03.08.05, 14:48
Witam!!!
Mój synek ma trzy i pół roku. Buntuje się praktycznie od urodzenia. Nie
wykonuje prostych poleceń, nie reaguje na prośby i tłumaczenie. Gdy zareaguję
bardzo ostro to czasem usłuchnie. Na każde "nie" reaguje histerycznym
krzykiem. Jest bardzo żywym i ruchliwym dzieckiem. Są chwile, czasami dni,że
zachowuje się poprawnie i nawet słucha ale przeważnie robi co chce. Ja
stosuję różne kary czasem dostanie klapsa ale efekty tego są marne.
Oprócz tego jest słodkim dzieckiem, bardzo uczuciowym, często mnie całuje i
powtarza, że mnie bardzo kocha i czasem przeprasza za to, że rozrabia.
Czy wasze dzieci też się tak zachowują, jak z nimi postępujecie?
Obserwuj wątek
    • misia210 Re: 3,5-latek 03.08.05, 23:25
      droga ewazak

      skąd my to znamy ?
      Z 1-ej strony spokojny chłopczyk, z drugiej natomiast niesforny łobuziak. Do
      tego uczuciowy (wieczorem przed spaniem w trakcie przytulania " mamusiu ja Cię
      bardzo kocham jesteś moją ukochaną mamunią "), uff .... jak się w tym wszystkim
      połapać ?

      Pozdr.
      • ewaktw Re: 3,5-latek 04.08.05, 12:34
        Wypisz wymaluj moja córka - 3 lata i 3 miesiące smile)
        Czasami jest nie do wyrzymania, a czasem do rany przyłóż...
        • malygosiaczek Re: 3,5-latek 04.08.05, 12:53
          Podobnie moja córcia (3,1). Już się zastanawiałam, czy wszytkie dzieci tak mają
          w jej wieku, czy tyllko ona. Jak coś jest nie po jej myśli to krzyczy z całej
          siły ze złością i niestety potrafi też uderzyć. Nie wiem już jak jej
          wytłumaczyć że tak nie wolno, bo w trakcie złości to nic do niej nie dociera, a
          potem zawsze obiecuję, że już będzie grzeczna.
          Pozdrawiam, Gosia
          • gusia29 Re: 3,5-latek 04.08.05, 16:42
            Uff tez mi ulzylo, bo myslalam, ze to moje tylko takie ma naloty wrednosci w
            okreslonych godzinach. Tez z jednej rozrabiaka i lobuziak a z drugiej
            wrazliwe, kochane dziecko. Poza tym nie chce sie dzielic (czasami mu sie
            zdarzy w przyplywie jakiegos zacmienia) i z tym caly czas przegrywam, no ale
            sie nadal staram.
            Jak sobie radze? Staram sie byc bardzo cierpliwa (choc czasami mnie krew
            zalewa). Nie bijemy go, za kare siedzi sam w pokoju i czeka (wyjac w
            nieboglosy) az przyjdzie ktores z nas i oswadczy, ze kara skonczona. Radzimy
            sobie jak potrafimy.
            Teraz mam nastepny "problem" synek bedzie mial rodzenstwo, tyle, ze jestem
            dopiero w drugim miesiacu i nic nie mowilismy jeszcze. Tak tylko pytalismy sie
            czy chcialby miec kiedys rodzenstwo na co moje dziecie odpowiada uparcie, ze on
            chce pieska i kotka. Mam nadzieje ze mu to przejdzie. Czy ktores z Was maja
            dwoje dzieci? Jak to bylo z waszymi "starszakami"?
            • asochac1 Re: 3,5-latek 11.08.05, 10:13
              U mnie problemy z awanturami zaczęły się właśnie jak urodziła sie siostrzyczka -
              mały miał wtedy 2,5 (teraz ma 3,5) i od roku mamy niezła polkę. Awantury
              praktycznie codziennie, i to takie prządne, z biciem rodziców, rzucaniem
              zabawkami i "nie lubię cię mamo". Zamykamy w pokoju - wyje, klapsy tylko
              pogarszały sytuację więc zrezygnowaliśmy, poza tym ja miałam po klapsach
              wyrzuty sumienia więc oprócz chwilowego odreagowania mnie też to nie pomagało.
              Uparty jak przysłowiowy osioł. Staramy się jak możemy - tłumaczymy (na razie
              bez rezultatu ale psycholog u którego byliśmy z synkiem [jest aż tak żle...]
              zapewniał nas, że w pewnym momencie on te tłumaczenia "zaskoczy". Poza tym
              żelazna konsekwencja - jeśli jest kara (np. 15 minut siedzenia w pokoju albo
              brak dobranocki) to nie odpuszczamy nawet jeśli synek nagle zmienia się w
              aniołka. Z siostrzyczką od początku bardzo mocno włączaliśmy go w opiekę -
              najpierw nade mną, jak byłam w ciązy (pokazywaliśmy mu, że będzie dzidziuś,
              kupowaliśmy bajeczki o dzidziach (np. Franklin)). Potem pozwalaliśmy
              mu "zajmować" się siostrzyczką. Pomagał przy myciu, np. przecierał jej nożki
              mokrą szmatką, wybierał jakie ubranko jej założyć, wkładał smoczek do buzi,
              próbował czy kaszka juz ostygła itd. oczywiście wszystko pod kontrolą. Rezultat
              jest taki, że siostrzyczka jest jedyną osobą w domu, która jest ukochana i
              nigdy jej nie atakuje, slicznie się razem bawią, on się czuje za nią
              odpowiedzialny i pomaga jej we wszystkim. Ideał. Z nami jest gorzej ale mam
              nadzieję że w końcu się "dotrzemy".
    • bkt Re: 3,5-latek 05.08.05, 20:44
      Dzięki - mój maluch (3 lata) jest DOKŁADNIE taki sam. Myślałam że coś z nim
      jest nie tak, bo córce taki bunt przeszedł szybciej. Mój też taki ruchliwy -
      przemieszcza się z prędkością światła, i też nie zwraca uwagi na tłumaczenie.
      Ale wiem że on wie kiedy zachowuje się źle - więc mam nadzieję że w końcu się
      nauczy. Potrzebuje po prostu więcej czasu - choć z drugiej strony bałam się czy
      nie jest to ADHD.
      Najgorsze są uwagi starszych pań albo rodziców którzy mają "grzeczne" dzieci -
      uważają że wychowanie dziecka jest bardzo proste bo po prostu nie mieli do
      czynienia z dzieckiem nieco innym ...
      • gazela012 Re: 3,5-latek 05.08.05, 21:11
        Wiecie co ja błagałam niebiosa żeby moja pokrzyczała potupała i żle się
        zachowała ale nie była zawsze grzeczna układna aż do 5 klasy gdy przyniosła
        pierwszą i ostatnią uwagę ryczała cała noc aż ze zmęczenia zasnęła . Do dziś
        jest grzeczna ale teraz trochę się stawia bo to okres dojrzewania . Ale nie
        można mieć wszystkiego. Dziękujcie że wasze dzieci są zdrowe ciekawe świata i
        ruchliwe . Pozdrawiam choć wierze że mogą być kłopotliwe ale kochając je będzie
        dobrze
    • hania2005 Re: 3,5-latek 09.08.05, 18:33
      Dołączam do was drogie mamy. Mój synek jest taki sam, straszny cwaniak,
      łobuziak a przy tym taki słodki i kochany. Juz mi czasem tak nerwy puszczaja,
      że sprałabym mu tyłeczek, ale nie robie tego, po prostu za kare ma siedzieć w
      swoim pokoju dopóki nie przemysli swojego postepowania. To zawsze skutkuje, on
      odsiedzi swoje, przemysli (albo i nie) ale zawsze woła że juz przemyslał,
      obiecuje poprawę, potrafi przeprosić i jest OK. jesli zbroi coś powazniejszego
      to ma zabierana zabawkę - niby sprzedana, to też jest dobre, kolezanki
      wypróbowały i skutkuje.
      Ale klapsy i krzyczenie to niestety zła droga, bo daje odwrotne efekty.
      Ach te łobuziaki.....kochane, przynajmniej nudno z takimi nie mamy
      pozdrawiam
      • mamaanieli Re: 3,5-latek 11.08.05, 15:18
        UFFFFFF!!!! Weszłam na "wychowanie" żeby zamieścić wątek "potworna
        trzyipółlatka" smile NO i nie muszę. Anielka (nomen omen...) doprowadza mnie
        ostatnio do rozpaczy - nigdy nie była spokojna i grzeczna, ale to co się dzieje
        teraz - przechodzi ludzkie pojęcie... A poza tym jest bardzo inteligentną,
        zdolną i uroczą dziewczynką. Czyli Dr Jeckyll i... Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka