zaczynam mieć dość piaskownicy

26.07.05, 09:41
Mam 19-miesięczną córkę, której brak kompletnie jakiegoś instynktu
samoobrony. Już zaczyna mnie to wkurzać, bo co jesteśmy w piaskownicy, moja
Mała ma już na wstepie zabrane wszystkie zabawki, co weźmie nową, to ktoś jej
wyrwie. Oczywiście bronię jej i nie pozwalam innym dzieciom na takie
zachowanie, jeśli ich rodzice nie reagują, ale po prostu jest to już męczące.
Nie mogę w spokoju usiąść i porozmawiać z kimś, jak widzę, że mojej córce co
chwilkę ktoś zabiera łopatkę czy foremkę. Ja nie mówię, żeby ona też
zabierała, ale żeby chociaż nie oddawała tak łatwo. Niestety moja córka
jeszcze nigdy nikomu nic nie zabrała, jak coś chce, to patrzy na mnie, jakby
szukała mojego potwierdzenia, czy może to coś wziąć.Ja już nie wiem, czy mam
jej pomagać czy może puścić ją na żywioł, niech jej wszystko zabiorą to może
wtedy się nauczy? W domu zachowuje się inaczej, jak czegoś nie chce oddać, to
za nic w świecie nie puści, kładzie się na tym itd.A wśród inych dzieci
klapa. No ja po prostu czuję się głupio,jak cały czas muszę ją tłumaczyć
innym dzieciom,żeby oddały jej zabawkę, no mam już tego dość. Mam ochotę na
nią nakrzyczec, żeby nie była taka. Piaskownica zaczyna mnie stresować.
    • vialle Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 26.07.05, 10:13
      moj synek do chyba trzeciego roku zycia pozwalal sobie wszystko zabierac -
      roczne maluchy kolebiace sie na krzywych nozkach podchodzily i zabieraly mu
      zabawki z rak a on nie reagowal tylko mial taka smutna buzie, albo przy
      ostrzejszyc zachowaniach - plakal. Trzeslo mnie ze dlaczego sie nie obroni,
      chcialam zeby byl inny. Ale on nie jest taki jak ja! Ma inny temperament. Jest
      lagodny i spokojny, nigdy nikogo nie zaczepil agresywnie za to chetnie wciaga
      dzieci do zabawy. I z czasem nauczyl sie bronic swojego interesu, nie zaczepia
      ale tez na ogol nie pozwala sobie rzeczy zabrac. Czasem jest tak, ze probuje
      sie bronic a mimo to starszy dzieciak cos mu zabierze - i jest placz. Ale nie
      jest zupelnie bezradny.
      Zaakceptuj ze corka jest taka. Ucz ja ze ma prawo sie bronic, ale nie zlosc
      sie, jesli bedzie bezradna. Pewnie to taki sam wrazliwiec jak moj syn.
      Moim zdaniem: pomagaj jej w zbiorowisku dzieci, temperuj agresywne dzieci,
      niech wie ze ma w Tobie oparcie. Jest jeszcze malenka. Przedszkole wiele
      zmieni, zobaczysz.
    • wiktorria Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 26.07.05, 10:52
      Właśnie - dokładnie tak jest: roczne,ledwo chodzące maluchy zabierają jej
      zabawki. Ja boję się tego, co będzie w przedszkolu, moja Mała jest na dodatek z
      końca grudnia (czyli rok do tyłu), jest delikatna i z 10 centyla - ot, taki
      aniołeczek. Ja nie wiem jak ona sobie da radę.Na szczęście jest bardzo sprawna
      ruchowo, ponad normę, ale co z tego jak tego nie wykorzysta?
      Wiem,że bardzo ważne jest akceptować dziecko takim, jakie jest, ale czasami mam
      dość ustawicznego pertraktowania z dwu- albo trzylatkami, a ich rodzice siedzą
      obok dumni, że ich dzieci tak sobie doskonale radzą (czyt. wyrwą zabawkę czy
      kopną moją córkę)
      • anatemka Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 26.07.05, 14:55
        trzeba sie pogodzić z faktem, że do mniej więcej 3go roku zycia nie da się na
        placu zabaw posiedziec spokojnie na ławce.
      • armaitti Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 26.07.05, 15:10
        dokładnie!! mi również się wydaje, że niektóre mamy (i nie tylko mamy) siedzą
        na ławeczce tylko po to, by dziecku nie stała sie krzywda, ale nie w
        celu "wychowawczym". Ile to już razy tłumaczyłam mojemu 2-latkowi, że dzielenie
        sie zabawkami to przeciez normalne, sama bedąc wściekłą, że jakieś starsze
        (czyli np 4 - letnie) dziecko bawi się jego zabawkami (w tym czasie kiedy moje
        dziecko chciało ich używać). A moj Szkrab (jeszcze nie mówi) pokazuje na siebie
        (to znaczy, że to jego zabawka) i ma smutną minę. I prawdę mówiąc nie wiem jak
        reagować.. Zabierać zabawki, pozwolić by sam walczył, czy uczyć dzielenia
        się... Dochodzę powoli do przekonania, że chyba jednak pozwolić się dzielić,
        może to kiedyś zaowocuje, być może nie będzie przebojowym człowiekiem, ale
        będzie posiadał inne, lepsze cechy, które pozwolą mu byc szczęśliwym (?, nie
        wiem, może wypowiedziałby się psycholog, bardzo boję się popełnić błędu..)
        Pozdrawiam
        • ewaktw Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 26.07.05, 15:20
          Ja mam 3-latkę, śmiałą i dośc przebojową, która jednak chętnie dzieli się
          swoimi zabawkami i ładnie bawi się w grupie, ale zdarza jej się też korzystać z
          zabawek innych dzieci, co jest oczywiście normalną sprawą. Kiedy widzę, że
          zabrała zabawkę, a innemu dziecku się to nie podoba, to zawsze reaguję i mówię,
          że trzeba zapytać czy można się pobawić. Ogólnie nie mam w piaskownicy
          problemów tego typu, bo zazwyczaj bawi się z innymi dziećmi wspólnie. Jednak
          jest też coś co mnie maksymalnie wkurza. Siedzą matki, często babcie na
          ławkach, dzieci w piaskownicy robią co chcą, a te ani myślą się ruszyć jak coś
          się dzieje. Dzieci się do siebie odzywaja niegrzecznie, często słyszę chamskie
          wręcz zwroty typu "odejdź, bo cię walnę" itp., przepychanki na zjeżdżalni, że
          boję się, że moja córka spadnie popchnięta, a te baby (sorry za dosłowność)
          siedzą i albo gadają ze sobą w najlepsze, czytają gazety albo patrzą z wściekłą
          miną i na nic nie reagują. Ostatnio jedna taka wredna babcia nakrzyczała na
          moją córkę, że zabrała foremkę jej wnuczce. Bawiło się razem mnóstwo dzieci,
          potem się większość zebrała razem z zabawkami i ktoś pewnie przez przypadek
          zwinął tę foremkę. A ta baba nakrzyczała na moją córkę i na mnie. Nie wdawałam
          się w dyskusję, tylko dałam jej jedną z foremek Zosi, bo ta ma ich całe mnóstwo
          i poszłam stamtąd. Chodzenie do piaskownicy nie należy w każdym razie do
          przyjemności dla mnie.
          • dorotafx Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 26.07.05, 17:00
            Widzicie każdy patrzy tylko na własne dziecko i własne problemy. Ja mam rocznego
            "żywczyka" i też z nim nie chodze do pisaku. On zabiera zabawki innym starszym
            dzieciom (dwu trzy latkom) ale nie dlatego żeby je zdenerwować tylko dlatego
            żeby się z nimi pobawić. Daje im równiez swoje zabawki ale starsze 2-3letnie
            dzieci nie chcą się z nim bawić . Bo tak jak wspomniała jakaś Pani w poście
            wcześniej że jest maluchem z krzywymi nóżkami , zabierający starszym dzieciom
            zabawki. A prawda jest taka że taki maluch jeszcze tego nie rozumie że robi źle
            i to Pani swojemu 2 i 3 latkowi powinna wytłumaczyć że to jest młodszy chłopczyk
            i pożyczył sobie tylko na chwilkę i zaraz odda, że trzeba się dzielić swoimi
            zabawkami. I też jest mi przykro że nikt sie z moim 14miesięczniakiem nie chce
            bawić i czasem mam aż łzy w oczach jak moje dziecko podchodzi do 2-3latka i
            wezmie sobie zabawkę w celu nawiązania kontaktu, a starszak wyrywa mu zabawkę
            albo co gorsza popchnie go bo właśnie wchodzi mu na jego babke z pisaku. Przykro
            mi że starsze dzieci sa takie samolubne i chcą się bawić tylko same. Jak ja mam
            wytłumaczyć rocznemu dziecku że nie może nikomu zabierać zabawek? Mam go uczyć
            że lepiej jest siedzieć w kącie piaskownicy i bawić swoimi zabawkami i zostawić
            inne dzieci w spokoju to lepiej na tym wyjdzie. Przykre to jest
    • mifka Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 26.07.05, 17:14
      mysle, ze jak bedziesz ingerowac ona bedzie oczekiwac twojej pomocy we
      wszystkich piaskownicowych sprawach.sprobuj dla odmiany usiasc na tej lawce i
      poplotkowac zostawiajac ja sama z jej problemami.nie oczekuj, ze od razu nauczy
      sie radzic sie swoimi problemami ale po jakims czasie zauwazysz, ze idzie jej
      calkiem niezle.
    • lola211 Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 26.07.05, 17:56
      Według mnie najgorsza jest taka wlasnie nadgorliwosc matek.Do kiedy zamiarzacie
      rozwiazywac problemy waszych dzieci? Zanim pojdzie do przedszkola musi sie
      spotkac nie tylko z samymi przyjemnosciami, ale i z tym, ze ktos je
      nienajlepiej potraktuje.Inaczej przezyje szok.Z tego co widze, rodzice bardziej
      przezywaja takie sytuacji niz dzieci.Od kiedy tylko moglam sobie na to pozwolic
      na placu zabaw siedzałalam czytajac wlasnie gazete, a nie sledzac bez ustanku,
      czy aby moje dziecko nie spotka ze strony innego cos niemilego.Wkraczam
      wowczas, gdy mogla ktoremus stac sie krzywda lub jakies dziecko przejawialo
      wzgledem mojej córki agresje(ona nalezy do tych , ktore nigdy nie uderzyły).
      Jak czytam, ze rodzicielka prawie placze, bo starsze nie chce sie
      bawic /dzielic z mlodszym, to od razu nasuwa mi sie mysl, ze jest to osoba
      przesadnie wrazliwa.
      Takich sytuacji bedzie coraz wiecej i co, zamierzacie bezustannie chowac
      dziecko pod kloszem?
      • mama_marty Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 26.07.05, 22:59
        Jest to niepodważalna prawda, że wiekszośc matek siedzi tylko na ławce i nic
        nie robi, nie reaguje na złe zachowanie swojego dziecka. Uczenie samodzielności
        i owszem, ale nie można nie reagować na złe zachowanie swojego dziecka, dziecko
        nawet w piaskownicy trzeba umieć wychować, np. dzisiaj w piaskownicy doznałam
        przwdziwego szoku kiedy to 6-7 latek prawie pobił moją 2 letnia córeczke,
        dlatego, że weszła na jego górkę. Zaczoł sie na nia strasznie wydzierać poczym
        rzucił sie na nią pcznął na piasek i tak wrzeszcząc wisiał nad nią z gotowymi
        rękoma a tymczasem mamusia siedziła sobie na ławeczce!!! Wszystko działo sie
        bardzo szybko, ale jestem pewna, że gdyby nie moja obecnośc i reakcja rzuciłby
        sie na nią jak rasowy bokser, na 2-letnie dziecko!!! RANY, co się dzieje na
        tych podwórkach i piaskownicach!!! To obowiązkiem rodziców jest wychowanie
        dzieci i wyznaczenie im pewnych granic. To rodzice mają nauczyć swoje dzieci CO
        IM WOLNO A CZEGO NIE WOLNO! Jak taka matka może sobie spokojnie siedzieć!

        DROGIE SIEDZĄCE MAMY, PATRZCIE UWAŻNIEJ CO ROBIA WASZE DZIECI W PIASKOWNICY I
        NIE TRAKTUJCIE TEGO TYLKO JAK SZKOŁĘ ŻYCIA, DZIECKO TRZEBA NUCZYĆ ŻYĆ W
        SPOŁECZEŃSTWIE!!!

        Monika z Martusią
        • netha Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 27.07.05, 08:21
          Piaskownica może podciać skrzydla smile Ale ku pocieszeniu pomyślcie sobie co by
          bylo gdyby codziennie przez jakies trzy miesiące musiały zbierać sie w jednym
          pokoju osoby powiedzmy 20-to letnie wraz z 80-cio latkami. Wydaje mi sie że
          nasze dzieciaki dogadują się naprawdę sto razy lepiej niż my w ich sytuacji smile
        • lola211 Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 27.07.05, 09:13
          Matka to widziala i nie reagowala czy po prostu nie zauwazyla?
          Swoja droga powinnas na przyszlosc pilnowac, by Twoja córa nie niszczyla w
          piaskownicy tego, co zbudowalo inne dziecko, piaskownica jest duza i nie ma
          koniecznosci wchodzenia na "obcy" teren.Reakcja tamtego dziecka zdecydowanie
          naganna.
    • wiktorria Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 27.07.05, 08:33
      Dziewczyny, dzieci są takie jakie są, trudno oczekiwać kulturalnego zachowania
      od dwulatka. Po prostu małe dzieci wyrywają sobie zabawki, czasem pobiją się -
      tak to już jest. Starsze dzieci tak się już nie zachowują - tak wynika z moich
      obserwacji. Ja nie jestem zwolenniczką siedzenia z dzieckiem w piaskownicy i
      ustawicznego tłumaczenia: daj Oli foremkę, podziel się z nią itd. Uważam
      właśnie, że lepiej, gdy matki siedzą na ławce zajęte swoimi sprawami, a
      wkraczają w sytuacjach, gdy jakiemuś maluchowi dzieje się krzywda. Spędzam z
      moją córką dużo czasu sam na sam, nie chcę jeszcze w piaskownicy, gdzie są inne
      dzieci wisieć nad nią. Uważam, że wystarczy jej moja obecność, gdy siedzę parę
      metrów od niej na ławce, od czasu do czasu wzrokowo porozumiewając się z nią.
      Ja nie mam nic do tych niesfornych dzieci, które sobie zabierają te nieszczęsne
      zabawki. Chodzi mi o to, że moje dziecko nijak nie potrafi zareagować, gdy coś
      takiego je spotka, tylko się rozpłakać. Po prostu tak jest non stop, przegrywa
      w każdej sytuacji. Ot, wczoraj dostała po głowie od 14-mies dziewczynki, ledwo
      chodzącej, prawie pół roku młodszej, oczywiście ta zabrała jej też wiaderko. Ja
      nie mam urazy do tego dziecka, ani do matki, z którą rozmawiałam w tym czasie.
      Po prostu nie oczekuję kulturalnego zachowania od takich dzieci, ale bardzo bym
      chciała, żeby moja córka potrafiła się obronić przerd innymi.Tylko o to mi
      chodzi.
      • twinmama76 Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 27.07.05, 09:24
        wiktorria napisała:
        > Chodzi mi o to, że moje dziecko nijak nie potrafi zareagować, gdy coś
        > takiego je spotka, tylko się rozpłakać. Po prostu tak jest non stop,
        przegrywa
        > w każdej sytuacji. Ot, wczoraj dostała po głowie od 14-mies dziewczynki,
        ledwo
        > chodzącej, prawie pół roku młodszej, oczywiście ta zabrała jej też wiaderko.
        Ja
        >
        > nie mam urazy do tego dziecka, ani do matki, z którą rozmawiałam w tym
        czasie.
        > Po prostu nie oczekuję kulturalnego zachowania od takich dzieci, ale bardzo
        bym
        >
        > chciała, żeby moja córka potrafiła się obronić przerd innymi.Tylko o to mi
        > chodzi.
        To co miała twoja córcia zrobić? Oddać jej, walnąc w głowę i odepchnąć? Wtedy
        pewnie pojawiłby się post pt. "Moje dziecko bije inne w piaskownicy" uncertain
        Trafia mnie, jak słyszę, że dzieci poniżej dwóch lat powinny sie same dogadać.
        One się nie dogadają, bo nie wiedzą jak! A jak siedząca na ławce matka nie
        ruszy czterech liter i im tego nie zaprezentuje, to sie same nauczą, owszem,
        tylko niekoniecznie przyswoją sobie zachowania społecznie dozwolone.
        Nie chodzi o to, żeby siedzieć przy dziecku i ciągle gadać, ale gdy jest
        sytuacja konfliktowa to nalezy pomóc maluchowi ja rozwiązać!
        Ja np. uczę swoje dzieci (22 miesiące) dzielenia się, ale jesli któres chce sie
        pobawic swoja zabawka, to prawo własności uważam za nadrzędne. Czyli w
        skrajnych sytuacjach odbieram zabawke innemu dziecku i daje mojemu. Działa to
        również w drugą stronę. Jeśli moje dzieci trzymają zabawkę, którą chce sie
        bawic właściciel, oddajemy przedmiot właścicielowi.
        Zostawienie sprawy na żywioł, bez tłumaczenia, spowoduje po prostu, że wygrywac
        będzie silniejszy. A dziecko, w zalezności od tego, która rola mu przypadnie,
        zostanie albo piaskownicowym łobuzem bijącym innych, albo ofiara losu nie
        umiejąca sie bronić.
        • wiktorria Do twinnmamy76 27.07.05, 10:05
          Tak, właśnie tak bym chciała, żeby zrobiła.Jeśli inne dziecko podchodzi i bez
          powodu wali ją po głowie to zdrowym odruchem jest bronić się czyli oddać albo
          uciec, a nie stać w miejscu i beczeć. To mnie własnie irytuje. Wiesz ja też
          chciałabym pomóc rozwiązywać konflikty mojej córce, tak jak Ty pomagasz swoim
          dzieciom, ale o to chodzi, że konfliktów nie ma, bo ona ciągle obrywa i muszę
          cały czas ją bronić przed innymi. Nie mogę wypowiedzieć wojny wszystkim matkom
          na ławkach. Zresztą nie chodzi mi akurat o postawę matek, tylko o bierną
          postawę mojej córki, która po prostu mnie martwi i denerwuje, co będzie w
          przedszkolu?
          • vialle Re: Do twinnmamy76 27.07.05, 12:40
            nic z nia nie bedzie w przedszkolu - w swoim czasie nauczy sie dbac o swoje
            interesy, we wlasnym tempie. Wiesz co, zaczynam sie zastanawiac co bedzie jak
            Twoja corka nie bedzie sie uczyla tak dobrze jak Ty bedziesz chciala, nie
            bedzie lubila tego co Ty uwazasz za fajne, w ogole nie bedzie taka jak Ty sobie
            wyobrazasz. Ona jest jaka jest. Za rok pewnie bedzie reagowala inaczej, a na
            razie reaguje tak jak umie. A Ty reagujesz jakbys sie za nia wstydzila! Rety.
          • twinmama76 Re: Do twinnmamy76 27.07.05, 13:26
            wiktorria napisała:

            > Tak, właśnie tak bym chciała, żeby zrobiła.Jeśli inne dziecko podchodzi i bez
            > powodu wali ją po głowie to zdrowym odruchem jest bronić się czyli oddać albo
            > uciec, a nie stać w miejscu i beczeć.

            Żartujesz, chcesz, żeby twoja córka biła inne dzieci?
            Jeśli wyrywają jej zabawke, wstań, odbierz zabawke agresorowi, wytłumacz mu, że
            tego robic nie wolno, nie wolno tez bić. Co cię obchodzi matka tego dziecka?
            Swojej córce wytłumacz, że ma prawo do swojej zabawki, a jak nie może sobie
            poradzic, to zawsze może zawołać Ciebie. Od tego jesteś.
            A co będzie w przedszkolu? Dzieci będą sobie wyrywać zabawki, tłuc sie po
            głowach, płakać. Będą te silniejsze i bardziej przebojowe - te będa częsciej
            wygrywać oraz te słabsze i nieśmiałe - te częściej będą ofiarami. Od tego w
            przedszkolu sa opiekunki, żeby łagodzić takie konflikty, czasam ukarac agresora
            i dowartościować nieśmiałka. Mają takie same zadania jak matki przy
            piaskownicy. Chyba nie chciałabyś, aby przedszkolna opiekunka twojej córki
            czytała gazetę?
            Relacje międzyludzkie są trudne i nie można wymagac od malutkiego dziecka tego,
            z czym nawet dorośli sobie czasami nie radzą.
            • anisr Re: Do twinnmamy76 27.07.05, 21:14
              Święte słowa....dokładnie to samo mam zdanie.I owszem, zutęsknieniem czekam aż
              bedę mogła sobie usiąść na ławce i poczytać....za jakieś dwa lata?Jak sie ju z
              nauczy (w miare) zachowań społecznych.
              A na temperament i wrazliwośc czasem niewiele mozna zaradzić
    • amb25 Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 27.07.05, 10:14
      Witaj!
      Mój Dzidziuś był identyczny. Teram ma 2,5 roku i powoli, bardzo powoli się to
      zmienia. Ale, jak pisałam w innym wątku, pracuję nad tym.

      • zosiasz Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 27.07.05, 21:09
        Witam

        Ja mam trochę inny problem i też zaczynam mieć sedecznie dość piskownicy. Zosia
        (2,4) lubi się bawić zabawkami innych dzieci. Nie zabiera nic na siłę, nie
        zabiera kiedy się dziecko bawi, ale choćbym zabrala caly plecak zabawek i
        uwiesiła sobie jeszcze rowerek, samochodzik i 10 piłek to i tak inne zabawki
        będą "lepsze". Dzisiaj miałam dosyc i zaniosłam ją wrzaszczącą do domu, dobrze
        że już byla pora kolacji smile. I teraz mam dylemat, nie wiem juz czy powinnam jej
        tłumaczyć dlaczego nie może brać rowerka innego dziecka, którym nikt się nie
        bawi czy też może nim się pobawićsmile.?(Przypominam, że Zosi rowerek wisi na
        mojej szyi).
        Pozdrawiam
        • amb25 Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 28.07.05, 08:07
          W naszej piaskownicy panuje niepisany zwyczaj, że jeśli leżą "niewykorzystywane
          zabawki" to każdy może sie nimi pobawić (no chyba, że właściciel protestuje,
          czasem się zdarza ale rzadko, bo wiadomo - cudze lepsze). Oczywiście w
          przypadku zabawek więszkych typu rowerek to po porstu pytamy dziecko albo mamy
          czy dany maluch może się pobawić i jest ok.
    • wiktorria Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 28.07.05, 09:04
      Widzę, że jestem rozumiana tylko przez te mamy, które same mają czy miały (bo
      już wyrosły) takie dzieci. Do całej reszty: nie nie wstydzę się swojego
      dziecka, ale chciałabym je nauczyć umiejętności obrony przed innymi - to chyba
      leży w jego interesie. To, że matka chce czegoś nauczyć swoje dziecko nie
      znaczy, że go nie akceptuje - strasznie pochopnie ktoś wyciągnął taki wniosek.
      Do twinmamy76: nie chcę, żeby moja córka biła inne dzieci, ale żeby potrafiła
      się obronić - to chyba jest różnica. Ciekawe, czy byłabyś zadowolona, kiedy
      patrzysz jak dziesiąty raz z rzędu w tym tygodniu inny maluch podchodzi do
      Twojego dziecko i zabiera mu zabawkę albo bije go po główce, a Twoje dziecko po
      prostu stoi jak słup soli. I tak za każdym razem. Niemniej pocieszyły mnie inne
      mamy, że najprawdopodobniej z czasem to minie. Dziękuję za odpowiedzi.
      • twinmama76 Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 28.07.05, 09:31
        wiktorria napisała:
        > Do twinmamy76: nie chcę, żeby moja córka biła inne dzieci, ale żeby potrafiła
        > się obronić - to chyba jest różnica. Ciekawe, czy byłabyś zadowolona, kiedy
        > patrzysz jak dziesiąty raz z rzędu w tym tygodniu inny maluch podchodzi do
        > Twojego dziecko i zabiera mu zabawkę albo bije go po główce, a Twoje dziecko
        po
        >
        > prostu stoi jak słup soli. I tak za każdym razem.
        A ty myslisz, że co robią moje dzieci w takiej sytuacji? Stoją jak słup soli,
        ewentualnie rozpaczliwie płaczą. Nic dziwnego w tym nie ma, mają dopiero 22
        miesiące, a obce dzieci je onieśmielają.
        Naprawdę nie jest ważne to, co robi w takiej sytuacji twoja malutka córeczka,
        tylko, co TY robisz.
        Jeśli nie będziesz robić nic, albo co gorsza będziesz ją zawstydzać ("czego
        płaczesz, nawet obronic się nie umiesz, to mu oddaj itd. itp.) to twoja
        córeczka stanie sie zahukaną ofiarą. Straci wiare w siebie i na pewno nie
        nauczy sie rozwiązywania konfliktów.
        Jeśli natomiast pokażesz jej, jak sobie radzić w sytuacjach konfliktowych, że
        ona ma prawo do swoich zabawek, ale inni też maja takie prawo, że nie wolno
        bić, ani wyrywac zabawek, ale można sie dogadać, to faktycznie z biegiem czasu
        mała nauczy się radzic sobie sama. Być może będzie spokojnym, ale pewnym siebie
        dzieckiem.
        Może zbyt surowo Cie oceniam, ale widzę podobne mamuśki w naszej piaskownicy.
        Wsadzaja do piasku roczne dzieci i mają wieelkie pretensje, że dzieciak nie
        umie budowac zamków i tuneli z czterolatkami, że zabiera innym zabawki i
        wrzeszczy, gdy cos dzieje sie nie po jego myśli uncertain
        Obie musimy jeszcze troszke poczekać na możliwość czytania gazety przy
        piaskownicy.
      • vialle Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 28.07.05, 09:48
        wiktorria przeczytaj wlasne slowa:

        "...to zdrowym odruchem jest bronić się czyli oddać albo
        uciec, a nie stać w miejscu i beczeć. To mnie własnie irytuje.
        ...ona ciągle obrywa i muszę cały czas ją bronić przed innymi. Nie mogę
        wypowiedzieć wojny wszystkim matkom na ławkach.
        ...chodzi mi ...o bierną postawę mojej córki, która po prostu mnie martwi i
        denerwuje"

        Irytuje mnie, denerwuje, musze ja caly czas bronic, stawia cie w sytuacji wojny
        z matkami na lawkach. Wg Ciebie to nie brzmi jakbys miala klopot z akceptacja
        zachowan swojej corki?
        Napisalam w poscie na poczatku ze moj syn byl taki sam jak opisujesz swoja
        coreczke!!!! Dokladnie taki - bierny i ciagle obrywal. Jest moim calkowitym
        przeciwienstwem i czasem az mnie trzeslo dlaczego on nie postepuje tak jak
        powinien, zeby go nie szturchano. Ale on to nie ja. Ma teraz 4 lata, od roku
        chodzi do przedszkola. Przezyl, nie jest ofiara, jest jednym z
        najpopularniejszych dzieci bo jest mily i lagodny a przy tym ma mase pomyslow
        ktorymi potrafi zarazac nawet starsze dzieci.

        I z mojego doswiadczenia - jemu bylo potrzebne oparcie. Rzeczywiscie to
        oznaczalo, ze nie moge sobie siedziec na laweczce z ksiazka tylko musialam byc
        przy nim. Tlumaczylam wlasciwe i niewlasciwe zachowania, negocjowalam z
        dziecmi, zachecalam go do kontaktow etc.

        A co do bicia dzieci "w obronie" - to nadal jest bicie. Niezaleznie od
        intencji. Moj syn w zetknieciu z agresorem mowi glosno "nie bij mnie, nie
        popychaj mnie, nie bede sie z Toba bawil jesli nie przestaniesz" albo wola
        opiekuna. Nie uczylam go wdawania sie w bojki bo to do nikad nie prowadzi!
    • wiktorria Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 28.07.05, 10:22
      Do twinmamy76surprisedczywiście, że ją bronię przed innymi dziećmi, tłumaczę innym, że
      tak nie wolno itp. Nigdy jej nie zawstydziłam, no tu nie mam sobie nic do
      zarzucenia. Jeśli uważasz, że za dużo od niej wymagam to moze rzeczywiście tak
      jest i zastanowię się nad tym. Po to napisałam ten post, żeby uzyskać jakieś
      oceny tej sytuacji i dowiedzieć się czegoś nowego
      Do vialle: nie mam problemu z akceptacją własnej córki, a to, że mnie takie
      zachowanie to martwi i denerwuje, to chyba jest normalne. Chcę, żeby dawała
      sobie radę w kontaktach z innymi, a inni są nie zawsze mili i grzeczni. Zresztą
      Ty sama napisałaś w swoim pierwszym poście, że aż Cię trzesło, dlaczego Twoj
      synek się nie bronił. Co też masz problem z akceptacją?
      • maja45 Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 28.07.05, 11:05
        Myślę,że powinnas się cieszyć,że Twoje dziecko nie jest agresywne.
        Dziecko ma prawo nie wiedziec jak się w takiej stuacji zachować, ale Ty, jako
        osoba dorosła i matka, wiedziec to musisz.
        Nie możesz teżoczekiwać,ze dziecko będzie się zachowywało tak jak sobie tego
        życzysz i jak Ty być się na jego miejscu zachowała, bo ludzie są rózni ioznie
        reagują.Po to tam jesteś, by dziecko uczyć zachowań i bronić a nie krytykować,
        że stoi jak słup soli.
        M.
        • wiktorria Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 28.07.05, 11:46
          Jeszcze raz powtarzam,że chcę, żeby moje dziecko umiało się obronić, a nie żeby
          było agresywne. To chyba jest różnica. Wyobraź sobie sytuację, że siedzisz na
          ławce i czytasz gazetę, i nagle ktoś podchodzi i wyrywa Ci tą gazetę albo
          sprzedaje Ci kopniaka. Co wtedy robisz, jaki jest Twój pierwszy odruch? Chyba
          nie siedzisz grzecznie i nie czekasz na następne razy? Jakbyś chciała, żeby w
          takiej sytuacji zachowało się Twoje dziecko?
          Ja nie oczekuję, że moja córka będzie się zachowywać tak jak sobie wymarzyłam,
          ale uważam, że dziecko musi się nauczyć jakiejś obrony. Jak mam ją puścić na
          podwórko za parę lat samą, jeśli ona nie reaguje na zagrożenie, dziecko ciągnie
          ją za rękę i ona idzie za nim bez protestu, choć widzę, że wcale jej się to nie
          podoba i dopiero po 5 minutach za czyna płakać. Wiem, że muszę ją tego nauczyć
          i pytam jak, bo do tej pory zawsze zjawiałam się przy niej i broniłam,
          tłumaczyłam, nie pozwalałam innym jej zrobić krzywdy itd. Ale niestety na razie
          jest dalej tak jak jest. To, że nie podoba mi się takie zachowanie u mojego
          dziecka wynika z troski o nie, a nie z chęci wynajdywania u niego wad.
          Napisałam ten post, bo nie wiem czy wyrośnie z tego czy mam z tym walczyć, bo
          ja nie wiem jak. A maja45 zarzuca mi, że krytykuję swoje dziecko, bo
          napisałam, że stoi jak słup soli. Nazwij to jak chcesz, ja po prostu
          stwierdziłam fakt, że moja córka sobie nie radzi i chcę to zmienić, bo tak
          będzie lepiej dla niej.
          • twinmama76 o obronie 28.07.05, 12:47
            Piszesz, że chcesz, żeby córeczka umiała sie bronić, to oczywiste. Piszesz też,
            że nie chcesz, żeby biła inne dzieci.
            Świetny przykład idealnej (wg mojej oceny) obrony podała Vialle. Otóż jej
            syn "mowi glosno "nie bij mnie, nie
            popychaj mnie, nie bede sie z Tobą bawił jeśli nie przestaniesz" albo woła
            opiekuna. "
            A teraz odpowiedz sobie, czy twoja córeczka potrafi mówic na tyle dobrze, żeby
            wypowiedzieć takie zdanie? Moje dzieci nie potrafią. Potrafią jednak zawołac
            mamę, więc tego ich uczę. Z drugiej strony płacz też jest formą wołania mamy,
            prawda? smile
            Podsumowując - naprawde nie ma się czym martwić. Jeśli nie będziesz zawstydzac
            dziecka, ani karać za bierność (twoje zniecierpliwienie czy widoczna irytacja
            tez jest karą), to córeczka szybko nauczy się sobie radzić.
            • wiktorria Re: o obronie 28.07.05, 12:53
              Oby się tak stało, jak piszesz.
              Dziewczyny, dziękuję za pocieszenia i odpowiedzi w ogóle. Przemyślę sobie
              wszystko jeszcze raz. Już zamknijmy ten watek. Pozdrawiam.

              W.
              • mama1232 Re: o obronie 01.08.05, 12:12
                Spoznilam sie,ale ten watek jest tez o mojej corce.Wlasnie przechodzimy to
                samo,mala wykazuje zero asertywnosci.Ma dwa lata,sytuacje w piaskownicy sa
                identyczne jak wyzej opisane.
                przeczytalam wszystkie posty i dochodze do wniosku ze trzeba jednak aktywnie
                uczyc dziecko dobrze pojetej samoobrony.Na lawce niech siedza z gazeta matki
                dzieci asertywnych,niezaleznie czy roczniakow czy czterolatkow,one nie wymagaja
                pomocy.My musimy jednak nauczyc dzieci dbac o swoje,tzn. nie tlumaczyc tym co
                zabieraja by oddaly,tylko naszym by sobie odebraly.
                A mam jeszcze pytanie takie: czy wypowiadala sie na ten temat jakas osoba ze
                tak powiem kompetenta,typu przedszkolanka,pedagog,psycholog?
                Na takiej opini by zalezalo mi najbardziej,ten problem nie daje mi spac.
                Jak za rok pojdzie do przedszkola to tam pani nie upilnuje tylu dzieci na raz.
                Dobrze by bylo,zeby wczesniej ja troche poduczyc.
                Jest tez pytanie czy to jest do nauczenia czy to jest cecha charakteru i
                niewiele da sie zrobic-chyba najwazniejasze pytanie.
                Prosze nie zamykajmy tego watku.
                Prosze tez o wypowiedz specjaliste,jesli taki to czyta,co pisza w madrych
                ksiazkach?
    • rysa9 Re: zaczynam mieć dość piaskownicy 01.08.05, 15:56
      Ja bym zaryzykowała i zostawiła dziecko samemu sobie. Wkraczałabym do akcji
      tylko w ekstremalnych sytuacjach. Myślę, że z czasem dzieco odczułoby
      dyskomfort takiej sytuacji, poobserwowało jak inne dzieci sobie radzą w
      podobnych chwilach i któregoś dnia dojrzałoby do innej reakcji. Podobno słowne
      tłumaczenia nie sa zrozumiałe dla dzieci. Najlepiej się uczą obserwując.

      Zaskoczyła mnie mama, która jest rozżalona, że starsze dzieci nie chcą się
      bawić z jej młodszym dzieckiem. Dzieci zwykle szukają kontaktu z takimi, z
      którymi nadają na tych samych falach, a więc głównie z rówieśnikami. Owszem
      zdarzają się dzieci-niańki ale to rzadkie przypadki.

      Zauważyłam, że mamy półtora- i dwuroczniaków uważają dzieci powyżej czwartego
      roku życia za niemal dorosłe. A przecież to też są jeszcze dzieci i też mają
      prawo do niewłaściwych zachowań, do popenłniania błędów, do działania pod
      wpływem emocji.

      Mój sześciolatek nie potrafi się dzielić zabawkami. Moje dziecko przeżywa stres
      nawet w chwilach, gdy ja coś komuś pożyczam własnego. Tłumaczyłam, denerwowałam
      się, czytałam książki na ten temat bez skutku. W końcu zaakceptowałam to
      (widocznie taki to już charakter), stwierdziłam, że może życie zweryfikuje to
      zachowanie i teraz kładę nacisk na to, by mój synek pytał właścicieli zabawek o
      zgodę na zabawę nimi (bo oczywiście cudzymi bawi się chętnie smile
Pełna wersja