Dodaj do ulubionych

Czy ja sie czepiam???

09.12.05, 09:42
Jak sadzicie..?
Znajomi przychodza do nas z dziecmi,jeden 8 lat,drugi 3 lata.
NIe minie godzina a moj dom zamienia sie w pobojowisko.Lataja wszedzie,wchodza
do szafy,zjezdzaja po schodach,otwieraja szuflady itd.
Za nimi chodzi " pilnując" ich tatus i tez chcac nie chcac tez wszedzie włazi..
Ja mam 2,5 letnie dziecko i bardzo pilnuje sie zwlaszcza w cudzym domu,zeby
maluch niczego nie ruszal bez pozwolenia,tym bardziej myszkowal po szafach.
Ale jak im to powiedziec? Ostatnio wymysliłam,ze schody strome,moga spasc,wiec
lepiej,zeby nie wchodzili,ale nie pomoglo,bo tatus poszedl z nimi..Rece opadaja..
Obserwuj wątek
    • maja45 Re: Czy ja sie czepiam??? 09.12.05, 10:09
      Nie czepiasz się smile
      Rodzice powinni zadbać o to,by dziecko zachowywało się przyzwoicie i w sposób
      akceptowany przez gospodarzy.Jeśli postępowania dzieci i rodziców Cię irytuje
      powiedz to spokojnie.Na swoim terytorium to Ty określasz zasady.
      M.
    • marwro3 Re: Czy ja sie czepiam??? 09.12.05, 10:21
      wiesz co rozumiem twoje zdenerwowanie tą sytuacja ja mam podobnie gdy
      przyjeżdza teściowa z moja chrześniaczką. Dla niej ta mała jest świetnym
      pretekstem do tego żeby zajrzeć w każdy kąt. Ale ostatnio w sypialni mamy niską
      temperarurę tam śpimy i lubimy żeby było chłodno tj. 18 stopni i zauważyłam że
      ograniczają wejścia do tego pokoju. A poza tym postanowiłam sobie że w tej
      kwesti będę twarda i będę jej mówiła(chrześniaczka ma 5 lat że jak się idzie w
      gości do kogoś to nie można wchodzic tam gdzie są zamknięte drzwi. Jeśli
      rodzice jej tego nie powiedzieli to nich ja życie nauczy może babcia na stare
      lata też się czegoś nauczy
      • zettka Re: Czy ja sie czepiam??? 09.12.05, 11:09
        Zauwazyłam,ze niektorzy wlasnie wykorzystuja takie wszedobylskie dzieciaki do
        zwiedzania czyjegos mieszkania,maja pretekst..hehe
        • kaskasa1 Re: Czy ja sie czepiam??? 09.12.05, 12:27
          czepiasz się; ja jak skrzywiłam się na widok dziecka znajomych, które zabiera
          się za grzebanie w szufladach w moim domu, to usłyszałam że mam mieszkanie
          niedostosowane do dziecismile i że przecież nic złego sobie nie zrobi...
    • marzenalach Re: Czy ja sie czepiam??? 09.12.05, 13:05
      Szperanie po szafkach, czy wchodzenie do szafy to już przegięcie. Do nas jak
      przychodzą znajomi z dziećmi, to mogą się bawić zabawkami Naszych dzieci do
      woli, mogą wyciągać dosłownie wszystkie zabawki, ale zaglądanie do szafek,
      absolutnie NIE, chyba, że jest to szuflada z ksiażeczkami dla dzieci.
      Moje dzieci są nauczone, że nie wolno nigdzie wchodzić bez pozwolenia, a już
      napewno szperać po szafach.
      Jak przyjdą następnym razem, to poprostu powiedz dzieciom, ze nie chcesz aby
      otwierały szafki, Ja tak robię.
    • triss_merigold6 Re: Czy ja sie czepiam??? 09.12.05, 13:09
      Nie czepiasz się. Nie możesz jasno zakomunikować, że nie życzysz sobie dzieci
      zwiedzających szczegółowo mieszkanie?
    • judytak Re: Czy ja sie czepiam??? 09.12.05, 22:30
      zettka napisała:

      > Ale jak im to powiedziec? Ostatnio wymysliłam,ze schody strome,moga spasc,wiec
      > lepiej,zeby nie wchodzili,ale nie pomoglo,bo tatus poszedl z nimi..Rece
      opadaja
      > ..

      najłatwiej powiedzieć wprost :o)
      "słuchajcie, u mnie na górę dzieci nie wchodzą"
      i tyle

      pozdrawiam
      Judyta
    • migotka2000 Re: Czy ja sie czepiam??? 10.12.05, 19:14
      Szczerze dziwię się rodzicom tych dzieci. Do głowy by mi nie przyszło pozwalać
      w sumie już kumatym dzieciakom na myszkowanie.
      • ardzuna Re: Czy ja sie czepiam??? 10.12.05, 20:33
        Nie czepiasz sie; moim zdaniem spokojnie mozesz powiedziec dzieciom przy
        rodzicach "nie grzebie sie po cudzych szafach (szufladach)". Bez wyrzutu w
        strone rodzicow; zgodnie z zasada, ze "wszystkie dzieci sa nasze" i ze
        wychowawczo moze zadzialac jako pierwsza ta osoba, ktora jako pierwsza wykaze
        sie refleksem, a niekoniecznie rodzic.
    • cachemire Re: Czy ja sie czepiam??? 10.12.05, 23:56
      Znam twoj bol, bo sama jestem w takiej samej sytuacji. Jedna z moich dobrych
      kolezanek przychodzi ze swoimi dziecmi ( 3 lata i 1.5 )i najwidoczniej uwaza,
      ze skoro jestesmy "prawie jak siostry" jej dzieci moga czuc sie u mnie, jak u
      siebie. Dzieci sa wszedobylskie, zagladaja do kazdej szafy, nie omieszkaja
      nawet zakladac elementy mojej bielizny, wyciagnietej z szafy, na glowe.
      Najgorsze jest to, ze jedyna osoba, ktora reaguje, jestem ja. Ze wszystkich wad
      dziecka zrobione sa zalety.Ze wdrapalo sie na stol ( szklany!!!) i zeskoczylo :
      ho ho, jaki z niego sportowiec, ty sobie nie wyobrazasz z jakich on wysokosci
      on potrafi skoczyc, ze wyciaga zelazko i probuje nim bawic sie jak samochodem,
      ciagnac spodem po podlodze: ho ho, jak on lubi samochody i jaki pomyslowy,ze
      mala naklada moje buty i je wykoslawia, to nawet nie jest zauwazone, bo
      przeciez ten dzieciecy szarm... Dodam, ze kolezanka jest poza tym
      przesympatyczna, ale zaslepiona "urokiem" pociech. Rece mi opadaja, nie wiem,
      jak z nia rozmawiac. Sama nie mam dzieci, ale je uwielbiam i wiem, ze nie mozna
      nakazac dziecku siedzenia w jednym miejscu, ale sa jakies granice. Kilka razy
      moja kulturalna uwaga zostaje odebrana, jako nielubienie dzieci. Ale ja tylko
      nie chce, zeby jej maluchy ciagaly moje poduszki ( pamiatka z podrozy) po
      podlodze, skakaly po lozku, przyciskaly wszystkie guziki pralki, grzebaly w
      mojej torebce, chodzily z talerzem po calym mieszkaniu zamiast zjesc przy
      stole, bawily sie odkurzaczem stukajac jego rura o podloge i majstrujac wtyczka
      przy kontakcie... Czy przesadzam?????
      • babaryba2 Re: Czy ja sie czepiam??? 11.12.05, 00:18
        cachemire napisała:

        > Znam twoj bol, bo sama jestem w takiej samej sytuacji. Jedna z moich dobrych
        > kolezanek przychodzi ze swoimi dziecmi ( 3 lata i 1.5 )i najwidoczniej uwaza,
        > ze skoro jestesmy "prawie jak siostry" jej dzieci moga czuc sie u mnie, jak u
        > siebie. Dzieci sa wszedobylskie, zagladaja do kazdej szafy, nie omieszkaja
        > nawet zakladac elementy mojej bielizny, wyciagnietej z szafy, na glowe.
        > Najgorsze jest to, ze jedyna osoba, ktora reaguje, jestem ja. Ze wszystkich
        wad
        >
        > dziecka zrobione sa zalety.Ze wdrapalo sie na stol ( szklany!!!) i
        zeskoczylo :
        >
        > ho ho, jaki z niego sportowiec, ty sobie nie wyobrazasz z jakich on wysokosci
        > on potrafi skoczyc, ze wyciaga zelazko i probuje nim bawic sie jak
        samochodem,
        > ciagnac spodem po podlodze: ho ho, jak on lubi samochody i jaki pomyslowy,ze
        > mala naklada moje buty i je wykoslawia, to nawet nie jest zauwazone, bo
        > przeciez ten dzieciecy szarm... Dodam, ze kolezanka jest poza tym
        > przesympatyczna, ale zaslepiona "urokiem" pociech. Rece mi opadaja, nie wiem,
        > jak z nia rozmawiac. Sama nie mam dzieci, ale je uwielbiam i wiem, ze nie
        mozna
        >
        > nakazac dziecku siedzenia w jednym miejscu, ale sa jakies granice. Kilka razy
        > moja kulturalna uwaga zostaje odebrana, jako nielubienie dzieci. Ale ja tylko
        > nie chce, zeby jej maluchy ciagaly moje poduszki ( pamiatka z podrozy) po
        > podlodze, skakaly po lozku, przyciskaly wszystkie guziki pralki, grzebaly w
        > mojej torebce, chodzily z talerzem po calym mieszkaniu zamiast zjesc przy
        > stole, bawily sie odkurzaczem stukajac jego rura o podloge i majstrujac
        wtyczka
        >
        > przy kontakcie... Czy przesadzam?????


        Niestety bedziesz musiala wyrzec sie wizyt swojej kolezanki. Jej dzieci sa
        jeszcze bardzo male i ciezko bedzie im zabronic robic to co robia. Umawiajcie
        sie u kolezanki to nie bedzie bolalo cie serce o porzadek lub gdzies na
        neutralnym gruncie.
        • zettka Re: Czy ja sie czepiam??? 11.12.05, 10:46
          Widze,ze nie tylko ja mam taki problem.
          Chyba jednak nie ma innej rady,jak po prostu zakomunikowac przy rodzicach
          głosno,ze pewnych miejsc sie nie odwiedza a pewnych rzeczy nie bierze do ręki.
          Jak rodzice nie dopilnują to w koncu przestane zapraszac.
          Dzieki za wszystkie wypowiedzi!
          • elik12 Re: Czy ja sie czepiam??? 11.12.05, 16:32
            wydaje sie, ze to dobry pomysl. Tym bardziej, ze swojemu dziecku na to nie
            pozwalasz, to niby dlaczego inne dzieci w Twoim domu maja robic zakazane
            rzeczy. Ja w takich przypadkach zwracam uwage wlasnie dziecku a nie matce, zeby
            jej nie wprawiac w zaklopotaniewink
        • elik12 Re: Czy ja sie czepiam??? 11.12.05, 16:29
          wcale nie sa te dzieci za male! moje dziecko jakos nie wyciaga rzeczy z cudzych
          szaf, bo jest nauczony, ze pewnych rzeczy robic nie wolno, m.in grzebac w
          nieswoich szafach. Co nie znaczy ze mu w ogole w szafach grzebac nie wolnowink -
          w domu ma kilka do dyspozycji. To nie jest kwestia wieku dzieci, tylko postawy
          kolezanki
    • cachemire Re: Czy ja sie czepiam??? 11.12.05, 18:40
      Tak jak mowilam, kolezanka jest naprawde dobra i uczynna osoba, zawsze moge na
      niej polegac, ale sil do jej dzieci nie mam... Najgorsze jest to, ze przestaje
      je lubic i stwierdzilam, ze maly czlowieczek moze draznic jak osoba dorosla.
      Staralam sie wiele razy zwrocic uwage, wazac odpowiednio slowa, ale konczylo
      sie to placzem i zapewnieniom mamy " on juz jest grzeczny, prawda? Juz nie
      bedziesz?" Ani raz dziecku nie zostalo polecone przeprosznie za przewinienie.
      Dzieci wiedza doskonale jak trzeba "zagrac".Poza tym zauwazylam, ze tylko w jej
      obecnosci sa wscibskie, kiedy zostaja ze mna sam na sam sa jak trusie i
      doskonale wiedza, co im wolno. W przedszkolu to samo, sa wstydliwe i nie
      sprawiaja klopotu. Kolezanka stwierdzila, ze jak bede mial wlasne to zobacze,
      ze nie tak latwo panowac nad dziecmi, ale moje zdanie jest inne, wszystko
      zalezy od wychowania. W czasie studiow wielokrotnie wyjezdzalam jako au- pair i
      mialam kontakt z wieloma dziecmi i jestem pewna, ze wiele zalezy od podejscia
      rodzicow.
    • jakoma Re: Czy ja sie czepiam??? 11.12.05, 21:40
      nie nie czepiasz sie.dla mnie twoim znajomym brak kultury i dzieci zle
      wychowane.osobiscie do pedantek nie naleze lubie sie zabawiac ze swoimi
      maluchami w zabawy szafowe itp. ale to u siebie w domu.a u obcych to moga sie
      bawic tylko u dzieci w pokoju i po zabawie razem z goszczacym ich dzieckiem
      posprzatac,chyba ze wlasciciel mieszkania jest rownie liberalny jak ja i im
      pozwoli na roznorakie udziwnienia.ale to juz jest inna para kaloszy.
    • zuza2be Re: Czy ja sie czepiam??? 12.12.05, 16:48
      ja bez ogródek mówię, tam nie wolno wchodzić, jesli dorosły próbuje się gdzieś
      władować po prostu mówię: nie wchodz tam proszę. Nikt się nie obrusza. A jak
      pewnego dnia dziecko sasiadów wparowało do mnie do domu to wziełam pod pache,
      kazałam się przedstawić, powiedziałam, że w obcym domu tak nie wolno się
      zachowywać i choć sąsiadka była zdziwiona (ona pozwala dzieciom na wszystko)
      nikt w moim domu nie odwazy sie ze mną polemizować (no może w wyjątkiem męża,
      syna, mojej mamy..... etc. smile ).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka