Dodaj do ulubionych

o niepewności

10.06.05, 04:47
witam wszystkich bywalców, zajrzałam tu przypadkiem wczoraj, poczytałam
trochę i wyszło mi że cała masa rodziców - i to nie tylko tych świeżo
upieczonych - czuje się strasznie niepewnie w tej roli
dlaczego tak jest? pytam trochę z ciekawości bo jestem raczej z tego
poprzedniego pokolenia czyli z pokolenia rodziców obecnych młodych rodziców i
jakoś mi się nie wydaje żeby "za moich czasów" (hehe) też tyle było tej
niepewności...
Obserwuj wątek
    • diagnosta7 Re: o niepewności 10.06.05, 18:33
      Wiadomo, że rodziców przytłacza gigantyczne poczucie odpowiedzialności. Niby
      zawsze tak było, ale mimo wszystko czasy się zmieniły. W szczególności zmieniły
      się relacje miedzy dorosłymi i dziećmi. Powszechne kiedyś powiedzonko „dzieci i
      ryby głosu nie maja” poszło w niepamięć. Dawny układ miedzy rodzicami a dziećmi
      był jasno określony i przejrzysty. Te dwa światy były oddzielone mocną barierą
      ściśle określonych rol. Do tego dołóżmy dzisiejszą wiedze psychologiczną. Dziś
      wzrosła niepomiernie świadomość rodziców na temat konsekwencji ich
      postępowania, a co za tym idzie, maja więcej poczucia winy z powodu
      popełnianych błędów wychowawczych, wiedząc czym to może „grozić”. Sytuacja
      dzisiejszych rodziców jest dużo trudniejsza, bo traktując dziecko jak
      pełnoprawnego członka rodziny jednocześnie musza umieć wyznaczyć mu jasne
      granice( jesteś partnerem, ale nie masz tych samych praw co dorosły). Ciężko
      znaleźć zloty środek miedzy zamordyzmem a brakiem ograniczeń. Myślę, ze stad ta
      niepewność, ze „robiąc cos” z moim dzieckiem mogę je skrzywdzić. Wiadomo, ze
      dzieci w dużej mierze powielają wzory wychowawcze swoich rodziców. Dziś
      stosowanie ich w takiej samej postaci byłoby nierealistyczne.
      Jeszcze warto spojrzeć na ten problem w kontekście światowych przemian
      społecznych, w czasie których dziecko z przedmiotu stało się podmiotem.





      • maksimum o niepewności POTRZEBA NAM WIECEJ PSYCHOLOGOW!! 12.06.05, 21:26
        diagnosta7 napisała:

        > Wiadomo, że rodziców przytłacza gigantyczne poczucie odpowiedzialności. Niby
        > zawsze tak było, ale mimo wszystko czasy się zmieniły. W szczególności
        zmieniły
        > się relacje miedzy dorosłymi i dziećmi. Powszechne kiedyś powiedzonko „dz
        > ieci i
        > ryby głosu nie maja” poszło w niepamięć. Dawny układ miedzy rodzicami a d
        > ziećmi
        > był jasno określony i przejrzysty. Te dwa światy były oddzielone mocną
        >barierą ściśle określonych rol. Do tego dołóżmy dzisiejszą wiedze
        >psychologiczną.

        Od razu widac,ze jestes psychologiem,bo niezle tu nagmatwalas.
        Twoj tekst wyglada jakbys go z madrej ksiazki przepisala i mam nadzieje ze
        rozumiesz co piszesz.


        > Dziś wzrosła niepomiernie świadomość rodziców na temat konsekwencji ich
        > postępowania, a co za tym idzie, maja więcej poczucia winy z powodu
        > popełnianych błędów wychowawczych, wiedząc czym to może „grozić”. S
        > ytuacja
        > dzisiejszych rodziców jest dużo trudniejsza, bo traktując dziecko jak
        > pełnoprawnego członka rodziny jednocześnie musza umieć wyznaczyć mu jasne
        > granice( jesteś partnerem, ale nie masz tych samych praw co dorosły). Ciężko
        > znaleźć zloty środek miedzy zamordyzmem a brakiem ograniczeń. Myślę, ze stad
        ta niepewność, ze „robiąc cos” z moim dzieckiem mogę je skrzywdzić. Wi
        > adomo, ze
        > dzieci w dużej mierze powielają wzory wychowawcze swoich rodziców. Dziś
        > stosowanie ich w takiej samej postaci byłoby nierealistyczne.
        > Jeszcze warto spojrzeć na ten problem w kontekście światowych przemian
        > społecznych, w czasie których dziecko z przedmiotu stało się podmiotem.
        • diagnosta7 Re: o niepewności POTRZEBA NAM WIECEJ PSYCHOLOGO 13.06.05, 00:31
          Masz w N Yorku pelno psychologow i wiecej Ci nie potrzeba.

          > Twoj tekst wyglada jakbys go z madrej ksiazki przepisala i mam nadzieje ze
          > rozumiesz co piszesz.

          Uuuu, to moj tekst uznales za madry.Ktos Ci musial wytlumaczyc o co chodzi?
          • maksimum Re: o niepewności POTRZEBA NAM WIECEJ PSYCHOLOGO 13.06.05, 04:03
            diagnosta7 napisała:

            > Masz w N Yorku pelno psychologow i wiecej Ci nie potrzeba.
            >
            > > Twoj tekst wyglada jakbys go z madrej ksiazki przepisala i mam nadzieje ze
            > > rozumiesz co piszesz.

            Z "madrej ksiazki" mialo byc w cudzyslowie i myslalem ,ze sie domyslisz.

            > Uuuu, to moj tekst uznales za madry.Ktos Ci musial wytlumaczyc o co chodzi?

            Making long story short,pomylilas skutki z przyczynami.
            PRZYCZYNA zmian w stosunku rodzicow do dzieci jest wiekszy naplyw informacji z
            calego swiata do Polski i uniezaleznienie sie od wplywu dwoch programow
            polskiej telewizji i rodzicow ma rozwoj dziecka.
            A SKUTKIEM jest wlasnie to,co Ty napisalas.
            Jesli dziecko przyswaja szybciej wiedze niz rodzic,to dochodzi do rywalizacji
            miedzy podmiotami i nie ma relacji przedmiotowej.
            • diagnosta7 Re: o niepewności POTRZEBA NAM WIECEJ PSYCHOLOGO 13.06.05, 04:36
              maksimum napisał:
              > Z "madrej ksiazki" mialo byc w cudzyslowie i myslalem ,ze sie domyslisz.

              Tys czlowiek co wali po oczach. Kto by Cie tam o cudzyslowy podejrzewal.


              • maksimum Re: o niepewności POTRZEBA NAM WIECEJ PSYCHOLOGO 13.06.05, 05:22
                diagnosta7 napisała:

                > maksimum napisał:
                > > Z "madrej ksiazki" mialo byc w cudzyslowie i myslalem ,ze sie domyslisz.
                >
                > Tys czlowiek co wali po oczach. Kto by Cie tam o cudzyslowy podejrzewal.

                No przecie mowilem,ze w domysle.
                • diagnosta7 Re: o niepewności POTRZEBA NAM WIECEJ PSYCHOLOGO 13.06.05, 05:34
                  No tym bardziej te domyslne.Zero podejrzen, jako zywo.
              • roman.gawron Re: o niepewności POTRZEBA NAM WIECEJ PSYCHOLOGO 13.06.05, 07:22
                diagnosta7 napisała:

                > Tys czlowiek co wali po oczach. Kto by Cie tam o cudzyslowy podejrzewal.

                wink
    • lolinka2 Re: o niepewności 12.06.05, 21:03
      ...ponieważ, cytując za jednym z mądrzejszych artykułów, jaki czytałam w tej
      sprawie, obecnie dzieci stają się przedmiotem 'celowych, planowych i świadomych'
      zabiegów wychowawczych. Kiedyś po prostu były, dorastały w środowisku w jakim
      przyszły na świat, włączały się w naturalny sposób w to życie rodzinne i
      społeczne, a teraz mamy furę nieprzystosowanych, ponieważ skądinąd mądre
      podejście akademickie do wychowania (nie robimy dzieciom krzywdy, nie podcinamy
      skrzydeł, unikamy błędów, nie chcemy paprać psychiki itp) wprowadziło jeszcze
      większe zamieszanie. Rodzice zaczynają wątpić w swoje umiejętności ale co gorsza
      i w swoje prawa do bycia rodzicem. Zaczynają się zastanawiać, czy podołają, czy
      są wystarczająco kompetentni, czy to co robią nie jest krzywdzące, dyletanckie
      itp.- słowem: boją się być rodzicami własnych dzieci, bo biologia to przecież
      nie wszystko... Paradoksalnie, niezmiernie często fatalnie wychowane (biorąc pod
      uwagę skutek dla społeczenstwa i jednostki będącej obiektem działań
      wychowawczych) są dzieci pedagogów, psychologów i nauczycieli wszelkiego
      pokroju. A podobno 'practice makes perfect'... Widać teoria nie ma wiele do
      czynienia z praktyką w tym przypadku.
      Podsumuję te wywody jednym zdaniem zasłyszanym kiedyś w przemówieniu bardzo
      madrego człowieka skierowanym do dość licznej grupy rodziców: Nie bójmy się być
      rodzicami własnych dzieci!
      • maksimum Re: o niepewności NAPLYW INFORMACJI 12.06.05, 21:22
        Kiedys jedynym zrodlem madrosci byli rodzice i dziadkowie,a obecnie w dobie
        telewizji kablowej i powszechnosci komputerow dziecko moze sie nauczyc jezykow
        obcych zanim pojdzie do 1 klasy szkoly podstawowej,co 30 lat temu bylo zupelnie
        niemozliwe.
        Moje dzieci nauczyly sie perfect angielskiego z tv mimo ze w domu mowilismy
        TYLKO po polsku i to w wieku 4 lat.
        Pozniej usiadly przy kompie i teraz czesto imponuja mnie wiedza.
        Teraz taki niemotowaty rodzic,ktory nie kuma po angielsku i na dodatek boi sie
        kompa nie jest autorytetem dla dzieciaka i stad u niego ta niepewnosc czy
        dobrze wychowuje.
        Ale gdy zlikwidujesz kablowke i kompy-to rodzic znowu staje sie bogiem dla
        zahukanego dzieciaka.
        I pomyslec,ze w XXI wieku jest sporo rodzicow ktorzy na dodatek uwazaja sie za
        inteligentnych, swiadomie nie maja telewizorow i komputerow.
    • triss_merigold6 Re: o niepewności 12.06.05, 22:19
      Nie wiem, mam kilku miesięczne dziecko i nigdy nie czułam się niepewnie. Zero
      wątpliwości wychowawczych większego kalibru. Zdrowy rozsądek + konsekwencja.
      • roman.gawron Re: o niepewności 12.06.05, 23:02
        triss_merigold6 napisała:

        > Nie wiem, mam kilkumiesięczne dziecko i nigdy nie czułam się niepewnie. Zero
        > wątpliwości wychowawczych większego kalibru. Zdrowy rozsądek + konsekwencja.

        Bo Ty w ogóle jesteś osobą zdecydowaną smile

        Na te wątpliwości proponuję jednak jeszcze cierpliwie poczekać. Tak ze dwa
        lata wink
        • dziubek170 Re: o niepewności 13.06.05, 07:56
          ciekawa jestem co ta dziewczyna napisze jak stanie przed nią 5- latek /
          trudny / albo 15 latka w której się hormony gotują / Najlepiej wtedy uśpić na
          trudny czas dziecko / jak królewnę Śnieżkę / Nie znam rodzica który by w 100%
          był pewny swoich poczynań wychowawczych . A tak na marginesie to literatura
          swoje a życie swoje pisze scenariusze . Mam dołek i problem z 16 latką / zamyka
          się w sobie i trudno dtrzeć do niej , staram się być cierpliwa ale........
          • mallard Triss_merigold6 13.06.05, 10:41
            Muszę powiedzieć, że Roman Gawron i Dziubek potraktowali Cię bardzo
            wyrozumale...
      • devila Re: o niepewności 13.06.05, 08:42
        Znam taka mamusie, ktora po wielu latach oczekiwania na dziecko zaszla w ciaze.
        Bedac jeszcze w ciazy planowala w glowie juz drugie dziecko. Zawsze uwazala, ze
        ksiazki z poradami ma gdzies, bo najwazniejsza jest milosc do dziecka. Teraz to
        ukochane dziecko, ma 4 latka i jak narazie jest jedynakiem, bo owa mamusia ma
        kolosalne problemy z wychowaniem rozpieszczonego synka. Wspolczuje jej
        serdecznie. Pragne przez to powiedziec, ze nie zawsze sprawdza sie tylko zdrowy
        ropzsadek + konsekwencja. Byc moze do czasu kiedy dziecko jest tylko pod Twoja
        opieka, ale z czasem, kiedy poznaje otoczenie i ulega jego wplywom zmienia sie
        caly uklad wychowawczy. Teoria i praktyka nie maja nic ze sobo wspolnego.
        Wychowanie nie jest tak prosta sprawa, jak Ci sie wydaje, triss_merigold6.
        • triss_merigold6 Re: o niepewności 13.06.05, 13:52
          To ciekawe, bo na razie się udaje. Syn spokojny, nierozpieszczony, pogodny.
          Nie twierdzę, że wychowanie jest łatwe, twierdzę, że na razie nie mam większych
          wątpliwości. Chcę wychowywać tak samo jak ja byłam wychowywana, uważam, że się
          sprawdziło.
          • devila Re: o niepewności 13.06.05, 14:59
            Mamy dwojke dzieci. Pierwszy syn, nie sprawial nam absolutnie zadnego klopotu
            wychawczego. Myslalam ze to jakie dzieci sa, to sprawa wychowania. I tu sie
            gruuubo pomylilam. Nastepnie przyszla na swiat coreczka. Oboje z malzonkiem,
            jestesmy rodzicami naturalnymi naszych dzieci i niestety corka nie reaguje na
            metody wychwawcze, jakie zastosowalismy przy wychowaniu syna. Corka ma zupelnie
            inny charakter jak syn i dlatego nie mozemy z nia tak samo postepowac jak z
            synem. I tak dalej z nastepnymi dziecmi.. Moja mama miala nas kilkoro i za
            kazdym razem musiala sie nastwiac inaczej, i za kazdym razem byly inne problemy
            itd. Nie badz taka pewna siebie jak ja nia bylam, bo nastepnym razem mozesz sie
            rozczarowac. Ciesz sie tym co masz, ale nie wydawaj za wczesnie opinii, bo masz
            za male doswiadczenie zyciowe.
            • migotka2000 Re: Triss i Devila 13.06.05, 20:08
              Myślę,że nie chodzi tu o doświadczenie życiowe, ale małą pomyłkę w stosowaniu
              słowa "wychowanie" w stosunku do niemowlęcia. Tak mniej więcej do końca
              pierwszego roku życia dziecka trudno mówić o wychowywaniu! To przecież głównie
              pielęgnacja, opieka, pierwsze zakazy pojawiają się dopiero przy samodzeilnym
              poruszaniu się itp. Dopiero potem zaczynają się "schody" i dopiero wtedy można
              stwierdzić,że dzeicko jest takie czy siakie.

              Owszem konsekwencja i zdrowy rozsądek to całkiem przydatne metody, ale
              dołożyłabym do tego całe morze cierpliwości.
              • triss_merigold6 Re: Triss i Devila 13.06.05, 23:31
                Będę się upierać, że jednak w przypadku starszego niemowlęcia można mówić o
                wychowaniu. Syn nie jest noszony na rękach za każdym razem gdy sobie tego
                życzy, nie reaguję na każde znudzone pojękiwanie (powinien umieć sam się zająć
                sobą przez jakiś czas), nie pozwalam ciągnąć się za włosy itd. -
                komunikowanie "nie zawsze będzie tak jak chcesz i musisz to przyjąć do
                wiadomości" czy "rodzice nie są zawsze do dyspozycji" to też wychowanie.
                Cierpliwość swoją drogą...
                • maksimum Re: Triss i Devila 14.06.05, 03:54
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Będę się upierać, że jednak w przypadku starszego niemowlęcia można mówić o
                  > wychowaniu. Syn nie jest noszony na rękach za każdym razem gdy sobie tego
                  > życzy, nie reaguję na każde znudzone pojękiwanie (powinien umieć sam się
                  zająć
                  > sobą przez jakiś czas), nie pozwalam ciągnąć się za włosy itd. -
                  > komunikowanie "nie zawsze będzie tak jak chcesz i musisz to przyjąć do
                  > wiadomości" czy "rodzice nie są zawsze do dyspozycji" to też wychowanie.
                  > Cierpliwość swoją drogą...

                  Tak wlasnie trzeba wychowywac jak Ty to robisz,ale zdecydowana wiekszosc Polek
                  i tym samym forumowiczek nie ma o tym najmniejszego pojecia,stad wlasnie
                  spotykasz sie z tak duza opozycja na forum.
                  Pozdr Maciej
                  • diagnosta7 Re: Triss i Devila 14.06.05, 03:58
                    > Tak wlasnie trzeba wychowywac jak Ty to robisz,ale zdecydowana wiekszosc
                    Polek
                    > i tym samym forumowiczek nie ma o tym najmniejszego pojecia,stad wlasnie
                    > spotykasz sie z tak duza opozycja na forum.
                    > Pozdr Maciej

                    Widze,ze tworzysz frakcje. Szeroko zakrojona akcja dla ratowania wizerunku.
                    • maksimum Re: Triss i Devila FORUMOWE ZRZEDY. 14.06.05, 04:11
                      diagnosta7 napisała:

                      > > Tak wlasnie trzeba wychowywac jak Ty to robisz,ale zdecydowana wiekszosc
                      > Polek
                      > > i tym samym forumowiczek nie ma o tym najmniejszego pojecia,stad wlasnie
                      > > spotykasz sie z tak duza opozycja na forum.
                      > > Pozdr Maciej
                      >
                      > Widze,ze tworzysz frakcje. Szeroko zakrojona akcja dla ratowania wizerunku.

                      Jakos wszyscy ja przestrzegaja,ze ja pieklo czeka jak dziecko
                      dorosnie,zapominajac o tym,ze dziecko dziedziczy po swoich rodzicach a nie
                      forumowych zrzedach.
                      • diagnosta7 Re: Triss i Devila FORUMOWE ZRZEDY. 14.06.05, 04:13
                        Nikt nie mowil o piekle, tylko o pocie krwi i lzach.
                        • maksimum Re: Triss i Devila FORUMOWE ZRZEDY. 14.06.05, 04:15
                          diagnosta7 napisała:

                          > Nikt nie mowil o piekle, tylko o pocie krwi i lzach.

                          Tylko prosze nie nawiazywac do znanych zespolow muzycznych jak mowimy o
                          wychowaniu.
                          • diagnosta7 Re: Triss i Devila FORUMOWE ZRZEDY. 14.06.05, 04:31
                            Dzieci nalezy wychowywac rowniez przy muzyce.
                            • maksimum Re: Triss i Devila FORUMOWE ZRZEDY. 14.06.05, 05:02
                              diagnosta7 napisała:

                              > Dzieci nalezy wychowywac rowniez przy muzyce.

                              Widze,ze pamietasz,ze moj syn jest w orkiestrze szkolnej.
                              • diagnosta7 Re: Triss i Devila FORUMOWE ZRZEDY. 14.06.05, 05:17
                                maksimum napisał:
                                > Widze,ze pamietasz,ze moj syn jest w orkiestrze szkolnej.


                                Mowilam o zespole BS@T (nie mylic z BSE).

                                W Ameryce prawie wszystkie dzieci graja w orkiestrach szkolnych, to jak je moge
                                pamietac.

                                • maksimum Re: Triss i Devila FORUMOWE ZRZEDY. 15.06.05, 23:29
                                  diagnosta7 napisała:

                                  > maksimum napisał:
                                  > > Widze,ze pamietasz,ze moj syn jest w orkiestrze szkolnej.
                                  >
                                  >
                                  > Mowilam o zespole BS@T (nie mylic z BSE).
                                  >
                                  > W Ameryce prawie wszystkie dzieci graja w orkiestrach szkolnych, to jak je
                                  >moge pamietac.

                                  Juz odpowiadalem na ten post ale nawiedzona go wyciela.
                                  W szkole jest ok 1,000 uczniow i jedna lub dwie orkiestry szkolne po 20 dzieci
                                  kazde.

                                  • diagnosta7 Re: Triss i Devila FORUMOWE ZRZEDY. 16.06.05, 00:18
                                    maksimum napisał:


                                    > W szkole jest ok 1,000 uczniow

                                    Zbiorcza gminna?

                                    i jedna lub dwie orkiestry szkolne po 20 dzieci
                                    > kazde.

                                    To jaka to orkiestra?Tyle to maja w przedszkolach.
                    • maksimum Re: Triss i Devila JESLI NIE JESTES ZA KOMUNA TO 15.06.05, 23:45
                      diagnosta7 napisała:

                      > > Tak wlasnie trzeba wychowywac jak Ty to robisz,ale zdecydowana wiekszosc
                      > Polek
                      > > i tym samym forumowiczek nie ma o tym najmniejszego pojecia,stad wlasnie
                      > > spotykasz sie z tak duza opozycja na forum.
                      > > Pozdr Maciej
                      >
                      > Widze,ze tworzysz frakcje. Szeroko zakrojona akcja dla ratowania wizerunku.

                      Jesli nie jestes za komuna i nie popierasz SLD,to jestes be i tworzysz frakcje.
                      Wniosek z tego prosty,ze trzeba popierac niemoty,ktore nie maja pojecia o zyciu
                      i wychowaniu.
                      Takim samym glosem jak diagnosta7 przemawia Jaruzelski,Kwasniewski i Miller.
                      Jesli nie jestescie z nami,to chcecie zguby narodu.
                      • diagnosta7 Re: Triss i Devila JESLI NIE JESTES ZA KOMUNA TO 16.06.05, 00:23
                        maksimum napisał:

                        > Jesli nie jestes za komuna i nie popierasz SLD,to jestes be i tworzysz
                        frakcje.

                        Widze, ze nie jestes za komuna.Brawo, tak trzymac! Tyle,ze ona upadla juz czas
                        jakis temu, ale moze nie masz swiadomosci.

                        > Takim samym glosem jak diagnosta7 przemawia Jaruzelski,Kwasniewski i Miller.

                        A co tez oni mowia o ksztalceniu dzieci zdolnych?
                        • maksimum DO SZKLANKI KUBEL WODY NIE WEJDZIE. 16.06.05, 00:31
                          diagnosta7 napisała:

                          > maksimum napisał:
                          >
                          > > Jesli nie jestes za komuna i nie popierasz SLD,to jestes be i tworzysz
                          > frakcje.
                          >
                          > Widze, ze nie jestes za komuna.Brawo, tak trzymac! Tyle,ze ona upadla juz
                          czas jakis temu, ale moze nie masz swiadomosci.
                          >
                          > > Takim samym glosem jak diagnosta7 przemawia Jaruzelski,Kwasniewski i Mill
                          > er.
                          >
                          > A co tez oni mowia o ksztalceniu dzieci zdolnych?

                          Oni mowia,ze byt ksztaltuje swiadomosc i ich dzieci z racji urodzenia sa
                          najmadrzejsze w kraju nad Wisla.
                          Wnusia premiera Millera chodzi do spec prywatnej podstawowki,gdzie 3
                          nauczycielki przypadaja na jedno dziecko.
                          Komunistyczne elity nie kumaja,ze do szklanki kubel wody nie wejdzie.
                          • diagnosta7 Re: DO SZKLANKI KUBEL WODY NIE WEJDZIE. 16.06.05, 00:44
                            maksimum napisał:
                            > Oni mowia,ze byt ksztaltuje swiadomosc i ich dzieci z racji urodzenia sa
                            > najmadrzejsze w kraju nad Wisla.

                            To zupenie jak Ty!Ty mowisz,ze dzieci w Ameryce sa najmadrzejsze z racji
                            urodzenia tamze.Dobra szkola.Przetrwala lata.

                            > Wnusia premiera Millera chodzi do spec prywatnej podstawowki,gdzie 3
                            > nauczycielki przypadaja na jedno dziecko.

                            A skad te informacje? Stare kontakty?
                            • maksimum Re: DO SZKLANKI KUBEL WODY NIE WEJDZIE. 16.06.05, 06:08
                              diagnosta7 napisała:

                              > maksimum napisał:
                              > > Oni mowia,ze byt ksztaltuje swiadomosc i ich dzieci z racji urodzenia sa
                              > > najmadrzejsze w kraju nad Wisla.
                              >
                              > To zupenie jak Ty!Ty mowisz,ze dzieci w Ameryce sa najmadrzejsze z racji
                              > urodzenia tamze.Dobra szkola.Przetrwala lata.

                              Ty jestes taka beznadziejna,ze prostej analogii nie rozumiesz.
                              Jesli wyzszy poziom nauczania jest w Warszawie niz w Bialymstoku,to wynika to z
                              wyzszych dochodow ludnosci pracujacej w Warszawie.
                              Teraz pozostaje ci zgadnac,gdzie ludzie lepiej zarabiaja,w Warszawie czy NYC??

                              > > Wnusia premiera Millera chodzi do spec prywatnej podstawowki,gdzie 3
                              > > nauczycielki przypadaja na jedno dziecko.
                              >
                              > A skad te informacje? Stare kontakty?

                              W polskiej prasie bylo,razem ze zdjeciem.
                              • diagnosta7 Re: DO SZKLANKI KUBEL WODY NIE WEJDZIE. 16.06.05, 06:43
                                maksimum napisał:
                                > W polskiej prasie bylo,razem ze zdjeciem.

                                A po co Ci zdjecia Millera? Jakies sentymenty?
    • migotka2000 Re: o niepewności 13.06.05, 19:55
      Też mnie nachodzą takie refleksje...Sama pamiętam jak bardzo niepewenie się
      czułam przez pierwszy rok życia synka.
      Mam taką teorię, że wszystkiemu winny jest brak wzorców w najbliższym otoczeniu
      i brak oswojenia z tematem rodzicielstwa. Kidyś żyło sie "na kupie", starsze
      rodzeństwo opiekowało sie młodszym ij akoś tak naturalnie człowiek oswajał się
      z dziećmi, odpowiedzialnością za nie, uczył się troski, poznawał problemy
      wychowawcze itp.

      Czasem odnoszę wrażenie,że posiadanie dzieci jest czasem traktowae jako
      niezwykłe zdarzenie wymagające nadludzkeigo poświęcenie i wysiłku. Tak jakbyśy
      zapomnieli, że posiadaie potomstwa jest czymś równie naturalnym jak dorastanie,
      starzenie, umieranie itp. Łatwo mi teraz z perspektywy prawie 3 lat bycia mamą
      tak mówić, ale na początku, też byłam bardzo nieporadna.
      • devila Re: o niepewności 14.06.05, 08:21
        Co do wzorcow. Bardzo czesto spotykam sie z opinia, ze mlode kobiety nie chca
        popelniac bledow wlasnej matki i mowia: "tak jak ja bylam wychowywana nie
        uczynie tego mojemu dziecku" Sa bardzo czesto negatywnie nastawione na spoob
        wychowania wlasnych rodzicow. U mnie jest zupelnie inaczej. Zasady wychowania
        mojej matki sa dla mnie wzorem. Chcialabym tak samo swoje dzieci wychowac, jak
        moi rodzice, a w najwiekszym stopniu MAMA nas wychowala.
    • rycerzowa Re: o niepewności 14.06.05, 12:23
      Zmienia się postać tego świata, ale kilka rzeczy pozostaje jednak
      niezmiennych, "ponadczasowych", (jak pisaliśmy w szkolnych wypracowaniach).
      Należy do nich niepewność rodziców, co do swojej roli i jednoczesnie
      przekonanie o tym, że "kiedys było prościej, inaczej".
      Nie było.
      Tylko dziadkowie zapomnieli.
      Jak sie pogrzebie w pamięci, to się przypomną wszelkie wątpliwości, lęk,
      zagubienie.
      Zresztą są źródła pisane.

      Niedawno znalazłam w makulaturze numer "Twojego dziecka" z lat
      siedemdziesiątych, a w nim artykuł "Młode matki pytaja 'dlaczego'?". Właśnie
      o tym, że w dawnych czasach niby wszystko było proste i oczywiste, a
      współcześnie ( czyli przed prawie 30 laty) rodzice są zagubieni, niepewni,
      zdezorientowani co do celów i środków wychowawczych. Nawiasem mówiąc, listy do
      redakcji są takie same w formie i treści, jak te obecnie w internecie.

      A pamietacie dyskusje i watpliwości rodziców z "Ziela na kraterze"? Oni też
      starali się dostosować swoje działania wychowawcze do nowych czasów, czuli się
      zagubieni, i też popełniali błedy.

      A szarpanina pani Barbary z "Nocy i dni"? Biedaczka sama nie wiedziała, jak ma
      te swoje pociechy wychowywać. Bogumił robił jej wyrzuty, że "boi sie włsnych
      dzieci". Brzmi znajomo, nie? A to było 100 lat temu.

      Jeszcze dawniej: hrabina Maria Rostowa z "Wojny i pokoju" robiła notatki o
      zachowaniu swych dzieci, aby je lepiej zrozumieć, lepiej wychować. A kazdy
      zapisek kończył się znakami zapytania.

      Też z Tołstoja: Szczerbaccy byli instruowani, że "w dzisiejszych czasach juz
      inaczej wydaje się córki za mąż", czyli inaczej wychowuje się panienki. Ale jak
      się je wydaje za mąż, tego już Szczerbackim nie mówiono.

      Czyli niepewność zawsze była. Tam, gdzie jest miłość, tam jest i niepewność.
      • migotka2000 Re: do rycerzowej 14.06.05, 13:45
        Tam, gdzie jest miłość, tam jest i niepewność.

        Pięknieś to ujęła!
        • maksimum Re: do rycerzowej 14.06.05, 17:07
          migotka2000 napisała:

          > Tam, gdzie jest miłość, tam jest i niepewność.
          >
          > Pięknieś to ujęła!

          Pieknie,tylko ze bez sensu.
          Tam gdzie jest zycie ,tam jest niepewnosc.
          Niekoniecznie trzeba siebie czy kogos kochac,zeby zyc w niepewnosci.
          Dlatego zycie jest ciekawe,bo przyszlosc nam jest nieznana.
          Gdybysmy umieli przewidziec przyszlosc,zniknelaby niepewnosc i chec do zycia.
      • joannab-o Re: o niepewności 14.06.05, 14:11
        No i błędy wychowawcze też "kiedyś" były.
        Wątpliwości może rzeczywiście przybywa i ma to dobre i złe strony. Ale
        niepewność zawsze jest lepsza niz pewność, a niepewność w pierwszym okresie po
        porodzie, zwłaszcza w wypadku pierwszego dziecka jest wręcz niezbędnym i bardzo
        twórczym etapem rozwojowym.
        Wiem, jak to boli, ale nikogo nie uspokajałabym "jakoś to będzie".
        joanna
    • to_ja_a Re: o niepewności 14.06.05, 17:16
      ała masa rodziców - i to nie tylko tych świeżo
      > upieczonych - czuje się strasznie niepewnie w tej roli
      > dlaczego tak jest? pytam trochę z ciekawości bo jestem raczej z tego
      > poprzedniego pokolenia czyli z pokolenia rodziców obecnych młodych rodziców i
      > jakoś mi się nie wydaje żeby "za moich czasów" (hehe) też tyle było tej
      > niepewności...

      Przede wszystkim nie bylo forum wychowanie, mozna bylo co najwyzej pytac analogowo tongue_out
      pokolenie moich rodzicow (rocznik 40-ty) juz kombinowalo z roznymi modami na wychowywanie, np.
      zimny wychow - to lata 70-te, wychowanie bezstresowe - lata 80-te. Nie potrafie sie zgodzic, ze
      obecni rodzice sa bardziej niepewni, moze co najwyzej sa bardziej swiadomi.
      • mifka Re: o niepewności 14.06.05, 17:41
        ja mysle, ze niepewnosc idzie w parze ze swiadomoscia. dawno temu zrodel
        informacji o prawidlowym wychowaniu bylo niewiele i zawyczaj ograniczaly sie do
        rodzicow czy szerzej rodziny.teraz mamy mozliwosc sledzenia wielu modeli
        wychowania i np. wybrac sobie taki, ktorego nigdy nie praktykowano w naszej
        rodzinie.
        inna kwestia jest, ze jeszcze nie tak dawno mielismy do czynienia z rodzina
        wielopokoleniowa gdzie mozna bylo sie "oswoic" z opieka nad dziecmi na dlugo
        przed posiadaniem wlasnego potomstwa.to pomagalo.
        nie jestem jednak pewna, czy ta "niepewnosc" jest syndromem wspolczesnego
        rodzica czy tez po prostu dzisiaj o tym glosno mowimy. moze po prostu dzis mamy
        inne metody radzenia sobie z tymi samymi uczuciami, ktorych doswiadczali nasi
        rodzice?
        • devila Re: o niepewności 15.06.05, 08:22
          Mysle, ze spoleczenstwo stale ulega rozwojowi, ale niepewnosc pozostanie, tylko
          teraz potrafimy na ten temat mowic. Teraz mowimy prawie na kazdy temat bez
          zazenowania, nie jak to bylo jeszcze przed 20 laty. Tutaj nastapila zmiana.

          "Tam, gdzie jest miłość, tam jest i niepewność" to bardzo trafne okreslenie, tak
          powiedziala rycerzowa, z ktora sie calkowicie zgadzam, pozdrawiam.
          • maksimum Re: o niepewności 15.06.05, 23:40
            devila napisała:

            > Mysle, ze spoleczenstwo stale ulega rozwojowi, ale niepewnosc pozostanie,
            tylko
            > teraz potrafimy na ten temat mowic. Teraz mowimy prawie na kazdy temat bez
            > zazenowania, nie jak to bylo jeszcze przed 20 laty. Tutaj nastapila zmiana.

            To moze nie badz dzieckiem i powiedz glosno,ze te zmiane zawdzieczamy
            powszechnej dostepnosci do komputerow.
            Przeplyw informacji jest obecnie powszechny i to jest glowna zmiana miedzy
            teraz a 20 lat temu gdy PZPR trzymalo srodki masowego przekazu krotko za ryj.
            Teraz mozesz sobie kablowke zalozyc i sluchac w oryginale tego co mowi premier
            Wielkiej Brytanii a nie jestes skazana jak kiedys TYLKO na Wojtusia.
            Czyli przez analogie mozesz sie domyslec,ze ci ktorzy glosuja na SLD to sa
            zakute lby,ktore nie umieja docenic owocow wolnosci.

            > "Tam, gdzie jest miłość, tam jest i niepewność" to bardzo trafne okreslenie,
            >tak powiedziala rycerzowa, z ktora sie calkowicie zgadzam, pozdrawiam.

            Po moim komentarzu rycerzowa zmienila zdanie i jestes troche spozniona z
            zyczeniami.
    • rycerzowa Re: o niepewności 15.06.05, 23:47
      Pytał głupi mądrego: " Na co rozum zda się?"
      Mądry milczał: gdy coraz bardziej naprzykrza się,
      Rzekł mu: " Na to się przyda, według mego zdania,
      Żeby nie odpowiadać na głupie pytania."

      Ignacy Krasicki
      • maksimum Re: o niepewności TAM GDZIE JEST ......... 15.06.05, 23:53
        maksimum napisał:

        > migotka2000 napisała:
        >
        > > Tam, gdzie jest miłość, tam jest i niepewność.
        > >
        > > Pięknieś to ujęła!
        >
        > Pieknie,tylko ze bez sensu.
        > Tam gdzie jest zycie ,tam jest niepewnosc.
        > Niekoniecznie trzeba siebie czy kogos kochac,zeby zyc w niepewnosci.
        > Dlatego zycie jest ciekawe,bo przyszlosc nam jest nieznana.
        > Gdybysmy umieli przewidziec przyszlosc,zniknelaby niepewnosc i chec do zycia.

        Oczywiscie stwierdzenie filozoficzne,ktorego dziewczyny nie znaja a brzmi ono:
        "Tam gdzie jest zycie ,tam jest niepewnosc" mozna na potrzeby dziewczyn
        forumowych zawezic do;"tam gdzie jest milosc,tam jest niepewnosci".
        Mozna oczywiscie pojsc jeszcze dalej i uproscic je do:
        "tam gdzie jest milosc kobiety,tam jest niepewnosc"
        i do tego dolozyc jeszcze kilka zdan i
        bedzie calkiem zgrabny wierszyk.
        Wierszyki maja to do siebie ,ze nie musza byc logiczne,a stwierdzilbym ze
        zdrowy rozsadek im wrecz przeszkadza.
        No wiec trzymajcie sie dziewczyny na swoj uzytek wersji uproszczonych ,zeby
        sobie glow mysleniem nie zawalac.
      • maksimum Re: o niepewności 16.06.05, 00:18
        rycerzowa napisała:

        > Pytał głupi mądrego: " Na co rozum zda się?"
        > Mądry milczał: gdy coraz bardziej naprzykrza się,
        > Rzekł mu: " Na to się przyda, według mego zdania,
        > Żeby nie odpowiadać na głupie pytania."
        >
        > Ignacy Krasicki

        A kiedy to Krasicki napisal?
        20 lat temu,czy wtedy jak wiekszosc Polakow byla niepismienna?
        Bo jesli to bylo dawno temu,to wszystko co bylo napisane ,bylo sztuka.
        A tak z ciekawosci,czy Bush,Blair,Gates,Kulczyk,czytaja i pisza wiersze?
        Bo kiedy spojrze hen za siebie
        w tamte lata co minely
        to zycie calkiem inne bylo
        i my go powtarzac nie chcemy.
        • maksimum JAKBY DO TEJ PORY NIKT KOLA NIE WYMYSLIL,TO TEZ 16.06.05, 06:10
          bys nie dala rady?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka