beatad
30.06.03, 10:24
Witajcie
Mam powazny problem z moim synkiem. W kwietniu skonczyl 3 latka. Czytalam
wiele o buntach 2-latkow i wiele z tego zgadzalo sie podczas konfrontacji z
rzeczywistoscia. Dlatego bylam w miare spokojna. Do czasu...
W czerwcu synek poszedl do przedszkola. I od tego czasu tak naprawde zaczely
sie powazne problemy. Chyba etap krzyku przy zostawianiu go w przedszkolu
mamy juz na szczescie za soba, ale tutaj chcialabym poruszyc inny temat.
Problemy zaczynaja sie u nas - paradoksalnie - dopiero po powrocie do domu...
W przedszkolu Bartus nie chce spac. Stad w momencie, kiedy odbieram go z
przedszkola jest juz po jego godzinie snu, wiec jest bardzo marudny. Za nic
nie daje polozyc sie do lozeczka, zeby zasnac, nawet w domku. Natomiast
wymysla rozne problemy typu: "ja chce do taty" (bo taty akurat nie ma w domu)
albo jakikolwiek inny, niemozliwy do spelnienia kaprys. Wszystko zaczyna sie
od zwyklego marudzenia. Jednak w momencie, kiedy nie zgadzam sie na ktores z
jego zyczen, zaczyna sie krzyk. Krzyk jest przerazliwie donosny (!!!) i
potrafi trwac od 20 do 45 minut. Czasami nie jestem w stanie tego zniesc.
Naprawde cierpliwosc mi sie konczy. Staram sie ograniczac wlasne nerwy, ale -
niestety - czasami konczy sie to klapsem, chociaz wiem, ze on i tak nie da
rezultatu...
Dzisiaj byla kolejna noc z nowym prolemem: Bartus w nocy chce soczku. Wiec
ja - jak zwykle nalalam do kubeczka wody i mu daje. Nie chce. Chce tylko
SOCZKU. Tumacze, ze nie mozna, bo zabki beda bolaly, itp. (nie moge go
przeciez do tego przyzyczaic), tule go, sciskam, staram sie mowic spokojnie,
zeby go nie zdenerwowac jeszcze bardziej. Nic nie pomaga. Wrzask jest
nieprawdopodobny. Slysze jak krzyk odbija sie od scian (slowo - nie
przesadzam). Sytuacja trwa ok. 1,5 godziny.
Zdarzylo sie to po raz trzeci.... Oprocz tego sa czeste awantury podczas dnia
codziennego.
Nie wiem juz co robic. Nadmienie, ze mam bardzo duze wspoarcie ze strony
meza. Jednak zaczynamy oboje juz tracic cierpliwosc i wrecz wstydzic sie
sasiadow.
Czy ktos z Was ma/mial rowniez takie doswiadczenia? Bede wdzieczna za kazda
rade.
Pozdrawiam,
Beata