Dodaj do ulubionych

Ze skrajności w skrajność

02.05.07, 10:44
To tak obok wątku "Jak przekonać męża, żeby nie bił dziecka". Bo wydaje mi
się, że obecnie panuje jakaś histeria na punkcie bicia dzieci. Że nie wolno,
że nigdy, że to im wypaczy psychike i przyprawi o nienawiść do rodziców.
Bzdura. Normalne lanie nic z tych rzeczy nie powoduje. Normalne, czyli np.
takie, jak dostawałam ja i moi bracia. Rzadko (może raz na rok?), za poważne
przwiny i po uzgodnieniu z nami, że się na to zgadzamy. Spokojnie, acz bardzo
stanowczo, pasem na goły tyłek, 10-20 uderzeń. Jeśli dziecko (mam tu na myśli
dzieci w wieku szkolnym, nie maluchy), wie, że zrobiło bardzo źle i rozumie,
że to najwyższy wymiar kary, to lanie mu może tylko pomóc.
Ktoś jest na tyle odważny, by się ze mną zgodzić?
Obserwuj wątek
    • mama303 Re: Ze skrajności w skrajność 02.05.07, 11:13
      oczywiscie nie zgadzam się w całej rozciagłosci
      Normalne lanie nic z tych rzeczy nie powoduje. Normalne, czyli np.
      > takie, jak dostawałam ja i moi bracia.

      Nie ma czegos takiego jak normalne lanie. Co to ma oznaczać? 10 czy 20 uderzeń?
      a może 30, 40 to tez dla kogos normalne lanie.

      Jeśli dziecko (mam tu na myśli
      > dzieci w wieku szkolnym, nie maluchy), wie, że zrobiło bardzo źle

      Jak dziecko wie że zrobiło źle to po co to lanie? żeby wzmocnić jego wiedzę i
      poczucie winy?

      I jeszcze to zgadzanie sie na lanie.... paradne a jak dziecko sie nie zgadza na
      lanie to co? nie dostanie wtedy?

      Ja jeszcze moge zrozumieć że czasem rodzic sie zagalopuje, nie zapanuje nad
      soba i da klapsa /moge to zrozumiec aczkolwiek zupełnie nie pochwalam i sama
      sie wystrzegam/ ale wygłaszanie tego typu sądów i lanie dzieciaka SPOKOJNIE i z
      zimna krwią - to juz patologia.
      Mam nadzieje ze uzywanie przemocy zacznie byc kiedys skutecznie karane prawnie
      i ludziska zaczna bardziej nad soba panować
      • iwucha Re: Ze skrajności w skrajność 02.05.07, 12:05
        > Mam nadzieje ze uzywanie przemocy zacznie byc kiedys skutecznie karane
        prawnie i ludziska zaczna bardziej nad soba panować

        Na szczęście już jest skutecznie karane. Na szczęście się to zmienia choc pewno
        wiele jest jeszcze do zrobienia. Daj Boże, ten Rząd i Parlament niedługo
        skończą swój żywot.

        Do autorki wątku: tzw. zimne karanie to znacznie większa trauma dla dziecka niż
        spontaniczny klaps, który może się zdarzyć zdenerwowanej matce, bo jej 3 latek
        własnie wkłada łapkę do ognia.

        te wszystkie dzieci, które gwałcą koleżanki, piją, biją kolegów, rozrabiają,
        upokarzają itd. to ofiary bicia, przemocy emocjonalnej i autokratycznych rządów
        rodziców-tyranów i lękowych, podporządkowanych matek. Skutek wielopokoleniowego
        zaniżonego poczucia własnej wartości. Dziecko pewne siebie, kochane,
        akceptowane z jasno wyznaczonymi granicami nie staje się agresorem, narcyzem,
        nie choruje na depresję, nie staje się alkoholikiem ani narkomanem, nie ma
        większych problemów szkolnych, nie wycofuje się z aktywności gdyż nie boi się
        zycia - bo ma dostęp do wszystkich swoich emocji, także tych negatywnych i
        zakłada szczęśliwą rodzinę, idzie raźnym krokiem przez zycie.

        Życzą autorce watku powodzenia w poszukiwaniach w głąb samej siebie i
        zwiększonej samoświadomości zanim stanie się matką. Pokory wobec autorytetów -
        również zyczę!

        p.s.do poczytania:
        www.neww.org.pl/pl.php/news/news/1.html?&nw=2166&re=3
        www.parpa.pl/?subL=1&checkL=7
        • scher Re: Ze skrajności w skrajność 02.05.07, 15:30
          iwucha napisała:

          > te wszystkie dzieci, które gwałcą koleżanki, piją, biją kolegów, rozrabiają,
          > upokarzają itd. to ofiary bicia, przemocy emocjonalnej i autokratycznych
          > rządów rodziców-tyranów i lękowych, podporządkowanych matek.

          Niekoniecznie. Mogą to być ofiary wychowania pajdocentrycnego.
          Polecam artykuł Małgorzaty Nowotki pt. "Terror pajdokracji" w kwietniowym
          numerze "Charakterów".

          Fragmenty:
          "Coraz częściej ulegli rodzice boją się swoich własnych, nawet całkiem małych
          dzieci i pozwalają im się "wychowywać" – wedle dziecięcych egocentrycznych
          kaprysów i niekończących się żądań. Rodzice stają się w takiej sytuacji
          nieszczęśliwymi i przerażonymi więźniami postmodernistycznych koncepcji
          wychowawczych, a także wyzwolonego do granic absurdu własnego potomstwa.
          Dorośli dostosowują się do swojego dziecka, a ono – jak pisze Irina Prokop w
          książce "Mały tyran" – zamiast doświadczać swojego przystosowania do otoczenia,
          doświadcza przystosowania otoczenia do siebie, i to w stopniu do tej pory
          historii nieznanym. Dzieci stają się wówczas nieświadomymi więźniami swojej
          własnej władzy.[…]
          Dziecko walczące o utrzymanie absolutnej władzy nad rodzicami wzmacnia i
          usztywnia granice "dziecięcego imperium". Stąd też wynika ciągła eskalacja jego
          żądań i oczekiwań. W tej walce brak miejsca na ustępstwa czy kompromisy, na
          współczucie czy zrozumienie innych, na poczucie wspólnoty i więzi z bliskimi. W
          efekcie to nie dziecko należy do rodziny, ale rodzina – poddana jego władzy –
          należy niepodzielnie do niego. To nie dziecko należy do grupy rówieśników, ale
          koledzy stanowią jego świtę – o ile są w stanie wytrwać w bezwzględnym
          posłuszeństwie wobec swego władcy. Dziecko ma więc trudności z nawiązaniem
          zdrowych relacji z rówieśnikami i z dorosłymi.
          Wszechwładne dzieci wciąż domagają się od rodziców bezwzględnego
          podporządkowania swoim żądaniom, ale same nie potrafią podporządkować się
          nikomu i niczemu. Na wszelkie próby ograniczania, stawiania granic, reagują
          agresją i bezwzględnością. Nie znoszą niczego, co sprawia im trudność, co jest
          dla nich wyzwaniem – boją się po prostu, że przegrana ujawni ich słabość.
          Uciekają więc przed problemami, zamiast je rozwiązywać. Nie potrafią i nie chcą
          przegrywać. Brak im również zdolności przystosowania się do innych i do
          otoczenia, bo przecież wszyscy przystosowują się do nich.[…]
          Irina Prokop tak opisuje osobowość uformowaną w efekcie pajdocentrycznego
          wychowania: "egocentryczna, aspołeczna, skłonna do samouwielbienia,
          przeceniania swojej wartości, pogardy i wykorzystywania innych".
          Biorąc pod uwagę dzisiejszą popularność postmodernistycznych metod
          wychowawczych, możemy się tylko pocieszać, że nie wszystkie bezstresowo
          wychowywane dzieci wyrastają na osobniki aspołeczne i agresywne."

          Jak widzisz agresja i społeczne niedostosowanie niejedno mają źródło.
          • iwucha Re: scher - bingo! 02.05.07, 17:13
            Oczywiśćie, że tak. tyrania dziecięca to też coraz powszechniejsze zjawisko,
            które bierze się z braku stawiania granic. Ja jestem jak najbardziej ZA
            stawianiem granic i jestem jak najdalsza od tego by dzieciom wszystko było
            wolno. Tylko, że przemoc nie jest nie jest na to zadnym sposobem. Wszystkie te
            zachowania, o których napisałam powyżej biorą się z BRAKU POCZUCIA
            BEZPIECZEŃSTWA a ono bierze się z obu źródeł: z przemocy, o której tu
            dyskutujemy, oraz z wychowywania bezstresowego, które generuje dziecięcą
            tyranię. Na antypedagogice nieciekawie wyszli Szwedzi, którzy prawa dziecka
            sprowadzili do granic absurdu - do tego stopnia, że nauczyciele nie chca
            pracowac w tamtejszych szkołach bo nie radzą sobie z agresywnymi dzieciakami,
            którym wszystko wolno. Ale to nie zmiania faktu, że bicie nie jest żadną
            metodą, korelacja pomiędzy przemocą a ogólnie: róznymi zaburzeniami osobowości,
            trudnościami w dorosłym życiu, relacjami itp. jest ogromna i to jest kwestia
            praktycznie bezdyskusyjna.


            Te dwa stanowiska nie wykluczają się na wzajem, oba zjawiska funkcjonują i oba
            są groźne. Dlatego warto jest poszukiwać "złotego środka".
            Naprawdę, uważam, że jeśli szybko, natychmiast trzeba ratowac zycie czy zdrowie
            małego dziecka bo za chwilę cos mu się stanie, to w sytuacji wielkiego stresu,
            odruchu, nad którym nie mamy kontroli przerażeni, że zaraz cos się stanie -
            jestem w stanie usprawiedliwić takiego tatę czy mamę. Ale to nie może być
            regułą. Trzeba tak zorganizować życie dziecka by nie nie znalazło sie obok
            kuchenki gazowej, nozyczki powinny się znajdowac poza jego zasięgiem a rozpałka
            do grilla wysoko na pólce. Po prostu nie dopuszczać do pewnych sytuacji a to
            nie jest jakas wielka filozofia. Jest dla mnie absurdem wymierzanie klapsów gdy
            mamy małego histeryka (wówczas to klaps pełni praktycznie funkcję nagrody -
            paradoksalnie, bo maluch osiaga swój cel przez to, ze zwrócimy na niego uwagę
            bez wzgledu na to, w jaki sposób to robimy) albo w sytuacjach nieposłuszeństwa,
            albo gdy coś zbroi. Jest cały wachlarz skutecznych, mądrych metod
            wychowawczych, mamy do nich powszechny dostęp. Trzeba tylko trochę wysiłku i
            dobrej woli.
            • scher Re: scher - bingo! 02.05.07, 20:09
              iwucha napisała:

              > Te dwa stanowiska nie wykluczają się na wzajem, oba zjawiska funkcjonują i
              > oba są groźne. Dlatego warto jest poszukiwać "złotego środka".

              No to właściwie poglądy mamy zbliżone smile
    • martucha90 Re: Ze skrajności w skrajność 02.05.07, 11:19
      almadel napisała:

      > To tak obok wątku "Jak przekonać męża, żeby nie bił dziecka". Bo wydaje mi
      > się, że obecnie panuje jakaś histeria na punkcie bicia dzieci. Że nie wolno,
      > że nigdy, że to im wypaczy psychike i przyprawi o nienawiść do rodziców.
      > Bzdura. Normalne lanie nic z tych rzeczy nie powoduje. Normalne, czyli np.
      > takie, jak dostawałam ja i moi bracia. Rzadko (może raz na rok?), za poważne
      > przwiny i po uzgodnieniu z nami, że się na to zgadzamy. Spokojnie, acz bardzo
      > stanowczo, pasem na goły tyłek, 10-20 uderzeń. Jeśli dziecko (mam tu na myśli
      > dzieci w wieku szkolnym, nie maluchy), wie, że zrobiło bardzo źle i rozumie,
      > że to najwyższy wymiar kary, to lanie mu może tylko pomóc.
      > Ktoś jest na tyle odważny, by się ze mną zgodzić?

      Idź się leczyć. Znajdź jakiegoś dobrego psychoterapeutę i się lecz. A jak Twoja
      psychika będzie już w miarę zdrowa, to wtedy dopiero się zdecyduj na dzieci.
    • karola1008 Re: Ze skrajności w skrajność 02.05.07, 11:49
      To co napisałaś Almadel, normalnie jest przerażające. Negocjowanie z dzieckiem
      wymiaru kary, wyrażanie przez nie zgody na lanie? A co to za instytucja?
      Zdarzyło mi się dać klapsa synkowi i to nie raz. Za każdym razem bardzo tego po
      fakcie żałowałam, miałam świadomość, że robię źle. Te klapsy to był wyraz mojej
      bezradności, nic więcej. TAk naprawdę, w przypadku mojego synka lepiej działa
      odebranie przyjemności za karę. Wielu rodziców ma na koncie taki
      niekontrolowany "skok ręki", jesteśmy tylko ludźmi, czasami trudno zapanować
      nad emocjami. Moim zdaniem trzeba się starać panować nad sobą i takie "skoki"
      eliminować. Nie demonizuję tych klapsów,co je wlepiłam, po prostu żałuję, że w
      chwili słabości uderzyłam słabszego. A wymierzanie klapsów pasem z rozmysłem i
      to jeszcze po "negocjacjach" z przerażonym zapewne dzieckiem to w głowie mi się
      nie mieści. NIe wiem, czy znajdzie się ktoś na tyle odważny, by się z Tobą
      zgodzić. Mam natomiast nadzieję, że na tym forum wypowiadają się ludzie na tyle
      zdrowi na umyśle, by jednak się z Toba nie zgadzać.
      • asinek68 Re: Ze skrajności w skrajność 02.05.07, 11:56
        Czy to wątek/podpucha ???
        Co innego zagalopować się w złości i dać klapsa a co innego "na spokojnie"
        ustalać z dzieckiem, że zaraz zostanie zbite i to pasem.
        To SADYZM, to jest CHORE !!! Współczuję Twojemu dziecku, może sąsiedzi się
        zainteresują jego płaczem i zgłoszą Cię gdzie trzeba. Chyba, że płakać też
        zabronisz pod groźbą dalszego lania. CHORE!
        • mama303 Re: Ze skrajności w skrajność 02.05.07, 12:05
          asinek68 napisała:

          > Czy to wątek/podpucha ???

          Mam nadzieje że tak
          • bi_scotti Do moderatorow 02.05.07, 14:42
            Taki sam watek jest na Starszym Dziecku - czy mozna polaczyc wszystkie
            wypowiedzi w jednym i zostawic albo tu na Wychowaniu, albo na Starszym dziecku
            JEDEN WATEK? Tak bedzie chyba bardziej praktycznie dla wszystkich, ktorzy sie w
            tym watku wypowiedzieli na obu forach.
            Przy okazji - czy to jest zgodne z netykieta zeby zamiescic 2 takie same watki
            na 2 roznych forach?
            • asinek68 Re: Do moderatorow 02.05.07, 14:48
              dziwne jest również, że osoby o takim nicku nie ma na większości dzieciowych
              forum, założyła tylko ten watek. To chyba jednak jakaś podpucha.
            • mika_p Od moderatorki Starszego 02.05.07, 15:05
              Nie jest zgodne z netykieta - ani z regulaminem forum gazeta.pl, dublowanie
              wątków na różnych forach. Jednak moderator też człowiek i na przykład wychodzi
              na spacer z dziećmi.

              Ad rem.
              Poniżej wypowiedzi z dubla na Starszym.
              • mika_p kalendarzowa_wiosna 02.05.07, 12:19 02.05.07, 15:06

                > Ktoś jest na tyle odważny, by się ze mną zgodzić?

                Głupstwa piszesz i jeszcze się obnosisz, że niby taka odważna jesteś?
                Współczuję traktowania w dzieciństwie, współczuję spaczonego podejścia do
                wychowania dzieci.
              • mika_p kowaliska 02.05.07, 13:31 02.05.07, 15:07
                Oczywiście ,że sie z tobą nie zgadzam, almadel.

                Po pierwsze, wychowywanie bez bicia nie jest równoznaczne z pozwalaniem na
                wszystko i hodowaniem rozwydrzonego bachora.
                Po drugie 10-20 pasów na goły tyłek nie sposób nazwać "normalnym laniem". Jedno
                uderzenie to za dużo, a takie "spokojne, acz bardzo stanowcze" razy kojarzą mi
                się z czystym sadyzmem, sprawiającym przyjemność oprawcy.
                Po trzecie: argument, że jest to uzgodnione z dzieckiem jako najwyższy wymiar
                kary za poważne przewinienie jest bezsensowny. Jak ustalić, co jest poważnym
                przewinieniem? A jak dziecko następnym razem zrobi cos jeszcze gorszego to co?
                Przypalanie żelazem, a może obcięcie ręki?

                Sorry, ale ludzie bijący bezbronne dzieciaki nie zasługują według mnie na
                szacunek. Słabi psychicznie, budują swój autorytet pięściami i pasem.
                W konfrontacji z silniejszymi od siebie stają sie nikim.

                Aż strach pomyśleć, że tacy ludzie bywają szefami, albo - co gorsze - mężami.


                • mika_p bi_scotti 02.05.07, 14:29 02.05.07, 15:07

                  O ile teze watku mozna pewnie poprzec bez oporow - zadna skrajnosc w zadnej
                  sprawie nie jest rozwiazaniem pozadanym, o tyle pomysl lania pasem raz na
                  miesiac, jest moim zdaniem zupelnym wypaczeniem idei wychowania. Tez uwazam za
                  przesadne zakladanie, ze kazdy klaps to potencjalna trauma na cale zycie ale
                  wcale nie mysle, ze dawanie dzieciom klapsow to normalka. Czasem sie moze
                  zdarzyc, mama czy tata straca panowanie nad soba, dadza klapa w pupe albo
                  trzasna drzwiami czy krzykna na dziecko - kazdy jest tylko czlowiekiem,
                  niektorzy maja goracy temperament i sa wybuchowi. To nie jest najwieksze
                  nieszczescie na swiecie ale tez w zadnym razie nie jest to powod do zadowlenia
                  z siebie jako rodzica ani do propagowania tego typu postepowania. A juz pomysl
                  bicia pasem kilkulatka "na zimno", po dyskusji z takim kilkulatkiem, ktory jest
                  swiadom swoich przewinien, uwazam za totalne przegiecie. Nie rozumiem i nie
                  chce rozumiec jak mozna dziecko uderzyc "na zimno", "z rozsadku" - dla mnie to
                  sa kompletnie przeciwstawne opcje: albo jest sie rozsadnym, rozwaznym rodzicem,
                  albo daje sie w tylek, bo nie umiem panowac nad swoimi nerwami! Przy czym, jak
                  napisalam wyzej, od czasu do czasu nawet najbardziej rozsadny rodzic ma prawo
                  stracic cierpliwosc, wyjsc z siebie, stanac obok i dac klapa w pupe. Popierac
                  tego nie nalezy i kazdy sam w sobie musi walczyc z wlasnym wybujalym
                  temperamentem ale tez nie jest to powod do publicznego biczowania pod
                  warunkiem, ze nie ma mowy o znecaniu sie itp.
                  Uwazam, ze obecny trend pietnowania klapsow jest czyms wspanialym - pozwala
                  uswiadomic wielu rodzicow jak bardzo niepotrzebne i nieskuteczne sa takie
                  metody wychowawcze. Dzieci bic nie nalezy i zawsze nalezy szukac madrzejszych
                  rozwiazan wychowawczych. Jesli jednak zdarzy sie klaps, bo czlowiek jest istota
                  ulomna, to nie jest jeszcze tragedia narodowa. To powod do przemyslen, szukania
                  w sobie tych brakujacych pokladow cierpliwosci i rozwagi. Dla wielu moze to byc
                  bodziec do samo-rozwoju i samo-poznania. Nie ma tego zlego... smile)))
              • mika_p gpat 02.05.07, 14:36 02.05.07, 15:08

                Aczkolwiek zdarzało mi się dać klapsa ręką przez spodnie(i pewnie jescze może
                się zdarzy), to pasem na gołą pupę to jednak dla mnie prawie jak zbrodnia.
                Sama dostałam nieraz pasem i mówię temu NIE, NIE, NIE!!!!!
                Gdyby jednak nerwy mnie aż tak poniosły, to bym sobie tego póżniej nie
                wybaczyła.
              • mika_p scher 02.05.07, 14:43 02.05.07, 15:09

                almadel napisała:

                > Jeśli dziecko (mam tu na myśli dzieci w wieku szkolnym, nie maluchy), wie,
                > że zrobiło bardzo źle i rozumie, że to najwyższy wymiar kary, to lanie mu
                > może tylko pomóc.

                Gdyby moje dziecko na przykład z premedytacją coś ukradło, czy świadomie
                dopuściło się innego równie skandalicznego wyczynu, zastanowiłbym się poważnie
                nad zafundowaniem mu takiego szokującego doświadczenia.

                Wolę zło zdusić w zarodku, szokując dziecko laniem, niż odwiedzać je potem w
                więzieniu. Gdyby moje dziecko wrzuciło koleżankę z podwórka do studni, udając
                potem współczucie wobec jej rodziców oraz pomagając w poszukiwaniach, chybaby
                mi pękło serce. W trakcie lania by _tylko_ krwawiło.

                • ik_ecc Re: scher 02.05.07, 14:43 02.05.07, 15:20
                  mika_p napisała:

                  > Gdyby moje dziecko na przykład z premedytacją coś ukradło, czy świadomie
                  > dopuściło się innego równie skandalicznego wyczynu, zastanowiłbym się
                  > poważnie
                  > nad zafundowaniem mu takiego szokującego doświadczenia.
                  > /.../
                  > Gdyby moje dziecko wrzuciło koleżankę z podwórka do studni,

                  A nie zastanowilabys sie nad przyczynami takiech zachowan jak kradziez czy
                  wrzucanie kolezanki do studni? Bo mnie by to mocno zaintrygowalo. "Zlo" nie
                  bierze sie znikad. Lepiej dotrzec do zrodla niz tylko walic po symptomach.

                  • scher Re: scher 02.05.07, 14:43 02.05.07, 15:32
                    ik_ecc napisała:

                    > Lepiej dotrzec do zrodla niz tylko walic po symptomach.

                    A co jeżeli źródłem jest narastające poczucie demoralizującej bezkarności?
                    • bi_scotti Re: scher 02.05.07, 14:43 02.05.07, 16:14
                      scher napisał:

                      >
                      > A co jeżeli źródłem jest narastające poczucie demoralizującej bezkarności?
                      >

                      Ale dlaczego kojarzyc "karnosc" czy raczej "karalnosc" postepkow wylacznie z
                      karami cielesnymi? Jestem dzieckiem kobiety, ktora nadzwyczaj skutecznie
                      stosowala milczenie jako kare - nienawidzilam tego i wielokrotnie marzylam o
                      szybkim laniu, ktore rozwiazaloby konflikt. Moja mama jednak nigdy mnie nie
                      uderzyla, za to przestawalam dla Niej istniec. Osobiscie uwazam taka kare za
                      wysoce okrutna i sama nigdy takiej wobec moich dzieci nie stosowalam niemniej
                      musze przyznac, ze bylo to cholornie skuteczne - milczenia mojej rodzicielki
                      balam sie jak diabel swieconej wody wink))
                      Bezkarnosc demoralizuje na pewno i obowiazkiem rodzicow jest uczyc dzieci
                      zwiazkow przyczynowo-skutkowych tylko ze akurat lanie wlasciwie niewiele uczy.
                      Jest kara, owszem ale nauka w sumie zerowa. Szczegolnie dla starszych dzieci. O
                      ile 2-latka klaps moze powstrzymac raz na zawsze przed urwaniem firanki o tyle
                      10-latka perspektywa klapsa moze wylacznie sprowokowac do mniej jawnego
                      przeciwstawiania sie woli rodzicow i rozrabiania poza Ich strefa wplywow a nie
                      o to przeciez w ostatecznym rozrachunku chodzi.
                    • iwucha Re: scher 02.05.07, 14:43 02.05.07, 17:41
                      > > Lepiej dotrzec do zrodla niz tylko walic po symptomach.
                      >
                      > A co jeżeli źródłem jest narastające poczucie demoralizującej bezkarności?


                      Mylisz skutki z przyczynami, scher. Pomieszanie z poplataniem. "Demoralizująca
                      bezkarność" jest ostatnim ogniwem chorego łańcucha, SKUTKIEM A NIE - PRZYCZYNĄ.
                      • scher Re: scher 02.05.07, 14:43 02.05.07, 21:11
                        iwucha napisała:

                        > "Demoralizująca bezkarność" jest ostatnim ogniwem chorego łańcucha, SKUTKIEM
                        > A NIE - PRZYCZYNĄ.

                        Skutkiem zdarzenia o mniejszej wadze i przyczyną zdarzenia o większej wadze. Od
                        rzemyczka do koniczka.
                        • asinek68 Re: scher 02.05.07, 14:43 02.05.07, 22:19
                          scher napisał:

                          > Dlaczego Twoim zdaniem zło musi w końcu wybuchnąć? Obawa przed dotkliwą karą
                          > jest w stanie spowodować, że człowiek zaczyna panować nad swoją popędową,
                          > skrajnie emocjonalną naturą.

                          Jeśli by tak było, to w krajach gdzie wykonuje się karę śmierci nie powinny
                          mieć miejsca zabójstwa, gwałty i inne przestępstwa. Tymczasem perspektywa tej
                          kary wcale nie hamuje tego zła, popędu i skrajnie emocjonalnej natury. I to
                          wcale nie dlatego, że każdy przestępca myśli, że go nie złapią. On myśli tylko
                          o tym, żeby TO zrobić. I żadna kara go nie powstrzyma. A zło i tak zawsze
                          wybuchnie. A tłumione ze zdwojoną siłą.
                          • scher Re: scher 02.05.07, 14:43 02.05.07, 22:40
                            asinek68 napisała:

                            > A zło i tak zawsze wybuchnie. A tłumione ze zdwojoną siłą.

                            Cóż za skrajny pesymizm!
                            • asinek68 Re: scher 02.05.07, 14:43 02.05.07, 23:08
                              to nie pesymizm to rzeczywistość. Wystarczy trochę TV pooglądać smile)
                              • iwucha Re: scher 02.05.07, 14:43 03.05.07, 12:55
                                ... albo popracować z ofiarami przemocy, co scherowi pewno bardzo by się przydało.
                                • scher Re: scher 02.05.07, 14:43 04.05.07, 15:01
                                  iwucha napisała:

                                  > albo popracować z ofiarami przemocy, co scherowi pewno bardzo by się przydało.

                                  Klapsowane dzieci nie są żadnymi ofiarami przemocy. Pracujesz w Niebieskiej
                                  Linii? Ta ich retoryka...
                                  • iwucha Re: scher 02.05.07, 14:43 04.05.07, 15:38
                                    Klapsowane dzieci nie są żadnymi ofiarami przemocy.

                                    skąd taka wiedza, że nie są?

                                    Pracujesz w Niebieskiej Linii? Ta ich retoryka...

                                    Pracujesz w MEN przy programie "zero tolerancji"?Ta ich retoryka...
                    • fakara Re: scher 02.05.07, 14:43 05.05.07, 20:04
                      Jeżeli dziecko było gotowe zrobić coś tak strasznego, to obawiam się, że już za
                      późno na walkę z poczuciem bezkarności i nie wiem jak solidne lanie nic już nie
                      zmieni, radziłabym raczej rozmowę i profesjonalną pomoc psychologa.
                • iwucha Re: scher 02.05.07, 14:43 02.05.07, 17:22
                  Gdyby moje dziecko na przykład z premedytacją coś ukradło, czy świadomie
                  dopuściło się innego równie skandalicznego wyczynu, zastanowiłbym się poważnie
                  nad zafundowaniem mu takiego szokującego doświadczenia.

                  Wolę zło zdusić w zarodku, szokując dziecko laniem, niż odwiedzać je potem w
                  więzieniu.

                  Cóz, przy takim nastawieniu większe szanse, ze jednak bedziesz odwiedzał swoje
                  dziecko w więzieniu ale bynajmniej nie z tego powodu jakiegos skandalicznego
                  wyczynu. Bicie to nie "zduszanie zła w zarodku" tylko tłumienie, które narasta
                  przez lata i w koncu wybucha w najbardziej patologicznych formach jakie można
                  sobie wyobrazić. W każdym razie taka postawa będzie Ci się odbijac czkawką
                  przez resztę życia.
                  • scher Re: scher 02.05.07, 14:43 02.05.07, 20:27
                    iwucha napisała:

                    > Bicie to nie "zduszanie zła w zarodku" tylko tłumienie, które narasta
                    > przez lata i w koncu wybucha w najbardziej patologicznych formach jakie można
                    > sobie wyobrazić.

                    Dziecko musi być kochane nade wszystko, ale musi wiedzieć, że nie wszystkie
                    zachowania będą zaakceptowane; te skandaliczne natomiast zaskutkują bardzo
                    nieprzyjemnymi konsekwencjami.
                    Dlaczego Twoim zdaniem zło musi w końcu wybuchnąć? Obawa przed dotkliwą karą
                    jest w stanie spowodować, że człowiek zaczyna panować nad swoją popędową,
                    skrajnie emocjonalną naturą. Należy to do nauki życia, bo większość dorosłych
                    jednak skutecznie tłumi w sobie pewne odruchy. Ludzie powstrzymują się od
                    grzechu nie tylko dlatego, że dobro zawsze w nich zwycięża, ale też i z tego
                    powodu, że w obawie przed karą potrafią zapanować nad sobą i nie pozwalają, aby
                    złe skłonności nimi zawładnęły.

                    Uważasz, że do dzieci nie odnoszą się podstawowe reguły rządzące ludzką naturą?
                    Że w ich przypadku wykluczone jest skuteczne tłumienie w sobie inklinacji do
                    złego? Co wobec tego proponujesz? Pozwalać dziecku na zło kontrolowane, aby -
                    tłumione - nie wybuchło kiedyś w "najbardziej patologicznych formach"?

                    Czemu zakładasz, że kara cielesna nie może być karą, której celowość i
                    słuszność dziecko w pełni zrozumie? Kara w poczuciu ukaranego słuszna, celowa i
                    sprawiedliwa nie powoduje buntu, raczej postawę akceptującej rezygnacji:
                    należało mi się, więcej nie zrobię źle.
                    • ik_ecc Re: scher 02.05.07, 14:43 02.05.07, 20:59
                      scher napisał:

                      > Dlaczego Twoim zdaniem zło musi w końcu wybuchnąć? Obawa przed dotkliwą karą
                      > jest w stanie spowodować, że człowiek zaczyna panować nad swoją popędową,
                      > skrajnie emocjonalną naturą.

                      Wylacznie przy osobie ktorej sie boi. Jesli tego zla rzeczywiscie w czlowieku
                      jest duzo, bedzie sobie odbijal na slabszych, wtedy kiedy wie ze osoba, ktora
                      moze go ukarac sie o tym nie dowie. Np. na zwierzetach. Potem kiedys na swoich
                      dzieciach. Moze po drodze na czyichs dzieciach, moze np. na kobietach (jesli
                      jest to mezczyzna), itp. Jak zechce, to sobie znajdzie odpowiednie ofiary.

                      Dlatego dotrzec trzeba do zrodla. Jesli czlowiek jest chory psychicznie, trzeba
                      go wsadzic na medykamenty, lanie zdecydowanie nie pomoze. Jesli czlowiek nie
                      jest chory psychicznie to dobrze bym sie zastanowila dlaczego robi tak
                      strasznie rzeczy.

                      > Co wobec tego proponujesz? Pozwalać dziecku na zło kontrolowane, aby -
                      > tłumione - nie wybuchło kiedyś w "najbardziej patologicznych formach"?

                      Obserwowac wczesniejsze znaki, nie czekac az dziecko wepchnie kolezanke do
                      studni. To jest zachowanie ekstremalne - o ile nie bylo wypadkiem, badz
                      rezultatem np wrzodu na mozgu, na pewno byly jakies zachowania poprzedzajace -
                      tez zachowania nieakceptowalne, ale nie az tak drastyczne. Tymi mniejszymi
                      dobrze by sie bylo zajac, tez w mniej drastyczny sposob.

                      > Czemu zakładasz, że kara cielesna nie może być karą, której celowość i
                      > słuszność dziecko w pełni zrozumie?

                      Kara cielesna ma zbyt duzo efektow ubocznych, ktorych nie potrafisz przewidziec.

                      > Kara w poczuciu ukaranego słuszna, celowa i

                      Nie ma czegos takiego. Mozesz u ukaranego wymusic przytakniecie, ze byla celowa
                      i sluszna.
                      • scher Re: scher 02.05.07, 14:43 02.05.07, 21:06
                        ik_ecc napisała:

                        > Wylacznie przy osobie ktorej sie boi.

                        A jeśli kara stanie się tym katalizatorem sumienia? Niekiedy dopiero kara
                        stwarza poczucie winy (Leszek Kumor).

                        > Jesli tego zla rzeczywiscie w czlowieku jest duzo, bedzie sobie odbijal na
                        > slabszych, wtedy kiedy wie ze osoba, ktora moze go ukarac sie o tym nie
                        > dowie.

                        Czyli - wyjścia nie ma?

                        > Dlatego dotrzec trzeba do zrodla. Jesli czlowiek jest chory psychicznie,
                        > trzeba go wsadzic na medykamenty, lanie zdecydowanie nie pomoze. Jesli
                        > czlowiek nie jest chory psychicznie to dobrze bym sie zastanowila dlaczego
                        > robi tak strasznie rzeczy.

                        Jesteś zwolenniczką nurtu poznawczego w psychologii. A o behawioryzmie
                        słyszałaś?

                        > > Co wobec tego proponujesz? Pozwalać dziecku na zło kontrolowane, aby -
                        > > tłumione - nie wybuchło kiedyś w "najbardziej patologicznych formach"?
                        > Obserwowac wczesniejsze znaki, nie czekac az dziecko wepchnie kolezanke do
                        > studni.

                        Zakładając, że zawsze są te "wcześniejsze znaki", jesteś moim zdaniem
                        idealistką.

                        > > Kara w poczuciu ukaranego słuszna, celowa
                        > Nie ma czegos takiego.

                        Jak nie, jak tak?
                        • ik_ecc Re: scher 02.05.07, 14:43 03.05.07, 02:13
                          scher napisał:

                          > A jeśli kara stanie się tym katalizatorem sumienia? Niekiedy dopiero kara
                          > stwarza poczucie winy (Leszek Kumor).

                          Watpie, zeby jedynym mozliwym. Jesli sumienie moze byc ruszone, moze byc
                          ruszone w inny sposob.

                          > Jesteś zwolenniczką nurtu poznawczego w psychologii. A o behawioryzmie
                          > słyszałaś?

                          To z behawioryzmu wlasnie. Kara ma zbyt wiele efektow ubocznych, to raz -
                          szanujacy sie behawiorysci dawno przestali stosowac kary np. w szkoleniu
                          zwierzat. Trudno jest ukarac efektywnie, to dwa. Np. kara aby byc efektywna
                          powinna byc dana w momencie popelnianego przestepstwa, najlepiej kiedy to
                          przestepstwo popelniane jest poraz pierwszy. Bardzo dobrze zadziala zlapanie
                          osobnika na pierwszej kradziezy - sam wstyd wystarczy. Danie lania czas jakis
                          po kradziezy, zwlaszcza jesli to nie byla pierwsza kradziez, najprawdopodobniej
                          nie odniesie pozadanego skutku.
                          Kara dana byle jak (np zbyt pozno, nieadekwatna do przestepstwa) moze sie
                          zgeneralizowac na zachowanie nie majace niz wspolnego z danym przestepstwem
                          ("za drugiem razem bede bardziej uwazac zeby sie nie dac zlapac"), oraz
                          doskonale generalizuje sie na aplikujacego kare.

                          > Zakładając, że zawsze są te "wcześniejsze znaki", jesteś moim zdaniem
                          > idealistką.

                          No, to tylko Twoim zdaniem.

                          Nic sie nie dzieje bez przyczyny. Normalne, szczesliwe dziecko nie popycha
                          kolezanek do studni. Normalne dziecko, ktore ma dobry przyklad rodzicow i
                          rozumie jak funkcjonuje swiat, nie bedzie krasc. Kradziez to symptom innych
                          problemow, niespelnionych potrzeb, niezrozumienia jak funkcjonuje swiat, itd.
                        • iwucha Re: scher 02.05.07, 14:43 03.05.07, 12:53
                          > A jeśli kara stanie się tym katalizatorem sumienia? Niekiedy dopiero kara
                          > stwarza poczucie winy (Leszek Kumor).

                          Matko Boska! To się w głowie nie mieści! Kara cielesna jako katalizator
                          sumienia? nauka zasad za pomocą braku zasad (bo bicie to żadna nauka zasad)?
                          Myslę, że sumienie kształtuje się nieco innymi metodami - mniej zwierzęcymi,
                          które można by odnieśc do psa Pawłowa bo człowiek to nie pies a istota duchowa.
                          Poglądy behawiorystów przydają się np. w terapii awersyjnej, którą dawno
                          zakwestionowano ze wzgledu na to, że jest nieetyczna, a współcześnie czerpie się
                          z behawioryzmu np. w terapii leczenia fobii. Gdyby twój wyidealizowany
                          behawioryzm był tak genialny, to wyparłby wszystkie inne nowo powstałe metody
                          pracy psychologicznej i wychowawczej - na szczęście tak nie jest. idąc tym
                          tokiem, utkwilibyśmy na etapie palenia czarownic na stosie, czy zabijania
                          Saracenów w imię chrześcijańskich wartości.

                          Jesli tego zla rzeczywiscie w czlowieku jest duzo, bedzie sobie odbijal na
                          slabszych, wtedy kiedy wie ze osoba, ktora moze go ukarac sie o tym nie
                          dowie.
                          Czyli - wyjścia nie ma?
                          Kto powiedział, że nie ma? trzeba tylko wdrażac zasady przy pomocy sprawdzonych,
                          zdrowych metod i nie dorabiac ideologii do czegos co jest ewidentnie złe. tyle
                          ze trzeba się trochę wysilić a nie - iśc na łatwiznę.


                          Co wobec tego proponujesz? Pozwalać dziecku na zło kontrolowane, aby -
                          tłumione - nie wybuchło kiedyś w "najbardziej patologicznych formach"?

                          Pozwalac na błędy, nauczyć się wychowywać własne dzieci. Błędy popełniają
                          wszyscy, maluchy, które nie mają opanowanej np. precyzji ruchu albo bardzo
                          ciekawi je świat wylewają gorąca zupę z talerza. i to nie jest zło, tylko etap
                          rozwoju wraz z jego symptomem. A nauczyć się trochę o wychowaniu to być
                          świadomym jakichś prawideł rozwojowych swoich dzieci. ja 2 latek bije matę, to
                          przytzrymywać mu rękę aż do skutku - stanowcza postawa i prawo do obrony
                          przynosi dobre efekty, jest sposobem na wyznaczanie granic a nie ma nic
                          wspólnego z przemocą i poniżeniem. jak jest dziecko nadpodudliwe, to dowiedzieć
                          się skąd takie jest - a tak apropos najczęściej jest z powodu nadmiernego
                          karcenia albo braku granic. No i kółko się zamyka jeśli do tych przyczyn nie
                          dotrzesz. Niektórzy sa tak leniwi, że nawet nie kupią gazety nt. rozwoju dzieci
                          i będą bezwiednie popełniali te same błędy co ich rodzice. Bo tak jest wygodniej.

                          Zakładając, że zawsze są te "wcześniejsze znaki", jesteś moim zdaniem
                          idealistką.

                          a ja myślę, ze moje przedmówczyni jest jak najbardziej świadoma matka i
                          realistką - w przeciwieństwei do tych, którzy wolą karmic się iluzjami i wolą
                          zmiatac problemy pod dywan bo - nie daj Boże - źle wypadną w oczach rodziny i
                          sąsiadów.

                          Kara w poczuciu ukaranego słuszna, celowa
                          Nie ma czegoś takiego.

                          Kara jest jedynie wówczas słuszna gdy odnosi się konkretnie do danego czynu.
                          Lanie za zbicie wazonu to jest jakieś nieporozumienie. I jakim cudem np 7 latek
                          ma być świadom adekwatności swojej kary w stosunku do przewinienia?
                          • scher Re: scher 02.05.07, 14:43 04.05.07, 15:03
                            Sugerujesz, iż behawioryzm jest podejściem przestarzałym, z epoki palenia
                            czarownic i Saracenów. To nadużycie, nieuczciwy chwyt w dyskusji.
                            • iwucha Re: scher 02.05.07, 14:43 04.05.07, 15:27
                              sugeruję Myślenie smileprzez duże M.
                              • scher Re: scher 02.05.07, 14:43 04.05.07, 16:22
                                iwucha napisała:

                                > sugeruję Myślenie smileprzez duże M.

                                No cóż, chwyt poniżej Twojego poziomu smile

                                Ponieważ dyskusja staje się jałowa - do zobaczenia przy innej okazji.
                            • ik_ecc Re: scher 02.05.07, 14:43 04.05.07, 20:14
                              scher napisał:

                              > Sugerujesz, iż behawioryzm jest podejściem przestarzałym, z epoki palenia
                              > czarownic i Saracenów. To nadużycie, nieuczciwy chwyt w dyskusji.

                              ????

                              Behawioryzm to MOJA dzialka!!! Skinner byl moim bogiem! wink Z teorii mnie nie
                              zagniesz. Oraz z tego jak to wyglada w praktyce...
          • brak.polskich.liter Re: Ze skrajności w skrajność 02.05.07, 14:54
            mama303 napisała:

            > asinek68 napisała:
            >
            > > Czy to wątek/podpucha ???
            >
            > Mam nadzieje że tak

            Moze byc, ale niekoniecznie. Tacy ludzie naprawde istnieja. Niestety.
    • ik_ecc Re: Ze skrajności w skrajność 02.05.07, 14:52
      Znam 4 osoby ktore tak byly traktowane - rodzenstwo - 3 siostry i brat. Brat
      popelnil samobojstwo, jedna siostra nie zyje po przedawkowaniu alkoholem, druga
      jest alkoholiczka, trzecia jest na antydepresantach, po 2 probach samobojczych
      jak dotad. Ich rodzice uwazali, ze dziecko nie wyjdzie na czlowieka, o ile nie
      bedzie regularnie lane - tak mniej wiecej jak opisalas, tylko moze czesciej.
      Jesli chcesz taki efekt uzyskac, polecam metode.
      • bi_scotti Dzieki Mika :) n/t 02.05.07, 15:14
        • verdana Re: Dzieki Mika :) n/t 03.05.07, 14:23
          Moim dzieciom, dobrze wychowanym, bez poczucia "bezkarnosci" zdarzyło się ze
          dwa razy w zyciu cos ukraść . (Większosci dzieciom sie zdarza). Jestem
          przeciwniczka bicia (nie fanatyczną, uznaję np. danie klapsa za wybiegniecie na
          jezdnię, rozumiem też klaps w afekcie, chociaż go nie popieram), ale uwazam, ze
          uczenie moralnosci biciem to skandal.
          Dziecko coś ukradło, zostanie zlane. I co nam z tego? Będzie mialo poczucie
          winy - nie, krzywdy. Będzie rozumiało, ze źle zrobiło? Nie, będzie rozumiało,
          ze nie wolno kraść, bo ojciec może przyklać. Co innymi slowy oznacza, ze
          nastolatek, często silniejszy od ojca może już kraść - żadna kara mu nie grozi,
          a sumienie śpi nadal.
          Laniem sumienia się nie obudzi. Zlanie dziecka, w momencie kiedy popelnia ono
          czyn naprawde zly, to tylko chwilowe, pozorne wyciszenie takiego zachowania.
          One i tak pozostaną "nienaruszone" i mogą odrodzić się jeszcze silniej w
          dorosłym, silnym dziecko, ktorego powstrzymano np. od kradziezy, ale nie
          nauczono, ze kraść nie wolno a do tego dołożono naukę - ten, kto ma większą
          siłę ma prawo stosować przemoc fizyczną. Czyli chłopaczek, który został zlany
          za ukradzenie batonika, może nigdy wiecej nie ukraść, a może nauczyć się, ze
          gdy jest silny ma prawo dać w leb i zabrac torebkę - bo silniejszy ma prawo
          użyć siły. A kary nie będzie - on jest teraz silniejszy.
    • mama007 Re: Ze skrajności w skrajność 02.05.07, 16:40
      polecam "Gnój" Kuczoka, miłej lektury...
      • myelegans Re: Ze skrajności w skrajność 02.05.07, 18:47
        To moze poszukamy przykladow z naszych podworek, rodzin, ktore NIE BILY dzieci,
        a ktore skoczyly z uzaleznieniem od substancji i chorobami psychicznymi.
        Nie mowie tu o modelu, rodzice daja pieniadze na wszystko i tu ich rola
        wychowawcza sie konczy.

        Bicie, lanie, klapsy, to porazka rodzicow, nie dzieci, to wyraz ich
        bezradnosci, pojscia na totalna latwizne, (chociaz to nawet nie latwizna, bo
        trzeba byc skrzywinym sadysta, zeby na zimno, wymierzac 30 razow pasem na goly
        tylek, uzgadniajac to wczesniej z dzieckiem), pojscie za stereotypami, ze bez
        bicia nie da sie wychowac i "robie to tylko dla jego dobra" ( bo z taka postawa
        tez sie spotkalam).
        Zostalam zbita pasem kilka razy w zyciu, ale na goraco, nie z wyrachowania,
        przez ojca choleryka, pamietam to do dzis, nienawidzilam go wtedy, zrobil mi
        krzywde, w niczym nie pomogl.
        Jedna skrajnosc jest permisywizm i nie stawianie limitow wychowawczych, a druga
        to stawianie tych limitow przemoca fizyczna. Uczestniczy dyskusji o biciu
        zawsze skupiaja sie na skrajnosciach, a jest wiele metod posrednich, zlotego
        srodka.
        Autorko, nie jestes odwazna, jestes tchorzem.....nie dorabiaj sobie ideologii
        do heroizmu
    • almadel Re: Ze skrajności w skrajność 03.05.07, 13:05
      Nie, nie jestem trollem. I nie, nie pisałam, że raz w miesiącu, tylko raz na
      rok, i nie maluszka, tylko dziecko w wieku szkolnym, i nie trzydzieści, tylko
      10-20. Reszta się zgadza. uncertain Przy okazji przepraszam za założeniue wątku w
      dwóch miejscach, nie wiedziałam, że tak nie można.
      Sadyzm... W tym kraju w podobny sposób wychowywane jest jakieś 90% dzieci, to
      dużo tych sadystów mamy.
      Zakładam, że dziecko w wieku szkolnym jest na tyle duże, że wie, że robi źle i
      że jak się robi źle, to sie ponosi za to karę. Jest tez w stanie sobie karę
      wymyślić. U mnie w domu jedną z takich kar było lanie i już. Nie uważam, że to
      był zły sytem, nie byłam zastraszonym dzieckiem, nad którym dzień i noc stał
      ojciec z pasem.
    • mili_vanili _prze - ra - ża - ją - ce_ :( 03.05.07, 13:10
      gdybym wiedziała, że stosuje ktoś takie kary wobec KOGOKOLWIEK, wiedz:
      zgłosiła bym to to odpowiednich służb!

      zostałać skrzywdzona w dzieciństwie (jak duzy procent społeczeństwa), mam nadzieję, że to kiedyś zrozumiesz
      • myelegans Re: _prze - ra - ża - ją - ce_ :( 03.05.07, 13:42
        Wiesz co, trzeba odpowiedniej skrzywionej psychiki, zeby na ZIMNO i z
        PREMEDYTACJA uderzac wlasne dziecko na goly tylek paskiem. Tak to jest sadyzm.
        Te statystyki 90% wyciagnelas chyba z rekawa, albo podaj zrodlo, moze 90% daje
        klapsy i z tym sie zgodze, chociaz z metoda sie nie zgadzam, ale nie bije
        dzieci z zimna kalkulacja. Nie wazne czy raz na miesiac, czy raz na rok, nie
        wazne 10 czy 30 razy, wazny jest fakt.

        Czyli co dziecko zasluzy na lanie raz na rok (sic!) i przez pozostaly rok jest
        grzeczne i ulegle jak baranek nie wymagajace wychowawczych korekcji?
        • lola0071 Re: _prze - ra - ża - ją - ce_ :( 04.05.07, 23:46
          A jeśli ktoś pod wpływem emocji zbije swoje dziecko pasem z całej siły, to wg
          Ciebie co to jest? Też sadyzm? Bo na pewno totalny brak kontroli nad sobą,
          jakiegoś niezrównoważenia i agresji.
          • myelegans Re: _prze - ra - ża - ją - ce_ :( 05.05.07, 01:36
            Tak. Znalezienie paska, albo odpiecie go od spodni, odsloniecie golego tylka, to
            zajmuje wiecej niz 10 sekund, to tyle, ze mozna by sobie spokojnie podliczyc do
            10 i najwieksza furia odchodzi, u zrownowazonego emocjonalnie czlowieka

            Bicie to bicie, bicie narzedziami tez jest biciem ale jeszcze gorszym go
            podchodzi pod premedytacje nie afekt.
            • a.nancy Re: _prze - ra - ża - ją - ce_ :( 13.06.07, 11:15
              myelegans napisała:

              > Tak. Znalezienie paska, albo odpiecie go od spodni, odsloniecie golego tylka, to
              > zajmuje wiecej niz 10 sekund, to tyle, ze mozna by sobie spokojnie podliczyc
              do 10 i najwieksza furia odchodzi, u zrownowazonego emocjonalnie czlowieka

              wlasnie to chcialam napisac
              poza tym, zastanowmy sie: czy jezeli zdenerwujemy sie na doroslego, tez
              zdejmujemy pasek i dajemy mu lanie? czy moze - o dziwo smile - potrafimy opanowac
              emocje?
    • nangaparbat3 Re: Ze skrajności w skrajność 03.05.07, 19:39
      Nie jestem fanatyczna przeciwniczka klapsow czy nawet lania (ale ręką,
      wyłącznie) w afekcie, wydaje mi sie to mniej szkodliwe niz odmawianie dziecku
      kontaktu, tak ostatnio zalecane.
      ale Twoja wypowiedź po prostu mnie przeraziła.
      Po pierwsze - co to znaczy, ze dzieci zgadzały sie na lanie? Z tego wynika, że
      były bite całkowicie na zimno, bez emocji, to przecież nieskonczenie bardziej
      upokarzajace, dla mnie - uderzenie kogos bez emocji - niemozliwe.
      Po drugie - bicie dzieci "na goły tyłek" to przecież naruszanie ich intymnosci,
      tym bardziej jesli piszesz o dzieciach w wieku szkolnym (nawet propagatorzy kar
      fizycznych zgodnie twierdzą, ze dzieci w tym wieku sie nie bije), toz to
      graniczy z jakąś sadystyczna pedofilią, własnie tak - jak bys zareagowała,
      gdyby obcy czlowiek kazał Twemu dziecku sciagać majtki, a potem je bił? Toz to
      chore, nie widzisz tego?
    • vibe-b Re: Ze skrajności w skrajność 03.05.07, 21:06
      almadel napisała:

      > To tak obok wątku "Jak przekonać męża, żeby nie bił dziecka". Bo wydaje mi
      > się, że obecnie panuje jakaś histeria na punkcie bicia dzieci. Że nie wolno,
      > że nigdy, że to im wypaczy psychike i przyprawi o nienawiść do rodziców.
      > Bzdura. Normalne lanie nic z tych rzeczy nie powoduje. Normalne, czyli np.
      > takie, jak dostawałam ja i moi bracia. Rzadko (może raz na rok?), za poważne
      > przwiny i po uzgodnieniu z nami, że się na to zgadzamy. Spokojnie, acz bardzo
      > stanowczo, pasem na goły tyłek, 10-20 uderzeń. Jeśli dziecko (mam tu na myśli
      > dzieci w wieku szkolnym, nie maluchy), wie, że zrobiło bardzo źle i rozumie,
      > że to najwyższy wymiar kary, to lanie mu może tylko pomóc.
      > Ktoś jest na tyle odważny, by się ze mną zgodzić?



      Nie chce zeby to co powiem zabrzmialo jak przytyk, zlosliwosc czy atak na
      ciebie, ale uwazam, ze jesli naprawde myslisz tak jak napisalas, to powinnas
      sie leczyc. Serio, leczyc, bo masz zwichnieta psychike.
      • verdana Re: Ze skrajności w skrajność 03.05.07, 21:12
        Ta zwichnieta psychika i akceptacja dla maltretowania dzieci to skutek
        okrutnych kar cielesnych połaczonych z ponizaniem. jezeli autorka postu pisze
        prawde, to widać jaki destrukcyjny skutek wywieraja kary fizyczne na dzieci -
        wyrastaja z nich ludzie akceptujacy lanie bezbronnych dzieci o pranie mózgu.
        Widac, ze tacy dorosli już nie sa w stanie samodzielnie mysleć i oceniać.
        • iwucha Re: Ze skrajności w skrajność 04.05.07, 09:39
          Ta zwichnieta psychika i akceptacja dla maltretowania dzieci to skutek
          > okrutnych kar cielesnych połaczonych z ponizaniem. jezeli autorka postu pisze
          > prawde, to widać jaki destrukcyjny skutek wywieraja kary fizyczne na dzieci -
          > wyrastaja z nich ludzie akceptujacy lanie bezbronnych dzieci o pranie mózgu.
          > Widac, ze tacy dorosli już nie sa w stanie samodzielnie mysleć i oceniać

          ..dodam do siebie tyle, że dzieje się tak dlatego, że autentyczna konfrontacja
          z prawdziwymi emocjami, których doświadczyła autorka wątku jest dla niej tak
          bardzo przerażająca, że poszukuje ona potwierdzenia dla swojej własnej, przez
          lata budowanej wizji i filozoffi swoich kar, którą można by nazwać "kolosem na
          glinianych nogach". A każdy kolos kiedyś się zawali - najgorsze, że nie wiemy
          za bardzo, w którym momencie.
          • scher Re: Ze skrajności w skrajność 04.05.07, 15:00
            iwucha napisała:

            > autentyczna konfrontacja z prawdziwymi emocjami, których doświadczyła autorka
            > wątku jest dla niej tak bardzo przerażająca, że poszukuje ona potwierdzenia
            > dla swojej własnej, przez lata budowanej wizji i filozoffi swoich kar

            Uwielbiam te forumowe psychoanalizy wink
            • iwucha Re: Ze skrajności w skrajność 04.05.07, 15:39
              > Uwielbiam te forumowe psychoanalizy wink

              1. niekoniecznie musza byc forumowe,
              2. może w końcu coś z tego Twojego uwielbienia mądrego wyniknie smile
              • scher Re: Ze skrajności w skrajność 05.05.07, 16:20
                iwucha napisała:

                > > Uwielbiam te forumowe psychoanalizy wink
                > 2. może w końcu coś z tego Twojego uwielbienia mądrego wyniknie smile

                Jeśli to miał być dowcip, to zawiera obraźliwy podtekst.
    • dreamo Re: Ze skrajności w skrajność 04.05.07, 10:56
      To ja mam taką propozycję: jak zdarzy ci się coś naprawdę zawinić to poproś
      męża żeby przełożył Cię przez kolano, zdjął majtki i na goły tyłek dał 10-20
      uderzeń może szybciej zrozumiesz co zrobiłaś źle - przecież lanie może tylko
      pomóc smile)
      • triss_merigold6 Re: Ze skrajności w skrajność 05.05.07, 22:11
        Rasowej masochistce to powinno się spodobać.
    • triss_merigold6 Re: Ze skrajności w skrajność 05.05.07, 22:16
      Cóż, ktoś komu godność odebrano w dzieciństwie nie zrozumie, że dziecko taką
      godność osobistą posiada.
      Rozumiem, że można dziecko w afekcie strzelić raz w dupę ręką, w ramach
      natychmiastowej reakcji na zdarzenie. Rodzic nie cyborg.
      Bicie na zimno, na goły tyłek to sadyzm, zwykły ordynarny sadyzm.
      Lanie pomaga dziecku w zrozumieniu czego, przepraszam?
      Aha, w tym kraju znakomita większość dorosłych była bita i znakomita większość
      dorosłych nie potrafi współczuć - dzieciom, zwierzętom, w ogóle istotom
      słabszym. Respekt czują tylko przed chamską siłą.
      • a_weasley Re: Ze skrajności w skrajność 12.06.07, 19:06
        triss_merigold6 napisała:

        > Rozumiem, że można dziecko w afekcie strzelić raz w dupę ręką, w ramach
        > natychmiastowej reakcji na zdarzenie. Rodzic nie cyborg.

        Nu wot. Teraz z kolei Ty rozgrzeszasz w tej dziedzinie coś, czego ja rozgrzeszać
        nie widzę powodu. Bo, trzymając się porównania Dreamo (skądinąd demagogicznego,
        bo żona jest równa mężowi, a dzieci nie są równe rodzicom), czy można raz w
        afekcie dać żonie w twarz, czy też będzie to akt przemocy domowej?
        Chyba, że różnie rozumiemy afekt i miałaś możliwość klapsa "interwencyjnego",
        żeby dziecko natychmiast zaprzestało tego czy owego, a tłumaczyć będziesz potem.
        Ale to nie jest afekt. Nie robisz tego "bo z nerw wyszłaś" (dyżurne tłumaczenie
        w sprawach o ciężkie pobicie dziecka), tylko mocą świadomej decyzji, że lepiej
        dla wszystkich - dla dziecka też - że je uderzysz, niż miałoby dalej robić to,
        co robi.
        Bo w przypadku klapsa w rzeczywistym afekcie, to znaczy uderzenia dziecka
        wskutek utraty panowania nad sobą, to z kolei ja nie mam wątpliwości: nie,
        absolutnie nie i w żadnym wypadku.

        > Bicie na zimno, na goły tyłek to sadyzm, zwykły ordynarny sadyzm.

        Jeśli sprawia bijącemu przyjemność, co jest założeniem dość dowolnym.

        > Lanie pomaga dziecku w zrozumieniu czego, przepraszam?

        Jak mniemam, tego samego, co każda inna kara.
        • triss_merigold6 Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 09:47
          Pogadamy jak będziesz miał dzieci. Na razie jesteś hm... teoretykiem?
          W ramach natychmiastowej reakcji na zdarzenie to znaczy w sytuacji gdy należy
          dziecko powstrzymać i poprzeć komunikat nie po to, żeby sprawić ból tylko po
          to, żeby wystraszyć. Zresztą należałoby to omawiać na konkretnych przykładach
          typu "dziecko wyrywa się rodzicowi i wybiega na ulicę".

          Afekt niczego nie usprawiedliwia. Teoretycznie. W praktyce jeśli niebijącemu z
          przekonania rodzicowi puszczą nerwy, bo jest umęczony i strzeli klapsa z
          bezsilności to potem rodzic ma kaca. Wyrzuty sumienia, jasne? I stara się nie
          dopuszczać do takich sytuacji.

          Zrozum: przypuszczam, że wielu niebijącym z zasady rodzicom zdarzyło się
          szarpnąć dziecko, dać klapsa, mocno pociągnąć za rękę. Ale nie uważają tego za
          słuszne, skuteczne, właściwe, wychowawcze etc. Natomiast dopuszczający bicie
          jako jedną z metod biją, uważając, że to zupełnie ok.

          Lanie nie pomaga w niczym. Upokarza. Miałeś prawo na studiach? Podobno miałeś
          więc powinieneś wiedzieć, że kara ma różne funkcje i powinna być adekwatna do
          czynu.
          Mimo, że jestem przeciwniczką bicia dzieci to uważam, że szybkie parę klapsów
          jest zdecydowanie mniej destrukcyjne niż kary (stosowane przez część osób na
          forum) typu: zabranie ukochanej zabawki, wielogodzinne trucie ze zmuszaniem do
          przeprosin, szantaż emocjonalny "mamusia przez ciebie rozchoruje się i umrze",
          kary rozwlekłe w czasie - zakaz wyjazdu wakacyjnego.
          • a_weasley Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 10:44
            triss_merigold6 napisała:

            > W ramach natychmiastowej reakcji na zdarzenie to znaczy w sytuacji gdy należy
            > dziecko powstrzymać i poprzeć komunikat nie po to, żeby sprawić ból tylko po
            > to, żeby wystraszyć.

            Boleć to boli i tak. Mniejsza o to. Grunt, że w sprawie klapsa interwencyjnego
            jesteśmy zgodni.

            > Afekt niczego nie usprawiedliwia. Teoretycznie. W praktyce jeśli niebijącemu z
            > przekonania rodzicowi puszczą nerwy, bo jest umęczony i strzeli klapsa z
            > bezsilności to potem rodzic ma kaca. Wyrzuty sumienia, jasne?

            Nie wiem tylko, czy to pomaga dziecku. Rodzicowi jest przykro. Ale ono już oberwało.

            > Mimo, że jestem przeciwniczką bicia dzieci to uważam, że szybkie parę klapsów
            > jest zdecydowanie mniej destrukcyjne niż kary (stosowane przez część osób na
            > forum) typu: zabranie ukochanej zabawki, wielogodzinne trucie ze zmuszaniem do
            > przeprosin, szantaż emocjonalny "mamusia przez ciebie rozchoruje się i umrze",
            > kary rozwlekłe w czasie - zakaz wyjazdu wakacyjnego.

            No proszę, znowu się zgadzamy. Nie co do wszystkich kar, ale ogólnie się zgadzam.
            Zwłaszcza wspomniany szantaż emocjonalny. Pomijając wszystko inne, mamusia może
            się naprawdę rozchorować i umrzeć - takie przypadki się zdarzają - i co wtedy?
            • triss_merigold6 Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 11:48
              Pomaga. Wyrzuty sumienia rodzica oczywiście. Dziecko jest w stanie pojąć, że
              wyprowadziło rodzica z równowagi, że rodzic się np. potwornie wystraszył,
              martwił, cierpiał a teraz jest mu przykro - wrażliwe dziecko emocje rodzica
              ruszą bardziej niż ten nieszczęsny klaps. Dziecko jest w stanie zrozumieć, że
              rodzic popełnił błąd, że się nie opanował.

              Mamusia może się rozchorować i umrzeć... no może mieć zawał, wylew, ktorego
              katalizatorem był bardzo silny stres ale w sytuacjach z życia codziennego tj.
              problemach wychowawczych jakie można mieć z kilkulatkami, za bardzo tego nie
              widzę. Jak ktoś choruje na serce to niech leki bierze, na wycieszającą
              muzykoterapię chodzi etc. a nie obarcza wina dziecko za swoje nadszarpnięte
              zdrowie.
              • a_weasley Triss, ale ja właśnie CIę poparłem... 13.06.07, 14:46
                triss_merigold6 napisała:

                > Mamusia może się rozchorować i umrzeć... no może mieć zawał, wylew, ktorego
                > katalizatorem był bardzo silny stres ale w sytuacjach z życia codziennego tj.
                > problemach wychowawczych jakie można mieć z kilkulatkami, za bardzo tego nie
                > widzę. Jak ktoś choruje na serce to niech leki bierze, na wycieszającą
                > muzykoterapię chodzi etc. a nie obarcza wina dziecko za swoje nadszarpnięte
                > zdrowie.

                Jak ktoś choruje na serce, to żadne stresy nie są obojętne dla zdrowia, te z
                dzieckiem też, ale mniejsza o to, bo mnie chodziło zupełnie o co innego.
                Próbowałem Ci po raz kolejny przyznać rację.
                Chodziło mi o to, że mamusia może się rozchorować i umrzeć, bo w ogóle każdy
                może się rozchorować i umrzeć, a dziecko wcześniej w ten sposób straszone uzna,
                że faktycznie było nie dość grzeczne i to z jego winy mama nie żyje. Dlatego
                takie straszenie uważam za zdecydowanie najgorszy pomysł ze wszystkich, które
                wymieniłać.
    • a_weasley Re: Ze skrajności w skrajność 12.06.07, 18:57
      almadel napisała:

      > Ktoś jest na tyle odważny, by się ze mną zgodzić?

      Nie jestem tak szalony, abym tu co mniemał albo i nie mniemał.
      Z tytułem jednak się zgadzam. I słowo "histeria" nie wydaje mi się zbyt mocnym.
      Jeśliby bowiem wierzyć lansowanej obecnie tezie, że ktoś, wobec kogo stosowano
      kary fizyczne, musi być skrzywiony psychicznie, niezdolny do współczucia itp.,
      to w pokoleniu obecnych 50-latków tacy powinni być praktycznie wszyscy. Bo czasy
      zmieniły się bardzo szybko.
      Zmieniły się nie tylko pod tym względem. Właśnie wśród współczesnych nastolatków
      mamy pochód jednostek rzeczywiście skrzywionych, skłonnych do przemocy wobec
      młodszych, starszych i rówieśników, niezdolnych do empatii, mamy brutalną falę w
      szkołach. Także w wykonaniu tych z tzw. dobrych domów. Większości z nich, jak
      mniemam, w rodzinnych domach nie bito.
      Byłoby demagogią twierdzić, że są tacy dlatego, że ich nie bito. Być może są
      tacy MIMO to. Zapewne są inne przyczyny. Niemniej jednak najwyraźniej rodziny
      nie dzielą się na bijące i niebijące, tylko na dobre i złe.
      • lola0071 Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 00:05
        Ja zauważyłam, że jest odwrotnie. Dzieci niebite nie potrafią współczuć bitym,
        bo nie wiedzą co to jest... Nie doświadczyli tego...
        • koza_w_rajtuzach Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 09:21

          > Ja zauważyłam, że jest odwrotnie. Dzieci niebite nie potrafią współczuć
          bitym,
          > bo nie wiedzą co to jest... Nie doświadczyli tego...

          Nieprawda. Ja byłam niebita i zawsze straaasznie współczułam bitym. Może nawet
          przesadnie.
          • lola0071 Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 11:56
            To dobrze smile
      • triss_merigold6 Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 09:52
        Interesujące. Znasz współczesne nastolatki z programów "reportaż interwencyjny"
        czy z realu? Ja znam z wieloletniej praktyki dydaktycznej. Wśród dzieci
        chodzących do dobrych, bezpiecznych szkół fali nie ma, była za to w męskich
        szkołach zawodowych.
        Zapewniam Cię, że dziecko wychowywane w klimatach "Cześć Tereska" znacznie
        częściej stosuje otwartą przemoc wobec innych niż dziecko z liberalnego
        wychowaczo domu. Dlaczego? Bo nie zna innych metod rozwiązywania konfliktów, bo
        musi się na kimś odegrać za własne upokorzenia i z setek innych powodów
        opisywanych przez PRAKTYKÓW pedagogicznych.
        • a_weasley Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 10:51
          triss_merigold6 napisała:

          > Wśród dzieci
          > chodzących do dobrych, bezpiecznych szkół fali nie ma,

          W pewnym sensie masz rację. W dobrych i bezpiecznych szkołach fali nie ma tak
          samo jak w suchych mieszkaniach nie ma grzyba na ścianach - jeśli w szkole jest
          fala, to to nie jest bezpieczna szkoła.

          > Zapewniam Cię, że dziecko wychowywane w klimatach "Cześć Tereska" znacznie
          > częściej stosuje otwartą przemoc wobec innych niż dziecko z liberalnego
          > wychowaczo domu. Dlaczego? Bo nie zna innych metod rozwiązywania konfliktów,

          Częściej? - być może. Niemniej w wielu przypadkach, gdzie pojawiają się
          porządnie zdemoralizowani nieletni, do zabójców włącznie, okazuje się, że to
          była zupełnie normalna rodzina, wykształcona itp.
          30 lat temu zdemoralizowany nieletni to był chłoptaś, który palił papierosy w
          kiblu i pił w parku wino patykiem pisane i czasem niegrzecznie się odzywał do
          nauczycielki, a raz nawet wyrzucił dzienniczek do sedesu i spuścił za nim wodę.
          Jest gorzej. No jest gorzej, jest dużo gorzej, nic nie poradzisz. Nie twierdzę,
          że jest dlatego, że mniej się bije dzieci. Ale jest. Społeczeństwo sobie ze
          sporą częścią swojego przyrostu naturalnego nie radzi.
          • triss_merigold6 Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 12:00
            Weasley nie chcę niszczyć Twoich złudzeń ale z czasów nastoletnich pamiętam jak
            moi rówieśnicy z getta (takie blokowisko o bardzo złej sławie) chodzili tłuc
            się ulicami (kinowa szła na pekin) w grupach po 30-40 chłopa i tylko się
            umawiali czy biorą noże czy nie. Część chlała i ćpała tak, że nie dożyli
            trzydziestki, część zaliczyła więzienia za rozboje, pobicia, paserstwo, handel
            narkotykami. Akurat nie byli z tzw. dobrych domów (co za zbieg okoliczności!)
            tylko z domów w których był alkohol, przemoc, zagęszczenie i często bieda.

            Nawet reportaże prasowe o nastoletnich zabójcach pokazują, że coś z nimi było
            nie tak. Defekt psychiczny, powazne problemy osobowościowe, dysfunkcyjna
            rodzina, zerwane więzi w rodzinie.
            Jest gorzej o tyle, że znacznie wzrósł poziom agresji u nastoletnich dziewcząt
            i od paru lat notuje się więcej przestępstw "przemocowych" dokonywanych przez
            dziewczyny. Co też ma swoje uzasadnienie w zmianie wzorców (szerzej - w
            kulturze) i zaadaptowaniu przez dziewczyny męskich zachowania i metod budowania
            pozycji w grupie.
    • tango45 Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 05:47
      almadel napisała:

      > To tak obok wątku "Jak przekonać męża, żeby nie bił dziecka". Bo wydaje mi
      > się, że obecnie panuje jakaś histeria na punkcie bicia dzieci. Że nie wolno,
      > że nigdy, że to im wypaczy psychike i przyprawi o nienawiść do rodziców.
      > Bzdura. Normalne lanie nic z tych rzeczy nie powoduje. Normalne, czyli np.
      > takie, jak dostawałam ja i moi bracia. Rzadko (może raz na rok?), za poważne
      > przwiny i po uzgodnieniu z nami, że się na to zgadzamy. Spokojnie, acz bardzo
      > stanowczo, pasem na goły tyłek, 10-20 uderzeń. Jeśli dziecko (mam tu na myśli
      > dzieci w wieku szkolnym, nie maluchy), wie, że zrobiło bardzo źle i rozumie,
      > że to najwyższy wymiar kary, to lanie mu może tylko pomóc.
      > Ktoś jest na tyle odważny, by się ze mną zgodzić?



      Tak ja sie z toba calkowicie zgadzam . W dodatku fakty mowia same za siebie.
      Kiedy byly lania czy klapsy nie bylo takiej bandyckiej mlodziezy, gwaltow,
      mlodocianych mordercow,, cpunow i nawet o pyskowaniu nie bylo mowy. Rodzice
      byli autorytetem a pas w reku ojca drugim i NIKOMU na zle to nie wyszlo. Nie
      bylo zadnych blokersow i ogolonych jak z kryminalu lbow.

      A z drugiej strony, ja nie wiem jak bylo mozna taka mala gola wystawiona
      dobrowolnie pupke z premedytacja bic? sad((
      • triss_merigold6 ROTFL 13.06.07, 10:01
        Z serca polecam dokształcenie się w zakresie historii. O skutkach czarnej,
        pruskiej pedagogiki możesz poczytać - to dość łatwe do ogarnięcia.
    • koza_w_rajtuzach Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 08:59
      A co rodzice chcieli osiągnąć poprzez sprawianie Wam takiego upokarzającego
      lania, skoro jak pisałaś wiedzieliście co źle zrobiliście?
      Naprawdę byliście tak ograniczeni intelektualnie, że nie można było Wam
      wytłumaczyć w ludzki sposób, że czegoś robić nie należy? Naprawdę bez lania nie
      żałowalibyście tego co zrobiliście?
      Dziecko popełnia błędy jak każdy człowiek. Może trochę więcej i trochę głupsze
      one są niż te popełniane przez dorosłych, ale robi to z ciekawości świata,
      chęcia zobaczenia co się stanie jak coś zrobi. Ja nie biję i nie zamierzam bić
      głównie dlatego, że sama nie chciałabym być bita. Nawet na starość kiedy może
      mi się w głowie poprzekręcać i mogę głupoty wyrabiać.
    • a.nancy Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 09:06
      > stanowczo, pasem na goły tyłek, 10-20 uderzeń.

      10-20 uderzen pasem?
      na goly tylek?
      wez sie walnij RAZ pasem i zobacz, jak to boli
      20 uderzen pasem to nie jest "niewinny klaps". to jest wyrachowane sprawianie
      fizycznego bolu osobie slabszej od siebie.
      bicie "na goly tylek" to nie jest "niewinny klaps". to jest wyrachowane
      obdzieranie z godnosci.
    • panna.sarabella Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 11:59
      > i po uzgodnieniu z nami, że się na to zgadzamy

      czyli jak rozmumiem, wyglądało to tak: coś zrobiliscie, wtedy rodzice stawali
      przed wami i zadawali wam pytanie: SKoro zrobiliscie (to-i-to) to powinniście
      dostac karę w postaci 15 razów pasem w goły tyłek - czy zgadzacie się??? I co?
      tak bez niczego sie zgadzaliscie? A moze jakieś negocjace były?

      Rozumiem jeszcze dac w dupę pod wpływem emocji, na gorąco po zdarzeniu, ale tak
      z zimną krwią, po przeanalizowaniu sytuacji? bez sensu
    • ciocia_luta troll 13.06.07, 12:49
      i to troll chyba bity po 20 pasów, ale na głowe. Sprzączką.
    • mami26 Re: Ze skrajności w skrajność 13.06.07, 14:14
      Mam dwuletniego synka i nieraz mi sie zdarzylo i pewnie sie zdarzy dac mu
      malego klapsa-zazwyczaj pod wplywem silnych emocji.Nie uwazam ze robie mu tym
      jakas krzywde.Co do bicia przemyslanego i z zastosowaniem narzedzi typu
      pasek,kabel,kij,wieszak itp to jestem absolutnie przeciw.Ludzie uzywajacy
      takich narzedzi to sredniowieczni sadysci-powinno sie ich zamykac!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka