Przy okazji pisania pracy dyplomowej, natknęłąm się w "Psychologii dziecka" R. Schaffera, na cytowany fragment książki Jean Briggs "Never in Anger" (1970), która opisała w niej swoje 17 miesięczne obserwacje i doświadczenia jakie zaobserwowała żyjąc u jednej z rodzin Eskimosów Utku. Ale o co chodzi?
Briggs pisze że, "tym co wyróżnia Utku jest niemalże zupełny brak oznak agresji w ich wzajemnych stosunkach.
Nie pozwalają oni na okazywanie gniewu. Ideałem jest osoba, która zawsze jest ciepła, opiekuńcza, zrównoważona w relacjach z innymi, oraz która nigdy w swym zachowaniu nie wykazuje oznak wrogości. Co najwyżej można sobie pozwolić na takie niewinne zachowanie jak żartowanie, obgadywanie czy okazywanie innym chłodu. Gniew można okazać tylko wobec psów i jest to wtedy traktowane jak sposób utrzymania dyscypliny. Na gniew jest brak społecznego pzryzwolenia, poniewaz przeczy on najwyższej wyznawanej przez ten lud wartości, jaką jest postawa pełna uczucia i troski względem innych. Jesli mimo to ktoś okazuje gniew i agresję, podejrzewany jest o brak zdrowego rozsądku i uważa się ,że zachowuje się jak małe dziecko.
Utku nawet nie przyznają się do gniewnych myśli! A dzieje się tak ponieważ oni sa przekonani, że nagatywne myśli, mogłyby doprowadzić do zabicia kogoś kto je wytwarza. Każdy problem sporny musi zostać wyjaśniony na drodze pokojowej. Jak do tego dochodzą?
Przez pierwsze dwa, trzy lata dzieciom pozwala się na okazywanie złości i gniewu, lecz później rodzice dają dzieciom wyraźnie do zrozumienia, ze nie akceptują takich zachowań. Jak to robią? Rodzice czynia to nie krzykiem lub groźbą, ale poprzez spokojne okazywanie niezadowolenia słowem, lub spojrzeniem. Dostosowanie do wymagań nie jest wzmacnianie i chcociaz posłuszeństwo jest bardzo cenione, rodzice rzadko nań nalegają. Dzieci nigdy nie są karana cieleśnie, choć przez cały czas sa konsekwentnie uczone, że jakikolwiek wyraz złego nastroju, gniewu czy wrogości jest bardzo źle widziany". Brigss opisuje dalej w jaki sposób małą dziewczynka radziłą sobie z negatywnymi emocjami wynikającymi z rywalizacji z rodzeństwem: początkowo wyrażała swoje emocje potajemnie, szczypałą małą siostrzyczkę, kiedy dorośli odwracali sie tyłem, lub wyrywałą jej zabawkę, kiedy nie było ich w pobliżu. Na wymagania dorosłych reagowała nadąsaniem-podporządkowaniem ze znieruchomiałą twarzą bez wyrazu lub odwracając się dościany cichutko łkając. W reakcji na prośby rodziców, aby ustąpiłą siostrze, a to się nie zgadzało z jej wolą, w ciszy patrzyłą przed siebie, a łzy sciekały jej po policzkach, lecz brak było jakichkolwiek oznak gniewu. W wyniku takiego traktowania dzieci Utku w przeciwieństwie do dzieci z kultur zachodnich, wykazują zadziwiająco mało oznak agresji, co powoduje, ze od wczesnego okresu ich życia agresja w grupach rówiesniczych jest niezwykle rzadkim zjawiskiem."
I co o tym myslicie? To o czym pisze się powyżej kłóci się zupełnie z tym co nam wpajają nasi "eksperci" od psychologii dziecka, a mianowicie, że nie tylko dzieciom,a le wszystkim wolno i nalezy okazywac złość czy wrogośc jesli takowa się czuję.Że nie nalezy tłumic żadnych uczuć itd. TYlko, że jakoś dziwnym trafem, nie powoduje to zmniejszenia się agresji u nastolatkó i osób dorosłych, a wręcz przeciwnie, jest coraz więcej agresywnych zachowań w społeczeństwach zachodnich. Więc może chociaż opis płaczącej do ściany małej dziewczynki, której nie pozwala się na gniewne zachowanie czy agresywne w stosunku do swojej młodszej siostry, jest przykry i rozdzierający serce, ale jest skuteczny i sensowny?
Nie pozwala się dziecku na okazywanie gniewu czy złości, ale nie na zasadzie agresji skierowanej do niego. Dziecko otrzymuje stanowczy ale spokojny komunikat, że to nam się nie podoba, tak masz nie robić. Ponieważ to się nie zgadza z jego "chęciami" w danym momencie płacze, dąsa sie itd. Czylinie tłumi emocji, wyraża je, ale winny spokojny i kontrolowany sposób. Z czasem dociera do niego, że nie ma o co walczyć i "drzec szat" o zabawkę czy pierwszeństwo w czymś tam, a cierpliwość i posłuszeństwo popłaca. I nie ma problemu z agresją

Ja tak to rozumiem. A wy drogie mamy?