Dodaj do ulubionych

Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodziców

05.01.05, 18:17
Szukam rodziców, których dzieci chodzą do szkoły muzycznej.Mam wiele pytań,
na które nie mogę znaleźć odpowiedzi. Będę wdzięczna za pomoc i radysmile
Obserwuj wątek
    • miriam_b Re: Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodzic 05.01.05, 19:49
      hejsmileja sama chodziłam moja córka tez chodzi....a mój ojciec jest dyrektorem
      szkoły muzycznejsmilemoje gg to pomogęsmile1682037
      • cruella Spróbuję na gg 05.01.05, 20:19

    • m_sl Re: Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodzic 05.01.05, 20:36
      Mój syn też chodzi do szkoły muzycznej, do klasy 1. Chętnie odpowiem na pytania.
      Pozdrawiam
      m_sl
      • cruella Re: Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodzic 06.01.05, 08:59
        Większość informacji już uzyskałamsmile))
        Syn ma sporo zajęć dodatkowych (dwa języki, nauka pływania) i wydaje mi się, że
        nie da rady pogodzić intensywną naukę ze szkołą muzyczną. Z drugiej strony nie
        chciałabym (jak to było ze mną) by miał do nas pretensje, że nie staraliśmy się
        rozwinąć jego umiejętności. W grę wchodziłby wokal, syn musiałby najpierw
        przejść mutacjęsmile)Klasa śpiewu podobno prowadzi nabór wśród młodzieży
        (zyskujemy trochę na czasie). Za radą e-mam poszukam ogniska, porozglądam się
        za jakąś lżejszą formą edukacji. Szkoła muzyczna wiązałaby się z dużym
        obciążeniem czasowym, doszłyby dojazdy (w naszym rejonie nie ma żadnej). W
        przyszłym tygodniu będziemy rozmawiali z nauczycielką muzyki. Zobaczymy, co ona
        sugeruje.
        Problem polega na tym, że o ile nauka gry na instrumencie jakoś niespecjalnie
        go pociągała, o tyle śpiew jest zauważalny na każdym kroku (nawet przez osoby
        postronne). Z jednej strony nie chcielibyśmy przegapić ukrytego talentu, z
        drugiej strony syn musi znaleźć czas na hobby, odpoczynek, kontakt z
        rówieśnikami (sporo czasu zajęła mu dobra organizacja czasu, pogodzenie nauki i
        odpoczynku).

        Dlaczego ja sądziłam, że to takie proste?
        • otto_1 Re: Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodzic 06.01.05, 12:16
          Ile lat ma Twój syn? Skoro nie przeszedł mutacji, to pewnie 12-14. Za młody na
          wokal. W grę wchodzi szkoła II stopnia - w I st. nie ma w ogóle klas śpiewu.
          Kiedyś brali chyba od 18 roku życia. Nie wystarczy mutacja, głos, krtań itp.
          narządy muszą być porządnie rozwinięte. No i w szkole muzycznej uczą śpiewu
          klasycznego - operowego. Czy jesteś pewna, że to właśnie pociąga Twojego syna?

          Przede wszystkim zrób dobre rozpoznanie w samej szkole muz., wypytaj dokładnie
          o wszystko, najlepiej jakiegoś nauczyciela, bo w sekretariacie potrafią
          opowiadać bzdury.

          • steffa a czy... 08.01.05, 02:34
            A czy są przedszkola muzyczne? Czy też edukację muzyczną zaczyna się od
            podstawówki?
        • elli_nika Re: Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodzic 08.01.05, 15:12
          Wokal równiez wymaga pracy z instrumentem, ja przynajmniej zzdawałam egzamin z
          fortepianu. szkoły muzyczne to specyficzne środowisko. Najlepiej znoszą to
          osoby 'przesiąknięte' tym od dziecka. Ludzie, którzy zaczynali później niż w
          wieku 5-8 lat (przedszkole muzyczne, ognisko) rzadko kiedy kończyli szkołę
          drugiego stopnia.
          • anmanika Re: Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodzic 09.01.05, 16:28
            U nas w szkole jest zerowka muzyczna, prowadzone sa zajecia na ktorych
            obserwuje sie czy dziecko ma uzdolnienia.
          • otto_1 Re: Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodzic 12.01.05, 10:51
            > Ludzie, którzy zaczynali później niż w
            > wieku 5-8 lat (przedszkole muzyczne, ognisko) rzadko kiedy kończyli szkołę
            > drugiego stopnia.

