Dodaj do ulubionych

Moja córka.

26.01.07, 20:43
Inni rodzice narzekają, że ich dzieci nie czytają. Ja narzekam, że moja córka
czyta za dużo. Co dostanie jakieś pieniądze - to wyda na książki. A jak już
musi kupić sobie nową bluzkę czy, nie daj Boże, spodnie, to idąc do sklepu ma
taką minę, jakby szła na szafot. I jeszcze popsuła sobie wzrok - muszę jej
kupić okulary.
Inne dzieci nie interesują się polityką. Moja córka ma na drzwiach wywieszony
napis: "LPR - NIE!". Dobrze, że nie mieszkamy w Warszawie albo jakimś innym
dużym mieście, bo pierwsza by szła na antygiertychowskie demonstracje.
Inne nastolatki toczą boje z rodzicami o pójście na imprezę. Moja córka
wolałaby dać się pokroić, niż iść choćby na choinkę. Tylko w najmłodszych
klasach (od przedszkola, gdzie chodziła pół roku, bo ani ona, ani ja nie
wytrzymałyśmy psychicznie, do pierwszej klasy podstawówki)chodziła, a potem
tylko raz, z przymusu ze strony otoczenia - na bal szóstoklasistów (teraz ma
14 lat i jest w pierwszej klasie gimnazjum).
Inne dzieci biegają na przerwach, bawią się, wrzeszczą. Moja córka siedzi w
kącie i czyta książki, czasami trzy naraz.
Inne dzieci nie piszą zbyt wiele. Moja córka już raz napisała opowiadanie na
sześćset stron A4, ja nie żartuję (wydałybyśmy to, bo było naprawdę dobre,
ale wzięła postacie z ulubionego komiksu i nie miała serca, żeby zmienić
imiona).
Inne dzieci nie szyją sobie ubrań, które wyglądają jak z markowego sklepu.
Moja córka ma całą szafkę bluzek własnej produkcji (wpadła na ten pomysł
kilka miesięcy temu), które można śmiało nosić do szkoły i po ulicy.
Większość dzieci, gdy coś postanowi, rezygnuje po kilku porażkach. Moja córka
jest uparta jak osioł i jak sobie na początku roku postanowiła, że będzie
chodzić do szkoły do końca pierwszego semestru, a jak się da, to i dłużej, to
nawet przeziębienie, gdy miała 38,5 stopni w nocy, jej nie powstrzymało
(wolałam jej nie zatrzymywać w domu, bo jeszcze by mi się oknem wymknęła...).
Taka jest moja córka, Anna. W wielkim uproszczeniu, bo ma wiele innych, jak
młodzież to nazywa, "odchyłów".
Już ją prowadzałam do psychologa. Orzekł, że wszystko w porządku.
Boję się, jak ona sobie poradzi w życiu (choć uczy się bardzo dobrze, ale jej
charakter może jej bardzo utrudnić).
Porażka wychowawcza (wychowywała ją głównie babcia, a jak ktoś miał czas, to
jej czytał, może miłość do literatury ma od tego?), czy po prostu taki
charakter?
Bo mi się wydaje, że z dnia na dzień Ania jest coraz
bardziej... "niecodziennym" dzieckiem.
Poradzicie mi coś?
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Moja córka. 26.01.07, 21:16
      Ale masz fajną córkę!
      Podobna do mnie w jej wieku, z wyjątkiem upodobania do polityki. Reszta się zgadza - książki, szycie i alergia na imprezy.
      Wyrosłam na ludzi (chyba)...
    • gulnara1 Re: Moja córka. 26.01.07, 21:33
      Z dziecmi to jak z wlosami - jak sie ma krecone to sie je prostuje, a jak sie
      ma proste to sie je kreci smile))
      Fajnego masz dzieciaka - niejedna matka tak by chciala. Znajdzie swoje miejsce
      na ziemi - nie martw sie smile))
      Pozdrawiam Cie ja - mama Ani, tyle ze 14 miesiecznej a nie 14 letniej, ale
      rowniez upartej jak osiol smile)))
    • aluc Re: Moja córka. 26.01.07, 21:38
      magnificytka napisała:

      Moja córka
      > jest uparta jak osioł i jak sobie na początku roku postanowiła, że będzie
      > chodzić do szkoły do końca pierwszego semestru, a jak się da, to i dłużej, to
      > nawet przeziębienie, gdy miała 38,5 stopni w nocy, jej nie powstrzymało

      tego prawdę mówiąc ni w ząb nie rozumiem
      co się miało nie dać z tym chodzeniem do szkoły?
      i po co do psychologa?

      miałam podobnie, nie wiem, czy wyszłam na ludzi, w każdym razie mi to wszystko
      nie przeszkadzało wink
      a szaleć zaczęłam dopiero na studiach, za to jak smile))))
      • magnificytka Re: Moja córka. 26.01.07, 21:51
        aluc napisała:

        > magnificytka napisała:
        >
        > Moja córka
        > > jest uparta jak osioł i jak sobie na początku roku postanowiła, że będzie
        >
        > > chodzić do szkoły do końca pierwszego semestru, a jak się da, to i dłużej
        > , to
        > > nawet przeziębienie, gdy miała 38,5 stopni w nocy, jej nie powstrzymało
        >
        > tego prawdę mówiąc ni w ząb nie rozumiem
        > co się miało nie dać z tym chodzeniem do szkoły?
        > i po co do psychologa?

        No cóż... do tej pory Ania raczej nie należała do dzieci, które chętnie chodzą
        do szkoły. Może dlatego, że jej klasa z podstawówki była najgorsza w szkole pod
        względem zachowania, a ona chciałaby mieć święty spokój. Nie lubi, gdy ktoś na
        nią krzyczy (z reguły jestem to zwykle tylko ja, czasami - porządek w pokoju to
        nie jest jej mocna strona), ale jeszcze bardziej nie znosi, gdy ktoś przy niej
        krzyczy na kogoś innego (w młodszych klasach płakała, gdy tylko pani na kogoś
        krzyknęła). Miała bardzo dużo opuszczonych godzin (chorowała, symulowała -
        robiła wszystko, żeby tylko nie iść, całą podstawówkę), ale dobre oceny, więc
        czasami dawałam jej taki prezent. Kilka razy chciałam ją nawet przenieść, ale w
        końcu rezygnowałyśmy.
        Do psychologa poszłyśmy, żeby mieć pewność, że wszystko z Anią w porządku, że
        nie ma żadnych zaburzeń. Okazało się, że to podobno tylko charakter. Jakoś w to
        wątpię.
        Najbardziej się boję, że ona w ogóle nie umie walczyć o swoje (chyba że o
        poglądy polityczne). Ona jest w stanie przepuścić całą kolejkę, nawet jeśli
        weszła do sklepu pierwsza. Głównie to mnie niepokoi.
        • iwpal Re: Moja córka. 27.01.07, 08:49
          >magnificytka napisała:
          Do psychologa poszłyśmy, żeby mieć pewność, że wszystko z Anią w porządku, że
          > nie ma żadnych zaburzeń. Okazało się, że to podobno tylko charakter. Jakoś w
          to wątpię. <

          Mam wrażenie, ze Toja córka jest jednostką nietuzinkową i nie możesz jej
          zrozumieć, chciałabyś, aby miała jakąś "chorobę", żeby wszystko było jasne.
          Możesz ja zaprowadzić jeszcze do kolejnych specjalistów, aby coś znaleźli -
          tylko po co? Spróbuj zamiast tego spojrzeć na nia jak na kogoś wyjątkowego.
    • sabko Re: Moja córka. 26.01.07, 22:17
      Wiesz, opis twojej córki,dokładnie pasuje do zachowania mojej kuzynki, gdy była
      w jej wieku.
      Pamiętam jak ciocia się martwiła, że taki z niej "dziwoląg", na siłę wypychała
      ją z domu. Podejrzewała o depresję.
      Teraz Patrycja ma 26 lat. Skończyła studia jako najlepsza na roku i mimo, że
      faktycznie nie jest osobą przebojową bardzo łatwo znalazła dobrą pracę, w której
      bardzo sobie cenią jej zdolności.
      Co prawda nie wyszła za mąż, nie ma dzieci (choć to pewnie jeszcze może się
      zmienić),
      nadal godzinami siedzi nad książkami i projektami, które robi w pracy ale widać,
      że dobrze jej z tym smile
      Przecież nudno byłoby gdybyśmy wszyscy byli tacy sami smile
    • 0golone_jajka Re: Moja córka. 26.01.07, 22:27
      Ciesz się! Mogłaby się do jakiejś oazy zapisać albo do zakonu pójść i nie miałąbyś dziecka.
      A jakieś sporty uprawia? Pływa, jeździ na nartach, łyżwach?
    • acorns Re: Moja córka. 27.01.07, 00:12
      > Ja narzekam, że moja córka czyta za dużo. Co dostanie jakieś pieniądze - to
      > wyda na książki.

      Co kto lubi. Jedni wydają na fajki, inni na zioło, niektórzy na Bravo Hits vol.
      123, na różowe ciuszki, a ona na książki, bo lubi książki i czytać i wszystko w
      tym temacie.

      > A jak już musi kupić sobie nową bluzkę czy, nie daj Boże, spodnie, to idąc do
      > sklepu ma taką minę, jakby szła na szafot.

      Nie dziwię jej się. Przymierzanie, sranie, szukanie, te za krótkie, tamte za
      długie inne za tęgie na moją chudą dupę i jeszcze obsługa z tym swoim
      kretyńskim "w czym mogę pomóc?" Że niby co ja? Idiota jestem i nie wiem czego
      szukam albo rozporka sobie w przymierzalni nie rozepnę że mi trzeba w czymś
      pomagać? Rozumiem Twoją córkę bardzo dobrze.

      > jeszcze popsuła sobie wzrok - muszę jej kupić okulary.

      Kup jej soczewki, nie każda laska dobrze wygląda w pinglach. A jak ma pięć na
      minusie to już w ogóle.

      > Inne dzieci nie interesują się polityką. Moja córka ma na drzwiach wywieszony
      > napis: "LPR - NIE!".

      Mundurki szkolne, uczenie uczennic wierności i czystości, godzina policyjna dla
      młodzieży to propozycje LPRu ze stycznia tego roku tylko. Jakby będąc uczennicą
      wieszała sobie portret Giertycha to bym pomyśłał, że ją pogrzało, albo wybiera
      się do klasztoru, co w praktyce oznacza to samo. Ale tak to jest OK.

      > Dobrze, że nie mieszkamy w Warszawie albo jakimś innym dużym mieście, bo
      > pierwsza by szła na antygiertychowskie demonstracje.

      Poszłaby bo uważa, że ten gość nie powinien być jej ministrem. Tacy ludzie jak
      ona mają swoje zdanie i nie boją się go wyrażać zamiast siedzieć na dupach i
      oglądać MTV.

      > Inne nastolatki toczą boje z rodzicami o pójście na imprezę. Moja córka
      > wolałaby dać się pokroić, niż iść choćby na choinkę.

      Spójrz na to z innej strony - z głośników napier**la muzyka typu umcyk-umcyk,
      jakiś leszcz wypił dwa browary i mu korba odwala, w pokoju siekierę można
      zawiesić tak gęsto od dymu, jakiś naćpany szlauf ciągnie druta kolesiowi w
      drugim pokoju, na tym samym wyrku śpi trzeci który zaliczył zgon, w kiblu ktoś
      puszcza pawia w proporcjach 2/3 do klopa, 1/3 obok i do tego ktoś ją chce
      przelecieć i wali jakieś kretyńskie teksty. Może ona takiej zabawy nie lubi? I
      takie jej prawo. Nie mówię, że każda impreza nastolatków tak wygląda, ale takie
      sytuacje zdarzają się, a Twoja córka być może chce ich uniknąć.

      > Inne dzieci biegają na przerwach, bawią się, wrzeszczą. Moja córka siedzi w
      > kącie i czyta książki, czasami trzy naraz.

      Z czym bieganie i wrzeszczenie jest lepsze od czytania książek?

      > Inne dzieci nie piszą zbyt wiele. Moja córka już raz napisała opowiadanie na
      > sześćset stron A4

      No to szacunek dla niej. Jest taka pani, nazywa się Rowling, która napisała
      opowiadanie na koło 600 stron i zarobiła na tym kupę kasy i jest ustawiana na
      całe życie.

      > Inne dzieci nie szyją sobie ubrań, które wyglądają jak z markowego sklepu.
      > Moja córka ma całą szafkę bluzek własnej produkcji (wpadła na ten pomysł
      > kilka miesięcy temu), które można śmiało nosić do szkoły i po ulicy.

      Moja córka szyje. Bo w sklepach czegoś takiego nie ma. To takie połączenie Xeny
      i amerykańskiej farmerki, czasami coś nawiązującego do stylu skate. Jesli
      paniętasz Ruslanę Lyżyczko z Ukrainy (ta laska, która wygrała Eurowizję chyba 3
      lata temu) to ona byla wtedy ubrana w podobnym stylu z tą różnicą, że miała
      bardziej taki sceniczny, a Młoda jednak w tym musi po ulicach chodzić a nie
      występować na scenie.

      > Większość dzieci, gdy coś postanowi, rezygnuje po kilku porażkach. Moja córka
      > jest uparta jak osioł

      Nie uparta jak osioł, tylko konsekwentnie dąży do celu.

      > Już ją prowadzałam do psychologa. .

      Po co? Za dużo masz kasy? To daj na WOŚP, a nie nabijaj kabzy psychologom.

      > Boję się, jak ona sobie poradzi w życiu (choć uczy się bardzo dobrze, ale jej
      > charakter może jej bardzo utrudnić).

      Nie bój żaby, będzie dobrze smile

      > Poradzicie mi coś?

      Tak. Nie podcinaj jej skrzydeł .Wspieraj ją w tym co ona robi, a jednocześnie
      pilnuj, żeby nie poszla "za daleko w las". Tak jak o niej piszesz to wydaje się
      że fajna z niej dziewczyna. Nie jest fajnie gdy masz w domu nieudaną kopię
      jakiejś różowej pokraki - wielkiej piosenkarki jednego przeboju, o której
      wszyscy zapomną za pół roku, a córka będzie szukać kolejnego wzorca. Twoja
      córka ma swój styl, swoje poglądy, jest sobą. A jak nie będzie sobą, to będzie
      nikim. Wiesz, chodzi o to, że jak się słucha metalu, to nie trzeba nosić
      długich włosów, skór i glanów. Jak się lubi Giertycha jako charakter, to nie
      trzeba lubić jego poglądów. Trzeba dokonywać świadomych wyborów a nie
      wpasowywać się w jakieś ramy. Ty sobie wymyśliłaś, że taka czternastolatka
      powinna tylko latać po sklepach, mieć slomiany zapał do wszystkiego, mieć w
      dupie politykę i kombinować jak się na imprezę wyrwać. Bardzo Cię proszę, nie
      próbuj tej dziewczyny wpasować w swoje ramy, bo nic z tego dobrego nie
      wyniknie. Pozwój jej być sobą
    • cynta Re: Moja córka. 27.01.07, 04:07
      A czego wlasciwie sie obawiasz? ze corka sobie chlopa nie znajdzie na tych
      zabawach opisanych powyzej? To moze i dobrze, jednej sie uda :o)
    • asia889 Re: Moja córka. 27.01.07, 07:52
      Zdecydowanie to taki charakter. Chyba po tacie, skoro mama widzi w tym problem.

      Gratuluję mądrej, utalentowanej córki.
    • gdynianka_11 Re: Moja córka. 27.01.07, 08:11
      Ja myślę, że masz bardzo fajną, wrażliwą córkę. Ja na Twoim miejscu miałabym do
      niej duży szacunek za to, że nie jest jak owieczka w stadzie, ale ma swoje
      poglądy. Mnie tylko zastanawia czy ona ma przyjaciół, piszesz jak spędza czas,
      ale czy znajduje go też dla innych? Czy ma jakąś przyjacółkę, kogoś, komu
      mogłaby się zwierzyć, powygłupiać itp. Ja pamiętam, że to było dla mnie w tym
      wieku, poza innymi rzeczami bardzo ważne. Pozdrowienia dla Ciebie i córki
      • magnificytka Re: Moja córka. 27.01.07, 09:09
        0golone_jajka napisał:

        > Ciesz się! Mogłaby się do jakiejś oazy zapisać albo do zakonu pójść i nie
        > miałąbyś dziecka.
        > A jakieś sporty uprawia? Pływa, jeździ na nartach, łyżwach?

        Pływa.
        A z kościołem to w ogóle jest osobny problem. Ona nie chce chodzić na msze. Nie
        wiem czemu, ale przynajmniej nie muszę się martwić, że wpadła w jakąś sektę, bo
        prawie w ogóle nie wychodzi z domu.
        Myślę, że po prostu nie chce być katoliczką. Gdy ją kiedyś spytałam, czemu nie
        chce chodzić, odparła, że to nudne, bo cały rok mówi się tam o tym samym. Nie
        wiem, co o tym myśleć, ale jak na razie ciągam ją raz na tydzień na mszę.
        Ma jedną przyjaciółkę, uwielbiają się od pierwszego dnia zerówki.
        Z tego, co mówicie, wynika, że wcale nie jest tak źle, jak mi się wydaje. Ale i
        tak się martwię. Wolałabym, żeby aż tak się nie wyróżniała, mimo wszystko.
        • monia145 Re: Moja córka. 27.01.07, 09:31
          Bez urazy, ale myslę sobie, że problem leży nie w odmienności córki, tylko w
          tym, że Ty nie jesteś przygotowana do roli matki dziecka wyrózniającego się pod
          wieloma względami z grona rówiesników, odstającego od grupy( i to dodajmy nawet
          bardzo pozytywnie odstającego). Wydajesz sie zagubiona, niepewna, bo z jednej
          strony chyba widzisz, że córka ma potencjał twórczy w sobie, z drugiej obawiasz
          się o jej relacje ze środowiskiem.

          Tak jak trzeba umieć byc rodzicem dziecka z dysfunkcjami rozwojowymi,tak myslę,
          że być rodzicem outsiderki, tez trzeba sie nauczyćsmile

          Może warto byłoby gdybys sama wybrała się do psychologa i porozmawiała o SWOICH
          obawach?
          • moniqep Re: Moja córka. 27.01.07, 10:45
            Nie bede mila ale mam na tym punkcie uczulenie.Twoja corka jest bardzo
            madra,inteligentna mloda osoba. Popros ja jeszcze alby byla odpowiedzialna i nie
            myslala tylko o sobie ale czasem o innych. Jesli chodzi do szkoly chora z temp
            38 st. to wtedy zaraza kolegow z klasy. Ktos inny sie zarazi i opusci lekcje.
            Nie kazdy jest super zdolny i trudno mu bedzie nadrobic stracony material.Zarazi
            rodzine wiec ktos kto pracuje bedzie zmuszony isc na zwolnienie itp,itd. Jestem
            na tym punkcie przewrazliwona.
    • zofijkamyjka Re: Moja córka. 27.01.07, 21:22
      Oj trudno żyć z geniuszem
    • triss_merigold6 Re: Moja córka. 27.01.07, 21:36
      Ale fajna dziewczyna! Odczep się od niej i nie próbuj ujednolicać, ok?
    • teraz_asia Re: Moja córka. 28.01.07, 19:48
      Przeczytałam, pozazdrościłam. Jak fajnie, że jeszcze sa takie dziewczyny! Mimo
      wątpliwości na pewno jestes dobrą mamą, skoro udało ci się nie stłamsić takiego
      oryginalnego charakteru.
    • emonik Re: Moja córka. 28.01.07, 21:41
      Zupełnie jak moja 14-to letnia siostra!!! Tyle, że Maja nie interesuje się
      polityką. Ma ogromne uzdolnienia manualne - pięknie maluje, rzeźbi - mam w domu
      kilka jej obrazków - nie są kiczowate, trudno uwierzyć, że ich autorem jest
      dziecko. Na dodatek Majka uwielbia zwierzęta, zwłaszcza konie. Słucha dobrej a
      co się z tym wiąże niekoniecznie modnej muzyki, ubiera się też nieco inaczej niż
      większość więc w klasie zawsze była dziwaczką. Ma na szczęście przyjaciółkę i
      kilka bliskich koleżanek. Od roku mieszka w Anglii i tam się na niej szybko
      poznali smile Nic się nie martw, Ania na pewno jest super dziewczynką!!! Gratulacje!!!
    • babie_lato1 Re: Moja córka. 29.01.07, 19:21
      Też taka byłam, może to nie najnormalniejsze, ale da się przeżyć... Może sobie
      znajdzie zaradnego męża... A tak serio: trudno mi uwierzyć, że rzeczywiście się
      skarżysz... Wygląda raczej na: zobaczcie, jaka moja córa jest wspaniała...
      Geniusz, normalnie geniusz...
    • street_pop Re: Moja córka. 29.01.07, 20:36
      Ja uważam, ze cudna dziewczyna! Indywidualistka, która wie, czego chce! Nie musi
      byc "jak każdy" - wyścig szczurów, błyszczące kiecki i imprezy. Czy każdy musi
      lubic imprezy? A może ma tak wiele wolności od Ciebie, że na razie nie czuje
      potrzeby chodzenia na imprezy bo to jeszcze nie jej czas a na razie jej potrzeby
      sa inne? Poza tym nie każdy musi miec tłum wokół siebie by czuł się szczęsliwy i
      wazny. Ja uważam, że tym bardziej poradzi sobie w zyciu skoro potrafi
      kwestionowac postawy, polityków, mody i świat muzyki klubowej w wieku 14 lat,
      gdy teoretycznie powinna niemal bezwarunkowo poddawac sie wpływom grupy. Skoro
      się temu nie poddaje, robi swoje, w zgodzie z soba a nie "dlatego, ze wszyscy na
      około" - to znaczy, że ma stabilne poczucie własnej wartości, które dostała od
      rodziców. Nie musi szukac akceptacji u innych, wkupywac się w niczyje łaski i
      np.dawac się namawiac na narkotyki! I z tego należy się cieszyc!

      A że nie ma znajomych (tego nie wiem, czy ma)? W szarej, bezrefleksyjnej masie
      czytajacej jedynie "Bravo" może niekoniecznie miec z kim i o czym gadac. Na
      pewno znajdzie "swoich" w swoim czasie! Jak robi swoje i jest szczęsliwa to nie
      ma sensu się martwic! Tylko cieszyc się z takiego dziecka! Gratuluję z całego
      serducha!
    • izabela_741 Re: Moja córka. 30.01.07, 10:30
      Znajdz sobie jakies zajecie w zyciu, bo wg. mnie za bardzo chcesz na dziecku
      wisiec. Ona ma swoje pasje a ze inni nie maja to ich problem.
      Co do przebojowosci i angazowania sie: jak Ci tak zalezy, to pozwol sie
      dziewczynie zaangazowac w te kampanie anty-romanowskie. Wyzyje sie, poangazuje,
      stanie bardziej przebojowa!
    • roseanne Re: Moja córka. 30.01.07, 14:18
      nastolatka jak kazda inna, znaczy ogolnie sa dwa typy
      jeden intek=lektualny - jak twoja corka, moj syn i pewnie calkiem spora grupka
      a drugi typ to rozrywkowy, biegnacy za moda, imprezami itd

      nie ma co sie martwic na zapas, ani wymyslac niewiadomo czego
    • nangaparbat3 Re: Moja córka. 30.01.07, 15:57
      Masz wspanialą corkę.
      A teraz szybciutko kup sobie książkę "Ocalić Ofelię - jak chronic osobowość
      dorastajacych dziewcząt" (Mary Pipher, wyd. Media Rodzina of Poznań), zeby jej
      pomoc w najtrudniejszym okresie zycia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka