ewikgo
01.10.04, 09:21
Posłuchajcie historii o króliku, może będziecie mogli nam pomóc a moze
wyniesiecie z niej naukę, że niedobrze jest, gdy dziecko przywiąże się
zbytnio do zabawki:
W wieku ok. 6 miesięcy mój synek b. przywiązał się do przytulanki -
króliczka. Króliczek ten był prezentem od cioci, która dostała go robiąc
zakupy w Yves Roche (był to gratis dołączany do jakiś perfum czy czegoś
takiego). Przyjaźń pomiędzy synem a króliczkiem była na tyle duża, że trudno
byłoby mu zasnąć bez niego. (Króliczek wyjątkowo nadawał się jako zabawka do
zasypiania, ponieważ był z miękkiej frotki, pachniał oliwką i był b.
przyjemny). Któregoś dnia mały (9m. wówczas) wyszedł na spacer z opiekunką na
nieszczęście zabrali ze sobą tego królika - w którymś momencie synuś musiał
wyrzucić go z wózka - króliczek zaginął. Problem był nielada z zasypianiem.
Następnego dnia udałam się do sklepu Yves Roche z zapytaniem czy nie ma
możliwości kupienia takiego królika. Pani powiedziała mi, że nie, ponieważ to
był jeden z gratisów, wydali już je wszystkie i dawno juz ich nie ma. Na to
ja opowiedziałam jak moje dziecko bardzo było przywiązane do tego "gratisu",
pani się chyba wzruszyła i powiedziała, że wobec tego ona podaruje nam
swojego. Następnego dnia przyniosła z domu takiego samego, a właściwie prawie
takiego samego króliczka - ten pierwszy był pomarańczowy, drugi zielony, miał
też nieco inny "wyraz twarzy" od poprzednika i był trochę pulchniejszy (może
nie zaliczył tylu prań co ten pierwszy).
Obiecywałam sobie wtedy że nie pozwolę synkowi tak mocno przywiązać się do
tej zabawki (tak radzili mi znajomi). I w sumie trochę się udało - mały
dostał innego królika, jeszce jakiegoś podobnego pieska i jakoś było. Ale
królik dalej był numer 1.
Niestety to nie jest koniec historii. Parę dni temu króliczek znów zginął -
tym razem w domu, przeszukaliśmy wszystko ale go nie ma. Pomimo tak wielkiego
przywiązania do tego królika nie wykluczone że mały wyrzucił go np. przez
balkon (wie, ze nie wolno tego robić i dlatego pewnie bardzo go ciągnie do
tego żeby coś tam wyrzucać za barjerkę - nieumiejętnie sie zabraliśmy do
tłumaczenia mu że nie wolno tego robić i teraz chce robić na przekór).
Nie wiem, może jeszcze znajdzie się gdzieś zguba, ale to b. mało
prawdopodobne - przetrzepałam chyba wszystko. Ten królik był ( wmniemaniu
synka) jak kolejna osoba w nszej rodzinie, dlatego mam do Was prośbę. Jeżeli
któraś z Was ma takiego króliczka w domu, i rzecz jasna jej dziecko nie jest
przywiązane do niego to ja bardzo, bardzo chętnie go odkupię. U nas z
pluszakami jest tak, ze leżą sobie na półce i jak się czasem raz namiesiąc
któryś doczeka wzięcia na ręce to wszystko. Może gdzieś w jakimś domu jest
taki królik z Yves Roche, do którego dziecko nie przywiązuje wagi i mogłoby
oddać mojemu synkowi. Będziemy baaardzo wdzięczi.
Pozdrawiam
mama i stęskniony 2-latek