            Na niektórych instrumentach naukę ropoczyna się dopiero w II st. m. in.
            niektóre dęte, czy właśnie śpiew. Gdyby w każdej szkole było tak, jak piszesz
            to nie byłoby w POlsce wokalistów czy np. waltornistów.

            Chodziłem do szkoły II st. i nie przypominam sobie, żeby kończyli ją głównie
            ci, którzy zaczęli naukę w dzieciństwie. Przekrój wieku był bardzo szeroki.
            Oczywiście nie neguję Twoich doświadczeń, być może sporo zależy od konkretnej
            placówki.

    • rzasia Do miriam_b 09.01.05, 18:03
      Wybacz, że się wtrącam, ale mam podobny problem jak cruella.
      Domyślam się, że znasz trudy "ciągnięcia" przez dziecko dwóch szkół.
      Mam 12 letniego syna, który jest w tej chwili w 5 klasie i przechodzimy właśnie
      kryzys:
      1) pani krzyczy
      2) za kilka dni eliminacje do konkursu piątoklasistów
      3) koniec semestru w SP
      Czy mogłybyśmy pogadać na gg?
      • elli_nika Re: Do miriam_b 09.01.05, 20:50
        To normalka. Znam to z autopsji, okres kryzysu. Ja z premedytacja wybiłam sobie
        palec. Koleżanka dostała gorączki i zabrało ją pogotowie. Przy okazji niechcący
        zniszczyła skrzypce...
        To szkoły dla dzieci umiejących sobie poradzić z tą presją perfekcjonizmu.
        Jeśli się przetrzyma, to z górki. Ale czy warto przez to przechodzic? Z
        perspektywy czasu - nie wiem.
        • anmanika Re: Do miriam_b 10.01.05, 11:58
          Mnie podtrzymuje wylacznie opinia doroslych ktorzy jak mowia, nienawidzili
          swoich rodzicow za to, ze musieli codziennie cwiczyc a teraz sa im dozgonnie
          wdzieczni.
          Ja sie tylko boje, ze nie dozyje tej drugiej fazy...
          • cruella Re: Do miriam_b 11.01.05, 10:58
            Przepraszam, ze się nie odzywam.

            Syn ma prawie 13 lat (6 klasa), jest przed mutacją.

            Co do zajęć, pani od muzyki (nie bezpośrednio jego nauczycielka) sugerowała
            naukę gry na instrumencie (fortepian, pianino) a naukę śpiewu dopiero później,
            gdy głos sie ukształtuje. Niestety, namolnie namawiała mnie na naukę prywatnie,
            u niej w domu. Nie zgodziłam sie (finanse) i pani przestała być miła. Jakoś
            dziwnie na mnie naskoczyła, że jestem niepoważna, wymyślam dziecku coraz to
            nowe zajęcia, sama nie wiem czego chcę (raz angielski, raz niemiecki). Syn
            chodzi na obydwa języki i dlatego pogodzenie wszystkiego jest trudne. Chce
            śpiewać ale z pewnością sam nie wie jakie to obciążenie. Dlatego tak się waham.
            Z jednej strony nie chcę tłumić jego zapału, z drugiej jednak wiem, ze albo
            zrobi jedną rzecz pożądnie albo trzy byle jak.

            Szósta klasa to sporo zajęć, pierwsza gimnazjalna też lekka nie będzie. Do tego
            burza hormonówsmile)
            • elli_nika Re: Do miriam_b 11.01.05, 13:31
              Nie dziwię się, ze pani zaproponiowała lekcje u siebie. Ja sama przy zmianie
              szkoły (przeprowadzka do innego miasta) musiałam dać tego typu łapówkę, choć w
              zasadzie powinni mnie przyjąć bez problemu (przenosiłam się w trakcie szkoły
              sredniej). Jeśli nie jesteście pewni tego wyboru, lepiej się w to nie pchać.
              Może szkola wokalna? Chór? Zajecia ze spiewu?
              • cruella Re: Do miriam_b 11.01.05, 14:08
                Głośno się nad tym zastanawiam. Jestem Wam wszystkim wdzięczna za przybliżenie
                tematu, teraz wiem na co możemy sobie czasowo pozwolić a za co nie ma sensu się
                brać. Nie zapiszę syna do szkoły muzycznej, nie wyrobi się z czasem a jeśli
                nawet, coś na tym ucierpi. Szkoła to kilka godzin dziennie, do tego cztery
                dodatkowe językowe, dwie basenu, za pasem olimpiada z angielskiego, gdzieś w
                międzyczasie powtórki, testy, sprawdziany....
                A do tego buntujący koledzy.

                Chciałabym, żeby ktoś ten jego głos sprawdził. Po feriach porządnie się za to
                wezmę (przede wszystkim duże znaczenie ma odległość od domu).Wcześniej nie ma
                sensu, mamy jeszcze na głowie zmianę szkoły u młodszego syna.
                A ja i tak wszędzie biegam sama, na męża (pomimo olbrzymich chęci) nie mogę
                liczyć. Ktoś na ten zwariowany dom musi zarabiać.

                Dam Wam znać co z tego wyszło.
                • otto_1 Re: Do miriam_b 12.01.05, 11:09
                  Z Twoich postów wynika, że syn rzeczywiście nie ma czasu na szkołe muzyczną. To
                  duże obciążenie czasowe. Ale trzeba sobie zdawać sprawę, że przyzwoite
                  kształcenie muzyczne to nie jest coś, co można opędzić jedną lekcją w tygodniu.

                  Zacznij od czegokolwiek. Chór chłopięcy - czemu nie, tylko trochę stary ten
                  Twój syn, zaraz zacznie mutację i po ptokach. A do męskiego za młody wink. Moze
                  jakieś zajęcia z tzw. piosenki? A na dłuższą metę to lekcje gry na
                  instrumencie by się przdyały. Najlepiej fortepian, bo łatwy i harmoniczny.
          • otto_1 Re: Do miriam_b 12.01.05, 11:14
            Współczuję przykrych doświadczeń, ale szkoła muzyczna naprawdę nie musi być
            męczarnią. Pisze to, bo inni rodzice mający utaletowane dzieci mogą z Waszych
            postów odnieść wrażenie, że to jakieś tortury. Tymczasem dla zdolnego i
            kochającego muzykę dziecka szkola muzyczna może być wspaniałym miejscem.
            • elli_nika Re: Do miriam_b 12.01.05, 22:46
              Nie ma konieczności wspólczuć, ja się nie użalam wink) Szkoła muzyczna jest
              wspanmiałym miejscem, ale jeśli chce się traktowac muzyke serio (a ambitnemu
              dzieku trudno jest inaczej) kosztuje to dużo nerwów. oczywiscie potem sa tego
              pozytywne skutki - duża odpornosć na stres, mozliwość długotrwałej pracy,
              angażowanie się w to, co się robi. To sa po prostu nawyki, które się po
              kilunastu latach z tamtąd wynosi. Nie znam jednak ani jednej osoby, która przez
              12-letni okres ksztalcenia przeszła gładko i bez dużych nerwów, choć przyznaję,
              ze latwiej jest w zwyklaych szkołach muzycznych. Ja szkołę I i II stopnia
              łączyłam najpierw z dobrą podstawówka a potem elitarnym liceum. Było ciężko.
              Nie chcę zniechęcać nikogo, ale szkoła muzyczna to nie szkołka niedzielna i
              trzeba mieć tego świadomosć.
    • rzasia Re: Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodzic 11.01.05, 22:59
      Przepraszam, ale piszecie cały czas nie w tym temacie(Do miriam_b).
      Ja tylko zwróciłam się z prośbą do Niej o możliwośc kontaktu.
      Wnoszę więc poprawkę.
      • konkubinka cruella 11.01.05, 23:09
        skad jestes?jesli z wawy odezwij sie na goliek@pf.pl, jesli nie pewnie nie moge
        pomoc
    • regata7 Dziecko w szkole muzycznej 12.01.05, 12:31
      A nie myślałaś o dziennej szkole muzycznej?
      Przecież są takie - znam kilkoro dzieci, które chodzą do takich szkół (na
      Żoliborzu przy Krasińskiego i gdzieś na Bemowie).
      Tylko nie wiem, czy można zacząć w tym wieku?

      Poza tym - Cruello, jest blisko Ciebie szkoła muzyczna, tylko że prywatna
      (przynajmniej była jeszcze półtora roku temu smile
      W budynku gimnazjum (tego z basenem smile)
      Chodziłam tam córka koleżanki. Obie były zadowolone.

      Dwie szkoły równolegle "ciągnął" mój ojciec. Dawał sobie radę i to nieźle, przy
      tym jeszcze jakieś sporty trenował. Ale cóż - wydaje mi się, że jednak
      obciążenie w szkole wtedy było mniejsze niż obecnie.
      Studia ojciec wybrał już zupełnie inne.
      Wiele moich koleżanek i kolegów z podstawówki chodziło popołudniami do
      muzycznej, ale do średniej muzycznej poszła już tylko część, a skończyła chyba
      tylko jedna koleżanka.
      Jednak umiejętności muzyczne bardzo im się wszystkim w życiu przydają smile
      A mój staruszek na emeryturze wrócił do grania i przynajmniej ma zajęcie
      zamiast gapić się w telewizor całymi dniami smile
      • cruella Witaj Regatko:))) 12.01.05, 19:10
        Na początku: zabieram Kubę (niestety, wszyscy jesteśmy już zmęczeni)sad((

        Co do Michała, rozmawiałam z M i doszliśmy do wniosku, że skupimy się chyba na
        nauce gry na fortepianie, pianinie. W domu mam keyboard, nie wiem czy to
        cokolwiek da. Ale widzę, jak on jest czasem zmęczony i nie mogę mu dorzucić
        jeszcze kilku godzin. Zawziął się i chce nauczyć się solidnie pływać, do dziś
        miał dwie godziny i wskoczyła mu jeszce jedna. Wiem, jak mu na tym zależy i nie
        mogę zarzucić go tylko nauką.
        Poza tym wiesz, jak to w tym wieku forsuje się każdy pomysł. Najpierw ogromna
        euforia, zapał, my szukamy szkoły a jemu przechodzi entuzjazm.

        Jakoś nie bardzo chcę go posłać do dziennej muzycznej. Nie wiem, jaki jest tam
        poziom innych przedmiotów.
        Co do płatnej....staram się, nie przekroczyć jakiegoś poziomu, powyżej którego
        odczujemy płatne zajęcia na własnym grzbiecie. Płatna szkoła raczej odpada.

        Jeśli chodzi o śpiew, mamy jeszcze trochę czasu. Postaram się skupić na
        instrumencie.
        I tak jest już tego dużo. A do tego prawie zawsze jestem sama, M wiecznie w
        pracy.

        Pozdrawiam, już myślałam, że się gdzieś zagubiłaś w tym nowym rokusmile)))
        • regata7 Cruella :))) 12.01.05, 20:03
          napisz mi @, gdzie przenosicie Kubę, i co się wydarzyło, że podjęliście decyzję.

          Mój młody też chciał się uczyć gry na keybordzie. Lekcje były w szkole, więc
          wygoda - żadnego wożenia.
          A jakże, z zapałem kupiłam sprzęt, pokrowiec, etc, a po kilku lekcjach już mu
          się odechciało. Chyba myślał, że samo przyjdzie, bez ćwiczeń...
          A słuch ma, i to bardzo dobry. Trochę żałuję, że nie posłałam go do dziennej na
          Krasińskiego. Chodzi tam kilkoro dzieci z jego przedszkola, także dzieci jego
          byłej wychowawczyni z przedszkola, i rodzice są zadowoleni, dzieci też. Poziom
          nie jest zły, w rankingach szkoła wypada nienajgorzej.
          Ale teraz już trudno. Drugi raz nie będę go przenosić.

          zniknęłam ostatnio trochę, bo mam bardzo dużo pracy, i tej etatowej i
          dodatkowej - w domu, a przy tym jeszcze nowe hobby (tym razem własne smile) Na
          razie jeszcze mam zapał smile
          no to czekam na maila. I na obiecaną kawę smile)

          pozdrawiam
          • anmanika Re: Cruella :))) 13.01.05, 09:05
            Ja tylko tak apropo poziomu nauki w muzycznej szkole, szkola mojej corki w
            testach 6-klasistow miala bardzo dobre wyniki. W Srodmiesciu byla 3, po dwoch
            prywatnych.
            Jak mawia p. dyrektor: "Nie wszyscy co ukoncza ta szkole beda muzykami ale
            dostana porzadne wyksztalcenie z zamilowaniem do muzyki". Dla mnie to wystarczy.
            • cruella Re: Cruella :))) 13.01.05, 10:53
              Miałam wątpliwosci, ponieważ nie znam żadnego dziecka, które chodziłoby do
              szkoły muzycznej dziennej. Ot, takie rozumowanie osoby, która nie jest na
              bieżąco.
              Cieszę się, że jest inaczej.
    • samboraga Re: Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodzic 02.02.05, 20:40
      Chcę się dołączyć do wątku z własnym pytaniem-mój 5,5 latek chce się uczyć
      grać. W domu mamy i pianino, i gitary, bo mąż grał w młodości- i czasami
      pogrywa sobie w domu. Mały nie wiedzieć czemu mówi o skrzypcach, ale
      dowiadywaliśmy się że w jego wieku najlepsze będxzie pianino. W przyszłym roku
      czeka nas zerówka - wolę zacząc naukę gry na pianinie w ognisku albo jakieś
      lekcje prywatne (jaki to koszt?), ale może rzeczywiście szkoła muzyczna?
      Teściowie z Żoliborza namawiają nas na wspomnianą szkołę (i przedszkole
      muzyczne) na Żoliborzu właśnie. My mieszkamy w Wawrze - nie wyobrażam sobie
      dojazdów.No i kompletnie nie mam doświadczenia co najlepiej zrobić w tej
      sytuacji. Boję się za to że w ognisjkach muzycznych może być nauka na pół
      gwizdka-a dzieciak nie będzie miał szans poważnie myśleć o muzyce jeżeli wytrwa
      i pokocha. No i może ktoś wie coś na temat możliwości nauki na Pradze Południe.
      • gatti1 Re: Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodzic 02.02.05, 21:41
        samboraga napisała:

        Mały nie wiedzieć czemu mówi o skrzypcach, ale
        > dowiadywaliśmy się że w jego wieku najlepsze będxzie pianino.

        Skrzypkowie zaczynają się uczyc na skrzypcach w tym właśnie mniej więcej wieku -
        5-7 lat, absolutna góra 8. Potem już jest za późno. Nie widzę powodu, zeby
        jeśli dziecko chce grać na skrzypcach, miało grac na pianinie, tym bardziej że
        jeśli wytrwa do końca edukacji, po skrzypcach będzie mu znacznie łatwiej
        znaleźć pracę.

        > Teściowie z Żoliborza namawiają nas na wspomnianą szkołę (i przedszkole
        > muzyczne) na Żoliborzu właśnie. My mieszkamy w Wawrze - nie wyobrażam sobie
        > dojazdów.

        Skończyłam Krasińskiego. Wiele osób dojeżdżało z daleka, w tym z Anina/Wawra.
        No cóż, szkoła dobra, dojeżdżać warto.

        Boję się za to że w ognisjkach muzycznych może być nauka na pół
        > gwizdka-a dzieciak nie będzie miał szans poważnie myśleć o muzyce jeżeli
        wytrwa
        >
        > i pokocha.

        Niestety, jest na pół gwizdka, nie doradzam, jeśli dajecie mu szanse na
        ewentualną profesjonalizację, gdyby chciał w przyszlości. Chyba ze na jeden
        rok, do 7 roku życia.

        No i może ktoś wie coś na temat możliwości nauki na Pradze Południe.

        Byla tam szkoła na Kawęczyńskiej:
        szk.muz.moniuszko.w.interia.pl/
        Nie orientuję się, jaki w tej chwili jest jej poziom; Krasińskiego jednak
        zawsze miała duża renomę, a w edukacji muzycznej warto na to uwazać od samego
        początku - zły nauczyciel początkowy moze co najmniej utrudnić całą dalszą
        karierę. Pozdrawiam!
      • rzasia Re: Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodzic 03.02.05, 10:44
        Witam. Mój syn w maju skończy 6 lat, a od września ubiegłego roku chodzę z nim
        do przedszkola muzycznego działającego przy szkole muzycznej. Zaczynał mając
        5lat i 3 miesiące. Ponieważ nie ma wyboru, więc gra na skrzypcach. W tej chwili
        zagra 2 piosenki, na zajęcia chodzi raz w tygodniu, bardzo chętnie, co miesiąc
        mają popis w auli. Jestem super zadowolona, a on szczęśliwy.
        Dodam, że jego brat chodzi na fortepian i byłoby łatwiej (mogłby mu pomóc),ale
        u nas tylko są skrzypce. Właśnie w tym wieku rozpoczyna się naukę na tym
        instrumencie (pianino może być nieco później). Ponieważ jest rok młodszy od
        dzieci to egzamin będzie zdawał za rok mimo, że pani namawia nas by szedł już w
        tym. Nie chcę go obarczać takim obowiązkiem, no chyba, że się uprze.
        Tak więc głowa do góry!
        Nie jesteśmy z W-wy.
        • samboraga Re: Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodzic 03.02.05, 17:58
          Dziękuję Gatti i Rzasi za informacje i dodanie otuchy. Mam jeszcze pytanie o
          rywalizację między dziećmi, już w trakcie szkoły- mój syn jest chorobliwie
          ambitny w każddej dziedzinie, ale ciężko mi będzie ukrócać jego zapędy do bycia
          najlepszym (a nie po prostu dobrym czy chociaż zadowolonym z samej zabawy
          muzyką) jeśli będzie panowała w klasie atmosfera "a mój tata to gra w..., a
          moja mama to gra w...". Jakie są wasze doświadczenia? Ja zdaję sobie sprawę że
          ta rywalizacja zawsze jakoś istnieje, ale powiem szczerze, że u znajomych w
          szkole sportowej rodzice potrafią być gorsi od dzieci i występy na zawodach to
          trauma dla tych 8-latków.
          Jeszcze raz dziękuję.
          • rzasia Re: Dziecko w szkole muzycznej - prośba do rodzic 03.02.05, 22:01
            Nic się nie martw.
            Mam trzech synów i wszyscy są chrobliwie ambitni.
            Muszą być wszędzie naj i na razie im się udaje.
            5 i 4 klasista w szkole średnia 5,6 obaj.
            Starszy wygrywa konkursy pianistyczne, młodszy w szkol sportowej trenuje od 5
            lat akrobatykę i też same sukcesy.
            Pięciolatek dopiero zaczyna, ale już widać chęć popisania się.
            Dopóki im to wychodzi to OK. Na razie nie mieli większych porażek, ale cały
            czas przygotowuję ich do tego, że będzie coraz trudniej.
            Bardzo uczulam natomiast na jakiekolwiek oznaki pychy czy zarozumialstwa.
            Wiedzą, że ponad ich sukcesy cenimy bycie Człowiekiemprzez "C".
            Jakakolwiek niezdrowa rywalizacja jest zakazana i lepiej dać się poniżyć niż
            poniżac innych. Żadnych przechwalań, wręcz chwalenie kolegów, którym się nie
            powiodło.
            Znać swoją wartość i być skromnym to wielka sztuka szczególnie dla tak małych
            dzieci.
            Nagrodą za sukces jest pójście na lody, pizzę, a nieraz i buziak musi
            wystarczyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka