Dodaj do ulubionych

2,5 latka a smierc psa

25.10.05, 11:23
Nasza corka bardzo kocha zwierzeta. Szczegolnie przywiazana jest do dwoch
pieskow Babci. Niestety, ostatnio jeden z nich -prawdziwy psi staruszek -
zdechl po krotkiej, bolesnej chorobie.
Juz na sama wiadomosc o chorobie psa Corka bardzo sie zdenerwowala, plakala,
szlochala, nie dawala sie uspokoic. Potem bylismy u Babci i widziala, ze jeden
piesek jest w ogrodzie (jak zwykle), adrugi lezy na poslaniu w domu i nigdzie
nie wychodzi. Wczoraj dowiedzielismy sie, ze staruszek zostal uspiony, zeby
juz sie nie meczyl.
Najblizsza wizyta u babci najpozniej za tydzien. Nie da sie juz wtedy ukryc,
ze pieska nie ma. Co powiedziec corce? Ze poszedl do psiego nieba (troche
bedzie trudno wytlumaczyc, bo jestesmy niewierzacy i "niebianskie" tematy nie
sa u nas w domu dyskutowane) i jest mu dobrze?
Czy tez - jak radzi Babcia - bezczelnie sciemniac ze "pojechal do szpitala i
sie leczy". Moim zdaniem ten numer nie przejdzie, bo Corka ma swietna pamiec,
poza tym ten pies byl zawsze czescia historyjek, ktore wymysla...ma nad
lozkiem jego zdjecie - mam je teraz schowac i udawac ze sprawy nie bylo? Chyba
nie. Z drugiej strony nie wiem, jak takie skomplikowane sprawy wyjasnic
dwulatce...
Obserwuj wątek
    • mama_mai_p Re: 2,5 latka a smierc psa 25.10.05, 13:53
      Witam
      3 m-ce temu miałam dokładnie taką sytuację. Moja córeczka ma prawie 2 i pół roku,bardzo kochała Sabę, psa moich rodziców.
      Niestety Saba miała nowotwór i to bardzo zaawansowany, musiałam ją uśpić sad.
      Kiedy wróciłam od weterynarza,córeczka zapytała gdzie jest Saba, odpowiedziałam że Saba jest na wakacjach, na wyspie, gdzie są same pieski,ze jest szczęśliwa i że już do nas nie wróci. Maja zapytała dlaczego jest na wakacjach, odpowiedziałm że my też byliśmy na wakacjach ,odpoczywaliścy a teraz przyszła kolej na Sabę.
      Maja powiedział , że będzie za nią tęskniła, ale nie rozpaczała.
      Teraz kiedy pytam , gdzie jest Saba,Maja śmiało odpowiada
      - jest na wakacjach i jest szczęśliwa.
      Wiem , że za nią tęskni (podobnie jak ja),ale myślę, że pogodziła się z tym , że już jej nie zobaczy.
      Trzymam kciuki
      Pozdrawaim Magda mama Mai
      • ochotka69 Re: 2,5 latka a smierc psa 14.11.05, 22:33
        A mi sie wydaje, ze nalezy mowic prawde.
        • hanula Re: 2,5 latka a smierc psa 14.11.05, 23:18
          Ja też tak uważam.
        • jo_123 Re: 2,5 latka a smierc psa 15.11.05, 23:30
          a czy opowieść o wyspie nie jest rodzajem prawdy? przecież nie wiemy do końca.
          czy 3-latek będzie szczęśliwszy słysząc,że pies zdechł i został zakopany?
          • hanula Re: 2,5 latka a smierc psa 15.11.05, 23:38
            Nie zawsze najlepszym wyjściem jest to, dzięki któremu dziecko chwilowo czuje
            się trochę szczęśliwsze.
    • liberata Re: 2,5 latka a smierc psa 15.11.05, 00:50
      Mój pies ma 6 lat. Córka 3. Już dzisiaj obawiam się, jak przeżyje odjeście psa,
      którego zna od urodzenia, będzie już dość duża prawdopodobnie ok. 7 lat. My
      bardzo to przeżyjemy, a cóż dopiero takie dziecko. Uważam, że małemu dziecku,
      takiemu jak twoje, można opowiedzieć piękną historię o niebie (alternatywą
      niewierzących jest niestety przysypanie piachem), wytłumaczyć po co piesek tam
      poszedł - do swojej mamy i taty itd., co będzie robił, że jest mu tam dobrze i
      że już nie wróci. Myślę, że taka baśń podziała na wyobraźnię dziecka, nie
      musicie zdejmować zdjęcia ze ściany, możecie sobie snuć przypuszczenia, co on
      teraz ciekawego robi.
      Babcia mojego dziecka niestety nie żyje. Kiedy chodzimy na cmentarz, córka jest
      przekonana, że grób to drzwi do pokoju, w którym babcia ma wszystko, co w
      normalnym domu. Wyniknęło to z rozmowy - Co to jest? - Tu leży twoja babcia. -
      W łóżeczku?, zjadła kolację? itp. Nie widzę powodu, żeby 3 letniemu dziecku
      tłumaczyć, co naprawdę w tym grobie się dzieje.
      • kingabd1 Re: 2,5 latka a smierc psa 15.11.05, 10:46
        Ja myśle że powinniście powiedzieć prawdę ale troche "upiększoną". Dla tak
        małego dziecka suche fakty mogą być bardzo bolesne. A nie myśleliście o tym
        żeby w ogródku zrobić mały grobek i żeby córka mogla zapilić czasem lampke? A
        do tego wymyślić jakieś ładne opowaidanie. Podoba mi sie historia z psią wyspą.
        To coś w rodzaju psiego nieba z Akademii Pana Kleksa. Może warto przeczytać ten
        fragment z książki Brzechwy albo pokazać film. Może córeczce łatwiej będzie to
        zrozumieć jak będzie wiedziała że piesek jest teraz z innymi pieskami a nie że
        leży w ciemnym dole przysypany piachem. Powodzenia.
    • jaskolka.dymowka Re: 2,5 latka a smierc psa 15.11.05, 11:03
      Myślę, że oszukiwanie dziecka na dłuższą metę do niczego nie prowadzi. Im
      później dziecko zetknie się ze śmiercią (mówię o zwykłej śmierci, nie o śmierci
      w wyniku aktów przemocy), tym boleśniej to przeżyje, może też poczuć się
      oszukane w - było nie było - fudamentalnej życiowej kwestii, jaką jest śmierć.
      Kto ma dziecko przygotować na to, że ludzie i zwierzęta umierają, jak nie
      rodzice, i od kogo ma w tej kwestii otrzymać prawdziwe informacje? Jestem
      wierząca, więc śmierć ludzi nie wiąże się dla mnie z całkowitym końcem, ale
      kiedy parę lat temu przerabialiśmy po raz pierwszy śmierć rybki, powiedziałam,
      że rybka umarła, czyli tak jakby zasnęła i już się nie obudzi, nie będzie
      czuła, oddychała, pływała, ruszała się. Był smutek, ale traumy nie było.
      Pytanie tylko, czy rodzice sami dla siebie mają przemyślaną kwestię śmierci,
      czy też boją się o niej myśleć i robią z niej tabu, "sprzedając" potem to tabu
      swoim dzieciom.
      • hanula Re: 2,5 latka a smierc psa 15.11.05, 11:48
        > kiedy parę lat temu przerabialiśmy po raz pierwszy śmierć rybki, powiedziałam,
        > że rybka umarła, czyli tak jakby zasnęła i już się nie obudzi,

        Niektórzy psychologowie przestrzegają przed porównywaniem śmierci do snu. Zdarza
        się, że dziecko zaczyna się bać zasypiania, bo boi się, że też się nie obudzi.

        Poza tym zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. smile
        • nephritis Re: 2,5 latka a smierc psa 25.12.05, 13:45
          Pies, którego - tak sądzę - darzyłam sporym sentymentem i miłością, został
          uśpiony, gdy miałam trzy lata.

          Niefortunnie się zbiegło, mama w szpitalu: narodziny brata, pies został zabrany
          potajemnie, za plecami, bez wyjaśnienia.
          Na pytanie - gdzie Nora? Usłyszałam, że wyjechała do sanatorium w góry
          (mieszkamy na północy).

          Przyjęłam to za pewnik.

          Dobra metoda?

          Nie do końca.

          Dzieci znajomych rodziców był bardziej uświadomione, pojawił się temat
          nieobecności psa, na moją uwagę o "sanatorium" dzieci wybuchnęły głupim
          śmiechem. I brutalnie odarły ze złudzeń.

          A rodzice twardo obstawali przy sanatorium.
          Uwierzyłam im. Bo komu miałam wierzyć?

          Zabawne, że NIGDY, nawet po latach, nie padło stwierdzenie, że Nora zdechła.

          Reasumując - dziecko można trzymać w nieświadomości, ale nie w izolacji.
          Warto oszczędzać mu przytłaczającej prawdy, ale teoria delikatnych rodziców bywa
          burzona przez okrutnych równieśników i starszyznę.
          • puella_p Re: 2,5 latka a smierc psa 10.02.06, 15:39
            A ja uwazam, ze trzeba koloryzowac.
            Kiedy mialam kilka lat zdechl moj chomik, w tragicznych zreszta
            okolicznosciach, ale mniejsza o to. Bynajmniej jedyne co zrobil moj tatus to po
            prostu wyniosl go na smietnik, ale mi mamusia powiedziala, ze chomik pojechal
            do lekarza, pozniej do sanatorium, tam poznal pania chomikowa i ma teraz male
            chomiczki, ktorymi musi sie opiekowac i nie moze wrocic.
            Zabawne jest, ze wierzylam w te opowiesc az do wieku nastoletniego.

            pozdrawiam!
    • mxp4 Re: 2,5 latka a smierc psa 26.12.05, 19:10
      Jak jestescie niewierzacy to powiedz prawde, ze piesek lezy w ziemi i wkroce
      zgnije i nie bedzie po nim sladu tak jak i po czlowieku.
      • rita75 Re: 2,5 latka a smierc psa 26.12.05, 20:29
        > Jak jestescie niewierzacy to powiedz prawde, ze piesek lezy w ziemi i wkroce
        > zgnije i nie bedzie po nim sladu tak jak i po czlowieku.

        Mozna do tego, co powyzej dodać naturalistyczny opis, dotyczący tego, jak z
        psiego ciałka będą wychodziły białe robaczki i wyjasnić, po co zwłoki zakopuje
        się w ziemi.
        Już chyba wolę psie raje...
    • saba76 Re: 2,5 latka a smierc psa 27.12.05, 11:14
      Ja bym nie ukrywa prawdy. Może nasza Weronika (2,5) nie była aż tak przywiązana
      do psa babci =, który niedawno został uśpiony, także chorował, ale
      powiedzieliśmy prawdę , jakoś to przyjęła ,była smutna ,ale później już było
      coraz lepiej. No może nie mówicie o usypaniu ,ale ,ze piesek ,był mocno chory i
      jego serduszko już nie mogło pracować bo tak go bolało i teraz śpi ,na zawsze.
      ...a co jeśli powie chce jechać do tego szpitala i odwiedzić?
    • kawad Re: 2,5 latka a smierc psa 31.12.05, 21:26
      Synek miał prawie 3 latka gdy zmarł nagle nasz kochany pies. Powiedziałam
      małEmu, że pies nieżyje, że już do nas nie wróci bo nie rusza się, nie oddycha,
      nie je itp. Trochę nie rozumiał, gdy zobaczył dziewczynkę z porażeniem,
      krótaledwo główką ruszała stwierdził, że też nie żyje. Pomogło gdy na dworzu
      znaleźliśmy zdechłego szczura i porównałam go do naszego psa, że tak samo się
      nie rusza i już nie wstanie ityp. Przez dwa miesięce codziennie przed
      zaśnięciem pytał mnie o psa, w ciągu dnia mówił że za min tęskni, że chce go
      przytulić i ja wtedy mówiłam, że też mi go bardzo brakuje. Minęło 5 miesięcy i
      Kacperek już prawie go nie wspomina, chyba że zobaczy go na zdjęciu.
      • gioja Polecam "Bajki terapeutyczne" Molickiej 01.01.06, 18:41
        Polecam "Bajki terapeutyczne" M. Molickiej
        Jest tam opowiadanie o śmierci ("domek na drzewie"). Jednak jest ona
        przedstawiona tak, że kilkulatek może sobie z tym poradzić.
    • mama_majki Re: 2,5 latka a smierc psa 05.01.06, 14:07
      A ja bym opowiedziala historie o chorym piesku, ktory tutaj nie mogl juz biegac
      ani jesc, a teraz moze biegac, skakac i brykac bo jest w psim raju i jest tam
      bardzo szczesliwy i na zawsze bedzie zyl w naszych serduszkach, chociaz nie
      mozemy go zobaczyc, to mozemy z nim rozmawiac.
      Ja mysle, ze temat smierci trzeba podac lekko "owiniety" ale nie klamac.

      Pozdrawiamy. Kasia i Maja (24.07.2003)
      ________________________________________
      Majeczka maj law smile)))
      • chalsia Re: 2,5 latka a smierc psa 10.01.06, 00:35
        Nie nalezy mówić dziecku o usypianiu zwierzęcia - dziecko może bac się, że
        umrze w czasie snu albo że się nigdy nie obudzi. Lepiej powiedzieć, że zwierzak
        umarł bez tłumaczenia jak - np. bo dożył swojego czasu. Jeśli był chory - że
        już był zmeczony życiem i chciał odejść na pola wiecznych psich łowów i zabaw.
        Chalsia
    • cynta Re: 2,5 latka a smierc psa 10.02.06, 20:23
      Czy wasza corka nie ogladala Krola Lwa? tam ten temat pojawil sie poraz
      pierwszy i trzeba bylo naszej teraz 3-latce wytlumacztc. Teraz jak cos takiego
      sie dzieje odnosze to do Krola Lwa. Jest tez taki film o wszystkich psach ktore
      ida do nieba, moze to pozwoli jej latwiej zrozumiec ta strate? Teraz widac ze
      jak sie jest niewierzacym to trudno jakos z sensem to wytlumaczyc. Moze
      zmienicie zdanie na ten temat? :o))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka