Śmierć - po raz kolejny

18.03.07, 21:58
poczytałam wątki w tym temacie i wciąż nie wiem co powinnam odpowiedzieć???
Moj synek 5 latek po raz pierwszy dzis po rozmowie o smierci przełozyl
wszystko na rodzine i siebie tzn do tej pory czesto rozmawialismy o smierci,
nawet widzial trumne i bylo to wszystko dla niego normalne a dzis rozplakał
sie i tuląc do mnie wyszlochał ze on nie chce umierać
i po tym lawina pytan czy rodzice tez umra, co sie dzieje potem itd
najgorsze jest to ze zaczal sie bac smierci
Probowalismy z mezem mu tlumaczyc wedlug wiary ze jest zycie wieczne itd ale
nie potrafilam mu przytaknąć ze wszyscy umrzemy (poniewaz wywolywalo to
wszystko jego placz ) jutro pewnie pytania powrocą i co powinnam powiedziec?
czy nalezy powiedziec ze wszyscy umrzemy oczywiscie w delikatny sposob i
przeczekac az synek to " przerobi " na swoj sposob ?
jakie sa Wasze doswiadczenia ?
    • tusia00 Re: Śmierć - po raz kolejny 18.03.07, 23:34
      Witaj.Takie szczegolowe tlumaczenie takiemu malemu dziecku to chyba niejest
      najlepszy sposob moim zdaniem trzeba poczekac az dziecko dojrzeje do takiej
      rozmowy psychicznie.Tak bylo z moim synem {6lat}Jak kiedys weszlam na temat o
      smierci {tlumaczylam mu dlaczeego niema babci}to plakal bal sie ze umre ja, on
      tatus i reszta rodziny Moj syn byl przez jakis czas lekliwy bal sie isc spac
      itp.Caly czas pytal ,plakal zamartwial sie.Jest wrazliwych chlopcem powiedzialam
      mu ze nikt bez powodu nieumiera ze umieraja ludzie starsi chorzy lub po
      wypadkach nie tak doslownie jak teraz napisalam ale to bylo tlumaczone w
      rozmowie dluzszej
      Teraz niedawno uslyszal w telewizji ze ktos kogos zabil i znowu zaczely sie
      pytania strach ze ktos wejdzie do nas do domu i nas zabije Jak mu to tlumaczylam
      , otoz tak ,ze zdazaja sie na swiecie ludzie zli ale jest ich malo{ to nieprawda
      ale tak mu powiedzialam}ze wiecej jest ludzi dobrych i niezdazy nam sie zadna
      krzywda.Jka narazie chce mu oszczedzic tej czarnej prawdy o swiecie ma na to
      jeszcze czas teraz niech sie cieszy z dziecinstwa
      Napisalam na poczatku ze moim zdaniem musi dorosnac psychicznie wiem to na
      przykladzie mojej siostry maja synka 7 lat oni mu mowi wszystko On ma tak
      nadszarpana psychike Jak przyjedzie do mnie to boi sie isc sam do wc w dzien juz
      niewspomne co to jest jak jest ciemno
      jesli chodzi o moje dziecko to mamy czas na to aby go wprowadzac w swiat
      doroslych Takie jest moje zdanie
      Pozdrawiam
      www.bartus2006.bobasy.pl
    • k1234561 Re: Śmierć - po raz kolejny 19.03.07, 09:35
      Witam,też miałam ten sam problem.Moja coreczka za miesiąc skończy 6 lat i
      musiałam przerobić z nią śmierć mojego dziadka,którego ona bardzo lubiła.Nie
      wdawałam się w żadne szczegóły,tylko powiedziałam,że dziadek umarł ponieważ był
      już bardzo stary i przez ostatni czas chorował.Poszedł do nieba i teraz z
      tamtąd patrzy sobie na nas.Wiem,że to bardzo infantylne ale na pewno nie
      przerazi dziecka.potem temat zszedł na to jak jest w niebie i co dziadek tam
      robi.Opowiedzialam jej że w niebie na pewno jest bardzo ładnie,dziadek spotkał
      się na pewno ze swoimi bliskimi,którzy umarli wcześniej i sobie teraz razem
      rozmawiają,spędzając przyjemnie czas i patrzą od czasu do czasu na nas na
      dole.To była taka wersja bardzo bajkowa na te poważniejsze córka ma jeszcze
      czas.Ponieważ poiedziałam jej to wszystko przed pogrzebem,pożniej musiałam
      wytłumaczyć dlaczego dorośli idą na cmentarz.Nie powiedziałam nic o trumnie i
      wkładaniu do niej dziadka,bo uważam że nie ma takiej potrzeby.Bałam się że
      zburzę ten bezpieczny obraz śmierci jak powiem,że dziadka włożono do
      trumny,pożniej do grobu czyli dla dziecka to będzie zwyczjny dół w ziemi i
      potem przysypano go ziemią.Odpuściłam to sobie.Z tego samego powodu nie wzięłam
      jej na pogrzeb.Powiedziałam,że dorośli idą na cmentarz pożegnać się
      symbolicznie z dziadkiem i znależć mu miejsce gdzie od tej pory będziemy
      zapalać mu znicze aby z góry widział,że cały czas o nim pamiętamy i kochamy
      go.Tym sposobem miałam tłumaczenie pogrzebu i grobu jako miejsca z głowy.Córka
      nie boi się śmierci wie, że każdy człowiek umiera kiedy jest już bardzo stary.
      To tyle mam nadzieję że trochę pomogłam.

      Pozdrawiam
      Anika
      • mama26 Re: Śmierć - po raz kolejny 19.03.07, 10:50
        tak myslałam - wlasnie poszlam tą samą drogą i przedstawialam to wszystko w
        taki sposob jak piszecie ale moj Roztropniś tym razem nie dał sie zbyć
        uparl sie ze on chce byc zawsze tu i nigdzie indziej ( juz nawet probowalam ze
        zostaniemy tu wszyscy razem tylko to jest inny wymiar tzn barzdiej obrazowo dla
        niego, ze dziadek patrzy na nas z gory i opiekuje sie nami itp i nic , caly
        czas placz i ze sie boi i nie chce umierac
        chyba to po prostu trzeba przeczekac, powiedzialam mu w rezultacie ze jak tylko
        zdabędę pelną wiedze na ten temat to wrocimy do sprawy, bo mamusia sama do
        konca nie wie jak to jest bo to bardzo skompikowana sprawa.
        Wiecie ..zawsze wydawalo mi sie ze bede umiala rozmawiac z dzieckiem na takie
        tematy i wszystko potrafie mu wytlumaczyc a tu prosze...czlowiek uczy sie cale
        zycie
    • 2o1 Re: Śmierć - po raz kolejny 19.03.07, 12:10
      Moja córka ma teraz trzy lata i dziewięć miesięcy. Dokładnie 15 maja zeszłego
      roku zginąl w wypadku przyjaciel naszej rodziny. Ola była z nim bardzo
      zwiazana. Gdy go zabrakło, gdy nagle przestał do nas przychodzić bardzo to
      przeżyła. Do tej pory raz na trzy dni jeżdzi ze mna zapalać świeczki na drzewie
      na którym zginął nasz przyjaciel. Po samej śmierci Ola też odczuwała strach, że
      skoro jego zabrakło to zabraknie i mnie i taty i babci. Ola miała wtedy prawie
      trzy latka. Jak na jej wiek starałam jej sie dokładnie wytłumaczyc, że On
      poszedł do nieba i siedzi na chmurkach i się o nas troszczy, a my możemy się za
      niego modlić. Niestety okazało się to błędem, bo gdy w czerwcu lecieliśmy na
      wakacje powyżej pułapu chmur to Ola wpadła w histerię, bo była swięcie
      przekonana, że Go spotka w tych chmurkach, w niebie, i na nic się zdało moje
      tłumaczenie w tym momencie. Ola rozpaczała. Teraz gdy podrosła ciągle wraca do
      tego pytania, ale pani na religi mnie wyrecza w nietypowych odpowiedziach.
      poprosiłam ją by porozmawiała z Olą na ten temat i wiem, że Ola jej wierzy i
      ufa.
Pełna wersja