Dodaj do ulubionych

Syneczek mamuni

23.09.05, 12:47
Moje "cudo"(Igor - aktualnie 2 lata i 2 miesiące)przyszło na świat w lipcu
2003 r. Prawie pół ciąży przeleżałam w łóżku - miałam skurcze.Każdy miniony
dzień był na wagę złota, aby nie urodzić przedwcześnie.Wszystko skończyło się
dobrze.W końcu jest - w terminie - nasze drugie dziecko.Pierwsze prawie sześć
miesięcy po narodzinach wspominam bardzo dobrze. Na myśl o powrocie do pracy
robiło mi się niedobrze.Ale czas biegł nieubłagalnie i wiedziałam że w końcu
przyjdzie ten dzień kiedy będę musiała zostawić Iga bez mamy.Karmiłam piersią
dopóki nie poszłam do pracy. Igorem zajęła się moja mama. Nie płakał jak z
nią był. Babcia spisywała się rewelacyjnie. Mijały dni a ja czułam jak coraz
bardziej z każdym tygodniem Igu coraz bardziej potrzebuje mojej obecności.
Gdy miał już 10 - 11 miesięcy i wracałam z pracy, dostawałam Igora już w
drzwiach na ręce, z nim jadłam, myłam się, nie odstępował już mnie na
krok.Myślałam że to taki okres, kolejny etap, że przejdzie. Ale nie przeszło
do dzisiaj. Z jednej strony cieszę się że on tak mnie kocha, ale boję się jak
będzie dalej - z przedszkolem itp. Starszy syn ( 8 lat)tak się nie
zachowywał - i ja i mąż i babcia byliśmy dla niego tak samo ważni. Jak jestem
w domu to nikt nie może przy Igorze nic zrobić - ja robię mleko, ja przynoszę
nocnik,ja ubieram, ja bawię się z nim, ja koło niego leżę wieczorem. Nie mogę
niekiedy nawet na moment wyjść z pokoju w którym on jest - cały czas domaga
się mojej obecności. Niekiedy jest to bardzo męczące, zwłaszcza że muszę
poświęcić też czas drugiemu dziecku.Na dworze tylko ja mogę prowadzić wózek,
wkładać go wózka, wyjmować itp. Jednym słowem - mamicycuś. Rozpisałam się
bardzo, ale dodam jeszcze że mam świetnego męża, który w roli ojca sprawdza
się w 100% i stara się jak może aby jakimś sposobem Igor nie wołał ciągle
tylko mamy. Dla Igora tata jest najważniejszy jak chce jechać z nim
samochodem albo wyjść na plac zabaw. Wtedy idzie do taty. W domu tata jednak
nie ma szans. Dobra to tyle. Długo by pisać. Napiszcie czy macie podobny
problem.
Obserwuj wątek
    • mamadacja Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 12:53
      Mój syn ma 3,5 roku. I zasadniczo też tak się zachowuje. Tylko mama , po
      powrocie z pracy się dla niego liczy. Tylko mama może kąpać, z mamą do sklepu ,
      z mamą do łóżkasmile Ale jest starszy i dużo więcej rzeczy zajmuje go na tyle, że
      sam się bawismile Więc ja nie mam już na co narzekaćsmile Poza tym jest odważny,
      dzielny i samodzielnysmile Tylko babci jest trochę przykro, że jak już mama wróci
      to babcia jest besmile Ale i to się powoli zmienia. Nie przejmuj się, wytrzymaj
      jeszcze trochę i zobaczysz, że się poprawi.
      • magga7 Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 13:07
        Dzięki - wiem że muszę czekać, ale niekiedy myślę że zamiast poprawiać to się
        pogłębia. Starszy syn w tym wieku umiał się bardziej bawić i dłużej - nie
        musiałam siedzieć przy nim non stop na dywanie. Wiem że każde dziecko jest
        inne, każde ma inny charakter itp. Po prostu niekiedy jak nie możesz się
        swobodnie poruszać (a jest co robić przy takiej dwójce)i każdy twój krok
        jest "pod kontrolą" to zaczynasz Cię to męczyć, prawda? Od dwóch tygodni doszły
        jeszcze poranne płacze jak wychodzę do pracy. Tak mi serce ściska jak mam go
        wtedy zostawić. Przez godzinę przynajmniej nie mogę w pracy dojść do siebie, bo
        myślę czy już się uspokoił. Jak dużo płacze - wymiotuje.
        • wasil_ka Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 13:56
          A dlaczego starszy nie bawi sie z młodszym? ja mam 7 latka i 2 latka i bawią
          się klockami, samochodami, batmanami etc. I wtedy ja mam wolne.
          • mamadacja Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 14:04
            Przy tym wszystkim pamiętaj tylko , że jesteś najlepszą mamą na świecie, a jak
            maluch trochę popłacze, bo wychodzisz, to nie znaczy, że go zaniedbujesz, że
            jesteś zła. Jak zechcesz uszczknąć trochę czasu dla siebie a mały ci nie daje -
            nie miej wyrzutów sumienia, jak zacznie płakać. Jesteś najlepsza ale nie
            doskonałasmile I nie martw się, że za mało czasu dzieciom poświęcasz - z Twojego
            postu wynika, że naprawdę je kochasz, a one czują Twoją miłośćsmile Uśmiechnij się
            i odpraw małego wyjca do brata, czy taty a sama np. pospij, wykąp się w środku
            dnia (popołudnia). Mi to dobrze robismile
        • mama.ludzika Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 14:05
          Spróbuj robic dobrą minę do złej gry. Pewnie synek widzi, jak Ci się to serce
          ściska i tym bardziej utwierdza się w przekonaniu, że wyjście mamy to bolesna
          rzecz smile Uśmiechaj się, mów zdecydowanie, nie mięknij!!- dzieci to świetnie
          wyczuwają! - a po każdym przyjściu chwal malucha, że był taki dzielny, duży,
          mądry i odważny. Może wczuje sie troche w rolę. Nie pytaj: Czy bardzo za mamą
          tęskniłeś? tylko: Naprawdę poradziłeś sobie sam z tymi klockami?smile)))Może też
          przyjmie się sposób z nagrodami-nalepkami, warto spróbować.
          A tak w ogóle mam wrażenie, że nie tyle synek potrzebuje Ciebie, co Ty synka.
          Przyzwyczaiłaś go do siebie.
          Pociesz się jednak, że dziecko rosnie i naturalnie bedzie się od Ciebie
          uniezależniał. Świetnie, że tata jest do pomocy. Jeszcze parę lat i będziesz
          się prosić o całuska i przytulenie, zobaczysz! Powodzenia smile
          • aszar.kari Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 14:11
            To sa ewidentnie Twoje potrzeby a nie Twojego syna. To Ty nie umiesz sie z Nim
            rozstac a nie On z Toba. Ciekawe, co bedzie dalej...
            Aszar
            • magga7 Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 14:40
              Nie jest łatwo jak wychodzisz rano i słyszysz jeszcze na samym dole klatki
              schodowej płacz swego dziecka. Nigdy się nie wracam, nie żegnam się 100 razy bo
              wiem, że pogarsza to jeszcze sytuację. Jestem świadoma, że zostaje pod bardzo
              dobrą opieką i nie stanie mu się nic złego. Po spaniu południowym gdy się budzi
              potrafi płakać przez pół godziny (ja jestem wtedy w pracy) nie chce wyjść z
              łóżeczka, nie chce jeść, nie chce pić - chce mamę i koniec. A ja... staram się
              zawsze myśleć pozytywnie - choć nie zawsze mi to oczywiście wychodzi.
    • ewladyka1 Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 15:05
      Ja mam bardzo podobną sytuację. Jedzenie, prowadzenie wózka, ubieranie,
      czytanie i zasypianie - identycznie jak u ciebie. Mój skończy za kilka dni 2
      latka i jest ze mną w każdy dzień, ponieważ nie pracuję. Gdy mam go z kimś
      zostawić, to nigdy nie obchodzi się bez łez, ale jak już mnie nie ma, to jest
      bardzo grzeczny, ładnie i radośnie się bawi. Z tatem to może pójść do lasu, na
      plac zabaw, kąpać się i jechać autem. Czasem, gdy dopada mnie zmęczenie jestem
      zła na to wszystko, ale później myślę o tym, co napisały dziewczyny wcześniej -
      to ja raczej nie mogę być bez niego. Przywiązałam się. Wiem, że przyjdzie taki
      moment, że nie będzie chciał sie przytulić i będę go bardzo prosić o buziaka.
      Dlatego tulę go teraz ile mogę i poświęcam każdą chwilę. Zyczę wytrwałości i
      cerpliwości Tobie, sobie i innym mamom smile
      • mrozbasia Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 15:11
        Nie martw się wszystko będzie ok. Trzeba czasu smile)))))))))
      • magga7 Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 15:31
        Dzięki za słowa wsparcia, otuchy i zrozumienia; to co piszesz - to fatycznie
        tak jak u mnie. Tylko mama. Niekiedy się zastanawiam, czy to ja nie nauczyłam
        Igora tego, że zawsze ja mam przy nim być. Z czegoś to przecież wynika.
        Dlaczego starszy syn, choć byłam z nim 14 miesięcy w domu po jego urodzeniu
        nigdy nie domagał się mojej obecności tak jak Igor? Śmieję się jak Igu "wisi"
        na mnie przez całe popołudnie, że najchętniej chciałby trafić spowrotem do
        mojego brzucha - wtedy nikt by mu nie przeszkadzał.
        • mama.ludzika Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 17:07
          Aha, jeszcze jedno spostrzeżenie: wydaje mi sie, że tym bardziej martwi Cię
          sytuacja z młodszym synkiem, im częściej porównujesz go ze starszym bratem.
          Chyba nie zrobię odkrycia, jak powiem, że źle jest porównywać dzieci...
          Sama mam dwójkę, z całą pewnością "zrobioną" przez tych samych rodziców, a
          krańcowo różną od siebie(zachowanie, jedzenie, aktywność, spanie, humory, itp)
          Są tylko do siebie trochę podobni z urody- reszta to po prostu SKRAJNOŚCI.
          W dodatku syn to jeszcze podobny do mnie, a córka...zachodze w głowę, do kogo
          się w ogóle wdała...wink
          • magga7 Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 20:45
            Przyznaję Ci całkowitą rację mamoludzika - to prawda, że dokonuję takich
            porównań, choć niby wiem ,że każdy z nich to inny człowieczek. Michaś - ten
            starszy - jak był w wieku Igora był bardzo uparty - taki książkowy uparty
            dwulatek. Przeszło mu z czasem. Jest teraz drugoklasistą - raczej podobny do
            mnie (z charakteru). Igor też oczywiście dąży codziennie do tego aby postawić
            na swoim - ale to właśnie taki etap rozwoju u dzieci. Jakoś z tym sobie radzę -
            myślę nawet,że mam więcej cierpliwości niż kiedyś. Dużo mu tłumaczę, staram się
            nie podnosić głosu - choć oczywiście niekiedy nie jest to łatwe. Kocham moich
            chłopaków tak samo wielką miłością - to oczywiste. Ale nie mam dla Michała
            czasu, często jestem tak zmęczona Igorem, że czekam aż pójdą obydwoje juz spać.
        • mika824 Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 18:07
          Witam. Jestem mamą 4-letniego Wojtusia.Mam ten sam problem,jeśli nie ma mnie w
          domu to zaraz jest płacz. Wojtek wyjdzie z domu z tatą, z babcią i wtedy jest
          ok , ale jeśli ja gdzieś wyjdę sama (nawet do sklepu przed blokiem)to gdy
          wracam na parterze słyszę już jego płacz. Pewnie jest tak dlatego,Ze jestem z
          nim w domu od 4 lat a do 3 urodzin karmiłam go piersią.
          • magga7 Re: Syneczek mamuni 23.09.05, 20:54
            Sądzę, że fakt karmienia piersią może mieć w twojej sytuacji decydujące
            znaczenie. Trzy lata to szmat czasu, zwłaszcza, że jesteś z nim 24 godz. na
            dobę. Zawsze tak właśnie myślałam, że dzieci, które są długo karmione piersią
            są bardzo mocno emocjonalnie związane z mamą.
    • dagbe Jakbym to sama napisala... 23.09.05, 21:24
      Mój starszy syn ma 11 lat a młodszy 3 lata. Starszy był "cygańskim dzieckiem"
      natomiast młodszy przez dłuższy czas akceptował tylko mnie do tego stopnia, że
      nikomu innemu nie pozwalał do siebie podejść. Tolerował ewentualnie tatę i
      opiekunkę - ale nie bez protestów. Starszy spedzał u dziadków na letnisku całe
      wakacje już w wieku 1.5 roku. Młodszego zostawiłam ostatnio pierwszy raz na
      pięć dni, gdy miał już ponad trzy lata.
      Pocieszę Cię, że bardzo powoli się to zmienia. Już teraz cieszy się na widok
      babci czy wujka. Ten okres "totalnej symbiozy" jest bardzo męczący. Nie
      znalazłam jednak innego sposobu jak przeczekanie i powolne oswajanie z innymi
      opiekunami.

      Życzę wytrwałości.

      Pozdrawiam,
      Dagmara

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka