Dodaj do ulubionych

Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ?

15.02.15, 21:55
Bardzo was proszę o radę. Mój młodszy syn ma jeszcze 11 lat. Zawsze b. grzeczny, wzorowy uczeń, poza domem idealny, w domu czasem trochę zgrzytów, ale nie za dużo.
Od dawna widzę, że ma mocny charakter, wie czego chce, domaga się wyraźnie swoich praw. Myślałam, że nad tym panuję, trochę pozwalałam, dużo tłumaczylam.Mąż najczęściej pracuje, więc to głównie ja musiałam decydować co z dziećmi.
Od jakiegoś czasu problem narasta, syn mówi jak nakręcony, że ma prawo wyrażać swoje argumenty, wchodzi w dyskusje, z których trudno wyjść, rozmawia z nauczycielami o np.błędzie w ocenie ze sprawdzianu ( chociaż często ma rację), ale robi to niegrzecznie. Kiedy proszę, żeby powiedział np.wydaje mi się, ze tu brakuje mi punktu on mówi: nie będę tak mówił bo ja o tym wiem.
Przeczytałam o tym zaburzeniu i że powinno się pójść z dzieckiem na terapię.
Póki co od tygodnia wprowadzam zwiększoną konsekwencję i dyscyplinę, chociaż łatwo nie jest.
Syn na szczęście jest dziecinny i jeszcze sporo mu do dojrzewania.Mój starszy, dorosły już syn wyraził na to wszystko opinię : to jest tylko rozpuszczony smarkacz i wystarczy mu przetrzepać tyłek a nie prowadzić na terapię.
Czy macie może podobne doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 15.02.15, 23:17
      No wiesz, zachowania opozycyjno-buntownicze moga mieć dwie przyczyny: biologiczne i środowiskowe. Z tego co piszesz, mąż raczej nie wychowuje syna, a cytat z brata mnie zaniepokoił.
      Moze warto by poradzić sie kogoś znajacego sie na terapii systemowej rodzin? Tak bym zrobila.
      ..........................................
      Studentka przed komisją psychologów przedstawiała obserwacje zachowań pojednawczych wśrod szympansów.Psycholodzy kategorycznie wykluczyli mozliwość takich zachowań wśród zwierzat. Zaproponowano im wizytę w zoo, by sami zobaczyli, co szympansy robia po walkach. Odpowiedzieli: "Co dobrego przyjdzie nam z ogladania tych zwierząt? Bez ich wpływu latwiej bedziemy mogli pozostać obiektywni". Wg Fransa de Waal, "Bonobo i ateista"
      • morekac Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 16.02.15, 06:02
        Nie wiem, dlaczego tak jest, ale przytoczona opinia starszego rodzeństwa nt. młodszego występuje dosyć często. Tym nie przejmowałabym się tak bardzo.😉
    • camel_3d nie rozumiem.. 16.02.15, 10:59
      skoro argumentuje i ma racje..to chyba ma racje..prawda?

      ok, wazne jest JAK sie argumentuje..ale jakichs syndromow to bym sie nie doszukiwal na sile.

      Po prostu przestaje byc dzieckiem. i nie musi slepo mamusi sluchac.

      Ja bylem wrednym uczniem. Jak wiedzialem, ze mam racje to po trupach smile)) Raz tylko sie to zle skonczylo..bo nauczyciel byl rownie wrednysmile)
    • yoma Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 16.02.15, 14:32
      A jaki miałby być cel terapii?
      • morekac Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 16.02.15, 14:50
        Żeby nie pyszczyło i wolało ogórki, a nie mandarynki...
        • yoma Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 16.02.15, 15:18
          Tak to w tej chwili wygląda, ale chciałabym to usłyszeć od autorki...
      • camel_3d ze mama ma zawsze racje.. 17.02.15, 00:00
        nawet ja nie ma..to ma..
    • basiarach2 Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 16.02.15, 14:54
      To ja zawsze byłam w domu ta respektująca prawa dziecka do własnego zdania, ale starałam się panować nad całością. Mąż był wychowywany w strasznym rygorze i tego nie rozumiał. Ze starszym synem było łatwiej, bo ma łatwiejszy charakter i w wieku dojrzewania dał popalić, ale wcześniej nie sprawiał problemów.
      Młodszy zawsze starał się coś zrobić inaczej niż mu kazano, kiedy coś mu się nie podobało dobijał jęczeniem i infantylnością. Niby nic aż tak strasznego, dlatego przez lata myślałam, że tłumaczenie, rozmowy i kompromisy to dobra droga.
      Problem w tym ( a może to nie problem, tylko utrudnienie), że jest piekielnie inteligentny, nauczyciele mówili, że jest dzieckiem uzdolnionym, zawsze najlepszym. I niestety wie o tym dobrze. Powinno być z tego odp. poczucie własnej wartości, a zrobiło się zarozumialstwo, patrzenie na innych z góry. Kiedy się odzywa (pewnie i do nauczycieli, skoro mówią, że się z nimi kłóci) słychać niemiły głos, pewny siebie i chociaż to moje dziecko, które kocham, myślę, że odpycha tym głosem.
      W połączeniu z chęcią decydowania i kontrolowania wszystkiego zrobiło się niefajnie.
      Wczoraj na urodzinach kolegi wdał się ze mną w dyskusję, pomimo że prosiłam, zeby się starał odp.zachowywać. Wobec tego po przyjściu dałam mu reprymendę i karę na jeden dzień na komputer. Przez ponad godzinę przed snem histeryzował, ze ma prawo do wyrażania poglądów. Rano w dalszym ciągu podobnie, jest obrażony na mnie.
      Cały czas się zastanawiam czy naprawdę potrzebny nam psycholog, czy sami sobie poradzimy. To ostatnia chwila przed dojrzewaniem. Naprawdę nie wiem co robić.
      • yoma Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 16.02.15, 15:17
        Czy z tego wynika, że odpowiednie zachowanie polega na niewdawaniu się w dyskusje?

        I co z tą infantylnością? On ma 11 lat.
      • morekac Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 16.02.15, 15:29
        Przez ponad godzinę przed snem histeryzował, ze ma prawo do wyrażania poglądów

        Ty też masz prawo do wyrażania swoich. Zaś inni za chamstwo czy złośliwość mogą mu spuścić łomot.
        Nie dawaj się zaginać - a przede wszystkim sprowadzać na manowce dyskusyjne. Jeśli rozmawiacie n/t fatalnego zachowania, to nie daj się zepchnąć na rozmowę na temat łamania jego prawa do wyrażania poglądów. Zachował się tak czy siak i o tym jest teraz mowa, a nie o tym, że go kneblujesz psychicznie
        • basiarach2 Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 16.02.15, 23:03
          To wszystko prawda. Zajmuję się teraz przywracaniem każdemu z nas odp. rozmiarów. Przypominam synowi, że my z mężem jesteśmy parę pięter wyżej od niego i czy mu się to podoba czy nie musi nas słuchać.
          Pamiętam jak kiedy miał 6 lat przy rodzinnym spacerze mały wszedł idąc obok nas na murek. Mąż kazał mu zejść. Mały się opierał. Ja po cichu zapytałam męża dlaczego ma zejść. A on mi odpowiedział, że dletego, że tak mówi dorosły i dziecko ma posłuchać i już. Ja się z tym nie zgodziłam, mówiłam, że przecież to nic takiego, że dziecko chodzi po murku.
          Teraz myślę, że może dawałam mu za dużo swobody, chociaż nie był niegrzecznym dzieckiem. Mówię mu też o naszych prawach. Co prawda nie wydaje się zwracać na to uwagi, ale nie popuszczam. Dzisiaj po południu znosił karę z godnością. Widzę,że nie mam wyjścia, muszę być w stu procentach konsekwentna i twarda.
          • morekac Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 16.02.15, 23:18
            Z murku powinien zejść, bo można zlecieć. Albo można iść z asekuracją. Albo po prostu śpieszymy się i nie ma czasu na asekurację czy ostrożne chodzenie.
            To nie w swobodzie jest problem,a raczej w ustaleniu priorytetów w danej chwili.
            -------------------------------------------------------------
            "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
            • verdana Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 16.02.15, 23:46
              Na pewno nie pomoże tłumaczenie 11-latkowi, że zawsze ma słuchać rodziców, bez dyskusji.
              Bo naprawdę, to czasem dziecko ma rację.
              I kneblowanie dyskusji nic nie da. Na razie wygląda zwyczajnie na to, zę syn powiela reakcje ojca - musi mieć rację, nawet jak nie ma racji.
              • camel_3d Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 17.02.15, 00:07
                wogole uwazam, ze MA TAK BYC BO JESTEM RODZICEM to jest ok w wieku 2.3.4 lat. Potem warto zaczac liczyc sie ze zdaniem dziecka. Oczywiscie nie zawsze dziecko ma racje i nie zawsz ema prawo zrobic co chce, imo ze ma racje. Ale ogolnie..11 latek powinien juz miec mozliwosc dyskusji i argumentowania. Choc musi sie tez nauczyc, ze nie kazdy argument i nie kazda regula i jej przestrzeganie to od razu lamanie jego praw, bo oma prawo do decydowania o sobie i nie chce akurat isc do szkolysmile)) czy cos tak,,,

            • camel_3d zartujesz morekac 17.02.15, 00:04


              > Z murku powinien zejść, bo można zlecieć. Albo można iść z asekuracją.


              jak ma 2 lata.. ale 6 latek nie spadnei z murka przy chodniku, a juz na pewno nie musi miec asekuracji.


              Jasne kiedy sie spieszymy ok, al ekiedy jestesmy na spacerze to KAZDY ma miec z niego przyjemnosc, a dla 6 latka chodzenie po murku jest wlasnie przyjemnoscia..



              > -------------------------------------------------------------
              > "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Gr
              > ave_digger
              • morekac Re: zartujesz morekac 17.02.15, 00:17
                Zależy jaki murek, faktycznie. 😉
                • camel_3d Re: zartujesz morekac 19.02.15, 08:42
                  no zakladam, ze nie wszedl na 4 m smile
          • nevada_r Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 17.02.15, 09:40
            Po podanym przez ciebie przykładzie z murkiem widzę, że masz problem nie z synem, ale ze zbyt wymagającym, autorytatywnym ojcem ["on ma zrobić rzecz X, bo ja tak mówię, nieważne, że to nie ma sensu, ja mówię, a gó...arz ma zrobić."]. Nie dziwię się, że gnojone dziecko zaczyna aktywnie walczyć o swoje.
            Moja rada: musicie zacząć traktować dziecko jak CZŁOWIEKA. Człowieka, który myśli, ma prawo do własnego zdania i który niekiedy ma rację. Nie możecie mu autorytatywnie zakazywać wszystkiego słowami ?bo ja tak mówię?, bo dzieciak sobie pomyśli, że rodzice są idiotami [i będzie miał słuszność].

            Czyli: należy mu odpuścić w drobiazgach, w których ma rację - jak mu zakazujesz chodzenia po murku, to musisz to jakoś sensownie uzasadnić. Jeżeli murek jest wysoki, to wystarczy powiedzieć, że to niebezpieczne, bo spadnie i sobie coś złamie. Jeżeli murek jest niski, to nie masz argumentu - nawet jak dzieciak spadnie, to nic mu nie będzie. Niechże sobie chodzi po tym murku. Komu to szkodzi?

            A przede wszystkim rozmawiaj z nim. Rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj. Tłumacz, dlaczego go o coś prosisz albo dlaczego mu coś zakazujesz. Nie mów "bo tak ci każę", bo to żaden argument.
            • yoma Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 17.02.15, 13:07
              I ucz dyplomacji.

              W sprawie kłótni z nauczycielem o punkt mów: OK synu, ty wiesz i ja wiem, że masz rację, ale jak powiesz "wydaje mi się", to pani będzie bardziej skłonna ci ją przyznać. To są wiesz, takie sztuczki w dyskusjach między dorosłymi.
          • angazetka Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 17.02.15, 16:02
            > Pamiętam jak kiedy miał 6 lat przy rodzinnym spacerze mały wszedł idąc obok nas
            > na murek. Mąż kazał mu zejść. Mały się opierał. Ja po cichu zapytałam męża d
            > laczego ma zejść. A on mi odpowiedział, że dletego, że tak mówi dorosły i dziec
            > ko ma posłuchać i już.

            Debilne. Dorośli nie mają monopolu na prawdę i nieomylność.
            • basiarach2 Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 17.02.15, 23:43
              Forsuję teraz tezę: Jestem rodzicem i masz mnie słuchać. I nie dlatego, że tak myślę i wychowuję. Wręcz przeciwnie, po latach spierania się z mężem faktycznie autorytarnym i robienia wszystkiego, żeby dzieci nie stłamsić, po setkach rozmów, tłumaczeń i kompromisów stwierdzam, że moje dziecko nie potrafi korzystać z wolności, którą ode mnie dostało.
              Niejeden raz usłyszałam od męża, że robię błąd i że on nie chce w przyszłości słuchać moich płaczów. Z przykrością stwierdzam, że popełniłam gdzieś błąd, przepsychologizowałam wychowanie syna, w lęku żeby go nie stłamsić pozwoliłam za dużo. I stąd teraz wędrówka w drugą stronę.
              Syn patrzył dzisiaj zdziwiony jak mówiłam po kolei co musi zrobić, tzn. krótko komputer, lekcje, jedzenie, mycie itd. Przerwy na odpoczynek wyznaczał sam. Myślę, że to jest teraz potrzebne.
              Nie chcę go zakneblować, ale nauczyć, że są sprawy, w których ja stoję wyżej. Po to chociażby, żeby nie dyskutował o sprawach, które nie należą do niego.
              Rano mąż miał urlop i podwiózł syna do szkoły ( daleko, jeździ autobusem). Mały nigdy nie zauważa, że coś od kogoś dostał. Zawsze mówilam, ale on nie zauważał. Dzisiaj powiedziałam wyraźnie, że tata mógł się wyspać, ale jednak z nim pojechał, że powinien mu za to podziękować. Faktycznie kiedy wysiadał z auta ładnie podziękował. Aż mąż był zdziwiony. Nie chcę wychować zarozumiałego egoisty i wyczulam na wszystko, co komuś zawdzięcza.
              Nie zapomniałam jeszcze dojrzewania starszego syna, było burzliwe. Jak myślę, że ten mały też w końcu będzie dojrzewał, to chwilami mam dosyć.
              • morekac Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 04:58
                Wiesz, co jest najdziwniejsze? Że w zwykłym i dość często spotykanym dyskutowaniu oraz pyszczeniu dziecka w tym wieku ,ty zaraz zaczęłaś doszukiwać się poważnych zaburzeń opozycyjno- buntowniczych. Poza tym to, że masz kłopoty (właściwie dyskomfort) z dzieckiem teraz, nie oznacza, że będziesz miała z nim kłopoty za lat kilka. Może tak,może nie. Nie patrz na to w ten sposób, bo to pułapka.
                Owszem , stawiaj granice- że nie masz ochoty dyskutować godzinami nt. pójścia do mycia albo wysłuchiwania ryków, bo się nie zgodziłaś na coś tam. Ale też nie przykręcaj śruby dlatego, że boisz się, że młody będzie burzliwie przechodził dojrzewanie.Burzliwe dojrzewanie dzieci nie jest jakimś pewnikiem.
                • yoma Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 09:27
                  Ja nic nie mówię, ale młodociany zabójca rodziców z Rakowic czy gdzie to było był wychowywany w suriwym rygorze...
                  • nihiru Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 14:31
                    A moi znajomi, którzy się stoczyli (narkotyki i przestępstwa) byli wychowowywani przez matkę właśnie bez żadnego rygoru.
                    Czego to dowodzi?
    • cottonka Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 09:18
      Witam, podsyłam tytuł ostatnio czytanej książki Mały turan - Jirina Prrekop. Autorka wyjasnia skąd się biorą takie zachowania. Niestety dowodzi, że dziecko nie może mieć za dużo wolności. Musi poddać się regułom, bo wtedy żyje mu się bezpieczniej. Dodatkowo polecam bbbardzo mądry wpis. Żaluję, ze go nie przeczytałam na początku swojego macierzyństwa smile adhd.org.pl/index.php/artykuy-i-felietony/dosia/modzi-gniewni-bd-kiedy-starzy-wkurzeni/ponury-dominator
    • nihiru Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 12:04
      Czy mogę się podpiąć ze swoim problemem pod ten wątek?

      Mój syn ma dopiero 5 lat, ale zaczynam już widzieć te same zachowania co Basia u swojego gimnazjalisty i opisane w linku podanym wyżej.

      Syn jest bardzo niezależny i samodzielny, ale wybiórczo. Znakomicie się zaadaptował w szkolnej zerówce: szybko nauczył się gdzie co jest, odnalazł wspólny język ze starszymi chłopcami ze świetlicy, pomaga (czytaj: zarządza) kolegom na stołówce czy w łazience. Panie go chwalą że taki zaradny. W czasie ferii szybko zorientował gdzie co jest w hotelu, po paru dniach biegał sam po całym budynku, nawet sam, z własnej inicjatywy pobiegł na recepcję dowiedzieć się o interesującą go rzecz.
      Jednocześnie często prosi (czasami wręcz żąda) pomocy przy błahych sprawach jak ubranie się czy nalanie sobie picia, nie lubi jak mu coś tłumacze (zatyka wtedy uszy) lub mu czegoś zabraniam. Zaczyna się ... no cóż. pyskowanie: przekrzykuje mnie, "cicho bądź, teraz ja mówię", foch i histeria jak nie może dostać tego, czego chce. W szkole (w przedszkolu też tak było) mówią, że ma zawsze swoje pomysły - nie robi tego, co cała klasa, tylko wymyśla sobie własne zajęcia.

      No i teraz mam problem: bo zawsze starałam się wychowywać podobnie jak Dosia - wyjaśniać, tłumaczyć, prosić, negocjować. Pozwalałam mu na przeżywanie i okazywanie emocji. Granicę stawiałam stanowczo w jednym miejscu: nie może okazywać nam braku szacunku.
      No i właśnie teraz zaczynam dostrzegać ten brak szacunku. Może jestem dla niego zbyt pobłażliwa? Może chłopak potrzebuje silniejszej ręki, twardszych zasad? A może przesadzam, wszystko jest w porządku, a dziecko przechodzi po prostu etap buntu? Bo poza tymi problemami jest kochany i przylepny.
      • nevada_r Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 12:19
        Chyba powariowaliście z tym "brakiem szacunku", to normalna faza rozwojowa. Trzeba ZROZUMIEĆ, że to normalne, że dzieci się tak zachowują i tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć. I rozmawiać. Jeżeli dzieciak ma rację, to trzeba mu tę rację przyznać i odpuścić większość drobiazgów - niech ma, jak chce. A jeżeli jest coś, co koniecznie trzeba zrobić [z uzasadnionego, logicznego powodu], to wtedy nie wdawać się w dyskusje i tylko wtedy być stanowczym.
        I pamiętajcie, że na szacunek dzieci trzeba zapracować - wy też musicie je szanować i traktować jak ludzi.
        • nihiru Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 12:25
          Tak robimy. Traktujemy dziecko tak, jakbyśmy sami chcieli być traktowani.
          Tłumaczymy, co wolno, co nie i dlaczego.
          A mimo to, nie dalej jak wczoraj, jak wyłączyłam synowi bajki, bo siadaliśmy do obiadu usłyszałam "jesteś durna". No sorry - nie będę takich zachowań tolerować.
          On doskonale wie, że to nie jest akceptowalne zachowanie. Tylko w tym momencie jest na mnie tak zły, ze nie może się pohamować. Potem przyjdzie i przeprosi, ale nie o to chodzi.
          • nevada_r Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 12:35
            O rany. Bo to jest DZIECKO. PIĘCIOLATEK. On NIE UMIE się powstrzymać! Wiesz, czemu? Powtórzę. Bo to jest DZIECKO. Które się dopiero uczy akceptowalnych zachowań w społeczeństwie. A ty byś chciała, żeby biedak zachowywał się jak dorosły. On będzie się tak zachowywał - ale dopiero jak dorośnie.

            I szczerze mówiąc, ja nie widzę żadnego problemu w sytuacji, którą opisałaś. On się wkurzył, powiedział brzydko, bo jeszcze nie jest na tyle dojrzały, żeby się umieć powstrzymać, ale później sam przyszedł i przeprosił. Gdzie tu widzisz problem? Odpuść mu trochę, to dziecko jest. Jeszcze niejeden raz będzie taka sytuacja.
            • nihiru Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 14:25
              > O rany. Bo to jest DZIECKO. PIĘCIOLATEK. On NIE UMIE się powstrzymać! Wiesz, cz
              > emu? Powtórzę. Bo to jest DZIECKO. Które się dopiero uczy akceptowalnych zachow
              > ań w społeczeństwie. A ty byś chciała, żeby biedak zachowywał się jak dorosły.
              > On będzie się tak zachowywał - ale dopiero jak dorośnie.

              Czyli co? Mam nie reagować na takie odzywki, w nadziei że "samo mu przejdzie"? A jakim cudem mu przejdzie, skoro nie zakomunikuję mu jasno i wyraźnie, że takie zachowanie jest nieakceptowalne?

              > ę umieć powstrzymać, ale później sam przyszedł i przeprosił. Gdzie tu widzisz p
              > roblem?

              Problem widzę w tym, że syn nie umie wyrazić swojej złości w taki sposób, żeby mnie nie obrazić. Ja rozumiem, że ma jeszcze prawo tego nie umieć i chcę mu pomóc się tego nauczyć. Liczyłam że mi coś podpowiecie.
              ------------------------------------------------------
              forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
              • nevada_r Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 14:52
                Nie, masz postępować tak, jak do tej pory - powiedzieć, że ma się w ten sposób do ciebie nie odzywać, bo to niegrzeczne i tyle. Sama świetnie widzisz, że to działa, bo on rozumie, że źle zrobił i przeprasza.

                I jednocześnie NIE MOŻESZ się dziwić, że on nie umie inaczej wyrażać emocji - bo to MALUTKIE dziecko jeszcze [swoją drogą - czy czasem nie masz jeszcze jednego, młodszego dziecka? może dlatego wymagasz od pięciolatka dorosłych zachowań i nie dostrzegasz, że on jest malutki?].

                I jednocześnie TRAKTUJ GO JAK CZŁOWIEKA. Czyli nie wyłączaj mu bajki w połowie oglądania - dla ciebie to drobiazg - dla niego duży problem. Sama powodujesz jego frustrację, przestań!
          • nevada_r Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 13:16
            Doczytałam ten kawałek:
            A mimo to, nie dalej jak wczoraj, jak wyłączyłam synowi bajki, bo siadaliśmy do obiadu usłyszałam "jesteś durna".
            Czy to znaczy, że dziecko sobie oglądało bajkę, którą ty mu wyłączyłaś w środku oglądania, bo siadaliście do obiadu? W takim razie dzieciak miał rację. Sama go sprowokowałaś ? trzeba mu było pozwolić dooglądać tę bajkę do końca i poczekać te 15 minut z obiadem. Albo trzeba było pomyśleć wcześniej i nie puszczać mu bajki wiedząc, że nie zdąży jej przed obiadem skończyć.
            Sama pomyśl, czy byłabyś zadowolona, jakby ci mąż wyłączył film w środku oglądania, bo masz zrobić co innego. To jest dokładnie to, o czym pisałam ? dziecku tez należy się szacunek. Nie okazałaś mu go, więc nie dziwne, że się wkurzyło.
            • nihiru Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 14:27
              > Sama pomyśl, czy byłabyś zadowolona, jakby ci mąż wyłączył film w środku ogląda
              > nia, bo masz zrobić co innego. To jest dokładnie to, o czym pisałam ? dziecku t
              > ez należy się szacunek. Nie okazałaś mu go, więc nie dziwne, że się wkurzyło.

              No właśnie mi ąż nie musi wyłączać - sama wyłączam.
              Ja rozumiem że się zdenerwował, ale nie powinien odzywać się w ten sposób.

              ------------------------------------------------------
              forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
              • yoma Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 14:57
                > No właśnie mi ąż nie musi wyłączać - sama wyłączam.


                Czyli co, specjalnie zarządzasz obiad w środku bajki, żeby mały się nauczył... czego?
                • nevada_r Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 15:00
                  >Czyli co, specjalnie zarządzasz obiad w środku bajki, żeby mały się nauczył... czego?

                  Że rodzice mają go gdzieś i nie liczą się z tym, że robi właśnie coś, co jest dla niego ważne. Niestety. sad
                  • nihiru Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 16:51
                    Jak ja nie lubię dyskusji forumowych. Zawsze ktoś coś poprzekręca.
                    Już się zaczęły idiotyczne sugestie, że specjalnie zarządzam obiad, żeby dziecku bajkę przerwać. WTF?! Czytacie co napisałyście, zanim wyślecie?

                    Zdarzenie miało miejsce u babci. Syn oglądał bajkę od godziny, babcia w tym czasie przygotowywała obiad dla całej rodziny. Cała rodzina - w tym syn - była głodna i nikt nie miał ochoty czekać aż Jaśnie Książę skończy oglądać bajkę a zupa kompletnie wystygnie.

                    Czym innym jest szanowanie dziecka i jego potrzeb, a czym innym stawianie dziecka na piedestale i ustawianie życia całej rodziny już nawet nie pod jego potrzeby, tylko wręcz kaprysy.

                    Gdybym chciała stosować się do Waszych rad, to by się okazało, że to ja mam czekać na niego z jedzeniem, z wyjściem do szkoły, z kąpielą, bo on ZAWSZE ma ważniejsze rzeczy, typu zabawa lego.
                    • yoma Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 17:17
                      1. Jak nie lubisz dyskusji forumowych, to jest na to bardzo prosta rada.

                      2. Mąż nie musi wyłączać ci TV w środku filmu, bo sama to robisz, twoje słowa. Stąd wniosek, że ktoś w twojej rodzinie, być może ty, zarządza wydarzenia typu obiad w środku robienia przez innych czegoś innego.

                      3. Mówi się: synu, OK, ale tylko ta jedna bajka (dwie, dziesięć), a potem wyłączamy i idziemy na obiad. Ew. mówi się: mamo, wstrzelmy się z tym obiadem tak, żeby mały skończył bajkę. To chyba nie był u licha suflet na ten obiad?
                      • nihiru Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 19.02.15, 08:50
                        > 1. Jak nie lubisz dyskusji forumowych, to jest na to bardzo prosta rada.
                        To faktbig_grin I nawet ją stosowałam przez dłuższy czas. Chyba znowu muszę, bo mi się ciśnienie za bardzo podnosibig_grin

                        > 2. Mąż nie musi wyłączać ci TV w środku filmu, bo sama to robisz, twoje słowa.
                        > Stąd wniosek, że ktoś w twojej rodzinie, być może ty, zarządza wydarzenia typu
                        > obiad w środku robienia przez innych czegoś innego.
                        Ja wiem, że jestem mało komunikatywna i nie zawsze potrafię precyzyjnie sformułować swoje myśli, ale tego wniosku naprawdę nie rozumiem. Normalne jest, że w domu wszyscy są czymś zajęci - jeden siedzi na kompie, drugi się bawi, trzeci pracuje w ogrodzie. Jak obiad jest gotowy, to wszyscy przerywają zajęcia i idą na obiad. Wydaje mi się, że tak jest wszędzie. Sam pomysł, że można wołać na obiad złośliwie, żeby komuś przerwać zabawę jest.... po prostu kuriozalny.

                        > 3. Mówi się: synu, OK, ale tylko ta jedna bajka (dwie, dziesięć), a potem wyłąc
                        > zamy i idziemy na obiad. Ew. mówi się: mamo, wstrzelmy się z tym obiadem tak, ż
                        > eby mały skończył bajkę. To chyba nie był u licha suflet na ten obiad?
                        U siebie tak robię.

                        I chyba skończymy tą dyskusję, bo się zrobiła kompletnie nie na temat.
                        ------------------------------------------------------
                        forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
                        • nevada_r Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 19.02.15, 09:01
                          >Normalne jest, że w domu wszyscy są czymś zajęci - jeden siedzi na kompie, drugi się bawi, trzeci pracuje >w ogrodzie. Jak obiad jest gotowy, to wszyscy przerywają zajęcia i idą na obiad. Wydaje mi się, że tak jest >wszędzie.

                          No i tak robicie i nie macie z tym problemu. Ale wy jesteście DOROŚLI. Macie dojrzałe układy nerwowe, przerwanie filmu to dla was nie tragedia. Ale brakuje ci zrozumienia, że dla pięciolatka to jednak JEST tragedia i że on nie umie inaczej zareagować. Ale kiedyś dorośnie.
                          • verdana Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 19.02.15, 10:43
                            Dorośli znają sie na zegarku. Gdy miałam małe dzieci uprzedzałam nie w chwili obiadu, ale wcześniej - ze mają kończyć to, co zaczęły.
                        • yoma Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 19.02.15, 09:39
                          Bardzo typowe podejście forumowe: jeśli całe forum nie głaszcze po główce i nie użala się razem ze mną "moja pani, moja pani, jakie to dziecko/mąż/teściowa/dzisiejsza młodzież/cały świat niedobry", to forum jest be i nie czyta ze zrozumieniem.
                    • nevada_r Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 19.02.15, 08:58
                      >Jak ja nie lubię dyskusji forumowych. Zawsze ktoś coś poprzekręca.
                      Szczerze mówiąc, na twoim miejscu jeżeli pięć osób napisałoby to samo w odpowiedzi na twojego posta, to ja bym się zaczęła poważnie zastanawiać nad sobą i swoim zachowaniem. Bo może to te osoby mają rację? A nie ty?

                      >Już się zaczęły idiotyczne sugestie, że specjalnie zarządzam obiad, żeby dziecku bajkę przerwać. WTF?! >Czytacie co napisałyście, zanim wyślecie?
                      Nikt nie pisał, że specjalnie, tylko że robisz to bezmyślnie. Przerywasz dziecku bajkę i dziwisz się, że jest wkurzony. I że reaguje adekwatnie do wieku. I że czujesz się "obrażona" przez pięciolatka [jak niską samoocenę trzeba mieć, żeby czuć się "obrażonym" przez dziecko?]

                      >Zdarzenie miało miejsce u babci. Syn oglądał bajkę od godziny, babcia w tym czasie przygotowywała obiad >dla całej rodziny. Cała rodzina - w tym syn - była głodna i nikt nie miał ochoty czekać aż Jaśnie Książę >skończy oglądać bajkę a zupa kompletnie wystygnie.
                      No, widzisz. Prosiłam, żebyś traktowała dziecko jak człowieka, a tutaj wychodzi z ciebie prawdziwe podejście typu "żaden gó...arz nie będzie mną rządził". Przykre. A czemu on wyjątkowo nie mógłby zjeść po bajce, sam? Nawet jeżeli zupa byłaby zimna? Świat by się zawalił? No nie, nic strasznego by się nie stało. Ale jak mówiłam, do tego musiałabyś go uważać za człowieka, a nie za upierdliwego dzieciaka.

                      >Czym innym jest szanowanie dziecka i jego potrzeb, a czym innym stawianie dziecka na piedestale i >ustawianie życia całej rodziny już nawet nie pod jego potrzeby, tylko wręcz kaprysy.

                      >Gdybym chciała stosować się do Waszych rad, to by się okazało, że to ja mam czekać na niego z >jedzeniem, z wyjściem do szkoły, z kąpielą, bo on ZAWSZE ma ważniejsze rzeczy, typu zabawa lego.
                      Nikt ci nie każe czekać i zawsze się do niego dostosowywać, chodzi o to, że w nic nie znaczących drobiazgach dobrze jest posłuchać zdania dziecka. Od czasu do czasu. To naprawdę nie sprawi, że dziecko się rozbestwi i przestanie cię szanować. Tym bardziej, że masz bardzo dobrze wychowane dziecko.
                      • verdana Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 19.02.15, 10:46
                        Mnie przede wszystkim zadziwia sadzanie dziecka przed telewizorem, jeśli sie traktuje oglądanie bajek jako czynność absolutnie bezmyślną. Bajka ma treść, ma akcję, coś sie dzieje, dziecko czeka na zakończenie. Okazuje sie jednak, ze oglądanie nie ma być śledzeniem akcji i dziecko, zainteresowane, jak sie bajka kończy jest uznawane za marudne. Ma oglądać, a nie zainteresować się, ma nie czekać na rozwiązanie, ma się spokojnie wgapiać w ekran i bez żalu odejść w dowolnym momencie.
                        Przy takim podejściu nie nalezy dziecku pokazywać bajek w ogóle.
                        • yoma Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 19.02.15, 10:52
                          Poza tym bajka trwa 10 minut. Naprawdę ani zupie, ani Jaśnie Państwu korona by z głowy nie spadła, gdyby poczekali 5 min. na zakończenie.

                          Założę się, że zanim się biesiadnicy zleźli na wezwanie, to i bajka by się skończyła.
                    • jola_ep Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 19.02.15, 15:11
                      Jeśli możesz - uprzedzasz, nie zaskakujesz. Warto - choćby dla własnego spokoju wink
                      Moja koleżanka nieco starszego chłopaka od mojego tak mi tłumaczyła (jak mój miał pięć lat):
                      o trudnych sprawach uprzedzam z wyprzedzeniem: nawet tygodniowym. Pierwszego dnia się buntuje - ignoruję, nie przekonuję specjalnie. On wie, że musi, ale musi bu się to "ułożyć". Drugiego dnia też jeszcze dyskutuje, po tygodniu godzi się z losem i robi co trzeba.

                      Oczywiście nie musi być to tydzień. Ale zauważ, że schemat uwzględnia też miejsce na sprzeciw wink

                      > Zdarzenie miało miejsce u babci. Syn oglądał bajkę od godziny, babcia w tym cza
                      > sie przygotowywała obiad dla całej rodziny. Cała rodzina - w tym syn - była gło
                      > dna i nikt nie miał ochoty czekać aż Jaśnie Książę skończy oglądać bajkę a zupa
                      > kompletnie wystygnie.

                      Zaraz Jaśnie Książę - to dziecko. Zwykle można uprzedzić (na przykład wiadomo mniej więcej kiedy ugotuje się obiad), można zjeść bez niego (i co z tego, że zupa będzie zimna?), a jeśli nie dało się inaczej, a należało zjeść obiad razem, to spokojnie przyjąć na klatę sprzeciw, do którego (ze względu na wiek i charakter) miał prawo.

                      Przeczytałam kiedyś, że niezależnie od tego, co robimy, rozwój dziecka przebiega zwykle we właściwym kierunku. Mam przy tym wrażenie, że ważniejsze jest to, jakimi jesteśmy ludźmi, jak odnosimy się wzajemnie do siebie w rodzinie i w stosunku do innych ludzi. A nasze słowa i niepokoje rodzicielskie mają tu dużo mniejsze znaczenie.
                      Dlatego warto ułożyć sobie życie w rodzinie tak, aby było jak najmniej zgrzytów. Bo w końcu nie chodzi o to, aby dziecko wykonywało nasze polecenia, ale o to, aby postępowało właściwie. (cokolwiek pod tym rozumiemy i jakie wartości podkładamy)

                      BTW - mój syn, już jako nastolatek, wytłumaczył mi, że oczekuje konkretnych, jasnych poleceń. Więc teraz, dla odmiany, jak trzeba wołam "obierz ziemniaki", "przynieś węgiel", "wynieś śmieci". Krótkie, konkretne komunikaty. I on to zwykle wykonuje od razu (rzadko pyta, czy musi teraz, bo akurat jest zajęty) To samo dziecko, które w młodości nie lubiło być zaskakiwane i musiałam go wcześniej przygotować.
              • morekac Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 15:59
                To uprzedzaj i nie serwuj 'złośliwie' obiadu w środku czynności. Albo nie włączaj telewizora przed zjedzeniem obiadu.
      • morekac Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 13:28
        11-latek to nie jest gimnazjalista, to V klasa SP.

        Syn jest bardzo niezależny i samodzielny, ale wybiórczo
        To normalne, przecież dziecko nie jest niesamodzielne do 18-tki, a potem nagle jest. To czasami jest 2 kroki do samodzielności i jeden w przeciwnym kierunku - do dzidziusiowatości.
        Jeśli oglądał bajkę i nagle mu ją wyłączyłaś- to jednak miał prawo być wściekły (chociaż formy protestu nie popieram).
        Nie wiem, czy dziecko potrzebuje twardszych zasad - ale na pewno potrzebuje zasad jasnych. A jedną z tych zasad może być uprzedzanie o posiłkach (czy czynnościach typu: koniec zabawy, mycie, wyjście gdzieś z wyprzedzeniem).
        • yoma Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 14:20
          Ten od bajki to 5-latek...
          • verdana Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 15:06
            Innymi słowy - matka wyłącza bajkę w środku (a jest dorosła, chyba wie, że będzie obiad) i dziwi sie,z ę pięciolatek, choć w sposób niegrzeczny mówi jej prawdę.
            Owszem, należało dziecko skarcić za formę, ale zastanowić sie nad tym, że miał rację.
            A potem jest zdziwienie, gdy nastolatki spektakularnie sie buntują.
            Jest gdzieś złoty środek - ani pełna wolność, ani zasada "dorosły mówi, to masz słuchać" dobre nie są. A juz przechodzenie z jednego sposobu wychowania do drugiego to proszenie sie o problemy.
          • morekac Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 15:53
            yoma napisała:

            > Ten od bajki to 5-latek...
            To wiem, komentowałam to
            "ale zaczynam już widzieć te same zachowania co Basia u swojego gimnazjalisty i opisane w linku podanym wyżej."
            Tylko nie nauczyłam się jeszcze przeklejać treści. wink
            Dzieci się ze mnie podśmiewają (bez szacunku zupełnie, no), zamiast matkę nauczyć (ale chyba przekracza to moje zdolności manualne po prostu).
            • yoma Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 16:03
              Telefonem czy kompem? Poważnie pytam smile
              • morekac Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 16:08
                Telefonem. To mnie przerasta. smile
                • yoma Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 16:24
                  Bo to jest upierdliwe, ale wykonalne. Nakarmię potomstwo i ci napiszę smile
                  • yoma Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 18.02.15, 17:26
                    Naciskasz ekran gdzieś w środku tekstu, który chcesz przekleić, i trzymasz przez chwilę. Powinny się pokazać znaczniki początku i końca. Przesuwasz je w żądane miejsca. Powinny się pokazać opcje typu zaznacz, kopiuj, wklej etc. Naciskasz kopiuj. Powinno się pokazać coś w stylu "tekst skopiowany do schowka".

                    Naciskasz ekran tam, gdzie chcesz wkleić, i trzymasz przez chwilę. Powinna się pokazać opcja wklej. Naciskasz. Voila. Mam nadzieję, że to działa mniej więcej tak samo w różnych telefonach smile
      • jola_ep Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 19.02.15, 14:51
        1. Dzieci dorastają.

        2. Pięć lat to bardzo typowy wiek na wielkie wyzwania samodzielności - czyli sprzeciwiamy się autorytetom -> najlepiej mamie smile Rozwojowe.

        Masz samodzielne, konsekwentne w swoim postępowaniu ... dziecko. Nie doszukuj się znamion buntu nastolatka.

        > Granicę stawiałam stanowczo w jednym miejscu: nie może okazywać na
        > m braku szacunku.

        Nie rozumiem tego. Co to znaczy "brak szacunku"? (w kontekście dziecka). Dzieci usamodzielniają się poprzez bunt przeciwko rodzicom. Małe dziecko jeszcze do końca nie rozumie tej granicy między sprzeciwem a "brakiem szacunku". Emocje ponoszą. Także pięciolatka. Dla mnie to nie jest granica. Korony na głowie nie noszę. Za to jestem człowiekiem, nie lubię jak na mnie krzyczą wink Sprzeciwiam się (można stanowczo), ale nie oczekuję, że pięciolatek będzie się do mnie z szacunkiem odnosił.
    • rolo-1234 Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 15.04.15, 22:36
      Nie stawiaj swojemu dziecku diagnoz na podstawie przeczytanej książki bez doświadczenia klinicznego. Poczytaj o chorobie studentów medycyny, którzy pod wpływem poznawanej fachowej lektury zaczynają znajdować w sobie wszystkie choroby, o których czytają.

      pl.wikipedia.org/wiki/Choroba_student%C3%B3w_medycyny

      Większość dzieci w takim wieku spiera się, stara się mieć własne zdanie.Nie zawsze są przy tym uprzejme i asertywne. Zwykle to nie choroba.A zaburzenie, o którym mówisz to znacznie większy "horror", niż opisałaś.

      "Zaburzenia opozycyjno-buntownicze objawiają się występowaniem w dzieci następujących zachowań m.in.: dziecko miewa nieadekwatne do swojego wieku wybuchy złości, często spiera się, kłóci, sprzeciwia się dorosłym, lekceważy normy, obwinie innych za swoje złe zachowanie lub błędy, często złości się, obraża , jak i jest złośliwe i mściwe wobec innych, nie kryjąc się umyślnie robi rzeczy, które sprawiają przykrość innym osobom, a z drugiej strony dziecko łatwo urazić, jest przewrażliwione. Zachowanie takie jest przyczyną gorszego funkcjonowania dziecka w sferze społecznej, edukacyjnej."

      psychoterapia.org/zaburzenia-zachowania-opozycyjno-buntownicze

    • basiarach2 Re: Co to zaburzenie opozycyjno- buntownicze ? 25.01.16, 23:02
      Muszę wam napisać, co nowego z moim synem. Okazuje się, że intuicja mnie nie zawiodła, wiedziałam, że coś jest nie tak jak powinno, bo to moje drugie dziecko, ale dopiero kilka dni temu podpowiedzieli mi nauczyciele. Na szkolnym wyjeździe syn, normalnie grzeczny, dostał histerii w sytuacji kiedy nagła zmiana zakłóciła jego czynność. Prawdopodobnie syn ma zespół Aspergera. Nigdy nie było wyraźnych objawów, w szkole wybitny uczeń, również dobry z polskiego.
      Zapisałam go na badania, ale kiedy przyglądam się teraz szczególnie pod kątem ZA to widzę, ze chyba nauczyciele mieli rację. Jego ton głosu i sposób mówienia,nierozróżnianie niuansów, które braliśmy za niegrzeczność są typowe dla ZA.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka