Dodaj do ulubionych

nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista

02.09.06, 13:43
Dzisiejsza historia z placu zabaw: mój 21 miesieczny synek za nic nie chciał
zejsc z hustawki. Jest ich w sumie 2 a ilosc chętnich dzieci duza. Po mojej
kolejnej próbie wysadzenia dziecka i jego oporze widziałam jak czekajaca w
kolejce mama ze swoim nieco wiekszym synkiem coraz bardziej była
niezadowolona. Kiedy zwolniła sie huśtawka obok i ta Pani wsadziła tam swoje
dziecko po chwili ostentacyjnie wyjmujac go z hustawki powiedziała: chodzmy
nie bądz taki aspołeczny i egoistyczny... szczęka mi opadła bo wiedziałam ze
slowa te skierowane były do nas. Czy uwazacie, ze powinnam na siłę wyciagac
dziecko, nie zwazajac na jego opór i płacz? Jak sądzicie? może to nie wielka
sprawa ale niesmak został.........
Pozdrawiam
asia
Obserwuj wątek
    • a_weasley Uważasz, że nie miała racji? 02.09.06, 14:11
      krestto napisała:

      > Dzisiejsza historia z placu zabaw: mój 21 miesieczny synek za nic nie chciał
      > zejsc z hustawki. Jest ich w sumie 2 a ilosc chętnich dzieci duza. Po mojej
      > kolejnej próbie wysadzenia dziecka

      Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem.
      Dziecko się huśtało, inne dzieci czekały. Ty kazałaś mu zejść z huśtawki, a
      dziecko nie słuchało i bujało się dalej?

      > kolejce mama ze swoim nieco wiekszym synkiem coraz bardziej była
      > niezadowolona.

      Zaprawdę trudno się dziwić.

      Kiedy zwolniła sie huśtawka obok i ta Pani wsadziła tam swoje
      > dziecko po chwili ostentacyjnie wyjmujac go z hustawki powiedziała: chodzmy
      > nie bądz taki aspołeczny i egoistyczny... szczęka mi opadła bo wiedziałam ze
      > slowa te skierowane były do nas.

      Co było dużo oględniejsze aniżeli ewentualne zwrócenie Ci uwagi "proszę pani,
      inne dzieci też chcą się pobujać, nie jest pani tu sama".

      > Czy uwazacie, ze powinnam na siłę wyciagac
      > dziecko, nie zwazajac na jego opór i płacz?

      A jaka alternatywa? Tolerować, że dziecko sobie bimba zarówno na inne dzieci,
      jak i na polecenia mamy?
      • bonkreta Re: Uważasz, że nie miała racji? 02.09.06, 14:28
        > Kiedy zwolniła sie huśtawka obok i ta Pani wsadziła tam swoje
        > > dziecko po chwili ostentacyjnie wyjmujac go z hustawki powiedziała: chodz
        > my
        > > nie bądz taki aspołeczny i egoistyczny... szczęka mi opadła bo wiedziałam
        > ze
        > > slowa te skierowane były do nas.
        >
        > Co było dużo oględniejsze aniżeli ewentualne zwrócenie Ci uwagi "proszę pani,
        > inne dzieci też chcą się pobujać, nie jest pani tu sama".

        Ale i dużo mniej dojrzałe. A także dużo mniej efektywne.

        Uważam, że mama drugiego dziecka miała powód do niezadowolenia, natomiast nie
        potrafiła w sposób dorosły załatwić sprawy.

        Gdyby to chodziło o moje dziecko, pewnie bym wyjęła mimo oporu, gdyby czekała
        cała kolejka, a potem starałabym się przywrócić mu dobry humor w inny sposób.
        • unimix Re: Uważasz, że nie miała racji? 02.09.06, 14:53
          A niby dlaczego ta pani miała powód do niezadowolenia? Skoro widziała huśtające
          sie już dziecko a jej dzieciak był starszy a więc bardziej rozumny to chyba
          mogła przez chwilę zająć go czyms innym zamiast popisywać się takimi tekstami.
          Jak moje dziecko bylo małe to nie pchałam się na siłę w te miejsca placu które
          były zajęte.Poza tym można też troche podszkolić dzieciecą cierpliwość w takich
          sytuacjach (czekaj na swoją kolej).
          • a_weasley Re: Uważasz, że nie miała racji? 02.09.06, 15:04
            unimix napisał:

            > A niby dlaczego ta pani miała powód do niezadowolenia? Skoro widziała
            > huśtające sie już dziecko

            A dziecko Krestto, jak rozumiem, bujało się nadal blokując drugą huśtawkę. Czyli
            w tej uwikłanej formie dana pani zwróciła jemu (i jej) uwagę na niestosowność
            zachowania dziecka (które blokuje) i mamy (która to toleruje).

            > Jak moje dziecko bylo małe to nie pchałam się na siłę w te miejsca placu które
            > były zajęte.

            Ależ nikt się, OIR, nie pchał na siłę. Czekała, aż się doczekała.

            > Poza tym można też troche podszkolić dzieciecą cierpliwość w takich
            > sytuacjach (czekaj na swoją kolej).

            Jasne. A jak się już doczekasz, to korzystaj ile wlezie, co cię obchodzą inni...
            Tutaj dziecko otrzymało jasny przekaz: należy dać się pobawić innym, a tak, jak
            robi tamto dziecię, absolutnie robić nie należy. Tak się robi, a tak się nie robi.
            • alfama_1 Re: Uważasz, że nie miała racji? 02.09.06, 16:19
              a_weasley napisał:

              > w tej uwikłanej formie dana pani zwróciła jemu (i jej) uwagę na niestosowność
              > zachowania dziecka (które blokuje) i mamy (która to toleruje).

              Tak, to była zbyt uwikłana forma. Dziecko pani oczekującej nie było ani
              aspołeczne ani egoistyczne (zresztą to huśtające się też nie) więc nie rozumiem
              w jakim celu powiedziała to do niego. Mogła, jeśli naprawdę miała taką
              potrzebę, po prostu zwrócić się do autorki wątku a nie "rozmawiać" z nią przez
              swoje dziecko. To nie jest metoda wychowawcza, to jest bezsensowne traktowanie
              dziecka jako przekaźnika i robienie zamieszania w jego głowie.
              Poza tym nie rozumiem dlaczego nie poszła się bawić z dzieckiem gdzieś indziej
              tylko czekała na huśtawkę. Czyżby nie potrafiła mu wytłumaczyć, że trzeba
              poczekać aż ktoś się wybawi i zająć je w tym czasie czymś innym? Inna sytuacja
              jest na zjeżdżalni, gdzie dzieci zjeżdżają szybko i czekają na górze na swoją
              kolejkę, inna na zajętej huśtawce.
              • a_weasley Rozmowa zboczyła z tematu 02.09.06, 16:41
                Zaczynamy odbiegać od tematu.
                Krestto, przypominam, zadała pytanie dotyczące zachowania jej, a nie innej mamy.
                Mianowicie: czy skoro dziecko chce się bujać, chociaż mama mówi, żeby ustąpiło
                miejsca innym, skoro dziecko buja się nadal, chociaż mama chce, żeby zeszło,
                skoro mama nie potrafi z dwuletnią osobą wynegocjować, to czy powinna zachowanie
                prospołeczne i posłuszeństwo wobec rodziców wyegzekwować niezbędnymi środkami,
                bez względu na ewentualną (i w tym przypadku dość oczywistą) konieczność użycia
                siły.
                I na to postawione pytanie odpowiadam: Tak, zdecydowanie.

                W ubocznej kwestii, co powinna albo nie powinna mama dziecka z kolejki, Alfama_1
                napisała:

                > a_weasley napisał:
                >
                > > w tej uwikłanej formie dana pani zwróciła jemu (i jej) uwagę na niestosow
                > ność
                > > zachowania dziecka (które blokuje) i mamy (która to toleruje).
                >
                > Tak, to była zbyt uwikłana forma.

                Nie sądzę. W każdym razie do autorki wątku dotarło.

                > Dziecko pani oczekującej nie było ani
                > aspołeczne ani egoistyczne (zresztą to huśtające się też nie)

                Huśtające trudno powiedzieć. Faktem jest, że nie tylko nie miało chęci zachować
                się tak prospołecznie, jak tego oczekiwała jego mama, lecz także postępowało
                wbrew wiadomej mu woli mamy.

                > Poza tym nie rozumiem dlaczego nie poszła się bawić z dzieckiem gdzieś indziej
                > tylko czekała na huśtawkę.

                Czekała, a raczej jej dziecko czekało na huśtawkę z tego samego powodu, z
                którego dziecko Krestto się na niej bujało: chciało się pobujać. I miało do tego
                takie samo prawo. Jeśli czegoś, co jest dla wszystkich, jest mało, trzeba się
                tym dzielić.

                > Czyżby nie potrafiła mu wytłumaczyć, że trzeba poczekać aż ktoś się wybawi

                Skoro Krestto nie potrafiła wytłumaczyć, że jeżeli czegoś nie starcza dla
                wszystkich, to trzeba z tego korzystać z umiarem?
                Jeżeli ja się rozwalę w przedziale na ławce, gdy ktoś stoi na korytarzu, czy
                będę w porządku? Czy ten ktoś ma obowiązek latać po całym pociągu, czy raczej ma
                prawo zwrócić mi uwagę, że w przedziale jest osiem miejsc siedzących, a nie dwa
                leżące?
                Jeżeli w tymże pociągu ktoś czeka pod drzwiami klopa, czy ja mam załatwić swoją
                sprawę jak najszybciej i zwolnić lokal, czy też mam prawo się jeszcze w spokoju
                ogolić, a on niech sobie lata po całym pociągu w poszukiwaniu wolnego?
                • alfama_1 Re: Rozmowa zboczyła z tematu 02.09.06, 17:09
                  a_weasley napisał:

                  > Zaczynamy odbiegać od tematu.

                  Nie sądzę. Tytuł wątku sugeruje, że autorka jednak się tymi epitetami przejęła.
                  Poza tym odnosisz się do sposobu wypowiedzi mamy czekającej, ja również do tego
                  nawiązuję. Nie rozmawia się "przez kogoś", to chyba znana zasada. A zwłaszcza
                  przez swoje dziecko, nazywając go bezpodstawnie (nie)egoistą i (nie)
                  aspołecznym.

                  > Mianowicie: czy skoro dziecko chce się bujać, chociaż mama mówi, żeby ustąpiło
                  > miejsca innym, skoro dziecko buja się nadal, chociaż mama chce, żeby zeszło,
                  > skoro mama nie potrafi z dwuletnią osobą wynegocjować, to czy powinna
                  zachowanie> prospołeczne i posłuszeństwo wobec rodziców wyegzekwować
                  niezbędnymi środkami,> bez względu na ewentualną (i w tym przypadku dość
                  oczywistą) konieczność użycia> siły.

                  > I na to postawione pytanie odpowiadam: Tak, zdecydowanie.

                  A ja: niekoniecznie. Huśtawka jest po to, żeby się na niej bujać a nie wejść i
                  zejść, na placu zabaw jest więcej rozrywek niż huśtawka. Nie ma sensu
                  koniecznie używać siły i ściągać niespełna dwuletnie dziecko tylko po to, żeby
                  inne nie czekało podczas gdy: 1.jest druga huśtawka, 2.są inne rozrywki. Moim
                  zdaniem pozbawione sensu jest wymaganie od dziecka w tym wieku zachowań
                  prospołecznych ponieważ jest na to za małe, umiejętność dzielenia się dzieci
                  nabywają później.

                  > > Tak, to była zbyt uwikłana forma.
                  >
                  > Nie sądzę. W każdym razie do autorki wątku dotarło.

                  > > Dziecko pani oczekującej nie było ani aspołeczne ani egoistyczne (zresztą
                  to huśtające się też nie)

                  > Huśtające trudno powiedzieć. Faktem jest, że nie tylko nie miało chęci
                  zachować> się tak prospołecznie, jak tego oczekiwała jego mama, lecz także
                  postępowało> wbrew wiadomej mu woli mamy.

                  Jak już pisałam, forma była nieodpowiednia, urażona (nie wiem czemu?) pani
                  powinna wywalić swoje żale do autorki wątku nie wciągając w to dziecka. Nie
                  miała śmiałości?
                  Poza tym "egoistyczne" i "antyspołeczne" to nie są określenia, którymi można
                  nazwać dziecko, a nawet jego zachowania w tym wieku.

                  > Czekała, a raczej jej dziecko czekało na huśtawkę z tego samego powodu, z
                  > którego dziecko Krestto się na niej bujało: chciało się pobujać. I miało do
                  tego> takie samo prawo. Jeśli czegoś, co jest dla wszystkich, jest mało, trzeba
                  się > tym dzielić.

                  Proponuję postawić licznik przy huśtawkach, a dla rodziców nie potrafiących
                  zająć swojego dziecka w oczekiwaniu na huśtawkę, automat z kawą smile

                  > Jeżeli ja się rozwalę w przedziale na ławce, gdy ktoś stoi na korytarzu, czy
                  > będę w porządku? Czy ten ktoś ma obowiązek latać po całym pociągu, czy raczej
                  ma > prawo zwrócić mi uwagę, że w przedziale jest osiem miejsc siedzących, a
                  nie dwa > leżące?

                  Przykład z pociągiem jest z innej bajki (choćby dlatego, że dziecko nie
                  zajmowało dwóch huśtawek). Czy jeśli siedzisz przy stoliku w zapełnionej
                  restauracji i przychodzą nowi klienci, którzy oczekują na stolik, zbierasz
                  swoje manatki i prospołecznie ustępujesz im miejsca?
                  • nchyb Re: Rozmowa zboczyła z tematu 02.09.06, 18:51
                    > Przykład z pociągiem jest z innej bajki (choćby dlatego, że dziecko nie
                    > zajmowało dwóch huśtawek). Czy jeśli siedzisz przy stoliku w zapełnionej
                    > restauracji i przychodzą nowi klienci, którzy oczekują na stolik, zbierasz
                    > swoje manatki i prospołecznie ustępujesz im miejsca?
                    podpisuję się pod ta właśnie opinią. Nie uważam, że hustawka jest miejscem,
                    przy którym ze stoperem należy stać. Czym innym jest zajmowanie jej na cały
                    dzień od rana do wieczora, czym innym wymaganie, by inne dziecko bujtnęlo się
                    raz czy drugi, a potem zmiana...

                    A co do pociągu, a może siedząc na na jednym z 8 miejsc w przedziale, podczas
                    gdy pozostałe 7 jest również zajęte - nalezy co jakiś czas proponować zmianę i
                    odpoczynek pasażerom stojącym na korytarzu? Ciekawe czy a_weasley byłby chętny
                    do zmieniania się co 5 minut z pasazerami stojącymi...
                    • agawamala Re: Rozmowa zboczyła z tematu 04.09.06, 10:14
                      Pewnie jestem niedzisiejsza, ale zdarzało mi się proponować w pociągu ludziom,
                      żeby usiedli na jakiś czas na moim miejscu. I korona z głowy mi nie spadła.
                      Jeśli na placu zabaw nie nauczymy dzieci, że są i inni ludzie to możemy mieć
                      pewność, że nigdy tego nie pojmą.
                      A co więcej - najdotkliwiej odczują to ....rodzice. Nie za rok, nie za 10 lat,
                      ale za 20-30 kiedy siły ubędzie, zdrowie zaszwankuje, z pieniędzmi będzie
                      różnie, a córka lub syn nie będzie widział potrzeby pomocy i dzielenia się z
                      ojcem i matką.
                  • a_weasley Re: Rozmowa zboczyła z tematu 02.09.06, 23:05
                    alfama_1 napisała:

                    > Nie ma sensu
                    > koniecznie używać siły i ściągać niespełna dwuletnie dziecko tylko po to, żeby
                    > inne nie czekało

                    Stop. Nie tylko po to.
                    Skoro mama powiedziała, że ma zejść (i to, jak rozumiem z kontekstu, nieraz
                    powiedziała), to dziecko ma zejść. Ponieważ mama tak powiedziała.

                    > zdaniem pozbawione sensu jest wymaganie od dziecka w tym wieku zachowań
                    > prospołecznych ponieważ jest na to za małe, umiejętność dzielenia się dzieci
                    > nabywają później.

                    Nabywają - później. Uczyć się - powinny, odkąd trafiają w jakiekolwiek
                    środowisko społeczne.

                    > Czy jeśli siedzisz przy stoliku w zapełnionej
                    > restauracji i przychodzą nowi klienci, którzy oczekują na stolik, zbierasz
                    > swoje manatki i prospołecznie ustępujesz im miejsca?

                    W lokalach, do których przychodzi się typowo "zjedz i wyjdź", różnych kebabach,
                    donaldach i podobnych - nie ma zwyczaju blokować miejsca, skoro się zjadło.
                    W czasach, kiedy nie było komórek i częstym zjawiskiem była kolejka do automatu,
                    za skrajne chamstwo uchodziło prowadzenie długich rozmów, kiedy ktoś - nie daj
                    Boże kilka osób - czeka w kolejce.
                    • alfama_1 Re: Rozmowa zboczyła z tematu 03.09.06, 00:16
                      a_weasley napisał:

                      > Skoro mama powiedziała, że ma zejść (i to, jak rozumiem z kontekstu, nieraz
                      > powiedziała), to dziecko ma zejść. Ponieważ mama tak powiedziała.

                      Moje dziecko jest w stanie "wynegocjować" u mnie niektóre rzeczy, w niektórych
                      kwestiach moje zdanie jest niepodważalne, w innych (czas huśtania),
                      niekoniecznie. Nie jestem zwolenniczką bezwględnego posłuszeństwa za wszelką
                      cenę.

                      > Nabywają - później. Uczyć się - powinny, odkąd trafiają w jakiekolwiek
                      > środowisko społeczne.

                      Niekoniecznie. Zbyt wczesne "ustawianie" dziecka wcale nie jest korzystne,
                      najpierw maluch musi wiedzieć, że coś jest jego, do czegoś ma prawo, naukę
                      dzielenia i uspołeczniania jest sens zaczynać kiedy dziecko chociaż trochę jest
                      do tego gotowe wiekowo.

                      > W lokalach, do których przychodzi się typowo "zjedz i wyjdź", różnych
                      kebabach,> donaldach i podobnych - nie ma zwyczaju blokować miejsca, skoro się
                      zjadło.

                      A jak się jeszcze nie zjadło/pobujało? To trzeba przerywać i wychodzić jak ktoś
                      czeka nad głową i się niecierpliwi?
                      Zresztą (trochę poza tematem) do takich lokali właśnie wielu chodzi poczytać
                      gazetę nad jednym kubkiem kawy.
                      • a_weasley Socjalizacja 04.09.06, 00:27
                        alfama_1 napisała:

                        > Moje dziecko jest w stanie "wynegocjować" u mnie niektóre rzeczy, w niektórych
                        > kwestiach moje zdanie jest niepodważalne, w innych (czas huśtania),
                        > niekoniecznie. Nie jestem zwolenniczką bezwględnego posłuszeństwa za wszelką
                        > cenę.

                        Jeśli atoli polecenie zostało wydane i powtórzone, nie ma o czym mówić.
                        Matka może zmienić zdanie albo nie. Jej prawo. Jeżeli już polecenie wydała i
                        podtrzymała, jej prawo i obowiązek je wyegzekwować. To się nazywa konsekwencja.

                        > Niekoniecznie. Zbyt wczesne "ustawianie" dziecka wcale nie jest korzystne,
                        > najpierw maluch musi wiedzieć, że coś jest jego, do czegoś ma prawo, naukę
                        > dzielenia i uspołeczniania jest sens zaczynać kiedy dziecko chociaż trochę
                        > jest do tego gotowe wiekowo.

                        Hm.
                        A co z młodszym o rok czy dwa rodzeństwem?
                        Dziecka nie trzeba uczyć, że coś jest jego. Ono to wie. Ono wie, że wszystko
                        jest jego. Od urodzenia i wcześniej, od życia płodowego. Cały proces
                        socjalizacji to wybijanie dziecku z głowy idei, że świat istnieje tylko dla jego
                        wygody. I główny problem z wychowaniem jedynaka to fakt, że zbyt duża część
                        dostępnego mu świata faktycznie jest urządzona z myślą o nim...

                        > Zresztą (trochę poza tematem) do takich lokali właśnie wielu chodzi poczytać
                        > gazetę nad jednym kubkiem kawy.

                        Ba. Chamstwo jest wszędzie...
                        • aleksandrynka Re: Socjalizacja 08.09.06, 12:19
                          > > Zresztą (trochę poza tematem) do takich lokali właśnie wielu chodzi poczy
                          > tać
                          > > gazetę nad jednym kubkiem kawy.
                          >
                          > Ba. Chamstwo jest wszędzie...

                          No rzeczywiście, szczyt chamstwa, poczytac gazetę w Mac Donaldsie big_grinDDDDDD
                    • agawamala Re: Rozmowa zboczyła z tematu 04.09.06, 10:18
                      Kulturę i empatię wynosi się z domu. Jeżeli rodzice pani X blokowali automat
                      telefoniczny, aby pół godziny pogadać z koleżanką, to nic dziwnego, że pani X
                      uważa, że jej dziecko może dowolnie długo huśtać się nie bacząc, że inni
                      czekają. Je3st jednak nadzieja, że latorośl pani X, uczone i wychowywane, że
                      tylko jego potrzeby sie liczą, za kilka lat wymusi na matce, aby pieniądze
                      przeznaczone na czynsz wydała np. na odlotowy ciuch. A w wersji bardziej
                      drastycznej - forsę przeznaczoną na leki oddała na wódkę.
            • aleksandrynka Re: Uważasz, że nie miała racji? 08.09.06, 12:14
              Tutaj dziecko otrzymało jasny przekaz: należy dać się pobawić innym, a tak, jak
              > robi tamto dziecię, absolutnie robić nie należy. Tak się robi, a tak się nie
              ro
              > bi.

              ja się zastanawiam, czy tamto dziecko w ogóle coś skumało z tego, o co mamie
              chodzi. Najpierw mnie sadza na huśtawkę (wreszcie!) po czym zaraz z niej
              zdejmuje rzucając tekst o aspołecznych (że co???) egoistach (mamo, ale o co
              chodzi?). Aha, skoro "aspołeczni egoiści" mogą się huśtać a ja muszę zejść, to
              chyba jednak wolę być aspołecznym egoistą i dalej się pobujać smile
      • titta Re: Uważasz, że nie miała racji? 06.09.06, 20:42
        Niewatpliwie 21 miesieczne dziecko zdaje sobie sprawe, ze ini tez chca...
    • nangaparbat3 Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 02.09.06, 14:53
      Gdyby to bylo moje dziecko, zabrałabym je nie zważając na opor, potem spokojnie
      dalej wyjasniala, dlaczego tak musi byc.
      Uwaga tamtej pani niedojrzała.
      Czyli myslę to, co poprzednicy.
    • vibe-b Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 02.09.06, 15:09
      A jak dlugo ta pani czekala? Wiadomo, ze jak wsadzisz dziecko do hustawki to
      nie na 5 minut, tylko na przynajmniej 15. Jesli widze, ze ktos wlasnie dopiero
      zaczyna sie hustac, to nie ide tam i nie stoje jak kat nad hustajacym sie
      dzieckiem. Potem, ewentualnie, po powiedzmy 20 minutach moge podejsc i swoim
      oczekiwaniem dac do zrozumienia ze "my tez bysmy chcieli"
      • bonkreta Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 02.09.06, 15:21
        Moim zdaniem jeszcze lepiej jest zapytać "o której pani zwolni huśtawkę, bo też
        byśmy chcieli skorzystać?" Tamta osoba coś zadeklaruje i czuje się
        umówiona,wie, że musi zejść, ale nie jest naciskana "dawaniem do zrozumienia" -
        a osoba pytająca ma wolny czas, nie musi sterczeć pod huśtawką czekając na ten
        moment i radzić sobie z nudą u własnego dziecka.
    • anik801 Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 02.09.06, 16:46
      Jak mieszkałam w mieście zawsze był problem z huśtawkami.Prawie na każdym placu
      zabaw były zajęte.Jeśli moja córka hustała się ponad 10min.a inne dzieci
      czekały w kolejce,to ją wysadzałam.Każde dziecko ma prawo do huśtawki,bo plac
      zabaw jest dla wszystkich.Mojej córce też często ustępowano.Taka kolej rzeczy-
      raz ja ustąpię,raz mi ustąpią.Dziecko powinno wiedzieć,że musi się dzielić tym
      bardziej,że huśtawka nie należy do niego.Teraz mieszkam na wsi.Mała ma
      własny "plac zabaw".Jednak nadal,gdy jest kikoro dzieci na podwórku huśtają się
      na zmianę.
      • unimix Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 02.09.06, 17:09
        Wszystko o.k nalerzy sie dzielić i uczyć tego dzieci ale nie ściągałabym zaraz
        dziecko z hustawki tylko dlatego że ktos stoi mi nad głową i robi niezadowolone
        miny bo ona juz chce huśtawki dla swojego dziecka. Obowiazuja nas pewne
        niepisane zasady, a zwykła uprzejmośc bywa zbawienna wiec na miejscu tej
        czekajacej zapytalabym grzecznie czy za chwilę moje dziecie mogloby się pobujac
        Nie cierpię roszczeniowych, rozpuszczonych osób. Pozdrowienia i powodzenia w
        walce o hustawki.
        • jamniczek7 Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 02.09.06, 19:35
          unimix zgadzam się z Tobą.Też uważam,że uprzejmość przedewszystkim.Pozatym pani
          która użyła komentarza:antyspołeczne itd. napewno nie zachowuje się społecznie
          i uczy swoje dziecko bycia nieuprzejmym,zadufanym w sobie i niepotrafiocym
          rozmawić z drugim człowiekiem.To nie było kulturalne zachowanie.Nie cierpię
          ludzi,którzy uważają,że są lepsi od innych.Jej dziecko pewnie też czasami
          zachowuje się "antyspołecznie".
        • steffa Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 02.09.06, 19:41
          Problem huśtawki potrafi urosnąć do rangi międzynarodowej wink
          Drogie panie, czy nie pamiętacie jak to było, gdy na podwórko wychodziło się
          bez mamy? Zawsze ktoś czekał. Taki jest świat dzieci. Trudno przychodzi im
          rezygnowanie z przyjemności, długo trwa proces uczenia się ustępowania, a
          niektórym nigdy nie przychodzi ta umiejętność. Nie lubię chodzić na place
          właśnie dlatego, że matki gotowe są zabić, za kolejkę do zjeżdżalni, huśtawki
          czy po prostu w piaskownicy. Litości. Odwrócę problem: jeśli widzę, że moje
          dziecko czeka w kolejce do huśtawki (uwielbia huśtawki jak większość dzieci),
          to nie lecę, żeby zdejmować zbyt długo moim zdaniem bujające się dzieci, ani
          też nie komentuję na cały park, co myślę o innych. Mówię dziecku, że czasem tak
          jest, że trzeba czekać, a niektórzy nie potrafią ustępować. Nie ściągałabym
          swojego dziecka siłą. Znaczy się jestem aspołeczną egoistką? Dobra! Ale nie
          siłuję się ze swoim dzieckiem, ani z dziećmi innych. Wierzę, że spokojne słowa
          są w stanie zdziałać cuda.
          • unimix Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 02.09.06, 21:36
            To fakt, dzieci sobie lepiej czasem radza bez dorosłych którzy z igły widły
            zrobią w pięć sekund. Więcej dystansu i poczucia humoru a może nie byloby tylu
            konfliktów.
    • judytak Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 03.09.06, 08:21
      uważam, że dziecko nie ma obowiązku odstępować miejsca innemu dziecku przy
      jakiejkolwiek zabawce tylko dlatego, że tamten też chce
      tak samo, jak nie ma prawa odganiać innego dziecka od jakiejkolwiek zabawki,
      tylko dlatego, że on też chce
      na prośbę czy pytanie powinien jakoś się określić (np. "policz do stu, to
      zejdę"), i tego się trzymać

      do takiego zachowania zdolne są dopiero starsze przedszkolaki, za młodszych
      dzieci działają rodzice, interweniując i ucząc dzieci w tym kierunku, który
      akurat jest potrzebny
      jednych dzieci trzeba uczyć, że należy po jakimś czasie ustępować, a innych
      odwrotnie, że nie muszą się słuchać kazdego kolegi, który akurat czegoś chce...

      w przypadku niespełna dwuletniego dziecka nie ma sensu operować
      argumentami "prospołecznymi", to nie ten poziom ;o)
      takiego dziecka najlepiej namówić do zejścia z huśtawki przy pomocy nowej,
      ciekawej propozycji ("chodź, nakarmimy wróbelki"), albo stawiając warunek i
      wyznaczając czas ("teraz zaśpiewamy wlazł kotek, a jak się skończy, to idziemy
      do piaskownicy, bo już długo się huśtasz") i egzekwować to

      przy okazji można też się odezwać do czekających, niepokojacych się dzieci czy
      rodziców czymś w rodzaju "że to jeszcze małe dziecko, trochę jeszcze się
      pohuśta, już niedługo" i się_uśmiechać

      nic w tym trudnego, naprawdę ;o)

      pozdrawiam
      Judyta

      P.S.
      tamtej drugiej pani, z czekającym dzieckiem radziłabym to samo, jakby się
      pytała: zamiast nakręcać się i być nieprzyjemnym na boku, lepiej zagadać do
      mamy huśtającego się dziecka, poprosić, zapytać, pokazywać w ten sposób
      własnemu dziecku, jak to się robi, pokazywać własnemu dziecku, że "mama dba o
      twoje interesy", no i uzgadniać z własnym dzieckiem, czy opłaca się czekać w
      kolejce, czy szkoda czasu i weźmiemy lepiej piłkę i sobie porzucamy...
      J.
      • kropkacom Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 03.09.06, 11:04
        Mam czasami podobny problem. Zawsze najpierw rozmawiam i przekonuje moje dzieci.
        Niestety czasami to nie skutkuje(potrafią być bardzo uparte) i wtedy na siłe
        wyjmuje je z bujaczki. Oczywiście kończy się to płaczem i histerią. Denerwują
        mnie też matki, które widzą że moje dziecko dopiero co usiadło na bujaczkę, a
        juz chcą żeby zeszło. Czasami myśle że plac zabaw to istne pole walki. Moja
        konkluzja jest taka: dziecko musi nauczyć się dzielić ale i czekać na coś czego
        pragnie. A my matki wykazać się kulturą i wyczuciem w stosunku do własnego
        dziecka jak i do cudzego.
      • lolinka2 Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 06.09.06, 08:48
        judytak napisała:

        > uważam, że dziecko nie ma obowiązku odstępować miejsca innemu dziecku przy
        > jakiejkolwiek zabawce tylko dlatego, że tamten też chce
        > tak samo, jak nie ma prawa odganiać innego dziecka od jakiejkolwiek zabawki,
        > tylko dlatego, że on też chce
        > na prośbę czy pytanie powinien jakoś się określić (np. "policz do stu, to
        > zejdę"), i tego się trzymać
        >
        > do takiego zachowania zdolne są dopiero starsze przedszkolaki, za młodszych
        > dzieci działają rodzice, interweniując i ucząc dzieci w tym kierunku, który
        > akurat jest potrzebny

        No i co?? Może powinni zacząć edukację dopiero gdy 'maleństwo słodkie' jest w
        najstarszej z przedszkolnych grup i już zatruło życie połowie kolegów w
        poprzednich latach??

        > jednych dzieci trzeba uczyć, że należy po jakimś czasie ustępować, a innych
        > odwrotnie, że nie muszą się słuchać kazdego kolegi, który akurat czegoś chce...

        Tu się zgadzam.

        >
        > w przypadku niespełna dwuletniego dziecka nie ma sensu operować
        > argumentami "prospołecznymi", to nie ten poziom ;o)

        Akiedy będzie to 'tenpoziom'?? Dzieci są empatyczne od zawsze, to od nas zależy
        jak bardzo dostrzegają innych ludzi i ich potrzeby i IMHO warto je tego uczyć od
        najwcześniejszego dzieciństwa... c.d.n.

        > takiego dziecka najlepiej namówić do zejścia z huśtawki przy pomocy nowej,
        > ciekawej propozycji ("chodź, nakarmimy wróbelki"), albo stawiając warunek i
        > wyznaczając czas ("teraz zaśpiewamy wlazł kotek, a jak się skończy, to idziemy
        > do piaskownicy, bo już długo się huśtasz") i egzekwować to
        >
        > przy okazji można też się odezwać do czekających, niepokojacych się dzieci czy
        > rodziców czymś w rodzaju "że to jeszcze małe dziecko, trochę jeszcze się
        > pohuśta, już niedługo" i się_uśmiechać

        c.d. nie zastawiając się argumentami w stylu "to jeszcze małe dziecko"
        >
        > nic w tym trudnego, naprawdę ;o)
        >
        > pozdrawiam
        > Judyta
        >
        > P.S.
        > tamtej drugiej pani, z czekającym dzieckiem radziłabym to samo, jakby się
        > pytała: zamiast nakręcać się i być nieprzyjemnym na boku, lepiej zagadać do
        > mamy huśtającego się dziecka, poprosić, zapytać, pokazywać w ten sposób
        > własnemu dziecku, jak to się robi, pokazywać własnemu dziecku, że "mama dba o
        > twoje interesy", no i uzgadniać z własnym dzieckiem, czy opłaca się czekać w
        > kolejce, czy szkoda czasu i weźmiemy lepiej piłkę i sobie porzucamy...
        > J.


        Czyli generalnie skutek ten sam, ale metody różne a różne.
    • komyszka Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 03.09.06, 10:32
      nazwała tak i miała racje w 100%. bowiem dzieci do pewnego wieku takie właśnie
      są i nie należy sie z tego powodu oburzać. nalezy jednak wdrażac je do
      przestrzegania norm społecznych jak najszybciej sie da- pomalutku, stosownie do
      wieku,małymi kroczkami- ale konsekwentnie i stanowczo (co nie jest łatwe i
      przyjemne).
      kresetto nie napisała jak długo jej malec sie huśtał co jest moim zdaniem bardzo
      istotne uwzględniając długosc kolejki i ilosc dostepnego sprzetu (patrz
      hustawek). oczywiscie- jesli bujał sie dopiero "przysłowiowe 5 minut" mama
      spokojnie mogła pobujac go jeszcze kolejne 5. ale jesli bylo to juz np. 10, 15,
      20 minut grzecznosc zdecydowanie wymagała ustopienia kolejnym chetnym.
      dodatkowo- jesli bujanie trwało długo a malec i tak protestował- tym bardziej
      zakończyła bym zabawe- i bynajmniej nie chodziło by o to aby "mamine" było na
      wierzchu.
      pozdrawiam.
    • vharia Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 03.09.06, 12:01
      dołączam się do głosów, że uwaga a szczególnie forma ("w powietrze" zamiast do
      adrsata) była nie na miejscu a jednocześnie blokowanie huśtawki i bezsilna mama,
      nie mogąca usunąć z niej malucha 1,5 rocznego, chyba że sam raczy wyjść- przesada.
      Kluczem jednak do wszystkiego byłoby dla nie, ile to huśtanie trwało. Jeśli mały
      się huśtał i huśtał a obok dzieci wyczekujące w kolejce zmieniły się już 3 czy 4
      razy- to przesadziłaś. Jeśli nie, to przesadziła tamta pani.
      • paupau Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 03.09.06, 17:04
        Przez takie rzeczy nie lubie wlasnei placow zabaw i chodze tma jak najrzadziej. No ale coz, to taki nasz swiat w miniaturze.
        Na szczescie moj synek nie cierpi hustaweksmile
    • malkontentka28 Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 03.09.06, 21:19
      "Problem huśtawki potrafi urosnąć do rangi międzynarodowej wink
      Drogie panie, czy nie pamiętacie jak to było, gdy na podwórko wychodziło się
      bez mamy? Zawsze ktoś czekał. Taki jest świat dzieci. Trudno przychodzi im
      rezygnowanie z przyjemności, długo trwa proces uczenia się ustępowania, a
      niektórym nigdy nie przychodzi ta umiejętność. Nie lubię chodzić na place
      właśnie dlatego, że matki gotowe są zabić, za kolejkę do zjeżdżalni, huśtawki
      czy po prostu w piaskownicy. Litości."
      W pełni się z tym zgadzam - dookoła pełno jest matek, które będąc rzecznikami
      swoich dzieci, zachowują się tak, że problem huśtawki czy zabranej foremki do
      piasku urasta do gigantycznej rangi. Mnie osobiście to drażni, że dzieci w
      piaskownicy właściwie nie bawią się, bo co chwilę interweniuje i wtrąca się
      jakaś mamusia.
    • hankam Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 03.09.06, 22:11
      Krestto, ta pani po prostu była niegrzeczna!
      I uczyła swoje, trochę starsze od Twojego dziecko niegrzecznych zachowań!
      Nigdy w życiu nie przyszło by mi do głowy robić takie uwagi, najwyżej coś bym
      sobie złośliwego pomyślała. A swoje dziecko zajęłabym czym innym.
      I na pocieszenie, ja też usłyszałam od przyjaciółki, że moje dziecko jest
      aspołeczne. Rzeczywiście, moja córka bywała nie do wytrzymania. Na szczęście, z
      prawie wszystkiego już wyrosła.
    • agawamala Re: zaczyna się od huśtawki 04.09.06, 08:37
      Dziś dziecko nie chce opuścić huśtawki, bo dorwało się i tylko ten rodzaj
      zabawy na placu mu odpowiada. A to, że inni też chcą, to już nieważne. Niech
      sobie chcą.
      Potem przetrzymuje się książki w bibliotece ( inni chcą przeczytać - to ich
      sprawa) czy nie respektuje jakichkolwiek praw bliźnich do czegokolwiek.
      Przykład pierwszy z brzegu z wywiadówki z ubiegłego roku. Mimo apeli dyrekcji,
      żeby rodzice nie rozmawiali z nauczycielami w ramach rozmów indywidualnych
      dłużej niż 5-7 minut, są tacy, którzy siedzą po pół godziny. A, że inni nie
      załatwią sprawy - to już nieważne.
      Dygresja ? Oczywiście, ale zachowań aspołecznych uczymy się na placu zabaw.
      • stypkaa Re: zaczyna się od huśtawki 04.09.06, 09:07
        agawamala napisała:

        > Dziś dziecko nie chce opuścić huśtawki, bo dorwało się i tylko ten rodzaj
        > zabawy na placu mu odpowiada. A to, że inni też chcą, to już nieważne. Niech
        > sobie chcą.
        > Potem przetrzymuje się książki w bibliotece ( inni chcą przeczytać - to ich
        > sprawa) czy nie respektuje jakichkolwiek praw bliźnich do czegokolwiek.
        > Przykład pierwszy z brzegu z wywiadówki z ubiegłego roku. Mimo apeli
        dyrekcji,
        > żeby rodzice nie rozmawiali z nauczycielami w ramach rozmów indywidualnych
        > dłużej niż 5-7 minut, są tacy, którzy siedzą po pół godziny. A, że inni nie
        > załatwią sprawy - to już nieważne.
        > Dygresja ? Oczywiście, ale zachowań aspołecznych uczymy się na placu zabaw.

        Zgadzam się w 200% z Twoją wypowiedzią. A najsmutniejsze jest to, że to
        przecież rodzice uczą dziecka takich a nie innych zachowań sad
      • titta Re: zaczyna się od huśtawki 06.09.06, 21:02
        To jedna skrajnosc. Druga jest wystraszone dziecko, ktore wszystko odda, da,
        zrobi, kiedy tylko ktos mu karze, poprosi.Nie potrafi odmowic, nawet jak tego
        bardzo nie chce, szkodi to jemu samemu - z takimi przypadkami tez mysle, ze sie
        spotkalas. Choc nauczyciele takie dzieci uwielbiaja, ulegle, bezkonfliktowe...
        Powtazam, to druga skrajnosc - trzeba wyposrodkowac.
    • lola211 Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 04.09.06, 13:48
      Trzeba miec wyczucie i wiedziec, kiedy nalezy udostepnic innym hustawke.Dziecko
      placze- no trudno, zapewne zaraz by zajelo sie czyms innym.Plac zabaw jest dla
      wszystkich.
    • leeloo2002 Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 06.09.06, 00:32
      ta uwaga nie byla skierowana do Was (ty+synek), tylko konkretnie do Ciebie, ale
      ja bym sie nia tak bardzo nie przejmowala, tylko zareagowala sprowadzajac
      sytuacje do wlasciwych wymiarow
      Chociaz z drugiej strony: warto czasami egzekwowac pewne sprawy od wlasnych
      dzieci, szczegolnie dzielenie sie zabawkami/sprzetem na placu zabaw.
      No a metoda tamtej mamy jest idiotyczna. wydaje mi sie, ze ta pani ma problemy
      z komunkacja: zamiast powiedziec cos wprost, w sympatyczny sposob, woli
      posrednio dowalic. Bardzo to niskie.
      Mialam kiedyc sytuacje, gdy moje 6 misieczne dziecko polozylam na kocyku na
      trawce w parku. Byl cieply dzien a niepodal opalaly sie na lezakach 50-60 babki
      No i zaczely sie komentarze: niby nie do mnie (miedzy soba), ale pelnym glosem,
      zebym slyszala: "no, co za mamuska - dzieciatko na trawce sie przeziebi" "takie
      nieodpowiedzialne te dzisiejsze matki" itp.
      Strasznie mnie to wkurzylo, bo bylo naprawde cieplo na kocu. No ale najbardziej
      wkurzyla mnie metoda ich mowienia "nie wprost". Po prostu wstalam i podeszlam
      do nich i powiedzialam, ze jesli maja do mnie jakies uwagi to prosze i czekam..
      i przyjme to o wiele lepiej niz takie mowienie ponad moimi uszami.

      Zamurowalo je, jedna cos tam wyjakala: "ze nie kazdy lubi, zeby mowic wprost",
      czym rozbawila mnie niemalze do lez...
    • vibe-b Kressto 06.09.06, 08:52
      wiele osob interesuje, ile w koncu czasu hustalo sie Twoje dziecko. Bez tego
      nie sie sie ustalic, czy tamta pani miala racje czy Ty tongue_outP
      Czemu nie napiszesz tej krotkiej informacji ?
      smile
      • nisar Re: Kressto 06.09.06, 13:49
        Bo podejrzewam, że huśtało się od pół godziny, a mamusia z tych, dla których
        potrzeby dziecka ważniejsze niż trupy innych (przenośnia, żeby nie było).
        Zgadłam?
        • moler1 Re: Kressto 12.09.06, 09:45
          nisar napisała:

          > Bo podejrzewam, że huśtało się od pół godziny, a mamusia z tych, dla których
          > potrzeby dziecka ważniejsze niż trupy innych (przenośnia, żeby nie było).
          > Zgadłam?

          tak to przynajmiej wygląda wink
    • bri Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 06.09.06, 14:11
      Moja córka ma półtora roku ale staram się ją uczyć, że czasem musi komuś
      ustąpić albo poczekać na swoją kolejkę. Więc gdyby próby zainteresowania jej
      czymś innym nie podziałały to wyciągnęłabym ją z huśtawki.

      W książce Tracy Hogg była świetna metoda "na wybór". Wobec mojej córeczki
      działa. Kiedy chcę np. żeby oddała mi smoczka a wiem, że ma też ochotę na
      czytanie książeczki pytam ją "Co wolisz - ssać dalej smoczka czy poczytać z
      mamą książeczkę?". Oczywiście zdarza się, że jej wybór nie jest zgodny z moim
      ale w takiej sytuacji po prostu odczekuję kilka minut i daję jej kolejny wybór.
      Jakoś udaje mi się zazwyczaj trafić w jej upodobania i osiągnąć swój cel.

      W sytuacji z huśtawką można zapytać tak "Chcesz się teraz dłużej pohuśtać i iść
      potem od razu do domu czy zejść teraz z huśtawki i pobawić się w piaskownicy?
      Na huśtawkę będziesz mógł wrócić później"
    • a_weasley Czy dziecku chodziło o huśtawkę? 06.09.06, 14:30
      Tak mnie jakoś naszło, kiedy czytałem ostatnie wypowiedzi w tym wątku: huśtawka
      jako poligon doświadczalny. Na ile można sobie pozwolić. Jak długo da się
      huśtać, kiedy mama stoi obok i mówi, żeby zejść.
      • krestto Re: Czy dziecku chodziło o huśtawkę? 06.09.06, 20:56
        Drogie Mamy,
        Te zbulwersowane moję postawą i te, ktore trochę sie zdystansowały do tej całej
        sytuacji.
        Najpierw do vibe-b i nisar, które tak bardzo "zaniepokoiły" sie moja
        nieobecnością na tym forum, informuje, ze wychodzimy własnie z przeziębienia i
        niestety nie mogłam siedziec przy kompie i tłumaczyc się Wam dokadnie ile
        dziecko siedziało 10-15-30 czy więcej minut przeciesz dla was to i tak bez
        znaczenia skoro uważacie ze na hasło "schodzimy" ma natychmiast zejsc i juz!!
        Ja ze swej strony i z perspektywy tych kilku dni uważam, ze wysoce aspołeczne
        było też zachowanie owej Pani, która mimo, ze na chustawce obok zmieniały się
        dzieci bardzo szybko, stała mi prawie na karku i z wiszącym na ramionach
        dzieckiem zgrzytała zębami. Owo dziecko nie doczekawszy się zmiany na "mojej"
        chuśtawce posiedziało może na hustawce obok jakieś trzy minuty.
        Myslę teraz, ze nie chodziło tu o to, aby jej dziecko sie zabawiło tylko o to
        aby złośliwie skomentować moje zachowanie.
        Jeśli zas chodzi o mnie to nie jestem zwolennikiem walki z dzieckiem i
        stawiania wszystkie na swoim, znacznie więcej mogę wynegocjować spokojną
        rozmową czyli tzw "sposobem". Niestety ten sposób wtedy zawiódł. Może dlatego,
        ze moje dziecko było tego dnia niezwykle marudne, pewnie ze wzgledu na
        rozpoczynające się przeziębienie.
        To tyle...
        pozdrawiam
        joanna

        • agawamala Re: Czy dziecku chodziło o huśtawkę? 06.09.06, 21:06
          Pewnie o Huśtawkę - przez samo "h"
          • krestto przepraszam oczywiście chodzi o Huśtawkę..... 06.09.06, 21:28
            przez samo "H" smile))
        • bogini_nocy Re: Czy dziecku chodziło o huśtawkę? 11.09.06, 10:05
          krestto napisała:

          > Drogie Mamy,
          > Te zbulwersowane moję postawą i te, ktore trochę sie zdystansowały do tej
          całej
          >
          > sytuacji.
          > Najpierw do vibe-b i nisar, które tak bardzo "zaniepokoiły" sie moja
          > nieobecnością na tym forum, informuje, ze wychodzimy własnie z przeziębienia
          i
          > niestety nie mogłam siedziec przy kompie i tłumaczyc się Wam dokadnie ile
          > dziecko siedziało 10-15-30 czy więcej minut przeciesz dla was to i tak bez
          > znaczenia skoro uważacie ze na hasło "schodzimy" ma natychmiast zejsc i juz!!
          > Ja ze swej strony i z perspektywy tych kilku dni uważam, ze wysoce aspołeczne
          > było też zachowanie owej Pani, która mimo, ze na chustawce obok zmieniały się
          > dzieci bardzo szybko, stała mi prawie na karku i z wiszącym na ramionach
          > dzieckiem zgrzytała zębami. Owo dziecko nie doczekawszy się zmiany na "mojej"
          > chuśtawce posiedziało może na hustawce obok jakieś trzy minuty.
          > Myslę teraz, ze nie chodziło tu o to, aby jej dziecko sie zabawiło tylko o to
          > aby złośliwie skomentować moje zachowanie.
          > Jeśli zas chodzi o mnie to nie jestem zwolennikiem walki z dzieckiem i
          > stawiania wszystkie na swoim, znacznie więcej mogę wynegocjować spokojną
          > rozmową czyli tzw "sposobem". Niestety ten sposób wtedy zawiódł. Może
          dlatego,
          > ze moje dziecko było tego dnia niezwykle marudne, pewnie ze wzgledu na
          > rozpoczynające się przeziębienie.
          > To tyle...
          > pozdrawiam
          > joanna

          obie jesteście siebie warte, Ty dlatego, że nie byłaś w stanie zapanować nad
          swoim dzieckiem pokazując mu, że potrzeby innych dzieci są niczym wobec potrzeb
          Twojego dziecka, a ta Pani swoim komicznych komentarzem...big_grin

          Bogini
        • jakw Re: Czy dziecku chodziło o huśtawkę? 11.09.06, 22:54
          krestto napisała:

          > było też zachowanie owej Pani, która mimo, ze na chustawce obok zmieniały się
          > dzieci bardzo szybko, stała mi prawie na karku i z wiszącym na ramionach
          > dzieckiem zgrzytała zębami.
          (...)

          > Myslę teraz, ze nie chodziło tu o to, aby jej dziecko sie zabawiło tylko o to
          > aby złośliwie skomentować moje zachowanie

          A ja myślę, że była wkurzona, bo pewnie wcale nie chciało jej się stać z
          dzieciakiem na rękach w kolejce do jakiejś huśtawki. A stać musiała, bo tak
          naprawdę była w tym czasie dostępna 1 huśtawka (na 2-giej było cały czas Twoje,
          sądząc z opisu), a dzieci kilkoro, i nawet jeśli każde bujało się raptem kilka
          minut, takie czekanie jest wkurzające.
          Skoro Ty ją oceniasz na podstawie 1 zdania i wiszenia na Tobą, ona ma równe
          prawo oceniania Was na podstawie krótkiego epizodu, który zaobserwowała. A
          zobaczyła dziecko, które "przywłaszczyło" sobie huśtawkę i za nic nie da się
          wyjąć. I mamę, która sobie z dzieckiem akurat nie była w stanie poradzić.
          Więc imho przestań to tak przeżywać.
    • aleksandrynka Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 08.09.06, 12:09
      myślę tak:
      jeśli mój mały się huśta i robi się kolejka, to próbuję go przekonać i jednak w
      końcu ściągam z chuśtawki, nawet, jeśli płacze. Zaraz mu przejdzie, innni też
      mają prawo się pohuśtać...
      natomist to:
      po chwili ostentacyjnie wyjmujac go z hustawki powiedziała: chodzmy
      > nie bądz taki aspołeczny i egoistyczny...
      bardzo mnie rozśmieszyło i trochę zasmuciło. Ta pani użyła swojego dziecka żeby
      coś sobie załatwić, nie wiem, żeby pokazać Ci twoją niższość. Nie załatwiła nic
      oprócz tego, że jej dziecko było zdezorientowane i być może zrobiło mu się
      przykro, że tyle czekał i nagle musi zejść (bo mamusia właśnie udowadnia światu
      że jest lepsza i lepiej dzieci wychowuje). Rzuciła złośliwy komentarz i zrobiło
      jej się lepiej, że ona nie ma "takiego aspołecznego i egoistycznego" dziecka.
      Dowaliła Ci nic tak na prawdę nie zmieniając w tej sytuacji - czyli: mogła
      sobie darować.
      Co do Twojego pytania - tak, czasem trzeba dziecko jednak zdjąć z huśtawki na
      siłę, jednak niesmak rozumiem. Ja bym może spytała tej Pani, czy ma mi coś do
      powiedzenia, czy to było do mnie. Zaczepna jestem, ale jeśli ktoś chce coś mi
      powiedzieć, to proszę w twarz, a nie rzucając w przestrzeń komentarze...
    • onelove1 Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 10.09.06, 23:30
      poczytaj i wyluzuj
      dziecko.blox.pl/html
    • doloresdd Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 11.09.06, 11:35
      Ja nie zabrałabym swojego dziecka z hustawki tylko dlatego że inna mamusia chce
      tam wejść ze swoim dzieckiem. W tym momencie hustawka jest zajeta i koniec. Po
      około 10 -15 minutach jeśli ktoś czeka zabieram dziecko i zwalniam hustawkę. W
      odwrotnej sytuacji znalazłabym inną zabawe mojemu dzicku aż do zwolnienia
      huśtawki. Są pewne zasady ale bez przesady. Jak ktoś jest na hustawce to nie po
      to żeby za 12 sekund wyrywać dziecko bo ktoś inny chce.
      • kinga.77 Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 11.09.06, 21:22
        Masz rację! A poza tym małe dziecko i tak nie zrozumie znaczenia tych słów. Zamiast 'aspołeczne' mogłoby paść 'gugugu'. Jak huśtawka była zajęta, to można było bawić się na karuzeli czy czymkolwiek innym.
        • jakw Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 11.09.06, 23:02
          kinga.77 napisała:

          > Jak huśtawka była zajęta, to można był
          > o bawić się na karuzeli czy czymkolwiek innym.
          Dziecko Krestto też mogłoby pójśc bawić się na karuzelę czy cokolwiek innego,
          nieprawdaż? Tylko jakoś nie dawało się przekonać.
          Może udziel paru światłych rad, jak przekonać dziecko, które chce się huśtać,
          do zabawy na karuzeli, której akurat nie chce na oczy oglądać? Chętnie się
          zapoznam.
          • doloresdd Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 12.09.06, 08:28
            A dlaczego dziecko Krestto miało iść bawić sie na karuzelę czy cokolwiek
            innego, przeciez pierwsze było na huśtawce. Wydaje mi sie że robienie z dziecka
            pana i władcy nie jest dobre i spełnianie wszystkich zyczeń bez wyjatku a
            zwłaszcza okazywanie bezsilności w wychowaniu da w przyszłości fatalne skutki.
            • jakw Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 16.09.06, 09:38
              doloresdd napisała:

              > A dlaczego dziecko Krestto miało iść bawić sie na karuzelę czy cokolwiek
              > innego,
              Dla tych samych powodów dla których inne dziecko, skoro huśtawka była zajęta,
              mogło pójść na karuzelę. Problem w tym, że małolaty chciały chuśtawkę i mówienie
              im w takiej sytuacji "chodźmy na karuzelę" bynajmniej nie musiało ich zadowalać.
              Niezależnie od tego czy się akurat huśtały, czy czekały w kolejce do huśtawki.


              > przeciez pierwsze było na huśtawce.
              Uważasz, że najlepiej wychowyać zgodnie z zasadą "kto pierwszy ten lepszy"?

              > Wydaje mi sie że robienie z dziecka
              > pana i władcy nie jest dobre i spełnianie wszystkich zyczeń bez wyjatku

              Hm, o Krestto mówisz? (kilkakrotne próby wyciągnięcia synka z huśtawki i
              rezygnacja bo protestuje).
              A może o tamtej kobiecie, bo śmiała stać w kolejce do huśtawki i jest to. twoim
              zdaniem, spełnianie życzeń bez wyjątku.

              > a zwłaszcza okazywanie bezsilności w wychowaniu da w przyszłości fatalne skutki.
              No, Krestto chyba trochę bezsilności okazała w zdejmowaniu latorośli z huśtawki.
              Tamta pani co najwyżej była zniecierpliwiona staniem w kolejce.


              Chodzi mi o to, że synek Krestto ma takie samo prawo do huśtawki jak tamten, a
              tamten takie samo jak synek Krestto.
              Czy jakby napisała post mniej więcej taki:"Byłam z synkiem na placu zabaw, była
              kolejka do huśtawek, na 1 z nich huśtał się jakis dzieciak. Na 1 huśtawce dzieci
              zmieniały się co chwila, na 2-giej cały czas huśtało się 1 dziecko. Mama tamtego
              dziecka usiłowała go nawet wyjąć, ale dzieciak ryczał przy każdej próbie
              wyjęcia. W końcu nie wytrzymałam i burknęłam coś o egoistach..." to też byś
              napisała to samo?
    • ma_dre Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 13.09.06, 10:31
      Pani ta wykazala idiotyczne peerelowskie podejscie do zycia, kazdemu sie nalezy
      po rowno, trzeba tylko stanac w kolejce! Uwazam ze twoje dziecko nie powinno
      ustepowac miejsca innym dzieciom, jesli jeszcze ma ochote sie hustac, no chyba
      ze samo doroslo do tego aby dac korzystac z hustawki innym. To ze ustepuje sie
      miejsca innym nie jest obowiazkiem, lecz przyjaznym gestem. Nigdzie nie jest
      napisane jak dlugo powinno sie hustac kazde z dzieci. Mniemam z ena placu zabaw
      oraz poza nim sa inne atrakcje niz te nieszczesne hustawki!

      Przepraszam za brak polskiej czcionki ale ciaglie mi gdzies przepada sad
    • aneczka_1980 Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 15.09.06, 00:34
      Witam
      Zrozumialabym gdyby ta rozmowa dotyczyla slizgawki, przy slizgawce zawsze jest
      duza kolejka i tu dzieciaczkowi wytlumaczyc trzeba zeby szybciutko sie slizgac
      bo inne dzieci chca tez, ale przy bujawce to zadnemu dziecku tym bardziej gdy
      ma 21 m nie da sie wytlumaczyc ze musi mu starczyc 2 bujniecia bo kolejka. U
      mnie na placu jest tak ze dzieci same siebie sie prosza czy sie je wpusci i
      moja corcia tez tak robi chociaz jeszce nie umnie mowic zawsze jakos sie dogada
      a jak nie daje rady sie dogadac to sobie odpuszcza i idzie sie poslizgac i
      czeka na swoja kolej czyli az sie zwolni. Nie rozumiem takiego zachowania ze
      matka musi za dziecko o cos prosic dzieciak ma buzie to niech poprosi a napewno
      szybciej by inne dziecko zeszlo.
      • hhanulka Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 15.09.06, 23:11
        Nazwała moje dziecko aspołeczne i egoista...nie miała racji, bo dziecko było za
        małe,aby o sobie decydować, ale mamę jak najbardziej tak można nazwać!

        Publiczny plac zabaw jest dla wszystkich dzieci, czasami bardzo wielu. Dlatego
        należy się nim dzielić, a nie postępować według zasady kto pierwszy ten lepszy.

        • news21 Re: nazwała moje dziecko: aspołeczne i egoista 17.09.06, 09:54
          Krestto nie odpowiedziała jednak ile czasu jej dziecko siedziało na hustawce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka