W czwartek młody nam napędził stracha, bo nagle zaczął wymiotować - bardzo intensywnie, chlustami i nie przy jedzeniu, ale sporo czasu po (jakby wodą z żółcią). Blady był przy tym, jak ściana i apatyczny. Po jednym dniu mu minęło i był spokój, aż do dzisiaj. Dzisiaj znowu mega wymioty - i to w trakcie drzemki! Zwymiotował dzisiaj raz (tym razem z treścią pokarmową) i później już był spokój, ale jednak strach go teraz zostawiać samego w pokoju

Skojarzyliśmy z mężem, że zarówno za pierwszym razem, jak i dzisiaj, dostał żółtko (żółtko było też dzisiaj widoczne w wymiocinach). Młody dostaje żółtko od niedawna, dzisiaj był trzeci raz bodajże. Stawiamy, że to żółtko mogło zawinić. Czy któraś z Was przerabiała coś podobnego?
Starszaczka była alergiczką, ale młody jak dotychczas nie wykazywał żadnych problemów tego typu, chociaż zawsze dużo ulewał.