wejkra
29.05.06, 23:11
Witam! Mam problem, z którym nie umiem sobie poradzić i liczę na to, że ktoś
może coś podpowie. Mój starszy syn ma 3 lata i 9 m-cy. Poza domem (w
przedszkolu, u kogoś, na spacerze itd.)jest naprawdę grzecznym dzieckiem,nie
mogę mu nic zarzucić, ale z chwilą przekroczenia progu domu zmienia się nie
do poznania.Nie zdąży nawet zdjąć butów, a już zaczyna krzyczeć, robić
brzydkie miny, pokazywać język,rzucać zabawkami, bije, ignoruje moje
prośby... Po prostu inne dziecko. Przyznam, że jestem przerażona i nie umiem
sobie z nim dać rady. Przykre to, ale niestety prawdziwe - czuję się bezradna
wobec własnego dziecka.Oczywiście próbowałam różnych sposobów: tłumaczenie,
ignorowanie jego złości, unikanie sytuacji konfliktowych, niestety także
krzyczenie i klapsy. Mam wrażenie, że on za każdym razem sprawdza granice
naszej wytrzymałości.A ja nie wytrzymuję, wybucham coraz częściej.
Szczególnie gdy Michaś robi krzywdę swojemu braciszkowi, który ma 1 rok i 2 m-
ce. Patrząc mi w oczy, zanim zdążę dobiec, szczypie go, podstawia mu nogę, by
tamten się przewrócił, kopie, zabiera zabawki, szarpie, popycha, mocno go
ściska. I robi to z premedytacją. Czasami nawet w ten sposób: podejdzie do
małego niby go przytulić, a podczas przytulania szczypnie go, podrapie,
ściśnie mu rękę czy buzię. Młodzszy płacze, a starszy się śmieje. No koszmar.
Zastanawiam się,czy nie poszukać pomocy u psychologa... Bo jest coraz gorzej
i to błędne koło nie ma końca. A ja nie wiem, jak postępować, by pomóc synowi
i sobie. Bo wydaje mi się, że i jemu nie jest dobrze z tą złością. Dziś
wieczorem powiedział: "Jestem taki zdenerwowany,bardzo się złoszczę na
wszystko". Często jest rozmarudzony, jęczący, niezadowolony ze wszystkiego.I
w takim nastroju jest od samego rana, przechodzi mu w drodze do przedszkola,
w przedszkolu wg relacji pani jest w porządku, zaczyna się to samo, kiedy już
z daleka widzi dom.Wygląda na to, że problem jest związany z domem... Ale o
co chodzi? Pojęcia nie mam, bo w naszej rodzinie jest normalnie, bez agresji
i kłótni.
Jeśli ktoś ma dla mnie jakąś radę, napiszcie proszę. Może ktoś obiektywnie
będzie potrafił dostrzec coś, czego ja nie widzę? I jeszcze jedno pytanie:
gdzie powinnam szukać psychologa? czy są jacyś specjalni dla dzieci? Liczę na
listy i z góry dziękuję za zainteresowanie.Pozdrawiam.