Dodaj do ulubionych

skąd sie biorą msciwe dzieci

21.11.07, 17:00
Byłysmy w sklepie, do windy weszła przed nami starsza pani z wózkiem, wbiegl
jej wnuczek, poslizgnal się, wywalił, babcia się rozesmiała, "O, zlapałeś
zajaca!", wnuczek tez sie śmial, spodobalo nam się. Potem weszli jacys
państwo, nacisnęli guzik, wnuczek tez chcial, ale wszystkie klawisze juz sie
swiecily - nie bylo po co naciskać drugi raz (tak proponowała babcia),
zmartwil się. Pietro nizej nieznajoma para wysiadla. I wtedy babcia oznajmiła:
Widzisz, już wysiedli, tak krotko jechali za karę, ze przycisneli guzik.


Ratunku!!!!
Obserwuj wątek
    • p3nisista [...] 21.11.07, 19:11
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • budyniowatowe Re: no dobrze 21.11.07, 21:35
      nangaparbat3 napisała:

      > A o to mi chodzi, ze babunia "ukarała" ludzi za to, ze osmielili
      się nacisnać
      > guzik windy przed jej wnuczkiem.
      > Podobnie jak liczni rodzice/dziadkowie proponuja dzieciom, aby "za
      karę"
      > uderzyli coś (sciane, stol, podlogę), o co same sie wczesniej
      walnęły.
      > Podobnie jak Ty usiłujesz ukarac mnie (chamstwem) za to, ze nie
      rozumiesz, o co
      > mi chodzi.

      Mowiac szczerze, ja tez nie wiem o co Ci chodzi.

    • mama303 Re: skąd sie biorą msciwe dzieci 21.11.07, 21:37
      nangaparbat3 napisała:

      I wtedy babcia oznajmiła:
      > Widzisz, już wysiedli, tak krotko jechali za karę, ze przycisneli
      guzik.
      >
      >

      babcia z poczuciem humoru, nie wiem o co afera?
      • nangaparbat3 chodzi mi o to 21.11.07, 21:44
        mama303 napisała:

        > nangaparbat3 napisała:
        >
        > I wtedy babcia oznajmiła:
        > > Widzisz, już wysiedli, tak krotko jechali za karę, ze przycisneli
        > guzik.
        > >
        > >
        >
        > babcia z poczuciem humoru, nie wiem o co afera?
        Babcia to powiedziala serio, a wnuczek sie nie smiał.
        Nie sądzę, bym nie zauwazyła, ze to był zart.
        Babcia nauczyła wnuczka radzic sobie z niewielka moze, ale jednak frustracją -
        znaleźć winnego i ukarać go.
        Tak trudno zrozumieć, ze o to chodzi?
        Czy moze uważacie, ze ta nauka - powszechna niestety - jest w porzadku?
        • budyniowatowe Re: chodzi mi o to 21.11.07, 21:50
          nangaparbat3 napisała:

          > mama303 napisała:
          >
          > > nangaparbat3 napisała:
          > >
          > > I wtedy babcia oznajmiła:
          > > > Widzisz, już wysiedli, tak krotko jechali za karę, ze
          przycisneli
          > > guzik.
          > > >
          > > >
          > >
          > > babcia z poczuciem humoru, nie wiem o co afera?
          > Babcia to powiedziala serio, a wnuczek sie nie smiał.
          > Nie sądzę, bym nie zauwazyła, ze to był zart.
          > Babcia nauczyła wnuczka radzic sobie z niewielka moze, ale jednak
          frustracją -
          > znaleźć winnego i ukarać go.
          > Tak trudno zrozumieć, ze o to chodzi?
          > Czy moze uważacie, ze ta nauka - powszechna niestety - jest w
          porzadku?
          >

          ALe kto i kogo ukaral? I jaka nauka?

          Wyjatkowo trudno zrozumiec Twoj tok myslenia.

          Babcia sobie cos powiedzila, a Ty robisz z tego afere.

          Strach sie odezwac w miejscach publicznych.
          • nangaparbat3 Re: chodzi mi o to 21.11.07, 22:24
            No coż, mam w horospokpie, ze myśle inaczej i nie bedę rozumiana.
            Widac musze sie z tym pogodzic.
            • chalsia Re: chodzi mi o to 22.11.07, 23:48
              nangaparbat3 napisała:

              > No coż, mam w horospokpie, ze myśle inaczej i nie bedę rozumiana.
              > Widac musze sie z tym pogodzic.

              nie martw się, ja zrozumiałam o czym piszesz i też podzielam Twój
              okrzyk "ratunku".
              Tak więc jest nas już dwie.
              • nangaparbat3 :))) n/t 23.11.07, 20:23

            • mama303 Re: chodzi mi o to 23.11.07, 21:29
              nangaparbat3 napisała:

              > No coż, mam w horospokpie, ze myśle inaczej i nie bedę rozumiana.

              RAK?
              • nangaparbat3 Re: chodzi mi o to 23.11.07, 23:15
                mama303 napisała:

                > nangaparbat3 napisała:
                >
                > > No coż, mam w horospokpie, ze myśle inaczej i nie bedę rozumiana.
                >
                > RAK?

                Wodnik.
        • ania1500 Re: chodzi mi o to 21.11.07, 22:37
          mysle,ze babcia wiedziala,ze dziecku bylo przykro bo nie ono
          wcisnelo ten guzik,jak tylko ci ludzie wyszli chciala poprostu
          rozladowac atmosfere poprawic wnuczkowi humor,nie bylo w tym nic
          zlego.
          a apropo kar to jest to podobno takie istotne aby dziecko karac,
          wiec skoro jego mozna to czemu on nie moze w ten sposob myslec i
          karac innych?
          • nangaparbat3 Re: chodzi mi o to 21.11.07, 23:00
            Bo ci inni nie zrobili niczego zlego i w zaden sposob nie zasluzyli na karę.
            Bo dziecko nauczylo się - byc moze - ze jesli cos nie dzieje sie po jego myśli,
            ktos inny jest za to karany.
            To, ze mnie jest przykro, nie znaczy, ze za kazdym razem mam szukac winnego i
            karać go za to. Moja przykrość moze być spowodowana czyims zlym postepowaniem,
            ale nie musi, i często nie jest.

            Mowiąc prosciutko: babcia uczy wnuczka "wyzywania się" na kimś, kto nie nie
            zawinił jego (wnuczka) frustracji. Jesli nawet bezwiednie stał sie tej
            frustracji przyczyną, nie zrobił nic złego.
            Dla mnie (i dla mojej nastoletniej corki) jest to proste jak drut.
            Ale widac my nie z tego świata.
            • ania1500 Re: chodzi mi o to 21.11.07, 23:14
              ja rozumiem co chcesz przekazac,i zgadzam sie z toba ,ze to tak
              dziala,ale musiala bym wiedziec czy ta babcia robi to zawsze czy to
              byl ten jeden raz,ale ok,powiedzmy,ze zawsze tak mowi,to tu sie
              zgadzam z toba,dziecko chlonie to i uczy sie mscic,nawet wtedy gdy
              tak naprawde ten ktos nie jest winny i nie zasluguje na kare.
              tylko,ze jakos tak to jest,ze czesto szukamy winnych nawet jak ich
              tak naprawde nie ma.
            • budyniowatowe Re: chodzi mi o to 21.11.07, 23:45
              nangaparbat3 napisała:

              > Bo ci inni nie zrobili niczego zlego i w zaden sposob nie
              zasluzyli na karę.

              Ale przeciez nikt ich nie ukaral, cos Ci sie chyba pomieszalo?

              > Mowiąc prosciutko: babcia uczy wnuczka "wyzywania się" na kimś,
              kto nie nie
              > zawinił jego (wnuczka) frustracji

              Chyba Ci sie nudzi, ze takie bzdury wymyslasz.
              • nangaparbat3 Re: chodzi mi o to 21.11.07, 23:57
                To nie są bzdury.
                Najlepszy dowód to wypowiedź Ani - dziwi się, ze nie wiadomo czemu tak często
                szukamy winnego.
                Dla mnie to bardzo ważne - zeby zamiast szukać winnych, rozwiazywać problemy.
                Ta starsza pani pokazala dziecku pewien wzorzec myslenia o swiecie, według mnie
                bardzo szkodliwy i bardzo rozpowszechniony.
                Mnie on przeszkadza. Tobie zreszta tez, choc moze o tym nie wiesz - ale to juz
                Twój problem.
              • ania1500 Re: chodzi mi o to 22.11.07, 00:45
                budyniowatowe napisała:

                > nangaparbat3 napisała:
                >
                > > Bo ci inni nie zrobili niczego zlego i w zaden sposob nie
                > zasluzyli na karę.
                >
                > Ale przeciez nikt ich nie ukaral, cos Ci sie chyba pomieszalo?
                >
                > > Mowiąc prosciutko: babcia uczy wnuczka "wyzywania się" na kimś,
                > kto nie nie
                > > zawinił jego (wnuczka) frustracji
                >
                > Chyba Ci sie nudzi, ze takie bzdury wymyslasz.

                a nie mozna spokojnie odpowiedziec,albo nic nie pisac,nie wiem czemu
                tu tyle agresji na tym forum,dla mnie to jest straszne,jak potem te
                wasze dzieci maja nie byc agresywne lub msciwe.
              • mallard Budyniowate, Ty jesteś trollem? 22.11.07, 14:11
                Czy naprawdę tak ciężko myślisz?
    • jaka.to.melodiaa Re: skąd sie biorą msciwe dzieci 22.11.07, 01:28
      jestes walnieta czy co?
    • etruska Re: skąd sie biorą msciwe dzieci 22.11.07, 12:15
      Ostatnio skopałam mój samochód, gdy po raz kolejny odmówił
      posłuszeństwa. Niestety, świadkiem tego karygodnego incydentu był
      mój syn (chlip, chlip). Sądzisz, że powinnam już rozpocząć treningi
      zastępowania agresji, a mój syn winien udać się na terapię leczenia
      traumy-spowodowanej-widokiem-rodzica-wyżywającego-się-na-bogu-ducha-
      winnym-sprzęcie-czterokołowym-nieożywionym ?
      • harrypotter Od msciwych rodzicow i dziadkow 22.11.07, 13:28
        Myslisz ze ja nie slysze jak babcia mowi do dzieciaka: jak ktos cie
        raz uderzy to ty mu dwa razy oddaj
        albo: jak ci nie chce pozyczyc zabawki to mu ja zabierz
        Tak, tak a czlowiek z wiekiem robi sie tylko gorszy
        • nangaparbat3 Re: Od msciwych rodzicow i dziadkow 22.11.07, 15:18
          harrypotter napisał:

          > Myslisz ze ja nie slysze jak babcia mowi do dzieciaka: jak ktos cie
          > raz uderzy to ty mu dwa razy oddaj
          > albo: jak ci nie chce pozyczyc zabawki to mu ja zabierz
          > Tak, tak a czlowiek z wiekiem robi sie tylko gorszy

          Znowu zacznę od "ja" (uczyli mnie, ze nie wypada) - ja sie robię lepsza. Naprawdę.
          I wiem, ze nie ja jedna.
          A poniewaz zamierzam zyc sto lat - ho ho, gdzie to nie dojdę....
      • nangaparbat3 :)))) 22.11.07, 15:16
        Ja myslę, ze nasze postepowanie bedące skutkiem silnych emocji nie jest tak
        szkodliwe, jak spokojne i pozornie pozbawione emocji wypowiedzi.
    • mallard Nanga! 22.11.07, 13:06
      Miej świadomość, że odpowiedziałaś trollowi, czego absolutnie nie
      powinno się robić! Przeczytaj dokładnie co (a raczej jak) napisał!
      przeczytaj dokładnie i postaraj się "rozszyfrować" jego nick. To
      dawny stoolejarz - jakiś durnowaty gimnazjalista chyba. Zawsze
      wpadał na forum i pisał totalne głupoty i robił to zwykle w
      ordynarny sposób. Tamten nick został zbanowany, ten też by trzeba.
      Więc nie dyskutuj z patafianem, tylko klikaj na koszyk!

      Pozdrawiam smile
      • p3nisista mellard ty się boisz trolli bardziej niż kaczor 22.11.07, 14:29
        układu
      • nangaparbat3 Mallard! 22.11.07, 15:11
        Dzięki.
        Nie pamietałam o Stoolejarzu, rzeczywiscie pasuje.
        Z drugiej strony - nawet jeśli to troll, to wyraża chyba swoje prawdziwe
        poglady, jak widac niezbyt odosobnione.
        Pozdrawiam serdecznie smile
    • nisar Mnie raczej zastanawia co innego: 22.11.07, 14:14
      jak wiele babć/mamuś/tatusiów itd. w taki sposób uczy dziecko, że
      jest pępkiem świata. No bo jak to - dzięciunio chciało nacisnąć
      guziczek, a ktoś się ośmielił zrobić to pierwszy. Należy go
      spiorunować wzrokiem, a maleństwu pokazać, że los go ukarał.

      Pierwszy krok do wyrośnięcia z tego rozwydrzonego i egoistycznego
      dziecia.
    • jasna_olera Re: skąd sie biorą msciwe dzieci 22.11.07, 14:48
      Te dziecisą może nie tyle mściwe, co samolubne, takie którym wydaje sie że
      wszystko im sie należy, no bo tekst typu "jechali krótko za kare, że przycisneli
      guzik" daje dziecku komunikat, ze każdemu kto zrobi cos nie po jego mysli należy
      sie coś przykrego. Potem takie dzieci krzycza za nielubianymi rówiesnikami " i
      dobrze ci tak", gdy sa swiadkami jakieś ich przykrości. I dlatego rodzice
      powinni myśleć zanim cos powiedza do dziecka.
    • alfama_1 Re: skąd sie biorą msciwe dzieci 22.11.07, 15:10
      Poza tym babcia po prostu skłamała. Średnia to nauka dla wnuczka.
      • guderianka Re: skąd sie biorą msciwe dzieci 23.11.07, 07:22
        wiesz,babci zachowanie jest typwe chyba dla większości babć. Dziecko
        uderzyło się w ławę " oddaj , brzydka ława", dziecko uderzy się o
        drzwi " nunu ale brzydkie drzwi, fuu niedobre ". Jakkolwiek by nie
        oceniać-to działa !Nawet małe dziecko przestaje płakać po takiej
        akcji (sama wypróbowałam)- albo ze zdziwienia albo faktycznie humor
        mu sie poprawia.
        W naszym domu również panuje szeroko pojęty system nagród i kar-ale
        nie w tak durnej formie jak ty opisałaś. Dzieciak pewnie był już na
        tyle kumaty, żeby wyjaśnić mu pewne rzeczy inaczej.
        • nangaparbat3 Re: skąd sie biorą msciwe dzieci 23.11.07, 20:28
          Guderianko, rózne rzeczy działają. Ale są jeszcze skutki uboczne - i czasem nie
          warto.
          Nigdy nie karałysmy dywanu za to, ze dziecko sie potknęlo - i jesli nie
          przegryzła sobie przy tym jezyka czy nie rozwaliła lokcia do kości - nie
          płakala. Wystarczało przytulic i pocałować bolace miejsce (oczywiscie cmok
          tatusia sto razy wyzej notowany niz moj) - albo i tego nie było trzeba.
          Wypróbowałam.
          Wyprobowałam tez chowanie praktycznie bez kar i nagrod - i nie jest źle. Zreszta
          zadnej w tym mojej zasługi - mnie tez tak chowano i po prostu ani kar, ani
          nagród nie umiem nawet wymyslić - co by to mogło być.
          • guderianka Re: skąd sie biorą msciwe dzieci 24.11.07, 08:30
            Ja nie umiem sobie wyobrazić nawet, co to znaczy "bez kar i nagród".
            Co nie oznacza że priorytetm jest u nas taki system. Wynika on po
            prostu sam z siebie. Konsewentne reagowanie na zachowanie dziecka,
            przestrzeganie zasad i egzekwowanie ich wykonania. Kara nie jest u
            nas "dawana" -nie ma z góry określonego "grafiku kar" -ale wynika z
            przewiny dziecka, które karane jest za swoje błędy.Ostatnio mieliśmy
            akcję bo córka uparła sie ze nie bedzie sprzątąc swojego pokoju bo
            ona tego nie lubi robić. 3 dni wytrzymałam (przewracając sie o różne
            rzeczy ). Zatem zostało jej powiedziane że ma 3 godziny na zrobienie
            porządku. Siedziała w pokoju i nie sprzątała. Po upływie czasu
            powiedzielismy, że zaraz my posprzątamy PO SWOJEMU (ona wie co to
            znaczy), mimo to nie zareagowała. Więc wszystko co było na podłodze
            wylądowało w śmietniku. Oczywiście płacz, krzyk, histeria. Na drugi
            dzień wyciągnięcie wniosków i obietnica poprawy. Jestem ciekawa jak
            ty byś rozwiązała tę sytuację wink
            • ania1500 Re: skąd sie biorą msciwe dzieci 24.11.07, 14:58
              przepraszam ,ale moim zdaniem to co zrobiliscie bylo straszne,dla
              mnie pokoj dziecka jest jego prywatna wlasnoscia,tak jak sypialnia
              moja,i nie chciala bym,aby ktos mi sie wtracal czy mam w niej miec
              posprzatane czy nie.jezeli corka otwarcie mowi,ze nie lubi sprzatac
              a ma do tgo prawo kazdy z nas czegos tam nie lubi,zaproponowala bym
              jej pomoc,ale tylko wtedy gdy wiedziala bym,ze ten balagan jej
              przeszkadza,jesli nie,nie wtracala bym sie,jej pokoj ,ma prawo miec
              tam balagan.wywalanie do smieci czyjejs wlasnosci,jest karygodne,i
              nie liczy sie to,ze te rzeczy ty kupilas,kupilas je dla swojego
              dziecka,czyli nie sa juz twoja wlasnoscia.wspolczuje twojej
              corce.sory dla mnie cos takiego jest nie do przyjecia.
            • chalsia Re: skąd sie biorą msciwe dzieci 24.11.07, 15:50
              > powiedzielismy, że zaraz my posprzątamy PO SWOJEMU (ona wie co to
              > znaczy), mimo to nie zareagowała. Więc wszystko co było na
              podłodze
              > wylądowało w śmietniku. Oczywiście płacz, krzyk, histeria. Na
              drugi
              > dzień wyciągnięcie wniosków i obietnica poprawy. Jestem ciekawa
              jak
              > ty byś rozwiązała tę sytuację wink

              a wsród rzeczy w bałaganie były np. ksiazki do szkoły, aparat do
              zębów czy inne POTRZEBNE NAPRAWDĘ rzeczy. I co? Za kilka dni byś
              dygnęła by kupić nowe (nie każde dziecko będzie miało wystarczająco
              duże własne oszczędności by można je było obarczyć kosztem zakupu
              nowych podręczników).
              Dziecko jest górą w tej sytuacji - bo łatwo powie (sama bym tak
              zrobiła, i wiem, że mój syn też uparł by się jeszcze bardziej), ze
              skoro nie mam ksiażek to się nie uczę. I NIC tu już nie można zrobić
              metodologią kar.
              Twoja córka po prostu jeszce ma za mało śmiałości by się tak do
              dechy postawić, albo jest jeszcze stosunkowo mało uparta.
              • guderianka chalsia i ania1500 24.11.07, 16:25
                córka jest sprytna bo na podłodze nie było wartościowych rzeczy-o
                takie dba i zawsze są na swoim miejscu. Na podłodze były pierdoły -
                począwszy od kartek karteczek karteluszek paprochów skarpetek itp.
                I nie była górą w tej sytuacji-bo wyciągneła słuszne wnioski i dba o
                czystość w pokoju (byc moze do następnej akcji).
                A śmiałości i upartości ma w nadmiarze

                ania1500-poczekamy zobaczymy. Pokój córki nie jest jej własnością.
                To nasze wspólno dobro-o które wszyscy dbamy i przestrzegamy pewnych
                zasad. I dopóki ja z tego pokoju korzystam i przeszkadza mi bałagan
                dopóty będę wszelkimi sposobami egzekwowac te zasady. Mojej córce
                nie musisz współczuć-skup sie na emocjach w stosunku do swojej
                • ania1500 Re: chalsia i ania1500 24.11.07, 20:19
                  pokoj corki jest pokojem corki,jezeli ty z niego korzystasz to
                  znaczy,ze on nie jest do konca jej ,a to zmienia sytuacje.
                  sposob i tak byl tragiczny,sama bym sprzatnela zamiast robic takie
                  rzeczy.nie rozmawiamy tu o moim problemie to nie ten watek.
                  • guderianka Re: chalsia i ania1500 24.11.07, 23:46
                    sprzątaj do woli po swoim dziecku nawet do 18 roku życia-wolna wola
                    • ania1500 Re: chalsia i ania1500 24.11.07, 23:49
                      ja akurat moge sprzatac,ale nie to mialam na mysli znajdz watek na
                      podobny temat byl tu niedawno,zobaczysz co mialam na
                      mysli,przepraszam jesli cie urazilam,poprostu nie zrozumialas mnie.
                • chalsia Re: chalsia i ania1500 25.11.07, 00:45
                  > córka jest sprytna bo na podłodze nie było wartościowych rzeczy-o
                  > takie dba i zawsze są na swoim miejscu.

                  Twoja córka była sprytna, ale są dzieci mniej sprytne niz ona - moim
                  postem chciałam pokazac potencjalne problemy jakie mogą powstać w
                  wyniku zastosowania Twojej metody.
                  • guderianka Re: chalsia i ania1500 25.11.07, 09:15
                    chalsia- inaczej zrozumiałam twoją wypowiedź. Masz rację. Ale ja
                    nikogo nie namawiam do stosowania mojej metody. Każdy rodzic zna
                    swoje dziecko i wie co na nie "działa". U nas sprawdzają się czasem
                    takie drastyczne posunięcia. Córka jest dzieckiem bystrym, upartym,
                    ma mocny charakter,straszna z niej indywidualistka. Psycholog
                    powiedział że to typ inteligentnego manipulatora, przywódcy
                    autorytarnego, który zrobi wszystko by "jego było na wierzchu".
                    Zalecił "krótkie trzymanie,stawianie jasnych i wyraźnich
                    granic,egzekwowanie zasad (to tak w skrócie )". Dziecko jest
                    trudne.Ciężko ją wychowywać. Dostarcza nam jednak wiele dumy,
                    satysfakcji,rozczulenia. Jest kochanym dzieckiem. Po prostu ma
                    charakterek wink(wyobraź sobie wychowywanie dziecka które mówi pełnymi
                    zdaniami od 14mca, używając słow "aczkolwiek, ponieważ (ackolwiek,
                    poniewas)wink
                    • chalsia Re: chalsia i ania1500 25.11.07, 15:18
                      > powiedział że to typ inteligentnego manipulatora, przywódcy
                      > autorytarnego, który zrobi wszystko by "jego było na wierzchu".

                      hmmmm, tu widzę nielogiczność, bowiem manipulanctwo stoi w
                      sprzeczności do bycia autorytarnym

                      > charakterek wink(wyobraź sobie wychowywanie dziecka które mówi
                      pełnymi
                      > zdaniami od 14mca, używając słow "aczkolwiek, ponieważ (ackolwiek,
                      > poniewas)wink

                      wiem, co to oznacza.

                      > jest dzieckiem bystrym, upartym,
                      > ma mocny charakter,straszna z niej indywidualistka.

                      moje dziecko jest takie samo smile)
                      • guderianka Re: chalsia i ania1500 25.11.07, 18:00
                        > > powiedział że to typ inteligentnego manipulatora, przywódcy
                        > > autorytarnego, który zrobi wszystko by "jego było na wierzchu".
                        >
                        > hmmmm, tu widzę nielogiczność, bowiem manipulanctwo stoi w
                        > sprzeczności do bycia autorytarnym
                        tak ? dla mnie to logicziczne bo obserwuje na codzień wink


                        moje dziecko jest takie samo smile)

                        no to przybij łapkę wink mamy wesoło wink
            • nangaparbat3 Re: skąd sie biorą msciwe dzieci 25.11.07, 20:48
              A wiesz, ze nawet sprobowalam metody wyniesienia rozrzuconych zabawek na
              śmietnik - raz.
              Odpusciłam, bo:
              1. Okazała się calkowicie nieskuteczna (podobnie jak kazda proba metody silowej
              lub szantazu wobec mego dziecka)
              2. Uswiadomilam sobie, ze skoro sama jestem balaganiarą, nie mam pdstaw, by
              wymagać czy oczekiwać porządnictwa od swego dziecka.

              Zwłaszcza ta ostatnia konstatacja bardzo mi ulzyla i poprawiła humor.
              Od tamtego czasu raczej nie interesuje sie stanem uporządkowania pokoju córki -
              to już dobre dwanascie lat, bo iluminacji dozanałam, gdy miała 4.
              Corka okazala się porządniejsza ode mnie i bardziej dba o swoj pokoj niz ja o
              moj własny (choc i jej do idealu daleko), a czasem nawet sprzata samodzielnie,
              nieproszona, cały dom, łącznie z moim pokojem, jak na przykład w ten weekend.
              No i oczywiscie jej pokoj jest jej pokojem, wspolna naszą własnością, ale jej
              terytorium.
              • guderianka Re: skąd sie biorą msciwe dzieci 26.11.07, 08:07
                czyli dałaś na luz wink
                Ja tak nie mogę bo :
                1.Ta metoda jest jedyną skuteczną
                2. Nie jestem bałaganiarą i mierzi mnie chodzenie po częściach
                garderoby. Zwłaszcza, że corka pokoj dzieli z młodszą siostrą i
                niestety- nie mogę tam nie wchodzić i udawać że nie widzę syfu
    • e-ftalo Re: skąd sie biorą msciwe dzieci 23.11.07, 16:10
      babcia ma prawo być sfrustrowana,dziecko też.
      Myślę że autorce chodzi nie o ten jeden przykład,lecz o liczne takie zachowania
      dorosłych w obecności dzieci,gdzie dziecko uczy się nienawiści do innych za
      nic,za to że normalnie jeżdżą windą,chodzą po ulicy i żyją pośród nas.
      Z tym że nie ma tu mowy o żadnej zemście.
      Nic babci nie zrobisz,to już jest głęboko w niej,ta nienawiść do wszystkiego i
      wszystkich,nawet samego wnuczka z którego miała tyle śmiechu że się
      przewrócił.To jest przykład osoby nieodwracalnie zniszczonej przez system.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka