Dodaj do ulubionych

Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te nasze

14.03.12, 23:30
Jak usamodzielnić te nasze dzieciaczki? Moje są wieku 23 córka i 20 syn. No i trzymają się rodziców jak rzepy smile Mają oprane, ugotowane - nie mylić z podane, co to to nie.
Mam jeszcze dwoje młodszych; 11 i 3,9 smile Z tymi małymi planuję wyjechać do DE. Stare nie chcą. Więc ok, ale też oczekują że będę im opłacać tu mieszkanie i ogólnie wspierać finansowo. Ok, jak będzie na to to nie ma sprawy, ale jak policzymy ile nam trzeba na początek w DE i bieżące opłaty w PL to już jest nie wesoło. No a młodzież na to; będzie źle to dojedziemy do Was smile
Wszystko by było ok, ale nie chcę być egoistką .No ale ja straciłam rodziców mając 15 lat. Od tej pory musiałam sobie sama radzić. Koleżanki bawiły się po imprezach itp a ja kalkulowałam opłaty za mieszkanie, ogrzewanie i negocjowałam w szkole terminy zaliczeń bo miałam spore zaległości po chorobie mamy.

A moi młodzi żyją lajcikowo smile Uważają że ro mój obowiązek o nich zadbać i tyle.
Dodam że córka pracuje ale się nie dokłada a syn ciągle szuka odpowiedniej pracy. Oboje po szkole licealnej z maturami i nic poza tym.

No to tyle na początek
Obserwuj wątek
    • onest Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 14.03.12, 23:44
      Moje starsze szukało pracy 6 miesięcy. Nie było łatwo ale w końcu się udało. Ponieważ ostatnie pięć lat mieszkał poza domem, zamieszkanie z powrotem z nami było dla niego i dla nas nie lada wyzwaniem. Z jednej strony chciałabym ,żeby był obok ,a z drugiej chyba na razie musi szukać swoje własnej drogi. Za dużo tarć. A mimo to wkurza mnie jak przez jakiś czas nie daje znaku, nie ma sms-a albo maila no i nie wiem co robi. Chciałabym mieć ciastko i zjeść ciastosmile
    • saga55-5 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 14.03.12, 23:48
      Jak usamodzielnić ?
      Na początek proponuję dorzucanie do wspólnego gospodarstwa parę złotych. Symbolicznie, żeby nie było.
      Mój syn przez pierwsze 3 m-ce na swoim, nie bardzo potrafił zagospodarować i rozłożyć kasę na cały m-c. Dokładałam oczywiście, ale przy okazji doradzałam jak powinien robić bo......ciągle tak nie będzie.
      A te opranie, gotowanie.....ok, a gdybyś wyjechała np. na tydzień ? poradziliby sobie ? oczywiście myślę o tych najstarszych.
      • echtom Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 12:13
        > A te opranie, gotowanie.....ok, a gdybyś wyjechała np. na tydzień ? poradziliby
        > sobie ? oczywiście myślę o tych najstarszych.

        Moje już od kilku lat ogarniają zakupy, obiady, koty i babcię, kiedy wyjeżdżam na parę dni. Ale kiedy jestem, nie poczuwają się do żadnej współodpowiedzialności za dom wink
        • saga55-5 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 13:31
          > Moje już od kilku lat ogarniają zakupy, obiady, koty i babcię, kiedy wyjeżdżam
          > na parę dni. Ale kiedy jestem, nie poczuwają się do żadnej współodpowiedzialnoś
          > ci za dom wink

          Tak zapytałam, bo znam rodzinkę gdzie "dzieciom" 25 i 22 lata, mamusia przed wyjazdem nawet na dwa dni musi zakupy zrobić, gary nagotować i potem instruować co, gdzie, kiedy itp.przez telefon.
          • ada16 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 14:05
            W tym roku po raz pierwszy ( 25 i 22) zostawiłam "dzieci" same bez żadnych zakupów , przygotowanego jedzenia itp.
            No - kasę zostawiłam.
            Zrobili tez bieżace prania , prasowanie i porządki łacznie z myciem garażu smile
            • ada16 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 14:07
              na tydzieńsmile
    • bei Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 08:35
      To my-rodzice-inicjujemy dzieciom swiat.
      Trudno jest wymagac od nich, by rozumieli Twoją sytuację gdy bylas nastolatką, gdy sami doswiadczają i znają tylko te "wygody".
      Bez rozmow nie dowiedzą się, ze wypadaloby, by uczestniczyli nie tylko w przyjemnościach, ale by ponosili jakies finansowe konsekwencje utrzymania.

      na pewno zmobilizowaloby ich to do pracy. Datki do budżetu domu odkladałabym -gdyby postanowili zamieszkac osobno- dostaliby maly prezent na rozruchsmile
      • ada16 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 10:29
        Mój syn drugi miesiąc pracuje. niestety chciałam być dobrą matka i powiedziałam ,ze póki mieszka, my go utrzymujemy, a on niech odkłada ( we wrzesniu wesele-my finansujemy, ale wiadomo kasa na początek potrzebna).
        I już widzę błąd , bo cała pierwsza pensję wydal .
        no i teraz zmieniłam - będzie dokładał ( a ja- czego on nie wie- oddam mu tę kasę na wyprowadzkę).
        No i syn mój duży 2 dni chodził oburzony, ze matka zmieniła wymagania.
        • kafeterianka Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 10:50
          Mój syn w wieku 19 lat, zaraz po maturze, poszedl do wojska. Niestety tylko 18 kilometrów od domu, co oznaczalo automatycznie cowieczorny powrót do domu.
          3 lata temu rozpoczal studia, i mieszka ponad 200 km od domu. Logiczna koleja rzeczy, ja finansuje praktycznie wszystko- czesne, mieszkanie, czasami mu cos wetkne w reke, gdy co pare tygodni przyjezdza do domu. Utrzymuje sie poza tym z malego stypendium. Rzecz sie dzieje w Niemczech.
          Podsumowujac, jako samotna matka jestem wyluzowana i szczesliwa, ze sie go "pozbylam" z domu wink
          Dorosly dzieciak w domu to jednak faktor stresowy. A co z oczu, tego sercu nie zal wink
          Prawdopodobnie, gdyby mieszkal w domu, sprawdzalabym co rano, czy ma szalik dobrze kolo szyi zalozony... big_grin
          • onest Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 11:13
            bardzo trudno jest dzieci usamodzielnić wydaje mi się ,ze one chętnie wchodzą "w prawa dorosłych", a o wiele ciszej jest im wejść "w obowiązki".
            • onest Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 11:14
              ciężejsmile
              • ada16 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 11:17
                O, to to big_grin
            • echtom Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 12:16
              Dokładnie. Dlatego nie cierpię mieszkać z młodymi dorosłymi dziećmi, bo czuję się wykorzystywaną frajerką. Ale realnie to jeszcze kilka lat, zanim zakończą edukację i będą się mogły usamodzielnić.
              • bi_scotti Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 19:20
                OK, ja moge moim doroslym i pracujacym dzieciom umilic zycie przy jakiejs okazji zastrzykiem finansowym, bo taka mam fantazje ale poza tym to prosze sobie leciec z gniazda i moscic wlasne. Najmlodszy (21 w tym roku) jeszcze cos tam korzysta z naszego wsparcia finansowego ale swiatelko w tunelu jest wyrazne: studia skonczy wiosna 2013 i wtedy bedziemy wolnymi (od zobowiazan finansowych) ludzmi wink Z tym, ze u nas to podejscie dura lex sed lex bylo znane i wszczepiane progeniturze "od zawsze". Najstarsza i Najmlodszy wiedzieli od wczesnego dziecinstwa, ze oczekiwane jest by z domu wyjechali na studia. No i odkad kazde bylo nastolatkiem pracowali po szkole i w wakacje. Ale ja wiem, ze w PL to tak nie dziala i sporo tu juz dyskusji odbylam na temat tego, ze polskie nastolatki maja duzo zajec w szkole (tak jakby moje nie mialy!), nie ma dla nich pracy (tak jakby u nas nie bylo bezrobocia!) i w ogole to sa z innej gliny niz te poza PL smile Aha, no i jeszcze to prawo w PL zmuszajace (?) rodzicow do lozenia na dorosle dzieci do 25 roku zycia. Wiec jak oni maja byc samodzielni?
                • kasiak37 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 19:33
                  Bi_scotti to jest swieta prawda ze polskim dziecim wydaje sie ze beda na garnuszku rodzicow najlepiej do emerytury i ze jest to zars..... obowiazek rodzicow lozyc na utrzymanie i dac dach nad glowa.Nie wiem skad sie to wzielo i dlaczego nadal dziala...u mnie czesciowo tez(skladam rece do najwyzszego ze juz tylko do lipca).A w PL nie mieszkam....
                • onest Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 19:37
                  Dokładnie się z Tobą zgodzę. Mamy w Polsce taki system niańczenia. A jeszcze ma czas, jeszcze sie napracuje i tak naprawdę nie wiadomo do kiedy ma mieć ten czas? Do 18-tki? Do końca studiów, czy do założenia rodziny?
                  • kafeterianka Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 19:57
                    Akurat przed chwila widziane w necie; starsza pani z wnuczka, do której mówi: w twoim wieku juz pracowalam! Na co mloda: a ja w twoim wieku jeszcze bede musiala pracowac... tez prawda.

                    Biscotti, zazdroszcze ci swiatelka w tunelu z tym 13- stym rokiem; u mne finansowe zobowiazanie potrwa lekko jeszcze do 15, 16- go roku.
                    • verdana Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 20:00
                      Hm, czy Wy w ogóle te dzieci lubicie?
                      Bo jakos mi na to nie wygląda (w wiekszości oczywiscie). mam wrażenie, ze najwazniejszą spawą w waszych rodzinach jest kasa.
                      • ada16 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 20:08
                        tytułowe usamodzielnienie niestety wiąze się z kasą, verdano.
                        • verdana Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 20:12
                          Nie tylko. Usamodzielnienie to nie tylko pieniadze, to wiele innych spraw także. A tutaj te pieniądze wydają sie być najwazniejsze. jakby tym, na czym najbardziej rodzicom zalezało, to zakończenie wydatków na dzieci.
                          O ile rozumiem to w przypadku dzieci po studiach(a i to nie zawsze i do konca), o tyle nie bardzo w przypadku tych, które jeszcze się uczą.
                          • kasiak37 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 21:33
                            Nie ludzmy sie Verdana,ale pieniadze daja samodzielnosc...Takie zycie,tylko trzeba umiec z tego z glowy skorzystac.
                      • kasiak37 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 20:12
                        Alez Verdana,ja i lubie i kocham swoje dzieci,wszystkie trzywink.Ale uwazam ze trzeba znalezc w tym wszystkim,w tym calym procesie wychownia,ksztalcenia rowniez swoj zdrowy egoizm i bronic go.Bo zyje sie nie tylko dla dzieci.Zyje sie tez dla siebiewink
                      • fanny Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 16.03.12, 03:13
                        Nie wiem skad pomysl, ze chec,zeby sie dzieci usamodzielnily wynika z nielubienia dzieci.
                        U mnie wynika z milosci i lubienia. Chce, zeby im w zyciu bylo dobrze. W mojej opinii czlowiekowi jest dobrze gdy jest niezalezny.
                        W mojej rodzinie sprawa kasy jest wazna i niesie za soba rozne konsekwencje. Ale powiedzialabym, ze tak a rebours, tzn. jestesmy zamozni i teoretycznie nasze dzieci moglibysmy miec na utrzymaniu do smierci bez specjalnego obnizenia swojego standardu zycia. Czy to byloby wlasciwe?
                        Czy mialby w takiej sytuacji szanse na prawdziwa niezaleznosc?
                        Dlatego staramy sie dac podstawy i wypychamy z gniazda w swiat.

                        f.
                      • mama_gromadki Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 17.03.12, 19:50
                        Kocham swoje dzieci. Jednak uważam że powinny zacząć stawać się samodzielnymi. Przecież wiadomo, że zawsze będą mogły liczyć na nasze wsparcie, finansowe również w razie potrzeby. Ale w naszym przypadku nie o to chodzi czy kasa najważniejsza, ale ważna jest. Mąż sam utrzymuje sześć osób z czego dwoje mogłoby już też zarabiać i choćby odkładać na start.
                  • kasiak37 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 20:09
                    no ja czekam do konca studiow.Zeby miec miedzy innymi czyste sumienie ze zrobilam wszystko co w mojej mocy zeby wystartowal w dorosle zycie z dobrym wyksztalceniem i zawodem.Zapowiedzane ma ze w lipcu konczy studia wiec od sierpnia do roboty.Jezeli bedzie chcial u nas jeszcze chwile zostac to ok,ale z dokladaniem sie do oplat i wyzywienia.I nie bedzie to trwalo w nieskonczonosc bo my(ja i moj maz) tez chcemy "pozyc".
                    • verdana Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 20:14
                      OK .A jak nie znajdzie pracy?
                      No i jakos mnie byloby przykro, gdyby moirodzice czekali, aż odejdę z domu, aby nareszcie pożyć i odetchnąć beze mnie. Jakby to dziecko bylo tylko ciężarem, na którego odejście niecierpliwie sie czeka. Dokladanie do wydatków - jak najbardziej, oczywiście. Ale oświadczenie, zę nareszcie się odpocznie - to jakoś dla mnie smutne...
                      • bi_scotti Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 20:38
                        Samodzielnosc jest najwieksza wartoscia jaka sama dostalam i podalam dalej. Oczywiscie, to jest bardzo subiektywna ocena ale tylko takie indywidualny czlowiek moze miec, prawda? Wlasnie dlatego, ze lubie/kochjam (!) moje dzieci, zrobilam wszystko zeby byly jak najszybciej i jak najsprawniej samodzielne, rowniez w kwestii finansow. A uwolnienie sie od obowiazkow finansowych pozwoli mnie i mojemu mezowi na czestsze podroze, na rozne przyjemnosci, na ktore zwyczajnie nie moglismy sobie pozwolic majac 3 dzieci na czesciowym utrzymaniu. I nie widze nic nagannego w radosnym poczuciu, ze te akurat obowiazki bedziemy miec z glowy. Szczegolnie, ze jest to scisle zwiazane z faktem, ze rzeczone dzieci zarabiaja na siebie i nie potrzebuja od nas nic procz dobrego slowa, poklepania po ramieniu, ucha do posluchania i, jak wspomnialam wyzej, kaprysow prezentowych z lub bez okazji - jakis zastrzyk extra gotowki, bo tak smile
                        • kasiak37 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 20:44
                          Bi_scotti bardzo dobrze to ujelas.Zdrowy egoizm rodzicieli jak najbardziejwinkZyje sie nie tylko dla dzieciwink
                          A jezeli do tego dalo sie tym dzieciom wszyskie narzedzia by sie usamodzielnily i oczekuje sie jedynie by te narzedzia wykorzystaly?..
                        • verdana Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 22:53
                          Bi-scotti, słabo orientujesz się w obecnej sytuacji w Polsce. O pracę, taka, aby mlody człowiek był naprawde samodzielny jest niewiarygodnie trudno. A jesli mlody czlowiek ma płacić za wynajecie mieszkania - cóż, ŻADNEGO kolegę moich dzieci, po studiach i pracujacych na to nie stać.
                          Czyli innymi słowy, sporo kolegów moich dzieci żyje na skraju załamania nerwowego. rodzice mowią "wyprowadź się", mlodzi ostro pracuja i nie mogą sie wyprowadzić. Czuja się fatalnie, jak nigdzie niepotrzebni.
                      • kasiak37 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 20:39
                        moj syn,dorosly syn, ale nadal niesamodzielny i niesamowystarczalny,doskonale zdaje sobie sprawe ze nie jest pepkiem swiata i swiat nie bedzie sie wokol niego wiecznie krecil.Ze kiedys nadchodzi moment ze ma wyfrunac z gniazda bo sie tego najnormalniej oczekuje od doroslego czlowieka.On sie uwaza za doroslego ale nic bardziej mylnego.Do momentu kiedy mieszka u nas,kiedy my finansujemy cale jego zycie i studia nie jest dorosly w calym tego slowa znaczeniu.I on o tym doskonale wiewink
                        A prace znajdzie na bank i to bardzo dobrze platna prace bo studiuje w dosc dziwnym kierunku i konkurencji w szukaniu pracy ma raczej malo.
                        • mamamira Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 15.03.12, 23:09
                          Moje dzieci wyprowadziły się dość szybko.W kraju w którym mieszkam jest to normalne,nie trzeba zarabiać tysięcy żeby się wyprowadzić .Nikt ich nie wyganiał,skończyły naukę,znalazły prace i mieszkanie.Mieszkając z nami, w weekend czy wolnym czasie dorabiały odkładając sobie na przyszłość, na początek tez i od nas dostały.Bylo mi bardzo smutno,ciężko,potrzebowałam bardzo dużo czasu żeby się przyzwyczaić do tego.
                      • kara_mia Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 16.03.12, 10:02
                        nareszcie się odpocznie
                        Myślę, że zdrowo jest kiedy i rodzice czekają "w końcu odpoczniemy i kochane dzieciaczki będą co drugi weekend na niedzielnym obiedzie"
                        i kiedy dzieci myślą to samo "starzy są uroczy, ale raz na 2 tygodnie".

                        Jak to się rozmija to oznacza, że kiedyś wcześniej coś się podziało "nie tak"
                        • verdana Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 17.03.12, 17:39
                          A mnie fascynuje pytanie - co jest męczacego w dorosłych dzieciach, ze dopiero po ich wyprowadzce mozna odpocząć?
                          Z moich doswiadczeń - po wyprowadzce dzieci pozostaje łazienka, którą trzeba umyć samemu i smieci, ktore nie chcą się same wynosić. I ziemniaki, które trzeba przynieść samemu. Odpoczynek, rzeklabym, wątpliwysmile
                          • mamamira Re: verdana 17.03.12, 20:30
                            Cytat - co jest męczacego w dorosłych dzieciach Ja nie wiem,nie byłam w takiej sytuacji,moje mnie nie męczyły,wyprowadziły się wcześnie.Czyli Twoje dziecko/dzieci mieszkały z Tobą np:bo nie miał kto z piwnicy ziemniaków nosić.A powiedz mi co jest dobrego w tym jak 25-27 letni syn/córa daje się obsługiwać,opierać,wykorzystuje finansowo rodziców jeżeli skończyło się naukę,ma się dobrom prace i "siedzi" się rodzicom na karku,wydaje się zarobione pieniądze na lewo i prawo nie myśląc o przyszłości. Dzieci nie są nasza własnościom,muszą kiedyś od nas odejść,lepiej zrobić to wcześniej niż za późno.Muszą nauczyć żyć się samodzielnie,ponosić konsekwencje swoich czynów,my żyć wiecznie nie będziemy.
                          • aandzia43 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 17.03.12, 22:20
                            verdana napisała:

                            > A mnie fascynuje pytanie - co jest męczacego w dorosłych dzieciach, ze dopiero
                            > po ich wyprowadzce mozna odpocząć?

                            Odpowiem ze swojej perspektywy. Córka wyprowadziła się w połowie studiów, z własnej inicjatywy, chociaż już dużo wcześniej napomykałam, że jeśli chce, to ja nie mam nic przeciwko temu. Pod spódnicą nie trzymałam, ale programowo od razu po maturze też nie wyrzucałam. Decyzję podjęła sama, ale konkretny impuls wysłałam ja.
                            Od czego odpoczęłam? Odpoczęłam od dorosłości mojego dziecka. Już wyjaśniam. Uwielbiam byc matką dorosłego dziecka smile Relacja jest wtedy taka rodzinno-koleżeńska. Z jednej strony jestem ciągle tą mamusią co przytuli, jedzonko dobre zrobi i na święta do siebie zaprosi, z drugiej o wielu rzeczach rozmawiamy jak równy z równym (no, może bez przesady wink) Ale bycie matką naprawdę dorosłego dziecka to sytuacja komfortowa tylko na odległośc. Nie na jednym terytorium. Zakładając, że jestem samicą alfa na terytorium swojej rodziny i domu, założyc trzeba też, że nie może życ na tym terenie inna samica alfa. No to jak moja córka ma zostac tą samicą alfa, kobietą-przewodniczką stada, jeśli życ będzie w moim cieniu i w kręgu mojej dowódczej energii? Jak ma dokonac ostatecznego przeistoczenia? Wypielęgnowałam ją, nauczyłam wielu przydatnych rzeczy, wprowadziłam swoim przykładem i rozmową w zawiłości życia, wyposażyłam w moc, i w momencie, kiedy urosła w siłę, i kiedy zaczęła tę siłę bezwiednie okazywac, wykopałam z gniazda. Nie wcześniej, programowo po maturze, czy po czym tam innym, tylko jak nadszedł właściwy moment. Coś jak inicjacja u ludów bliżej natury będących. Jak odpędzanie dużych już młodych na obrzeże stada u np. psowatych, żeby sobie w końcu poszły założyc swoje stado, bo inaczej gotowe wchodzic w relacje kazirodcze w obrębie stada rodzicielskiego.
                            Fajnie jest byc matką dorosłego dziecka. Spotkania (w naszym przypadku częste i głównie z inicjatywy córki) są bardzo przyjemne. Nagadac się nie możemy, przytulamy się, gotujemy. Omawiamy, jak dwie dorosłe osoby, bardzo poważnie różne kwestie. Odpoczywam wtedy smile
                          • echtom Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 17.03.12, 23:41
                            O łazience już pisałam. Ziemniaków schodzi i śmieci się zbiera o tyle mniej, że nie jest to ciężka praca. No i wspomniany problem z walką o terytorium i dominację, bo 20+ latków nie ustawi się tak, jak przedszkolaków.
                          • triss_merigold6 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 18.03.12, 10:56
                            Andzia już ładnie napisała więc tylko dodam:
                            - dorosłe, dwudziestoparoletnie dziecko mieszkające z rodzicem bezwiednie nadal funkcjonuje w roli dziecka, młodszego, mniej samodzielnego i mniej odpowiedzialnego niż metryka wskazuje, a rodzic ma tendencje do niańczenia i opiekowania się jak młodszym
                            - jest to krępujące dla obu stron - rodzice nadal nie mogą swobodnie uprawiać seksu, a dorosłe dzieci sprowadzać kogo sobie życzą o dowolnych porach i na własną odpowiedzialność nie narażając się na pytania czy uwagi
                            - jako mocno imprezująca dwudziestoparolatka wolałam oszczędzić rodzicom wiedzy gdzie bywam, z kim i w jakim stanie wracam, to nie była ich sprawa, a przy wspólnym mieszkaniu nie dałoby się ukryć. Za dużo zbędnych informacji szkodzi obu stronom.
                            - zagęszczenie staje się nadmierne (chyba, że ktoś ma willę z niekrępującymi wejściami i osobnymi kuchniami/łazienkami) i jest to inny kaliber zagęszczenia niż przy młodszych dzieciach
                            - po to się wychowuje i socjalizuje potomstwo, żeby je wypchnąć - nie oznacza to braku pomocy, wsparcia, zainteresowania w razie potrzeby, ale młody człowiek musi mieć czas na zbudowanie swojej autonomii i własnego życia
                            • echtom Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 18.03.12, 23:35
                              > - zagęszczenie staje się nadmierne (chyba, że ktoś ma willę z niekrępującymi wejściami i osobnymi kuchniami/łazienkami) i jest to inny kaliber zagęszczenia niż przy młodszych dzieciach

                              Verdana tego nie czuje, bo ma dwóch synów i tylko jedną córkę wink Troje dzieci do jednej łazienki to był pikuś, trzy młode kobiety to horror.
                              • bi_scotti Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 19.03.12, 00:14
                                C'mon, ja mam 3 lazienki ale tylko jedna kuchnie i tez to czuje - zageszczenie gdy jestesmy wszyscy w 5 + girlfriend Sredniego "grozi smiercia badz kalectwem" - lodowka i coffee maker staja sie najbardziej obleganymi przedmiotami w domu, kazdy musi wlasnie teraz-zaraz. Nie, nie - tyle doroslych w jednym domu to nie jest ani zdrowe, ani bezpieczne na dluzej niz weekend, no moze tydzien max! smile
                            • onest Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 19.03.12, 00:31
                              triss_merigold6 napisała:


                              > - jest to krępujące dla obu stron - rodzice nadal nie mogą swobodnie uprawiać s
                              > eksu, a dorosłe dzieci sprowadzać kogo sobie życzą o dowolnych porach i na włas
                              > ną odpowiedzialność nie narażając się na pytania czy uwagi

                              Ja mam nadzieję, ze ten temat jeszcze tutaj wypłynie, bo zdaje mi się być bardzo istotnymsmile
                            • verdana Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 19.03.12, 14:53
                              Nie, nie, nie - ja nie piszę o plusach usamodzielniania się dzieci - od strony dzieci, bo te są oczywiste. Mówię tylko o tym, ze nie rozumiem, dlaczego dorosłe dzieci mają być dla rodziców takie męczące, ze odpoczywają po ich wyprowadzce. Nie neguję koniczeności usamodzielniania, tylko zastanawiam się, dlaczego dopiero potem rodzice mogą rozpocząć nowe zycie - w czym im te dzieci zawadzały? Nie mowie tu o 30-latkach, nieporadnych, które nadal mamusia obsługuje, oczywiscie.
                              • echtom Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 19.03.12, 15:26
                                No przecież piszemy Ci u góry elaboraty o zagęszczeniu smile
                              • aandzia43 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 19.03.12, 19:54

                                > Mówię tylko o tym, ze nie rozumiem, dlaczego dorosł
                                > e dzieci mają być dla rodziców takie męczące, ze odpoczywają po ich wyprowadzce

                                Odpoczywają po spędzonych z dziećmi pod jednym dachem +- dwudziestu latach. Fajnych latach, ale wszystko się kiedyś kończy, czas zacząć nowy etap. Odpoczywają po towarzystwie DOROSŁYCH już częściowo ludzi, którzy przez ostatnich parę lat usiłowali (i trudno ich za to winić) wprowadzać swoje porządki i swój rytm w nasze domowe życie. Nie zrozum mnie źle, bardzo sobie cenię ten ożywczy wicherek i ferment, jaki wnosiła córka przez ostatnie lata wspólnego zamieszkiwania - to nawet zdrowe na głowę dla osoby w średnim wieku wink Pewnie gdybym miała więcej dzieci z jeszcze większą ulgą wysyłałabym je z gniazda w świat. Jedno nie zdążyło mnie szczególnie nadwyrężyć.
                              • evee1 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 26.03.12, 06:08
                                Ja moge napisac co mnie ucieszy jak sie (kiedys) moja corka wyprowadzi. Co prawda ona ma dopiero 16 lat, ale juz snuje plany i kopytkami przebiera, kiedy bedzie mogla zamieszkac z kolezankami smile. Moja corka ma tendencje do rozsiewania po domu swoich rzeczy. Jak sie czlowiek rozejrzy, to dokladnie wiadomo gdzie moja corka byla. Oczywicie moge ja prosic, zeby te rzeczy sprzatnela, ale mi sie po prostu nie chce. Tak, mimo ze swoja corke bardzo kocham, to przeszkadza mi trzydziesci roznych jej drobiazgow, o ktore sie potykam w absolutnie kazdym zakatku domu. Ona napewno odetchnie od mojego gledzenia w tej materii wink.
                      • echtom Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 16.03.12, 10:21
                        Verdana - miłość miłością, ale 5 kobiet do jednej łazienki to już przesada tongue_out
    • fanny Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 16.03.12, 02:54
      Moj syn zaczal sie usamodzielniac przy podobnej okazji jak ta Twoja.
      Przeprowadzalismy z UK do Hong Kongu 3 miesiace przed koncem roku szkolnego. Syn wlasnie skonczyl 18 lat i w planach mial studia w UK. Nie byl zainteresowany studiowaniem w HK mimo, ze to 6 uni na swiecie. Miesiac przed wyjazdem wynajelismy mu pokoj z lazienka w naszej okolicy, niedaleko szkoly. Do konca roku szkolnego (zdawal mature) ponosilismy wszystkie koszty utrzymania. W sierpniu okazalo sie, ze uzyskal za malo punktow aby dostac sie na wymarzona genetyke. Zadecydowal, ze bedzie poprawial oceny w kolejnym podejsciu i zacznie studia w nastepnym roku. Nie chcial isc na inny uni ani na inny kierunek. Mysmy nie naciskali. Wczesniejsza umowa byla, ze jesli zawali egzaminy to obcinamy mu pieniadze tak, zeby wystarczylo na mieszkanie i skromne jedzenie. Reszte mial sobie dorobic. Niestety na 18-tke dostal od dziadkow duza sume pieniedzy. Zamiast isc do pracy dokladal sobie do budzetu z prezentu. Nie skorzystal z naszego zaproszenia, zeby ten rok spedzic w HK mieszkajac z nami i pracujac (mial wize pobytowa pozwalajaca na prace). Na Nowy Rok pojechal do naszej rodziny w Polsce. W lutym zdecydowali z dziadkiem, zeby sie przeniosl do Polski. Tesc argumentowal, ze juz on to go dopilnuje - bedzie sie uczyl i pojdzie do pracy. W sprawe stalismy z boku, mowiac, ze obie strony sa dorosle i maja prawo podejmowac swoje decyzje. Po przyjezdzie do Polski odnowil stare kontakty wsrod ''bananowej mlodziezy'' i wpadl w ciag wiecznej balangi. Poniewaz teoretycznie sie uczyl, dawalismy mu skromna kase na bilety, telefon, jakies ciuchy. Znow ta sama historia, jak mu brakowalo na zabawowe zycie, dokladal sobie z ''kupy''. Dziadka zaczal szlag trafiac, oczekiwal, ze ''porozmawiamy'' z synem i ustawimy go do pionu. My z praktyki wiedzac, ze rozmowy na nic, mowilismy, ze jezeli ma dosc zachowan wnuka, ma pelne prawo skonczyc swoja goscinnosc i go wyrzucic. Jednoczesnie zapowiedzielismy synowi, ze jesli drugi raz zawali egzaminy przestaniemy mu dawac jakiekolwiek pieniadze. Jest dorosly i musi wziac odpowiedzialnosc za swoje zycie. Mial szanse studiowac na wiodacym uni w UK - nie skorzystal, mial okazje studiowac w Hongkongu - nie skorzytal, mial okazje mieszkac z nami i pracowac - nie skorzystal. No hard feelings, nadal jest naszym kochanym synkiem, nadal bedziemy placili za bilety zeby nas odwiedzil, ale nie zamierzamy utzrymywac doroslego, zdrowego chlopaka tylko dlatego, ze mu sie nie chce isc do pracy.
      W sierpniu wydal ostatnie pieniadze od dziadkow na wypasione wakacje we Wloszech. Jednoczesnie sie okazalo, ze drugi raz minal sie ze swoja oferta na studia.
      Od wrzesnia my przestalismy wyplacac mu pensje. Poszedl do pracy. Marnie platnej ale ciekawej. Potem ojciec jego dziewczyny pomogl mu znalesc troszke lepsza prace , bez kokosow ale rozwijajaca. Przynajmniej musi wstac przed poludniem wink
      Wyprowadzil sie od dziadka i mieszka w mieszkaniu po prababci. Troche odcial sie od balangujacego towarzystwa.
      Pomagamy mu finansowo, pokrywamy oplaty za mieszkanie i kupujemy ubrania, placimy za opieke dentystyczna.
      Minely 2 lata, teraz ma 20 i pomalutku zaczyna ukladac sobie wlasne zycie. Uwazam, ze idzie mu bardzo dobrze biorac pod uwage, ze jest third culture kid z opoznionym dojrzewaniem typowym dla takich dzieciakow.

      f.
      • kara_mia Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 16.03.12, 09:59
        W sumie ta historię powinny przeczytać nasze dzieci.
        Ale jak historia uczy : historia jeszcze nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
        Napisze ci za 2 lata, kiedy potomstwo będzie miał po ok 20 jak to u nas wyszło.
      • onest Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 17.03.12, 18:56
        Fanny - jestem pod wrażeniem!
    • kamunyak Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 19.03.12, 12:26
      Po przeczytaniu całego wątku stwierdzam, że różnice między realiami polskimi a w innych krajach, szczególnie tych nie post-komunistycznych, o których mowa była wcześniej, jest ogromna. W ogóle nie ma żadnego odniesienia i pewnie długo nie będzie.
      A ponieważ w większości jednak wypowiadają się mamy, co prawda polskojęzyczne ale jednak żyjace w tych innych realiach, cała dyskusja jest bez sensu.
      Chyba, że forum zostało założone z myślą o tych "innych" mamach.
      Co ja mogę skorzystać z uwag, podpowiedzi, jednej czy drugiej takiej mamy skoro u mnie, tak jak pisze verdana, dziecko nie ma szans na przyzwoita pracę po studiach. A na pewno nie taką, która pozwoli mu samodzielnie zamieszkać. Mam je z domu wyrzucić? to o to chodzi?
      Osobiście wolałabym dyskutować o polskich warunkach a nie tym co dzieje się w DE czy UK czy innym YC. U nas, w PL jakby ktoś zapomniał, "jeszcze długo długo nic a potem wcale", jak kiedyś mówiono a co jest nadal aktualne.
      Kiedy ja byłam młoda usamodzielnienie sprawiało o tyle kłopot, że nie było mieszkań. Na takowe czekało się kilkanaście lat. W związku z tym jedni mieszkali całymi pokoleniowymi rodzinami na kupie, inni czekali z założeniem rodziny wegetując u rodziców do późnych lat a jeszcze inni dawali nogę z Polski. Teraz realia niewiele się zmieniły, z tym, że dodatkowo jeszcze nie ma pracy dla absolwentów. Tak, że śmiem twierdzić, cała ta solidarnościowa przemiana była o kant d..y potłuc. Przeciętny Polak nic na tym nie zyskał, stracił za to wiele.
      Młodzi Polacy chyba najwięcej - jak porównuję swoją młodośc i moich dzieci.

      • kasiak37 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 19.03.12, 18:05
        no nie bardzo sie z tym zgodze.
        Ja mieszkam za granica dopiero 8 rok ale polskie realia w dawniejszych czasach jak najbardziej znam.Mieszkan bylo na bank budowanych wiecej niz jest teraz.Przezorni rodzice zakladali ksiazeczki mieszkaniowe.I tak wlasnie zrobili w swojej mlodosci moi rodzice,mimo iz mieli swoje "zakladowe" mieszkanie.I tym sposobem,na poczatku lat 90 jako 22-latka zamezna i dzieciata dostalam wlasnie takie mieszkanie z ksiazeczki mieszkaniowej moich rodzicow.
        Nie przypominam sobie zeby moi dziadkowie,moi rodzice z dziecmi mieszkali na kupie,bo nie mieszkali.Kazdy mial swoje.
        • kamunyak Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 20.03.12, 00:20
          Możliwe że mieszkań było budownych wiecej, tylko co się z nimi działo? ot, pytanie...skąd te kolejki w spółdzielniach mieszkaniowych i dantejskie sceny? drugie pytanie.
          Mój pierwszy związek rozpadł się praktycznie przez brak mieszkania. Gdybyśmy mieli gdzie zamieszkać pewnie do dziś bylibyśmy małżeństwem. Chłopak miał ksążeczkę mieszkaniową ale taką już "bez przydziału", był w ogólnym kotle.
          Mój drugi związek nie rozpadł się bo dostałam mieszkanie służbowe. Klitke jednopokojową ale zawsze własną. I tylko dlatego, że były tak małe to nie rozeszły się gdzieś w drugim obiegu, nie były łakomym kaskiem. Miałam wtedy 33 lata. A mój świeżo poslubiony małżonek także miał książeczkę mieszkaniową i także bez konkretnego przydziału, za to czekania jeszcze nie wiadomo na ile. Ty miałaś dużo szczęścia, dostałaś mieszkanie, które należało się nie tyle tobie co twoim rodzicom. A ile rodzice mieli lat kiedy dostaliby to należne im mieszkanie? bo to oni powinni je dostać tak naprawdę. Więc powinnaś się cieszyć bo nie kazdy miał tyle szczęścia a takie sytuacje nie były nagminne.
          Poza tym początek lat 90- ych to jednak już inne czasy trochę.
          Nie każdy miał też "odpowiednich" rodziców. Moja koleżanka z pracy mieszkanie dostała w prezencie ślubnym. Od rodziców. I dostała to za dużo powiedziane bo to było mieszkanie spółdzielcze. Ale tatuś pracował w MSW.
          Owszem, mozna było wynająć. Ale to były bardzo duże koszty. Przynajmniej w Warszawie. Znajoma para wynajmowała. Znałam tylko ich jednych wynajmujących. Za to nie mieli dzieci, właśnie z powodu warunków mieszkaniowo-finansowych. Nikogo innego z moich, młodych wtedy, znajomych nie było na to stać. Za to zdecydowana większość miała kłopoty mieszkaniowe, brdzo poważne.
          • ada16 Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 20.03.12, 10:57
            Ja nie dostałam mieszkania od rodziców, nie było ich stać.
            Moja mama popełniła bład, stwierdziła,ze ich ksziązeczka mieszkaniowa, na kórą miała dostac mieszkanie gdześ na początku lat 80tych , gdy ja i siostra będziemy już pełnoletnie- nie ma sensu i rozmieniła ją na 2 ksiązeczki dla nas- z tych ksiązeczek mieszkań nie udało się doczekać.
            Z pracą pod koniec lat 80-tych kiedy startowałam w dorosłe życie tez nie bylo już łatwo.
            Mieszkałam z rodzicami pierwsze lata małzenstwa , ale gdy nadarzyła się okazja - prysnęliśmy do wynajmowanej kawalerki- wtedy rynek mieszka na wynajem był bardzo skromny.
            A gdy chcieliśmy wziąć kredyt na budowę domu chyba roku 90 czy 91 - bank nie miał pieniędzy smile
            przerażają mnie dzisiejsze kredyty na 20 -30 lat- taka petla na szyi.
      • onest Re: Więc jak to u Was było? Jak usamodzielnić te 19.03.12, 22:31
        kamunyak napisała:

        > Po przeczytaniu całego wątku stwierdzam, że różnice między realiami polskimi a
        > w innych krajach, szczególnie tych nie post-komunistycznych, o których mowa by
        > ła wcześniej, jest ogromna.

        dużo w tym prawdy

        > A ponieważ w większości jednak wypowiadają się mamy, co prawda polskojęzyczne a
        > le jednak żyjace w tych innych realiach, cała dyskusja jest bez sensu
        > Chyba, że forum zostało założone z myślą o tych "innych" mamach.

        Nie , forum jest dla wszystkich dla tych ,którzy mają dorosłe dzieci, dla tych którzy nie mają ale za to mają coś istotnego do powiedzenie, bo przecież wszyscy żyjemy w jakieś rzeczywistości, a nawet dla samych dorosłych pociech, jeśli zachcą tutaj zajrzeć. Co więcej myślę, ze właśnie szeroka perspektywa, różnorodność miejsc zamieszkania pozwala sensownie rozważać, problemy o jakich mam nadzieję będziemy mówić z rożnych perspektyw.

        > Co ja mogę skorzystać z uwag, podpowiedzi, jednej czy drugiej takiej mamy skoro
        > u mnie, tak jak pisze verdana, dziecko nie ma szans na przyzwoita pracę po stu
        > diach.

        Dlaczego?
        A na pewno nie taką, która pozwoli mu samodzielnie zamieszkać.
        Dlaczego?


        > Kiedy ja byłam młoda usamodzielnienie sprawiało o tyle kłopot, że nie było mies
        > zkań.
        Zgadzam się nie było ale ani przez chwile po ślubie nie mieszkałam z rodzicami - wynajmowałam.
        Teraz reali
        > a niewiele się zmieniły
        nie zgadzam sie z tym. Myslę, ze zmieniły się diametralnie.

        Tak, że śmiem twierdzić, cała ta solidarnościowa przemiana była o kant d.
        > .y potłuc. Przeciętny Polak nic na tym nie zyskał, stracił za to wiele.
        > Młodzi Polacy chyba najwięcej - jak porównuję swoją młodośc i moich dzieci.

        Tu mam całkowicie odmienne zdanie.
        >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka