ula_kanada
06.09.08, 18:30
Wywiesze tu i na paru innych forach. Usilujemy uwolnic Zuzie (i nas) od
pieluch. Problem w tym ze nie mam zadnego wsparcia w tej kwestii w zlobku.
Poprzednia opiekunka miala duzo entuzjazmu i gdyby Zuzia mogla u niej dluzej
zostac to by bylo juz po sprawie. W obecnym zlobku na poczatku wydawolo sie
byc podobnie. Wychowawczyni obiecywala ze bedzie Zuzie wysadzac co dwie
godziny razem ze starszymi dziecmi (tutaj wiekszosc trzylatkow jest nadal w
pieluchach co mnie bardzo irytuje). W domu Zuzia chetnie chodzila w weekendy
i nawet zaczela signalizowac. A potem zaczynaja sie dni powszednie i zaczyna
sie protest. Potem w weekend znowu daje sie namowic i w kolejny tydzien jest
to samo. Czyli nasze wysilki sa bez sensu bo w zlobku jej po prostu zmieniaja
pieluche. Teraz wychowaczynie patrza na mnie z politowaniem jak ponownie
prosze o uzycie nocnika...bo wedlug tutejszych standardow to ja mam dziwne
pomysly...
Zmiana zlobka nie wchodzi w rachube bo nigdzie indziej nie ma miejsc i poza
kwestia pieluch bardzo mi sie podoba. Glupio sie czuje tez rozmawiac z
dyrektorka ale nie wiem co mi zostalo. Moge tez wyslac dziecko bez pieluch za
to z pietnastoma zmianami ubran ale nie chce dziecka katowac. Moze ktos ma
jakies sugestie jak ponownie porozmawiac z wychowawczyniami?