Dodaj do ulubionych

mogę sie wygadać? :(

23.09.10, 00:55
kur.. nie wytrzymałam i jutro pewnie posypią się gromy, ale szlag mnie trafił
forum.gazeta.pl/forum/w,851,116584816,116769415,Re_jak_usypiacie_swoje_pociechy.html
tylko nie ma eksperta i zaostrzyły się super porady samozwańczych psycholożek po studiach pod wezwaniem TH i reszty - buuu
wkurza mnei to, bo za przeproszeniem - tyle tam piep... o szacunku do dziecka, tyle analiz, jak można mówić, a jak nie itp. jedna wielka lipa sad a mamusia - autorka wątku ewidentnie żali się, że jej dziecko nie ma wyłącznika OFF, dziwne, że itak prawie dwa lata wytrzymała - a teraz chce efektów w jedna noc uncertain
wiem, wiem, to głupie przeżywać takie fora - świata nie zmienię, ale coż, już tak mam, że szkoda mi tych dzieci sad posądzanych o najgorsze intencje, traktowane jak wróg do pokonania, szantażysta do złamania.

ok, ehh, już mi lepiej smile

oblejcie mnie wiadrem zimnej wody, jeżeli przesadzam wink
w końcu do idealnej matki baaaaaardzo mi daleko, ba nei wiem czy jestem wystarczająco dobra, ostatnio brak mi cierpliwości, ale ... ale się staram pracować nad sobą, co jest trudne, bo nerwus ze mnei straszny - dobrze, ze synek taki cudny - cholera mam dużo szczęścia, jakby ię trafiło ziółko takie jak ja, to by wióry leciały wink - jeszcze bym dr. kinga zaczęła studiować tongue_out
Obserwuj wątek
    • iciako Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 08:19
      klarci
      nie otwierałam zalinkowanego wątku
      nie będę się stresować

      skorzystam z twojego wątku i też się wyżalę
      bo ostatnie noce córka ssie i ssie pierś i najchętniej by nie puszczała
      i już nerwy mi puszczają i z chęcią poszukałabym przycisku OFF u niej
      i co ?? wyrodna matka ze mnie ?? sad
      może to pierwsze tygodnie ciąży sprawiają że chciałabym przespać godzinę czy dwie bez budzenia i komfortowo ułożonasad
      naprawdę budzę się do niej z mega nerwem, potrafię surowym głosem się do niej odezwać
      nikt i nic się w nocy nie liczy tylko pierś mamina -więc nic nie zastąpi
      jak mam zmienić swoje podejście by znów z radością w nocy karmić i przytulać córcię normalnie dołek
      muszę znów coś zachęcającego przeczytać bo narazie jest kiepsko
      • joalma Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 09:08
        Iciako, mogę Ci napisać co ja robiłam, w pierwszym miesiącu mojego karmienia synek mnie bardzo mocno pogryzł, płytko ssał i miałam jeden wielki strup na brodawkach, możesz sobie wyobrazić co czułam przy każdym karmieniu. sierota ze mnie bo myślałam, że tak ma być. zaparłam się, że będę karmić ale nie chciałam żeby synek czuł jakąś niechęć z mojej strony czy niecierpliwość więc zamykałam oczy, mówiłam sobie w myślach po łacinie, ale do niego się szeroko uśmiechałam i oddychałam głęboko. dopiero po konsultacji laktacyjnej zdecydowałam się odciagać laktatorem i podawać butlą - tak jest do dziś.
        może masz możliwość przespać się troszkę w dzień? sprzedaj córcie komuś na spacer i odpoczywaj. może mąż mógłby córcię przejąć w nocy, udostępnić swoją klatę i ewentualnie podać butelkę? a może wystarczy żeby córcia poprzytulała się do cucysia bez ssania?

        Klarci - ja też nie będę czytać, większość wątków na "niemowlaku" podnosi mi ciśnienie crying

        • iciako Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 09:43
          najlepsza rada to te zamykanie oczu i władowanie w myślach a potem uśmiech do dziecka
          tyle że w nocy to mój poziom myślenia o tym co i jak jest na niskim poziomie
          w dzień pracuję i już i tak córcia oddana na 7 godz do babci
          maż stara się jak może ale nie działa
          nawet moje przytulenie nie działa, tulę, kołyszę a ona woła am am am

          może to przejściowe
          choć wcześniej też tak bywało i jakoś lepiej sobie z tym radziłam

          dziś w nocy spróbuję szeroko uśmiechać się do dziecia
          muszę po prostu nastawić myślenie i myśleć tak jak ty- żeby córcia nie czuła niechęci z mojej strony, bo na pewno czuje moje nerwy i megazmęczenie i może temu trzyma się jeszcze bardziej piersi sad -tak sobie teraz wymyśliłam
          • barb.d Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 10:53
            wiesz co, jeśli chodzi o karmienie w nocy... to przypuszczam, że wiem o co ci chodzismile
            Ja pamiętam, że u nas było naprzemiennie: kilka tygodni mega ssania, po czym kilka tygodni "spokoju". Prawdopodobnie córka zwiększa sobie laktację. Robi się coraz większa i coraz więcej potrzebuje. Im będzie większa, tym będzie silniejsza, będzie mocniej ssać a co za tym idzie: szybciej się najadaćsmile)

            Fajnie, że sama przed sobą przyznajesz się jak bardzo Cię to męczy. I myślę, że nie powinnaś udawać też przed córką, że jest inaczej. Może opowiedz jej o tym... Nie udawaj przed nią, że wszystko jest ok. Masz prawo czuć się tak, jak się czujesz. Może ona nie wyniesie z tego zbyt wiele merytorycznej treścismile) ale sprawdź jak to podziała na Ciebie. Będziesz dla niej autentyczna: tak normalni ludzie czują się często zmęczeni i poirytowani. Przed nią i tak tego nie schowaszsmile
            • iciako Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 11:31
              hmmm
              jest coś w tym wygadaniu się przed nią
              tyle że w nocy to na rozmowę szans nie ma
              ale przed zaśnięciem może taki czas by nam się obu przydał

              na pewno to kiedyś minie
              może to wina tego że w dzień dostaje pierś tylko po moim powrocie z pracy a potem na zaśnięcie na noc -może to osłabiło laktację -albo ma jakieś braki

              ciesze się z waszego zrozumienia

              w realu wszyscy -mąż też -ma dla mnie jedną radę- to odstaw jak nie dospałaś nocy uncertain
              dziękuję dziewczyny
              z córcią pogadam
              ale też nie mogę tak nerwowo reagować na jej budzenia nocne i włażenie na mnie w poszukiwaniu piersi
              bardzo dziękuję

              wygadałam się i uśmiech na twarzy po k9iepskiej nocy wrócił smile
              • mad_die Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 22:38
                Ja bedac w ciazy wyeliminowałam nocne karmienia, bo mnie męczyły tak samo jak Ciebie.
                Powiedziałam córce, że mleczko śpi i ze bedzie rano. I mówię z reka na sercu, dwie może 3 noce byly ciezsze, a potem córka spała i nie wołała już mleka - tylko zeby ją przytulić, pogłaskać itp.
                Zrozumiała.
                Teraz mleka bedziesz miala mniej, niestety, potem kropelki siary. Moja córka jak sie jej pytałam, czy mleczko jest, często mowila, ze już nie ma. Ale skubana wytrwała byla i teraz z bratem ssie big_grin Przyjemne to jej ssanie nie było, takie na pusto jakby... Brrr...
                Bedziesz karmic dwójke potem?
            • klarci Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 11:33
              w 100% zgadzam się z Bard smile
          • klarci Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 11:31
            a mi się wydaje, że nie ma nic złego w tym, że dziecko czasami czuje zmęczenie mamy. owszem, trochę mu to burzy bezpieczeństwo, ale zmęczenie, złość itp. to naturalne uczucia, więc dziecko powinno wiedzieć, że i mama ma do nich prawo.
            chodzi tylko o to, żeby 'wyrzyć się' gdześ na zawenatrz, nie przy dziecku.
            myślę, że to dobry pomysł, jakiś weekend, albo przynajmniej jeden dzień może w spa (nie wiem, czy w ciąży można, ale pewnie są 'delikatniejsze' zabiegi) wink

            Asikazw na DKP niedawno zakłądała wątek o "cycoholiżmie wtórnym" i dziewczyny pisały, że w tym wieku to normalne, więc może przetrwaj smile

            ściskam Cię i staraj sie nei zamartwiać - zrób coś dla siebie i nie miej wyrzutów sumienia - pracujesz, dbasz o 1,5 roczniaka i teraz początki ciąży, które zazwyczaj są trudne - masz prawo czasami mieć dosyć, co przecież nie zmienia Twojej miłości, prawda (?)smile
      • klarci Iciako 23.09.10, 11:22
        Kochana, Ty nie jesteś wyrodną matką, za długo Cię znam, żeby mieć wątpliwości wink

        Jesteś na początku ciąży, pewnie troche hormony zaszalały wink, masz prawo czuć się zmęczona.
        Przypadek z tamtego linka, to ehhh... szkoda gadać. Ty jesteś jedną z najfajniejszych mamusiek, jakie znam wink

        Więc nie ma szans, żebym zakwaliwikowała Cię do wyrodnych mamusiek tongue_out
        • iciako Re: Iciako 23.09.10, 11:36
          no to mi przysłodziłaś
          dziękuję
          widzisz ja po prostu po tej nocy tak się ciut wyrodnie czułam
          ale już mi lepiej
          dziękuję

          i liczyłam że skoro założyłaś wątek to mogę się podpiąć i pocieszysz smile
          a tu i inne dziewczyny pomocnie odpisały -bardzo się cieszę
          i jeszcze raz dziękuję
          • klarci Re: Iciako 23.09.10, 11:49
            Kochana, do moich wątków zawsze możesz się podpinać tongue_out

            Ciszę się, że już Ci lepiej smile - wierzę, że dasz sobie radę wink

            Pisz jak znowu będzie Ci źle, możesz też na mojego maila - byłoby mi miło smile
            • iciako dziewczyny dziękuję 24.09.10, 08:25
              ponarzekałam wam
              porozmawiałam przed snem z córcią
              usnęła
              obudziła się po godzinie -pierś possała-wsała -powiedziała :"nie", "tuptup" "tata"
              czyli że idzie do taty i piersi już nie chce
              zeszła z łóżka, poszła do rugiego pokoju gdzie przed kompem siedział tato i weszła mu na ręce, przytuliła się i zasneła smile
              potem ją odłożył do łóżka
              a ja już spałam
              pobudki miałam w nocy ze dwie i to na króciutke possanie
              wyspałam się -dawno tak dobrze nie spałam smile
              nie wiem co poskutkowało
              i nie wiem jak będzie dziś
              ale odespałam wieeeele nocy smile

              dziękuję i zdziwiona jestem tak szybką zmianą ze strony córci
              może wyczuła że u mamy już zenit i dość
              nie wiem
              ale zrobiła już mi tak pare razy -jak np. żaliłam się że nie je obiadu to ona zaraz na drugi dzien pięknie cały obiadek jadła smile czasem się śmieję, że muszę ponarzekać na nią i zaraz jest wzorowo wink
              • klarci Re: dziewczyny dziękuję 24.09.10, 11:01
                może dzieci rozumieją więcj niż nam sie wydaje smile

                no mojemu też sie zdarza zasnąć bez piersi wieczorem, odwraca głowę pokotłuje się i zasypia - szkoda, że póki co tak rzadko wink

                ale nigdy nie zapomnę, jak młody miał z pół roku i zaczął płakać w foteliku w samochodzie. nie miałam opcji się zatrzymać. z bezsilności sama się rozpłakałam. młody spojrzał na mnie i przestał płakać. jeszcze długo potem prawie nigdy nie marudził i nie płakał w aucie...
                • klarci Iciako 24.09.10, 11:03
                  podrzuc mi proszę maila do siebie - możesz napisać na mój gazetowy - kiedyś próbowałam wysłać do Ciebie na gazetowego i mi wracał sad
    • pinkdot Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 09:00
      Och, mnie też wpieniły niektóre wypowiedzi, zwłaszcza ta:
      "Tylko musisz sobie postawić pytanie czego chcesz: czy nauczyć małej że jesteś konsekwentna, że są w domu pewne zasady których musi się trzymać; czy może chcesz ją nauczyć że w domu rządzi ona. "
      Można byłoby ją swoją drogą sparafrazować:
      "Tylko musisz sobie postawić pytanie czego chcesz: czy nauczyć małej, że masz gdzieś jej potrzeby, bo Twój komfort jest na pierwszym miejscu a ona jest tylko dzieckiem, czy może pokazać jej, że szanujesz ją jako człowieka, który ma prawo decydować o tym kiedy jest, a kiedy nie jest zmęczony".

      Brrrr...nie znoszę takich pryncypialnych osób.
    • barb.d Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 09:34
      Ja sobie myślę, że autorka tamtego wątku jest po prostu zagubiona. W swoim macierzyństwie. Może ma dokoła siebie ludzi, którzy jej w tym nie wspierają i szuka pomocy na forum o nazwie: "wychowanie bez porażek"... jak gdyby to było możliwe...
      Myślę, że potrzebuje pomocy, ale szuka jej w trochę złym miejscu.

      Ja współczuję jej.
      • joalma Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 09:45
        czytałam ostatnio książkę "mądrzy rodzice", która właściwie jest najlepszym poradnikiem dot. wychowania jaki kiedykolwiek w życiu czytałam. warto podrzucić jej link do ebooka, był tu gdzieś na forum. po lekturze tej książki 99% jakichkolwiek wątpliwości jest rozwianych.
    • falka32 Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 09:55
      > wiem, wiem, to głupie przeżywać takie fora - świata nie zmienię, ale coż, już t
      > ak mam, że szkoda mi tych dzieci sad posądzanych o najgorsze intencje, traktowa
      > ne jak wróg do pokonania, szantażysta do złamania.

      Wiesz co, bo popełniasz podstawowy błąd, zakładając, że to, co jest napisane na forum i użyty język to jest cała prawda, która wygląda bardzo dramatycznie. W większości takie dzieci są bardzo kochane i nawet jak rodzice nieumiejętnie się z nimi obchodzą, bo się nasłuchali głupich rad, nawet jak nie rozumieją swoich dzieci, to te dzieci wyrastają bez specjalnych traum i są szczęśliwe, bo wiedzą, że są kochane a do wychowawczych pomysłów rodziców dość elastycznie się adaptują ;p. I często wcale nie czują się gorzej, niż dzieci rodziców, którzy robią wszystko na tip top i "pracują nad sobą" z lęku przed niewystarczająco dobrym wsłuchaniem się w dziecko, co może czynić ich nieautentycznymi. Nie chcę powiedzieć, że cię o to podejrzewam smile, tylko że klucz moim zdaniem nie leży w wyborze jedynej właściwej metody podejścia do dziecka, ale w pewności siebie rodzica, że robi dobrze i że kocha swoje dziecko bez względu na wszystko, oraz w pewnej szczerości jego zachowań.
      • klarci Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 11:45
        nie, no oczywiście, zgadzam sie z Tobą, tak na pewno jest przynajmniej w wiekszości. i myślę, że wiele tych mam robi to w przekonianiu, że działa dla dobra dziecka.

        problem jest w tym, że widziałam przypadki, które w 'desperacji' stosują tekie metody bezkrytycznie. i właśnie najczęściej są to osoby, które zmęczone szukają łątwych i szybkich sposobów - czyli przykład autorki wątku.

        troche mnei martwi, że na takim forum, na którym dziewczyny tyle piszą o szacunku do dziecka, jedno cześnie jadą po zatroskanych mamach, doradzają wypłakiwanie itp.
        niedawno był wątek o dziecku niepełnosprawnym i tam podniosło się larum o prawach, o traktowaniu, szacunku itp., a 2 latkowi to się nie należy? wkurza mnei to zakłamanie i niekonsekwencja, to nie prywatne forum, tylko eksperckie, gdzie wiele ludzi rady traktuje jako prawdę objawioną.

        troche smuci mnie też, że tak wiele jest fanek TH, a tak mało podejścia takiego jak RB
        sama mam koleżankę, która nie przytuli dziecka jak płącze, bo musi byc konsekwentna uncertain, i wiesz co, jak wczoraj zaproponowałam, żeby to zrobiła, to wzięła małą na ręce - czyli wiele mam próbuje być twarde na siłę, bo boi się oceny społecznej sad
        • falka32 Re: mogę sie wygadać? :( 24.09.10, 09:54
          Bo nie każdy rozumie szacunek dla dziecka w ten sam sposób. Ogólnie dzieci też dobrze wyczuwają, czy rodzic coś robi z lekceważeniem dziecka, czy u podstaw jego działania leży szacunek, nawet, jeżeli rodzic rozumie ten szacunek tak jak Trejsi albo uważa, że przejawem szacunku dla dziecka jest nauczenie go samodyscypliny, bo to jest ważna i potrzebna cecha i w związku z tym działa wbrew potrzebom dziecka w danym momencie. Tak mi się wydaje, że dzieci lepiej kumają, co rodzicem kieruje, niż nam się wydaje, bo są bardziej wyczulone na podprogowe sygnały, jak język ciała, mimika itp.
          • klarci Re: mogę sie wygadać? :( 24.09.10, 11:12
            Falka zgadzam się z Tobą. mimo, że jestem gorącą zwolenniczką RB, nie twierdzę, że każdy tak musi. mam przecież znajomych na osiedlu, i nie oszukujmy się, większość z nich stosuje metody niewiele 'cieplejsze' niż te, które nas chowały. jedne, wydaje się, pozawalaja na za dużo, inne na za mało. i każdy ma prawo wychowywać dziecko według swoich przekonań, póki nie robi mu krzywdy. i tu jest właśnie pies pogrzebany. uważam, a wręcz jestem pewna, że tak zwane 'kontrolowane wypłakiwanie' jest przemocą wobec dziecka i to chyba wbrew pozorom nie tylko psychiczną, ale i fizyczną.
            gdyby ktoś się przyznał, że wydziera się na swoją 10-latkę reszta na tamtym podniosłaby larum, w czym gorsze jest niemowle pozostawiane samemu sobie?
            nie wnikam w łagodne metody nauki zasypiania (nie lubię tej nazwy, ale niech będzie, żeby było wiadomo o co mi chodzi), każde dziecko jest inne i każda sytuacja inna i wierzę, że dla wielu dzieci jest to słuszne. chodzi mi o najdrastyczniejsze metody, które powtarzam w moim odbiorze są przemocą. zresztą wczoraj pozaglądałam troche do literatury i tylko utwierdziłam się w tym przekonaniu.
            • klarci Re: mogę sie wygadać? :( 24.09.10, 11:16
              napomknę tylko, że podczytałam wczoraj trochę "Mądrych rodziców" i nawet tam jest napisane, że łagodne metody, nie wywołujące stresu, polegające na obecności opiekuna, nie wywołują negatywnych reakcji mózgu. w przypadku zostawiania dziecka mózg szaleje i neistety po tych szaleństwach mogą zostać negatywne skutki w jego funkcjonowaniu uncertain
              • falka32 Re: mogę sie wygadać? :( 25.09.10, 00:54
                Ale dziecka w jakim wieku to dotyczy?
                Bo dziewczyna w tamtym wątku ma prawie dwulatka. To jest dziecko już po okresie niemowlęcym, po lęku separacyjnym, samodzielnie przemieszczające się, mające świadomość nieznikania osób i przedmiotów itd.
                • mrs.t Re: mogę sie wygadać? :( 25.09.10, 00:58
                  > Bo dziewczyna w tamtym wątku ma prawie dwulatka. To jest dziecko już po okresie
                  > niemowlęcym, po lęku separacyjnym, samodzielnie przemieszczające się, mające ś
                  > wiadomość nieznikania osób i przedmiotów itd.

                  myslisz ze to juz po?
                  wlasnie dzis wieczorem u searsa zytalam ze to raczej kolo 3ciego roku zycia ....
                  dwulatek, a tym bardziej prawie dwulatek (czyli jeszcze nie calkiem ) to chyba tym gorzej..
                  • klarci Re: mogę sie wygadać? :( 25.09.10, 01:18
                    moja reakcja dotyczyła i kwestii 1,8 (nie zgadzam się, że to dobry wiek - zresztą dla mnie nie ma dobrego wieku na zostawianie płaczącego dziecka), i kwestii noworodka jak zrozumiałam , bo autorka posta napisała "od początku" - kontrolowane wypłakiwanie
    • agnen Re: mogę sie wygadać? :( 23.09.10, 10:15
      Po prostu nie czytaj! Sama napisałaś że świata nie zbawisz, rób swoje, postami różnych nieznanych Ci osób w ogóle się nie przejmuj.
    • vangie Re: mogę sie wygadać? :( 24.09.10, 14:09
      szczerze? mysle, ze troszeczke przesadzilas- w koncu tam nie chodzi o niemowlaka juz, tylko o ponad poltoraroczne dziecko, ale lekture sluszna podrzucilas i tak wink
    • anik801 Re: mogę sie wygadać? :( 24.09.10, 14:30
      Mojemu małemu ostatnio wychodził pierwszy ząbek,a do tego miał katar.Budził się w nocy co godzinę z mega płaczem.Miałam dość,wkurzałam się w duchu,bo musiałam go nosi,aby ponownie zasnął.Tłumaczyłam sobie,że przecież to nie jego wina.I zawsze tak robię-myślę wtedy o tym,że przecież on nie robi mi na złość,że to tylko małe bezbronne dziecko,które oczekuje mojego wsparcia,które chce mnie mieć przy sobie,gdy jest mu źle.I jak o tym pomyślę to zaraz mija zdenerwowanie,że nocka zarwana.On i tak daje mi się wyspać,bo od drugiego miesiąca życia przesypia noc(podczas,gdy córka przez ponad roku nie dała mi przespać nocy).Czasem też mówię sobie-to wszystko minie,za jakiś czas nie będziesz pamiętać,że nie przespałaś jakiejś tam nocy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka