15.10.06, 11:03
mój mąż bardzo kocha dzieci, ale nie potrafi się nimi zajmować. Wszystkie
obowiązki dotyczące dzieci ciążą na mnie, ale ja nie pracuję, dzieci 6 h
dziennie spędzają w przedszkolu, więc nie o to chodzi że jestem tym
przeciążona, absolutnie nie. Codziennie zaprowadzam i odbieram je z
przedszkola, potem idę na ok 2 h spacer, po powrocie szykuję im jakieś
jedzenie i towarzysze im przy stole w czasie posiłku, bawię się z nimi, to ja
odpowiadam na setki pytań, wsadzam je do kąpieli, czytam bajki na dobranoc, to
do mnie przybiegają jak chcą pić, siku czy pomóc w przebraniu lalki. Mój mąż
przychodzi z pracy, siada do kompa, albo ogląda coś w tv,czy robi coś innego.
Obowiązków domowych nie ma, ale niczego od niego nie wymagam, ja mam
wystarczająco dużo czasu by się wszyskim zając gdy dzieci są w przedszkolu.
Tak więc popołudnia obydwoje mamy wolne. Tyle, że on nie poświęca dzieciom
nawet kwadransu w ciągu dnia. Jak już napisałam z rzeczy związanych z obsługą
dzieci nie robi nic, a bawić się nie potrafi i myślę ze nie chce. Tak na
marginesie ja też nie lubię takich typowych zabaw z dziećmi typu bawimy się
lalkami czy samochodzikami, wolę chodzenie na spacery czy np wspólne
gotowanie, ale do zabaw też się zmuszam, bo wiem,że dzieci muszą czuć że mają
rodziców. Na codzienne spacery czasem dołącza do nas po pracy, ale też tego
widać nie lubi, bo po kwadrasie góra pól godzinie namawia nas na powrót do
domu, bo już tego biegania wystarczy , więc wole już jak do nas na spacer nie
dołącza, bo wtedy dzieciaki mogą się przynajmniej wybiegać i nikt ich nie
pogania. Na ogół towarzyszy nam w sobotnich i nedzielnych spacerach i w
rodzinnych wycieczkach i to jest jedynie czas kiedy dzieci mają z nim kontakt.
Na codzień tego kontaktu nie mają. Chyba że uznać za wystarczajacy kontakt
wzrokowy, no bo przecież mąż jest na ogól całe popołudnia w domu. Ja uważam,
że to mało. Kiedyś rozmawiałam z nim na ten temat i poprosiłam, żeby poświęcał
im choć 15 minut dziennie, bo tego kontaktu nie da się nadrobić, obiecał, że
się poprawi, rzeczywiście zaczął poświęcać swój czas... ale tylko córce ...i
tylko przez dwa dni, potem wszstko wróciło do normy. Co o tym myślicie, jak to
wygląda u was, macie dla mnie jakieś rady?
Obserwuj wątek
    • scher Re: rola taty 15.10.06, 11:42
      Na gwiazdkę kup mu książkę Josha McDowella "Jak być bohaterem dla swoich
      dzieci".

      Poza tym nie wpadaj w panikę. Wielu ojcom łatwiej zająć się dopiero starszym
      dzieckiem.

      Sz.
      • fugitive Re: rola taty 15.10.06, 12:18
        no właśnie starszymi, ale przecież moje to nie niemowlaki, a dzieci w wieku
        przedszkolnym. Starszym to wg Ciebie w wieku szkolnym? Tylko czy to nie dość
        późno na budowanie więzi?
        • scher Re: rola taty 15.10.06, 13:05
          fugitive napisała:

          > no właśnie starszymi, ale przecież moje to nie niemowlaki, a dzieci w wieku
          > przedszkolnym. Starszym to wg Ciebie w wieku szkolnym?

          Tak mają niektórzy ojcowie. Nieprzypadkowo dawniej urządzano postrzyżyny w
          wieku 7 lat.

          > Tylko czy to nie dość późno na budowanie więzi?

          To zależy od późniejszego zaangażowania ojca. Jeżeli do końca życia będzie
          siedział przed telewizorem, zamiast pogadać z dzieckiem (choćby zapytać, co
          słychać - na początek) i zamiast jeść obiad z rodziną, to dobrze nie wróżę.

          Ale za odpowiednią organizację posiłków i tzw. klimat emocjonalny moim zdaniem
          odpowiedzialna jest głównie kobieta. Jak dla mnie, zbyt łatwo godzisz się na
          to, że mąż je samotnie przed telewizorem, sama przesiadując z dziećmi w kuchni.
          W ten sposób dajesz mężowi odczuć, że gotujesz tylko dla dzieci, o niego nie
          dbasz. Nic dziwnego, że zamyka się w swojej skorupie.

          Dzieci są już na tyle duże, że mogłabyś je czasem "zaniedbać", bo coś czuję, że
          wasze więzi małżeńskie na tym cierpią. Kiedy ostatnim razem z uśmiechem, przy
          dzieciach, usiadłaś mężowi na kolanach?
          Gdy mężczyzna ucieka "w telewizję", nie jest do dobry objaw.

          Sz.
          • fugitive Re: rola taty 15.10.06, 13:23
            siadać na kolanach nie siadam ale przytulamy się dość często

            ale z posiłkami to nie rozumiem, sądzisz że co powinnam zrobić
            1) uznać że całą rodziną będziemy jesć w pokoju, na ławie, przy włączonym tv?
            2) zatrzymać męża na siłę w kuchni przy wspólnym posiłku? ( odpada nie stosuje
            rozwiązań siłowych)
            dla mnie wspólny posiłek jest ważny, problem że dla niego nie, uważam że to
            czas na rozmowe domowników, na ładnie nakryty stół, a jeśli on woli jeść a jedną
            ręką walić w klawiaturę , to co ja mogę zrobić?
            • scher Re: rola taty 15.10.06, 14:42
              fugitive napisała:

              > 1) uznać że całą rodziną będziemy jesć w pokoju, na ławie, przy włączonym tv?

              Uznać, że całą rodziną będziecie jeść w pokoju, przy WYłączonym telewizorze -
              takie jest moje zdanie.

              > dla mnie wspólny posiłek jest ważny, problem że dla niego nie, uważam że to
              > czas na rozmowe domowników, na ładnie nakryty stół, a jeśli on woli jeść
              > a jedną ręką walić w klawiaturę, to co ja mogę zrobić?

              Chyba tylko przekonać. Nie znam go, to nie wiem jak.

              Sz.
              • fugitive Re: rola taty 15.10.06, 17:22
                wiesz w pokoju mamy kanapę dwa fotelę ławę, no niby się da zjeść na ławię
                siedząc na fotelach, ale to zwyczzajnie niewygodne dla całej rodziny, w kuchni
                mamy stół i to jest miejsce dla posiłków, więc raczej w tej kwestii nie ustąpie,
                my zostajemy w kuchni, jego siła nie zatrzymam
    • lolinka2 Re: rola taty 15.10.06, 11:44
      tak, wyjedź na jakiś czas... będzie wiedział co to znaczy 'być z dzieckiem' bo
      póki co skutecznie go chronisz przed tą wiedzą. Nie to, żebyś była czemuś winna,
      ale my kobiety czasem chcąc pójść na tzw łatwiznę (zrobię to szybciej, lepiej,
      sprawniej, obędzie się bez jego marudzenia itp) przegapiamy coś istotnego -
      danie facetowi szansy i czasu na zaprzyjaźnienie się z faktem ojcostwa i
      wszystkim co się z tym wiąże. Niech na ten spacer to on pójdzie sam z
      dzieciakami (ty w tym czasie pośpisz, poczytasz, wyjdziesz do kumpeli lub sklepu
      czy ciasto upieczesz). Wydaje mi się ze kluczem byłaby jego osobista obecność z
      dziećmi, bez dziebie, wtedy poczuje się bardziej odpowiedzialny (nie będzie go
      komu wyręczyć) i pewne rzeczy przyjdą naturalnie. Mozecie np wyznaczyć dni w
      które chodzicie z dziećmi na spacery (pon-śr-pt tata, a wt-czw mama, w weekendy
      razem) tudzież podzielić się odbieraniem ich z przedszkola (jeśli są po temu
      warunki). Facet to zwierzę leniwe - jesli jest komu odwalić jego robotę, on ją
      odda bez zalu.
      Pozdrawiam
      żona taty na tacierzyńskim od prawie 5 lat
      • scher Re: rola taty 15.10.06, 11:45
        lolinka2 napisała:

        > Facet to zwierzę leniwe - jesli jest komu odwalić jego robotę, on ją odda
        > bez zalu.

        Potwierdzam smile

        Sz.
        • justyna265 Re: rola taty 15.10.06, 12:04
          Witam mam podobny problem co autorka tylko ze moje dziecko ma dopiero14-
          miesiecy.
          Maz rowniez nie poswieca mu za duzo czasu.
          Ma taka prace ze duzo czasu spedza wdomu.
          Wszystko robie sama przy dziecku.
          Nie nazekam bo czasu mam duzo.
          Ale problem lezy w tym ze corka coraz mniej do niego idzie.
          Nawet gdy ja dam mu na rece to mu sie wyrywa i wraca do mnie.
          Martwi mnie ze ne ma wiezi miedzy nimi,i napewno jesli tak dalej bedzie nigdy
          jej nie bedzie.
      • fugitive Re: rola taty 15.10.06, 12:26
        wiesz to nie tak, że ja nigdy nie wychodzę, owszem, a on wtedy zajmuje się
        dziećmi, ale co to za zajmowanie. to co trzeba obsłuży, a reszta przed kompem
        maluchy bawią się same, żaden problem przez 2, 3 h, ale przecież to nie
        wystarczy do budowania stałej więzi
        Z codziennymi spacerami czy odbiorem z przedszkola odpada, ja zabieram ich po
        prostu dużo wcześniej, ale jest ku temu wiele innych okazji w domu no tylko
        musiałby chcieć, możemy oczywiście wiele ustalić jak np. te 15 minut dziennie
        zabawy z nimi, ale co jeśli nie dotrzymuje słowa, czy to ja powinnam go
        pilnować? kurcze stosować jakieś sankcje? no nie widze się w tej roli.
        Wymyśliłam, że może wspólne posiłki, choć kolacje, ale on woli wziąć talerz i
        przed tv obejrzeć a ja z dziećmi w kuchni. Tylko nie mówicie że mam zabrać
        jedzenie do pokoju , bo zdecydowanie wolę usiąść spokojnie przy stole w kuchni.
        Chyba moje pytanie powinno brzmieć co zrobić żeby mu się chciało zacieśniać
        więzi z dziećmi na codzień bo na policjanta to ja się nie nadaję.
        • wieczna-gosia Re: rola taty 15.10.06, 13:41
          fugitive- ja myse ze on moze nie miec pomyslow na te wspolna zabawe- moze niech
          wiec przejmie czesc obowiazkow pielegnacyjnych- kapiele z zabawa chyba lepiej
          ojcom wychodza niz laleczki i w dom. Moze jakies wspolne rowery? Moj maz po 10
          minutach spaceru chce do domu a na rowerze i 3 godziny spedzi spokojnie. Moze
          jakis rytulal typu czytanie bajki by przejal.

          Do wspolnych posilkow sprobuj namowic. Dla niego to moze nuie byc wazne ale
          dzieciom potrzebna jest taka uwaga specjalnie dla nich. Wbijaj w glowe ze jesli
          ojciec pewnych rzeczy w sobie nie wyrobi przy malych dzieciach- nie ma co liczyc
          na to ze nagle ze starszymi bedzie inaczej- przede wszystkim dlatego ze ONE nie
          beda tego od niego oczekiwac.

          Pogadaj z mezem by sobie wybral jakas rzecz, ktora robi sie codziennie, jest
          niezbedna, tak zeby codziennie to robil. WEytlumacz mu ze nie chodzi o twoj
          relaks tylko o jego kontakt, ze on jest dorosly i wie ze kocha dzieci i sa wazne
          dla niego- ale one sa male i wcale to nie jest tak oczywiste dla nich.
          • aluc Re: rola taty 15.10.06, 13:47
            o gosia smile)))
            no i po co ja się męczę smile)))
          • fugitive Re: rola taty 15.10.06, 14:01
            to co piszesz jest bardzo sensowne, tylko własnie mój problem tkwi w
            przekonywaniu , próbowałam raz i drugi nie wyszło, problem w tym, że nie lubię
            stać nad nim ciągle przypominać, stać nad nim pilnować, gderać, wymyślać za
            niego, przecież do licha on jest dorosły, odbyłam z nim rozmowę mówiąc że jeśli
            tak dalej będzie to będzie miał problem z kontaktem z dziećmi, żeby choć 15
            minut im poświęcał dziennie tak jak on uważa to za stosowne, przyznał mi rację,
            dwa dni było lepiej i wróciliśmy do punktu wyjścia, no i co teraz , ma podsuwać,
            wymyślać, traktować jak małe dziecko?
    • aluc Re: rola taty 15.10.06, 13:46
      mam wrażenie, że chcesz, żeby mąż się włączył, ale nie za bardzo masz pomysł na
      to, co mógłby robić, więc raczej go przeganiasz jak znudzoną muchę, a sama
      dalej się poświęcasz

      ja też nie znoszą spacerów dla samego spaceru, niemąż chyba jeszcze bardziej
      nienawidzi, więc chodzimy ewentualnie na spacery "zajęciowe" - żeby zobaczyć
      coś konkretnego, nazbierać kasztanów, nakarmić kaczki, uznając, że z nianią i w
      przedszkolu dzieci spędzają i tak wystarczająco dużo czasu na świeżym powietrzu

      poza tym niemąż zapewnia dzieciom męskie rozrywki, na które ja nie mam czasu,
      ochoty albo udaję, że nie mam smile)) - ogląda z nimi pisemka i programy
      motoryzacyjne, ze starszym (4,5) chodzi na mecze piłki kopanej i zabiera go na
      męskie weekendy, czyta starszemu swoje ulubione komiksy o Kajku i Kokoszu,
      zajmuje się młodszym (rok i 10 miesięcy), kiedy ze starszym idziemy do
      filharmonii, etc.

      wymogłam również na nim, że codziennie jemy wspólnie śniadanie - bo na kolację
      bardzo rzadko dociera.

      wniosek - wymyśl, co mógłby robić, bo na hasło "może byś się zajął dziećmi, bo
      nie mają z tobą kontaktu" to ja też bym dupska nie ruszyła
      • fugitive Re: rola taty 15.10.06, 13:50
        aluc napisała:

        > mam wrażenie, że chcesz, żeby mąż się włączył, ale nie za bardzo masz pomysł na
        >
        > to, co mógłby robić, więc raczej go przeganiasz jak znudzoną muchę, a sama
        > dalej się poświęcasz


        a mogłabyś wskazać co choć w niewielkim stopniu zasegrurowało Ci , że ja go
        przeganiam??????????? nie nie przeganiam , nie mam okazji nawet, a i również się
        nie poświęcam bo lubie czas z dziećmi,
        >
        > ja też nie znoszą spacerów dla samego spaceru, niemąż chyba jeszcze bardziej
        > nienawidzi, więc chodzimy ewentualnie na spacery "zajęciowe" - żeby zobaczyć
        > coś konkretnego, nazbierać kasztanów, nakarmić kaczki, uznając, że z nianią i w
        >
        > przedszkolu dzieci spędzają i tak wystarczająco dużo czasu na świeżym powietrzu
        >
        > poza tym niemąż zapewnia dzieciom męskie rozrywki, na które ja nie mam czasu,
        > ochoty albo udaję, że nie mam smile)) - ogląda z nimi pisemka i programy
        > motoryzacyjne, ze starszym (4,5) chodzi na mecze piłki kopanej i zabiera go na
        > męskie weekendy, czyta starszemu swoje ulubione komiksy o Kajku i Kokoszu,
        > zajmuje się młodszym (rok i 10 miesięcy), kiedy ze starszym idziemy do
        > filharmonii, etc.
        >
        > wymogłam również na nim, że codziennie jemy wspólnie śniadanie - bo na kolację
        > bardzo rzadko dociera.
        >
        > wniosek - wymyśl, co mógłby robić, bo na hasło "może byś się zajął dziećmi, bo
        > nie mają z tobą kontaktu" to ja też bym dupska nie ruszyła

        rzeczywiście czy ty jako dorosła osoba , rodzic oczekiwałabyś aby ktoś wymyślił
        jak masz spędzać czas z dziećmi bo inaczej byś "dupska nie ruszyła"??????????
        kurcze to jak ja mam traktować męża jako dorosłego czy dziecko?
        • aluc Re: rola taty 15.10.06, 14:00
          fugitive - idziesz na spacer, on marudzi, więc niech sobie idzie do domu
          jecie w kuchni, on marudzi - więc niech sobie je w pokoju przed telewizorem, bo
          ty się nie będziesz przenosić

          ergo - potulnie bierzesz na siebie całość zajmowania się dziećmi i pozwalasz mu
          na dalsze integrowanie się z komputerem i telewizorem

          co do ostatniego - chodzi mi o rodzaj przekazu, a nie o wymyślanie lub
          niewymyślanie, hasło "może byś się dziećmi zajęła" działa na mnie jak czerwona
          płachta na byka bez względu na moją dojrzałość i dorosłość, podobnie jak "może
          byś się wzięła do roboty" jako uwaga natury ogólnej wink

          skoro ma problemy z wymyśleniem formy kontaktu (a raczej ty masz problemz tym,
          że takiego kontaktu nie ma, bo zdaje się, że dla twojego męża żaden problem nie
          istnieje) to należy podsunąć mu konkretne rozwiązania, które być może okażą się
          dla niego atrakcyjne, skoro generalne przemawianie do jego dojrzałości,
          rozsądku i wyrobienia wychowawczego okazuje się niewystarczające
          • fugitive Re: rola taty 15.10.06, 14:05
            masz rację, nie nadaje się na policjanta, i nie potrafię dorosłego faceta
            traktować jak dziecko, dlatego cały czas kombinuje jak trafić właśnie do jego
            intelektu i PRZEKONAĆ GO tak aby ZROZUMIAŁ, ze kontakt z dziećmi jest
            niezbędnya nie stale pilnować, bo faktycznie jak widzę że on nie chcę to po
            prostu odpuszczam, nie potrafię go zmusić
            dzięki za pomocsmile
            • aluc Re: rola taty 15.10.06, 14:54
              fugitive, być może (a nawet na pewno) jestem apodyktyczną wiedźmą, ale jeśli
              efekt jest dla mnie ważniejszy niż forma, to wyjmuję pilota z łapy, wyłączam
              telewizor, przenoszę talerz na właściwe miejsce etc.

              przez karne wyłączanie telepudła przeszłam, wierz mi smile a nawet posunęłam się
              do robienia awanturek o wspólne jedzenie, a nie połykanie kawy na stojąco,
              albowiem niemąż nie został wychowany w ultrakonserwatywnej kulturze stołu, a ja
              wręcz przeciwnie

              BTW, niemąż również jest apodyktyczną wiedźmą w innych sprawach wink
              • fugitive Re: rola taty 15.10.06, 17:16
                no a ja jestem idealistkąsmile za dużo literatury pięknej za młodych latwink no
                niestety traktowanie wszystkich jak dorosłych, odpowiedzialnych ludzi czy to w
                pracy czy w domu nie przynosi efektówsad
    • steffa Re: rola taty 15.10.06, 16:19
      A czy jest coś, co twój mąż lubi oprócz tv i kompa?
      • turzyca Re: rola taty 15.10.06, 16:38
        A moze napuscic dzieci? Niech podejda z ksiazka w lapce i powiedza, zeby tata
        poczytal, bo mam teraz np robi ciasto i nie ma czasu?
        Albo opowiedziec jak bylas mala i puszczalas latawca z tata i jakie to bylo
        fajne, niech namowia tate.
        Tylko nalezy to zrobic na tyle dyplomatycznie, zeby dziecko nie powiedzialo
        "Mama powiedziala, zebys zrobil to i to" tylko zeby wyszlo ze dziecko samo chce,
        a Ty sie akurat nie mozesz tym zajac, wiec ida do taty.
      • fugitive Re: rola taty 15.10.06, 16:43
        owszem mnóstwo rzeczy fotografie, motoryzację, historię, modelarstwo.... i kilka
        innych , ale co w związku z tym?
        • steffa Re: rola taty 18.10.06, 23:41
          Nie widzisz związku? Może z dziećmi robić to, co go interesuje. Ja też nie lubię chodzić 'na spacery'. wink
          Przecież zamiast czytać książkę dla dzieci, może z nimi przeglądać album fotografii, wyjść na dwór, żeby
          policzyć samochody określonej marki, skleić prosty model w ramach 'czasu dla rodziny'. itd itp
    • kura17 Re: rola taty 15.10.06, 17:08
      a ja uwazam, ze powinnas sie troche pobawic w policjanta.
      po prostu pewnego dnia stwierdz, ze od dzis WSZYSCY jadacie razem kolacje i juz.
      powiedz, ze to tylko pol godziny i ze w tym czasie opowiadacie sobie, jak Wam
      wszystkim minal dzien. bez tv, bez kompa, tylko Wy. wg mnie trzeba zaczac od
      malych krokow i ten wydaje mi sie niezbedny.
      a potem, jak radzily dziewczyny, wlacz tate do jakiegos obowiazku
      pielegnacyjnego. zwyczajnie, szczerze powiedz - od dzis Ty kapiesz dzieci lub
      ukadasz do snu, wybieraj. lub wymysl jakis podstep - np ze wieczorami jakas taka
      jestes oslabiona ostatnio (jesien-zima) i ze NAPRAWDE padasz z nog, wiec moglby
      Cie wyreczyc i dzieci spac polozyc. skoro piszesz, ze dzieciaki kocha, to moze
      przez te pare tygodni Twojego "zlego samopoczucia" tak polubi ten wspolny
      rytual, ze nawet nie pomysli o oddaniu go Tobie? Ty wybierz metode, jaka wolisz,
      ale cel osiagnij...

      to moje zdanie jest
      strasznie smutne, to co piszesz
      ja mam w domu zupelnie inna sytuacje, moj maz od urodzenia syna szaleje za nim i
      spedza z nim mnostwo czasu, w zasadzie kazda wolna chwile po pracy i w weekend.
      i faceci maja wspaniala wiez, a we mnie serce rosnie smile

      ``````````````````
      kurczak: 03.03.05
      • spurs1 Re: rola taty 15.10.06, 17:59
        Jako facet myślę drogie Panie że to wszystko jest nie tak jak piszecie. Powiem
        wprost: dla mnie mąż "fugitive " to kompletnie antyrodzinne zwierze.
        Jeżeli nie potrafi nawet zjeśc posiłku z rodziną i idzie z talerzem przed
        telewizor to znaczy że rodzina mu zwisa.Sory za wyrażenie.
        Dlatego zadne metody "wychowawcze" i rozmowy nie pomogą. Gość jest zadufanym w
        sobie indywidualista który bierze z zycia tylko to co mu wygodne: np. fajna i
        troskiwa żona.
        Reszte ma w głębokim poważaniu. Za drzwi gościa.Razem z jego telewizorem i
        kompem.
        • kropkacom Re: rola taty 15.10.06, 18:59
          spurs1 napisał:
          > Jako facet myślę drogie Panie że to wszystko jest nie tak jak piszecie. Powiem
          > wprost: dla mnie mąż "fugitive " to kompletnie antyrodzinne zwierze.
          > Jeżeli nie potrafi nawet zjeśc posiłku z rodziną i idzie z talerzem przed
          > telewizor to znaczy że rodzina mu zwisa.Sory za wyrażenie

          Mam podobne zdanie. Myśle że żadne "dyplomatyczne" metody tu nic nie dadzą.
          Porozmawiaj z mężem otwarcie i bez zbędnego "udelikatniania" tematu. Zrób to
          przede wszystkim dla dzieci ale i dla siebie.
    • naatka Re: rola taty 16.10.06, 00:41
      << mój mąż bardzo kocha dzieci...>>
      Z tego co dalej piszesz, jakoś tej "miłości" nie widaćsad Skoro unika kontaktu z
      dziećmi, nie chce tego zmienić, pomimo że Ci przyznaje rację- to brak tu moim
      zdaniem dobrej woli chyba. A ty jesteś po prostu za miękka dla niego, co on
      znakomicie wykorzytuje.
      <<Co o tym myślicie, jak to wygląda u was, macie dla mnie jakieś rady? >>
      Jak wygląda u nas: mamy jedną córeczkę-14-miesięczną. Od 6 miesiąca jej życia
      mąz zajmował się nią 3 dni w tygodniu ( zrezygnował z części swojej pracy, bym
      ja mogła wrócić do pracy na cześć etatu) Robił i robi przy dziecku wszystko:
      myje, przebiera, gotuje zupy, karmi, bawi się, uczy ją rozmaitych dziwnych
      rzeczy: ostatnio rozkręcali wspólnie klawiaturę! Nigdy nie odmówił mi zajęcia
      się dzieckiem, kiedy sama czegoś zrobić nie mogłam. Tak moim zdaniem wygląda
      prawdziwy troskliwy ojciec i po jego zachowaniu widać tę miłość do dziecka, co
      mnie ogromnie cieszy i naprawde nie potrafiłabym żyć z mężczyzną, który tak by
      się odnosił do naszych dzieci, jak Twój mąż. Szkoda, że wcześniej jakoś nie
      zainterweniowałaś, bo terez to już kilka lat trwa taka sytuacja, że ty matkujesz
      i ojcujesz dzieciom, a Twój mąż ma czas dla siebie. Moim zdaniem mówienie, że
      się dzieci kocha, gdy w ogóle nie zajmuje się nimi to puste słowa. Postaw sprawę
      ostro i poproś go, żeby przeanalizował swoje zachowanie i odpowiedział na
      pytanie, w czym ta jego miłość do dzieci się objawia i do jakich jest zdolny
      poświęceń dla nich? Pozdrawiam i życzę więcej stanowczości względem niego!
    • leeloo2002 Re: rola taty 16.10.06, 01:51
      Jesli chodzi o rady,to wyrzuc z domu tv i kompa wink

      a tak powznie, to u nas w domu nie ma telewizora od 5 lat (czyli zniknal zanim
      pojawilo sie dziecko). I w jakims sensie jest to klucz do sukcesu, bo nie
      pochlania niepotrzebnie uwagi.
      Przez 3 lata bylam na urlopie macierzynskim + wychowawczym, ale nie wyobrazam
      sobie przez Ciebie opisanej sytuacji.
      Umowa jest i byla taka, ze ja tez mam czas wolny = wychodze sama z domu (do
      kina, kosmetyczki, na ploty itd). I zawsze BEZWZGLEDNIE egzekwowalam prawo do
      swojego czasu wolnego. Maz chetnie zostaje z corka, ma z nia swietny kontakt.
      Wszystko przy niej umie zrobic. A jak wroce wieczorem, a ona zasnie mu w
      ubraniu, to nie robie awantury...
      Mamy podzial obowiazkow: ja ja odbieram z przedszkola, bo wczesniej koncze
      prace, za to on ja usypia i czyta przed zasnieciem, itd.
      Przede wszytkim zycze ci kosekwencji, bo sama poniekad wykreowalas ta sytuacje
      cichym przyzwoleniem. A teraz to odkrecaj, lagodnie ale stanowczo
    • stypkaa Re: rola taty 16.10.06, 08:52
      Nie wiem czy ktoś już zwrócił na to uwagę, bo nie czytałam wszystkich
      odpowiedzi, ale jak dla mnie zbyt często powtarza się słowo "komp".
      Ja bym wyrzuciła i komp i tv, bo najwyraźniej Twój mąż jest uzależniony
      przynajmniej od jednego z nich (sądzę, że bardziej od kompa). Mówię to zupełnie
      poważnie. Przynajmniej na jakiś czas. A stwierdzenie (zdaje się, że Schera), że
      jak mężczyzna ucieka w telewizję to nie jest dobry objaw (czy coś w tym stylu)
      uważam za bezsensowne zwalanie winy na kobietę, że to niby ona jest winna temu,
      że mąż nie chce się zaangażować w życie rodzinne.
      Poza tym o ile jestem w stanie zrozumieć,że skoro nie pracujesz to wzięłaś na
      siebie obowiązki domowe o tyle nie rozumiem jak można było dopuścić do
      sytuacji, że tylko Ty zajmujesz się dziećmi. Przecież mąż jak przychodzi z
      pracy może chociażby je wykąpać, przeczytać bajkę wieczorem, położyć spać.
      Dzici potrzebują kontaktu z ojcem, i to nie jak ktoś tu napisał, od 7 roku
      życia, tylko od niemowlęctwa. I im wcześniej taki kontakt będzie tym lepsze
      będą stosunki w przyszłości. Bowiem na pewne rzeczy może być już zdecydowanie
      za późno jak dziecko osiągnie wiek szkolny.
      Pozdrawiam i życzę podjęcia zdecydowanego działania.
      • fugitive Re: rola taty 16.10.06, 09:08
        myślę że wstrzeliłaś się w środek problemu, uzależnienie od tego cholernego
        kompa
        • asia889 Re: rola taty 16.10.06, 09:55
          Weź śrubokręt i wyjmij twardy dysk (kilka śrubek i jedna wtyczka).
          I schowaj go na miesiąc.
          • fugitive Re: rola taty 16.10.06, 09:59
            odpadasmile)) mąż ma laptopoa służbowego i to jego narzędzie pracysmile
            • asia889 Re: rola taty 16.10.06, 10:06
              No to zostaje tylko twarda umowa, że włączmy go dopiero jak dzieci pójdą spać albo np po 21:00. Jeśli musi pracować niech to robi sobie w nocy.
            • spurs1 Re: rola taty 16.10.06, 10:09
              Przepraszam jeszcze raz. Kobietki drogie co to za pomysły : wyrzucić kompa czy
              telewizor. To nie jest rozwiązanie problemu.
              Śmieszy mnie zwalanie w wielu rodzinach winy na telewizor czy inny przedmiot
              martwy. To zawsze ludzie są problemem.
              Podobnie jest z mężem "fugitive". Co by nie gadał i zapewniał o miłości do
              rodziny to musi być zwykłe wstawianie kitu.
              Gość musi sam sobie odpowiedziec na pytanie czy chce być z rodziną czy nie.
              Jesli nie zna odpowiedzi to nich idzie w diabły. W internecie jej nie znajdzie
              (odpowiedzi)
              • fugitive Re: rola taty 16.10.06, 10:29
                z tym kompem to ja odebrałam jak żart. jak już wcześniej napisałam na
                policjanta się nie nadaję a rozwiązania siłowe do mnie nie przemawiają . no to
                teraz poradź mi jak facet co mam robić/ rozmowe nt. zajmowania się dziećmi
                odbyliśmy, obiecał że się poprawi, zapału wystarczyło na dwa dni - przypominać
                do skutku, powtarzać się /zadziała to wg ciebie?- Pomysł włączania komputera
                dopiero jak dzieci pódą spać też przerabialiśmy- zadziałał podobnie krótko. NO
                to co z nim robić - wymówki są zawsze takie same, on jest zestresowany i musi
                się po pracy wyluzować, albo jest zmęczony. No i dochodzi dodatkowy problem
                będący skutkiem jego postępowań- dzieci nie chcą żeby je usypiał czy wyciągał z
                wanny ( kąpią się same). No i spirala się nakręca. Czy są faktycznie tylko te
                wyjścia: powtarzać mu do skutku, zaakeceptować zaistniała sytuację, wystawić
                walizki za drzwi
                • stypkaa Re: rola taty 16.10.06, 11:29
                  Tekst, że jest zmęczony albo zestresowany i musi się wyluzować jakoś do mnie
                  osobiście nie przemawia smile
                  Ja też jestem po pracy zmęczona (do tego jeszcze jestem w ciąży), a mimo tego
                  poświęcam czas dziecku dopóki nie pójdzie spać.
                  A odstresować można się świetnie bawiąc się z dziećmi - tylko trzeba tego
                  chcieć.
                  I chyba tu jest problem - bo jeśli chęci brak to na siłę za bardzo nic się nie
                  wskóra. Przynajmniej na długą metę, bo jak sama pisałaś wszystkie dotychczas
                  stosowane metody działały krótko.
                  A może spróbowac zagrać na jego emocjach - o ile je ma wink - tzn. powiedzieć, że
                  widzisz, że on się zachowuje tak jakby Was nie kochał, że komp jest dla niego
                  ważniejszy, że dzieci go w ogóle już nie zauważają, nie potrzebują - i czy chce
                  żeby tak zostało czy chce to zmienić?
        • asia889 Re: rola taty 16.10.06, 15:31
          Może ten artykul Cię zainteresuje.

          www.trybuna.com.pl/zdrowie/index.php?id=35
    • bri Re: rola taty 16.10.06, 15:09
      Co to znaczy nie potrafi? Umyć dzieci nie potrafi? A siebie potrafi? To znaczy,
      że dzieci też. Jeśli nie opiekuje się dziećmi i nie spędza z nimi czasu to nie
      ma okazji nawiązać z nimi więzi i z czasem będą się tylko coraz bardziej
      oddalać. Może w lykendy przynajmniej niech je zabiera do jakiegoś kina czy
      kolorado?
      • joanna129 Re: rola taty 19.10.06, 11:52
        Przykre, ze tak trudno sie nieraz dogadac. Dzieci nas lacza, ale uwazam, ze
        takze powoduja niepotrzebne spiecia miedzy malzonkami, miedzy innymi o to, ze
        nie jest bez roznicy czy wyjdziemy w dany dzien razem na ten spacer, czy nie,
        czy maz pobawi sie troche w tygodniu z dzieckiem, czy nie, czy wszyscy
        jestesmy zmeczeni i mamy sie dosyc!
        Smutne jest, ze musimy takie rzeczy sobie wyjasniac, w zasadzie , decydujac sie
        na dziecko, w ogole nie powinno byc takich problemow...jednak WARTO i TRZEBA,
        dla dobra rodziny i nas samych. Jezeli jedna strona zupelnie sie nie angazuje,
        to znaczy , ze jej NIE ZALEZY! A to jest niebezpieczne dla calej rodziny!
        Najwidoczniej dyskusje w tym wypadku nie pomogly i nie pomoga!
        Jezeli facet nie dostanie olsnienia, na co bym nie liczyla ,trzeba go dobrze
        naprowadzic - kiedy , co moze robic z dzieckiem. Sadze, ze mezczyznom w
        wiekszosci rzeczywiscie brakuje pomyslow na wychowanie i sposob spedzania czasu
        z dzieckiem, wiec trzeba im podpowiadac- strzelamy do jednej bramki, tak wiec w
        naszym interesie jest przygotowac "polac zabaw" dla dziecka i taty, a nie
        udawadniac mu, ze kolejny raz zawalil i np. dziecko znowu placze czy sie nudzi.
        Dzieciom natomiast nalezy ZAWSZE mowic jaki FAJNY jest jego tatus! Osobiscie
        tak sie zapedzilam, ze maly krzyczy glosniej TATA niz MAMA ale ciesze sie, bo
        to moja szkola!
    • ryba2 Re: rola taty 19.10.06, 13:38
      Ehhh trudno jest czasem radzic.... ale pozwol ze bede szczerze pisac co mysle.
      Prosze tez zebys nie potraktowala tego co napisze jako zlosliwosc!
      Bo moim zdaniem to po trochu Twoja wina. Przez to ze nic od niego nie wymagasz!
      Ze wolisz sama wszystko robic i w dodatku uwazasz ze powinnas.

      Wiesz, ja do pewnego momentu mialam dokladnie taki sam problem jak Ty. Moj po
      pracy tez wolal posiedziec przed komputerem...
      Poza tym ja staralam sie odciazac meza. Bo zmeczony po pracy, bo nie da sobie
      rady, bo ja sama cos lepiej zrobie itp.
      I medzy innymi tak bylo z opieka nad dzieckiem.
      Uwazalam ze sama lepiej przewine, szybciej uspie itp.
      Na dokladke tesciowa powtazala ze chlop nie andaje sie do opieki na dzieckiem...

      Az w koncu dostalam po glowie od MOJEJ MAMY.
      To ona uswiadomila mi ze moj maz nie jest kaleka i ze rownie dobrze jak ja
      obiera kartofle, myje okna i zajmuje sie dzieckiem.

      Wiec zwyczajnie zaczelam zostawiac go z corka wykrecajac sie a to waznymi
      zakupami, ktorych nie moglam zrobic bo cos tam, a to tym ze strasznie zle sie
      czuje i musze koniecznie sie polozyc itp.

      Moze wlasnie podobnie dzieje sie u Was? Moze on nie widzi dla siebie miejsca?
      To nic ze nie pracujesz i twoje "jedyne" zajecie to dom.
      A czy to nie jest ciezka praca? Porozmawiaj z nim raz jeszcze. Ale nie mow ze
      za malo zajmuje sie dziecmi tylko ze potrzebujesz jego pomocy bo czujesz sie
      juz zmeczona - w koncu kazdy ma do tego prawo!

      A moze postaraj sie zorganizowac im wyjscia - tak zeby poszli tylko we trojke,
      bez Ciebie. Jakis teatrzyk? Zoo? Cyrk?
      A moze niech zacznie od czytannia ksiazeczek na dobranoc?

      Pozdrawiam
      WK
    • emila40 Re: rola taty 19.10.06, 14:39
      Wiesz, ja Ci mogę powiedzieć tylko ze swojego doświadczenia, chociaż moja
      sytuacja była i jest trochę inna, ponieważ m. właściwe od początku dużo
      zajmował się małą, a właściwie zaraz po urodzeniu to tylko on wstawał do niej w
      nocy, karmił, przewijał, ja po cesarce i róznych innych problemach zdrowotnych
      na początku nie byłam w stanie i myślę, że właśnie wtedy i dzięki temu (że się
      nią po prostu zajmował) wytworzyła się między nimi b. silna więź, która jest do
      tej pory. Ale też był taki okres (córka ma w tej chwili 3 lata), że z powodu
      pracy, lenistwa itp. m. wprawdzie co tam trzeba było zrobił przy małej, jak
      np. ja gdzieś wychodziłam, ale nic poza tym. Przeprowadziłam wtedy z nim
      rozmowę, bez żadnych podchodów, tak jak rozmawia się z dorosłym człowiekiem,
      którego tak naprawdę do niczego zmusić się nie da, jeśli on sam tego nie będzie
      chciał, a tym bardziej do np. zabawy z własnymi dziećmi. Powiedziałam mu bez
      ogóródek, że ja sobie poradzę w zupełności z zajmowaniem się małą, pielęgnacją
      zabawą, wiem bo już tak w przeszłości bywało, że np. miesiąc był w pracy poza
      domem, córka też mniej to odczuje, bo ma przecież mnie, jednych i drugich
      dziadków, którzy ją b. kochają, ale on traci coś czego nie da się niczym innym
      zastąpić - kontakt z własnym dzieckiem, które za kilka lat może już w ogóle
      takiego kontaktu nie potrzebować. Traci coś, co juz nigdy się nie powtórzy, bo
      już nigdy mała nie będzie miała 2, 3 lat. I to w przypadku mego m. podziałało,
      dotarło. Powiedziałam też coś takiego, może to zbyt górnolotnie, że umierając
      (chodziło o mnie) nie będę już na pewno pamiętać kolegów z pracy, jakiś
      egzaminów, ale na pewno będę pamiętać chwilę, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam
      swoją córkę. Chociaż teraz tez czasami mu przypominam, że np. mógłby pójśc z
      mała do parku, czy na jakieś przedstawienie, bo mężczyźni są z natury leniwi i
      jak tylko mogą czegoś nie zrobić, to tego nie zrobią, ale generalnie zajmuje
      się małą tak samo jak ja.
      Ale to jest tylko jego wybór, bo jeśli można zmusić do płacenia alimentów (wiem
      coś o tym, bo tym się zawodowo zajmuje) to do kochania i zajmowania się własnym
      dzieckiem moim zdaniem już nie.
    • magdusinska Re: rola taty 19.10.06, 23:32
      To co piszesz przypomina mi historie mojej kuzynki. Kiedy urodziła córkę to
      świat przestał istnieć. Tylko dziecko i ona byli ważni i zyli nadal. Dziewczyna
      nie pracowała, mąż jej tak i wracał do domu wieczorem. Kolacje jadał przed tv,
      wieczory spędzał przed kompem. Ale co on miał robić skoro jej to nie
      przeszkadzało, bo przecież dziecko wymaga 24h opieki. Ona zupełnie nie
      traktowała go jak ojca, negowała wszystko co on zrobił. Facet początkowo
      próbował. Nosił małą, ale przecież może upuscic i nie wolno. Przewijał, ale
      bioderka jej uszkodzi i nie wolno. Na spacer zabrał, ale wózek nie w tą stronę
      odkręcił i choroba będzie, nie wolno. W kąpaniu pomagał, ale ją utopii i nie
      wolno. Nawet we własnej sypialni z własną żoną spać nie mógł, bo chucha i
      duszno dziecku będzie. No i w końcu to jemu nic nie wolno było. Z dzieckiem 15
      min zostac nie wolno mu było, lepiej babcię sprowadzić. No to chodził chłopina
      do roboty, wracał, tv oglądał, sam spał. I tak 4 lata minęły w oddzielnych
      sypialniach i z magicznym słowem tak nie rób, a tak źle i nie wolno. No i wtedy
      przełom. Mała poszła do przedszkola i mamusia zauważyła brak zainteresowania
      tatusia dzieckiem. I dziwiła się jaki to on drań jeden, a gdakała o obowiązkach
      rodzicielskich. Tylko, że wtedy to ten tatuś nie miał więzi ani z dzieckiem ani
      z mamusią. No i znalazł sobie młodą siksdę i poszedł w siną dal. A mamusia
      płacze, a sama sobie była winna.
      Nie wiem czy u Ciebie było tak samo, ale tak mi się skojarzyło.
      • maksimum Re: rola taty 20.01.07, 21:09
        > żeby poświęcał
        > im choć 15 minut dziennie, bo tego kontaktu nie da się nadrobić, obiecał, że
        > się poprawi, rzeczywiście zaczął poświęcać swój czas... ale tylko córce ...i
        > tylko przez dwa dni, potem wszstko wróciło do normy. Co o tym myślicie, jak to
        > wygląda u was, macie dla mnie jakieś rady?

        Najprostsze i obowiazkowe,to wychodzenie z dziecmi do parku i to moze robic
        kazdy ojciec,szczegolnie jak chce nauczyc syna grac w pilke czy tenisa.
        W kosza graja wszyscy,nawet dziewczynki,ale syn lubi grac w tenisa a zaden z
        jego kumpli nie gra w tenisa i ja nie mam wyjscia jak grac z nim.To samo jest z
        hokejem.Jego kumple nawet kija hokejowego nie maja.
        Dziwny ten twoj stary.
        • anuteczek Re: rola taty 21.01.07, 17:23
          Hm... smutne to wszystko, właściwie nie potrafię sobie wyobrazić takiej
          sytuacji, że mąż siedzi przy komputerze lub TV a ja zasuwam z dwójką maluchów.
          Coraz bardziej zaczynam doceniać swojego małżawink - bo nie dość, że to on pracuje
          w domu i ma maluchy na głowie cały czas - fakt jest operka, to jeszcze wieczorem
          kąpanie to jego działka. Nasze dzieci są bardzo małe 22 i 4 miesiące, wymagają
          ciagłej uwagi. Często jest tak, że pracujemy z dziećmi na rękachsmile
          W nocy wstaje mąż i przynosi mi małą, młody jak czegoś chce przyłazi sam. Ja
          zajmuję się dziećmi rano, zanim wyjdę do pracy, popołudniu przeważnie idziemy na
          spacer, potem wygłupianki przytulanki z młodym - mąż w tym czasie przeważnie
          drzemie z małą.
          Tak sobie myślę, że może nie warto rozmawiać z mężem, bo rozmowy mogą do niczego
          nie doprowadzić - pogadasz, pogadasz i przestaniesz... Może lepiej działać? On
          wraca z pracy - Ty gotowa do wyjścia - zacznij chodzić na basen, angielski,
          siłownię, cokolwiek... Idziesz i już, on MA zając się dziećmi. Wychodź gdzieś
          conajmniej dwa razy w tygodniu i dodatkowo możesz coś robić z jednym dzieckiem -
          np chodzić na rytmikę a on zajmuje się drugim w tym czasie.
          Tu trzeba sposobusmile
    • suprice1 Re: rola taty 23.01.07, 11:11
      Moj maz od malego zajmowal sie corka-obecnie mala ma prawie 3 lata i spedza z
      ojcem wiecej czasu niz ze mna.To do niego sie tuli, wlazi mu na barana, wola
      jak chce siusiu, on ja ubiera, odwozi i czasem odbiera ze zlobka,ja czesto
      jestem w pracy cale dnie i mam malo kontaktu z orka.Za to w weekend staram sie
      to nadrobic, ale mala i tak garnie sie bardziej do taty (maz kilka miesiecy
      spedzal z nia cale dnie, podczas gdy tylko ja pracowalam, no i podczas choroby
      corki-ja zwolnien nie bralam).Corka kąpie sie tylko z tata bo sama nie lubi,
      tak sie od malego przyzwyczaila.Ze mna kapac sie nie chce, a to latwiej umys
      sie za jednym zamachem razem niz osobna meczyc sie z corka, ktora krzyczy w
      nieboglosy ze nie chce sama.Tata poswieca jej wiecej uwagi, jest bardziej
      cierpliwy, nie bije jej (klaps w tylek zakazany, czesciej ja jej dam w tylek
      poniewaz jest niegrzeczna i sie nie slucha).Maz jest ode mnie starszy, ma
      wiecej cierpliwosci do corki, ja jestem zaganiana,impulsywna, mam malo czasu, a
      kiedy go mam corka i tak woli isc do taty by jej poczytal bajke.Troche to
      smutne, ale przyjaciolka pisala mi o komplexie Edypa-dziecko do 5 roku zycia
      rywalizuje wg psychologow z plcia ta sama, a lgnie do przeciwnej (syn do matki
      i coreczka tatusia).I mysle ze cos w tym jest.
    • zofijkamyjka Re: rola taty 23.01.07, 16:36
      Kochana Fugitive,
      Wybacz, trochę to Twoja wina. Jeśli godziłaś się przez tyle czasu na taki
      układ, to dlaczego on ma nagle zmieniać to co jest dla niego wygodne, do czego
      się przyzwyczaił?
      Ojciec powinien od początku wlaczać się w opiekę/zabawę z dzieckiem - no po to
      jest ojcem. Co Ty? samotna matka jesteś?
      Tu trzeba moim zdaniem usiąśc z mężem któregos dnia i postawić sprawę
      jasno /faceci lubia konktrety/ - Ty uważasz,że w Waszej rodzinie źle sie dzieje
      to i to i należaloby to pozmieniać. Radzę nawet pozapisywać nowe ustalenia i
      potem to konsekwentnie realizować np on wychodzi z dziećmi na spacery w soboty
      i np. w czwartki czyta im bajki czy wychodzi na jakieś zajęcia.
      I rzecz bardzo ważna - nie martw sie że on zrobi cos gorzej od Ciebie. Kobiety
      maja często to do siebie że tak naprawdę uważaja że one robią w domu,przy
      dzieciach itd, najlepiej. Guzikprawda - faceci są doskonali w różnych
      dziedzinach życia rodzinnego tylko trzeba dac im szanse sie wykazać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka