Dodaj do ulubionych

błędy wychowawcze

09.04.03, 12:52
Chciałabym namówić, poprosić właściwie, mamy starszych dzieciaków
aby dokonały swoistej wiwisekcji. Oceńcie z perspektywy czasu, jakie błędy
popełniłyście i gdyby dało się cofnąć czas, które z waszych decyzji, zachowń,
metod uległyby zmianie.
To chyba wątek dla odważnych...wink
abak
Obserwuj wątek
    • adzia_a Re: błędy wychowawcze 09.04.03, 13:59
      Tak, dołączam się - piszcie, proszę, chętnie poczytamy smile

      Ja na razie popełniłam tylko jeden błąd - pozwoliłam ludziom na karmienie mojej
      młodej słodyczami i teraz trzeba to odkręcać, bo ma obsesję wink ale to raczej
      nic ciekawego.

      Piszcie, piszcie smile
    • majah76 Re: błędy wychowawcze 09.04.03, 22:26
      Ja ugięłam się pod "opinią publiczną" odnosnie podawania czekoladek dziecku.
      Nie chciałam tego robić, dopoki mam wplyw, czyli mw. do 3 roku życia (Ola ma 2
      w sumie nie taki znowu starszak, ale błędy juz są). Ale ugięłam się. Aby
      właśnie tej obsesji (adzia_a wink)!) uniknąc w przyszłości. I co? Obsesja już
      jest. Ola - niejadek. Ale o ciekoladke prosi na śniadanie, obiad, kolację...
      Teraz ograniczam. W sobotę kinderek. Czasem jest ciężko, Ola jest małą
      spryciarą...
      Majka&Ola
      PS.Wniosek?Trzeba być wiernym temu co się postanowi (swojej intuicji), nie
      ulegać "opinii".
    • gruszka_edziecko Re: błędy wychowawcze 09.04.03, 23:35
      To trudny wątek, bo proces wychowawczy nadal w toku... I niełatwo z perspektywy
      spojrzeć.
      Błędów mnóstwo popełniłam i ciągle je popełniam. W ilościach hurtowych zapewne :
      (
      Chyba za duży nacisk położyłam na samodzielność Masi. Dość wcześnie zaczęłam ją
      namawiać do samodzielnego jedzenia i ubierania się. Może za wcześnie? Bo
      odebrałam sobie i jej słodkie chwile bycia maluszkiem. A poza tym mam skłonność
      do traktowania mojego dziecka szalenie poważnie. Czasem za wiele w tym
      partnerstwa, a za mało dziecka.
    • ida.dorota Re: błędy wychowawcze 10.04.03, 10:40
      To może teraz ja dokonam wiwisekcji.
      Moja córcia ma 5 lat, więc trochę perspektywy już jest.
      1. Przyzwyczaiłam ją do spania przy świetle, wiedziona dziwnym przekonaniem, że
      dla dziecka spanie w ciemnym pokoju musi być strasznie nieprzyjemne. No i teraz
      rzeczywiście jest dla niej nie do zniesienia...
      2. Za wiele ją starszyłam. Jako maluch była bardzo odważna, i zresztą jest w
      wielu sytuacjach nadal, ale mogłoby być jeszcze lepiej. Nie mam na myśli
      czarownic i panów, co zabierają wink, ale "uważaj, bo... spadniesz, przewrócisz
      się, rozbijesz głowę...". Chyba jednak ma teraz zbyt duże przekonanie, że świat
      jest niebezpieczny.
      3. Zrobiłam z niej "wrażliwca". Mówię, że sama zrobiłam, bo mam wrażenie, że
      bardzo chroniąc ją przed przykrymi informacjami na temat różnych wydarzeń
      wzmocniłam jej naturalną wrażliwość i teraz rzeczywiście jest zbyt delikatna.
      Muszę na nowo pokazywać jej jej własną siłę, powoli wprowadzać w reguły
      rządzące rzeczywistością.
      4. Za wiele było słowa - wytrychu "grzeczny - niegrzeczny". Przez to Ola nie ma
      zbyt dużego pojęcia o tym, w czym jest konkretnie dobra, co potrafi, jakie są
      jej zalety, bo uprzejmość, opiekuńczość czy chęć pomocy to była "grzeczność", a
      np. nie ragowanie na moje polecenia, samolubstwo, kłótnie z bratem -
      "niegrzeczność". Teraz i ja, i ona, mamy problemy z właściwym nazywaniem
      zachowań i myślę, że przekłada się to na poczucie własnej wartości.
      5. Za dużo było wyręczania w codziennych sprawach, bo ja mam wrodzony brak
      cierpliwości dla dziecięcej nieporadności i powolności, a teraz się to mści.
      Ola też nie ma dla siebie cierpliwości, łatwo się złości i zniechęca jak coś
      jej nie wychodzi, poza tym chce, by wiele rzeczy robić za nią.
      To tyle od wyrodnej matki, która swemu dziecku sporo już krzywd wyrządziła, jak
      widać. wink
    • wieczna-gosia Re: błędy wychowawcze 14.04.03, 12:21
      abakus_ napisała:

      > Chciałabym namówić, poprosić właściwie, mamy starszych dzieciaków
      > aby dokonały swoistej wiwisekcji. Oceńcie z perspektywy czasu, jakie błędy
      > popełniłyście i gdyby dało się cofnąć czas, które z waszych decyzji,
      zachowń,
      > metod uległyby zmianie.
      > To chyba wątek dla odważnych...wink
      > abak


      nawet nie dla odwaznych.
      Tak naprawde nie wiem juz co jest bledem a co nie jest wink))) to na doroslych
      dzieciach trzeba weryfikowac. wink

      Ale sporobuje.

      Jak gruszka, mam wrazenie ze wychowuje dzieci zbyt samodzielnie. Ze kiepsko
      idzie im proszenie o pomic a z kolei porazki zbyt czeste rodza frustracje wink
      Zapominam ze dzieci to TYLKO dzieci- mam tendecje do wymagan ponad wiek.
      Szczegolnie w stostunku do tych starszych. Z drugiej strony- mam wrazenie ze
      zbyt wiele negocjuje, ze rozmywa sie stosunek mama- dziecko, ze ich prawo do
      samostanowienia je przerasta. Ktos rozumie slowo z tego co napisalam?
      jestem za surowa i bezlitosna w ocenianiu dzieci. W dodatku czasami nie udaje
      mi sie ukryc sarkazmu.
      jestem wybuchowa z natury i zbyt nieprzewidywalna w reakcjach.
      Dbajac o przymiotu duchowe zapominam ze dbanie o porzadek tez im sprzyja i
      zaniedbuje te codzienne dzialania.

      Jak mi sie cos jeszcze przypomni- napisze wink
      • gruszka_edziecko Re: błędy wychowawcze 14.04.03, 23:50
        wieczna-gosia napisała:


        >
        > Jak gruszka, mam wrazenie ze wychowuje dzieci zbyt samodzielnie. Ze kiepsko
        > idzie im proszenie o pomic a z kolei porazki zbyt czeste rodza frustracje wink
        > Zapominam ze dzieci to TYLKO dzieci- mam tendecje do wymagan ponad wiek.
        > Szczegolnie w stostunku do tych starszych. Z drugiej strony- mam wrazenie ze
        > zbyt wiele negocjuje, ze rozmywa sie stosunek mama- dziecko, ze ich prawo do
        > samostanowienia je przerasta. Ktos rozumie slowo z tego co napisalam?
        > jestem za surowa i bezlitosna w ocenianiu dzieci. W dodatku czasami nie udaje
        > mi sie ukryc sarkazmu.
        > jestem wybuchowa z natury i zbyt nieprzewidywalna w reakcjach.
        > Dbajac o przymiotu duchowe zapominam ze dbanie o porzadek tez im sprzyja i
        > zaniedbuje te codzienne dzialania.
        >
        > Jak mi sie cos jeszcze przypomni- napisze wink


        Ja rozumiem każde słowo, z tego co napisałaś.... Aż za dobrze! Ja czasem mam
        wrażenie, że moje dziecko ma dwie matki. Jedna potrafi z nim negocjować, szukać
        kompromisu, tłumaczyć itd. w sytuacji, gdy powinna być władzą nadrzędną, matką-
        autorytetem. A druga zaś oczekuje od czterolatki pełnej odpowiedzialności za
        własne czyny, ba, przewidywania ich konsekwencji. I dostaje szału, gdy dziecko
        okazuje się tylko dzieckiem...
        Jestem kosekwentna, ale czasem bywam zbyt konsekwentna. Nie potrafię sobie
        odpuścić, prawdopodobnie z wrodzonego uporu. sad A z drugiej strony gdzie ta
        moja konsekwencja? Raz domagam się sprzątania jaskini (czyt, pokoju
        dziecinnego), a kilka dni później przestaję na to zwracać uwagę z wrodzonego
        zamiłowania do nieładu.
        Staram się zachęcać Masię do rozwoju, wspierać, pomagać. Nie krytykować, nie
        oceniać. Taa.... Tyle w teorii. W praktyce potrafię być złośliwa, marudna i
        wrzaskliwa.
        Sama nie wiem jak w tym wszystkim moja córka wyrasta na w miarę strawny dla
        otoczenia egzemplarz...sad
    • abakus_ Re: błędy wychowawcze 14.04.03, 13:09
      Gosiu! Ja rozumiemwink)) doskonale. Dziękuje za odzew. Poki co, nic madrego nie
      napisze, bo nie mam nic do powiedzeniasmile Moze tylko co mnie pchnelo do
      popelnienia tego watku.
      Moim zdaniem problemem jest kontrast w panujacym ostatnio trędzie "pozytywnego"
      wychowania, a wychowaniem mającym wzgląd na uodpornienie delikwenta na trudy
      życia. Wg. mnie to się kłóci i nie moge znalezc zlotego srodka, najpewniej
      dlatego, ze go nie ma. Do refleksji sklonil mnie obserwowany przyklad kleski
      wychowawczej mojej ciotki. Dwie dziewczynki. Obserwujac ich dorastanie marzylam
      o takich rodzicach, to byl rajski ideal. Cierpliwi, tlumaczacy, wspomagajacy
      (nie wyreczajacy) na wysokim poziomie kultury, autorytety naukowe jednak bez
      chorego mentorstwa....itd, itp. Zawsze powtarzalam sobie, ze mam doskonaly
      przyklad do nasladowania w stosunku do moich dzieci. Dziewczyny dorosly: 19, 21
      lat. Wyzyskuja bezlitosnie swoich rodzicow, totalnie roszczeniowa
      postawa...wszystko ogranicza sie do...daj i ja! Histeria doskonale
      kontrolowana. Od kilku lat szantarzuja rodzicow, ze w przypadku niespelnienia
      zadan, popelnie samobojstwo!
      Oczom nie wierze, uszom takze! To nieprawdopodobne. I tak sie zaczelam
      zastanawiac.....
      Acha! przeczytajcie ten watek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=5584434&a=5584434
    • e.zaprzalek Re: błędy wychowawcze 14.04.03, 14:06
      1) pozwalam na jedzenie zbyt dużej ilości słodyczy
      2) robię wszystko, co u mnie wymusi
      3) usypiam na rękach, co przy 11 kg wagi nie jest bez znaczenia
      4) pozwalam jej na odkurzanie ze mną odkurzaczem, co trwa godzinami
      5) pozwalam jeść kiszone ogórki i oliwki, co 17 miesięcznemu dziecku moze
      jeszcze szkodzić
      6) pozwalam mojej mamie na wmuszanie w nią jedzenia i usypianie na siłę
      Więcej nie pamiętam...jak tylko sobie przypomnę to napiszę....
      Pozdrawiam
      Edi
      • kari7 Re: błędy wychowawcze 14.04.03, 15:55
        Nie iwem czy ju można mówic o błęach ale czasmi z mezem dochodzimy do wniosku
        że odnieślismy kleske wychowawczą chociaż mały dopiero 2,5
        - jeszcze nie je samodzielnie - bo szybciej jest nakarmić poza tym latam za nim
        z zupą po całym mieszkaniu
        - usypia z butelkmai tzn. po wypicu soczku
        - w dzien uspypia nam na rękach ale nianai już sam w łóżeczku
        - wieczorem obydwoje z meżem upsypiamy go o ile jestemy razem tzn. uspypia
        leżąc międzu nami w naszym łóżku
        - jak jestesmy w domu we trójkę to włazi nam na głowę i ubranie go czasmi na
        spacer trwa ok. pół godziny
        - cała nasza uwaga po powrocie z pracy skupiona jest na nim - zabawy,
        rysowanie, czasmi sam oglada wybrane bajki
        Nie wiem czy to błędy ale czasmi człoweik nie ma siły odmóić i byc
        konsekwentnym.A mały jest radosnym i szczęsliwym dzieckiem I tylko czasmi
        mówi :mama nie krzycz - jak mi puszczą nerwy.
      • silije.amj Re: błędy wychowawcze 16.04.03, 13:39
        Kiszone ogórki jednak zdrowe są, nie martw się o to, ja też wcześnie dawałam smile
    • agasz3 Re: błędy wychowawcze 14.04.03, 16:04
      To bardzo trudne umiec stwierdzić jakie i kiedy błędy popełniłam. Ola ma 6 lat
      i wiem, że napewno popełniłam błedy, których efekty to:
      częste poczucie winy-czasami histeryczny płacz-tak mamo to moja wina i
      jednoczesnie częste obwinianie i ocenianie innych.Wniosek: pewnie ja ją
      obarczam winą-ale słowo daję ja tego u siebie nie widze więc może robię to
      podświadomie?
      Telewizja-to powazny problem-kiedys ku mojemu przerażeniu moja 6-letnia córka
      powiedziała mi, że jak ogląda minimaxa to jest szczęśliwa!!!no więc moim błędem
      było to, ze pozwoliłam by telewizor stał sie dla niej tak ważny.
      • silije.amj Re: błędy wychowawcze 16.04.03, 13:44
        Ja jeden mój błąd wychowawczy opisałam tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=5355962&a=5355962
        no cóż, do dziś pamiętam wyraźnie tę nauczkę.
    • agnieszka_mama_azj_edziecko Re: błędy wychowawcze 17.04.03, 12:58
      Gdybym mogła cofnąć czas... mogłabym się przekonać, czy gdybym postapiła
      inaczej, to rzczywiście byloby lepiej. Oczywiście nie jestem bez wad, ale
      często nie mamy pewności czy to, co robimy, jest słuszne. Czasem wydaje nam
      się, że tak, a życie to weryfikuje. Choć zdarzało mi się, że coś, co wydawało
      mi sie błędem, po jakimś czasie okazywało się właśnie słuszną decyzją. Poza
      tym "błąd" ,może też przynieść pozytywny skutek, jeśli odpowiednio go
      wykorzystamy.
      Ostatnio miałam taką historię:
      Ania nie chciała iść do szkoły, mowiła rano, że boli ją głowa i brzuch.
      Ponieważ ostatnio wogóle nie chorowała i nie opuszczala szkoły, uznałam, że
      mogę jej odpuścić i pozwolilam zostać, pod warunkiem, że zadzwoni po południu
      do koleżanki i uzupełni to, co klasa robiła w szkole (WYDAWAŁO MI SIĘ,ŻE ROBIĘ
      DOBRZE). Ania zgodziła się, a potem odwlekala w nieskończonośc ten telefon, a
      gdy już zadzwoniła okazalo sie, że zrobili strasznie dużo matematyki. Był płacz
      i awantury, że nie da rady tego zrobić i rzeczywiście nie zrobiła (OKAZALO SIĘ,
      ŻE POPEŁNILAM BŁĄD). Wyegzekwowałam od niej uzupełnienie tego w nastepnych
      dniach, a teraz na wszelkie próby wymigiwania się od szkoły przypominam jej tą
      historię i mowię, że nie oplaca się to, a poza tym nie mam do niej zaufania, że
      potem uzupełni (WIĘC W SUMIE WYSZŁO NA DOBRE).
      Tak naprawdę o błędach można mowić patrząc już na dorosłą osobę, choć i wtedy
      trudno powiedzieć, na ile ukształtowało ją wychowanie rodziców, na ile wrodzony
      charakter (to odwieczny dylemat pedagogów), na ile szkoła i rówieśnicy. Kiedy
      wspominam to, jak wychowywali mnie rodzice, to uważam, że najwartościowsze bylo
      to, co wtedy mnie denerwowało. Przy całym partnerskim stosunku jaki nas łączyl
      i łączy doceniam wszystkie ograniczenia i rygory, które mi stawiali np. kiedy
      Mama nie pozwoliła mi nawet na chwile wpaść na impreze Sylwestrową, gdzie
      bawiła się moja drużyna harcerska, bo było to w dwa tygodnie po śmierci mojej
      Babci i "Tacie byłoby przykro". Nie wierzę w zbawienny skutek pozwalania na
      wszystko.
      A co do moich błędów - ostatnio zbyt często podnoszę głos, a równocześnie mam
      do dziewczyn pretensje o to samo. Ale pracuję nad soba i coraz częściej udaje
      mi się opanowywać wybuchy złości Ani mowiąc cicho: nie krzycz na mnie. Ale jak
      czasem nie wytrzymam i wrzasnę, to może to nie jest tak źle, bo widzą, że Mama
      też nie jest święta.
    • e.beata Re: błędy wychowawcze 17.04.03, 15:03
      Potrzebny i interesujący wątek.
      To znaczy bardzo interesujące byłyby dla nas odpowiedzi wink.
      Tylko pytanie chyba nie do nas. Jeszcze za wcześnie.
      Mały ma 4,5 roku. Na pewno popełniłam jakieś błędy. Może nawet liczne wink.
      Ale nie wiem jakie???????
      Jeszcze nie wiem.
      Nie podoba mi się, że zbyt płaczliwy się zrobił.
      Ale nie wiem, czy to jakieś moje błędy /może niepotrzebnie pozwalałam na łzy
      wcześniej, nie mówiłam, że mężczyźni nie płaczą/, może to taki okres
      przejściowy, może wina zmiany opiekunki w przedszkolu za którą nie przepada,
      może tak mu się charakter teraz uwidacznia?
      Nie wiem.

      Dlatego na pytanie nie odpowiem wink.
      Ale odpowiedzi to bym poczytała wink.
      • klaryma Re: błędy wychowawcze 22.04.03, 13:00
        wydawało mi się, ze dobra mama, to taka, która ZAWSZE ma czas dla swojego
        dziecka, chętnie sie z nim bawi, organizuje rozrywki, odpędza nude. Efekt - 6-
        cio letnia córka nie bardzo potrafi sobie wymyślić sama zabawę, po przyjściu do
        domu oczekuje ode mnie ciagłego zaangażowania, nie ma mowy, abym poczytała
        ksiażke, poogladała telewizję. "pozwala mi" gotować obiad, ale nie bawi sie
        wówczas samodzielnie, tylko snuje dookoła mnie czekając az skończę i cos
        zaproponuje. To proponowanie tak mi juz weszło w krew, ze nie jestem w stanie
        pozwolić małej sie ponudzic (a moze w konsekwencji wymyślic sobie jakaś zabawę)
        tylko zupełnie automatycznie zaczynam sypać pomysłami. Dziecko jest więc mało
        kreatywne. Z perspektywy czasu wiem na pewno, dziecko musi mieć swiadomosć, że
        jest czas na zabawe z mamą i jest czas kiedy mama zajmuje się sobą a dziecko
        sobą. I nie ma w tym niec złego...
        • agasz3 Re: błędy wychowawcze 22.04.03, 22:09
          Klaryma-na forum-przedszkole poruszałam dokładnie taki wątek-jak zmotywować 6
          latka do kreatywności, do umiejętności podejmowania własnych zabaw-bez udziału
          rodziców-u mnie jest coraz lepiej-przede wszytkim ograniczylismy telewizor-
          ogranicza myślenie i cheć zrobienia czegokolwiek, mam też w planie
          przemeblowanie pokoju dzieci(Ola dzieli go z rocznym bratem), by dawał
          przestrzen do samodzielnej zabawy-własne biurko, półki.szukam tez takich zajęć,
          które wykonuje się samodzielnie-ostatnio świąteczne witrażyki-wspólnie
          podziwiamy tylko efekt.
          Ale i tak dzis babcia , która wzięła Olę do swojej koleżanki opowiedziała, że
          nie mogła z nią zamienić słowa bo Ola zaangażowała je do zabawy w hotel...ale
          na szczęście wszystkim się to podobało. pozdrawiam i życze powodzenia w
          rozbudzniu kreatywności pociechy
      • adzia_a Re: błędy wychowawcze 23.04.03, 08:24
        > Tylko pytanie chyba nie do nas. Jeszcze za wcześnie.

        Autorka wątku napisała, do kogo jest to pytanie smile
        W zasadzie my mogłybyśmy pisać o błędach, które zauważyłyśmy u rodziców i - z
        drugiej strony - o tych punktach, w których chciałybyśmy sie na nich wzorować.
        W sumie to chyba zaraz założę wątek na ten temat smile
    • agnjan Re: błędy wychowawcze 07.05.03, 22:09
      Mam na razie dwoje dzieci, sześciolatkę i osmiolatka (niedługo skończą 7 i 9
      lat), i gdybym mogła cofnąć czas:

      1. byłabym z nimi dłużej w domu (po Jasiu wróciłam do pracy, kiedy miał rok i 4
      miesiące - za krótko o jakieś 2-3 miesiące, po Małgosi po roku - za krótko o
      jakies pół roku)

      2. więcej wychodziłabym na spacery, więcej hartowała

      3. więcej czytałabym bajek Jasiowi!!! (Małgosi też, ale ona miala cudną
      opiekunkę, która moje błędy naprawiała i bardzo duzo czytała, na szczęście -
      teraz Małgosia od jakiś 2 lat czyta sobie sama, a Jasio w II klasie czytać nie
      znosi i przekupuje Małgosię, żeby mu czytała lektury...)

      4. starałabym się mniej krzykiem wymuszac pewne zachowania, więcej próbować
      rozmawiać i przekonywać (chociaż cały czas jest to możliwe, ale mam taki
      parszywy charakter, że chyba mało wykonalne...)

      5. szybko po Małgosi postarałabym się o trzecie dziecko... niestety jest to nie
      do naprawienia, chyba, że nam się uda adoptować...

      6. bardziej bym chyba rozpieszczała dzieci - czasem mam poczucie, że co prawda
      w domu po 20.00 jest cicho, w pokojach porządek, lekcje zrobione i zabawki
      posprzątane, ale luzik to mamy tylko w wakacje i weekendy...

      ale w sumie chyba nie żałuję tego, jak się te moje dzieci wychowały póki co
      (wszak nasz chów przeżyły smile))) ) - są mądre, wrażliwe i kochane - zobaczymy,
      ile z tego spisu uda mi się nie popełnić przy kolejnym dziecku jesli w naszej
      rodzinie zamieszka - juz kombinuję jak by tu nie pracując wtedy zarobić....
      tylko rozpieszczone będzie bardziej, bo przez rodziców i rodzeństwo
      podstarzałe smile))
    • gerdzinka Re: błędy wychowawcze 13.05.03, 16:44
      Nie wiem czy można to nazwać błędem wychowawczym...ale...
      Mój synek ma 2 latka i kiedy jest bardzo śpiący, albo smutny, lub śpi ze swoim
      ukochanym Piesiem - ssie kciuk sad(( Wielu rzeczy już próbowałam, żeby go od
      tej czynności odzwyczaić (m.in. smarowałm mu paluszek specjalnym gorzkim
      płynem - ale on to polubił !!!)- nie próbowałam jedynie zaszywać mu rękawka,
      czy też bandażowania, bo uważam to za zbyt brutalną metodę. No i teraz patrzę z
      bólem serca na jego pogarszający się z każdym miesiącem zgryz... Znajomi mówią
      mi, że powinnam już teraz zbierać kasę na ortodontę hehe;-(((
      AS trzeba było wtykać smoczek, kiedy byał na to odpowiednia pora...eeechch
    • abakus_ Re: błędy wychowawcze 15.05.03, 09:21
      Znalazłam przypadkiem taką stronę:
      www.problemywychowawcze.republika.pl/
      I jeszcze takie mam przemyślenia. Mówi się, że dzieci nie rodzą się złe.
      Święcie w to wierzyłam, ale obserwując moją córcię (żywe srebro) zaczynam się
      zastanawiać czy to aby nie komunał.
      Moja mała jest właściwie pozbawiona kontaktu z rówieśnikami. Jakoś tak się
      składa, że dzieci w okolicy brak. Po przemyśleniach stwierdzam, że brak jest
      negatywnych przykładów z których mogłaby czerpać. W domu babcia ze świętą
      cierpliwością. Rodzina pełna, bez podniesionych głosów, telewizja ostro
      cenzurowana, codzienne, niewymuszone słowa: dzień dobry, dziękuję, przepraszam.
      Ciągłe tłumaczenia, dużo rozmowy, etc, etc....
      Skąd więc u mojego 2, 5 letniego diablątka intrygujące mnie zachowania:
      * Tłuczenie misia
      * Przyjeżdza z wózkiem zapakowanym pieskiem, żyrafą i misiem. - Dzień dobry.
      czy tu jest sklep?
      _-Dzień dobry. Tak, a co pani chciałaby kupić? (to ja, bo jestem
      sprzedwczyniąwink)
      - Chciałam sprzedać moje dzieci, bo były niegrzeczne!!!
      * Upartość posunięta do granic zawiści. Nie przeproszę taty. Ty mnie przeproś!!
      I najgorsze jest, ze widzę wtedy w jej oczach autentyczną złość. Nie złość-
      zdenerwowanie, raczej złość-zło.
      Itd, itp... Więc skoro dziecko jest białą kartą, co leży w jego głębi, że tak
      szybko absorbuje zachowania negatywne, lub wynikają one z jego inicjatywy, a
      tyle żmudnej pracy kosztuje wpojenie słowa: proszę. Czasem myślę, że teorię o
      nieskazitelnym chrakterze niewinnych pacholąt czas zweryfikować.
      abak
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka