie czas.
        pozdrowionka dla wszystkich, od kuby też, te jego piski na łóżku to chyba pozdrowienia
        renata
    • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.04, 11:29
      Czesc wszystkim,

      Agnieszko, gratulacje! No prosze jaki z Piotrusia dzielny facet. Dima nawet
      jeszcze chyba nie mysli o przewrotach z pleckow. Wygina sie w luk, jak
      najbardziej, ale to akurat wynika z jego asymetrii, niestety. Rzeczywiscie nie
      ma to jak dobrze sie wyspac chociaz raz na jakis czas.

      Dima dzis obudzil sie o 6, dostal cyca i myslalm,ze moze zasnie, ale gdzie tam.
      Zostawilam go w pokoiku w lozeczku i sama na rzesach do wyrka. A ten jak sie
      rozgadal to dyskutowal tak sam ze soba jakies 30 minut az wreszcie zasnal. To
      bylo cos niesamowitego. Taka gama intonacyjna, ze ze smiechu nie moglam
      wytrzymac.
      Bylismy na kolejnej rehabilitacji. Niestety maly od 7 juz w ogole nie spal,
      cudem wytrzymal do 10, tak ze cwiczenia trwaly tylko 30m, bo tak sie zaczal
      wydzierac,ze zamrlego by obudzil. Teraz spi jak aniolek…
      Same postepy!! Brawo dla Patryka i Kubusia!!
      Pozdrawiam serdecznie
      wiola

      • abepe Grześ 19.01.04, 12:15
        Chyba udało mi się umieścić Grzesia w sieci!
        Poznajcie się.
        Aneta
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10224609
        • justakoko Re: Grześ 19.01.04, 12:29
          ale ładniutki ten twój Grześ.
          a mi mój Adaś najbardziej się podoba jak śpi smile)
          jest wtedy taki słodki smile))

      • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.04, 12:26
        brawo dla "przewrotowych" chłopaczków smile)
        mój Adaś ani myśli o przewrotkach.Tylko sobie leży,albo siedzi w foteliku i
        obserwuje.Od czasu do czasu zainteresuje się rączką,zabawką albo pieluchą.Ale
        nic poza tym.Nie gada prawie wcale tylko sie śmieje jak ktoś z nim rozmawia.
        Ale pewnie ma jeszcze czas.jeszcze mi się znudzi to jego gadaniesmile)

        Magda współczuję wysypki,ale gratuluję humoru.

        Adaś może za ciężki na takie przewrotki (8kg)?Zobaczymy może dziś go namówię do
        czegoś nowego,ale on niestety nie lubi leżeć na brzuszku więc trudno mi z nim
        ćwiczyć przewrotki.

        pozdrawiam wszystkich.
        Justa.
        • enta1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.04, 16:51
          postanowiłam dzisiaj kubie ubrać nowy dres (wszyscy moi znajomi tak określają ubranka, znaczy spodnie i bluzę). myślę sobie, że w tym jeszcze nie występował, bo to rozmiar 74 (kuba ma 72 cm), będzie na zaś. ale co tam niech dziecko też ładnie wyglada, najwyżej bedzie za duże. spodnie oki, ale kłopot zaczął się z bluzą. nie chciała przejść przez główkę (kuba lubi zabawę w "nie ma, nie ma, jest", ale bez przesady), a potem okazało sięże klatę też ma za dużą do nieszczesnej bluzeczki. no i co, mam kupować ubrania "na oko"? zwłaszcza że dres rozmiar 68 jest dobry na bunia.
          ale fajny grześ! słudziuchy z tych dzieciaczków
          pozdrowionka
          renata
        • dzoaska Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.04, 17:21
          Justako - widze, ze nasi synkowie sa do siebie podbni. Moze to kwestia
          imieniasmile? Mój Adaś również nie znosi leżeć na brzuszku i co gorsza nawet na
          boczkach. Ale waży ciut mniej- 6,5 kg. Ale lubi sobie pogadać, nawet czasami
          pokrzyczeć. Najlepiej mu siedzieć w bujaczku, bo ma "oko" na wszystko co
          dzieje sie wokół niego. Też się często smieje - najbardziej kiedy wklada mu
          sie paluszka od nozki do buzi.
          A Grześ SUPER!
          Pozdrowionka,
          Dzoaska
          • abepe Rozpisałam się 19.01.04, 18:00
            Cześć dziewczyny!
            Jasko_mamo – właśnie się zastanawiam kiedy obniżyć materacyk, bo jak się małego
            położy na boczku i podeprze, to chwyta się za szczebelki i tak ciągnie do góry,
            że mam wrażenie, że chce wyskoczyć. Co do asymetrii, to w pewnym momencie życia
            dziecka jest naturalna ale w 4 miesiącu powinna już chyba powoli zanikać.
            Możesz to skonsultować z neurologiem albo lekarzem o specjalizacji
            rehabilitacja. I Marta ma rację – ćwiczenia są zabawą dla dziecka (myślę o
            metodzie NDT Bobath). Gadanie – to normalne, że czasami gadają bez przerwy a
            czasem milczą – ćwiczą w tym czasie inne umiejętności.
            Agaga1 – Grześ śpi w dzień bardzo różnie ale chyba łącznie nie więcej niż 2
            godziny, ale za to w nocy z 11 godzin(2 przerwy na karmienie).I mimo, że bardzo
            ruchliwy przybiera szybko (najniższa waga 2850, tydzień temu 6950). Życzymy
            powodzenia na froncie „tycie”. A Misza – czyżby chciał zostać kosmetyczką/kiem?
            Gagarin – Piotruś to mistrz świata, przewrotki w dziesiątym tygodniu?! Ja
            jeszcze przed świętami walczyłam, żeby Grześ (wtedy 3i pół miesiąca, czyli
            gdzieś15 tydzień) zechciał w ogóle głowę podnosić, gdy leżał na brzuchu.
            Strasznie tego nie lubił, więc protestował strasznie i tylko zasysał piąstkę
            albo prześcieradło. Mąż był oburzony, że mu syna tak dręczę, więc ćwiczyliśmy
            jak taty nie było a jak wyjechał na 5 dni i wrócił to się zdziwił, że syn już
            wie o co chodzi i nawet się usmiecha. Potem przez przypadek chłopczyk zaczął
            się unosić na jednej ręce wyżej i przez to przewracać na bok i dalej na plecy.
            Ostatnio bawiliśmy się też w obracanie na brzuszek. Pokazywałam mu zabawkę,
            wyciągał rączki a ja w tym czasie kierowałam mu bioderko, aby się obrócił.
            Podobało mu się ale nie wie, jak to się działo.
            Agapolo – gratulacje dla Patryczka za obroty, ale nawet gdyby ich jeszcze nie
            wykonywał – ma jeszcze czas, tak jak i Dima i Adaś i Kuba (Bunisław – mogę tak
            mówić do mojego męża Kuby?).
            Justakoko – zawsze mam wrażenie, że niemowlaki jak śpią wyglądają jakby
            reklamowały sen – sama słodycz i spokój. Tylko dlaczego czasem nie chcą go
            reklamować nieco dłużej?
            Anulkag – dzięki za informacje o Silver Screen. Na razie i tak nie jestem
            zmotoryzowana (noworoczne postanowienie – zrobić wreszcie prawko) a mąż nawet w
            czwartki o tej porze mógby nas podrzucić do Gdyni gdybyśmy nie mieli
            dwuosobowego samochodu (i nie jest to niestety Ferrari a Uno z kratką). Ale coś
            muszę wymyślić, bo mam ochotę na kino. Ostatnio byłam w lipcu chyba i dla
            Grzesia w brzuszku było za głośno.
            Magdo – jak wasza ospa? Bąbelki już chyba przestały wszystkim wychodzić? I tak
            z ciekawości – czy niemowlaki się drapią?
            Ento – rozmiary w centymetrach tyle samo warte co w miesiącach, czyli guzik.
            Jak kupować to tylko na oko. A może by tak uskuteczniać chodzenie po sklepach z
            dzieckiem i przymierzanie w sklepie? To mamy nowy postulat – wolność dla
            Pikusia, przymierzalnie dla niemowlaków!
            Do wszystkich – czy macie wrażenie, że Wasze dziecko rozumie co się do niego
            mówi? I czasem patrzy jakby groźnie – co ty matka wygadujesz?
            Aha, Grześ rechocze niskim „hehehe” oraz „gieee” właściwie tylko wtedy, gdy gra
            z tatusiem w łapki. I rozgadał się jakimiś „da, dej, adu, dzia, pff, błe,wwe”
            (plus świetne minki). Bardzo niskim głosem. Ulubiona ostatnio zabawa – zjadanie
            śliniaczka – nie można go więc zostawić samego, żeby się nie zaksztusił.
            Strasznie także intensywnie patrzy gdy ktoś coś je. Jest karmiony piersią, więc
            zaczeka jeszcze 2 miesiące zanim dostanie cos innego. Wiecie, że nasze maluchy
            będą mogły zjeść z nami wielkanocne śniadanko? Myślimy, żeby synkowi z tej
            okazji kupić wysokie krzesełko do stołu. Raczej będzie już mógł wtedy w nim
            siedzieć.
            Pozdrowienia. Aneta
            PS Dzięki za komplementy dla Grzesia. Właśnie rozmawia z kaloryferem „guła guła
            ajeja”.

          • magda6811 OSPA - jak dżuma 19.01.04, 18:13
            Witajcie... Jak to jest, jak się jest wyspanym??? Piszcie o tym, proszę, bo ja
            już takiego stanu nie pamiętam. Oczywiscie zawsze może być gorzej, o czym się
            właśnie przekonałam. Nie wiem, czy w ciągu ostatnich 3 dób uzbierałoby się u
            mnie w sumie 10 godzin snu. Ospa u Stefka okazała się tyleż podstępna co
            koszmarna. Sypało każdego dnia coraz więcej. Dziś w nocy minął kryzys. Kiedy
            zobaczyłam go rano w sobotę to się rozpłakałam, ale w niedziele było jeszcze
            gorzej. Ilość krost - policzalna, jak niebo gwiaździste. Gdybym nie widziała
            nie umiałabym sobie tego wyobrazić, a gdyby ktoś tydzień temu pokazał mi takie
            zdjęcie i powiedział, że tak będzie wyglądać moje dziecko to bym uciekła ze
            strachu. Są takie miejsca, że nie miało sensu robienie gencjanowych kropek
            tylko mazałam "po całości". Każde uszko mniej więcej po 30, miedzy wszystkimi
            paluszkami, na siusiaczku kilkanaście... Głowa to jedna wielka krosta -
            brrrrr... Pamietajcie - najlepiej pomagają kąpiele w krochmalu - kilka razy po
            kilka minut - to wysusza, ściąga, koi i działa przeciwzapalnie. A jeśli Wasze
            dzieci będą miały ospę jako "kilkulatki" (czego Wam zyczę), to domagajcie się
            leku HEVIRAN, który jest wycelowany w tego wirusa (a więc daje sie go też przy
            półpaśćcu i opryszczce) i znacznie łagodzi i skraca czas choroby, co
            wypróbowaliśmy na Agatce.
            Moja wersja ospy to nic przy stefkowej - po szczepieniu jest to "soft-ospa" -
            mało krost, bez gorączki. Od dziś rana u Stefka przełom - bez gorączki (którą
            miał od soboty) i już bez nowych wysypów.
            Dziewczyny - trzy dni noszenia biedaka, który musiał cierpieć niemiłosierne
            meki - wiem, bo moje 3 krosty na krzyż nieźle mi dały popalić.
            AGAGA1 - Sinlac nie jest zły - łyżeczką wchodził Stefkowi całkiem, całkiem.
            GAGARINIE - gratulacje - Piotruś jest fantastyczny! Przewrotki z pleców na
            brzuch to najwyższa szkoła jazdy! a JAK TO SIE ROBI? nAJPIERW DELIKWENT LEŻY na
            boku, czy turla się z mocą od razu o 180 stopni???
            Gratulacje dla wszystkich przewrotkowiczów.
            AGAPOLO - cieszę się z Wami, że kończycie 15 dni kłucia, teraz możecie się
            zająć lekcjami WF-u!
            Pozdrawiam Was wszystkie, magda
            • agaga1 Re: OSPA - jak dżuma 19.01.04, 20:02
              Magda! Jak żal mi Stefka... Brak słów. A Ciebie podziwiam, i życzę odpoczynku -
              tylko czy to realne? My też czekamy na ospę, bo nam się Babcia na półpasiec
              rozłożyła. Z naszej czwórki tylko ja mam ospę za sobą, więc wizja chorych
              dzieci i ich tatusia przyprawia mnie o dreszcze. Możę jednak przejdzie bokiem.
              Póki co znów jestem sama z chłopakami (zdrowymi) i powoli zapominam jak się
              nazywam.
              Agapolo! Patryk bidulka niźle się już nacierpiał przez te cztery miesiące. mam
              nadzieję, że każdy następny będzie już tylko lepszy smile
              Abepe! Nie wiem, czy Misza pozostanie wierny branży kosmetycznej, w sobotę
              zdarł mi tapetę za ściany w sypialni, a dziś... Dziś przyszedł pan ze
              spółdzielni wymienić zniszczony przez MIszę hologram łączący grzejnik z
              licznikiem. Sprawdził czy dokonałam stosowną opłatę, spisał protokół,
              postraszył że jeśli jeszcze raz zostanie zniszczony to ...., założył nowy
              hologram i poszedł. Gdy zamykałam za nim drzwi Misza śmignął bokiem. Pobiegłam
              za nim z Bartoszkiem na rękach, ale juz bylo za późno. Zdąrzył zdjąć hologam i
              przekleić w inne miejsce. Dupa blada!!! Może strażnika wynajmę do pilnowania
              tego bylejakiego zabezpieczenia.
              A Bartoszek już pięknie je z łyżeczki swoją warzywną papkę (marchew, ziemniak,
              natka pietruszki, woda, odrobina kaszki)Co prawda brudni jesteśmy oboje i nie
              wiem dokładnie ile z porcji stanowiącej równowartość połówki gerberowych
              słoiczków trafia do buzi a ile pozostaje na śliniaczku, pyszczku i mamie smile
              Kaszkę natomiast podaję mu tak. Odciągam mleko, mieszam z sinlackiem i głęboką
              nocą tata daje malcowi przez smoczek. Ja jednak się boję, coby się Bajtkowi
              smoczek za bardzo nie spodobał stąd ta noc, bo na podawanie drugiego posiłku
              łyżeczką w ciągu dnia czasu mi póki co nie staje.A poza tym Bartek juz wyraźnie
              przechodzi na rytm dwóch półgodzinnych drzemek w dzień. I niestety koszmarnie
              zasypia w ciągu dnia. A ja myślałam,że to wpływ pełni. Niestety pełnia minęła a
              Bartoszka kłopoty z dziennym zasypianiem pozostały.

              Ja niestety nie mogę obejrzeć zdjęć waszych pociech, bo mi się zdjęcia nie
              pokazują. Nie wiem co jest grane?! W każdym razie będę próbować.
              Pozdrawiam!

              aganieszka
            • abepe Re: OSPA - jak dżuma 19.01.04, 21:09
              Jeszcze raz ja ale krótko. Magdo, trzymam za Ciebie i Maluszka kciuki. I głupio
              mi, że pytam jak idiotka o drapanie a Wy naprawdę cierpicie. Przepraszam ale
              zapowiadało się niewinnie. Ja też przechodziłam koszmarną ospę w wieku lat 11 -
              cały miesiąc (dwa tygodnie mnie wysypywało) ale byłam już dużą rozumiejącą
              dziewczynką a biedny Stefan przecież nie wie co się z nim dzieje. Dobrze, że
              chociaż Ciebie szczepionka zabezpieczyła przed wiekszym bólem. A Agatka już
              całkiem zdrowa? Mam nadzieję, że mąż Cię wspiera w walce. Trzymaj się.
              Aneta
              • jasko_mama o wszystkim po trochu :-))) 19.01.04, 23:11
                HEJKA!
                Ale sie rozpisałyście w ostatnich dniach!!! Ledwo zdążyłam przeczytać i już
                połowy zapomniałam, która co, więc będzie ogólnie.
                Super sa Wasze dzieciaczki wszystkie zdjęcia obejrzałam. Mam zamiar nauczyć
                się niedługo jak to sie robi i pokazać Wam moją pannicę.
                My dzisiaj po szczepieniu i donoszę, że córcia nadal ledwo mieści się w siatce
                centylowej wagi 8015!!!, oj jest co dzwigać! smile I to tylko na mleku mamy. No
                właśnie lekarka mnie zdziwiła stwierdzeniem, że już powinnam dawać Małęj
                kaszki i soczki, bo jak nie nauczę jej karmić łyżeczką i pić z butelki to co
                wtedy. I jak to sie ma do tych zaleceń „tylko cyc do końca 6-ego miesiaca”?
                Sama nie wiem co z tym fantem zrobić. Póki co kupiłam dzisiaj dwie kaszki, dwa
                soczki i dwa pierwsze przeciery jabłkowe.
                A po szczepieniu jak zwykle śpi i spi..., a poza tym ok. Pytałam o zaciskanie
                jednej piąstki – pani doktor sprawdziła jak chwyta i stwierdziła, że nie ma
                różnicy w zaciskaniu i wyglada, ze jest ok. A z przewrotkami powiedziała, że
                ma jeszcze czas. No bo Amanda dalej nic, ani drgnie z tego brzuszka, mały
                leniuszek! sad Zresztą wprawić w ruch obrotowy te 8 kg to nie lada wyczyn! Jak
                się znudzi na brzuszku to kładzie główkę i ssie piastkę albo pieluchę, a w
                krytycznym momencie ryczy i koniec. Wydaje mi się, że szybciej jej pójdzie z
                plecków na brzuch – jak odkryła „nóżki” to przewraca się na boczki i juz nie
                dużo brakuje do przewrotu. A jak jest na przewijaczku to nawet zdarza jej się
                pogryzać duzy palec od nogi wink fajowo to wygląda.
                Brawo dla Waszych aktywnych przewrótkowiczów. A dla mam leniuszków
                pocieszenie, że nie jesteście same, a moja mała przecież jest najstarsza
                (30.08).
                Dzięki za wskazówki co do asymetrii. Nie zauważyłam, żeby układała się w
                literkę C. Ostatnio dość intensywnie ćwiczy wyginanie główki do tyłu-takie
                poczatki mostków, no i jak przewraca się na boczki to też wygina plecki. Ale
                to chyba normalne etapy rozwojowe, a poza tym nie preferuje żadnej ze stron.
                Tak w razie czego Dziewczyny z Trójmiasta i okolic macie namiary na dobrego
                neurologa?
                Tym co walczą z chorobami to serdecznie współczuję sad i trzymam kciuki za
                szybki powrót do pełnej sprawności. A ta ospa to naprawdę paskództwo.
                Bratanicy córcia przechodziła w wieku 8 miesięcy i było paskudnie. Trzymaj się
                Magda!
                No i bardzo podziwiam mamy dwójek, jak Wy to robicie, że dajecie radę?!
                Jesteście wielkie!

                pozdrowionka zimowe z bardzo zaśnieżonego Pomorza
                Basia
    • nika28wawa Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.01.04, 07:45
      Witajcie
      Ale nas dużo. Fajnie. Widze że wasz bobasy rozwijają się super i wszystko
      idzie fajnie i jak trzeba. Moja Bśka też, co prawda nie przewraca sięjeszce z
      plecków na brzuszek i odwrotnie, ale na boczki sięprzewraca., łapie zabawki
      obiema rękoma i oczywiście sśie palce na upadłego. Ale tak ogólenie to rozwija
      się swietnie. Jest bardzo wesołym dzieckiem, ciągle by się śmiała i bawiął z
      tatą.
      A oto ona:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9274251&a=9802250
      Całusy dla dzidzi
      Monika
      • enta1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.01.04, 09:55
        witajcie moje kochane dziewczątka! jak ja nienawidzę śniegu, żeby jeszcze młody był wiekszy to mozna by na sanki, a tak... siedzimy w domu. dobrze, że chociaż wczoraj było w miarę to bunisko zaliczyło spacerek. no i jeszcze ten okropny katarek - nie chce złazić, na domiar złego kuba stwierdził,że nie da sobie włożyć gruszki do nosa... nie mam siły cały czas parskać ustami żeby się zainteresował mną a nie gruszką.
        nie wiem czy u was też pada ten okropny śnieg (przepraszam wszystkie, które lubią śnieg) ale w krakowie zadyma na całego. może później przestanie. jak mój mąż wróci z pracy prześle wam adres strony internetowej na której mozna przeczytać fajny tekst o zimie w bieszczadach, jak go przeczytałam pierwszy raz siusiałam ze smiechu.
        abepe - oczywiście,że mozesz mówić do męża bunisław. a co do przymierzania ciuszków to my rzeczywiście mierzyliśmy kubie rożek do chrztu. i dobrze bo sie biedne dziecko nie mieściło.
        pozdrowionka z białegu(tfu) krakowa
        renata
        • agapolo Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.01.04, 10:34
          Dzień dobry mamusie!
          ENTA1 jak ja Ci zazdroszczę mieszkania w Karkowie, cudne miasto! Uwielbiam tam
          jeździć, żadne inne miasto typowo mieszczańskie, nie ma tyle uroku co Kraków.
          W Warszawie mieszkałam jakiś czas ale to miejsce wręcz przeciwnie nie podoba
          mi się wcale.(tak w nawiasie Patuś powstał w stolicy). Dąłączam się do
          niecierpiących zimy, jestem zdecydowanie ciepłolubna.
          Patuś nagle zacął szaleć i dzisiaj z pozycji połleżącej po prostu usiadł i
          siedział jakieś 30 sekund. Smiałam się jak szalona z radosći i zastanawiałam
          się jaki fenomen jest w tym że cokolwiek zrobią nasze dzieci dostarcza nam to
          tyle radość, to jest fenomen prawda. Poza tym Patuś wyraźnie wyzdrowiał bo
          jest po prostu nie do opanowania to po prostu żywe srebro. Raczki i nózki w
          ciągłym ruchu. dobrze kiedy ma się zdrowe dziecko, wszytskie troski jakby
          uciekają na bok.
          MADZIA 6811 trzymam kciuki, obyś przeszła chorobę jak najlżej i oczywiście
          Twoje maluszki niech szybciutko wyzdrowieją. Uroki macierzyństwasmile
          Agaga 1 Twoje chłopaki są fenomenalne, wiem że masz urwanie głowy ale powiem
          Ci szczerze że można pozazdrościć takich historii jak Twoje, czytając je
          pękałam ze śmiechu.
          DZOASKA, GAGARIN I WSZYSTKIE MAMUSIE KARMIĄCE BUTELKĄ- czy podajecie już swoim
          dzieciaczkom nowe menu.
          A jak mamusie piszące doktoraty i studiujące, jak wam idzie pisanie pracy, ja
          siedzę i piszę magisterkę ale ciężko mi to idzie.
          Pozdrawiam Was serdecznie i całuję wszystkie maleństwa.
          • gagarin3 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.01.04, 11:04
            Witam! U nas (w Limanowej - dla niezorientowanych koło Nowego Sącza) też bardzo pada. Lubię zimę, może dlatego, że urodziłam się w grudniu i kocham narty... W tym roku, jak nigdy, czekam jednak na wiosnę, bo mamy ogromne problemy ze spacerami. Nie mam ochoty wychodzić na balkon i sterczeć tam bez sensu, w nosidełku - ciężko i niebezpiecznie dla Piotrusia kręgosłupa, więc uzywam go tylko w sytuacjach awaryjnych. Mogę jeszcze wziąć małego na ręce i wyjść przed blok, ale to średnia przyjemność, bo mieszkamy przy ruchliwej ulicy. Zresztą pada niemiłosiernie... Macie jeszcze jakieś inne pomysły?
            MAGDA - trzymaj się, mam nadzieję, że jest coraz lepiej, czekamy na pomyślne wieści z "frontu".
            BASIU - jeżeli Amanda przekręca się na boczki i robi moski, to znaczy, że jest o krok od przewrortki na plecki - w przypadku Piotrusia chronologia wydarzeń miała właśnie taki przebieg. A swoją drogą myślę, że szczupłym dzieciom przychodzi to łatwiej (mój synek jest o półtora kilograma lżejszy od Twojej pociechy...) sad
            AGAPOLO - Patryk jest po prostu niesamowity! Tak sobie myślę, że z naszymi chłopakami jest wszystko OK i w jakiś niewytłumaczalny sposób, chcą nam wynagrodzić te wszystkie niepokoje i straszne chwile... Mój mąż zawsze mi powtarza, skoro mały tak pięknie się rozwija, to niemożliwe, że jest chory. Szkopuł w tym, że główka nadal ma nieprawidłowy kształt i na razie nic się w tej kwestii nie zmienia... Co do jedzonka, to oczywiście mamy problem. Piotruś jest strasznym niejadkiem i w dodatku cały czas ma problemy z kupkami - więc bardzo boję się wprowadzania kaszek, kleików i marchewki. Zaczęłam od jabłuszka - najpierw jedna łyżeczka, potem dwie, itd. Doszliśmy do połowy słoiczka i muszę przyznać, że zjada swoją porcję bez problemu. Gorzej ze sokiem jabłkowym - wybrałam dla niego klarowny - właśnie ze względu na wspomianine problemy z wypróżnianiem, ale nie przepada za nim (raz się udało 50 ml przez cały dzień). Wczoraj podałam mu kilka łyżeczek kaszki kukurydzinej przygotowanej na NAN-ie, a przed kilkoma dniami kilka łyżek zupki z dyni z BOBO VITY - jedno i drugie nie przypadło mu do gustu... Nic to , będziemy eksperymentować dalej. Muszę jeszcze zaznaczyć, że Piotruś ma już skończone cztery miesiące (ur. 6.09). Pozdrawiam i życzę sukcesów w odkrywaniu nowych smaków...
            RENATA - czekamy, że spełnisz obietnicę, bo śmiechu nam trzeba... Pozdrawiam ze śnieżnego południa smile
            Agnieszka
            PS> Pamiętajcie, że jutro Dzień Babci, a pojutrze Dzień Dziadka!!!
            • enta1 Beskidy 20.01.04, 16:38
              obiecalam cos śmiesznego: oto historyjka o beskidach ( nie o bieszczadach, pomyliłam się). jest tu parę "słów" wiec z góry przepraszam wrażliwe uszy. a historyjka smieszna
              Beskidy
              2002-06-26, 20:47

              Znajomy wlasnie przeprowadzil sie z powrotem w moje okolice. Tak sie zlozylo, ze trafil w moje rece jego dziennik z zeszlego roku. Poczytajcie, bo warto.
              Urywki z dziennika

              12 sierpnia
              Przeprowadzilismy sie do naszego nowego domu, Boze jak tu pieknie. Drzewa wokol wygladaja tak majestatycznie. Wprost nie moge sie doczekac, kiedy pokryja sie sniegiem.

              14 pazdziernika
              Beskidy sa najpiekniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie liscie zmienily kolory - tonacje pomaranczowe i czerwone. Pojechalem na przejazdzke po okolicy i zobaczylem kilka jeleni. Jakie wspaniale! Jestem pewien, ze to najpiekniejsze zwierzeta na ziemi. Tutaj jest jak w raju. Boze, jak mi sie tu podoba.

              11 listopada
              Wkrotce zaczyna sie sezon polowan. Nie moge sobie wyobrazic, jak ktos moze chciec zabic cos tak wspanialego, jak jelen. Mam nadzieje, ze wreszcie zacznie padac snieg.


              2 grudnia
              Ostatniej nocy wreszcie spadl snieg. Obudzilem sie i wszystko bylo przykryte biala koldra. Widok jak z pocztowki bozenarodzeniowej. Wyszlismy na zewnatrz, odgarnelismy snieg ze schodow i odsniezylismy droge dojazdowa. Zrobilismy sobie swietna bitwe sniezna (wygralem) a potem przyjechal plug sniezny i znowu musielismy odsniezyc droge dojazdowa. Kocham Beskidy.

              12 grudnia
              Zeszlej nocy znowu spadl snieg. Plug sniezny znowu powtorzyl dowcip z droga dojazdowa. Po prostu kocham to miejsce.

              19 grudnia
              Kolejny snieg spadl zeszlej nocy. Ze wzgledu na nieprzejezdna droge dojazdowa nie dojechalem do pracy. Jestem kompletnie wykonczony odsniezaniem. Pieprzony plug sniezny.

              22 grudnia
              Zeszlej nocy napadalo jeszcze wiecej tych bialych gowien. Cale dlonie mam w pecherzach od lopaty. Jestem przekonany, ze plug sniezny czeka tuz za rogiem, dopoki nie odsnieze drogi dojazdowej. Skurwysyn!

              25 grudnia
              Wesolych Pierdolonych Swiat! Jeszcze wiecej gownianego sniegu. Jak kiedys wpadnie mi w rece ten skurwysyn od pluga snieznego...przysiegam - zabije. Nie rozumiem, dlaczego nie posypia drogi sola, zeby rozpuscila to cholerstwo.

              27 grudnia
              Znowu to biale gowno napadalo w nocy. Przez trzy dni nie wytknalem nosa, z wyjatkiem odsniezania drogi dojazdowej za kazdym razem, kiedy przejechal plug. Nigdzie nie moge dojechac. Samochod jest pogrzebany pod gora bialego gowna. Meteorolog znowu zapowiadal dwadziescia piec centymetrow tej nocy. Mozecie sobie wyobrazic, ile to oznacza lopat pelnych sniegu?

              28 grudnia
              Meteorolog sie mylil! Tym razem napadalo osiemdziesiat piec centymetrow tego bialego cholerstwa. Teraz to nie odtaja nawet do lata. Plug sniezny ugrzazl w zaspie a ten lajdak przyszedl pozyczyc ode mnie lopate! Powiedzialem mu, ze szesc juz polamalem kiedy odgarnialem to gowno z mojej drogi dojazdowej, a potem ostatnia rozwalilem o jego zakuty leb.

              4 stycznia
              Wreszcie wydostalem sie z domu. Pojechalem do sklepu kupic cos do jedzenia i kiedy wracalem, pod samochod wpadl mi cholerny jelen i calkiem go rozwalil. Narobil szkod na trzy tysiace. Powinni powystrzelac te pieprzone zwierzaki. Ze tez mysliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie!

              3 maja
              Zawiozlem samochod do warsztatu w miescie. Nie uwierzycie, jak zardzewial od tej pieprzonej soli, ktora posypuja drogi.

              18 maja
              Przeprowadzilem sie z powrotem nad morze. Nie moge sobie wyobrazic, jak ktos kto ma odrobine zdrowego rozsadku, moze mieszkac na jakims zadupiu w Beskidach.

              i mam jeszcze pytanko: jak umieściś zdjecie kuby i link do niego zebyście mogły go zobaczyć dzięki
              renata
          • dzoaska Re: powrot do pracy - jak sobie z tym radzicie 21.01.04, 09:03
            ENTA1 - jeszcze nie karmię Adasia niczym nowym. Planuje to zrobic po 27
            stycznia kiedy skonczy pelne 4 miesiace. Nasza lekarka kazala nam zaczynac od
            jednej lyzeczki soku z marchewki i kazdego dnia zwiekszac o jedna. Sama jestem
            ciekawa jak maly to przyjmie.
            Co do Warszawy. Ja tez jej nie lubie chociaz mieszkam tu od urodzenia.
            Najbardziej chcialabym zamieszkac w Bieszczadach - tam mam tesciow. Dla mnie
            sa tu zupelnie inni ludzie, serdeczni, ciepli i czas ma inny wymiar.... Ale
            coz, to tylko marzenia - nie znajdziemy tam pracy a na zalozenie jakiegos
            malutkiego pensjonatu brak kasysad
            Dziewczyny, chcialabym poruszyc jeden temat, o ktorym pisza w najnowszym
            numerze Dziecka. Chodzi o powrot do pracy. Sama niedlugo przez to bede
            przechodzic - wracam 16 lutego. Jest mi ciezko, bo jak tu zostawic 4,5
            miesiecznego szkraba ale z drugiej strony nie mam wyjscia. Zarabiam wiecej niz
            maz i z jego pensji nie wyzyjemy (+ kredyt na mieszkania). Ja jednak uwazam,
            ze da sie pogodzic te dwie rzeczy. Przechodzilam juz to ze starsza corka.
            Wrocilam do pracy kiedy miala 5,5 miesiaca. Bylo strasznie, wykanczalam sie
            psychicznie ale potem jakos wzielam sie w garsc. Mimo studiow staralam sie
            spedzac z nia kazda chwile po powrocie z pracy. Zreszta i tak nie mialam
            wyjscia smile, mala sama sie tego domagala. Teraz ma 7 lat. Jestesmy bardzo
            zzyte ze soba i mam wrazenie, ze Natalka jest szczesliwa osobka. Weekendy mamy
            tylko dla siebie - przyjamniej wiekszosc z nich. Staram sie tak zorganizowac
            aby poswiecic jej maksymalnie duzo czasu. Teraz bede musiala ten czas dzialic
            na dwoje ale mam nadzieje, ze moje dzieci beda szczesliwe mimo, ze mama wraca
            do pracy. Co zrobic - nasze panstwo nie dba o rodziny a same wiecie jak teraz
            jest z praca. A jak Wy sobie z tym radzicie?

            Dzoaska
      • czarka77 wzmożone napięcie, pani Zosia, dobry humor :-) 20.01.04, 10:37
        Już myślałam, że zima minie, a tu – wróciła. Mam nadzieję, że u schyłku nie
        dopadnie nas jakieś przeziębienie. Tak się cieszę, że na razie najgorsze były
        niewielkie katarki. Oby na tym poprzestać. Nawet mi się nie chce myśleć o ospie
        czy innych świństwach. Najgorsze jest to – i chyba was zasmucę, a zwłaszcza
        Magdę – że taka wczesna ospa rzeczywiście nie daje odporności. Ja sama
        przechodziłam ospę w wieku 4 lat (i na pewno była to ospa, zostawiła ślady na
        czole, bo nie popuszczałam jej i aktywnie zwalczałam białe plamki), a potem w
        wieku 14 lat miałam półpasiec (też zostawił kilka śladów na klatce piersiowej).
        Ten to dopiero był straszny. A podobno jeśli się przejdzie ospę, można
        zapomnieć o półpaścu, a to – jak widać – nieprawda.
        W każdym razie z każdej strony – i mamy, i dzieci – ospa wymaga dzielności,
        czego życzę z całego serca :- )

        Byliśmy dziś raniutko u p. Zosi Szwiling. Rzeczywiście jest cuuuuudowna.
        Powiedziała nam mnóstwo rzeczy, które tak naprawdę są logiczne, i gdybyśmy
        chwilę pomyśleli, może sami byśmy do tego doszli. Może skorzystacie, więc piszę:

        1. Asymetria. U nas to żadne halo, nic o podłożu głęboko neurologicznym, bo...
        to ja ją spowodowałam. Ale jest to do odwrócenia w sposób bardzo łatwy. Po
        prostu przy przewijaniu, ubieraniu, noszeniu zawsze angażuję jedną swoją
        stronę, prawą, bo jest mi wygodniej (chyba mam w prawej ręce większą siłę :-
        ))). A więc i Natalia spontanicznie uaktywnia tylko jedną stronę – lewą, jak w
        lustrze. Muszę więc zadbać o to, by robić przy niej więcej rzeczy lewą ręką.

        2. Wzmożone napięcie w nóżkach – też „dzięki” nam. Po prostu Nata b. lubi
        stawać na nóżki i siedzieć. Kiedy stoi, tak sobie radośnie sprężynkuje. A nie
        wolno! Nie wolno jej sadzać (choć nieźle sobie radzi), a tym bardziej pozwalać,
        by stała (choć to uwielbia). Tak trzeba ją kłaść i trzymać, żeby nie miała
        żadnej podpory dla stópek, żeby się nie mogła odepchnąć. Do tej pory nie
        stworzyliśmy jej warunków, żeby cofnął się noworodkowy odruch kroczenia. Jeśli
        podnosić, to najpierw przewrócić na bok, a nie z pozycji siedzącej. Podobno
        trzeba trochę cierpliwości, ale minie.

        3. Ćwiczenia – żadnych ćwiczeń!!!! Po prostu kilka zmian pielęgnacyjnych (moja
        lewa strona i pusta przestrzeń pod stopami).

        Ciekawe, prawda? Poza tym dostaliśmy kilka pochwał – np. za wkładanie stopy do
        buzi. To mnie podbudowało, bo byłam trochę podłamana, że coś jest nie tak.
        Aha, jeszcze – niepokoiłam się, że Natalia czasem płacze i ciąga się z uszy
        (myślałam, że ją bolą, ale dlaczego???). Tak podobno dzieci wyrażają wściekłość
        i zły humor. Natka do tego drapie się jeszcze za boczki i po brzuchu (i nie
        tylko :- ))))).
        Uspokoiłam się, naprawdę. Warto było wydać tych 70 zł.
        Czy Wy też nie możecie się doczekać, aż Wasze dzieciaczki będą starsze?
        Chciałabym już z moją Natalią porozmawiać, zrozumieć, co ma mi do powiedzenia.
        Choć wtedy pewnie będę tęskniła za tym, kim jest teraz – rozkosznym brzdącem...

        Czy widziałyście, co dają w Multibaby?!!! Tym razem chyba przesadzili.
        Chociaż – może warto się wybrać?

        Chorzy, w końcu zdrowiejcie, nie ma co tracić czasu na pryszcze i gorączkę!
        (Wiem, wiem, łatwo mi mówić, ale życzę z całego serca...).

        Pozdrawiam

        Aha, zajrzałam do swojej „Książeczki zdrowia dziecka”. Ja, kiedy miałam tyle co
        Natalia (4 miesiące i 3 tygodnie), przy 64 cm „wzrostu” ważyłam... 5800 g.
        Żyję, mam się nieźle. Urodziłam nawet dziecko :- )
        • aczerk Niedziela 25.01.04, 13:07
          Hej babeczki!

          Przede wszystkim chcę bardzo, bardzo podziękować za wszystkie życzenia
          imieninowe!!!
          Niestety, nie miałam czasu wcześniej usiąść - czy Wy też macie coraz mniej
          czasu dla siebie? Ja albo się zajmuję maluchem, albo jak śpi do szybko
          sprzątam, gotuję, piorę albo jestem z nim na spacerku. I tak leci dzień za
          dniem. A Oskarek coraz bardziej wymagający - muszę mu śpiewać, czytać, tańczyć
          z nim i oczywiście się wygłupiać, co uwielbia. Śmieje się tak głośno i długo że
          aż się cały trzęsie. No i ma już łaskotki! Najwięcej na szyjce i bardzo się
          śmieje jak "idzie raczek, nieboraczek".
          W końcu zaczął też gaworzyć po przerwie 3 tygydniowej. Wprawdzie często jest to
          bardziej "buczenie" niż rozmawianie, ale intonuje jak stary! Ostatnio się
          obudził w nocy i godzinę nawijał smile)

          Jesteśmy już po trzecich zajęciach na basenie. Jest super. Oskarek już nawet
          był pod wodą 3 razy - cały zanurzony!!! Wprawdzie jest najmłodszy w grupie i za
          duże są na niego motylki, nie może więc na razie sam próbować pływać, ale
          zajęcia naprawdę są fantastyczne - oprócz kontaktu z wodą sam kontakt z
          dziećmi, gry i zabawy, śpiewanie piosenek bardzo pozytywnie wpływają nie tylko
          na mojego szkraba ale i na mnie!

          Magdo! Czytałam Twoją wypowiedź na forum "niemowlę" odnośnie zasypiania. Do tej
          pory się martwiłam, że Oskar zasypia tylko przy cycku, ale widzę że nie jestem
          sama! Wprawdzie chciałam po skończeniu pół roczku zacząć uczyć żeby zasypiał
          sam, ale nie wyobrażam sobie, żeby leżał biedaczek i płakał. A Twoja wypowiedź
          podniosła mnie na duchu!

          Kasiu! Witam w naszym gronie! Oskarek też popłakuje czasami - wydaje mi się, że
          to ząbki, bo lubi jak mu wkładam palec do buzi i masuję dziąsełka. Przy tym
          ślini się niesamowicie.

          Czarka! Trochę mnie zmartwiłaś tym napięciem nóżek - Oskar chciałby co chwilę
          stawiać, pręży też czasami nóżki, a ja go czasami na chwilkę "stawiałam".
          Zresztą czytałam wypowiedź lekarza w jakiejś gazecie, że czasami można tak
          robić bo dziecko samo sobie ustala rytm rozwoju.

          Ja do pracy na razie nie wracam bo i tak nie miałabym z kim zostawić małego. Do
          żłobka jeszcze za wcześnie - chcę go dać we wrześniu, a niani nigdy nie
          zatrudnię. Oglądałyście w środę czy czwartek na dwójce program dokumentalny o
          opiekunkach dla dzieci?! Koszmar!!!

          No i nie za wiele się rozpisałam a już muszę kończyć.
          Uciekam na cotygodniowy obiadek do moich rodziców.
          Pozdrawiam gorąco
    • witka06 Biedny Stefcio!! 20.01.04, 10:43

      czesc dziewczyny,

      magdo, ale sie Stefciowi trafilo, biedactwo. trzymam mocno kciuki,zeby wreszcie
      wyzdrowial!! sciskam was mocno
      oj, musze leciec, skrobne pozniej
      pozdrowionka
      wiola
      • javert CAŁUSKI! 20.01.04, 11:04
        Witajcie dzielne mamusie!
        dawno sie tu nie pojawiałam, ale nie myślcie, że was zostawiłam... Codziennie
        czytam wasze posty - to już chyba uzależnienie! A propros... nie wiecie coi sie
        dzieje z sabina74?Zniknela gdzies? Zawsze gdy wchodze na forum pojawia sie na
        pierwszej stronie jej oststni post o tym, ze konczy studia doktoranckie i ma
        sie bronic... Ciekawe czy juz po. Moze Wy macie z nia kontakt?
        A co do mojej krolewny... Ada już swietnie spi - przesypia każdą nockę, tj.
        21.00-6.30. Ale w dzien ani mru mruwinkNadal jedynie wyjscie na spacer moze ja
        uspic, wiec dzis zbiore sie i wyjdesmileJest potwornym żarłokiem - cyrki
        wyczyniam, by ją zabawić i trochę przegłodzić, ale w jej oczach i tak widać
        nieopanowaną żądzę mleka!! Rośnie więc ładnie, przed 30.01. mamy kolejne
        szczepienie - wtedy okaze sie ile przybrala. Wczoraj usiłowałam wpompować w nia
        mleko z butelki - w koncu "ktos" musi wypic to odciagniete mleko. Ale przeszlam
        droge przez meke.O ile 2 miesiace temu raz podalam jej butle i nie bylo
        problemu, to teraz byl dramat - krzyk i rozpacz!Istna histeria polgodzinna.
        Straszny "cycuch" sie zrobil z tej mojej panny!W koncu sie zlamalam i podalam
        piers.Ale boje sie...co bedzie gdy bede musiala gdzies wybyc na kilka godzin?
        Czy wam sie w koncu udalo przelamac ten opor?
        No i jeszcze watek pracy... szykuje sie z powrotem na wrzesien, choc jedynie ze
        wzgledow finansowych, poza tym w ogole mi sie nie spieszy. To niesamowite,
        zwlaszcza ze bylam ogromnym pracoholikiem przed zajsciem w ciazesmileOczywiscie
        bedziemy musieli zapewnic Adusi opieke. Szkoda, bo teraz nie moge sobie
        wyobrazic jej beze mnie i na odwrot! Moze babcie sie jakos zdeklaruja, ale
        liczymy sie z tym, ze wynajmiemy opiekunke. Na razie nikogo nie znamy, ale
        chyba zaczniemy sie wiosna rozgladac za kims fajnym.
        No, to tyle na razie o mnie i Adeńcesmile
        Aha! W ślad za Aneta (abepe) załączyłam zdjecie mojej królewny w necie.
        Zapraszam do obejrzenia!
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10271142
      • b.marta Rożności - długie :))) 20.01.04, 12:17
        Witam mamusie smile))
        Moja królewna jeszcze nie wstała, dla niej jest jeszcze noc, jednak za chwilkę będę ją budzić, bo już dawno nie jadła i pewnie jej w brzuszku burczy wink
        Co do teściowej to prosiłam ją, żeby zajęła nam kolejkę u neurologa (nie ma zapisów na godzinę, a ona się bardzo oferowała). Miała podjechać o 6:00 okazało się, że była dopiero ok. 7:00 i byłyśmy 13 w kolejce, więc czekało nas takie samo czekanie jak zwykle. Nie przeszkadzałoby mi to gdyby nie fakt, że moja teściowa się upiera, że była o 6:15. Bardzo mi przykro z tego powodu, jestem normalnym człowiekiem i zrozumiałabym, gdyby powiedziała, że zaspała (niechciało jej się, itd.), po co od razu kłamać??? Dobra nie będę Was tym zanudzać, poza tym to mój żal wink
        Moja córa chyba się przebudza, właśnie stęka, i robi dzisiaj kolejną kupkę... My możemy wprowadzić pierwszą zupkę warzywną dopiero za miesiąc, na razie Matylda jest na samym mleczku AR. Bardzo mi jej szkoda, ponieważ nie może jeść jabłuszek, ani żadnych kwaśnych deserów czy soczków. Jednak odkąd jest na Babilonie robi kupkę jak noworodek, przed kolejnym karmieniem zmieniam pieluchę, bo jest zupełnie załadowana kupskiem. Podobno to dobrze.
        MAGDA6811 BARDZO Wam współczuje tej ospy, biedny Stefek. Starałam się wyobrazić sobie jak to może wyglądać, jednak nie dałam rady biedaczysko musi bardzo cierpieć... Gorące całuski dla Stefka kiss
        AGAGA1 Misza to straszny rozbójnik, podziwiam Cię, że dajesz radę ganiać za nim z Bartkiem na rękach...
        JASKO_MAMA Amanta to chyba taki sam leniuszek jak Matusia, jednak to chyba przez wagę. Mój szkrabik, kilka razy przypadkiem obrócił się z brzuszka na plecki (a raczej przeturlała się), jednak była tym faktem bardzo zadziwiona i nie powiązała go z żadnym innym ruchem. Matuśka jest prawie miesiąc młodsza od Amandy i waży 7100...
        NIKA28WAWA Kasieńka jest urocza, a jak się zmieniła maleńka przez te kilka miesięcy... Gratuluję!
        ENTA1 moja córcia też nie lubi gruszki, przypinam ją w foteliku samochodowym, wtedy nie może mnie uderzyć w rękę z gruchą, i szybciutko wyciągam gluciorki, gluciorki później śpiewam, bo mała za tym przepada (nie wiem, dlaczego bo okropnie fałszuję)... A co do zimy to ja za nią przepadam, mój maż powtarza, że to dziwne, jednak ja uwielbiam ciepło się ubierać, opatulać szalikiem i wchodząc do domu czuć buchające ciepełko. Jednak Matusia jest córeńką tatusia i chyba będzie ciepłolubna...
        AGAPOLO to rzeczywiście fenomen, że te małe wielkie ?kroczki? (wyczyny) naszych szkrabów wywołują u nas tak wielkie szczęście? Gratuluję pierwszego samodzielnego siadu i powrotu do zdrowia Patryka (no i troszkę zazdroszczę) ?))
        CZARKA77 z tymi chorobami to jest strasznie różnie, ja choroby wieku dziecięcego, które przechodzi się podobno tylko raz, zaliczyłam podwójnie, a na różyczkę była dodatkowo szczepiona w szkole podstawowej. A ?Młody Adam? to bardzo dobry film, sama bym go bardzo chętnie obejrzała, ja bardzo lubię filmy psychologiczne, moim zdaniem naprawdę warto się na niego wybrać...
        GAGARIN3 gratuluję Piotrusiowych przewrotów, maluch naprawdę cudownie Wam się rozwija i pewnie niedługo będziecie mogli zapomnieć o wszystkich troskach związanych z jego główką... Życzę Wam, aby jak najszybciej zakończyły się te troski i smutne chwile. Co do spacerków to niestety nie mam pomysłów wink
        JAVERT strasznie fajnie, że Adusia tak długo śpi, moja córcia woli późne godziny nocne i późne godziny ranne, ale mi to pasuje, bo w sumie śpimy prawie równo wink A z butlą chyba powinnaś próbować, przecież czasami będziesz chciała gdzieś wyskoczyć bez małej, a tatuś nie mam cyca ?. Adusia jest śliczną dziewuszką, no i ten wyczyn, żeby pooglądać pszczołę, cudo...

        Moja córa już się zdenerwowała i głośnymi krzykami żąda butelki... Tak więc śpieszę do niej...
        • javert naukowe mamy i nie tylko 20.01.04, 13:01
          W odpowiedzi na pytanie agapolo jak mi idzie pisanie pracy... Otóż, można się
          zdziwić, ale już od jakiegoś miesiąca mnie mocno wzięło, przynajmniej do
          czytania, a to już dużo. Czytuję wiec po kilka stron roznych madrych ksiazek
          przydatnych do mojego doktoratu (a propos, czy przypadkiem nie zna ktoras z was
          kogos z doktoratem wlasnie z metodyki nauczania angielskiego?Chetnie bym cos
          skonsultowala z kims, kto to przeszedl).Czytam wiec i robie notatki. Musze
          przyznac, ze wpadlo mi kilka naprawde dobrrych pomyslow ostatnio. Najlepiej mi
          sie mysli wieczorem, okolo 18.00. Wtedy mala cyckuje, a ja doktoryzujewink
          Problemem jest oczywiscie to, ze zupelnie nie mam jak wklepywac tego, co mi
          przychodzi do glowy w komputer, a i pisac recznie tez ciezko, gdy karmie...No i
          nie moge sie na razie w ogole kontaktowac z moim promotorem. On i tak przeszedl
          na emeryture, wiec nie moge mu zbyt czesto 'zawracac glowy'. Jestem bardzo
          ciekwa jak idzie czarce77 i sabinie74. A ktore jeszcze mamy pisza magisterke,
          robia studia doktoranckie, podyplomowe lub inne naukowe? Jak wam idzie?Agapolo!
          A z czego piszesz prace?
          Jeszcze dwa slowa o Adusi! Mala tez sie jeszcze nie przewraca , jedynie troche
          na boczkismileWkrotce zakupie dla niej mate edukacyjna z allegro - aukcji
          internetowej, sa tam naprawde tanie rzeczy. Polecam!
          I jeszcze cos... Jak tam wasze brzuszki, dziewczyny?Cwiczycie moze?
          • javert Re: naukowe mamy i nie tylko 20.01.04, 13:38
            GDZIE JESTES mamogabuli??????!!!!! i co robisz??
        • abepe Re: Rożności - długie :))) 20.01.04, 13:34
          Witam drogie kobiety!
          Basiu – mogę zorientować się w neurologach z Trójmiasta, ja raczej mam namiary
          na gdyńskich a pewnie wolałabyś gdańskich. Mam też koleżankę młodą matkę (i
          młodą lekarkę jednocześnie), która mieszka pod Starogardem (dobrze pamiętam, że
          Ty stamtąd?) i jeździła tam do neurologa. Daj znać, jak będzie potrzeba ,mam
          nadzieję, że nie, chociaż czasem warto skontrolować dla spokoju sumienia. I nie
          słuchaj lekarki, po co dziecku nowe pokarmy skoro świetnie się rozwija na
          matczynym? Jedzenie łyżeczką na pewno załapie.
          Renato – mój mąż Bunisław wybiera się właśnie w weekend do grodu Kraka spotkać
          się ze swoją panią promotor (w naszym wypadku to nie mama a tata przez potomka
          opóźnia swoją magisterkę, ale to tylko wymówka, po prostu mu się trochę
          odechciało, ja mądrala napisałam swoją prawie 5 lat temu). Na pewno wybierzemy
          się do Krakowa wspólnie w wakacje (mieszka tam cała rodzina mojej teściowej
          oraz teraz studiuje przyszła matka chrzestna Grzesia – właśnie przez tę
          odległość do chrzestnej trochę opóźniają się chłopczyka chrzciny, może w
          ferie), może więc się spotkamy? Spędzamy wakacje w Krakowie regularnie co 2
          lata (potem ja mówię, że już nigdy więcej, bo znam tam już wszystkie zakamarki
          a potem ja zapominam a mąż zawsze jeszcze coś ciekawego wynajdzie, albo
          zwiedzamy okolice. Myślisz, że dolinki podkrakowskie dobre na wędrówkę z prawie
          rocznym dzieckiem? A w którejś z jaskiń spotkaliśmy dwa lata temu rodzinkę z
          kilkunastomiesięcznym dzieckiem w nosidełku, które się wcale nie bało
          ciemności. Kuba się ze śniegu w Krakowie ucieszy, mamy tylko nadzieję, że kolej
          nie zastrajkuje.
          Agapolo – fajnie, że Patuś już zdrowy i fika, czekamy teraz na zdrowego Stefana.
          Agnieszko – gagarin – ja też lubię zimę, zawstydziła mnie Olga, która mieszka w
          tym samym mieście i wychodzi na spacer co dwa dni (a mi się wydawalo, że mamy
          trudne warunki pogodowe). Teraz bym chciała wyjść a cholera musze co pół
          godziny dorzucać do pieca, bo w ramach oszczędności nie palimy gazem a drewnem
          (dzięki temu zostałam strażniczką domowego ogniska). Myślę, że z Piotrusiem
          wszystko jest ok. Nieważny kształt główki ale stałe postępy a nawet
          wyprzedzanie rówieśników. Znam dzieci, które naprawdę miały zaburzenia
          neurologiczne a rozwijały i rozwijają się prawidłowo a u Twojego synka przecież
          nikt nic nie znalazł?

          O, mam zmiennika do pieca. Lecę na spacerek (a co tam śnieg).
          Aneta
          • anulkag1 Re: Rożności 20.01.04, 18:29
            dzień dobry wszystkim
            Antek przez ostatni tydzień znowu zaczął dobrze przybierać na wadze, ale w nocy
            pokasływał i okazało się, że przypałętało się zakażenie oskrzeli. Na szczęście
            Młody jest dzielny i radosny jak zwykle, bo nie wiem jak bym to zniosła.
            Wystarczy, że słyszę ten okropny dźwięk chropowatego kaszlu.
            Może zaszkodziła mu ta - jakże urocza nad morzem - cholerna zima, bo spacerków
            mu nie żałowałam.
            Po lekturze Waszych listów bacznie obserwowałam, czy nie ma asymetrii i
            zauważyłam, że woli przewracać się na jeden boczek. Uspokoiłam się, gdy
            następnego dnia kilka razy przewrócił się na drugi boczek. T chyba u niego
            takie chwilowe kaprysy...a może powinnam to skonsultować ze specjalistą?

            Podziwiam wszystkie maluchy na zdjęciach, a wcześniej myślałam, że tylko mój
            brzdąc jest taki uroczy i pocieszny. Czy potraficie określić do kogo są podobne
            Wasze dzieci? Mój jest przystojny po tacie, ale muszę przyznać, że chciałabym,
            żeby miał choć odrobinkę ze mnie...

            życzę wszystkim zdrowia i uśmiechu
            Ania
    • agapolo Fajnie że jesteście!!! 20.01.04, 18:20
      Cieszę się bardzo że jesteście, to fenomenalne że mamusie z całego kraju,
      które mają dzieci w tym samym wieku spotykają się tak razem, bardzo miło jest
      z wami rozmawiać!
      • enta1 Re: Fajnie że jesteście!!! 20.01.04, 19:01
        witajcie, to znowu ja. właśnie stwierdzam,że jestem uzależniona. jak tylko mąż wrócił z pracy ja myk, myk... na internecik. umiesciłam śmieszną historyjkę, ale coś mi sie poprzestawiało i jest na poprzedniej stronie pt. beskidy. życzę miłego czytania.
        jejku mam tyle spraw, że musiałam spisać sobie imiona, żeby poodpoiadać, a i tak się gubię. dużo nas!
        agapolo - je też już karmię butelką, bo za tydzień wracam do pracy i musiałam młodego przestawić. na szczęwście dla niego nie było problemu: cycuś czy butelka, wszystko jedno, ważne że mleko leci. nasza pani doktor mówi,że dziecko do 6 miesiąca powinno poznać smaki, więc pozwoliła na jabłuszko już po skończeniu 2 miesiąca, a teraz kazała dawać zupki, biszkopty, itp. kuba je wszystko, tylko sama muszę to przygotować. słoiczków nie toleruje. wczoraj chciałam mu dać bobovity jabłuszko z dynią i skończyło się na samym jabłuszku zrobionym oprzeze mnie.
        gagarin - właśnie a propos jedzonka - pani doktor mówiła że jeśli nie będzie dziecku smakować to przygotowac potrawę na mleku lub dosłodzić (nawet mówiła o zupce). ufam tej kobiecie bo jest w porządku i zajmuje się dzieckiem sumiennie. ale pewnie warto to skonsultowaqc to wszystko ze swoim lekarzem
        czarka - fajnie że napisałaś to wszystko o asymetrii i ćwiczeniach, przyda się, choć z buniem na szczęście wszystko w porzadku. i ja tez bym juz chciała żeby kuba powiedział jjuz coś, zwłaszcza że mam wrażenie że jemu się po prostu nudzi lezenie na brzuszku i wszelkie zabawy jakie wymyślam. teraz to sobie chyba stwierdził że on chce być na rączkach, a ja nie mam siły tak bez przerwy.
        javert - brzuszek to ja mam wiekszy niż po porodzie!
        abepe - a co studiuje twój mąż? pozdrów goraco imiennika mojego syna i przyjezdżajcie do krakowa! oczywiscie ze trzeba sie koniecznie zobaczyć! a jakbyscie byli wcześniej to dajcie znak. zresztą moze któras z was wybiera sie do krakowka w najblizszym czasie?
        jutro idziemy z bunisławem na basen pierwszy raz! ciekawe jak młody zareaguje na dużą wodę? nie moge sie doczekać.
        dobrej nocy
        renata
        • gagarin3 Re: Fajnie że jesteście!!! 20.01.04, 19:21
          Bardzo fajnie, że jesteście...
          RENATA historyjka jest przednia smile))) i bardzo prawdziwa, wiem co mówię, bo jestem beskidzką góralką... Do Krakowa jeździmy dość często(między innymi z Piotrusiem do szpitala w Prokocimiu i w odwiedziny do brata mojego męża). Zresztą z Limanowej nie jest tak daleko, więc kiedyś na pewno się umówimy. Mam również nadzieję, że kiedyś zorganizujemy "ogólnowrześniowy" zjazd, tylko może, jak nam dzieciaki trochę podrosną...
          Gdyby któraś z magistrantek potrzebowała polonistki do sprawdzenia pracy - to służę swoją skromną osobą... Pozdrawiam serdecznie i muszę przyznać, że ja też jestem uzależniona... Agnieszka
          • wiki41 Re: Fajnie że jesteście!!! 20.01.04, 21:51
            Cześć Dziewczyny!
            Czytam o postępach Waszych pociech i oglądam zdjęcia - naprawdę udane to nasze
            sierpniowo-wrzesniowo-październikowe Szkraby!

            Patryk chyba wszedł w następną fazę rozwojową. Zrobił się filozof. Nadal się
            uroczo śmieje, ale częściej uważnie się przygląda światu i się zamyśla. Poza
            tym też jeszcze nie umie się przewracać z brzuszka na plecy, ale dziś bylismy u
            ortopedy (kontrola stawów biodrowych) i powiedział, że dziecko ma jeszcze czas.
            Robi za to już inne rzeczy, których akurat nie powinien: na kolanach sam
            podnosi się do siedzenia. Uwielbia też udawać, że stoi lub chodzi - to jak tata
            uniesie go w górę, tak że Mały czuje grunt pod stopami. Frajda jest wielka, ale
            kręgosłup musi jeszcze się wzmocnić, tym bardziej, że Patryk jest długi.

            No i zaczyna regularnie usypiać ok. 20-21. Śpi przepięknie, prawie zawsze
            wykopuje się spod kocyka i jakoś tak wplącze w kocyk nóżki, że trudno go potem
            przykryćsmile Uwielbiam na niego patrzeć jak śpi.

            Co do brzuszka, to osiągnęłam wagę minus 3 kg do sprzed ciąży. Niedługo chyba
            dojdę do figury z czasów liceumsmile Do tego w sklepie ostatnio usłyszałam, że "na
            takim biuście wszystko dobrze leży". Ha, ha, tym to nawet w liceum nie mogłam
            sie poszczycićsmile Ale ciągle mam kiepską kondycję, a Patryk coraz cięższy, więc
            myślę o jakiejś gimnastyce.

            Mamy naukowe, życzę Wam dużo dobrych pomysłów i szybkich postępów w pracach
            magisterskich i doktoranckich. Mamy pracujące, życzę, żeby się wszystko dobrze
            ułożyło. Mamy podwójne - niezmiennie podziwiam (coraz bardziej). Ja właśnie
            rozpoczęłam urlop wychowawczy, który potrwa do końca lata.

            POzdrawiam, Wiki
            • jasko_mama Re: Fajnie że jesteście!!! 20.01.04, 22:21
              Hej!
              Melduję się w klubie uzależnionych! Też nie wyobrażam sobie wieczoru bez
              forum, tak fajowo sie z Wami gada... A pomysł spotkania wrzesniówek bardzo mi
              się podoba. Tylko gdzie go zorganizowac? – wypada gdzies w srodku Polski, żeby
              wszystkich pogodzić! Pomyslimy jak się ociepli, ja też z tych ciepłolubnych
              więc już nie mogę się doczekać jak to będzie wiosną, latem bez tych strasznych
              grubych kurtek!

              Agnieszko-Gagarinie mam przyjaciółkę w Nowym Saczu, której mama mieszka w
              Limanowej. Poznałysmy sie na studiach podyplomowych w Kielcach i mimo całej
              Polski miedzy nami utrzymujemy kontakt i od czasu do czasu sie odwiedzamy.
              Poza tym mojej chrzesniaczki ojca rodzice maja dom w Starym Sączu i spotykamy
              się tam w wakacje. Mam nadzieje pojechać w to lato i może sie spotkamy przy
              tej okazji? Byłoby fajowo!

              A do Krakowa mój mąż jeździ średnio raz na tydzień, dwa, służbowo i też już
              tyle razy planowałam się z nim zabrać, więc jak to w końcu zrealizuję to
              rezerwuję wspólny spacer Renata. Ach jak ja kocham to miasto..., wózeczkiem
              przez Krakowski rynek... super!!!

              Aneta dzięki za pomoc co do neurologa. Jak bys mogła znależc ten kontakt do
              neurologa koło Starogardu będe wdzięczna. A i w Gdyni mogłoby być – mąż tam
              pracuje więc i tak codziennie bywa. Jak nie chcesz na forum to pisz na priva:
              basia1720@interia.pl.

              Z ta butelką nie jest tak łatwo jak karmi się wyłącznie piersią, ale myslę, że
              coś gęstszego złapie z łyżeczki. Jeszcze poczekam z dwa tygodnie z
              wprowadzaniem nowości, a potem zacznę powolutku próbować kaszkę. Za miesiąc w
              Dziecku ma być kalendarz żywieniowy, więc poczekam co tam zalecają. Własnie
              wyczytałam w książce, ze jak dziecka nie przyzwyczai się do butelki do
              szóstego tygodnia to potem może być ciężko. Tylko czemu napisali to przy
              opisie piatego miesiaca, jak juz jest problem, a nie na poczatku drugiego,
              żeby go uprzedzić?

              U nas z doktoratem kiepściutko sad, ale niedługo to się zmienia. W czwartek
              spotykam się z promotorem i mam zamiar ruszyć z miejsca. Skoro nie wracam do
              pracy to postanowiłam, że podciągnę doktorat, bo potem nie będzie w ogóle
              czasu, żeby wszystko pogodzić. Podobnie jak Olga-Javert mam problem z
              przetwarzaniem mysli na papier lub komputer, a najlepsze przychodza mi do
              głowy podczas nocnej przerwy na karmienie smile Tak sobie myslę, że jakby ktos
              wymyslił taki przetwornik mysli na dyskietkę lub CD to byłby GOSC!

              pozdrawiam wszystkie mamy i ich sliczne dzieciaczki (fajowe zdjęcia pociech!)
              Basia

              • agapolo Re: Fajnie że jesteście!!! 21.01.04, 08:35
                Cześć kochane mamusie!
                Chciałabym złożyć najlepsze życzenia wszystkim mamom Agnieszkom :AGAGA,
                GAGARIN, ACZERK, mając nadzieję że o żadnej nie zapomniałam, z okazji imienin
                wielu radosnych chwil, szczęścia, zdrowia, sił, wytrwałości, cierpliwości,
                madrości w wychowywaniu naszych pociech. Dużo miłości, spokoju i tego aby
                życie biegło zgodnie z naszymi oczekiwaniami. I najważniejsze dużo, dużo
                zdrówka naszym dzieciom!
                Wszystkim mausiom które nie mają imienin też tego życzę!

                Patuś od poniedziałku regularnie zasypia o 21 i spi do 6 rano z trzema
                przerwami na jedzonko, ale jeszcze tydzień i przechodzimy na mleko następne,
                wiec moze będzie bardziej sycące i tym samym Patuś będzie się rzadziej budził.
                Poza tym mam wrażenie jakby już miał zacząć ząbkować, jest tak marudny, ze
                złością wkłada sobie rączki do buzi i ślini się tak że kilka razy dziennie
                muszę zmieniać śliniaczek, ale jak znam zycie będziemy się jeszcze musieli
                pomęczyć.
                Javert kończę politologię pracę piszę na temat bezrobocia absolwentów w
                Tychach.
                pozdrawiam

                AgaPolo
                • dzoaska Re: powrot do pracy - jak sobie radzicie? 21.01.04, 09:12
                  ENTA1 - jeszcze nie karmię Adasia niczym nowym. Planuje to zrobic po 27
                  stycznia kiedy skonczy pelne 4 miesiace. Nasza lekarka kazala nam zaczynac od
                  jednej lyzeczki soku z marchewki i kazdego dnia zwiekszac o jedna. Sama jestem
                  ciekawa jak maly to przyjmie.
                  Co do Warszawy. Ja tez jej nie lubie chociaz mieszkam tu od urodzenia.
                  Najbardziej chcialabym zamieszkac w Bieszczadach - tam mam tesciow. Dla mnie
                  sa tu zupelnie inni ludzie, serdeczni, ciepli i czas ma inny wymiar.... Ale
                  coz, to tylko marzenia - nie znajdziemy tam pracy a na zalozenie jakiegos
                  malutkiego pensjonatu brak kasysad
                  Dziewczyny, chcialabym poruszyc jeden temat, o ktorym pisza w najnowszym
                  numerze Dziecka. Chodzi o powrot do pracy. Sama niedlugo przez to bede
                  przechodzic - wracam 16 lutego. Jest mi ciezko, bo jak tu zostawic 4,5
                  miesiecznego szkraba ale z drugiej strony nie mam wyjscia. Zarabiam wiecej niz
                  maz i z jego pensji nie wyzyjemy (+ kredyt na mieszkania). Ja jednak uwazam,
                  ze da sie pogodzic te dwie rzeczy. Przechodzilam juz to ze starsza corka.
                  Wrocilam do pracy kiedy miala 5,5 miesiaca. Bylo strasznie, wykanczalam sie
                  psychicznie ale potem jakos wzielam sie w garsc. Mimo studiow staralam sie
                  spedzac z nia kazda chwile po powrocie z pracy. Zreszta i tak nie mialam
                  wyjscia smile, mala sama sie tego domagala. Teraz ma 7 lat. Jestesmy bardzo
                  zzyte ze soba i mam wrazenie, ze Natalka jest szczesliwa osobka. Weekendy mamy
                  tylko dla siebie - przyjamniej wiekszosc z nich. Staram sie tak zorganizowac
                  aby poswiecic jej maksymalnie duzo czasu. Teraz bede musiala ten czas dzialic
                  na dwoje ale mam nadzieje, ze moje dzieci beda szczesliwe mimo, ze mama wraca
                  do pracy. Co zrobic - nasze panstwo nie dba o rodziny a same wiecie jak teraz
                  jest z praca. A jak Wy sobie z tym radzicie?

                  Dzoaska
                  • gagarin3 Imieninowo :) 21.01.04, 10:30
                    AGAPOLO (dziękuję za życzenie) i inne Agnieszki - wszystkiego dobrego i doczekania czasów, gdy będziemy obchodzić na raz imieniny i Dzień Babci... Tak się już składa w moim życiu, że gdzie się nie znajdę, to otacza mnie "tłum" imienniczek. W liceum w mojej klasie były cztery (w tym jedna z takim samym nazwiskiem jak ja), na studiach... trzydzieści, w akademiku mieszkałam w jednym pokoju z Agnieszką, a za ścianą były jeszcze dwie... Ja oczywiście nie narzekam, bardzo się cieszę, bo wszystkie Agnieszki to fajne babki smile
                    BASIU - bardzo się cieszę, że bywasz w naszych okolicach i jestem pewna, że uda nam się spotkać. Nasze miasteczko nie jest, co prawda szczególnie urokliwe, ale Stary Sącz (gdzie mieszka babcia mojego męża) i Nowy Sącz (gdzie mieszkają teściowie) nawet bardzo, więc z pewnością wybierzemy się na jakiś miły spacer. A co do mężowskich delegacji, Paweł często wyjeżdża do Warszawy, więc jak Piotruś trochę odrośnie do ziemi, na pewno sie wybierzemy...
                    Do pracy na razie nie wracam. Nie wiem, co będzie z moim synkiem, a nawet jeśli będzie dobrze, nie mogę pracować tak, jak w czasach "przedpiotrsiowych", czyli jak to w gazecie, kilkanaście godzin na dobę, świątek, piątek i niedziela... Muszę się rozejrzeć za jakimś spokojnieszym zajęciem i mniej absorbującym. Póki co wykorzystuję zaległy urlop, który kończy się w połowie lutego. Kadrowa z naszego wydawnictwa powiedziała mi ostatnio, że przed uropem wychowawczym mogę skorzystać jeszcze z urlopu za 2004 rok, jeżeli rzeczywiście tak można, to nie omieszkam... Trzymam kciuki za wszystkie naukowe i pracujące mamy smile
                    MAGDA - odezwij się, mam nadzieję, że ospa w odwrocie....
                    Agnieszka
                    • agapolo Re: Powrót do pracy 21.01.04, 11:50
                      Mamusie, ja pracuję odkąd Patuś się urodził, może miałam dwa tygodnie wolnego
                      całkowicie. Na sczęście prowadzę działalnośc gospodarczą, więc mogę pracować
                      dużo w domu i wtedy kiedy mi to odpowiada, choć sa oczywiście takie momenty,
                      że po prostu muszę coś wykonać natychmiast w innym mieście, wtedy na szczęście
                      z pomocą przychodzi babcia i bez obaw mogę ruszyć do pracy, choć zauważyłam
                      ostatnio że Patuś powoli staje się mamin synkiem.

                      Załączam skrót do zdjęć Patusia, bo pani modearator powiększyła nam fotografie
                      i można lepiej obejrzeć Patulka. Jak każda mamusia muszę się nim pochwalić. A
                      co tamsmile

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10167534
                      Aga
                    • martael Późne odkrycie :-( 21.01.04, 12:05
                      Cześć,
                      Ojej, ale się zagapiłam sad Pisuję na różne fora edziecka, ale dopiero teraz
                      zjawiłąm się tutaj. A tu taki fenomenalny, wielgachny wątek o wrześniowych
                      dzieciaczkach... Teraz to choćbym pękła, to nie przeczytam wszystkich Waszych
                      postów, bo jest ich tyle. No cóż mimo wszystko, pozdrawiam i witam Was
                      serdecznie. Nazywam się Marta, mam synka Gustawka urodzonego 8 września 2003.
                      Gumiś jest strasznym leniuchem. Ma wzmożone napięcie mięśniowe i pomimo to, że
                      go solidnie rehabilituję, nie przekręca się jeszcze na boczki. Słabo trzyma
                      główkę. W leżeniu na brzuszku uciekają mu rączki do tyłu jak narciarzowi. Mimo
                      ćwiczeń od kilku dni przeżywa widoczny regres sad. Idę dzisiaj z nim znowu do
                      rehabilitantki i mam nadzieję, że coś na to poradzi. Gucio jest oczywiście
                      przemiły i śliczny (a jak cudnie wygląda jak śpi smile))) i możecie go obejrzeć na
                      zdjęciach (link w sygnaturce). Wszystkim Agnieszkom (a szczególnie Agapolo -
                      jeszcze raz thx za wsparcie mnie przygnębionej smile) też składam najlepsze
                      życzenia imieninowe. Faktycznie to popularne imię kiedyś było. Na studiach też
                      miałam z pięć koleżanek o tym imieniu. A teraz trudno znaleźć jakąś malutką
                      Agusię. Przynajmniej ja takiej nie znam. A szkoda, bo to sympatyczne imię i tak
                      ładnie i różnorodnie można je zdrobnić.

                      --
                      Pozdrawiam,
                      Marta, mama słodkiego Gucia (8.09.2003), który wygląda tak:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869
    • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.01.04, 16:01

      Czesc dziewczyny,

      Aneto, to prawda,ze dzieciaczki potrafia zrobic taka minke,ze wydaje sie, ze
      rozumieja co do nich mowimy. Narazie musi nam wystarczyc tylko wrazenie!

      Co do zimy to za nia nie przepadam i chcialabym,zeby juz sobie poszla!!

      Kasiu, to pieknie,ze Natalka potrafi juz wlozyc stopke do buzi!! Dima niestety
      ma slabe miesnie brzucha i musimy cwiczyc, zeby w ogole zaczal podnosic nozki,
      a wsadzic je sobie do buzi, oj, jescze to potrwa. To swietnie, ze Natalka nie
      musi dolaczyc do naszych slodkich "krzywuskow"

      Aniu, z tego co piszesz, to Antos raczej nie musi widziec sie ze specjalista.
      Wiadomo,ze dziecko nie ulezy bez ruchu w jednym miejscu, bo nie jest lalka.
      Musi sie troche powyginac, Jednak jesli masz watpliwosci to najpierw skontaktuj
      sie z pediatra. Powinien doradzic.

      Renato, dowcip byl przedni!! Napisz jak bylo na basenie. Nam narazie zakazano
      chodzenia na basen buuu!

      Agnieszko (gagarinie), ja w Limanowej bylam na pierwszej swojej kolonii, ale
      sie nabeczalam za mama….

      Jesli chodzi o brzuch to chcialabym,zeby wygladal lepiej. Postanowilam robic
      brzuszki i niestety na postanowieniu sie skonczylo!!

      Ja nie wracam do pracy, bo nie mam dokad. Z jednej strony sie ciesze, ze nie
      musze, z drugiej.. wiadomo jak jest z finansami….
      Za to chcialabym w pazdzierniku zaczac nowe studia (italianistyke). Niestety
      przewazaja minusy. Dimka bedzie mial dopiero roczek, nie mam go z kim
      zostawiac, a na opiekunke mnie nie stac. Moze zaliczyliby mi przedmioty z
      poprzednich studiow, w koncu tez filologia. I jak pomysle sobie o tych
      gramatykach historycznych ble, same wiecie.Musze zaczac sie dowiadywac.

      Dima dzisiaj pierwszy raz spal od 20.30 do 6 rano bez przerwy. Super, tyle ze
      zamiast piersi mialam 2 glazy. A!Chcemy dzisiaj sprobowac jabluszko.

      Magdo, co u was?? Mam nadzieje,ze najgorsze minelo

      Agnieszki dolaczam sie do zyczen, wszystkiego naj!!!!

      Witam serdecznie Marte i Gucia.

      Dzieciaczki sa sliczniutkie!!!! jak opanuje sztuke zamieszczania zdjec, to
      przedstawie Dymitra.

      Rowniez ogromnie sie ciesze, ze jestescie i badzcie nadal!
      Pozdrawiam serdecznie wszystkie wrzesnioweczki i dzieciaczki
      wiola

      • enta1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.01.04, 19:22
        witajcie słodkie! nareszcie dorwałam sie do komuterka. cieszę się ze moglam poczytać cos nowego.
        przede wszystkim życzenia dla wszystkich agnieszek: żeby dzieciaczki chowały się zdrowo i pięknie.
        cześć martel. to chyba teraz ja nie jestem najnowsza. mam nadzieję że wciągniesz sie tak ja smile)
        gagarin - o jacie wiesz co? ja też jestem polonistką, do prokocimia mam jakieś dziesięć minut z wózkiem na piechotę i chodzimy tam z jakubem do przychodni. jeszcze jeśli mozna spytać w jakim wydawnictwie pracujesz? moze uda się kiedys spotkać?
        wiki - a ja myslałam że tylkokuba jest taki "dziwny". nie przewraca się, za to chce siadać i raczkować. ale nieposłuchane te dzieciaczkiwink
        basia - wiesz, co do tej butelki to chyba zalezy od dziecka. tez się bałam że mój synek się nie przyzwyczai a teraz to jemu wszystko jedno czy butelka czy cycuś
        dzoaska - wracam do pracy za tydzieńsad nie wim jak to bedzie, troche sie boje trochę sie cieszę. zobaczymy za tydzień.
        byliśmy dzisiaj z bunisławem na basenie. no pływak z niego nie bedzie. nie wie dlaczxego ale nie chciał siedzieć w wodzie. paweł (mój mąż ) chodził z nim tylko wkoło basenu, pokazywał mu różne rzeczy, próbował zmoczyc nóżki... a gdzie tam. kuba wykonywał manewr taktyczny: buzia w podkówkę, łzy jak grochy i ratunku... jaki ja jestem nieszczęsliwy. moze za tydzień bedzie lepiej. w ogóle wydaje mi sie że jakub robi się jakiś taki bardziej nie wiem wrażliwy? marudny? nie chce zostawać sam ( w sensie nie chce sie sam bawić), lubi być noszony (choć nie bardzo był nauczony), no nie wiem, taki mały filozof z niego rośniesmile
        aha, ja też się pochwalę: to sa świeże zdjęcia kuby
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281673
        pa pa
        • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.01.04, 21:41
          Hej!
          Ja tak szybciutko, bo mam troszkę pracy.
          Przede wszystkim, wszystkim Agnieszkom życzę wszystkiego co najlepsze! smile
          Ja też nie wracam do pracy na razie. Właściwie to się stało poza mną, po
          prostu jest w mojej branży regres-mało zleceń, a wrócić do pracy i nie bardzo
          mieć co robić to bez sensu. W sumie się z tym pogodziłam, chociaż byłam raczej
          z tych co się pracocholiczkami zwą i na poczatku bardzo to przeżyłam. Ale mam
          jeszcze studia doktoranckie, na które powracam, to mi zajmie dwa dni w
          tygodniu więc wystarczy. I jeszcze prowadzenie studiów podyplomowych co trzeci
          weekend. Na szczęście z tych dwóch źródeł sa jakieś pieniądze, więc razem z
          pensją męża będzie dobrze. Niedługo zrobi się ciepło, potem lato będe
          siedziałą w domku nad jeziorem i będzie fajowo. Obecnie jestem na urlopie
          wypoczynkowym i jeszcze trochę potrwa - do połowy marca, bo jako
          pracocholiczka miałam go dość dużo. Rzeczywiście jest tak, że przed
          wychowawczym można wykorzystać urlop za 2004 i jeszcze dwa dni opieki nad
          zdrowym dzieckiem (pytałam na forum Prawo i pieniądze). Do mam, które wracają
          do pracy chcę powiedzieć, że będzie ok. Najgorsze pierwsze dni, a potem z
          górki. W sumie jak my będziemy wracać dajmy na to za pół roku, rok to stres
          będzie taki sam, tylko trochę odsuniety w czasie. No i plus, że będziemy
          korzystać z Waszych doświadczeń i rad smile.
          Amanda zaczyna wreszcie rozmawiać, tzn. znowu gada i odkryła, że fajnie jest
          piszczeć i potem śmiać się głośno nawet do samej siebie w łóżeczku po
          obudzeniu! smile I wiecie co, nauczyła się pluć – śmiesznie to wyglada jak robi
          dziubek, żeby wypluć ślinkę smile

          pozdrawiam serdecznie
          Basia

          • martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.01.04, 23:15
            Hello,
            A ja też jestem polonistką. Nieźle co? Jak na razie trzymam się z daleka od
            szkoły, bo szkoły nie znoszę już od dziecka smile). Robiłam wprawdzie tę
            beznadziejną specjalizację nauczycielską, ale i tak wiedziałam, że w szkole nie
            będę pracowała. Rany, na praktykach było okropnie. Najgorzej z wyrostkami w
            sportowym gimnazjum. Po prostu myślałam, że mnie wykończą. Ciekawe czy mój Gucio
            wyrośnie też na takiego łobuza z jakimi miałam do czynienia? Na razie jest
            kochany i misiowaty. Przesypia prawie całą noc, budzi się i już popiskuje z
            radości. Przesłodkie moje stworzonko :--****. No i ja też nie wracam do pracy
            sad. Nie mam dokąd. Może to i dobrze, bo czasami się zastanawiam, czy
            psychicznie dałabym sobie radę ze świadomością, że ktoś - nie ja - zajmuje się
            moim dzieckiem. Patrzy na jego minki, uśmiechy, patrzy jak rośnie... Takie
            powroty do pracy są dla Was na pewno bardzo trudne sad. No ale zostać w domu też
            niełatwo. Tym bardziej, że inaczej się teraz żyje i psiapsiółki tak często nie
            wpadają i goście różni (szczególnie ci od papieroska i piwka wink) też
            rzadziutko. No i ta monotonia straszna...Niby tyle można zrobić w tej Warszawie:
            i Multibaby i inne sratytaty, ale żeby się wybrać gdzieś to cały dzień trzeba
            poświęcić. No a mój Pan Gustaw cyc co godzina. I gdzie z tym cycem? Na mrozie? W
            tramwaju (bo ja nie z tych zmotoryzowanych niestety)? No ale pocieszmy się: zima
            w końcu minie, kiedyś.
            --
            Pozdrawiam,
            Marta, mama słodkiego Gucia (8.09.2003), który wygląda tak:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869
            • abepe Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.01.04, 00:48
              Dobry wieczór!
              Renata – świetna historia. My mamy w planach przeprowadzić się kiedyś na jakąś
              wioskę, więc pewnie nas takie historie nie ominą, nie trzeba mieszkać w
              Beskidach. Jeśli chcesz umieścić zdjęcia – wejdź na forum Zobaczcie i
              przeczytaj instrukcję moderatora, żeby zamieścić link – skopiuj adres, pod
              którym umieszczą twoje zdjęcia.
              Mój mąż właściwie skończył w zeszłym roku uzupełniające studia magisterskie na
              filologii angielskiej, teraz tylko dusi pracę ale coś stracił do niej serce.
              Promotorka, stara jędza co chwile coś zmienia (zapomina po prostu co mówiła
              wcześniej) a poza tym literatury mało. Mam nadzieję, że się uda to wreszcie
              skończyć, bo Kuba zaczyna mieć dosyć Krakowa a tak może znowu polubi. Aha,
              rodzina zamieszkuje Olszę oraz Kurdwanów.
              Podziwiam cię za ten basen. Grześ niestety jest szczurem lądowym. Kąpiele w
              wanience toleruje od niedawna. Nie wiem czemu, przecież spędzaliśmy na plaży
              ostatnie tygodnie ciąży i powinno mu się dobrze kojarzyć. Wstyd, mieszka 20 km
              od morza. Może Kuba jeszcze basen polubi, moja przyjaciółka z Wiednia chodzi z
              synkiem regularnie od jego 4 miesiąca i mały to kocha.
              Po zdjęciach widzę, że Bunisław należy do tych, co do obiektywu nie będą się
              wygłupiać, raczej spojrzą groźnie, co? Mam to samo z Grzesiem. Filozofy, hehe...
              Kasiu – cieszę się, że problemy Natalki to tylko sprawa kosmetyczna. Niestety
              tak jest, że na polskim rynku brak dobrego podręcznika, który doradzałby, co
              robić a co nie podczas pielęgnacji dziecka i czasem popełnia się błędy.
              Terapeuci NDT opracowali taką małą książeczkę, której jednak nie można kupić
              ale można ściągnąć ze strony www.imid.med.pl/file/poradnik.pdf.
              Najbardziej przydatna jest przy noworodkach, niektóre pozycje nie nadają się
              już dla naszych klopsów ale warto zobaczyć – uroczy terapeuta oraz modelka Gabi.
              Dzoaska - co do pracy – dzwonili do mnie ,żebym się określiła i powiedziałam,
              że wrócę od września ale na pół etatu (mamy takie prawo, żeby na okres, w
              którym należy się urlop wychowawczy skrócić sobie wymiar pracy do pół etatu).
              Na cały nie dam rady, bo nie mam z kim małego zostawić a u mnie pół to 15
              godzin i sama mogę sobie ustalać kiedy pracuję, więc mogę np. popołudniami albo
              w sobotę i te 15 to bym jakoś dała radę. Bardzo mi się nie chce, chociaż bardzo
              lubię swoją pracę. Miałam inne plany – chciałam na wychowawczym robić
              specjalizację ale zrobili nam numer i specjalizacje zawiesili. Myślę więc o
              jakichś studiach podyplomowych ale na to trzeba zarobić...;-(
              Brzuszek – hm, całkiem niezły. Generalnie ważę 4 kilo mniej niż przed ciążą ale
              nie wiem, czy to dobrze, bo ważę się zawsze gdy idę z Grzesiem – on zawsze kilo
              więcej a ja mniej i nie wiem do czego dojdzie ta waga. Postanowiłam jeść
              bardziej kalorycznie – mąż zrobił mi w piątek pycha kluski śląskie. Macie
              pomysły co jeszcze kalorycznego a nieszkodliwego dla potomka można jeść???????
              Brzuszek więc raczej płaski chociaż jakaś fałda skórna została.
              Olga – proponuję więc, żebyśmy jak tylko przyjdzie wiosna naszych panów umówiły
              na spacerek z Adą i Grzesiem a my - na rowerek!
              Anulkag – zimy u nas są super, o ile nie wieje wilgotny wiatr (w Wejherowie
              tylko nieco mniejszy niż w Gdyni), ja na wczorajszym spacerze byłam zachwycona.
              Brnęłam po pół łydek w śniegu i aż mi żal było, że bez aparatu. Ja taki
              fotograf amator jestem a już od ciąży mało pstrykam, bo mąż mi zakazał
              dźwigania na spacery ciężkiej fotograficznej torby. Teraz właściwie mogłabym ją
              wsadzić pod wózek...A Grześ podobny raz do mnie, raz do Kuby – zależy od
              oceniającego, miny i momentu. Może umówmy się, że będziemy zamieszczać zdjęcia
              potomków z rodzicami, to pobawimy się w ocenianie podobieństw. Zaraz, ja Antka
              chyba jeszcze nie widziałam? Co do preferowania jednego boczku – wszyscy tak
              mamy. Grzesia to już do LPR chciałam zapisać, bo tak „prawicował” ale chce, to
              i na lewo spojrzy. Trzeba go tylko częściej prowokować. Zauważyłam, że
              większość rzeczy tak u nas zorganizowana, że atrakcyjniej mu spojrzeć i obrócić
              się w prawo.
              Też się chyba uzależniłam, panowie śpią a ja piszę. Wczoraj wieczorem dorwała
              mnie straszna migrena – mąż dyżurował w nocy przy Grzesiu i tylko przystawiał
              mi do piersi a mały akurat miał noc na płacze. Dziś więc Kuba odsypia. Myślę,
              że ta migrena trochę od niskiego ciśnienia, trochę od zbyt dużej ilości
              gapienia się na monitor. Ale tak szybko minęła (normalnie trwa trochę dłużej).
              Basiu – już szukam namiarów, wkrótce ci podeślę.
              Agapolo – fajnie, że fotki Patusia większe, nawet chciałam o to do ciebie
              zaapelować. To przy cycu – rewelacja, jakby chciał powiedzieć „moje, wszystko
              moje”.
              Marto – witam i trzymam kciuki za ślicznego, kudłatego Gucia. A to żarłok
              jeden, cyc co godzinę?
              Chciałam się przyłączyć do życzeń dla Agnieszek ale widzę, że już po czasie.
              A jak tam Dzień Babci?
              Pozdrowienia dla wszystkich chorujących.
              Aneta
              • agapolo Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.01.04, 08:09
                Dzień dobry mamusie!
                To już powoli rytuał, że jestem a forum pierwsza. Ale uwielbiam czytać co u
                was i jak wasze maluszki. U nas z nowości też plucie Patryka śmiechu jest co
                niemiara. Co do wody to kąpiemy Pata czasem w dużej wannie z tatusiem i
                uwielbia to, po mamusi jest wodoloubny.
                Poza tym mamy już za sobą pierwsze jabłuszko- 17.01 nie smakowało, soczek z
                jabłek 19.01-smakował- klarowny bez cukru z gerbera, i soczek z jabłek i
                białych winogron-21.01-smakował-klarowny bez cukru z gerbera. Jutro próbujemy
                marchewkę ze słoiczka. Oczywiście napiszę jak reakcja.
                Odnośnie ząbków- czy smarujecie czymś dziąsełka swoich maluszków, bo ja chyba
                już powinnam zacząć, Patryk wręcz z wściekłością wkłada do buzi wszystko co
                się da i do tego zaczął mi w nocy popłakiwać, dzisiaj jakieś 3 razy,
                najbardziej nad ranem, wystarczy że podam mu smoczek i się uspokaja, ale nie
                wiem czym to jest spowodowane, czy to uraz po zastrzykach, bo już podczas ich
                brania zaczął popałkiwać, czy może zaczął się bać ciemności? a może bola go
                dziąsełka, itd już sama nie wiem...

                MARTAEL witaj serdecznie, bardzo się cieszę że dołączyłaś do nas. Jeśli
                czujesz się samotna zawsze możesz do mnie napisać, jesli oczywiście masz ochotę
                agapolo@interia.pl

                Pozdrawiam serdecznie
                Aga
                • abepe Ale ze mnie gapa 22.01.04, 10:36
                  Renatko! Ale ze mnie gapa - najpierw ci doradzam jak zamieścic zdjęcia, a potem
                  piszę o tych, ktore zamieściłaś. Ale to skutek pisania postów na raty i
                  wysyłania ich przed 1 w nocy.
                  Agapolo - fajnie, ż ewstajesz tak rano. Ja śpię z Grzesiem do 9.30 albo i
                  10.00. A zawsze był ze mnie ranny ptaszek. Tyle, że kładłam się przed 23 a nie
                  jak teraz grubo po północy. Zazdroszcze wodolóbstwa. My się zastanawiamy co
                  zrobi Grześ gdy zobaczy dużą ilość wody morskiej albo w jeziorze. Pewnie, żeby
                  go przyzwyczaić będziemy wiosna jeździć na spacerki na plażę albo ktoreś z
                  jezior dookoła.
                  U nas z nowości - kilkudziesięciominutowe monologi Grzesia oraz nogi w górze -
                  proste, rozkraczone, zgiete oraz zakładanie nóg na poręcz łóżeczka, gdy
                  przewróci się na bok. Dobra, lecę zjeść śniadanko.
                • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.01.04, 11:54
                  Czesc kobitki,
                  w koncu zasnal, to teraz czas na kawke i forum!!
                  Renato, pewnie Kubus potrzebuje troche czasu, zeby oswoic sie z taka iloscia
                  wody. Na pewno bedzie z niego swietny plywak! Kubus rzeczywiscie powazne,
                  zadumane minki robi, kto wie z tym filozofem…..
                  Dima tez ostatnio zada, zeby posiwecac mu wiecej czasu, znaaaaaacznie wiecej.
                  Czasami gardlo mnie juz boli od tej konwersacji. Niekiedy wystarcza mu tylko
                  to,ze na niego patrze, ale jak tylko odwroce wzrok wielkie niezadowolenie. To
                  zdarza sie przewaznie po poludniu, kiedy jest juz zmeczobny. Oj, wtedy tez
                  potrafi okropnie marudzic! Na szczescie pol dnia bawi sie ladnie sam, no prawie
                  sam.

                  Marta, mozemy sobie rece podac, dwa nieroby z nas, co hihi. Ja tez nie widze
                  sie w szkole, tym bardziej jako nauczyciel laciny czy greki, zeby
                  wysluchiwac "a na co nam to, po co, do niczego sie nie przyda" itp. Ale masz
                  racje,ze jakies konkretne zajecie, chociaz na 2-3 dni by sie przydalo.
                  Gucio naprawde tak czesto wola cyca?? Dima je teraz co 3h a i tak po 3 minutach
                  wypluwa cyca i tyle. Zaczynam sie bac, czy on sie najada. A jak pozostale
                  dzieciaczki, tez tak czesto cyckuja??

                  Aneto, a my z kolei smialismy sie z mezem,ze naszego Dimke to do SLD, bo on
                  baaaardzo lewicuje hihi. Mam nadzieje,ze juz sie dobrze czujesz, duzo zdrowka.
                  Gimnastyka Grzesia jest imponujaca!

                  Agnieszko (Agapolo), ja nie moge zobaczyc Twojego Patusia, nie chce sie
                  otworzyc buuu. Sprobuje pozniej. Dimka wczoraj sprobowal jabluszko. Nie bardzo
                  mu chyba zasmakowalo, bo krzywil sie okropnie. Dzisiaj sprobuje dac mu troche
                  wiecej. No ale nie ma macnych musi polubic nowe jedzonko!!
                  Ja smaruje dziaselka zelem "Calgel", ale wydaje mi sie, ze niezbyt pomaga

                  Dima, juz druga noc z rzedu przespal bez budzenia na jedzenie huuurrra! Mam
                  nadzieje,ze sie nie rozmysli. Zasnal ok 21 a pierwsza budzenie o 6 rano. Potem
                  cyc i jeszcze spanko do 8. Tyle ze ja i tak budze sie na karmienie o stalych
                  porach!

                  Pozdrawiam serdecznie i zycze milego dzionka
                  wiola
                  • martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.01.04, 12:20
                    Cześć,
                    Abepe - Rany, ale z Grzesia akrobata. U nas niestety Gustaw-Maruda-Cyc_Co
                    _Godzina- nieruchawy jest wielce. Rehabilitujemy się NDT Bobathem i czekamy na
                    poprawę. Jak na razie poprawy niet sad. Być może mamy na swoim koncie jakieś
                    jeszcze błędy pielęgnacyjne, o których nie wiemy... Niestety link, który podałaś
                    nam nie działa. Może napisz przy okazji jak tam dotrzeć ze strony Instytutu.
                    Będziemy dźwięczni
                    Enta - jaki ten Twój Bunio jest milutki. A jaki duuuży chłopczyk. Mój Gustawek
                    też urodził się sporawy (3930 i 58cm), ale teraz "przyrasta" raczej w wolnym
                    tempie. Ostatnio nawet pediatra się nas uczepiła, że synek za mało przybiera na
                    wadze i kazała nam wprowadzać zupki i kaszkę Sinlac. Sinlac ostatnio zaczął nam
                    obojgu smakować (miłe urozmaicenie dla "bezmlecznej" matki karmiącej), ale
                    marchewki ani w ząb. Marchewka była u nas wszędzie, tylko nie w brzuszku
                    Szanownego Gustawa. I te marchewkowe PLAMY. Po prostu nic ich nie rusza!
                    Uważajcie na nie dziewczyny! Niedawno się dowiedziałam, że na to cholerstwo
                    jedyną radą jest zaprać od razu po zabrudzeniu. Mnie to teraz nawet już Ace nie
                    pomogło. I ubranka poniszczone sad
                    Witka-U nas z Guciowym jedzeniem to jest tak różnie, że nigdy nie wiadomo kiedy
                    i ile on będzie jadł. Ma faktycznie takie dni, że jest głodny co godzinę. I
                    wtedy najlepiej się z nim po prostu zapakować na cały dzień do łóżka, bo można
                    dostać świra. Nic tylko je i je...Drugiego dnia dla odmiany potrafi zjeść bardzo
                    niewiele (hmmm, rzadko mu się zdarza). Ostatnio dokarmiamy się kaszkami i
                    marcheweczką. Tą drugą bez większego powodzenia.
                    A z pracą to jest tak, że chętnie bym sobie znalazła jakieś zajęcie w niepełnym
                    wymiarze godzin. Wchodzi w grę wszystko oprócz uczenia w szkole smile. Trochę mi
                    jest trudno ze względu na to, że jestem w opiece nad Gumisiem zdana tylko na
                    siebie: babcie mam daleko, mąż pracuje codziennie do 20.00. Ewentualnie jakaś
                    opiekunka wchodzi w grę, ale nie wiem, czy nie zabuliłabym za nią więcej, niż
                    wyniosłyby moje zarobki.
                    O rany Gumi się budzi złyyyy....
                    Agapolo-dzięki za maila, postawam się wkrótce napisać
                    pa
                    --
                    Pozdrawiam,
                    Marta, mama słodkiego Gucia (8.09.2003), który wygląda tak:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869
                    • anulkag1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.01.04, 16:03
                      Sniegu tyle, ze z wózkiem nie da się wyjść, ale nie żałuję, bo Antek jeszcze
                      chory, a przynajmniej ładny widok z okna. Młody pluje pięknie na nieszczęście
                      lekarstwami.

                      Praca: mam mieszane uczucia: chciałabym, ale...I widzę, że nie jestem jedyna z
                      tym problemem. Mgr broniłam w 6 m-cu ciąży, więc Antoś ma w tym swój udział,
                      teraz powinnam rozejrzeć się za pracą, ale ciągle to odkładam na później...

                      Magdo odezwij się - mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku.
                      pozdrawiam wszystkich serdecznie
                      Ania
                      • magda6811 JUZ JESTEM! 22.01.04, 17:26
                        Dziewczyny - napisałam wczoraj taki długi list do Was i potem wysyłał się
                        godzinę (no przesadziłam), nieświadomy doniosłej chwili mąż podszedł do kompa
                        i, jak gdyby nic, rozłączył. Rozwieść się nie rozwiodę, ale zwątpiłam do cna w
                        jego percepcję, bo wychodząc z pokoju ostrzegałam....
                        No więc jeszcze raz w skrócie - przede wszystkim życzenia dla naszych
                        Agnieszek!!! Kochane, trzymajcie się, jeszcze sporo imienin Was czeka zanim
                        swięto babci każe przenieść punkt świętowania w tę stronę.
                        WIELKIE dzięki za wszystkie Wasze myśli, troski, pytania o nas na Forum -
                        bardzo mnie to wzruszyło, gdy nadrabiałam wczoraj zaległości...
                        A u nas było iężko, oj bardzo ciężko - na stole leżą dwa skierowania do
                        szpitala zostawiane przez lekarki "na wszelki" - gdyby przestał jeść (bo czasem
                        ospa siada na wargach i dziąsłach i "gdyby nie zahamował z kupami" - bo ospa
                        (albo inny wirus) zamieszkał w poniedziałek w stefkowych jelitach. Groźba
                        odwodnienia u takich maluchów jest duża, idzie to szybko, więc gdyby Wasze
                        pociechy zaczęły nagle robić więcej niż 5 kup dziennie (albo były by one
                        nieciekawe) lećcie po Gastrolit (p/odwodnieniu) i wzywajcie lekarza. Dalej to
                        polecam Nifuroksazyd, który i mi wiele razy życie ratował. Kto wie, może się
                        okaże, że te ostatnie kupy ze sluzem to nie była alergia ale już wirusek
                        wykluwający się cichcem podstępnie.
                        Ospa powoli przechodzi do historii (Stefkowa, bo po mojej tylko slady gencjany
                        z braku czasu na kąpiel - to była wersja "soft" "dla ubogic"). Mamy jeszcze
                        katar darowany od ojca i siostry, ale to jz same znacie, więc nie jesteśmy zyt
                        egzotyczni. A pomysleć, że Agata w ogóle nie chorowała na takie świństwa i
                        pierwszy katar to chyba miała w wieku 1,5 roku... No cóż nie miała starszej
                        siostry!
                        CZARKA, AGAGA - jestem na bieżąco więc donoszę, że ospa uodpornia na całe życie
                        (niezależnie od wieku pzebycia) na ospę a półpasiec to wersja dla tych, którzy
                        juz mieli ospę i po kontakcie z nia mogą w chwili słabosci organizmu na
                        półpaśćca (ja się to pisze!!!) zapaść. agaga NIE MARTW SIĘ WIĘC BO RACZEJ W
                        DRUGĄ STRONĘ NIKT SIĘ NIE ZARAża - ja jestem przykładem, moi rodzice
                        przechodzili tpo świństwo a ja na ospę nie zapadłam....aż do teraz.
                        Co do innego jedzenia, to na razie oszczędzę nam atrakcji, ale myśle, że już
                        pora jeśli kto chce. Agatka w tym wieku dostawała soki jabłkowe i tylko
                        cycuszek i tak do 7 mirsiąca.
                        A co do pracy - w końcu lutego wracam i pewnie ze trzy razy na 4-5 godzin będę
                        tam spędzać. To plusy wolnego zawodu - miusy sa takie, że muszę pzygotowywać
                        się w domu. Właśnie czytałam (do ery ospy) książkę o tarantyźmie - to rzecz o
                        ludziach (rzekomo) ukąszonych przez tarantule (na południu Włoch), których
                        leczy się muzyką (grając tarantele). Taki delikwent ruca się w szale, wywija
                        tekami i nogami a kiedy usłyszy muzykę zaczyna zbornie tańczyć i może tak nawet
                        kilka dni. Zastanawiał się w czasie lektury, czy Stefka nie ukąsiła kiedyś
                        jakaś polska odmiana tarantuli (sprawdzę włącżając mu tarantele) bo czasami,
                        gdy cierpi na nadmiar energii to wywija rekami i nogami jak potepiony. Jak milo
                        patrzeć, że znowu to robi. Przez te straszne dni nie miał na to w ogóle siły...
                        Dzewczyny, nie wiem, czy już o tym pisałam, ale b.łagodzą, koją i kapiele z
                        krochmalem (kilka dziennie), jakby nie daj Boże dopadła Was kiedyś ospa -
                        polecam.
                        AGAGA - pyatałaś o pomoc męża - no cóż, zawiózł dzisiaj tzw. "kał na badanie",
                        wozi Agatkę, mogę się nawet umyć, czy ugotować obiad, ale tak
                        się "nieszczęśliwie" złożyło, że jutro ma wysłać rozdział książki, więc nerwowo
                        krążył między Stefkiem, mną i komputerem... Postaram się
                        następny "kryzys" "zaplanować" w dogodniejszym dla męża terminie. gdybym tego
                        nie przetrzymała (bo deficyt snu pzekracza już europejskie normy) to
                        pamietajcie, że złożyłam swoje nie najmłodsze życie na ołtarzu nauki. Książki
                        nawet nie pzeczytam bo prawo spółek jakoś mnie nigdy nie pociągało...Dziwna
                        jakaś jestem...
                        Dziewczyny, tak pięknie kwitnie nasz wrześniowy wątek, tyle nowych twarzy
                        (witaj Marto), że serce rośnie i łza się w oku kręci. Dopiero co byłysmy "w
                        oczekiwaniu"... Żeby tak jeszcze JUSTICYA i AGACHOD się odezwały...
                        Pozdrawiam Was mocno, mono, mocno....Magda
                        • abepe Jeszcze raz adres do podręcznika. 22.01.04, 19:54
                        • abepe Jeszcze raz adres do podręcznika. 22.01.04, 20:03
                          Faktycznie, adres coś nie chodzi, spróbowałam więc dojść inaczej i może sie uda
                          www.infoobywatel.gov.pl/zis/opieka_zdrowotna-nad-matka-i-dzieckiem/porod/poradnik_IMID/
                          Na tej stronie trzeba po prostu kliknąć Podręcznik i sie ładuje (jest w pdf,
                          więc trzeba mieć Acrobat Readera. Miłej lektury!
                          MAGDO - miło, że jesteś i dobrze,że masz humor - podziwiam. I pozdrów męża.
                          Juniorów uściskaj.
                          Anulkag - ja plującemu lekarstwami Grzesiowi aplikowałam je zakraplaczem
                          bezposrednio na język i z pokarmem albo podczas karmienia, tak bokiem. Po kilku
                          dniach łykał już z zakraplacza bez dodatków i sie nawet nie krzywił na bardzo
                          kwaśną witaminę C.
                          Pa
                          • martael Re: Jeszcze raz adres do podręcznika. 22.01.04, 22:37
                            Cześć,
                            Abepe - badzo dziękuję działa i na pewno się przyda. Szczególnie mojemu mężowi,
                            który czasami nie wie jak trzymać synusia, żeby było im obu dobrze i wygodnie.
                            Witajcie Magdo i Anulko! Magdo - nie lada miałaś przeprawę z tą ospą sad Dobrze,
                            że choróbsko przechodzi już do historii.
                            Anulko - Z tymi lekarstwami to faktycznie zakraplaczem (alias kroplomierzem)
                            najwygodniej i bezboleśnie niemal. Ja mam do podania Gumisiowi z rańca: witaminę
                            B12, kwas foliowy (w tabletkach!, które muszę pokruszyć) cebion i - jak już
                            paskudnie to paskudnie: D3. Robię z tego wszystkiego razem obrzydliwą miksturę
                            z wodą i zakraplaczem do buźki hop. Już dwa miesiące tak dziecinę - anemijkę
                            moją dręczę. Początki były trudne, ale teraz to już nawet nie zauważy kiedy te
                            paskudztwo połyka.

                            No więc dobrej nocy Wam życzę wszystkim
                            Marta wraz z Guminiem, który nie śpi paskudnik jeszcze. I pewnie jeszcze trochę
                            pobaluje wink
                  • dzoaska Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.01.04, 09:36
                    Dziewczyny, dzieki za wszystkie odpowiedzi dot. powrotu do pracy. Z pewnoscia
                    bedzie mi ciut lzej wiedzac, ze nie jestem sama. A wiec zazdroszcze wszystkim
                    mamom, ktore moga dluzej opiekowac sie swoimi pociechamy i lacze sie duchowo z
                    mamami pracujacymi smile
                    Hurra - Adas wczoraj kilka razy przewrocil sie z brzuszka na plecy. Jest to
                    dla mnie niesamowite, ze dziecko w ciagu jednego dnia potrafi nauczyc sie
                    czegos nowego. Teraz budzi sie tylko raz na jedzonko - ok. 4:00 rano. Mam
                    nadzieje, ze tak mu zostanie a moze niedlugo nawet zrezygnuje z butelki?
                    Natalka po moim powrocie do pracy budzila sie do jedzenia (byla na piersi) co
                    1,5 godziny - przez rok. Bylam ciagle niedospana mam wiec nadzieje, ze przy
                    Adasiu bedzie inaczej.
                    Dziewczyny, gdzie chodzicie na basen? Ja mam co prawda blisko basen "Pod
                    orlem" ale wydaje mi sie, ze zajecia sa dosc drogie - 200 zl za 10 zajec (30
                    min). Bede wdzieczna za jakies informacje.

                    Pozdrawiam i zycze udanego dnia. W warszawie za oknem dosc optymistycznie -
                    lekki mrozik i sliczne sloneczko.

                    Dzoaska
                    • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.01.04, 17:02
                      Czesc dziewczyny,

                      Magdo, nareszcie dobre wiesci!! Ciesze sie ogromnie,ze wszystko powoli wraca do
                      normy. Podziwiam Cie, ze tak swietnie sobie z ta ciezka sytuacja poradzilas. Ja
                      na pewno spanikowalabym ostro. Mam teraz z kogo brac przyklad w podobnych
                      sytuacjach. Naprawde podziwiam…..

                      Marto, my tez cwiczymy metoda NDT Bobath. Widac juz niewielka poprawe,
                      zobaczymy co bedzie dalej.
                      Ja tez niepredko bede mogla znalezc jakies zajecie, bo tesciowie I rodzice 350
                      km od W-wy niestety.

                      Ja tez mam zamiar juz wprowadzic kaszke, ale nie mam pojecia jaka,
                      kukurydziana?? A drogie mamusie mam pytanko w zwiazku z tym. Te kszke to
                      rozrabiac z woda, czy z mlekiem modyfikowanym? a jesli mlekiem to jakim?
                      Myslalm o swoim, nawet jestem po heroicznej probie odciagniecia mleka (ok 5
                      rano, bo wtedy jest go najwiecej), ale srednio to wyszlo, nie bardzo jest co
                      odciagac. Poradzcie prosze.

                      Jestesmy juz po jabluszku. Jednak Dima dostal okropnie czerwonych policzkow,
                      jakby odmrozonych. Nie wiem, czy to mroz, chociaz zawsze smaruje buzie dosc
                      grubo kremem Nivea, czy to jablko. Pani w aptece powiedziala,ze jablko pewnie
                      bylo za kwasne. Sama nie wiem, ale na razie z jablkiem koniec. Poradzila mi
                      sprobowac brokula???? Dzis policzki wygladaja juz normalnie.

                      Dima ladnie je z lyzezcki. Moze dlatego, ze od samego poczatku dostawal wit D3
                      i C lyzeczka . nigdy nie plul. No, ostatnio troche to jablko wypluwal.

                      Sciskam mocno
                      wiola
                      • enta1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.01.04, 18:09
                        witajcie piekne mamy i nie mniej piekne dzieciaczki! własnie sobie ogladałam zdjecia dzieci i stwierdzam, ze sa najpiękniejsze na swiecie.
                        nareszcie leniwy bunisław drgnął. wczoraj obrocił się z plecków na brzuszek, dziś odwrotnie - opornir mu to idzie, ale zawsze. stwierdziłam że on jest po prostu leniwy - nawet jak ma zabawke w zasięgu ręki to się nie onroci tylko patrzy sie na nią. pewnie, lepiej się przyglądać niż sięgnąć raczką, obrocić się troszkę. za to obroty wokół własnej osi i podrzyucanie pupki do góry ma w małym palcu. za to mu się repertuar jezykowy powiekszył - piska!
                        abepe - nic nie szkodzi, ja też jestem niezła, najpierw proszę o radę a potem sprawdzam na forum. wszystko na odwrót, jak mój syn. ciekawa zależnośćsmile
                        martael - polonistki wszystkich krajów łączmy się w niechęci do szkoły.na szczęście mnie też ominęło to szczęście. a i jeszce jedno - bardzo mi się spodobało niezwykłe imię Gucia, uśmiałam się szczerze. a może mu twoje jdzonko nie wystarcza, tak sobie mysle, ze przed przejsciem na butelke bunislaw tez zarl co 5 minut.
                        agapolo - ja tez nie moge zobaczyc wiekszego Patusia crying
                        witka - dawalam kubie kaszke kukurydziana, dzis sprobowalismy kleiku ryzowego (bo njie moge namierzyc kaszki ryzowej bez "smaku"). jak dla mnie kleik lepszy, kubie to chyba wsio rawno ( ale on zje wszystko. prawiesmile, sloiczkow nie chce). instrukcja obslugi jest na kazdym opakowaniu, ja robie na bebilonie. na swoim tez mozesz (konsultowalam to wszystko z lekarka, ale wiesz kazde dziecko inaczej reaguje wiec moze ty tez zapytaj). co do policzków to kuba tez ma rumiane (chyba po marchewce), jabłka woli kwaśne, a brokułek dobry jest. mozna go wprowadzac wczesniej (czytałam i lekarka tez mi to mowiła)
                        dzoaska - ja co prawda z krakowa ale ceny basenu te same. moze to takie ogolnopolskie?smile
                        pozdrowionka dla małych plujek, zyczenia powrotu do zdrowia dla stefanka i magdy oraz pozdrowionka dla wszystkich mam i ich cudownych dzieci
                        renata i kuba
                        • agapolo Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.01.04, 19:16
                          Dzień dobry mamusie,
                          Jeśli chodzi o powiększone zdjęcia Pata to są zamieszczone przez panią
                          moderator w wypowiedziach, więc musicie po prostu otworzyć komentarze.
                          Przynajmniej taką mam nadzieję.

                          Patuś

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10167534
                          • mamagabuli Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.01.04, 20:23
                            Kochane emamy i kochane maleństwa!!
                            Bardzo rzadko piszę,ale prawie na bieżaco śledzę Wasze posty.
                            Moja Gabrysia skończyła 19 stycznia 4 miesiace.Byliśmy w tym czasie na
                            szczepieniu.Ważyła wtedy 7100(waga urodzeniowa 3400) i ma 63 cm(54cm.Bardzo się
                            ciesze ze ładnie przybiera na wadze.Ale za to mamy problemy z jej skórka na
                            policzkach.Ciągnie sie to juz od kiedy skończyła 2 tygodnie.KAżdy lekarz co
                            innego mówił.Zaczęło sie od niewinnych krostek,a skończyło sie na
                            suchych,swędzących plackach na policzkach.W końcu wybralismy się do
                            dermatologa.Powiedział ze to jest skazowe i przepisała masć na
                            sterydach.Starsznie się bałam ja tym smarowac,ale jak widziałm jak się drapie
                            to nie miałam wyjscia.Dwa posmarowania i ogromna poprawa.Ależ to musi mieć
                            silne działanie.Mam ja smarować góra 3 dni.Zobaczymy.Ale to ne zmienia faktu,ze
                            musi być na cos uczulona.JAk tylkojej to zejdzie,to będe sprawdzac reakcję na
                            to co ja jem.POnoć dzieci z tego wyrastają.Oby to była prawda.
                            JA mam teraz sesję,zaliczenia.Już nie wiem za co mam się zabrac.Przyjechała do
                            mnie siostra do pomocy.Pociszam sie tym ze to już ostatnia tak sesja.A potem
                            obrona.Praca stoi praktycznie w miejscu.
                            Do tego wszystkiego mam możliwosć podjęcia pracy od lutego.Strasznie ise tego
                            boje,jak to wszystko pogodze.Dobrze, ze mąż pracuje na 18.Szkoda by było z tego
                            nie skorzystać,tym bardziej ze tak ciężko teraz o pracę.
                            Ok.Alez sie rozpisałam.
                            Wszystkim mamomi ich dzieciaczkom zyczę zdrówka i dużo siły na zmagania dnia
                            codziennego.

                            Pozdrawiam.
                            Sylwia i GAbrysia
                            • martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.01.04, 21:34
                              Halo Babuszki!
                              Byliśmy dzisiaj u pediatry i hurra! W dwa tygodnie przybyło nam pół kilo
                              obywatela więcej. No i co najważniejsze od połowy lutego odstawiamy paskudne
                              prochy i żelazo. Może nareszcie zobaczę więcej mego uśmiechniętego
                              syneczka-słoneczka, bo brzuszek tak nie będzie go bolał.
                              Dzoaśka – Cześć  Pogratulować wyczynów Adasia. Ja z utęsknieniem czekam na
                              Guciowe przewroty. Niestety na razie nie chodzimy na basen. Jakoś nie mogę się
                              zdecydować: a to jestem chora, a to Gumiś podejrzanie kicha…W sumie sama
                              niewiele wiem na temat basenów. Kiedyś dużo się pisało o basenach na forum
                              „Warszawa”. Podsyłam Ci takie dwa linki, może będą pomocne:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=611&w=10255953&v=2&s=0
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=611&w=10263023&v=2&s=0
                              Ja mam najbliżej na basen Na Uboczu i na SGGW, bo mieszkam na Ursynowie. Ale
                              niestety nie znam cen. A gdzie jest ten basen „Pod orłem”? Na Grochowie?
                              Witka - W temacie Bobathów u nas dzisiaj jakby lepiej (ćwiczenia nie szły
                              przynajmniej tak opornie jak zazwyczaj wink). Ale generalnie to mamy duży problem
                              z leżeniem na brzuszku i podporem: łapki uciekają Guciowi do tyłu jak
                              zaczarowane…No i problem też mamy z cierpliwością kochanego Guminia: a raczej
                              jej brakiem odnośnie ćwiczenia.
                              A moi teściowie i rodzice też (łącznie wink) około 350 kilosów. Jedni w Mławie, a
                              drudzy w Białymstoku. Ale…ma to też swoje jaśniejsze strony. Przynajmniej nie
                              zasypują nas z całych sił swoją troską o wnuka.
                              Jeżeli chodzi o kaszkę to ja wprowadziłam kaszkę Sinlac z Nestle. Nie pamiętam
                              już z czego jest zrobiona (wyrzuciłam pudełko), robię ją z wodą (początkowo z
                              własnym mlekiem) i jest bardzo smaczna. Jedyny minus - cena około 20 złotych .
                              Szkoda, bo bardzo Gumiemu smakuje.
                              Enta – A wiesz, że ja czasami mówię na Gucia Gumisław . Tylko głupio mi było tu
                              od razu pisać, bo to dopiero byłby śmiech wink)))))). Siostra mojego męża mówi, że
                              jak Gumiś podrośnie to mi dopiero da Gumisława. A jak sobie jeszcze policzy, że
                              ślub braliśmy w lipcu 2003, a on się we wrześniu urodził…. Szkoda gadać, będzie
                              ciężko…
                              Agapolo – Zdjęcie przytulonego do piersi Patusia jest takie śliczne, że aż mi
                              się łezka w oku zakręciła. Słodki chłopaczek. No i faktycznie są duże fotki dalej.
                              Mamogabuli – Ja też miałam problem z cerą mojego synka. Skończyło się na
                              gruntownej rewizji mojego jadłospisu. Okazało się, że winne jest mleko krowie
                              pod każdą postacią (zwykłe, proszkowane, serwatka). Jak jakaś rzecz miała mleko
                              w składzie to od razu była wysypka. Teraz powoli wprowadzam zakazane potrawy.
                              Przy innych jest lepiej, przy drugich gorzej.
                              Powoli czytam zaległe listy z tego wątku i mam nadzieję, że niedługo lepiej Was
                              przez to poznam. Strasznie tu miło na tym forum wink)
                              A gdzie jest Młodamama – założycielka wrześniowego wątku? Pamiętam ją jeszcze z
                              ciążowych forów, na które z rzadka pisywałam. Mam nadzieję, że wszystko u niej w
                              porządku.
                              Pozdrawiam Was serdecznie
                              Marta Eliza


                              --
                              Pozdrawiam,
                              Marta, mama słodkiego Gucia (8.09.2003), który wygląda tak:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869
                              • martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.01.04, 21:38
                                No i się wysłało skopiowane z Worda z pytajnikami tam gdzie miały być uśmieszki
                                . No nie mogę, ale paskudnie to wygląda sad((((. Dobra, udawajcie, że zamiast
                                ?)))) widziałyście smile))))
                                --
                                Pozdrawiam,
                                Marta
                                • wiki41 Re: jedzonko; audiolog 23.01.04, 22:09
                                  Cześć Dziewczyny,
                                  z zainteresowaniem czytam Wasze doniesienia o pierwszych pokarmach
                                  pozamlecznych. Patryk bardzo uważnie śledzi wzrokiem każdy nasz kęs, sądzę że
                                  to znak, że zjadłby już coś nowego. Jak przyrządzacie kaszkę na mleku -
                                  normalnie gotujecie na tym mleku (wtedy chyba traci wiele wartości) czy gotuje
                                  się na wodzie i dodaje do mleka?

                                  GABRYSIU - podobnie jak Marta sądzę, że chodzi o skazę białkową. Znam to tylko
                                  z opisów, ale tak to chyba wygląda. Może spróbuj całkiem wyeliminować mleko i
                                  jego przetwory z Twojej diety. To chyba trudne, sama chciałam je ograniczyć,
                                  ale stale mam ochotę na jogurty, serki, budynie... To chyba zapotrzebowanie na
                                  wapń. Ale na pewno można jadać ser żółty, zdaje się, że także jogurty (są mocno
                                  przetworzone).

                                  A czerwone policzki chyba mogą wystąpić właśnie po jabłku - MAGDA, to Ty chyba
                                  kiedyś pisałaś, że po soku jabłkowym, wypitym przez karmiacą mamę, czasem robi
                                  się czerwona pupa (dziecku, nie mamiesmile

                                  I jeszcze pytanko - moja pani pediatra skierowała nas na badanie do poradni
                                  audiologicznej w CZD. Chyba dlatego, że mówiłam jej, że Patryk bardzo
                                  gwałtownie reaguje na niektóre dźwięki (trzaski, szelesty). Przy zapisywaniu w
                                  CZD powiedziano mi, że to za późno na badanie, bo robi się do 4 miesiąca, a
                                  Patryk dostał termin juz po czwartych "urodzinach". Robiłyście takie badanie?
                                  I czy Wasze dzieci też mają takie dźwięki, których bardzo nie lubią?

                                  MAGDA - witaj wśród zdrowych, naprawdę byłaś dzielna. Juz te skierowania do
                                  szpitala niejednego wpędziłyby w ciężki stres (mnie na pewno).

                                  Pozdrawiamy,
                                  Wiki z Patrykiem


                                  • witka06 Re: jeszcze o jedzonku 23.01.04, 22:17

                                    dzieki serdeczne za podpowiedzi. kupilam kleik ryzowy, bo kaszki akurat nie
                                    bylo i zglupialam. napisali,zeby na 100ml mleka czy wody dodac 3g kleiku. ile
                                    to jest 3g kleiku?? ten kleik to ma byc takie rzadkie nie wiadomo co? wygladalo
                                    troche jak woda z grubsza warstwa osadu ble. jak to zrobic, zeby nadawalo sie
                                    do jedzenia?
                                    pozdrowionka, dobranoc
                                    wiola
                                    • jasko_mama Re: jeszcze o jedzonku 23.01.04, 23:51
                                      Hej!
                                      Dzoaska i Renata gratuluję szkrabowych przewrotów. Ja niestety tak jak Marta
                                      nadal czekam, a Amanda wyglada jakby nic sobie z tego nie robiła. „Roluję” ją,
                                      nawet to lubi, ale sama nie przejawia zainteresowania przewrotkami. Jeden raz
                                      tylko po przeturlaniu jej na brzuszek, jak jeszcze nie wyjęła rączki spod
                                      brzuszka to zainteresowałam ją zabawką i wyciagnęłą druga rączkę, żeby ją
                                      złapać i moment była na pleckach. Nie tracę nadziei, że wreszcie to polubi i
                                      będzie sie przewracać, ale juz sie naprawde denerwuję. Jeszcze wczoraj
                                      odszukałam jakąś gazetę, gdzie akurat jest o rozwoju pięciomiesięczniaka i co
                                      np. zgłoś sie do lekarza, jeśli Twoje dziecko nie przewraca sie z plecków na
                                      brzuszek; bardzo rzadko gaworzy. Oczywiście to były dwie rzeczy chyba z osmiu,
                                      ale... Licze, że tak jak Adaś Dzoaski ruszy z dnia na dzień. Łapanie się za
                                      nóżki i przewroty na boczki tez poszły w jeden dzień. To rzeczywiście
                                      niesamowite smile Przy okazji Aneta jeszcze prosze Cie o te namiary na neurologa.

                                      A co do nowego jedzonka to u nas jeszcze czeka i tez mam problem na czym robić
                                      te kaszki - mleka matki przeciez nie mozna gotować, no i też nie wiem jak z ta
                                      rzadkością - 3g to dwie płaskie łyżeczki (wyczytałam na jednym z opakowań),
                                      więc raczej kaszka do picia niż do jedzenia. Doswiadczone mamy poradzcie.

                                      A czerwone policzki i szczególnie takie, które dziecko drapie to typowy objaw
                                      skazowy. Na szcęście tylko czytałam. Za to o czerwonej pupie dziecka od soku
                                      jabłkowego to ja kiedys piasałam - oj Amanda przezyła to strasznie!, więc tez
                                      teraz mam obawę przed podaniem jej jabłuszka, a wszyscy zalecaja to na
                                      pierwszy posiłek po kaszce i soczku. Chociaż jak jadłam jabłka to nic się nie
                                      działo,tylko jak piłam soki to na drugi dzień gigantyczne odparzenie pupci
                                      Małej!

                                      A Dziewczynom wracajacym do pracy to jednak chyba zazdroszczę. Chyba trochę
                                      dostaje do głowy siedząc tylko z Małą, a napewno strasznie sie rozleniwiłam :-
                                      ( Spanie do 9.00, potem kapiel, śniadanko, krótka zabawa i właściwie do
                                      wyjścia na spacer ok. 12.00 juz nic, po południu obiad, zabawa, w międzyczasie
                                      jakiś serial, potem kapiel, spanko Małej, look na forum i sen. I tak
                                      codziennie. Mnie jednak mobilizuje do działania konkretnie wyznaczone zadanie,
                                      jak trzeba skończyc jakiś projekt to nie ma siły zawsze zdążę i zazwyczaj
                                      jeszcze w trakcie zrobie kilka innych rzeczy, a jak nie ma pilnej potrzeby to
                                      tak mija dzień za dniem... Każdy medal ma dwie strony.

                                      Jutro ide do fryzjera może mi się polepszy humor, oby!

                                      pozdrawiam cieplutko Basia
                                    • magda6811 Re: jeszcze o jedzonku 23.01.04, 23:59
                                      Witajcie.Niestety czerwone, szorstkie poliki to rzeczywiście najczęściej oznaka
                                      alergii. Piszecie o polikach a kompletna cisza we wstydliwej sprawie kup.
                                      Oprócz malowanych polików zwykle coś jest nie tak jeszcze i tu - śluz, zielony
                                      kolor... Jeżeli te objawy idą w parze, to chyba nie ma co mysleć o mrozie i
                                      innych przycznach...niestety. Ja ciagle jestem jeszcze "bezmleczna" i skręca
                                      mnie na widok wszystkich białych serków i jogurtów. Jak Stef dojdzie do siebie
                                      wznowię eksperymenty. Przyznam, ze ja nawet nie jem żółtego sera.
                                      A Wiki masz rację, rzadko bo rzadko, ale nawet jabłko (znam jednego takiego)
                                      może uczulić. Gorzej, nawet marchewka, ale to już ponoć wyjątkowy pech.
                                      Dzisiaj Stefek też już się kręcił i z pleców na brzuch i z brzucha na plecy.
                                      Trochę schudł i zaraz poczuł się jak sportowiec. Skąd on ma jeszcze tyle siły!
                                      Dziewczyny - należy się Wam sprostowanie - ja wcale nie byłam dzielna. Może ten
                                      mój ton wprowadził Was w błąd. Kiedy lekarka zostawiła to skierowanie to się
                                      rozpłakałam, ale potem zaczęłam intensywnie "pracować", żeby tam nie trafi.
                                      Sumiennie podawałam Gastrolit, dopajałam etc. Byłam spanikowana jak cholera,
                                      ale Stefek wpatrywał się we mnie tymi swoimi oczyskami i badał "to już ze mną
                                      tak źle mamo, że płaczesz?" I ja wtedy musiałam się uśiechać, śpiewać,
                                      opowiadać tysiące historii, żeby on się nie kapnął i żeby zagłuszyć swój lęk.
                                      Nic tak dobrze nie robi choremu dziecku jak zrównoważona, uśmiechnięta i
                                      spokojna matka. Sama to pamiętam z dzieciństwa. Mój ojciec wpadał w panikę i ja
                                      wtedy marzyłam żeby on wyszedł, żebym była ylko z mamą - zawsze spokojną.
                                      Pamiętam, ze po jakiejś reakcji ojca (rano miałam b.wysoką gorączkę) - zaczęłam
                                      pytać, czy ja umrę mamo? Nasze dzidziusie doskonale czują co się w nas dzieje.
                                      Zaczęłam sobie tłumaczć, że jeżeli pojedziemy do szpitala to po toby, nic mu
                                      się złego nie stało, żeby go nawodnić, pomóc... Na szczęście nie było trzeba.
                                      Dziewczyny, jestem pewna w 100%, że znalazłybyście siłe do działania w takiej
                                      sytuacji. Po prostu jeszcze o tym nie wiecie, bo na szczęście jeszcze nie
                                      musiałyscie tego sprawdzać. I oby jak najdłużej. Moim najgorszym przeżyciem
                                      była nagła utrata przytomności u 3-letniej wówczas Agatki. Ja z nią sama w
                                      pustej ulicy na Helu a dziecko leży z otwartymi oczami i nie oddycha.
                                      Wiedziałam, że nikt mi nie pomoże, że MUSZĘ coś zrobić. Pamiętajcie, nawet u
                                      naszych niemowlaków "życie" (-oddech) przywraca się dmuchając w twarz.
                                      Przewróciłam ją jeszcze głową w dól i z powrotem do góry i zaczeła oddychać. No
                                      cóż, ale kiedy ona była w wieku Stefka nie wiedziałam jeszcze co to katar, czy
                                      gorączka u dziecka.
                                      Piszcie o eksperymentach żywieniowych, będę się od Was uczyć. Kaszka Sinlac już
                                      czeka na powrót do naszego menu.
                                      Nocne całuski dla wszystkich - magda
                                • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.01.04, 10:19
                                  hej Martael- ja też jestem z Ursynowa, z Kabat, a ty?
                                  możemy się umawiać na spacerki do lasujak gdzieś niedaleko mieszkasz.
                                  pozdrawiam,
                                  Justa mama Adasia.
                                  • martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.01.04, 12:17
                                    Cześć Justakoko,
                                    A ja jestem z Natolina smile)) I bardzo chętnie z Tobą pospaceruję. A teraz
                                    najczęściej chodzę do Alei Kasztanowej. Daj znać na maila: witkaca@tlen.pl to
                                    się umówimy na jakiś dzień.
                                    --
                                    Pozdrawiam,
                                    Marta, mama słodkiego Gucia (8.09.2003), który wygląda tak:
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869
                                    • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.01.04, 12:54
                                      Czesc dziewczyny,

                                      Agapolo, zdjecie Patusia z piersia rewelacyjne. Moze powinnas na jakis konkurs
                                      wyslac. Jest naprwde wzruszajace.
                                      Sylwiu, dobrze,ze sie odezwalas, bo juz sie zastanawialysmy co u Was. Ogromnie
                                      mi przykro, ze Gabrysie dopadla ta wstretna skaza. Ale tez slyszalam od wielu
                                      mam,ze to z czasem przechodzi jak reka odjal,czego z calego serca zycze.
                                      Trzymaj sie dzielnie i powodzenia na egzaminach, nie dziekuj!!

                                      Marto, 1/2 kg w 2 tyg, no niezle!!! Dima na szczescie jak dotychczas znosi
                                      dzielnie te cwiczenia. Raz tylko rozbeczal sie po 20 min. bo akurat nadzeszla
                                      pora jego drzemki nie mial zamiaru z niej zrezygnowac! Dimie tez uciekaja
                                      raczki do tylu. Ma bardzo mocne miesnie plecow tzw. prostowniki, ale za to
                                      miesnie brzucha bardzo slabe i dlatego nie mozemy chodzic na basen, bo tam jest
                                      najwiecej cwiczen na brzuchu, a my akurat musimy tego unikac. No, ale co sie
                                      odwlecze to nie uciecze!

                                      Wiki, Dima tez czesto reaguje przesadnie na niewielkie dzwieki. Czasami jak
                                      zasnie to chodzimy z mezem na palcach,zeby sie nie wzdrygal. Potrafi sie tak
                                      wzdrygac nawet po zatrzeszczeniu parkietu na podlodze itp.mysle,ze zle robimy,
                                      ze staramy sie o taka bezwzgledna cisze, bo to moze tylko potegowac jego
                                      wyczulenie na wszelkie halasy. Juz sie boje jak zrobi sie cieplo i pootwieram
                                      okna. Mieszkamy przy baaardzo ruchliwej ulicy. Nie zawsze tak jest. Zdarza
                                      sie,ze cos upadnie na podloge a on nic, spi dalej. Ale jak to, odmowili Ci
                                      zrobienia tych badan??? Nie pomyslalm,ze to moze byc niepokojace, a raczej ze
                                      swiadczy o dobrym sluchu…..

                                      Basiu, mysle, ze nie powinnas sie przejmowac, ze Amanda nie przewraca sie na
                                      boczki itp. Zobaczysz, ze przyjdzie na to czas. Dima tez nie robi jeszcze wielu
                                      rzeczy i zarowno pediatra, jak i rehabilitantka zapewniaja, ze jeszcze jest
                                      czas na martwienie sie. Po prostu potrzebuja wiecej czasu. Ale oczywiscie, ze
                                      wizyta u neurologa nie zaszkodzi. Na pewno uslyszysz, ze wszystko jest w
                                      najlepszym porzadku!

                                      Ja podobnie jak Ty, jesli mam konkretny termin to zrobie wszystko chocby sie
                                      palilo, ale jesli nie mam motywacji to sama nie moge sie zebrac. Moj dzien
                                      wyglada tak jak Twoj. Nawet czasem nie wiem jaki jest dzien tygodnia, bo kazdy
                                      wyglada tak samo. Ostatnio kupowalam gazete. Pani podaje a ja do niej a gdzie
                                      dodatki i telewizyjna?? Na co ona, ze telewizyjna jest w piatek a nie w srode!
                                      Glupio mi sie zrobilo. Naprawde myslalam,ze to piatek! Czekam na wiosne a wtedy
                                      ruszam w swiat. Objade chyba cala rodzine w kazdym zakatku Polski!!!

                                      Magdo, ja i tak uwazam,ze bylas bardzo dzielna i zadne Twoje 'sprostowanie"
                                      tego nie zmieni!! Ja jestem po kursie pierwszej pomocy (swego czasu pracowalam
                                      w USA jako instruktor plywania z dzieciaczkami 4-5lat i ratownik, wiec
                                      musialam) ostatnio wlasnie zastanawialm sie, czy potrafilabym zachowac zimna
                                      krew w przypadku wlasnego dziecka. Obawiam sie,ze wszystko bym zapomniala!!

                                      Koncze, lece ogarnac mieszkanie, bo tesciowie juz w drodze!!!!

                                      Dziewczyny, a moze ktoras jest z Pragi pld (saska kepa)??? Super by bylo!!

                                      Pozdrawiam serdecznie i milej soboty zycze, odpoczywajcie!!!!!
                                      wiola

                                    • abepe BASIU! 24.01.04, 13:21
                                      Basiu, oczywiście pamietam o neurologu dla Ciebie. Wysłałam SMS do tej
                                      dziewczyny ze Starogardu ale nie odpowiada. Dam jej jeszcze jeden dzień i
                                      zadzwonię.
                                      Co do lekarzy trójmiejskich to chcę się upewnić, czy moje namiary aktualne. We
                                      wtorek zadzwonię do pracy, jest tam wtedy moja szefowa, która jest lekarzem o
                                      specjalizacji rehabilitacja. Będzie wiedziała najlepiej. Niestety nie przyjmuje
                                      prywatnie a do naszego ośrodka musiałabyś mieć skierowanie od neurologa
                                      właśnie.
                                      Mam nadzieję, że możesz zaczekać kilka dni. Pozdrawiam.
                                      Aneta
                                      • mlodamama Re: BASIU! 24.01.04, 16:16
                                        Witajcie,
                                        nie odzywam sie bo dużo mam roboty.Po pierwsze sesja a po drugie zaczęłam
                                        rozkręcać firmę. Trochę to może szalone gdy sie ma dziecko 4 miesieczne ale ta
                                        szansa może się ponownie mi nie przytrafić. Ma to być coś na kształt Dochnal-
                                        Zień. Znalazłam babkę,która to ze mna poprowadzi,ma ona duże znajomości w
                                        kręgach potencjalnych klientek, jest sponsor.Lepiej być nie może. Ja mam
                                        zajmowac się głównie projektowaniem ale też "prowadzeniem" krawcowych. Na
                                        razie jesteśmy na etapie szukania i kupowania materiałów.Trochę mam wyrzuty
                                        sumienia bo ostatnio zamiast na spacerki to ciagam małego po sklepach.Ale ten
                                        okres dobiega końca. Potem bedzie warsztat w domu pod Warszawą, gdzie jest
                                        duży ogród więc będzie ok dla Mikołajka. Zresztą wszystko mogę robić mając go
                                        ze sobą. Cieszę się, że nie muszę go zostawiać z jakąś opiekunką.Ostatnio
                                        oglądałam straszny program o znącających się nad dziećmi nianiach.

                                        Zastanawiałam się też ostatnio nad tym, że właściwie nie mam żadnego pojęcia o
                                        pierwszej pomocy przy różnych wypadkach dziecka. Piszę to a propos historii
                                        Magdy z Agatką na Helu. Pare dni temu Mikołaj mi się strasznie zakrztusił
                                        syropkiem na kaszel. Zareagowałam trzeźwo i szybko ale zdaję sobie sprawę, że
                                        czasami trzeźwość i intuicja nie wystarczy. Trzeba konkretnej wiedzy. Mam
                                        zamiar kupić jakąś książkę o pierwszej pomocy. Na razie kupiłam "Dobra miłość.
                                        Co robić, aby nasze dzieci miały udane życie". Polecam.
                                        Pozdrowionka.Kasia i Mikołajek
                                        • jasko_mama różności :-) 24.01.04, 18:06
                                          Hej!
                                          Witam w weekend! Wiem, że dzisiaj sobota, bo mąż jest w domu... Podobnie tak
                                          jak Wiola często gubię dni tygodnia-to straszne! Jak byłam w sanatorium i
                                          rozmawiałysmy z Babkami jak to było na długim zwolnieniu po operacji to
                                          wszystkie miałysmy podobne odczucia. Jedna stwierdziła, że o 12.00 w południe
                                          łapała sie na tym, że jeszcze nie zdążyła się przeczesać! Przy dziecku az
                                          takie rozpuszczenie nam nie grozi, ale monotonia jest dobijajaca i takie
                                          poczucie przepływajacego przez palce czasu! Jeszcze teraz nasze dzieciaczki
                                          rozwijaja się bardzo intensywnie-codziennie cos nowego, ale za np. za rok?

                                          Magda mów co chcesz ale jesteś dzielna, a to że się rozpłakałaś to wcale nie
                                          jest objawem słabości. Mi płacz bardzo pomaga na rozładowanie emocji i
                                          mobilizuje do działania. Ale masz rację-przy dziecku nie można tego okazywać,
                                          one czują to jak nic. Np. Amanda zawsze wyczuwa jak mam wyjechać na drugi
                                          dzień, budzi się częściej w nocy i nad ranem cyckuje jakby na zapas! No i
                                          wtedy może wytrzymać 6 godz. bez jedzenia (hihi) spryciula!.
                                          A wiesz co, z tym sluzem w kupce to rzeczywiście mogł być zwiastun wirusa.
                                          Moja Mała jak była chora na poczatku roku to też jakieś pięć dni wczesniej
                                          robiła dziwne kupki i zdecydowanie częściej. Hm jak taki mały organizm
                                          wszystko pokazuje, szok!

                                          Aneta dzięki, czekam spokojnie na namiary. Dzisiaj znowu sprowokowałam Amandę
                                          do przewrotu z brzuszka i trzy razy jej się udało! Hurra coraz lepiej, myslę,
                                          że przewrotki świadome to kwestia kilku dni. Jeszcze żeby sie naprawdę
                                          rozgadała, a ona jakoś tak mruczy i mówi z zamknietymi ustami wydobywając
                                          dzwięki z gardła dziwne?! jakby zapomniała jak sie gaworzy!

                                          Zazdroszcze Wam mozliwości popływania z maluszkami. U nas zwykły basen, jakieś
                                          20, 21 stopni, więc troche za mało szczególnie zimą, no i nie ma co marzyć o
                                          zajęciach z Dziecmi. To sa jednak zalety duzych miast!

                                          Na dzwieki Amanda też jest bardzo wrażliwa – wszystko słyszy, ale na szczęście
                                          nie budzi sie od razu tylko np. potrze nosek, pomacha łapka i spi dalej. Ale
                                          rzeczywiście na skrzypienie podłogi jest bardzo wrażliwa.

                                          To chyba Kasia pisała o tarmoszeniu uszka. Ja zauważyłam, że mała pociera ucho
                                          jak jest spiąca, szczególnie jak zasypia przy cycku to zewnetrzną małzowinkę
                                          zawsze ma czerwoną!

                                          A co do jedzonka to już znowu nie wiem. Dzis siegnęłąm po poradnik Hippa i tam
                                          piszą żeby zaczynać od soczków, potem owoce warzywa i kleik, a dopiero od 7
                                          miesiaca kaszki i kleiki z owocami. Co poradnik to inaczej, ale chyba bardziej
                                          podoba mi sie poczatek nowych potraw od kaszki, a potem soczki i warzywa,
                                          owoce, jakoś tak łagodniej te kaszki po samym mleku. Ja jeszcze poczekam ze
                                          dwa tygodnie i spróbuję urozmaicać dietę.

                                          pozdrawiam serdecznie
                                          Basia
                                    • asia_z Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 25.01.04, 00:17
                                      hej smile
                                      kiedy Wy to wszystko piszecie, co? smile) siedze juz druga godzine i "nadrabiam
                                      zaległosci", ale jakie mile to nadrabianie smile)
                                      MAGDA - super, ze przezyliscie ospe, u nas, zeby nam nie bylo nudno, mamy
                                      wirusa - pewnie grypy, scenariusz ten sam, Julka przyniosla "cos" z
                                      przedszkola, z tym ze kolejna bylam ja i teraz niestety Krzys. Nie ma to moje
                                      mlodsze stworzenie szczescia do chorob, ledwo zaczal wylazic z klopotow
                                      trawienno- skornych (AGAGA1 - na 99% bylo to obciazenie watroby lekami z czasow
                                      ciazy, nie pomagala super dieta, pomogly - choc po dosc dlugim czasie -
                                      homeopaty, mam nadzieje ze raz na zawsze smile) a tu taka nowosc i oczywiscie
                                      Młodzież sie wscieka, kaszle, smarka i boli go gardlo. Do tego jeszcze pierwsze
                                      symptomy zebow - rozpulchnione dziasla, oczywiscie bolace, bo jakby inaczej smile)
                                      Po dwa palce z obu dłoni służa za ulubiony materiał badawczy zawartości ust smile)
                                      MARTAEL - wiesz ze Gucio urodzil sie tego samego dnia co moj Krzys? fajny
                                      facet, tylko fajni sie rodza 8.09 smile
                                      WITKA - w ktorym miejscu an kepie mieszkasz? ja mieszkam na goclawiu, i jesli
                                      nic sie nie zmienilo - mlodamama rowniez smile
                                      jeszcze tylko napisze ze prawie poplakalam sie ze smiechu czytajac o depilacji
                                      przygotowanej Bartoszkowi przez Misze - w takich momentach bardzo sie ciesze,
                                      ze u nas sa az 4 lata roznicy smile)
                                      pozdrawiam cieplutko,
                                      a.
                                      p.s. sluchajcie.. a moze doroslysmy juz do jakiegos wspolnego spotkania? jesli
                                      nei boicie sie wdrapywac na 4 pietro - moze byc u nas smile
                              • dzoaska Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.01.04, 18:07
                                Marta - basen "Pod orlem" miescie sie w apartamentowcuo tej nazwie tuz przy
                                stacji metra Wilanowska. Jesli nic nie znajde innego to chyba sie zdecyduje na
                                to miesjce, bo mieszkam w bloku obok. Musze jednak zaczekac do 6 marca, bo
                                wtedy zaczynaja sie zajecia sobotnie a w moim przypadku tylko weekend wchodzi
                                w gre.
                                dzieki za gratulacje dla Adasia. Ale niestety od tego czasu nie powtorzyl tego
                                wyczynu ;-( ale za to zaczal wkladac sobie paluszka od nogi do buziaka...

                                Pozdrawiam,
                                Dzoaska
                                • katarzyna.br Re: chciałabym do Was dołączyć 24.01.04, 18:39
                                  Witam wszystkie wrześniowe Mamy. Widzę że grupa dość duża, a ja dopiero teraz
                                  odkryłam ten wątek. Urodziłam swoją córcię 30 września 2003 r. także jestem
                                  dość późną wrześniową mamą.
                                  Nie mam się komu wyżalić więc może tutaj uda mi się pozanć Mamy które mają
                                  podobne jak ja problemy. Strasznie mi smutno bo moja Ninka przez dwie godziny
                                  strasznie płakała, dopiero teraz udało jej się zasnąć. Nie wiem co się dzieje,
                                  kolki raczej nie ma. A może dziąsełka ją swędzą bo strasznie trze paluszkami o
                                  buźkę. Może wiecie co to może być.

                                  Pozdrawiam

                                  Pozdrawiam
                                  • gagarin3 Re: chciałabym do Was dołączyć 24.01.04, 19:26
                                    Kasiu witamy! Bardzo się cieszę, że dołączyła do nas kolejna owieczka smile i wrześniowe stadko coraz większe, hi hi... Nie wiem, dlaczego płacze Twoja maleńka, może rzeczywiście dziąsła dają się jej we znaki, ale nie napisałaś jak ma na imię smile Moj synek tez czasami strasznie marudzi i nijak nie mogę dociec, o co małemu chodzi... Od jakiegoś czasu przeraźliwie piszczy, aż nas bolą uszy. Za to niedawno powiedział baba i kilka razy powtórzył, z całą pewnością nie ma to związku z babciami, bo widzi je bardzo rzadko. Czym prędzej zaczęłam głośno i wyraźnie powtarzać "mama", jakby chłopak rzeczywiście "brał" się za gadanie, niech wie, co powiedzieć na początek i w dodatku z sensem wink
                                    MAGDA hurrra, że jesteś, cała i zdrowa ze Stefem na dokładkę! Przyznajemy Ci order najdzielniejszej mamy wrzesniowej - nie wzbraniaj się, jesteś wielka smile
                                    Pozdrawiam Was gorąco.
                                    Agnieszka
                                    • enta1 Re: chciałabym do Was dołączyć 24.01.04, 22:05
                                      witajcie!
                                      gratulacje dla wszystkich maluszków! oby tak dalej! na wiosne bedzie lepiej (bo cieplej) i nasze dzieci tez na pewno poczuja przyplyw energii! ciekawe co wtedy beda wyczyniac?
                                      czesc katarzyno! nie martw sie malutką, to pewnie ząbczyska. sprobuj posmarowac czyms lagodzacym.
                                      sylwia - trzymamy kciuki za sesje. niestety nie moge cię kopnąć na szczęście, ale na pewno bedzie dobrze. a propos kopania: szkoda, że sie nie da gadać, chętnie usłyszałabym wasze głosy i czsem zamiast pisać chciłabym pogadać sad
                                      marta - pozdrowienia dla gumisława od bunisławawink)) ja tam gadam na mojego co mi ślina na język przyniesie, cóż raz się żyje, a przy dziecku stwierdzam że zrobiła się ze mnie niezła poetka (wierszokletka). czsem jeszcze na kubę mówię kubeusz (moja mama mdleje).
                                      Wiki - kuba był badany przez audiologa. to prawda, że badanie miał przed skończeniem 3 miesiąca, ale teraz mamy jeszcze kontrolę w marcu. poza tym jeśli masz skierowanie to chyba nie mogą odmówić badania. boże, co za kraj!
                                      wiola - fakt,że tta kaszka rzadka, ale ona jak trochę postoi to pęcznieje. używam co prawda do zagęszczania ale wydaje mi się ze to pecznieje. może te łyzeczki do herbaty muszą być większewink?
                                      basia - ja tez jak czytam rózne gazety to słabo mi. dlatego rzadko to robię, postępy sprawdzam w książeczce zdrowia. zraziłam się w ciąży, jak zaczęłam czytać jakąś książkę o porodzie i co może być mojemu dziecku, to autentycznie miałam łzy w oczach i było mi niedobrze, a do tego robiło mi się słabo. co do kaszek na mleku matki to przegladłam wczoraj stronę nestle i wydaje mi się, że było tam o przyrząddzaniu kaszek na takim mleczusiu (dziecko.nestle.pl).
                                      kasia - trzymamy kciuki za firmę!
                                      życzę wszystkim mamom zeby ich dzieci robiły dalsze postęy w nauce życia i w ogóle (tak mi sie zebrało na filozofięwink
                                      aha , dziewczyny poratujcie - zaczynam się niepokoić. kuba okrutnie marudny sie zrobił. zawsze lubił towarzystwo, ale teraz to jak go tylko odkładam to od razu płacze. nie chcę go tak bez przerwy nosić na rękach bo to niezdrowo (zwłaszcza dla mnie), no i zal mi go. jak widze te grochy... może on czuje ze wracam do pracy i nie bedzie cały czas ze mną?
                                      renata
                                    • agapolo Sobotnie wieczory 24.01.04, 22:14
                                      Dobry wieczór kochane kobietki!

                                      Jestem padnięta po całym dniu porządków, gotowania, zakupów i oczywiście
                                      najbardziej absorbującego mnie zajęcia czyli opieki nad Patulkiem, ale
                                      postanowiłam przed snem jeszcze coś napisać.
                                      Wystapiła u nas najwyraźniej reakcja alergiczna na jabłuszko, dziwne czerwone
                                      krostki na pupci.
                                      Patuś strasznie marudzi, dziąsełka napuchnięte, widać już dwa białe punkciki
                                      zwiastujace pojawienie się ząbeczków. Ciekawa jestem jak długo będziemy
                                      jeszcze czekać na pojawienie się ich na świecie. Ponadto zakupiłam już smoczek
                                      do kaszek i kleików, więc nie pozostaje nam nic innego jak próbować. Ja też
                                      już się pogubiłam od czego zacząć nową dietkę i wybralismy soczki i owoce.
                                      Soczki smakowały, a raczej nie zrobiły na Pacie żadnego wrażenia, natomiast
                                      owoce definitywnie nie przypadły mu do gustu. Krzywienia się nie było końca.
                                      Poza tym Patulek wcale nie chce mi więcej jeść. Powinien jeść już 180ml, a on
                                      niestety zjada 120ml i żadną miarą nie chce więcej. Zastanawiam się już czy
                                      może mleko mu nie odpowiada, próbowałam wprowadzić do karmienia mleko sojowe,
                                      ponieważ istaniało podejrzenie skazy białkowej- Patuś od urodzenia ma maleńkie
                                      krostki na jednym policzku, ale pani doktor wykluczyła skazę, a po drugie Pat
                                      za nic w świecie nie chce się przeżucić na soję. Oczywiście wprowadzałam mu je
                                      stopniowo tzn w proporcjach 3/1 ale nie chciał jeśc wcale więc się poddałam.
                                      Z powodu choroby nie bylismy na szczepieniu więc nie znam dokładnie wagi
                                      i "miary" Patusia ale do tłuścioszków to on nie należy. Wybieramy się na
                                      szczepienie dopiero w lutym, weźmiemy też pierwsza dawkę szczepionki hib
                                      ponieważ przegapiłam mozliwośc podania inafanrixu.
                                      W poniedziałek pierwsza godzina rehabilitacji i bardzo bardzo się boję o
                                      diagnozę po pierwsze i o to jak Patuś to zniesie.

                                      Dziękuję wam bardzo za wszytskie cudowne opinie dotyczące mojego syneczka.
                                      Wasze dzieciaczki są przecudne, a już w szczególności zakochałam się w
                                      Bunisławku, jest cudownie uroczy.

                                      Agaga pozdrawiam Bartusia i Miszkę oczywiście, odezwij się napisz jakiegoś
                                      maila. Tęskno mi już za Tobą.

                                      Marta B. super mi się z Tobą rozmawiało w piątek. Całuski dla Matuni.

                                      Wiki pozdrawiam Patryczka i mam nadzieję że wszystko będzie dobrze, też mi się
                                      wydaje że właśnie taka nadwrażliwość na dzwięki świadczy o tym, że ma
                                      doskonały słuch,

                                      Mlodamama cudownie że się odezwałaś.

                                      Magda naprawdę jesteś bardzo ale to bardzo dzielna.

                                      Wszystkie nowe mamusie tutaj na pewno znajdziecie bartnią dusze tak jak ja
                                      znalazłam.

                                      Pozdrawiam was wszystkie serdecznie.

                                      Agapolo
                                      • abepe Re: Sobotnie wieczory 25.01.04, 00:37
                                        Dobry wieczór!
                                        Haha! Dzwoniłam właśnie do męża, co na drugim końcu Polski, tzn. w Krakowie i
                                        on do mnie przy pożegnaniu mówi: no to szybko sprawdź jeszcze co tam na forum i
                                        może wcześniej połóż się spać. A wczoraj po odkryciu, że wraca „Ostry dyżur”
                                        zażartował: No tak, teraz będzie codziennie „ostry dyżur” a potem forum.
                                        A ja jakoś nie mam poczucia, że się rozleniwiam siedząc w domu (Grześ mi nie
                                        daje, bardzo wymagający jeśli chodzi o atrakcje) i dni mi się jakoś nie mylą –
                                        może dlatego, że u mnie cały dzień gra „Tok FM” albo „Trójka” i ciągle podają
                                        datę i godzinę. A zajmowanie się dzieckiem pozwija mi się rozwijać także
                                        zawodowo – na bieżąco obserwuję rozwój, czytam literaturę fachową ( o ile Grześ
                                        nie chce czytać ze mną drąc przy okazji kartki), przypominam sobie różne ważne
                                        rzeczy. Przyda mi się to gdy wrócę do pracy.
                                        Katarzyno.br i Ninko – witajcie. To mogą być ząbki ale i sto pięćdziesiąt
                                        innych rzeczy. Jeśli ząbki – ulgę może przynieść masowanie dziąseł palcem
                                        owiniętym w gazę. Spróbuj.
                                        Mamy leniuszków – mojemu Grzesiowi odechciało się obracania z brzucha na plecy,
                                        odwrotnie też go nie interesuje. Ewentualnie z pleców na bok, ale musi mu się
                                        bardzo chcieć.
                                        Jak fajnie, że wprowadzanie nowych pokarmów mam jeszcze przed sobą. Chcę dać
                                        małemu jeszcze z 1,5 miesiąca. Jak zacznę – Wy będziecie już ekspertki od
                                        żywienia i będziecie mnie ratować jak Grześ zacznie pluć kaszką.
                                        Marto Elizo – Grześ też mi da popalić, bo nazywam go ostatnio Zdzisiem (ku
                                        rozpaczy jego ojca), ale sam sobie winien. bo parę razy tak „powiedział” (jego
                                        ojciec twierdzi, że to może jednak było „dziiiś”wink.
                                        Gagarinie – daję słowo, ale mój syn jeszcze w szpitalu powiedział MAMA (pani
                                        Ewa, mama Robercika mi świadkiem). A teraz odechciało mu się gadać, wymyślił
                                        sobie za to nowy okrzyk wojenny, tak drze gardło, że potem kaszle a nam ciarki
                                        chodzą po plecach.
                                        Wiki – jesteś pewna, że można jeść żółty ser? Położna środowiskowa, która u
                                        mnie była twierdziła, że żółty ser jest najgorszy. Czy pytałaś swojej lekarki
                                        co chce sprawdzić u audiologa? A na wizytę na pewno nie jest za późno.
                                        Mamy karmiące piersią – ile z Was nie jada nabiału? Ja przestałam dopiero
                                        gdzieś w 2 miesiącu, bo przeczytałam, że może wywoływać kolki ( a mały miał),
                                        potem lekarka stwierdziła, że od nabiału mały może mieć ciemieniuchę. No i nie
                                        jem, chociaż Grześ nigdy nie miał żadnej wysypki. Kilka tygodni temu
                                        zaryzykowałam i synek zaczął ulewać, chociaż dawno tego nie robił. Ale nie wiem
                                        czy to nie był przypadek – ulewanie zdarzało się raz dziennie. Co Wy na to?
                                        I jeszcze jedno do mam karmiących piersią – jak często Wasze maluchy robią
                                        kupkę? Mój czasem ma dwudniowa przerwę ale czasem wydaje mi się, że go coś
                                        męczy, jakby małe kolki – może zaparcia. Chociaż podobno dzieci karmione
                                        piersią nie miewają.
                                        Wiki, Witko – myślę, że stosowanie superciszy nie jest dobrym rozwiązaniem w
                                        wypadku Waszych synków, lepiej ich chyba przyzwyczajać do dźwięków. Spróbujcie
                                        może cicho włączyć radio – stację, gdzie się głównie gada albo jakąś płytę z
                                        dźwiękami, wtedy te trzaski i szelesty nie będą tak się „wybijać” z ciszy.
                                        „Dobra miłość...” – świetna książka, czytałam trzy razy. Byłam na spotkaniu z
                                        autorami i zapowiadali książkę, która przyda nam się za lat kilkanaście (mamom
                                        podwójnym wcześniej), bo dotyczy trudnych rozmów z nastolatkami. Książka już
                                        jest – nie pamiętam tytułu ale znowu firmuje ją Samson, Eichelberger, tylko
                                        pani zmieniła nazwisko. Czy wyobrażacie sobie trudne rozmowy ze swoimi słodkimi
                                        pyzami za lat naście??????????
                                        Renato – ja tez niezłe piosenki układam. Pochwalę się:
                                        piosenka do puszczania bąków ( na melodię „łapy, łapy, cztery łapy”wink
                                        bąki, bąki cztery bąki poleciały hen na łąki (kto dogoni psa, kto
                                        dogoni psa...)
                                        a te łąki są pachnące, a te bąki są śmierdzące...
                                        I tym pozytywnym akcentem – dobranoc. Aneta
                                        • witka06 Re: Sobotnie wieczory 25.01.04, 11:35
                                          Czesc dziewczyny,

                                          Tesciowie juz sa! Wlasnie maz poszedl z tesciem do samochodu pozagladac, a
                                          tesciowke wyslalam na spacer z malym i……hyc do kompa.

                                          Asiu, wspolczuje serdecznie kolejnego chorobska. Miejmy nadzieje, ze szybko
                                          minie. Ja mieszkam w zasadzie na granicy Goclawia i Sakiej K, przy Al. St.
                                          Zjednoczonych. propozycja spotkanka bardzo kuszaca. U mnie 7p, ale jest winda,
                                          rowniez serdecznie zapraszam!

                                          Dima dostal wczoraj brokulka, bardzo mu smakowal i jak narazie wszystko w
                                          porzadku. Wieczorem dalam mu troszke kaszki ryzowej, bo kukurydzianej nigdzie
                                          nie moge dostac, nie mowiac juz o Sinlac. Zrobilam te kaszke na wodzie min, ale
                                          chyba lepiej na mleku, prawda? Jakie mleko polecacie na kaszke, bo ja
                                          kompletnie nie mam pojecia.

                                          Dzoaska, Adas- kolejny gimnastyk! Dima jak podnesie nozki do poziomu brzucha to
                                          mam radoche!

                                          Witam Cie serdecznie Kasiu. Na pewno nie bedziesz zalowac, ze odkrylas ten
                                          watek. Ja tez pozniej dolaczylam, a teraz nie wyobrazam sobie dnia bez
                                          dziewczyn i ich dzieciaczkow. Nie wiem, czy ci pomoge. Bardzo mozliwe, ze to
                                          zabki. Dima tez placze czasami jakby bez powodu i trudno go ukoic. Wtedy moj
                                          maz swietnie potrafi wyprowadzic mnie z rownowagi, bo przychodzi i stwierdza:
                                          pewnie brzuszek go boli. Znowu cos zjadlas. Tak jest za kazdym razem. Teraz to
                                          juz tylko wybucham smiechem….poobserwuj malutka troszke. Moze wprowadzilas jej
                                          jakies nowe jedzonko? A moze po prostu nie ma dzis humoru?? Glowa do gory!

                                          Renatko, Dima tez po odlozeniu na mate, czy w ogole zaczyna plakac i marudzic.
                                          Po prostu pozycja horyzontalna to to, co tygryski lubia najbardziej. Ja wtedy
                                          siadam przy nim I za wszelka cene probuje go czyms zainteresowac. Wczoraj np.
                                          odtanczylam jakis taniec z grzechotka do piosenki "…..bo to co nas podnieca to
                                          czasem tez jest sex….." bo akurat grali w radio i rozbawilo to marudera.czekam
                                          pozniej jeszcze chwile az sie calkiem uspokoi i zapomni o marudzeniu i wtedy
                                          moge go znowu na troche zostawic sam na sam. Mysle, ze to minie jak……..zaczna
                                          siedziec hihi!
                                          Tak zartuje troszke, ale mozliwe, ze Kubus wyczuwa Twoj niepokoj zwiazany z
                                          pojsciem do pracy. Bedzie dobrze, zobaczysz. Trzeba dac im szanse do
                                          usamodzielniania sie. Pozniej beda za to wdzieczni! W koncu nie chcemy zrobic z
                                          nich mamin synkow, prawda!

                                          Agapolo, a jakie to smoczki zakupilas? Bo my narazie jemy lyzeczka i dlugo nam
                                          to schodzi.
                                          Aneto, co do kupek to u nas tez zmiejszyla sie ich ilosc. Wczoraj tylko jedna,
                                          a dzis jeszcze nic. Z tego co mi mowiono w szpitalu, to nawet dziecko na piersi
                                          moze robic kupke co kilka dni i to jest normalne. ja jem nabial tzn, zolty ser
                                          i czasem jakis jogurt prawie od samego poczatku i wszystko ok.
                                          Mlodamamo, dobrze, ze sie odezwalas. Powodzonka!!

                                          Koncze, bo zaraz wroca ze spaceru, a tu jeszcze kubki po sniadaniu nie pomyte,
                                          a to byl argument, ze zostaje w domu…..
                                          Milej niedzieli, pozdrawiam
                                          wiola
                                          • magda6811 niedzielne południe 25.01.04, 13:49
                                            Witajcie...
                                            WITKA - ostatnio o badaniach słuchu pisały dziewczyny na wątku sierpniowym -
                                            właśnie któraś robiła, a przecież mają starsze dizeci - zajrzyj tam.
                                            Zastanawiam się nad radą, żeby dodać trchę szelestów i szmerów - Stefan śpi,
                                            jak zając i ja, jak wariatka, wszystkich uciszam. To wszystko ze zmęczenia i po
                                            prostu walczę o kazde 5 minut snu małego. Ale rzeczywiście sterroryzował nas
                                            całkowicie. Podobno nadwrażliwość na dźwięki może być oznakąznakomitego słuchu,
                                            nawet absolutnego, ale nie sądziłam, że może to byc też coś niepokojącego...
                                            -Kaszkę SINLAC kupiłam w AUCHAN, nieźle się naszukałam, ale stała wysoko przy
                                            tzw. mleku "początkowym". W ogóle nie przejmowałam się przepisem tylko zaczęłam
                                            szukać właściwej dla dobrego smaku gęstości i się udawało. Teraz ciągle
                                            przerwa, czekam, aż Stef trochę wydobrzeje.
                                            Co do kłopotów ze snem (AGAGA skarżyła się na krótkie sny Bartosza w ciagu
                                            dnia, ale pewnie nie jest odosobniona) to Agata miała dokładnie to samo i
                                            przeszło ok.7 miesiąca, kiedy wyraźnie zrobiły się tylko 2 spania dzienne.
                                            Słuchajcie, ja nie mogłam w to uwierzyć, ale nagle po 15 minutowych
                                            podsypiankach dizecko spało zawsze po 2 godziny! Nalezy mieć nadzieję, że
                                            dotyczy to wszystkich dzieci...
                                            Dziewczyny, wiadomo, że wszystko jest względna, ale mam nowy dowód. Po tym
                                            upiornym tygodniu z radością oznajmiłam dzisiaj rodzinie - hurra, budziła się
                                            tylko co 3 godziny!
                                            JUSTAKOKO, GAGARINIE - jak Adaś i Piotruś? Jak Wasze nocki?
                                            AGAPOLO - trzymam kciuki za Was w poniedziałek, diagnozy się nie bój, nawet,
                                            jak usłyszysz, że trzeba wiele poprawić, to na szczęście idziesz tam po to,
                                            żeby to zrobić więc wszystko będzie dobrze. To, jak mały zareaguje na
                                            rehabilitację zależy w dużym stopniu od rehabilitanta i od metody. Napisz, jaką
                                            wybrano dla Was.
                                            Na dziąsła stosuję, tstowany już na Agacie, DENTINOX - Stef daje sobe
                                            wmasowywać z upodobaniem i jeszcze potem cmoka z zadowolenia. Spróbujcie.
                                            Lekarka stwierdziła ogladając jego zęby w piątek, że to możśe być albo kwestia
                                            już kilku dni, albo i miesęcy, bo niestety i tak też bywa, choć zęby są
                                            już "prawie na wierzchu".
                                            Co do kup, to też jest mój ostatnio problem. W drugim i trzecim miesiący Stef
                                            stosował przerwy wielodniowe, nawet i 6-dniowe. Wtedy te kupy były (wybaczcie
                                            okreslenie) jak piękny żołty pasztet. Teraz robi kilka dziennie, małych i mniej
                                            stałych. Ja ciagle nie jem nic mlecznego, ale ostatnio zastanawiam się nad
                                            kawą, której piłam sporo, żeby przetrwać te ostatnie dni.
                                            ASIU_Z - szczerze współczuję. To może być jakiś wstrętny wirus grypo-podobny,
                                            bo lekarka mówiła nam, że wszystkie ostatnie wizyty to albo ospa albo grypa.
                                            Całe szczęście w nieszczęściu, że Ty pierwsza zachorowałaś, to on już ma gotowe
                                            przeciwciała w mleku... Oj rodzeństwo...
                                            AGAGA - jak tam, wyłączyli już Wam ogrzewanie? Lepiej przyklej ten hologram
                                            jakąs "Kropelką", bo się to źle skończy!
                                            Całuję wszystkie stare i nowe Wrześniówki, Magda
                                    • katos Re: chciałabym do Was dołączyć 31.01.04, 19:26
                                      O niedawna jestem na necie i wiedzę że emam wrześniowych jest całkiem sporo.
                                      Ja chciałaby przestawić mojego synka Olafka, urodził się oczywiście we
                                      wrześniu dnia 15. Dzisiaj kończy 4,5 miesiąca! Jest małym złośnikiem i
                                      uwielbia nosić się na rękach /nie mam pojęcia jak go do tego zniechęcić/.
                                      Chciałabym żeby trochę poleżał i popróbował przewracać się na brzuszek. /udało
                                      mu się 2 razy z moją pomocą/ Ale on przecierz sam wie co jest najlepsze - być
                                      z mamą, ani chwili sam. Za to bardzo się cieszy gdy stoi na nóżkach /trzymany
                                      pod pachy oczywiście/, w związku z tym mam do was pytanie czy nie jest jeszcze
                                      za malutki na takie stawanie ? Słyszałam że to dobra gimnastyka i zabawa dla
                                      dziecka. Pozdrawiam wszystkie mamy bardzo serdecznie.
                                      Chciałabym pozdrowić przede wszystkim Magde 6811 mamę Stefana. On też urodził
                                      się 15.09. Mój mąż też ma na imię Stefan i wyobraź sobie, że chciał naszemu
                                      synkowi też tak dać na imię. Pozostało na tym że Olafek ma na drugie Stefan.
                                      Pozdrowienia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka