wiktorria
26.07.05, 09:41
Mam 19-miesięczną córkę, której brak kompletnie jakiegoś instynktu
samoobrony. Już zaczyna mnie to wkurzać, bo co jesteśmy w piaskownicy, moja
Mała ma już na wstepie zabrane wszystkie zabawki, co weźmie nową, to ktoś jej
wyrwie. Oczywiście bronię jej i nie pozwalam innym dzieciom na takie
zachowanie, jeśli ich rodzice nie reagują, ale po prostu jest to już męczące.
Nie mogę w spokoju usiąść i porozmawiać z kimś, jak widzę, że mojej córce co
chwilkę ktoś zabiera łopatkę czy foremkę. Ja nie mówię, żeby ona też
zabierała, ale żeby chociaż nie oddawała tak łatwo. Niestety moja córka
jeszcze nigdy nikomu nic nie zabrała, jak coś chce, to patrzy na mnie, jakby
szukała mojego potwierdzenia, czy może to coś wziąć.Ja już nie wiem, czy mam
jej pomagać czy może puścić ją na żywioł, niech jej wszystko zabiorą to może
wtedy się nauczy? W domu zachowuje się inaczej, jak czegoś nie chce oddać, to
za nic w świecie nie puści, kładzie się na tym itd.A wśród inych dzieci
klapa. No ja po prostu czuję się głupio,jak cały czas muszę ją tłumaczyć
innym dzieciom,żeby oddały jej zabawkę, no mam już tego dość. Mam ochotę na
nią nakrzyczec, żeby nie była taka. Piaskownica zaczyna mnie stresować.