Dodaj do ulubionych

o biciu raz jeszcze.

27.06.06, 15:47
Cześć . Chciałabym prosić o radę. Mam 2 dzieci, 2 letnią córkę i półrocznego syna, dzisiaj spotkałam dawno niewidzianą koleżankę z jej półtoraroczną córeczką. Gdy mała zaczęła rozrabiać koleżanka zagroziła jej klapsem. Na moje zdziwione spojrzenio zareagowała tłumaczeniem , że Karolcia jest bardzo niegrzeczna i w sumie od około 9 miesiąca życia dostaje klapsa lub kilka klapsów. Widziałam że mała ogólnie jest bardzo żywa, pogodna i radosna, nie sądzę aby była ciągle bita. Próbowałam wyrazić swoją opinię, że może to nie najlepsza metoda wychowawcza ale koleżanka jest bardzo pewna swoich racji i dowodziła że klapsy zdarzają się rzadko, gdy nic innego nie skutkuje. Jak mogłabym zmienić sytuację małej, bo pewnie od czasu do czasu się będziemy widywać. Przypuszczam że koleżanka ma dość bycia w domu z dzieckiem a nie może znaleźć pracy.
Obserwuj wątek
    • scher Re: o biciu raz jeszcze. 27.06.06, 16:05
      ewelinka76 napisała:

      > Próbowałam wyrazić swoją opinię, że może to nie najlepsza metoda wychowawcza

      Mam nadzieję, że nie przy dziecku.

      > Jak mogłabym zmienić sytuację małej, bo pewnie od czasu do czasu się
      > będziemy widywać.

      Jeżeli dziecko nie jest katowane, bite bez powodu, przy byle okazji, to sobie
      odpuść.

      Sz.
      • titta Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 15:19
        Wybacz ale co takie malutkie dziecko moze zrozumiec?
        Kalpsy w tym przypadku to tresura i wyraz bezsilnosci (lenistwa, glupoty?)
        matki. Tak jak moge je zrozumiec w przypadku krnabnego kilkulatka to w
        przypadku niemowlecia brak slow...
        Jesli roczne dziecko jest niegrzeczne to co bedzie pozniej?
        • scher Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 15:34
          titta napisała:

          > Wybacz ale co takie malutkie dziecko moze zrozumiec?

          Że gdy się dotknie do gorącego pieca, to będzie ból?

          > Kalpsy w tym przypadku to tresura i wyraz bezsilnosci (lenistwa, glupoty?)
          > matki.

          Taa, szczególnie w przypadku, gdy dziecko pcha gwożdzia do kontaktu, śmieje się
          i patrzy matce w oczy, co też ona zrobi.

          > Jesli roczne dziecko jest niegrzeczne to co bedzie pozniej?

          Później się nauczy, gdzie leżą granice, co wolno, a czego nie wolno, co sprawia
          ból, a co wywołuje uśmiech na twarzy mamy. Żyć się nauczy.

          Sz.
          • titta Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 15:47
            Jak pcha gwozdie to raczej nasza wina, ze gwozdzie sa pod reka. mowimy o 1,5
            rocznym dziecku. Zreszta inaczej wyglada sytuacja gdy chodzi o zagrozenie zycia
            i zdrowia a inaczej gdy klaps dziecko dostaje bo nie zadowala mamusi. Palcze,
            glosno sie zachowuje, nie chce jesc itp. Klapsy w tym przypadku sluza tresurze:
            wymuszeniu uznawanego przez rodzica zachowania. Dziecko bedzie w efekcjie robic
            cos, lub nie robic, ze stachu lub zeby nas zadowolic, a nie dlatego, ze uwaza
            dane zachowanie za sluszne. Tresura niewiele ma wspolnego z zachowaniem. Nie
            jestem bezwzgledna przeciwniczka klapsow. Sama tez napisalas, ze dostalas moze
            z 3 razy w zyciu: czyli w styuacjaach wyjatkowych. To co innego. Tutaj raczej
            mowimy o sytuacji gdy klaps jest jedna z podstawowych metod "ustawiania"
            dziecka.
            • titta Przepraszam za literowki 29.06.06, 15:49
              przepraszam za literowki. Tresura ma niewiele wspolnego z wychowaniem -
              oczywiscie.
    • marghe_72 Re: o biciu raz jeszcze. 27.06.06, 16:41
      jedyne co możesz zrobic to rozmawiać
      ew. dac co nieco do poczytania..
    • jacksparrow1 Re: o biciu raz jeszcze. 27.06.06, 16:48
      Jezeli dziecko nie jest bite przy byle okazji to daj na luz.Straszak klapsem
      moze jest wystarczajacy.Nie powinnas sie wtracac w metody wychowawcze kolezanki
      jezeli nie sa razace i nie stanowia zagrozenia dla dziecka.Nie przesadzaj klaps
      na tylku bo dziecko po raz setny chce wybiegac za pilka na jezdnie moze troche
      przystopowac mala.Nie katuje przeciez swego dziecka.Piszesz ze dziecko jest
      zywe i pogodne.najwyrazniej raz dany klaps jest rownowazony duza iloscia
      uczucia i milosci ze strony matki w innych syt.Jedno co mozesz zrobic to
      powiedziec kolezance ze ty takiej metody nie stosujesz i prosisz by wstrzymala
      sie zarowno ze straszakami jak i klapsami u ciebie w domu.Twoj dom twoje
      reguly.U niej nie mozesz jej narzucac swoich przekonan.
      Wiele osob stawia znak rownosci miedzy klapsem przywracajacym do rownowagi a
      katowaniem dziecka.To sa naprawde dwie rozne sprawy.Nie musisz sie z tym
      zgadzac, ale zaakceptowac kolezanki metody wychowawcze musisz tym bardziej ze z
      tego co piszesz dziecku krzywda sie nie dzieje.
      • myelegans Re: o biciu raz jeszcze. 27.06.06, 18:49
        Bite od 9 miesiaca (!!!), bo jest NIEGRZECZNE (!!!)
        Wybaczcie, ale 9-miesieczne dzieci nie sa niegrzeczne, nawet 1.5 roczne nie sa
        niegrzeczne, moga naciagac limity i nas sprawdzac, ale bicie/klaps, bo dla mnie
        to jedno, to NAJMNIEJ skuteczna metoda.

        Jezeli nie bawisz sie z dzieckiem przy ruchliwej ulicy pillka, to nie musisz mu
        po 100 razy tlumaczyc, ze nie wolno. Ja nawet ostroznemu dziecku nie
        pozwolilabym na to, to do nas rodzicow nalezy zeby nie stwarzac stakich
        sytuacji.

        Ja bym na Twoim miejscu powiedziala jakie TY metody stosujesz i jak dobrze
        dzialaja, bo widac, ze kolezanka ma to wbudowane w swoje rodzicielstwo, bo
        pewnie inaczej nie potrafi
        • izamoyska Re: o biciu raz jeszcze. 28.06.06, 17:57
          dokladnie.
      • stypkaa Re: o biciu raz jeszcze. 28.06.06, 09:43
        Jezu!! Czy my rozmawiamy o 3-4-5 latku ktory już jest bardziej świadomy tego co
        robi i tego co mu za to grozi czy o 1,5 rocznym dziecku które dopiero się uczy
        różnych zachowań. Owszem, zapewne próbuje cierpliowść mamy i sprawdza granice.
        Ale to nie jest powód żeby dawać takiemu maluchowi klapsa. A w 9 m-
        cu????????????????????????????? I jeszcze piszecie, niektórzy, że przecież nie
        katuje swojego dziecka.
        Matce potrzeba odmiany od ciągłego siedzenia w domu. Ma prawo być zmęczona. Ale
        to jej nie usprawiedliwia przed dawaniem dziecku klapsa od 9 m-ca życia!!
        Moje dziecko ma 1,4 m-ce i NIGDY nie dostało klapsa. I uwierzcie, da się tak
        wychować dziecko, które zna granice. Ja nie daję klapsa, ale u mnie NIE znaczy
        NIE, choćby ryczał wniebogłosy, rzucał sie na podłogę i nie wiem co tam jeszcze
        robił.
      • kubinka Re: o biciu raz jeszcze. 22.08.06, 16:54
        jacksparrow1 napisała:

        > Jezeli dziecko nie jest bite przy byle okazji to daj na luz.Straszak klapsem
        > moze jest wystarczajacy.Nie powinnas sie wtracac w metody wychowawcze
        kolezanki
        >
        > jezeli nie sa razace i nie stanowia zagrozenia dla dziecka.Nie przesadzaj
        klaps
        >
        > na tylku bo dziecko po raz setny chce wybiegac za pilka na jezdnie moze
        troche
        > przystopowac mala.Nie katuje przeciez swego dziecka.Piszesz ze dziecko jest
        > zywe i pogodne.najwyrazniej raz dany klaps jest rownowazony duza iloscia
        > uczucia i milosci ze strony matki w innych syt.Jedno co mozesz zrobic to
        > powiedziec kolezance ze ty takiej metody nie stosujesz i prosisz by
        wstrzymala
        > sie zarowno ze straszakami jak i klapsami u ciebie w domu.Twoj dom twoje
        > reguly.U niej nie mozesz jej narzucac swoich przekonan.
        > Wiele osob stawia znak rownosci miedzy klapsem przywracajacym do rownowagi a
        > katowaniem dziecka.To sa naprawde dwie rozne sprawy.Nie musisz sie z tym
        > zgadzac, ale zaakceptowac kolezanki metody wychowawcze musisz tym bardziej ze
        z
        >
        > tego co piszesz dziecku krzywda sie nie dzieje.


        Słusznie. Popieram te opinię
        Ana
    • gopio1 Koniecznie... 28.06.06, 08:52
      ...daj jej do przeczytania ten artykuł:
      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,65595,3333003.html
      Na pewno zrobi na niej wrazenie.
    • magdalena18 Re: o biciu raz jeszcze. 28.06.06, 09:02
      'klaps to jeszcze nie jest bicie'? Klaps to jest bicie - takie przesłanie
      pojawia sie w wielu postach. Wg. mnie klaps to już jest bicie. A z czasem lekkie
      klapsy przestaną działać na dziecko i co wtedy klapsy stana się silniejsze, a
      może pasek pójdzie w ruch albo smycz. I czy to dalej nie będzie bicie.
      Uważam że reagujesz w słusznej sprwie. Powinnaś rozmawiać z koleżanką i próbować
      ją przekonać że to nie jest dobra droga.
      • scher Re: o biciu raz jeszcze. 28.06.06, 09:13
        magdalena18 napisała:

        > A z czasem lekkie klapsy przestaną działać na dziecko i co wtedy

        Z moich doświadczeń wynika, że wobec dzieci normalnie wychowywanych (dużo
        miłości, ale jakaś dyscyplina, sporadyczne klapsy w przypadkach celowego
        nieposłuszeństwa) potrzeba stosowania klapsów zanika mniej więcej koło 3. roku
        życia. Ta potrzeba eskalacji siły, którą sugerujesz, nie istnieje

        Sz.
        Sz.
    • ewelinka76 Re: o biciu raz jeszcze. 28.06.06, 10:34
      Cześć. To znowu ja. Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Najbardziej w rozmowie z tą koleżanką zaszokował mnie właśnie wiek w jakim dziecko zaczęło dostawać klapsy. Dam jej do przeczytania artykuły o których piszecie, może to coś pomoże. Najdziwniejsze jest to że to naprawdę bardzo miła, uczynna dziewczyna, ale po prostu uważa , że klaps jest najskuteczniejszy. Mówiła że dobrze zna swoje dziecko i na nic innego nie reaguje tak szybko i właściwie jak na klapsa. sad((
      • vharia Re: o biciu raz jeszcze. 28.06.06, 17:21
        Dziwna historia.
        Dla mnie 9 miesiecy to również przesada, ale na katowanie mi to nie wygląda.
        Więc i nadmierne wtrącanie się uznałabym za przesadę, również.
        Wbrew temu co się aktualnie wypisuje dziecko moze być pogodne, zadowolone z
        życia, otwarte i sympatyczne, chociaż dostało w życiu klapsy. Sęk w tym jakie to
        te klapsy i co poza nimi.
      • triss_merigold6 Re: o biciu raz jeszcze. 28.06.06, 19:04
        Ta miła uczynna dziewczyna jest zwyczajną idiotką, która bije niemowlę. 9-
        miesięczniak to niemowlę więc biła niemowlaka a teraz małe dziecko.
        Klaps nie jest żadną metodą dyscyplinującą czy niezbędnym zabiegeim
        wychowawczym. Sorry ale nie przyjaźniłabym się z kimś kto celowo i z rozmysłem
        leje dziecko traktując to jako zabieg wychowawczy.
        • myelegans Re: o biciu raz jeszcze. 28.06.06, 19:14
          Przyjazn mozna skonczyc, ale nic to nie zalatwia, bo ona swoje metody bicia
          bedzie stosowala, bedac przekonana o ich skutecznosci.
          W tym wszystkim jak zwykle szkoda dziecka.
          BTW, zawsze mna trzesie jak czytam/slysze takie historie, po ktorcyh
          najczesciej przychodza argumenty o bezstresowym wychowaniu.
          • triss_merigold6 Re: o biciu raz jeszcze. 28.06.06, 19:22
            Bo ludzie głupie są i nawet nie kojarzą skąd się wzięło hasło bezstresowego
            wychowania. Może gdyby ktoś kto z całym samozadowoleniem daje klapy dziecku
            spotykał sie na każdym kroku z nieakceptacją to by się zastanowił.
            • natalia433 Re: o biciu raz jeszcze. 28.06.06, 20:41
              klaps dla 9-cio miesięcznego dziecka za co??? za ciekawość świata? za brak
              zrozumineia swoich czynnów i konsekwencji??? nie rozumiem jak mozna dać tak
              małemu dziecku klapsa, tak samo 1,5 roczne malutkie dziecko, nie jestem
              zwoleniczka klapsów szczególnie u tak małych dzieci, to najprostszy i
              najgłupszy sposób na rozwiązanie swoich problemów wychowawczych.
    • sabko Re: o biciu raz jeszcze. 28.06.06, 22:16
      Oczywiście, ze 9- cio miesięczne maleństwo raczej nie zasłuzyło jeszcze na
      klapsa ale nie uwazam równiez ze danie klaspasa dziecku które celowo robi na
      złosc rodzića jest czymś karygodnym. Są dzieci grzeczne i te na które innej rady
      nie ma.
      Oczywiście nikt tu nie pisze o laniu dzieci albo o katowaniu ale wydaje mi sie,
      że obecne sposoby wychowywania dzieci nie wróżą nic dobrego, zreszta wokół jest
      mnóstwo przykładów maluchów które wchodzą bezradnym rodzicą na glowę a oni nie
      wiedzą co robić bo przeciez " klaps to największe zło"
      • marghe_72 Re: o biciu raz jeszcze. 28.06.06, 22:22
        sabko napisała:

        > Oczywiście, ze 9- cio miesięczne maleństwo raczej nie zasłuzyło jeszcze na
        > klapsa ale nie uwazam równiez ze danie klaspasa dziecku które celowo robi na
        > złosc rodzića jest czymś karygodnym. Są dzieci grzeczne i te na które innej
        rad
        > y
        > nie ma.
        > Oczywiście nikt tu nie pisze o laniu dzieci albo o katowaniu ale wydaje mi
        sie,
        > że obecne sposoby wychowywania dzieci nie wróżą nic dobrego, zreszta wokół
        jest
        > mnóstwo przykładów maluchów które wchodzą bezradnym rodzicą na glowę a oni nie
        > wiedzą co robić bo przeciez " klaps to największe zło"

        I abarot to samo
        między nie dawaniem klapsów a "wchodzeniem na głowę" jest jeszcze masa metod
        wychowawczych

        klaps NIGDY nie jest rozwiązaniem
        • myelegans Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 02:46
          Wiesz co sabko, dzieci nie sa zlosliwe, natura nie uczynila je zlosliwymi, to my
          dorosli projektujemy nasze odczucia i nazywamy zachowania dzieci zlosliwymi,
          podlymi, i innymi takimi przymiotnikami, nie siegajac do zrodla takich zachowan.
          Dwulatki maja tantrum nie dlatego, ze sa zlosliwe, ale dlatego, ze jest to
          najczesciej koflikt wynikajacy z narastajacej niezaleznosci i braku mozliwosci
          komunikowania sie z otoczeniem, co rodzi frustracje i ich ujscie w postaci
          rzucania sie na podloge kopania itd.
          Na kazde dziecko jest rada, ale ta rada nie jest reka, smycz, pasek, czy sznur
          of zelazka.

          poza tym dzieci od zawsze beda probowaly naciagnac limity, zeby zobaczyc jak
          daleko ich swiat siega, i jak zareaguje otoczenie, a w wiekszosci przypadkow to
          prosba o zwrocenie uwagi, dziecko zachowujace sie "grzecznie" nie zwraca uwagi,
          dziecko "niegrzeczne" wrecz przeciwnie, wiec lepsza taka uwaga niz zadna.

          Granica pomiedzy klapsem, a laniem jest wbrew pozorom plynna, bo kto raz
          uderzyl, moze uderzyc drugi raz, a jak nie pomoze, to mozna zwiekszyc natezenie.
          Bicie to porazka, nie sukces wychowawczy.
          Tylko czekac jak Romus wpowadzi do klas dyscypline na raczce jako pomoc
          wychowawcza dla nauczycieli, zeby byc po linii ideologicznej. Sorki, ale nie
          moglam sie powstrzymac.
          • hedonista.oswiecony Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 04:36
            no trochę ręce opadają

            bo ciekaw jestem jakich środków użyć wobec nastolatków, skoro kilkumiesięczne
            musi dostać czasem w pupę to dorastający powinien w twarz, za włosy, a jak nie
            pomoże to głową o kolano... sorki za przejaskrawienia, ale może to bite
            nastolatki się najbardziej buntują i są najtrudniejsze?

            znam wielu ludzi, którzy nie stosują klapsów i wcale nie mają trudności, żeby
            się dogadać z dziećmi i żeby ich słuchały, więc po co ryzykować przekroczenie
            cienkiej granicy?

            ukłony
            ed
          • maksimum Re: o biciu raz jeszcze. Syn nosi pasek! 29.06.06, 07:20

            > Na kazde dziecko jest rada, ale ta rada nie jest reka, smycz, pasek, czy sznur
            > of zelazka.

            Nie wiem jak tam u was,ale u nas w Stanach sznur jest na stale przymocowany do
            zelazka.
            Psa tez nie mamy,wiec smycz odpada.
            No i paskow przy spodniach nie nosze,wiec zostala mnie reka z twojego repertuaru
            i ponoc to jest nazdrowsza zasada,bo czasami reka szybciej zaboli niz koscista
            poopa malolata.A jak jeszcze ma klucze i pieniadze w kieszeni!
            Syn nosi pasek,ale on jest taki bardziej szmaciany niz skorzany,wiec nie
            wchodzi w rachube.
        • jacksparrow1 Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 15:27
          Nie zgodze sie z Toba.Uwazam ze jednak jest kilka syt, ze ten klaps jest
          niezbedny jak tlumaczenie i rozmowy do dziecka nie docieraja.Nie kazde dziecko
          jest podatne na slowo.I co, do kiedy bedziesz czekal na efekt nauki ze nie
          wybiega sie na ulice, ze nie zaklada sie petli na szyje brata czy kogokolwiek i
          nie przywiazuje sie drugiego konca do drzwi, ze nie wychyla sie z okna?Jak cos
          sie powaznego stanie?Moja corka miala mowione wiele razy ze sie nie wybiega
          naulice.Za kazdym razem jak sie wychodzilo gdzies i tuz przed wyjsciem z
          samochodu i w koncu kiedys nie wytrzymalam jak mi sie wyrwala i
          wybiegla.Dostala klapsa na tulek.pamieta do dzis i lekcje przekazala swojemu
          bratu.Syn musial dostac klapsa po swoich zwinnych lapkach bo pchal je do
          kontaktu gdzie byly powkladane wtyczki.Nie szlo przetlumaczyc.Dostal klapsa i
          sie skoczylo.Nie byl maltretowany, mam zdrowe, nie kalekie dzieci.Bez traumy,
          kochaja, mnie, sa zadowolone z zycia.Corka przyniosla piekne swiadectwo - na
          warunki polskie z czerwonym paskiem.Chyba tragedia sie zadna nie stala ze
          zaliczyla w swoim zyciu dwa razy klapsa.Za kazdym razem zasluzenie i dobrze
          wiedziala za co.NIGDY nie bylo tak ze zrobila cos po raz pierwszy i dziecko od
          razu za to dostalo.Zawsze musisz dziecku wytlumaczyc.NIe jestes w stanie
          przewidziec wszystkich ruchow dziecka i zawsze jest ten pierwszy raz kiedy
          zrobi cos zle i wtedy zaczyna odbierac nauki.
          Z drugiej strony jezeli ktos potrafi wychowac dziecko bez przylozenia klapsa to
          tylko pogratulowac, ale jakos mi sie w takie cuda wierzyc nie chce.
      • stypkaa Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 08:37
        > Oczywiście, ze 9- cio miesięczne maleństwo raczej nie zasłuzyło jeszcze na
        > klapsa
        RACZEJ???? NA PEWNO nie zasłużyło na klapsa. Podaj mi choć jeden przykład co
        może takiego zrobić 9-miesięczne (najczęściej jeszcze nie chodzące) dziecko
        żeby dać mu klapsa?? Poraczkuje za daleko? Zejdzie z kocyka który mama
        przygotowała do zabawy? Wypluje jedzenie które mu nie smakuje?
        >Są dzieci grzeczne i te na które innej rady
        > nie ma.
        W wieku 1,5 roku nie można mówić, że są dzieci grzeczne i te na które innej
        rady nie ma. Są dzieci bardziej żywe i spokojniejsze. Wynika to z ich
        temperamentu, osobowości etc. Ale każde dziecko, nawet najspokojniejsze, zrobi
        kiedyś to czego mu nie wolno. I co wtedy też klaps? Przecież jest takie
        spokojne zwykle...
        > Oczywiście nikt tu nie pisze o laniu dzieci
        To czym w takim razie jest klaps jeśli nie laniem? Jaka jest dla Ciebie
        definicja lania?
        >wokół jest
        > mnóstwo przykładów maluchów które wchodzą bezradnym rodzicą na glowę a oni nie
        > wiedzą co robić bo przeciez " klaps to największe zło"
        I tutaj podpisuję się pod marghe, że niestety nie rozumiesz chyba różnicy
        pomiędzy nie dawaniem klapsów a wychowaniem bezstresowym.
        I bez dawania klapsów też można nie pozwolić wejść sobie na głowę. Trzeba być
        tylko KONSEKWENTYM! A to chyba z tym jest największy problem. Bo bardzo często
        jest tak, że z jednej strony dziecko dostaje klapsa, a kiedy indziej po
        krótkiej scenie płaczu czy rzucania się na podłogę dostaje to co chce.
        • sabko Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 12:54
          Czytam uważnie wasze argumenty ale nadal pozostaje przy swoich. Mimo wszystko ja
          widzę różniće między klapsem a katowaniem ( szczerze mówiąc nie wiem jak można
          jej nie widzieć) sama dostałam w dzieciństwie kilka razy i absolutnie nic złego
          mi się nie stało. Zawsze moi rodzice byli dla mnie największymi autorytetami a
          teraz gdy jestem już dorosła sa wpaniałymi przyjaciółmi.
          Naprawdę nie podobają mi się niektóre z obecnych sposobow wychowywania dzieci w
          których wszystko jest albo czarne albo białe a rodzice muszą zawsze być
          opanowanie bo przecież cokolwiek by się nie stało nie można na dziecko krzyknąc
          albo dac klapsa.Obecnie mieszkam w dużym mieście ale większość czasu spędzamy na
          wsi gdzie mieszka cała nasza rodzina. Widzę ogromną róznić w wychowywaniu dzieci
          w tych dwóch środowiskach, i widzę też skutki tego wychowywania.
          Moja mała ma 15 miesięcy nigdy klapsa nie dostała ale nie zmienia to moich
          poglądów na wychowanie, klaps jest ostatecznością ale nigdy nie powiem, ze mała
          go nie dostanie.
          A co do szkoły to do jakiej szkoły wolałybyście w przyszłości posłac dziecko? Do
          takiej z czasów naszych rodziców gdzie co prawda nauczyciele mieli prawo dać
          dziecku linijką po łapach ale mimo to nie trzeba było się obawiać, że dzecku
          grozi tam coś złego ze strony innych dzieci czy takiej którą niedawno pokazywali
          w UWADZE na TVN gdzie rządzą uczniowie a nauczyciele nie mają prawa zrobić nic.
          • marghe_72 Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 13:34
            Sabko, ale to Ty w tej chwili popadasz w skrajnosci (przykład ze szkoła)
            co do klapsów (temat poruszany już wielokrotnie) - moja córka dostała kilka
            razy w tyłek. I co? Ano nic oprocz bólu , strachu przede mną.. i moich wyrzutów
            sumienia nie osiągnełam.
            Od kilku lat ręka mi nie poleciała, jestem z tego dumna. A jako taki posłuch
            mamsmile

            Co nie znaczy, ze nie podnosze głosu. Niestety podnoszę.
            • sabko Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 14:09
              Przykład ze szkołą podałam celowo ( wiem że istnieją w polsce szkoły prywatne w
              których dieci traktowane są bardziej surowo a nauczyciele mają na to pozwolenie
              rodziców) Raczej nie posąlłabym do takiej szkoły dziecka z którym nie ma
              problemów wychowawczych jednak dla niektórych nastolatków taka szkoła to dobre
              wyjście.
              Mam pod nosem technikum budowlane o raczej kiepskim poziomie i widze co tak się
              dzieje. Nauczyciele poprostu unikają jakiejkolwiek konfrontacji z uczniami bo
              ich się boją a sami nie mogą zrobić nic. Naprawdę uważacie, że to w porządku,
              nie wiem może się mylę ale za czasów naszych rodziców i nawet jeszcze naszych
              nie mozna było sobie pozwolic na takie zachowanie wobec nauczycieli. Może gdyby
              jeden z drugim dostali w dupę gdy byli mali nie uwazaliby że są bezkarni i nikt
              nic im nie może nic zrobic.
              • marghe_72 Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 14:22
                sabko napisała:

                Może gdyby
                > jeden z drugim dostali w dupę gdy byli mali nie uwazaliby że są bezkarni i
                nikt
                > nic im nie może nic zrobic.

                a jaką masz pewność,ze nie dostawali?
                bo mnie racej przyszło do głowy to, zę dostawali i odreagowują
                bo agresja budzi agresję..
                • marghe_72 Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 14:24
                  marghe_72 napisała:

                  > sabko napisała:
                  >
                  > Może gdyby
                  > > jeden z drugim dostali w dupę gdy byli mali nie uwazaliby że są bezkarni
                  > i
                  > nikt
                  > > nic im nie może nic zrobic.
                  >
                  > a jaką masz pewność,ze nie dostawali?
                  > bo mnie racej przyszło do głowy to, zę dostawali i odreagowują
                  > bo agresja budzi agresję..
                  >
                  >

                  przepraszam za literówki
            • myelegans Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 14:12
              Nie bije ja i NIE ZYCZE i NIE POZWOLE, zeby kto inny podniosl reke na moje
              dziecko: nauczyciel, babcia, dziadek, sasiadka, pani w sklepie.
              Myslisz, ze w szkole, w ktorej nauczyciele wala dzieci po rekach linijka,
              dzieci nie znecaja sie nad innymi dziecmi?
              To nie wiesz, ze ofiara zamienia sie w kata i bity bedzie bil? Ciebie bili i
              wyszlas na ludzi, wiec Ty teraz tez bedziesz bila, bo jak widac to dobra metoda.

              Jest mnostwo fachowej literatury, mozna siegnac i poczytac o rozwoju dziecka,
              wychowaniu i jego sposobach jak to Cie przerasta i nie wiesz co masz robic, bo
              nikt sie nie urodzil perfekcyjnym rodzicem. Sa techniki, ktorych latwo mozemy
              sie nauczyc, ale to wymaga troche wysilku, znacznie wiecej niz przylozenie w
              siedzenie i po krzyku.

              Polecam ksiazke Adele Faber "Jak mowic zeby dzieci sluchaly i sluchac jak
              dzieci mowia" dostepna w merlinie i wiele innych.
              "How to Talk So Kids Will Listen & Listen So Kids Will Talk"
              Poza tym rodzicielstwo bicia i niebicia to rowniez mentalnosc i filozofia
              rodzicielska, za tym idzie cale inne spektrum zachowan, pod ktorym ja sie nie
              podpisuje.
              FYI, nigdy klapsa nie dalam naszemu dwulatkowi, a okazji znalazloby sie wiele
              codziennie, bo jest zywy, ma ognisty temperament, determinacje i naciaga limity
              jak moze. Musialabym w sobie wyzwolic duzo zlosci i agresji, zeby uderzyc, a
              nie potrafie byc zla i agresywna w stosunku do wlasnego dziecko. Maz tez mi
              daje po dupie jak jestem wredna przedmiesiaczkowo.
              Nie wiem jak sie bije, bo nigdy nie uderzylam ani czlowieka ani zwierzecia.
              • sabko Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 14:43
                Jeśli faktycznie to co się teraz dzieje jest odreagowywaniem dzieci na bicie ich
                orzez rodziców. To dlaczego tak nie odreagowywały dzieck kilknaście-
                kilkadziesiąt lat temu , kiedy klaps byąl raczej szymś normalnym. Pokolenie
                naszych rodziców, którzy przecież dostawali w dupę nie raz nie dwa wyrosło w
                większości na wartościowych ludzi. dlaczego????
                Dlaczego kiedys nie do pomyslenie było np przeklinanie dzieci( młodzieży) na
                ulicy ...dlatego, że wiedzieli że ktoś może do nich podejś i za przekleństwo
                poprostu im przyłożyć. teraz wszyscy boją się nawet uwago zwrócić bo zaraz może
                jakaś mama mieć pretensje.
                To co pisze nie jest broń boże pochwalą bicia, poprostu mój stosunek do
                wychowania jest taki, ze dziecko należy chwalic za to co robi dobrze a ganić
                jeśli jest to konieczne.
                klapsem w ostateczności ale też.
                Przepraszam za literówki ale pisząc to bawię sie równocześnie piłeczką z moją
                małą.smile
                • titta Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 15:58
                  Moze dlatego, ze ich rodzice tez nie przeklinali, a samo przeklinanie bylo
                  czyms przypisanym marginesowi spolecznemu? Dzis to raczej bycie wyluzowanym
                  i "na topie" wymaga rzucania k* i zajeb*. Jak zwrocilam kiedys na forum
                  uwage, ze nie podoba mi sie wulgarny jezyk w pewnym artykule WO, to zostalam
                  zwysywana od mocherowcow i sztywniakow. Zapewne, nie prze dzieci.
          • gopio1 Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 14:29
            Bardzo nie lubie powiedzenia: bylam bita i wyszlam na ludzi.
            Jesli wyszlas na ludzi mimo, ze bylas bita, to pomysl, na kogo bys wyrosla, gdyby rodzice zamiast bicia
            zafundowali Ci milosc, wsparcie, zrozumienie i naturalne konsekwencje.
            • sabko Re: do gopio1 29.06.06, 14:59
              Nie masz prawa tak pisać. Nie znasz mnie i mojej rodziny. Byłam kochanym
              dzieckiem a kontakt z moimi rodzicami zawsze miałam i mam wspaniały. Nigdy nie
              napisałam też że byłam bita.Dostałam może 3 razy w życiu i uważam że mieli wtedy
              rację. Jakoś nie przerodziła się to w patologiczne bicie.
              Nie oceniaj ludzi ktorych nie znasz. Ja tu pisze o swoich poglądach a nie o
              konkretnych dzieciach i rodzicach bardzo cię broszę o powstrzymanie się z takimi
              komentarzami.
              • gopio1 Re: do sabko 29.06.06, 15:22
                Nie pisalam konkretnie do Ciebie. Po prostu wydaja mi sie idiotyczne zalozenia, ze jak ktos byl bity i
                wyrosl na ludzi to ma sie czym szczycic. Powinien raczej pomyslec co stracil.
                Mnie tato potrafil niezle sprac. Z rodzicami mam bardzo dobry kontakt, kochamy sie, spotykamy
                bardzo czesto, przyjaznimy. Ale do glowy by mi nie przyszlo zeby zawdzieczac to metodom
                wychowawczym. Raczej mysle - jak wiele upokorzen by mi zaoszczedzil gdyby wybral inna droge. I jak
                rozmawiamy o tamtej przeszlosci teraz - tato jawnie sie przyznaje, ze zaluje, ze tak to wygladalo.

                Kktos kto kocha swoje dzieci i je bije wysyla przekaz - bije cie, bo cie kocham (i chce czegos madrego
                nauczyc).
                Nie sadzisz, ze trąci hipokryzją?
                • jacksparrow1 Re: do sabko 30.06.06, 15:44
                  gopio1 postawilas piekny znak rownosci miedzy regolarnym lanskiem a zwyklym
                  klapsem na tylek bo dzieciak jest oporny ze zrozumieniem ze np nozem nie nalezy
                  sie bawic czy zakladanie petli na szyi kolegi to nie jest najlepsza zabawa,
                  zwlaszcza jak przywiaze sie drugi koniec linki do klamki a po drugiej stronie
                  drzwi jest ktos nieswiadom calej "swietnej zabawy".Sabko ma racje ludzie sa
                  zaslepieni i nie widza tej roznicy miedzy zwyklym klapsem a biciem dziecka.Ten
                  ktory bije dziecko chce mu zrobic krzywde i sprawia mu to przyjemnosc, nie ma
                  potem zadnych wyrzutow sumienia.Cieszy sie nawet ze dzieciak cierpi.
                  A jak sie da tego klapsiora bo juz nic innego do dzieciaka nie
                  dociera.Tlumaczenia, nie tlumaczenie, rece ci opadaja i czasami nawet z tej
                  bezsilnosci przylozysz klapsa i o dziwo - dziecko jakos reaguje na to co do
                  niego mowisz.I najsmieszniejsze ze nawet jak osiagniesz swoj cel poprzez tego
                  klapsa to masz te wyrzuty sumienia i rozmawiasz z dzieciakiem dlaczego do tego
                  musialo dojsc.Masz wyrzuty sumienia ze klaps musial sie znalezc na tylku.Jest
                  ci z tym poprostu zle.
          • titta O szkole... 29.06.06, 15:39
            Sabko, to nie kwestia bicia przez nauczycieli lub nie...
            To kwestia innego swiata w ktorym wyrastalismy (te starsze) i wyrastali nasi
            rodzice. Swiat bez glupich filmow i gier komputerowych, za to z innymi wzorcami
            i idealami przekazywanymi (calkiem niechcacy) przez bajki, ksiazki i
            otoczenie. Porownaj dzisiejsze kolorowe, agresywne "oglupiacze" ze starymi
            bajkami "z moralem". To byl swiat, w ktorym zylo sie tez troche wolniej, a
            rodzice mieli wiecej czasu.
            Wiedzialam to w swoim liceum: nauczyciele sie nie zmienili ale jakies 2-3 lata
            po mnie do szkoly przyszedl rocznik mlodziezy, z ktora przestali sobie dawac
            rade. A my - starsi, tez sie ich balismy.
          • vharia Sabko 29.06.06, 18:21
            Masz poglady podobne do moich. Nie gloryfikuję klapsów, nie uważam, ze są
            swietne i należy je propagować. Ale widzę (i też nie bardzo rozumiem, jak można
            nie widzieć) różnicę pomiędzy klapsem a katowaniem. Nie brakuje natomiast w
            ostatnim czasie egzaltowanych wypowiedzi, ze kto raz dał klapsa, zrównał sie z
            dnem i katami z rodzaju tych, co to okaleczaja własne dzieci. Powiem więcej,
            denerwuja mnie takie komentarze. Jeśli dzieciak dostał od kogoś pojedynczego
            klapsa to ma to z katowaniem tyle wspólnego, co... rezygnacja z klapsów z
            bezstresowym wychowaniem.

            Wyłaczam z tego niemowleta, bo też sobie nie wyobrażam danie w pupę/po łapce (to
            widziałam kiedyś) dziecku 9 miesięcy.
            • marghe_72 Re: Sabko 29.06.06, 21:13
              vharia napisała:

              > Masz poglady podobne do moich. Nie gloryfikuję klapsów, nie uważam, ze są
              > swietne i należy je propagować. Ale widzę (i też nie bardzo rozumiem, jak
              można
              > nie widzieć) różnicę pomiędzy klapsem a katowaniem. Nie brakuje natomiast w
              > ostatnim czasie egzaltowanych wypowiedzi, ze kto raz dał klapsa, zrównał sie z
              > dnem i katami z rodzaju tych, co to okaleczaja własne dzieci. Powiem więcej,
              > denerwuja mnie takie komentarze. Jeśli dzieciak dostał od kogoś pojedynczego
              > klapsa to ma to z katowaniem tyle wspólnego, co... rezygnacja z klapsów z
              > bezstresowym wychowaniem.
              >
              > Wyłaczam z tego niemowleta, bo też sobie nie wyobrażam danie w pupę/po łapce
              (t
              > o
              > widziałam kiedyś) dziecku 9 miesięcy.


              mnie daleko do egzaltacji
              co nie zmienia faktu,ze uważam klapsy za jedną z gorszych "metod wychowawczych".
              Bo wynikają ze złości i bezsilności nas, rodziców.
              Bo są pójściem na łatwiznę.
              Bo sprawiaja, że dziecko zaczyna sie "ładnie" zachowywac ze strachu przed
              klapsem a nie dlatego, że dociera do Niego , że dane zachowanie jest
              niedopuszczalne..

              itp

              nikt nie twierdzi,ze klaps zawsze = katowaniae, ale może do tego zmierzać
              .. trudno tę granice jasno wytyczyć
              bo co będzie jak jeden, dwa czy trzy klaspy juz nie wystarczą, bo dziecko z
              wyzywającą mina powie "a mnie to wcale nie boli"?
              • vharia Re: Sabko 29.06.06, 22:17
                widzisz, rzecz wtym, ze WSZYSTKO co robimy moze, potencjalnie, z casem zmierzać
                w złym kierunki.
                Podniesiony głos- w stronę dzikich niekontrolowanych wrzasków
                ostra krytyka- w stronę wyzwisk
                wyprowadzanie do drugiego pomieszczenia- w stronę zamykania w komórce
                a łagodne tłumaczenia- w stronę pozwalania na wchodzenie rodzicom na głowę.
                Jestem za ocenianiem zjawisk takimi, jakimi SĄ- a nie jakimi nam się wydaje, ze
                potencjalnie mogą się staćsmile
                • marghe_72 Re: Sabko 29.06.06, 22:18
                  vharia napisała:

                  > widzisz, rzecz wtym, ze WSZYSTKO co robimy moze, potencjalnie, z casem
                  zmierzać
                  > w złym kierunki.
                  > Podniesiony głos- w stronę dzikich niekontrolowanych wrzasków
                  > ostra krytyka- w stronę wyzwisk
                  > wyprowadzanie do drugiego pomieszczenia- w stronę zamykania w komórce
                  > a łagodne tłumaczenia- w stronę pozwalania na wchodzenie rodzicom na głowę.
                  > Jestem za ocenianiem zjawisk takimi, jakimi SĄ- a nie jakimi nam się wydaje,
                  ze
                  > potencjalnie mogą się staćsmile


                  masz rację
                  tyle, że ja dodałam jeszcze coś niecos do tematy "klaps"
                  • vharia Re: Sabko 29.06.06, 22:31
                    z tamtą cześcią oczywiście nie polemizujęsmile
          • jacksparrow1 Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 18:47
            sabko, znalazlam pokrewna dusze.W koncu jest ktos kto mysli jak ja.
            pozdrawiam
            • sabko Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 20:05
              smile Da mnie to wogóe troszkę dziwne. Jakoś wsród mam które znam osobiście żadna
              nie ma tak radykanych pogądów na temat dawania kapsów ( a raczej nie dawania)
              jak prawie wszystkie mamy na tym forum. Nie wiem czy to taki zbieg okoiczności,
              czy może łatwiej pisać taki słowa jak "nigdy", "zawsze" wiedząć , że nigdy nikt
              z nich nas nie rozliczy. W świecie realnym, wśród znajmychch którzy widzą nasze
              zachowania na codzień jest to duzo trudniejsze.
              • scher Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 21:30
                sabko napisała:

                > czy może łatwiej pisać taki słowa jak "nigdy", "zawsze" wiedząć, że nigdy
                > nikt z nich nas nie rozliczy. W świecie realnym, wśród znajmych którzy
                > widzą nasze zachowania na co dzień jest to duzo trudniejsze.

                Wiesz, w Internecie jesteśmy nie tacy, jacy jesteśmy naprawdę, ale tacy, jacy
                chcielibyśmy być smile
                Mamy na forum bardzo chciałyby nie dawać klapsów wink

                Sz.
                • marghe_72 Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 21:31
                  scher napisał:

                  > sabko napisała:
                  >
                  > > czy może łatwiej pisać taki słowa jak "nigdy", "zawsze" wiedząć, że nigdy
                  > > nikt z nich nas nie rozliczy. W świecie realnym, wśród znajmych którzy
                  > > widzą nasze zachowania na co dzień jest to duzo trudniejsze.
                  >
                  > Wiesz, w Internecie jesteśmy nie tacy, jacy jesteśmy naprawdę, ale tacy, jacy
                  > chcielibyśmy być smile
                  > Mamy na forum bardzo chciałyby nie dawać klapsów wink
                  >
                  > Sz.


                  i to Ty mnie o pseudoanalizę oskarżałeś
                  he
                  • scher Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 21:43
                    marghe_72 napisała:

                    > i to Ty mnie o pseudoanalizę oskarżałeś

                    Moja psychoanaliza była żartobliwa smile

                    Sz.
                    • marghe_72 Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 21:55
                      scher napisał:

                      > marghe_72 napisała:
                      >
                      > > i to Ty mnie o pseudoanalizę oskarżałeś
                      >
                      > Moja psychoanaliza była żartobliwa smile
                      >
                      > Sz.


                      a ja dodałam
                      he

                      he
                • kubinka Re: o biciu raz jeszcze. 22.08.06, 17:07
                  dobre smile
              • jacksparrow1 Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 21:40
                No wlasnie.Albo to jest takie trendi ze nie dawanie klapsow - popatrz jestem
                lepsza/lepszy od ciebie.
                Tutaj ktos napisal takie zdanie - NIDGY nie uderzylam czlowieka i zierzaka.I tu
                nie uwierze.Bo nigdy rozciaga sie tez do wieku dzieciecego a dzieciak jak mu
                cos nie podpasi to sie odwinie.I tak jak klaps jest dla wielu laniem, tak to
                odwiniecie sie dzieciaka tak bardzo naturalne jesta przeciez uderzeniem drugiej
                osoby, czy nawet tego przemykajacego zwierzaka.Ktos gdzies pieknie
                powiedzial.NIGDY nie mow NIGDY.
                Naprawde teraz w tym swiecie gdzie przemoc kroluje na kazdym kroku ludzie
                popadaja w przesade i rownowaza zwyklego klapsa, zasluzonego przywolujacego do
                porzadku kiedy tlumaczenie i inne formy perswazji nie docieraja do dzieciaka, z
                katowaniem dziecka.Ale jak podasz przyklad ze w dawnych czasach za brak
                dyscypliny w szkole nauczyciel przylal linijka uczniowi po lapach to to
                katowanie.Ale jak uczniowie wrzucaja kubel na smieci nauczycielowi na glowe czy
                inne kwiatki o jakich sie czyta i slyszy - to nie jest to wina gowniarzy tylko
                nauczyciel do bani i minal sie z powolaniem.Bylam w szkole i robilam dowcipy
                nauczycielom.NIGDY nie byly to chamskie dowcipy.Byly to przemyslane dowcipy,
                czasem zlosliwe, ale inteligentnie zlosliwe.Nigdy chamskie i nie ponizaly
                drugiej osoby.Nauczyciel zawsze mial respekt.Jezeli nie jako belfer to jako
                osoba starsza.To kazdy z nas wyniosl z domu, a roznych kolegow i kolezanki
                mielismy - jedni lepski drudzy gorsi.Ale ta mlodziez to strach sie bac.
                jeszcze raz pozdrawiam
                • sabko Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 21:48
                  Zgadzam się w 100%. Sama bym lepiej tego nie ujęłasmile
    • wmk75 Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 14:50
      Wszyscy tu podnosicie wielkie larum jeśli ktoś napisze, że koleżanka czy
      sąsiadka dała klapsa dziecku. A tak na prawdę ile razy widziałyście w
      hipermarkecie czy parku czy na ulicy jak matka wlała dziecku i ile razy
      zwróciłyście jej uwagę, że tak nie może robić?
      Jak zwykle dużo gadania-mało robienia....
      ------------------
      Wioletta mama Tomka 2l. 7m-cy
      • gopio1 Re: o biciu raz jeszcze. 29.06.06, 15:12
        Nie wiem jak ty, ale ja widze zasadnicza roznice miedzy zwracaniem komus obcemu uwagi a
        dyskutowniu o problemie z osobami zainteresowanymi tematem.
        Jesli bijaca matka spytalaby mnie o zdanie - powiedzialbym co mysle. Jesli moja przyjaciolka czy
        znajoma bije dziecko, rozmawiam z nia o tym. Jesli ktos na forum zadaje w tej kwestii pytanie -
        odpowiadam.
        Ale jesli obca kobieta daje klapsa dziecku, to sie nie wtracam. Po pierwsze dlatego ze uznalaby to za
        atak, po drugie - jest w zlosci, wiec nie dotra do niej nawet najbardziej racjonalne argumenty, po
        trzecie - wychowanie bez bicia powinno byc swiadomym wyborem, a nie narzuconym przez
        przypadkowego przechodnia. Ja osobiscie nie znosze jak ktos obcy na ulicy zwraca mi uwage dotyczaca
        moich dzieci i moich metod wychowania - np. ze taki wiatr, a dziecko bez czapki, albo ze dziecko sie
        nie slucha, wiec moze je zabierze, albo jak przechodze przez ulice to dziecko powinnam trzymac za
        reke i stek innych. Nie lubie tego i wzdrygam sie za kazdym razem. Nawet jesli te rady sa podyktowane
        zyczliwoscia, wkurzaja mnie. Dlatego zakladam, ze zwrocenie uwagi obcej kobiecie, ze zle robi dajac
        klapsa swojemu maluchowi zawsze bedzie przez nia zle odebrane. Jeszcze bardziej ja wkurzy i moze
        sie to odbic na jej dziecku. A takiej niedzwiedziej przyslugi nie chcialabym nikomu zafundowac.
    • kubinka Re: o biciu raz jeszcze. 22.08.06, 17:06
      ewelinka76 napisała:

      > Cześć . Chciałabym prosić o radę. Mam 2 dzieci, 2 letnią córkę i półrocznego
      sy
      > na, dzisiaj spotkałam dawno niewidzianą koleżankę z jej półtoraroczną
      córeczką.
      > Gdy mała zaczęła rozrabiać koleżanka zagroziła jej klapsem. Na moje
      zdziwione
      > spojrzenio zareagowała tłumaczeniem , że Karolcia jest bardzo niegrzeczna i w
      s
      > umie od około 9 miesiąca życia dostaje klapsa lub kilka klapsów. Widziałam że
      m
      > ała ogólnie jest bardzo żywa, pogodna i radosna, nie sądzę aby była ciągle
      bita
      > . Próbowałam wyrazić swoją opinię, że może to nie najlepsza metoda
      wychowawcza
      > ale koleżanka jest bardzo pewna swoich racji i dowodziła że klapsy zdarzają
      się
      > rzadko, gdy nic innego nie skutkuje. Jak mogłabym zmienić sytuację małej, bo
      p
      > ewnie od czasu do czasu się będziemy widywać. Przypuszczam że koleżanka ma
      dość
      > bycia w domu z dzieckiem a nie może znaleźć pracy.


      Ja
      również nie rozumiem jak takie małe dziecko można określić jako "niegrzeczne"-
      jednak ogólnie rzecz biorąc nie popadajmy w przesadę.Pomiedzy klapsem a biciem
      jest różnica. Nie musimy rozumieć cudzych poglądów ale powinniśmy je szanowac.
      Każdy ma do nich prawo. Jeśli jak sama mówisz dziecku nie dzieje się krzywda-
      to owszem możesz przedstawić kolezance swój punkt widzenia i spróbować ją
      przekonać do swoich poglądów, ale nie możesz ich narzucać. Gdybyś uznała, że
      dziecko jest krzywdzone-wtedy powinnaś interweniować, ale dopóki tak nie jest (
      i miejmy nadzieję nie będzie) uszanuj poglądy koleżanki. Tak naprawdę nie wiesz
      które z waszych dzieci w efekcie będzie szczęsliwszym, lepiej wychowanym
      człowiekiem. Wszyscy mamy możliwośc podziwiania na ulicy wielu bezstresowo
      wychowywanych a niewychowanych dzieci-przesada w druga stronę też nie przynosi
      dobrych rezultatów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka