lori31
23.01.07, 23:01
zachowanie mojego syna poprostu mnie dobija.dzisiaj jest
grzeczny,rozsądny,porozmawia,pomoże,a jutro zwrot o 180st.jego zachowanie
jest złośliwe,często myślę,że wiele rzeczy robi specjalnie po to,żeby mnie
zdenerwować.mam obiekcje przed przestrzeganiem go przed niektórymi
niabezpiecznymi dla niego rzeczami bo boję się,że zrobi to celowo.na co dzień
wytrąca mnie z równowagi takimi głupimi rzeczami typu:chcę iść po ciemku po
schodach to mój mały brat też musi,jest mi zimno na spacerze to na spacer nie
pójdzie nikt,ja do niego mówię"gdybym ja zachowywała się tak jak ty w
stosunku do mnie to napewno nie byłoby ci miło",a on na to "no dalej zachowuj
się tak,no dalej" itp.czasami wygląda to tak jakby czuł jakąś satysfakcję z
tego co robi.wiem,że dzieci są przekorne ,ale ja postrzegam to jako
złośliwość z jego strony.w szkole ma problemy z zachowaniem.nie tyle z
kolegami co z paniami,nie wiem jakie kary mam wymyślać bo większość już nie
działa,poprostu przyzwyczaił się,nie mam na niego sposobu,żeby otworzyć mu
oczy,żeby zobaczył jak wiele przykrości przysparza bliskim,jaki jest
bezczelny,złośliwy i niedobry kidy tak się zachowuje.chwalę go za dobre
zachowanie,zachęcam go żeby pracował nad tym,żeby zachowywać się jeszcze
lepiej,pomagam mu w tym.dzień,dwa jest dobrze ,a potem to jest walka o
przetrwanie.przestałam pracować bo pomyślałam,że może potrzebuje więcej czasu
ze mną.może ktoś da mi radę co zrobić żeby nie wyrósł na takiego egoistę i
bezczelnego nastolatka,póki jeszcze czas,by coś zaradzić.