Dodaj do ulubionych

A u mnie....

23.04.07, 14:27
Witam...mam chwilke, wiec pisze...
U mnie na razie wszystko dobrze...Maja skonczyla 3 tygodnie (nie sprawia
problemow), Marysia...to juz inna historia. Stala sie placzliwa, krzyczy,
wszystko jest "na nie"...nie wiem czy powoli "wchodzi w okres w buntu
dwulatka" czy te jej wyskoki spowodowane sa pojawieniem Mai? Ogolnie nie
okazuje zazdrosci (ale moze to dlatego, ze do tej pory caly czas ktos z nami
jest i sie z nia bawi) Teraz jest z nami moj maz, ale od maja bedziemy juz
same...wiec wtedy zobaczymy jak to bedzie...
Ale nie tylko o tym chcialam napisac. Chodzi o mnie. Nie wiem co sie
dzieje...stalam sie jakas bardziej klotliwa, konfliktowa, ciagle mam
pretensje do meza( zazwyczaj nieuzasadnione), szybko sie denarwuje...Nie wiem
czy to jeszcze hormony we mnie "buzuja" czy nieprzespane nocki daja sie we
znaki...Wydaje mi sie, ze nie dam rady.Wczoraj porozmawialismy sobie z mezem
i jest troszke lepiej ( mam baardzo wyrozumialego meza...kochanego)
Czasami mam straszne wyrzuty sumienie, ze nie mam tyle czasu dla Marysi, ze
nie jestem juz w stanie byc tylko dla niej...ze czasami krzykne na nia...i
choc trudno sie do tego przyznac, to tesknie za "dawnymi czasami" gdy bylysmy
tylko my dwie...i to znowu powoduje u mnie dola...bo przeciez mam drugie
dziecko, ktore tez kocham, i ktore tez wymaga ode mnie czulosci i
troski...Czasami czuje sie jak wyrodna matka!!! EEE dziwne to wszystko.

Ciekawe czy kiedys to wszystko sie unormuje...Nie wiem czy znajde
wystarczajaco duzo sily i cierpliwosci...(tej ostatniej brakuje mi
najwiecej)...

pozdrawiamy M&M&M Tomaszewskie
Obserwuj wątek
    • mamuletka Re: A u mnie.... 23.04.07, 15:48
      o ja miałam tak samo byłam baaardzo kłótliwa itd... ale do rzeczy już się
      rozdwoiłaś he he ale sklonować się nie możesz już to tak niestety będzie że
      albo jedna albo druga córka... hmmm dopóki oczywiście młodsza nie podrośnie bo
      wtedy i zabawy wspólne. Trzeba przetrwać i tyle, a Maja będzie z czasem i spać
      więcej (czego Ci życzę z całego serca) to i będziesz bardziej wypoczęta i
      uśmiechnięta.
      Pozdrawiam!
      • andziulindzia Re: A u mnie.... 23.04.07, 20:51
        To minie naprawdę i nawet nie spostrzeżesz się jak szybko. A mężowi w chwili
        spokojnej wytłumacz, że nie panujesz nad sobą i to nerwy i hormony, więc żeby
        się nie przejmował twoją złością.
        Trzymaj się kochana. Będzie doooobrze
    • magdulichaa doskonale cie rozumię... 24.04.07, 11:59
      naprawde doskonale cię rozumiem, jak urodził sie Szymuś Magda miała 18
      miesięcy.... brata przyjęła nadzwyczaj dobrze.....mly jest fajny, w miarę
      grzeczny, tylko ja jestem na maxa przemęczona, i powiem tak odkąd się mały
      urodził, ja jestem jak chodząca bomba zegarowa.....ciągle sie czepiam męza, że
      nie pościelił, że nie pomógł mi posprzatać, że , ze, że itd, czasem mam
      uzasadnione pretensje, a czasem po prostu wyładowywuję na nim zlość, bo na nic
      nie mam czasu, Magda weszła w bunt dwulatka, ciągle marudzi, beczy, jak robię
      cos z małym to ona akurat wtedy chce, np pić , sikać, jeść, bawic się ze mną
      jak mówię jej , że za chwilę tylko cos tam zrobie z Szymusiem to rykkkkk, i na
      odwrót jak np karmie Magdzię, to z kolei mały fiksuje....wariacja, czasami mam
      naprawdę serdecznie dość!!!!
      • magdulichaa Re: doskonale cie rozumię... 24.04.07, 15:34
        i też mam wyrzuty sumienia, że nawrzeszczę na małą, że w duszy czasami
        zastanawiam się po co ja się godziłam n adrugie dziecko? a potem, jak maly sie
        uspokoi i patrzę na niego, to mnie krew zalewa, że mogłam tak mysleć, błędne
        koło........
        • monikatomaszewska Re: doskonale cie rozumię... 24.04.07, 17:41
          dokladnie...tak jak mówisz...bledne kolo...
          A ile ma twoj mlodszy szkrab? i jaka jest roznica miedzy Twoimi maluchami?

          pozdrawiamy M&M&M Tomaszewskie
          • magdulichaa Re: doskonale cie rozumię... 25.04.07, 10:47
            Magdzia ma teraz 2 latka(1 maja), a Szymuś 6 miesięcy(2 maja) różnica wieku 18
            miesięcy i jeden dzień.....czasami WARIUJĘ, ale to mija ostatnio pisałam o tym,
            na e-mamie, że mam dość własnych dzieci......
            na szczęście te depresyjne stny mijają, ale co jakiś czas wracają
            o właśnie teraz Mały siedzi ze mna na kolanach, pisze jednym palcem, a magda
            już z pokoju woła, ze chce ciastko..........za chwile pakuje "szkodniki" i idę
            w swiat
            trzymaj sie dzielnie
    • malabru Re: A u mnie.... 24.04.07, 18:53
      A jeszcze ja się dopiszę i powiem to samo co poprzedniczki, że to minie smile
      Trzeba przeczekać.
      Mi do tej pory brakuje cierpliwości i zdecydowanie będę stać na stanowisku, ze
      to przemęczenie, bo nie dość, że trzeba się zająć maleństwem to jeszcze sprostać
      wymaganiom Starszaka, który choć tego nie pokazuje bardzo, ale to bardzo
      przeżywa zmianę sytuacji. Ja po 5 miesiącach zdecydowałam się odstawić Tomka od
      piersi, bo miałam wybór: albo wylądować w psychiatryku, albo zyskać choć trochę
      spokoju ze strony, o dziwo, Natalki smile
      Postaraj się znaleźć czas tylko dla siebie. Może być trudno, ale na pewno
      pomoże. I bądź dobrej myśli, to po prostu taki etap. Niczyja wina. Każde z Was
      łącznie z meżem musi znaleźć się w nowej sytuacji. A że żałujesz czasem swojej
      decyzji? Masz ochotę wyrzucić któreś dziecko przez okno? NORMA.
      Trzymam kciuki. Będzie dobrze!
    • edziecko_gosia Jak ja cie rozumiem.... 08.05.07, 15:13
      Jakbym o sobie czytała... U mnie to (chyba) lekko minęło.Ale był horror.Roznica
      3 lata.Do tego jak młodszy sie urodził doszło jeszcze kupno,remont i
      przeprowadzcka do nowego mieszkania...w 90% na mojej głowie.Synek na cycu a ty
      po supermarketach ,karmisz w dziale ogrodniczym,przy dywanach...i wybierasz
      kafelki.Noce zarwane,6-7 razy przebudzeń,a strasza tez ma swoje
      potrzeby.Przoogromne wyrzuty sumienia,ze coreczke zaniedbuje,bezsensowne
      wyrzywanie sie na niej poprzez krzyk.Zmeczenie,brak cierpliwosci,nerwica i
      psychiatryk....ba nawet małzeństwo na granicy rozwodu "bo jak mozna wytrzymać z
      kobieta ktora musi leczyc sie psychicznie". Czepialam sie wszystkiego i
      wszystkich...i wewenetrzny krzyk "Boze,jak ja mogłam sie zgodzic na drugie
      dziecko,nie daje rade...". Na tyle ile maz mnie rozumiał to cos pomagało,ale
      ile mozna.Trwało to około roku.Zdrowie nawet mi zaczeło "siadac",jakies
      półpaśce,problemy z wynikami,zaczełam sie sypac psychicznie i fizycznie. I
      wymysliłam....musze miec czas tylko,tylko dla siebie.Zapisałam sie na
      aerobic,maz zostawał wieczorem z dziecmi.Jak ja odzyłam,nabrałam mocy
      psychicznej i energii mi przybyło.Zaczełam sie usmiechac i odstawiłam od piersi
      małego (po 11 miesiacach).Dodam jeszcze ze za długo go karmiałam - wykanczałam
      siebie. Wrociłam do pracy,do ludzi... Jestem teraz osoba w 100 % zadowolona,mam
      duzo energii.Biegne do moich dzieci,bawie sie wygłupiam,gotuje wieczorami a
      nocami wstaje po 3 razy.Ale mam siłe i moc smilePozatym one juz zaczeły razem sie
      bawic (chcoiaz te 10 minut).
      Wierz mi,kazy dzień jest łatwiejszy od poprzedniego.Dasz rade.Ja dałam.
      Oczywiscie,teraz tez jestem zmeczona ale jakos wszystko stało sie
      łatwiejsze.Nikt mi jednak nie pomogł,sama odnalazłam sposób na siebie smile Tego
      Tobie zyczesmile

      Gosia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka