20.08.06, 20:39
Wiadomo,że dzieci nagradzamy za właściwe zachowania, ale za niewłaściwe karamy. W jaki sposób karacie swoje pociechy??? Ja pamiętając swoje dzieciństwo przeżywam konsternację. Jak karać,żeby robić to właściwie!
Pomijam zupełnie kary cielesne!
Obserwuj wątek
    • agnes123 Re: Kary!? 20.08.06, 20:50
      Zabroń czegoś-co naprawdę lubi - na czym dziecku zależy..np;oglądania
      bajek,wyjścia na dwór,gry na komputerze ...
      • waldia Re: Kary!? 20.08.06, 20:55
        Zastanawiam się czy mój mąż dobrze robi za karę zabiera malemu syn 3-latka jakąś zabawke, akiedy jest grzeczny to mu ja oddaje. Zastanawia mnie czy to właściwe postępowanie.
        • jola_ep Re: Kary!? 20.08.06, 21:15
          > Zastanawiam się czy mój mąż dobrze robi za karę zabiera malemu syn 3-latka jaką
          > ś zabawke, akiedy jest grzeczny to mu ja oddaje. Zastanawia mnie czy to właściw
          > e postępowanie.

          Jak dla mnie za mało danych. Dlaczego zabrał zabawkę? Co synek z nią robił? Za co ta kara? Co to znaczy "grzeczny"?

          Moje młodsze dziecko ma już prawie 7 lat i choć intensywnie myślę, nie jestem w stanie sobie przypomnieć, jakie stosowałam kary jak miał 3 lata ... w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Owszem : niosłam na rękach małego po tym, jak mi przebiegł przez ulicę (ale fakt, była pusta, jednak zazwyczaj przebywamy w dużym mieście i nie chciałam ryzykować). W innej sytuacji synek uznałby to za nagrodę (a wtedy była to dla niego kara - cofnięcie w rozwoju i utrata samodzielności, ale krótka, mieliśmy blisko do domu, a synek przekonywał, że już będzie przechodził ze mną - słowa dotrzymał). Pamiętam jeszcze jak kazałam mu chodzić w dziurawej skarpetce po tym, jak wyciął dziurę (nie pierwszą) - ale tu skuteczniejsze okazało się dostarczenie ubrań, które mógł ciąć. Starszą córkę w wieku 3 lat karałam nieoglądaniem dobranocki dopóki nie posprząta (oczywiście z moją pomocą). Ale przy synku wpadłam na pomysł, aby sprzątanie zamienić w zabawę i to okazało się dużo lepsze od jakiś tam kar.
          Jak synek za bardzo rozrabiał (był pobudzony, zdenerwowany) to kazałam mu siedzieć w kąciku (mało bodźców) aż się uspokoi. Ale choć niektórzy zalecają to jako karę - u nas nią nie była. Mój mały lubił ten kącik, a ja byłam przy nim... Parę minut i większa złość mu przechodziła i dało się z nim pogadać.
          A czasem zamiast karać kładłam małego spać, choć teoretycznie pora była nieco za wczesna.
          Albo wracałam wyjątkowo późno do domu z pracy i widząc moja rozbrykaną dwójkę zamiast z nimi walczyć zarządzałam wyjście na plac zabaw (choć byłam zmęczona). A po wyszaleniu mogłam się już z nim dogadać.

          Tak więc różnie to bywa i długo pisać. Wszystko zależy od danej sytuacji. Myślę, że rozmyślanie o karach to spojrzenie z niewłaściwej strony.

          Pozdrawiam
          Jola
    • kalosze2 Re: Kary!? 20.08.06, 22:30
      No właśnie!
      Już od dłuższego czasu noszę się z zamiarem zadania takiego pytania.
      Mój 7- latek pozwala sobie dosyć często na przemoc wobec swojej siostry, 4-
      latki. Najczęściej ją popycha, czasem uderza, a za każdym razem mówi, że "nie
      chciał", albo "go wnerwiła", i odbębnia to swoje "przepraszam" i myśli, że to
      załatwia sprawę. Mam już tego naprawdę dosyć!!!

      Jakiś czas temu stwierdziłam, że nie ma co dawac klapsów, no bo... no bo bez
      sensu. Starałam się nie robić bóg-wie-czego z tych dziecięcych utarczek, żeby
      nie urastały do nie wiadomo jakiej rangi (wiadomo- dzieci się zawsze "tłuką"),
      tłumaczyć, ogłaszać, że "się gniewam", albo że "jest mi przykro", i "jakbyś się
      czuł, gdybyś" itp, jak w poradnikach: pocieszać ofiarę- ignorować sprawcę,
      ale...to wszystko jest NIESKUTECZNE! Kilka razy dziennie młoda przylatuje z
      płaczem, że ją popchnął, że uderzył, że wyrwał jej coś z ręki, że wrzeszczał
      jej do ucha itp. A jest dosyć drobna i naprawdę mi `żal dziecka sad((

      Dziś znowu była akcja- młoda we łzach, ten patrzy spode łba...wyciągnęłam go z
      pokoju, zapakowałam do łazienki i zapowiedziałam, że to się musi skończyć, że
      mam dość, i że za każdą krzywdę wyrządzoną siostrze będzie miał taką karę- 10
      minut siedzenia w łazience.
      Zaczął płakać, potem wrzeszczeć, i wykrzykiwać, że nie chce, i w ogóle świrować.
      Po jakichś 15 minutach przypomniał sobie, że ma sprawe z dziadkiem, wyszedł z
      łazienki i jakby nigdy nic zabrał się do czegoś tam, co miał robić. Potem
      owszem, przeprosił "za zachowanie i niegrzeczność", ale emocje opadły, zrobił
      to beznamiętnie i ja naprawde nie wiem, czy on sobie sprawę w ogóle
      przemyślał...

      No i jestem w kropce. Czy dalej "zagłaskiwać" sytuację, tłumaczyć, godzić ich i
      roztrząsać konflikty w nieskończoność, czy zacząć konsekwentnie egzekwować
      kary, np. właśnie zamykaniem w łazience??

      Młody jak z nim rozmawiam zawsze mówi "bo nie mogłem się opanować", albo
      płacze, że jest głupi, że mu sie nic nie udaje, że zawsze będzie taki...
      Rzeczywiście, działa zawsze w silnych emocjach i trudno mu sie uspokoić. A
      młoda tez często go prowokuje- zabiera mu albo chowa zabawki. Ale przecież nie
      mogę pozwolić na te agresywne odruchy!!?
      Czy może to jest jakaś "norma" i choćby nie wiem co, nie wyeliminuję całkiem
      takich reakcji?? Mam czekać, aż z tego wyrosną???????

      Chętnie poznam Wasze zdanie. Pozdrawiam.

      No i co ja mam zrobić?
      • verdana Re: Kary!? 20.08.06, 23:39
        Ja miałam dokładnie taka samą róznicę wieku i u mnie drobna córeczka,
        wyglądająca wówczas jak aniołek, sama często prowokowała sytuację, w której
        siedmiolatek "wychodził z siebie" a ona obrywała. Nie da się ukryć - choć lać
        zaczynał on, wina była co najmniej "po środku", jeśli nawet nie "z przechyłem"
        na słodką dziewczyneczkę.
        Zaobserwuj, proszę, kiedy Twój synek nie wytrzymuje. Moze bowiem słodkie
        dziewczątko robić coś takiego, że małemu bądź co bądź dziecku wytrzymać trudno.
        I stając zawsze po jej stronie wzmagasz i agresję,i pozwalasz, aby córka Tobą
        manipulowała. Bo nie da się ukryć - ona za każde uderzenie i za każda skargę na
        brata dostaje niemałą nagrodę - Twoja uwagę i Twój gniew na drugie dziecko. Ona
        dostaje miłość, brat karę. On musi przepraszać, ona - jesli go sprowokowała -
        nie musi. Piszesz, że go prowokuje - powinna zostać ukarana tak samo. Powinni
        przeprosić się nawzajem. Wina lezy po obu stronach, agresja to nie tylko bicie.
        W przypadku cięzkiej prowokacji, nie ukrywam - zamiast karać dziecko
        powiedziałabym "sama sobie jesteś winna".
        Nie wierzę w pary "aniolek" i "diabełek". Przypomina mi się słynna odpowiedż
        dana matce, która próbowała rozwikłać przyczyny bójki "wszystko się zaczęło od
        tego, ze on mi oddał".
        Ja bym zrezygnowała na pewien czas z kar, na rzecz bardziej drobiazgowego
        analizowania, co się właściwie dzieje i co tak bardzo wyprowadza Twojego synka
        z równowagi. Nie da się ukryć - on jest także ofiarą. I córeczce należy
        powiedzieć, czego robić nie powinna (zabierać zabawek, którym syn się bawi,
        mówić mu "ty głupku", demonstracyjnie oblizywać się (przyczyna najkrwawszej
        bójki w moim domu).
        No i odwagi. Moi mają 23 i 20 lat, a jeszcze zdarza się bojka. A moja
        przyjaciółka wspomina jak pobiła się z bratem o przyczyny stanu wojennego -
        oboje byli po trzydziestce...
        • judytak Re: Kary!? 21.08.06, 06:58
          verdana napisała:

          > Moze bowiem słodkie
          > dziewczątko robić coś takiego, że małemu bądź co bądź dziecku wytrzymać trudno

          o tak :o)
          to ulubiony zwyczaj słodkich dziewczyneczek :o))))
          ja tak robiłam moja córka tak robi - nawet z młodszym bratem, niekoniecznie ze
          starszym...

          pozdrawiam
          Judyta
          • jola_ep Re: Kary!? 21.08.06, 08:56
            > o tak :o)
            > to ulubiony zwyczaj słodkich dziewczyneczek :o))))
            > ja tak robiłam moja córka tak robi - nawet z młodszym bratem, niekoniecznie
            ze
            > starszym...

            Moja starsza radośnie i sprytnie prowokuje małego - najczęściej jak jej się
            akurat nudzi. Postronnemu obserwatorowi (np. babci) wydaje się, że to chłopak
            wszczyna bójki.

            Pozdrawiam
            Jola
        • scher Re: Kary!? 21.08.06, 16:27
          verdana napisała:

          > Zaobserwuj, proszę, kiedy Twój synek nie wytrzymuje. Moze bowiem słodkie
          > dziewczątko robić coś takiego, że małemu bądź co bądź dziecku wytrzymać
          > trudno. I stając zawsze po jej stronie wzmagasz i agresję,i pozwalasz, aby
          > córka Tobą manipulowała.

          Słuszne uwagi.

          Sz.
      • mkostki Re: Kary!? 23.08.06, 00:49
        Przeczytaj książkę"Rodzeństwo bez rywalizacji", sądzę, że ci pomoże. A tak na
        szybko - zaproponuj synowi jakiś akceptowalny sposób wyrażania emocji, gdy go
        siostra "wnerwi". Może to byc rysowanie złości czy coś w tym stylu -
        znajdźcoś,co pasuje dziecku. A więcej rad znajdzieszw książce. Jest świetna.
        Pozdrawiami trzymam kciuki.
        Magda
    • acorns Re: Kary!? 20.08.06, 23:47
      Kary wobec Mlodej to brak ochrony przed konsekwencjami swoich działań plus moja
      złośliwość mniejsza lub większa. Na przykład jak robiła chlew w kuchni i nie
      chciała sprzątać, ja pod jej nieobecność zaprosiłem kumpli na pizzę i piwo i
      usiedliśmy w jej pokoju i zrobiliśmy jej tam chlew iteż odmówiłem sprzątania
      informując jednocześńie, że jesteśmy na takich samych prawach i jeśłi ona tak
      postępuje, to ja też mogę.

      A inne przykłady opisałem tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=32706417&a=33133900
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=32706417&a=33148081
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=32706417&a=33161051
    • judytak Re: Kary!? 21.08.06, 07:06
      przede wszystki kara ma jakikolwiek sens, jeśli nastepuje od razu, i jesli w
      jakiś logiczny sposób jest związany z przewinieniem (co często
      nazywamy "konsekwencją"), bo wtedy dziecko, nawet małe, nie ma wątpliwości, co -
      za co :o)
      no i: kara dopiero po upomnieniu, kilkakrotnej prośbie, ostrzeżeniu

      czyli: jak z premedytacją wylewa soczek, to ma wytrzeć, i nowego nie dostanie,
      jak przeszkadza dzieciom na placu zabaw, to idziemy do domu, jak nie wrzuca na
      noc zabawki do kosza, to mama sprzątnie i schowa, itp.itd., każdy według
      swojego gustu, pomysłowości i według tego, co akurat jest "na tapecie"...

      pozdrawiam
      Judyta
      • jola_ep Re: Kary!? 21.08.06, 09:04
        > czyli: jak z premedytacją wylewa soczek, to ma wytrzeć, i nowego nie
        dostanie,
        > jak przeszkadza dzieciom na placu zabaw, to idziemy do domu,

        Ja tego nawet do kar nie zaliczyłam wink
        I rzeczywiście wiele zależy od naszej pomysłowości, wieku dziecka, jego i
        naszej osobości.

        Teraz na wakacjach obserwuję jak moje dzieciaki "wychowują" swojego 4-letniego
        kuzyna. Jak chłopak powie coś brzydkiego, zacznie wrzeszczeć "dawaj mi ten
        klocek" itp. to starsza (11 lat) bierze go pod paszki i wynosi z pokoju.
        Konsekwentnie i spokojnie. Albo prztytula wink Efekt jest - od dłuższego czasu
        nie słyszałam "brzydkich" wyrazów, a wczoraj i dzisiaj bardzo zgodnie bawili
        się Lego smile

        Pozdrawiam
        Jola
        • judytak Re: Kary!? 21.08.06, 11:00
          jola_ep napisała:

          > Ja tego nawet do kar nie zaliczyłam wink

          ja też nie...
          bo ja tez z tych, co wolą mówić "ja tam żadnych kar nie stosuję" ;o)

          ale na użytek tych, co lubią wiedzieć, że "stosują kary", można tak nazwać, no
          nie?

          pozdrawiam
          Judyta
    • jula55 Re: Kary!? 21.08.06, 14:47
      Jest mnostwo mozliwosci karania dzieci - granice wyznacza tutaj w zasadzie tylko
      pomyslowosc i inwencja tworcza rodzicow. Ja oprocz popularnego ponoszenia
      konsekwencji okreslonych dzialan przez dziecko(zdarzylo sie, ze starszy syn nie
      pojechal na zimowisko, bo musial nadrabiac w domu szkolne zaleglosci) dosc
      czesto stosowalam tez np. zakaz gry na komputerze/zabaw na podworku/jedzenia
      slodyczy/oglasdania TV/czytania ksiazek (w zaleznosci od tego, co sprawia
      dziecku najwieksza przyjemnosc).

      A co do kar cielesnych, to moim zdaniem nieslusznie je pomijasz. Sa doskonala
      forma natychmiastowego dyscyplinowania i uspokojenia rozhisteryzowanego dziecko,
      przy czym nie polecam ich stosowania w przypadku mlodszych dzieci i (co bardzo
      wazne!) nie nalezy bic reka, zeby pozniej reka rodzica nie kojarzyla sie dziecku
      zle i zeby nie uchylalo sie, kiedy np. bedziesz chciala je poglaskac.
      • mangolda Re: Kary!? 21.08.06, 14:55
        Najlepsza kara dla malego dziecka to nie reagować na jego histerie. Wtedy samo
        sie uspokoi. Co do kar cielesnych to nasz Tato używal pasa.
      • kalosze2 Re: Kary!? 21.08.06, 16:11
        Nie bić ręką? No bez przesady!! Więc czym?
        Dziecku nie powinno kojarzyć się głaskanie z klapsem, chyba, że głaszcze sie je
        wyłącznie po pupie, z zagniewaną miną i po jakiejś "akcji"...
        • kalosze2 Re: Kary!? 21.08.06, 16:33
          Dziewczyny, dzięki za wypowiedzi, Verdana, masz dużo racji, niemniej...

          Rozmawiałam z młodym dzisiaj, korzystając z chwilowej nieobecności córki. I co
          się dowiedziałam?
          Syn z lekkim zażenowaniem, ale też i z satysfakcją (!) wyznał, że tak naprawdę
          to on zaczyna prawie wszystkie bitki. Owszem, młoda czasem prowokuje zabierając
          mu coś, albo burząc budowle, ale to jest rzadko. Więc jednak jest tym
          nieszczęsnym "diabełkiem".
          Rzecz w tym, że nie zlikwiduję przyczyny konfliktów, bo sie nie da. (zawsze
          chodzi o zabawki, oraz: kto powinien siedzieć z prawej, a kto z lewej, kto
          pierwszy myje zęby, a kto drugi wchodzi do wanny, kto ma niebieski talerz, a kto
          biały, kto ma prawo do zabawki- czy właściciel, czy ten, kto pierwszy wziął z
          półki...lista jest nieskończona) Nie chcę i nie będę uczestniczyć w ich zabawach
          i rozstrzygać kłótni, oni sami mają się tego nauczyć!! Dla młodego siłowe
          załatwienie sprawy jest niestety najbardziej skuteczne i satysfakcjonujące i
          przede wszystkim przyzwyczaił się do tego. (problem zazdrości o młodszą siostrę
          ciągnie się już 4- ty rok)
          Czuję, że muszę zadziałać konkretnie, żeby to poczuł. Wstrząsowo, żeby zaczął
          nad tym w ogóle myśleć!
          A warunki mieszkaniowe są takie, że dzieci są nieustannie skazane na swoje
          towarzystwo.

          A tak w ogóle, to czasem mam wrażenie, że obydwoje wpisali się już w role, każde
          ugrywa swoje korzyści i liczy się ze stratami. Robią takie mega- awantury, żeby
          się coś działo, a ofiarą to jestem JA! sad((((
          • verdana Re: Kary!? 21.08.06, 17:13
            Ty! To szczera prawda.
            Ja przyznam szczerze - po prostu pozwalałam się bić, z tym, ze reguły bicia
            były bardzo starannie wyznaczone - żadne używanie przedmiotów, bez drapania i
            gryzienia, zakończenie bojki musi się odbyc w momencie, gdy jedna ze stron o to
            poprosi. Po czym zamykałam drzwi i prosiłam, zeby mnie zawiadomic, o ile bedzie
            się musiał odbyc czyjś pogrzeb. Nigdy sobie krzywdy nie zrobili, a bójki byly
            stosunkowo rzadkie.
            Ale - nawet dwa ale. Po pierwsze moje dzieci się biły, a nie było tak, że jedno
            dziecko było bite. To raz. Po drugie jestem gorącą zwolenniczką tezy, ze nie
            należy pozwalać na zachowanie, które dla nas jest niedopuszczalne, choćby inni
            uwazali je za zupełnie normalne.
            U mnie warunki mieszkaniowe tez były (i są) fatalne. Jednak w pewnym
            zorientowałam się, ze wiekszość kłótni i bitew wynika z tego, ze dzieci nie
            mają swojego terytorium, swoich i tylko swoich rzeczy (tak właśnie, jak w
            sporze, czyja jest zabawka). Podzielilam 12 m. pokoj z jednym oknem na dwa
            (ściana nie dochodzi do okna, zeby je można było otworzyć). Uzyskałam dwa
            przedziały kolejowe o powierzchni 5 i 7 m. Teoretycznie koszmar. Ale dzieci
            przestały się prawie bić, w ciagu dwóch tygodni ich kontakty zmieniły się
            zupełnie, starszy stracił władzę nad "powierzchnią" ( na hasło "sprzatajcie",
            jak dowiedziałam się po latach on lezał i wskazywal córce co sprzatnąć), nad
            jej rzeczami, a ona np. nie przeszkadzała mu czytać zadajac idiotyczne pytania.
            No i polecam jeszcze jedno na braterska przyjaźń. Ukaranie obu dzieci
            jednoczesnie i tak samo, przynajmniej w przypadku moich, powodowalo, ze zgodnie
            szli do siebie narzekać na wredna matkę. I to ich bardzo jednoczyło.
            • judytak Re: Kary!? 24.08.06, 07:18
              verdana napisała:

              > No i polecam jeszcze jedno na braterska przyjaźń. Ukaranie obu dzieci
              > jednoczesnie i tak samo,

              to jest właśnie to, co ja stosuję :o)
              moje dzieci wiedzą, że mnie_nie_interesuje, kto zaczął, mnie_nie_interesuje,
              jaki powód awantury, jeśli zachowanie (bójka, kłótnia, czy zabawa - nie mnie
              rostrzygać, zresztą granice są płynne, więc rozróżnienie jest niemożliwe...)
              przekroczy granice (jest za głośno, powoduje niszczenie sprzętów), to "mama
              wkracza i rozstawia dzieci po kątach" (nie dosłownie, ale wyznacza, kto, co ma
              robić, jest stanowcza, i głucha na tłumaczenia, że to nie ja, bo to on...)

              natomiast z mieszkaniem dzieci w jednym pokoju nigdy nie wiązały się u mnie
              dodatkowe problemy
              zabawki u nas z założenia są wspólne, do "osobistego majątku" zaliczają się
              raczej farby, kredki, zeszyty, naklejki, itp., które każde dziecko trzyma
              zamknięte w biurku, ewentualnie wystawione na biurku (biurko u nas ma już
              trzylatek...), i wiadomo, że co na cudzym biurku, to zakazane, a o to, co
              zostawiasz na środku pokoju, nie możesz mieć pretensji...

              zresztą, u nas dziecko, które aktualnie się nudzi, nie molestuje rodzeństwa,
              tylko rodziców...

              pozdrawiam
              Judyta
              • scher Re: Kary!? 24.08.06, 07:25
                judytak napisała:

                > moje dzieci wiedzą, że mnie_nie_interesuje, kto zaczął, mnie_nie_interesuje,
                > jaki powód awantury, jeśli zachowanie (bójka, kłótnia, czy zabawa - nie mnie
                > rostrzygać, zresztą granice są płynne, więc rozróżnienie jest niemożliwe...)
                > przekroczy granice (jest za głośno, powoduje niszczenie sprzętów), to "mama
                > wkracza i rozstawia dzieci po kątach" (nie dosłownie, ale wyznacza, kto, co
                > ma robić, jest stanowcza, i głucha na tłumaczenia, że to nie ja, bo to on...)

                Nie, ja robię jednak inaczej. Próbuję pomóc dzieciom dojść do istoty konfliktu,
                ustalić i napiętnować zachowanie winnego (lub winnych jeżeli część winy leży po
                każdej ze stron). Dopiero gdy to nie jest całkiem możliwe, oznajmiam to
                dzieciom i komunikuję, że niezależnie od przyczyn i winy muszą teraz od siebie
                odpocząć. I rozstawiam po pokojach albo kątach.

                Sz.
                • judytak Re: Kary!? 25.08.06, 07:44
                  kilka lat doświadczenia pokazało mi, że oprócz sytuacji absolutnie jasnych, z
                  reguły, "dochodzenie" daje tak słabe i wątpliwe efekty, że nie ma sensu...
                  zresztą, ja ufam, że dzieci dokładnie wiedzą, co, kto, na ile, i to mi
                  wystarczy, ja nie muszę koniecznie ;o)

                  (żeby było jasne: jeśli, wyjątkowo, chodzi o coś "większego kalibru", to ja też
                  przeprowadzam sprawę do końca, ale nie w przypadku codziennych drobnostek...)

                  pozdrawiam
                  Judyta
          • cyborgus Re: Kary!? 25.08.06, 06:20
            kalosze 2- skoro wiekszosc tych klotni jest o to kto pierwszy sie kapie, jaki
            talerze, itp - to moze trzeba ustalic grafik dla dzieci w tych spornych
            sprawach? w ten sposob wszystko bedzie ustalone ,,, przejrzyste, kazdy bedzie
            wiedzial, kiedy jego kolej, i nie bedzie miejsca na zadne przepychanki i walki.
      • verdana Re: Kary!? 21.08.06, 18:15
        Czyli lej pasem duże dziecko? Żeby się dziecku dobrze kojarzyć?
        Musi się czesto lać dziecko, jesli sie uchyla, gdy mamusia próbuje poglaskać.
        Nie wiem czy więcej tu głupoty czy sadyzmu.
        • jula55 Re: Kary!? 21.08.06, 20:36
          > Czyli lej pasem duże dziecko?

          Nie. Zle napisalam. Chcialam napisac, ze nie zalecam bic nastolatkow, a nie
          mlodszych dzieci.

          > Żeby się dziecku dobrze kojarzyć?

          Nie. Zeby wiedzialo, ze pewne zachowania nie beda akceptowane i zeby nauczyc je
          szacunku do rodzicow. Zeby je jak najlepiej wychowac. Zakladam, ze nie ma tu
          sadystow i kazdy rodzic na takim forum wychowanie chce dla dziecka jak najlepiej.


          > Musi się czesto lać dziecko, jesli sie uchyla, gdy mamusia próbuje poglaskać.
          > Nie wiem czy więcej tu głupoty czy sadyzmu.

          Ty chyba nie wiesz, co to jest sadyzm. Zareczam ci, ze mozna dziecku z miloscia
          sprawic lanie i nie ma to nic wspolnego z sadyzmem.
          • jola_ep Re: Kary!? 21.08.06, 21:10
            > Chcialam napisac, ze nie zalecam bic nastolatkow

            Bo oddadzą?

            > Nie. Zeby wiedzialo, ze pewne zachowania nie beda akceptowane i zeby nauczyc
            je
            > szacunku do rodzicow. Zeby je jak najlepiej wychowac.

            Ale wychowywać trzeba umieć, a nie iść na łatwiznę.
            Tylko po co się męczyć, jak można wlać? sad

            > Zareczam ci, ze mozna dziecku z miloscia
            > sprawic lanie i nie ma to nic wspolnego z sadyzmem.

            Jak dla mnie lanie i miłość wzajemnie się wykluczają.
            Mogę zrozumieć klaps, ale lanie - szczególnie "na spokojnie" - to dla mnie
            sadyzm.

            Pozdrawiam
            Jola
          • kalosze2 Re: Kary!? 21.08.06, 21:15
            Tak, masz rację. I tak samo można z miłością sprawić dziecku lanie, jak zrobić
            mizerię z pomidorów. Powodzenia.
          • nangaparbat3 Re: Kary!? 21.08.06, 21:36
            > Ty chyba nie wiesz, co to jest sadyzm. Zareczam ci, ze mozna dziecku z
            miloscia
            > sprawic lanie i nie ma to nic wspolnego z sadyzmem.

            Sprawilam mojej córce dwa lania, i choc ja kocham nad zycie, nie mam cienia
            wątpliwości, że lalam z wscieklością.
            acha: ręką. Jakoś jej sie źle nie skojarzyło.

            Co do sprawiania lania z milością - toz top własnie sadyzm w najczystszej
            postaci.
          • kubinka Re: Kary!? 22.08.06, 16:22
            jula55 napisała:

            > > Czyli lej pasem duże dziecko?
            >
            > Nie. Zle napisalam. Chcialam napisac, ze nie zalecam bic nastolatkow, a nie
            > mlodszych dzieci.
            >
            > > Żeby się dziecku dobrze kojarzyć?
            >
            > Nie. Zeby wiedzialo, ze pewne zachowania nie beda akceptowane i zeby nauczyc
            je
            > szacunku do rodzicow. Zeby je jak najlepiej wychowac. Zakladam, ze nie ma tu
            > sadystow i kazdy rodzic na takim forum wychowanie chce dla dziecka jak
            najlepie
            > j.
            >
            >
            > > Musi się czesto lać dziecko, jesli sie uchyla, gdy mamusia próbuje poglas
            > kać.
            > > Nie wiem czy więcej tu głupoty czy sadyzmu.
            >
            > Ty chyba nie wiesz, co to jest sadyzm. Zareczam ci, ze mozna dziecku z
            miloscia
            > sprawic lanie i nie ma to nic wspolnego z sadyzmem.


            Szacunku dla rodziców uczysię miłościa a nie biciem! Jak moze Ciebie szanować
            ktoś kogo Ty nie szanujesz? Bijąc -nie szanujesz!!!Bite dziecko-słucha bo się
            boi-to nie jest szacunek!
      • kubinka Re: Kary!? 22.08.06, 16:19
        jula55 napisała:

        > Jest mnostwo mozliwosci karania dzieci - granice wyznacza tutaj w zasadzie
        tylk
        > o
        > pomyslowosc i inwencja tworcza rodzicow. Ja oprocz popularnego ponoszenia
        > konsekwencji okreslonych dzialan przez dziecko(zdarzylo sie, ze starszy syn
        nie
        > pojechal na zimowisko, bo musial nadrabiac w domu szkolne zaleglosci) dosc
        > czesto stosowalam tez np. zakaz gry na komputerze/zabaw na podworku/jedzenia
        > slodyczy/oglasdania TV/czytania ksiazek (w zaleznosci od tego, co sprawia
        > dziecku najwieksza przyjemnosc).
        >
        > A co do kar cielesnych, to moim zdaniem nieslusznie je pomijasz. Sa doskonala
        > forma natychmiastowego dyscyplinowania i uspokojenia rozhisteryzowanego
        dziecko
        > ,
        > przy czym nie polecam ich stosowania w przypadku mlodszych dzieci i (co bardzo
        > wazne!) nie nalezy bic reka, zeby pozniej reka rodzica nie kojarzyla sie
        dzieck
        > u
        > zle i zeby nie uchylalo sie, kiedy np. bedziesz chciala je poglaskac.






        Ten post wygląda jak instrukcja sadysty!
        Jesli dziecku ręka rodzica kojarzy się z biciej to jak czesto je lejesz???
        Czym je proponujesz bić????
        Czy zdajesz sobie sprawę, ze karycielesne są przstepstwem? I że bicie innego
        człowieka ( dziecko też nim jest) niszczy jego szacunek dla siebie i wiare w
        siebie?
        Dzieci to nie przedmiot tresury!!
        Bicie o jakim piszesz świadczy o braku umiejętności wychowawczych!
        • verdana szacunek? 22.08.06, 16:40
          szacunku dla rodziców?
          Lane pasem dziecko ma zero szacunku dla rodziców - ma szacunek dla pasa,
          przemocy i siły fizycznej.
          Tylko ktoś, kogo dzieci nie moga szanować za żadne inne cechy może wziąć pas
          żeby wymusić - nie szacunek oczywiście, ale zachowania udające szacunek. Ze
          strachu.
          Rodzic lejacy dziecko dostanie dokładnie taka sama porcję szacunku, jak władca
          totalitarnego państwa. Póki władca jest silniejszy moze wierzyć nawet, ze
          poddani go szanują i kochają. Bo boja sie powiedzieć co naprawdę myslą. Ale
          niech tylko wladca okaże słabość - wtedy na wierzch wyjdzie cała nienawiść
          tych, nad którymi się znęcał.
          No i z mojego doświadczenia wynika, ze sa tylko dwa powody dania lania na
          zimno. Pierwsza to bezdenna nieudolność wychowawcza+lenistwo rodziców. Druga,
          to żądza wladzy. Rodzice lubia bić dziecko, bo jest jedyna osoba, od wtedy
          ktorej sa silniejsi, mogą z nią robić co chcą. Biją, bo lubią pokazywać "kto tu
          rzadzi".
          I tyle. W bicie z miłością nie wierzę. Jakoś tez nikt już nie wierzy w bicie z
          miłosci żony.
          • kubinka Re: szacunek? 23.08.06, 00:35
            verdana napisała:

            > Ano właśnie.Plus-róznica między klapsem a laniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka