mikrokubek
17.01.10, 01:31
Poza otoczką "wychowywania", opieki i troski nad dzieckiem, może się kryć
potężna siła która niszczy życie oraz wpędza w alkoholizm. Sam jestem tego
światkiem. Zorientowałem się dopiero wtedy gdy zacząłem chodzić za moją
dziewczyną jak cień. Licząc na to że to ona się wszystkim zajmie, że ona
przeżyje moje życie. Czułem się dobrze w tej roli, byłem emocjonalnie
spełniony, przynajmniej w małym zakresie. Byłem w miarę szczęśliwy ponieważ
kochałem ją a jak sie okazało ona pozwalała mi oderwać się emocjonalnie od
matki. Bo to często właśnie uzależnienie od niej wpycha ludzi w prawdziwe
tragedie życiowe. Odbiera radość, władze nad własnym życiem. Zaburza
postrzeganie rzeczywistości, wiarę we własne siły. Tutaj gra toczy sie o
energie życiową. Więc rodzić może ci ją pożreć. Zniszczy cie i nie zawacha
sie, nie cofnie przed niczym. Tak własnie wyglądało moje życie. Życie
koszmarnie wyczerpanego emocjonalnie człowieka który jest całym światem jego
matki. Dlatego ponieważ jej mąż jest całym życiem jego matki. W filmie "Dzień
Świra", jest cytat: "Dlaczego synowie tak mordują swoje matki?". Kiedy więc
nadejdzie taki dzień, że wychowanie będzie przypominać to za czasów Sparty.
Gdzie 8 letni syn jest zabierany od matki i ona więcej nie możne mieć z nim
kontaktu.