Dodaj do ulubionych

noszenie na rękach ,rozpieszczam?

07.06.06, 20:18
rozwalila mnie moja kumpela mówiąc mi,że nie powinno sie nosić dziecka na
rękach bo je rozpieszczam.Nie zgadzam sie z nia ,,przeciez to najwspanialsze
chwile wlasnie wtedy jak nosze ,tule ,caluje i moge bliziutko patrzec na moje
sloneczko tyle wyczekane i ukochane..i wcale nie boje sie tego ze rozpieszcze
zreszta nie wierze ze mozna rozpiecic tulac i kochajac swoje malenstwo..moja
pediatra powiedziala ze wlasnie powinno sie nosic gdyz dzieci ktore sa nie
noszone sa w domach dziecka.A co Wy o tym myslicie i czy nosicie swoje dzieci?
Obserwuj wątek
    • a.lenard Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 07.06.06, 20:26
      no pewnie ze tak, teraz sposoby wychowania i opieki nad dziećmi bardzo się
      zmieniło. Wszedzie w gazetach i psychologowie w róznych programach ze dziecko
      trzeba właśnie tulić , nosić wtedy kiedy chce, tym bardziej noworodka. ja
      nosiłam i jakoś rozpieszczone nie jest big_grinD
    • lola211 Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 07.06.06, 20:27
      >A co Wy o tym myslicie i czy nosicie swoje dzieci?

      Juz nie, bo wazy ze 30 kgwink.
      Oczywiscie, ze nosilam, tulilam, az mnie mialo chyba dosctongue_out,rozpieszczona w
      granicach normy, wiec kolezanka cos przesadza z lekka.
    • monia145 Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 07.06.06, 20:29
      Ja zdecydowanie preferowałam rozpieszczanie poprzez przytulanie, całowanie,
      głaskanie itp, ale nie przez noszenie. Bez przesady- czułość do dziecka można
      wyrazić także bez noszenia na rękach. I jak na razie dom dziecka mojemu synowi
      nie grozi, a myślę, że czuje i wie, ze jest przez nas kochany.
      • peggy1 Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 07.06.06, 20:32
        "A co Wy o tym myslicie i czy nosicie swoje dzieci?"

        Nie nosze bo woli chodzic sam. Kiedys nosilam przez caly dzien (i pol nocy smile) ).
    • nchyb nosimy... 07.06.06, 20:35
      nas też noszono i specjalnie rozpuszczone się nie czujemy... smile
      • nchyb Re: nosimy... 07.06.06, 20:37
        to znaczy, coraz nosiliśmy, częściej na kolana bierzemy. Teraz to już nosić
        tylko na barana moglibyśmy, inaczej kręgosłup by nam siadł. Ale na kolana
        bierzemy i przytulamy... i łaskoczemy, i głaszczemy...

        A czy noszenie na barana też się do rozpuszczania zalicza?...smile
        • monia145 Re: nosimy... 07.06.06, 20:40
          Oczywiście, bo przecież prawie " na głowę" Ci wchodzismile)))))))
          • nchyb Re: nosimy... 07.06.06, 20:47
            No tak Moniu, takie 152cm na plecach, to na głowę wchodzi, oj wchodzi smile
            a jak przykucnę, to nogi się dodatkowo po ziemi wloką...
            Ale wagowo to to starsze prawie równe z tym młodszym... smile
    • marghe_72 Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 07.06.06, 20:42
      ja bym sobie jeszcze ponosiła
      szkoda,ze potworek waży 25 kilo

      chociaz jak sobie przypomnę permenentnego wisiora jak miał 2 lata to echh..

      jakoś strasznie rozpieszczona nie jest
    • shady27 ja staram sie nie nosic 07.06.06, 20:44
      od poczatku nie nosilam na rekach,przeciez przytulac dziecko mozna lezac i ja tak robilam, teraz synek jest juz duzy 7,5 miesiaca bardziej samodzielny, woli raczkowac niz byc noszonym u mamusi na raczkach, poprostu zauwazylam ze dzieci noszone przez moje kolezanki rycza jak opetane przy probie polozenia ich do lozeczka, poza tym moj kregoslup nie pozwala na noszenie czegokolwiek co wazy wiecej niz 5 kilo sad
      • lola211 Re: ja staram sie nie nosic 08.06.06, 13:42
        >przeciez przytulac dziecko mozna lezac

        I stojac, i siedzac, na podłodze, gdzie sie da.Nie widze roznicy- przytulanie
        na lezaco jakies lepsze niz na "noszaco"?
    • agaa_p Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 07.06.06, 20:45
      nie mam zamiaru mojej niespełna 7 tyg. żabie odmawiać tulania i noszenia na rękach. Kozystam póki jest na tyle drobna, że mi ręce nie odpadają. Zresztą ja jestem straszny milacz
    • wredna_ja Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 07.06.06, 21:10
      Nosilam,przytulalam i calowalam smile ...i dalej bym to robila gdyby dziecie nie
      roslo i coraz ciezsze sie nie robilo wink
    • cyborgus Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 07.06.06, 21:16
      przytulac, glaskac, kolysac, ale nie nosic w sensie doslownym - kregoslup i
      rece moga odmowic posluszenstwa.
    • lunarei Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 07.06.06, 21:57
      Nosiłam młodego chetnie i często, na zmianę z dwiema babciami, za to zawsze
      spał sam, bo chciałam się wysypiać przez te parę godzin na dobę. Przestałam go
      nosić kiedy kręgosłup, biodro i bark odmówiły posłuszeństwa. Jako że nie ma w
      domu faceta, a z babek jestem najsilniejsza synek nie jest już noszony,
      ewentualnie w kryzysowych sytuacjach, np. kiedy robi scene na ulicy i muszę go
      gdzieś dotargać żeby nie taplał się w błocie. Za to tulę go trzymając na
      kolanach, dużo go dotykam w trakcie zabawy, gilgoczę, glaszczę, poklepuję. To
      mu chyba rekompensuje brak noszenia na rekach, bo nie dopomina się, a lubi byc
      tulony. Przy zamianie było trochę płaczu, ale nie miałam wyboru.
    • olamatu Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 07.06.06, 23:03
      Oj nosiłam , nosiłam... . Usiąść na moment nie mogłam, chyba że do karmienia. W
      połowie dnia padałam, bo mała spać w dzień za bardzo nie lubiła( i nadal nie
      lubi, ma rok i 7 m-cy i w dzień czsami śpi). Kręgosłup dobrze, że w całości, na
      spacer tylko jak spała (tu ze spaniem było troszke lepiej), bo inaczej w wózku
      wyła, a w listopadzie urodzona (czyli zimno, nie było jak dziecka nosić). POtem
      na jednej ręce Ona, drugą pchałam wózek. Przytulać, całować i nosić też, ale tu
      bez przesady. A u mnie teściowa na początku była i Wnusię nosiła, bo cóż innego
      w obcym mieście miała robić... (druga babcia to by miała jakieś pomysły na
      spędzanie dnia, ale pracuje). Ale cudo z Małej jest, oj cudo kochane... . Ale
      myślę, że dzięki tamu czuje się bezpieczna i kochana. Trochę przesadziłam z tym
      noszeniem, ale tylko trochę... . I, w końcu na temat, myślę, że samym noszeniem
      nie rozpieścisz.
      • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 07.06.06, 23:29
        Trzeba nosić i przytulać póki nie uciekaja smile)
    • figrut Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 07.06.06, 23:33
      Nosiłam całą trójeczkę i jeszcze bym ponosiła ale już paskudy z noszenia wyrosły
      i własne nogi wolą niż mamine ręce. Najmłodszego jeszcze ze spaceru trochę noszę.
    • weronikarb Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 08.06.06, 08:46
      Nosiłam w dzień i w nocy (kolki). Mały uwielbiał w ten sposób poznawać świat,
      dopóki sam nie zaczął się przemieszczać, a że spać nie cierpiał (do dziś nie
      lubi) to sporo czasu na rękach spędził - a na dwór miałam nosidełko.
      Nawet nie wyrósł (2,7l) na "lelka", łasi się i mówi kocham jak coś potrzebuje,
      ach ci mężczyźni smile
    • mamadominika3 Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 08.06.06, 08:58
      Nosiłam, noszę i będę nosić - zabrzmiało, jak dewiza na życie. Ale tak serio -
      uwielbiam, jak młody wtula mi się w szyję, jak go trzymam na rękach. Ciężki
      jest już co prawda (18kg), ale też nieczęsto mi pozwala na noszenie. A w
      styczniu dojdzie jeszcze maleństwo do noszenia...
    • lakie Re: noszenie na rękach ,rozpieszczam? 08.06.06, 13:38
      a przepraszam że zapytam, koleżanka wysuwajace takie teorie posiada własne dzieci?? Ja nosiłam i noszę, chociaż to juz ponad 14 kg smile To znaczy nie nosze dla samego noszenia ale jak mi wlezie na ręce albo wyciagnie rączki że chce do góry to biorę i noszę smile A swoją drogą to podejscie identyczne jak moja teściowa z tym nioszeniem i rozpieszczaniem, w sumie to jeszcze tylko brakuje "poryczy to zażnie, po co ją lulasz".

      Kasia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka