malgosiacy
28.07.04, 22:47
Witajcie,
od samego urodzenia Monika była bardzo lękliwym dzieckiem. Pierwszym jej
lękiem była kąpiel w wodzie. Wrzeszczała jakby ją ze skóry obdzierano,
podczas kiedy inne dzieci - z tego co słyszałam - uwielbiają sie kąpać. Potem
bała się już wszystkiego: odkurzacza, robota kuchennego, maszynki do mielenia
mięsa, suszarki, radia, wszelkich zabawek, które wydają z siebie jakikolwiek
dźwięk. Teraz doszedł jeszcze paniczny lęk przed ludźmi. Nie przejdzie sama
koło obcych ludzi, choćby 5 metrów dalej czekała na nią z wyciągniętymi
rękami jej ukochana babcia Lola (czyt: Jola). Zaczęłyśmy chodzic na
rehabilitację związaną z jej stanem po dysplazji bioder i tam to już daje
popis. Nikt nie może z nią obcy ćwiczyć, nie da się dotknąć rehabilitantce,
odmawia jakiejkolwiek współpracy, choć bardzo dużo poleceń rozumie jak na jej
wiek, a było to już jej trzecie spotkanie. Dostaje spazmów i prawdziwej
histerii. Rehabilitantka poleciła mi, abym skonsultowała ją u psychologa, bo
stan ten będzie się tylko pogarszał. Poza tym jest dzieckiem bardzo
rezolutnym, dużo wie, bardzo dużo mówi, śpiewa całe piosenki i w domu lub na
spacerze kiedy idziemy same jest bardzo wesoła. Dopiero kiedy dochodzi do
konfrontacji z innymi osobami lub dziećmi to się zaczyna wstydzić, chować, w
piaskownicy siedzi i obserwuje dzieci. Mam wrażenie, że ten lęk jest
silniejszy od chęci poznawania świata i radości zabawy. Co robić, bo już mi
jej szkoda. Dodam, że nigdy nie byłą niczym, ani nikim straszona, zawsze jest
delikatnie zachęcana do kontaktów z ludźmi, do samodzielnej zabawy i
puszczania się mamusinej spódnicy. Może ktoś ma doświadczenie z takimi lękami?