Dodaj do ulubionych

'Dobra miłość' - moje refleksje

31.07.03, 22:40
Witam,
Parę dni temu wróciliśmy z wakacji na które jak zwykle zabrałam "coś" do
czytania. Tym razem była to "Dobra miłość" Eichelbergera i Samsona.
Początkowo wydawało mi się, że to rzeczywiście bardzo dobra książka.
Zgodziłam się z wieloma stwierdzeniami autorów, zweryfikowałam swoje
przekonania, dostrzegłam błędy i 'postanowiłam poprawę'.
Jednak w miarę czytania mój zachwyt przerodził sie w powątpiewanie. Doszłam
do wniosku, że moje dotychczasowe starania wychowawcze doprowadziły już
niechybnie do tego, że moja starsza córcia będzie "ofiarą" bezwolną i nie
potrafiącą walczyć o swoje a dodatkowo z pewnością bęxdzie cierpiała na wiele
chorób - w tym gardła i dróg rodnych (mierzenie temperatury w pupie w okresie
niemowlęcym, uśnij wreszcie przez 3 dni, wczesne rozstanie sie z pamapersem).
Co chcę przez to powiedzieć? Uważam, że autorzy przesadzają i generalizują.
Jak można podciągnąć wszystkie dzieci pod jeden model nie uwzględniając ich
indywidualnych potrzeb i cech charakteru? Czy to, że moje dziecie potrafi
przez dłuższy okres bawić sie samo oznacza, że nie odpowiadam na jej
naturalne potrzeby, że powinnam ją nosić i że wpłynie to na jej zdrowie
psychiczne. Albo teksty o tym, że błędem jest uczyć dzieci , że nie wolno sie
szarpać i wyrywać zabawki bo w ten sposób zaznaczaja one swoje terytoriu i
sparawdzają swoją moc. Zgodnie z proroctwem autorów moja Helenka
będzie "bezwolną kobietą, która da mężczyźnie to co będzie chciał sobie
wziąć".
A najbardziej irytowało mnie ciągłe powoływanie się na społeczeństwo
amerykańskie i ich metody wychowawcze. Czy autorzy zapominają, że ponad 50%
nastolatków w USA stale bierze farmakologiczne środki uspokajające albo, że
marzeniem większości amerykańskich nastolatek jest powiększenie sobie biustu
(marzenie, które często wprowadzają w życie w wieku 18 lat).
Tak jak pisałam wiele porad spodobało mi sie i dostrzegłam swoje błędy ale
nie potrafię zgodzić sie z wieloma tezami postawionymi przez autorów.
A jakie są wasze odczucia? Może to ja powinnam (wzorem amerykańskiego
społeczeństwa) znaleźć sobie dobrego terapeutę?
Pozdrawiam,
Obserwuj wątek
    • krynia100 Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 01.08.03, 08:43
      jestem w trakcie czytania (doszłam do 5 rozdziału- kochać czy wymagać) i na
      razie nie mam odczucia irytacji ani specjalnych wyrzutów sumienia z powodu
      rozbieżności między moimi metodami wychowawczymi ani tym co mówią panowie w.e i
      a.s. Pewnie, że uogólniają, bo trudno żeby w książce która jest kierowana do
      wszystkich nie uogólniać. I myślę, że trzeba się zdystansować - ja tę książkę
      traktuję jak inspirację do przemyślenia pewnych spraw związanych z moim
      rodzicielstwem ale nie jako wskazówkę jak postępować. Też mierzyłam temperaturę
      w pupie mojej Małejsmile I nie pozwalam jej szarpać się z innymi dziećmi. Ale to
      są szczegóły. Dla mnie ważniejszym przekazem tej ksiązki jest to, żeby widzieć
      w dzieciach osoby, odrębne, mające swoje pomysły na życie, swoją ścieżkę. Może
      jak dotrę do końca to mi się zmieni, na razie dobrze mi się czyta. Pozdrawiam.
      Krysia.
      PS. A czytałaś może "Zrozumieć dziecko" nie pamiętam nazwiska autorki,
      francusko brzmiało? Właśnie pakuję ją na wakacje, jestem ciekawa co tam znajdę.
    • olga03 Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 01.08.03, 09:46
      Im dłużej jestem matką (raptem 4 lata) tym bardziej zgadzam się z tą książką.
      Oczywiście jest dosyć ogólna, ale przesłanie, które jest w niej zawarte jest
      jednoznaczne - szanuj dziecko i szanuj siebie, jest dla mnie absolutnym
      wyznacznikiem.
      Nie rozumiem dlaczego się zirytowałaś - wydawało ci się dotąd, że jesteś
      ideałem?
      Na pewne rzeczy nie mamy wpływu - żyjemy tu gdzie żyjemy, mamy tyle czasu ile
      mamy i niestety bardzo często (ja niestety również) stosujemy uproszczenia,
      traktując dziecko per noga. Nie znaczy to jednak, że wszysko jest źle, jak jest
      tam napisane - " matka wystarczajaco dobra" jest O.K. Zawsze należy jednak
      spróbować dąrzyć do ideału.
      A jeżeli chodzi o zabawki - ja również nie pozwawlałam synkowi, kiedy miał 1,5
      roku i zaczynał karierę w piaskownicy wyrywać innym dzieciom zabawek. Skończyło
      się to tym, że bał się innych dzieci, nie był w stanie obronić właśnych
      zabawek, po 15 min. zabawy stał w kącie piaskownicy, płacząc, bez jednej
      zabawki.
      Przystopowałam, rok później wszystko było O.K., (tzn., trochę on zabierał,
      trochę jemu zabierali). Dotąd jednak uważam, że ma tendencję do oddawania.
      I tak to już niestety bywa.
      • e.beata Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 01.08.03, 11:22
        Książka nie jest sztywną instrukcją postępowania.
        Wszystko trzeba wyważyć.
        Ja też nie pozwalałam wyrywać zabawek.
        Reagowałam kiedy synek wyrywał i gdy dzieci mu wyrywały a on nie umiał sobie z
        tym poradzić. Tłumaczyłam, łagodziłam spory. W miarę jak roczniak rósł moja
        interwencja była coraz mniej potrzebna.
      • wana Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 01.08.03, 12:05
        Witaj.
        Nie bardzo podoba mi się Twoje stwierdzenie, że źle robiłaś, niepozwalając
        synkowi wyrywac innym dzieciom zabawek - to co, skrzywiło mu to psychikę? Przez
        ten etap przeszłą chyka każda matka małego dziecka - reagować, czy nie? Ja
        reagowałam - tłumaczyłam córce, że nie wolno wyrywać innym zabawek, jak czyms
        chce sie pobawić, powinna poprosić i.... po jakims czasie w piaskownicy, gdzie
        córka się bawiła przestaliśmy mieć tego typu problemy. Ula potrafi grzecznie,
        ale stanowczo o coś poprosić, powiedzieć, że teraz czymś bawi się ona i - jak
        skończy - podzielić się z innymi dziećmi. O dziwo inne dzieci po jakimś czasie
        dostosowały się do tego stylu zachowania. A dodam, że córka nie stała/
        siedziała obok innych dzieci, ze łzami w oczach.

        Czyli jednak można inaczej?

        Każda książka podaje wzór ogólny zachowania - trzeba go zmodyfikować do
        aktualnej sytuacji, a nie stosować na ślepo.

        Pozdrawiam
        Gosia
    • hedom1 Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 01.08.03, 19:33
      Hej,
      Oczywiście, że nie uważam, że jestem ideałem. Tak jak napisałam wiele się
      nauczyłam - może nie dość uważnie przeczytałaś mój post - ale moim zdaniem
      wiele stwieredzeń autorów to przesada.
      Jeśli chodzi o wyrywanie zabawek to napisałam, że wg autorów nie należy dziecka
      strofować, że to robi bo to są jego naturalne instynkty. Ja uważam, że trzeba
      ingerować.
      Chciałam jedynie powiedzieć, że w wielu postach i w czasie rozmów z wieloma
      mamami słyszałam, że "Dobra miłość' to swoista Biblia wychowania a moim zdaniem
      tak nie jest.
      Pozdrawiam wszystkie mamy.
      • aluc Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 01.08.03, 22:25
        wiesz, z tą biblijnością smile sami autorzy odżegnują się od dawania gotowych
        recept na wychowanie dziecka, ale trudno napisać książkę, ograniczając się
        tylko do takiej rady smile

        chyba nieporozumienie wynika z tego, że DM jest traktowana jak recepta, a
        receptą nie jest

        dla mnie najważniejsze było przesłanie - żeby podążać za naturalnym rozwojem
        dziecka, a nie przykrawać je do jakichś założonych z góry wzorców... i to mnie
        najbardziej hamuje w moich treserskich pomysłach smile)

        a z tymi drastycznymi konsekwencjami - może one po to tak drastycznie są
        przedstawione, żeby dobitniej pokazać, że dziecko to człowiek i nalezy mu się
        taki sam szacunek, jak dorosłemu. Nie żeby zdyskwalifikować cię jako matkę, ale
        żeby pokazać, że pewne rzeczy powinnaś bardziej brać pod uwagę przy obsłudze
        serwisowej wink
    • mader1 Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 03.08.03, 00:26
      Nie czytałam tej książki. Czytałam wcześnie wiele innych, w tym tez tego
      autora. Książki te były pożyteczne, bo co jakis czas z pewnością należy
      zastanawiać się nad wychowaniem swoich dzieci i nad metodami, jakimi sie
      posługujemy.Każda lektura pobudza, inspiruje, karze się zastanowić. Ale czasem
      też irytowałam się , że autorzy starali się we wrażliwych rodzicach wzbudzic
      poczucie winy. A poczucie winy, jeżeli się kocha, stara wsłuchiwać w potrzeby
      dziecka, zmieniać postępowanie itd, poczucie winy może jedynie popsuc relacje z
      dzieckiem. Jeżeli patrzymy na dziecko i widzimy jakiś problem i zastanawiamy
      się - co zrobiłem nie tak, nie jest dobrze.Bo zamiast skupiać się na nim ,
      skupiamy się na sobie i swoich odczuciach.No i jesteśmy trochę żli, ze się nie
      udało. A przecież nie jesteśmy idealni,bo ... mamy wprowadzić dziecko w świat
      relacji społecznych. A jakie one sa, sami wiemy. Staram sie teraz czytywac
      książki, w których można znalezć twórcze rozwiązanie problemów.... Dzieciaki są
      naprawdę różne.Wiem to już po wielu latach macierzyństwa. Nie można zmieniać
      koncepcji wychowawczej pochopnie. Jeżeli się nie uda ciasto pieczone wg.
      nowego przepisu, można je wyrzucić , a dziecko.... Pamiętamy, ile złego zrobiła
      koncepcja Spoka.
      A co do zabawek w piaskownicy.... Najłatwiej jest wychować dziecko, które
      bedzie innym zabierało, albo takie które będzie tylko oddawało i płakało.
      Europejska kultura nakazuje nie zabierać, dzielić się, ale przecież nie tym ,
      co potrzebne. Trudno nauczyć dziecko - "nie zabieraj, poproś, jeżeli ci
      potrzebne i czekaj na pozwolenie", ale jednocześnie - możesz sie podzielić,ale
      możesz też powiedzieć "nie, nie dam ci, bo mi jest to potrzebne ". To wymaga
      większego zaangażowania, ale potem procentuje. No ale nie mozna podczas zabawy
      dziecka w piaskownicy czytac książek o wychowaniu smile bo nie ma na to czasu smile
      • dagu75 Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 06.08.03, 16:09
        Po przeczytaniu książki doszłam do wniosku, że powinni ja dawać w szpitalu
        matkom w wyprawce. Jak wcześniej juz napisano dziecko to człowiek i jak każdy
        potrzebuje szcunku. Po przeczytaniu przemyslałam kilka rzeczy i zadzwoniłam do
        mojej mamy z podziękowaniem, że wychowała mnie na odrębną istote i że
        zrozumiałam, ile lęku musiałam ją kosztować, bo dała mi dużo swobody i
        zaufania, co jej odwzajemniłam.
        Polecam wam też rozmowy z oboma panami drukowane w Wysokich obcasach, ostatnio
        było o puszczeniu pociechy na wakacje pod namiot, wcześcniej o kryzysioe
        finansowym w domu.
        Ta książka nie jest gotowym poradnikiem jak niektóre amerykańskie. Ona daje do
        myślenia, a reszta to nasz problem, czy z tego skorzystamy.
        A czemu powołują się na amerykańskie badania? Może dlatego, że Amerykanie juz
        dawno sie tym zajmują, a Polakom daleko i do chęci i środków i koncepcji.
        Ale wiecie, co od nich, autprów ściągnęłam? Prowadzenie dziecka na smyczy.
        Zakładałam małej szelki, doczepiałam smycz z regulacją i szłyśmy na spacer.
        Jeśli dziecko nie chce siedzieć w wóżku, jest ruchliwe jak srebro, to co? nieść
        je na ręce czy trzymać dzikuska za rękę, żeby się wyrywał?Przechodzące mamy
        czasem się śmiały, czasem prychały z oburzenia, ale większośc z którymi
        rozmawiałam przyznawało mi rację : takie rozwiązanie to bezpieczeństwo plus
        swoboda.
        Pozdrawiam.
        • mamasita Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 06.08.03, 17:40
          Uwazam ze to dobra ksiazka. faktem jest ze Amerykanie robia badania o ktorych
          innym sie nie snilo u nas. Np. jeszcze nie skonczyli bo z 99 roku badan nadtym
          jakie ma znaczenie nieobecnosc matki poczass 1 roku zycia, tzn. pracujace
          matki. Na razie pierwsze wyniki wskazuja ze nic sie zlego nie dizeje i nianie
          sa dobrym rozwiazaniem i dzieci sie dobrze rozwijaja i szybciej przy kilku
          osobach zajmujacych sie nimi, a relacja dziecko - matka zalezy nie od ilosci
          kotnatktow na dobe tylko od jakosci i ksztalt tej relacji jest niezalezny od
          innych realcji ktore ma dziecko z doroslymi innymi. Polcema ksiazke "Co tam sie
          dzieje" Eliot neurologa o rozwoju um sylowym dzieci. Amerykanska ale bardzo
          europejska w nastawieniu.
    • kalpa Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 07.08.03, 05:59
      Ja cenię tę książkę i obu panów. A z tego, co pamiętam, to W>E> powiedział, że
      musimy zrozumieć, że zanim dziecko nauczy sie dzielić, musi przejść przez etap
      walki o swoje. A to nie oznacza przecież naszej zgody na wyrywanie zabawek
      innym dzieciom. Jedynie my, mamy musimy o tym pamiętać, zamiast zarzucać
      dzieciom sobkostwo i inne złe rzeczy. I spokojnie uczyć stosownych zachowań.
      Myślę, że największym wrogiem mam jest pragnienie i oczekiwanie, że ich dzieci
      zawsze będą zachowywać się kulturalnie jak dorośli. A niestety część osób
      chętnie poniży tę matkę, której dziecko zachowuje się gorzej. I tym sposobem
      się dowartościuje. Ja z tego powodu omijam niektóre piaskownice i niektórych
      dorosłych znajomych, którzy wytykają mi, jaka to jestem fatalną matką, bo mój
      dwuletni synek czasami źle się zachowa. Źle w ich odczuciu oczywiście. A ja
      zdaję sobie sprawę, że z perspektywy Mateusza wiele rzeczy wygląda inaczej, niż
      z mojej. Dlatego staram się cierpliwie go uczyć, i widzę ogromne postępy w
      zachowaniu i umiejętności zabawy z innymi. Dobrze jest znać rytm i etapy
      rozwoju dziecka, bo wtedy łatwiej zrozumieć malucha ijego potrzeby,
      ograniczenia.
      Pozdrawiam
      Kalpa
    • grrrrw Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 09.08.03, 19:10
      Mnie akurat w tej książce nie spodobały sie uwagi dotyczace wychowania
      religijnego.
      Autor odrzuca wychowanie religijne, a nawet przytacza jakis przykład dziecka,
      które rzekomo było straszone na religii w przedszkolu.
      Wychowanie religijne moze byc różne; madre i głupie - straszenie małego dziecka
      potepieniem i szatanem jest napewno bardzo szkodliwe. Madre wychowanie
      religijne powinno mieć za zadanie porządkowanie i uzupełnianie wiedzy
      religijnej dziecka, która ono nabywa w sposób naturalny, przypadkowy;
      prostowanie błędnych wyobrażeń pseudoreligijnych itp.
      Druga watpliwośc nasuneła mi sie przy czytaniu rozdziału o masturbacji
      dzieciecej. Czemu mogę zwrócic dziecku uwagę, że nieładnie jest grzebac w nosie
      i wy...., a szkodliwe miałoby byc zwrócenie mu uwagi, ze masturbacja i podobne
      do niej zachowania (grzebanie w pupce...) sa równiez odbierane przez ludzi jako
      nieestetyczne. Macie jakies przemyslenia ?
      • aluc Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 11.08.03, 14:18
        grrrrw napisała:

        > > Druga watpliwośc nasuneła mi sie przy czytaniu rozdziału o masturbacji
        > dzieciecej. Czemu mogę zwrócic dziecku uwagę, że nieładnie jest grzebac w
        nosie
        >
        > i wy...., a szkodliwe miałoby byc zwrócenie mu uwagi, ze masturbacja i
        podobne
        > do niej zachowania (grzebanie w pupce...) sa równiez odbierane przez ludzi
        jako
        >
        > nieestetyczne. Macie jakies przemyslenia ?

        ano takie, że przy grzebaniu w nosie chyba nie dochodzi do jednoczesnej oceny
        tej części ciała jako nieczystej, brzydkiej czy grzesznej

        fakt - grzebanie w siusiaku przy innych jest tak samo nieestetyczne jak
        grzebanie w nosie, ale wokół grzebania w siusiaku zwykle robi się zupełnie
        inną otoczkę, nawet niekoniecznie świadomie
        • grrrrw Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 11.08.03, 20:17
          Tak, masz racje, cała sztuka zeby nie robic "otoczki".
    • mama_wiktora Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 11.08.03, 11:44
      Śledzę te wypowiedzi od początku, ale dopiero teraz zdecydowałam się napisać
      swoją opinię...

      Generalnie uważam że to bardzo dobra książka, podobnie jak inne książki obu
      panów (szczególnie Mit szczęśliwego dzieciństwa i Książeczka dla
      przestraszonych rodziców Samsona). Książki te pozwoliły mi poukładać sobie w
      głowie jakąś strategię konsekwentnego zachowania wobec dziecka. Żałuję że
      przeczytałam je dopiero, gdy mój malec miał już prawie rok. Powinnie te ksiażki
      dawać może nie przy porodzie ale zaraz po założeniu karty ciąży!!! Wtedy jest
      czas na spokojną refleksję.

      Podstawowe efekty stosowania rad z tych książek już widzę. To bardzo proste.
      Mam bardzo grzeczne dziecko (choć więcej niż żywe srebro), które reaguje na
      tłumaczenie. Nie terroryzuje mnie też rano, gdy wychodzę do pracy, bo zawsze
      staram się poświęcić mu 15 minut na poranną zabawę tak aby mógł choć trochę
      nacieszyć się moją obecnością, towarzyszy mi przy porannym wybieraniu z domu,
      potem łatwiej mu się ze mną pożegnać. Poświęcam mu maksimum czasu. I staram się
      (choć przyznaję często mi nie wychodzi) nie spieszyć się, dziecko nie rozumie
      naszego pośpiechu...

      Co do wyrywania zabawek - niestety chyba pan Samson ma rację, spory pomiędzy
      dziećmi póki nie dochodzi do bójek, powinny dzieci rozwiązywać same. Ja
      reagowałam na wyrywanie zabawek i nie dzielenie się zabawkami. Wiktorek teraz w
      każdej sytuacji piaskowej ogląda się na mnie, zamiast sam "walczyć" o swoje.
      Teraz gdy ktoś chce jego zabawki pytam jego czy chce je pożyczyć, to są jego
      zabawki. Ma prawo się nimi nie podzielić.

      Ja jestem za tą książką - bardzo mi pomogła - szczególnie że sama jestem
      skrzywiona wychowawczo przez rodziców, jak się okazuje!
      gosia
      • grrrrw Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 11.08.03, 12:00
        Tak, masz racje, ksiazka jest dobra i ciekawa, mialam tylko dwa zastrzezenia i
        czekam na ciag dalszy dyskusji.
        Duzo jest ksiazek o wychowaniu dzieci, czytam (raczej juz przerzucam - nie mam
        juz malutkich dzieci).
        A ksiazka jest o tyle dobra,ze jest osadzona w polskich realiach piaana przez
        Polaków.Denerwuja mnie ksiazki tlumaczone z amerykanskiego (przynajmniej
        denerwowaly w latach osiemdziesiatych !)jesli je czytam to tylko tak jak
        np. "Nianie w Nowym Jorku" - zeby wiedziec jak tam jest, ale dla siebie
        potrzebuje rady Polaka.
        • mama_wiktora Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 11.08.03, 14:14
          aha, z tym dłubaniem w nosie: myślę, że zwrócenie uwagi na dłubanie w nosie
          nie spowoduje raczej szram na psychice dziecka, niechęci do własnego nosa itp,
          zaś masturbacja jest delikatną sferą intymną i może rzeczywiście niedelikatność
          w tej sferze doprowadzić do późniejszych problemów seksualnych. Dzieci przecież
          nie są "zboczone" itp. one po prostu na swój sposób interesują się płcią, lub
          tak jak opisano w książce próbują wyładować napięcie w sposób który odkryły.
          Wmówienie im że jest to zboczenie, na pewno nie posłuży im w przyszłości.
          Wiem z doświadczenia, że pewne niby drobiazgi z dzieciństwa zostają człowiekowi
          w głowie na dłużej i niestety nie da się ich usunąć później nabytym zdrowym
          rozsądkiem...

          Gosia
      • hedom1 Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 12.08.03, 00:37
        Witam,
        Napisałaś, że jesteś skrzywiona wychowawczo, jak się okazuje i ja mogłabym
        powiedzieć to samo bo w wielu sytuacjach rodzice postępowali ze mną inaczej niż
        to sugerują autorzy, (często wręcz tak jak nie powinni) a mimo to jestem
        szczęśliwym człowiekiem, któremu zdrowy rozsądek i pewna samoświadomośc
        pozwalają spojrzeć na to wszystko z boku i zdystansować sie do
        sytuacji 'traumatycznych'. Nie do końca zgadzam sie też ze stwierdzeniem
        autorów i metaforą'pakowania walizki'. Człowiek jest istotą myślącą i sam
        potrafi część rzeczy z tej walizki wyrzucić, część zachować a część puścić w
        niepamięć. Dodatkowo rozwijamy sie i uczymy całe życie, każdy z nas jest inny,
        ma inny charakter i inaczej reaguje w określonych sytuacjach.
        Pozdrawiam,
        • mama_wiktora Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 12.08.03, 08:01
          Zgadzam się, że rowijamy się i uczymy przez całe życie, że często możemy
          świadomie i wybiórczo rozprawić się ze "zmorami" dzieciństwa. Ale dzieciństwo
          też nas kształtuje, i pewnie najbardziej ze wszystkich okresów naszego życia.
          Wtedy uczymy się i przyswajamy najwięcej informacji o całym świecie, i wierzę
          że można wtedy człowieka dobrze zaprogramować albo go skrzywić.

          Moje skrzywienie wychowawcze polega na tym, że czytając tę książkę
          przypominałam sobie konkretne przykłady jak postępowali ze mną rodzice i jak
          bardzo oni byli przekonani że robią to dla mojego dobra, a jak bardzo ja byłam
          nieszczęśliwa. A dało się inaczej. Oczywiście "wyrosłam na ludzi", ale to nie
          znaczy że czuję że oni byli do końca fair, ani że nie pamiętam tamtej
          frustracji i że to mnie jakoś nie skrzywiło.

          pozdrawiam
          Gosia
          • aluc Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 12.08.03, 11:33
            no właśnie...

            czasem myślę, że mam się dobrze psychicznie nie dzięki wychowaniu, jakie
            dostałam, ale trochę mimo tego wink moi rodzice, a zwłaszcza ojciec, popełnili
            wobec mnie sporo błędów wychowawczych i ja miałam świadomość, że coś jest nie
            tak, ale dopiero ta książka pozwoliła mi to zrozumieć

            a i tak pewne rzeczy wychodzą nieproszone w najmniej spodziewanych momentach

            ja tam w teorę walizki wierzę
          • monic3 Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 29.08.03, 14:54
            Co do odczuć o swoim własnym wychowaniu zgodziłabym się z mama Wiktora. Też
            widze błędy moich rodziców, które do dziś przeszkadzaja mi w moim życiu.
            Uważam, że to dobra książka, choć jest w niej pare "zaleceń", o których z
            reszta pisałyście, do których na początku podeszłam z pewną rezerwą. Myślę, że
            każda z nas zna swoje dziecko i po przeczytaniu tego czy innego "poradnika"
            będzie umiała wypośrodkować, wybrać, dopasować to co najważniejsze do
            wychowania akurat tego danego bobasa. Nie ma instrukcji wychowywania dzieci i
            taka nie powstanie nigdy.
            życzę nam wszytskim powodzenia
            Pa- mama łukaszka (rok i 8m-cy)
        • dagu75 Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 12.08.03, 18:33
          hedom1 napisała:

          > Witam,
          > Napisałaś, że jesteś skrzywiona wychowawczo, jak się okazuje i ja mogłabym
          > powiedzieć to samo bo w wielu sytuacjach rodzice postępowali ze mną inaczej
          niż
          >
          > to sugerują autorzy, (często wręcz tak jak nie powinni) a mimo to jestem
          > szczęśliwym człowiekiem, któremu zdrowy rozsądek i pewna samoświadomośc
          > pozwalają spojrzeć na to wszystko z boku i zdystansować sie do
          > sytuacji 'traumatycznych'. Nie do końca zgadzam sie też ze stwierdzeniem
          > autorów i metaforą'pakowania walizki'. Człowiek jest istotą myślącą i sam
          > potrafi część rzeczy z tej walizki wyrzucić, część zachować a część puścić w
          > niepamięć. Dodatkowo rozwijamy sie i uczymy całe życie, każdy z nas jest
          inny,
          > ma inny charakter i inaczej reaguje w określonych sytuacjach.
          > Pozdrawiam,
          >
          gdyby tak bylo, że człowiek potrafi część rzeczy wyrzucić, niepotrzebna byłaby
          instytucja psychologa.Wydaje mi się, że pewnych rzeczy sobie po prostu nie
          uświadamiamy, nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele naszych poczynań
          determinowanych jest dzieciństwem.gdzieś kiedyś usłyszałam fantastyczną rzecz,
          że dzieci nie są naszą własnością. Są nam powierzone na kilkanaście lat i
          trzeba je wychować i pozwolić odejść.Staram sie to realizować nie urabiając
          małej w jakimś konkretnym kierunku. Chcę żeby znała swoją wartość, umiała
          walczyć o swoje ( asertywnie), szanowała siebie i innych.Jak to powiedział pan
          E., aby wychować dzieci na wolne istoty trzeba mieć wolność w sobie, dlatego
          pracuję nad sobą też.
          a co do religii w przedszkolu, to jestem stanowczo na nie.
          Ochrzciłam małą, ale nie dlatego, że jestem wierząca, tylko ze wzgledów
          społecznych. I nie wstydzę sie tego przyznać.ale nie chciałabym żeby moje
          dziecko było uczone religii już w przedszkolu, kiedy wyobraźnia dzieci jest
          niezwykle plastyczna a wielu ludzi nieodpowiednich do pracy z maluchami.
          Daga
          • gusiak_mama_kacperka Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 12.08.03, 23:39
            Czytam i czytam... i postanowiłam dopisać swje trzy grosze.

            Co do masturbacji dziecięcej - co innego powiedzieć dziecku wkładającemu łapki
            w majtki, żeby nie robiło tak przy ludziach, a co innego zabronić wkładać
            rączki pod kołdrę wieczorem w domu. Poza tym wielu rzeczy dzieciom nie trzeba
            mówic - nauczą się tego same obserwując innych - mój synek zakrywa usta reką,
            kiedy ziewa - a nikt mu nie mówił, że tak należy robić - po prostu wszycy
            dookoła tak robią.
            I to własnie jest chyba dowód na teorie walizki - wiele rzeczy robimy, choc
            nie wiemy dlaczego. zachowujemy się tak, a nie inaczej, bo nasi rodzice w
            penych sytuacjach się tak zachowywali. I nic sie nie da z tym zrobić, procz
            uświadomienia sobie przyczyn. Moja matka zawsze przed wyjazdem robiła nam
            awantury. I teraz ja, przed każdym wyjazdem w czasie pakowania dostaje szału.
            Wiem, że po prostu niecierpię tego i staram się nie wyżywac na bliskich.
            Uprzedzam ich, że nie lubię pakowania, że moja złość nie ma nic wspólnego z
            nimi. Potrafię to zrobić, ale choć znam przyczynę nie potrafię nie wpaść w
            szał podczas pakowania. choćbym nie wiem jak się starała. To siedzi głębiej
            niż się wydaje. Więc teorie walizki uznaję za jak najbardziej trafną. Dlatego
            szanuję moje dziecko od urodzenia. Kacper jest takim samym członkiem rodziny
            jak mąż i ja. To znaczy, że ma podobne prawa, ale i wymagamy od niego (na
            razie uczymy go wink) zrozumienia potrzeb innych domowników.

            Co do książki - nie zgadzam się tylko ze smyczą, może dlatego, że moje
            dziecko, choć żywe i ruchliwe, jest bardzo zdyscyplinowane i zatrzymuje się
            przed niebezpiecznymi przeszkodami. Niektórym z Was metoda się sprawdziła - ja
            mam obiekcje. Co do reszty - mądrze napisane i tak naprawdę genialne.
            Zainteresowała mnie kwestia porządku - jestem córką pedantki, która za wszelką
            cenę starała się mnei nauczyc porządku. NIE UDAŁO SIĘ. Jestem bałaganiara i
            wolę bawić się z dzieckiem lub pisac na forum niż sprzątać. Chciałabym, aby
            Kapej lubił porządek i chyba zastosuje metody panów S i E.

            Podobało mi sie też podejście do zabawek - skoro cos komuś dajesz i mówisz, ze
            jest jego - niech on sam decyduje o tej rzezcy. Nawet jesli ma tylko 3 latka.

            Generalnie zgadzam sie z twierdzeniem, ze można dołączac ta książkę do
            pakietów dla ciężarnych wink
            • magdawro Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 15.08.03, 13:20
              Jeszcze nie mam książki,ale czytając Was nabieram coraz większą ochotę na jej
              przeczytanie...autorów znam z innych pozycji i mniej więcej znam ich
              stanowiska...
              gusiak_mama_kacperka napisała:
              > Czytam i czytam... i postanowiłam dopisać swje trzy grosze.
              > (...) wiele rzeczy robimy, choc
              > nie wiemy dlaczego. zachowujemy się tak, a nie inaczej, bo nasi rodzice w
              > penych sytuacjach się tak zachowywali. I nic sie nie da z tym zrobić, procz
              > uświadomienia sobie przyczyn. Moja matka zawsze przed wyjazdem robiła nam
              > awantury. I teraz ja, przed każdym wyjazdem w czasie pakowania dostaje szału.
              > Wiem, że po prostu niecierpię tego i staram się nie wyżywac na bliskich.
              > Uprzedzam ich, że nie lubię pakowania, że moja złość nie ma nic wspólnego z
              > nimi. Potrafię to zrobić, ale choć znam przyczynę nie potrafię nie wpaść w
              > szał podczas pakowania. choćbym nie wiem jak się starała. To siedzi głębiej
              > niż się wydaje. Więc teorie walizki uznaję za jak najbardziej trafną. Dlatego
              > szanuję moje dziecko od urodzenia. Kacper jest takim samym członkiem rodziny
              > jak mąż i ja. To znaczy, że ma podobne prawa, ale i wymagamy od niego (na
              > razie uczymy go wink) zrozumienia potrzeb innych domowników.
              >
              > Co do książki - nie zgadzam się tylko ze smyczą (...)
              > Zainteresowała mnie kwestia porządku - jestem córką pedantki, która za
              wszelką
              > cenę starała się mnei nauczyc porządku. NIE UDAŁO SIĘ. Jestem bałaganiara i
              > wolę bawić się z dzieckiem lub pisac na forum niż sprzątać. Chciałabym, aby
              > Kapej lubił porządek i chyba zastosuje metody panów S i E.
              >
              > Podobało mi sie też podejście do zabawek - skoro cos komuś dajesz i mówisz,
              ze
              > jest jego - niech on sam decyduje o tej rzezcy. Nawet jesli ma tylko 3 latka.
              >
              > Generalnie zgadzam sie z twierdzeniem, ze można dołączac ta książkę do
              > pakietów dla ciężarnych wink

              Do mnie teoria walizki trafia i to bardzo. Są kwestie,wyniesione z domu ,kóre
              sobie uświadamiamy jak np te związane z codziennymi sparawami jak opisane wyżej
              sprzątanie, pakowanie itp. Mi np. do dziś pozostałą niechęć i niepokój w
              sytuacji porządków inicjowanych przez innych,bo u nas zazwyczaj była ogromna
              afera z tym związana. Do dziś nerwowo reaguję na męża srogą minę przy
              porządkowaniu,bo mi się ciągle zdaje,że on mi coś tym chce zademonstrować jak
              mama niegdyśsad Biedny chłop - nie dość,że sprząta,to jeszcze ja z
              pretensjami...
              Są i inne kwestie,może i świadome,ale trudne do dokonania zmiany, jak np. złość
              i agresja...a i też te nieuwiadamiane, które zdarza się wyciagnąć na światło
              dzienne u psychologa,czy w innych niecodziennych sytuacjach...
              A i czasem deklarujemy jacy chcielibyśmy być dla najbliższych i wydaje nam
              się,ze ten ideał wcielamy w życie a oni zapytani powiedzieliby co innego...
              Przykład: byli wychowankowie domów dziecka, którzy żyli marzeniem o stworzeniu
              własnej, dobrej rodziny i choćby się bardzo starali,najczęściej kiepsko im to
              idzie (potwierdzone badaniami naukowymi).

              TAkie sobie refleksje...mam nadzieję przeczytać,to i podzielę się
              wrażeniamiami...
              • magdawro Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 15.08.03, 13:24
                "nie wiemy dlaczego. zachowujemy się tak, a nie inaczej, bo nasi rodzice w
                > penych sytuacjach się tak zachowywali. I nic sie nie da z tym zrobić, procz
                > uświadomienia sobie przyczyn"
                A o tym myślę inaczej nieco - skoro sobie uświadomiłaś i starasz się opanować,
                to już coś z tym robiłaśsmile Tzn, nie zredukowałaś do zera ale ograniczyłaś na
                tyle naile jest możliwe...
                Magda.mama Fila 4latka i Igi 7latki
              • praktycznyprzewodnik Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 17.08.03, 01:22
                A mnie sie smycz przydała na lotnisku.
    • berek_76 Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 13.08.03, 10:34
      Dla mnie ważne jest podstawowe przesłanie tej książki, cała reszta to tylko
      przykłady. A podstawowe przesłanie odczytuję tak:

      Myśl o tym, co robisz wobec swego dziecka, bo może to mieć większe
      konsekwencje, niż Ci się wydaje. Nawet drobiazgi potrafią przynieść
      nieoczekiwane owoce.

      I to nie jest tak, że uważam, że panowie S i E mówią nieomylnymi słowy tongue_out. Nie
      ze wszystkim się zgadzam. Ale z tym ogólnym przesłaniem - jak najbardziej. Na
      mnie największe wrażenie zrobiła metafora z hodowaniem roślinek. Głównie
      daltego, że tak ja, jak i mój brat przez wiele lat byliśmy poddawani takim
      zabiegom, a ni cholery nie chcieliśmy wyrosnąć na to, co usiłowała z nas zrobić
      mama.

      I mimo tego, że jestem człowiekiem myślącym, że się staram, kosztowało mnie
      ładnych parę lat potężnych wysiłków, zanim w końcu udało mi się rozplątać część
      idiotycznych węzełków, które zawiązało we mnie wychowanie mojej mamy. A to
      tylko częśc - co z resztą? I czy nie błoby lepiej, gdybym nie musiała ich
      rozplątywać?

      Tego chciałabym oszcędzić mojemu dziecku. Nie chciałbym usiłować go urobić
      według jakiegoś wymyślonego modelu, do którego nie pasuje. Nie chciałabym
      zapomnieć, że - chociaż na razie tylko roczne - jest również człowiekiem. Nie
      chciałabym obarczyć go bagażem ponad jego siły. I dlatego DM uważam za dobrą
      książkę, bo skłania do myślenia o takich sprawach. A co sobie kto wymyśli - to
      już inna sprawa.


      Berek
    • hedom1 Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 14.08.03, 15:08
      Witam ponownie,
      Oczywiście zgadzam się z tym, że dziecko należy szanować i respektować jego
      indywidualizm ale straszenie rodziców ekstremalnymi konsekwencjami różnych
      poczynań to dla mnie przesada. Po co demonizować? Wszak jak sami autorzy piszą
      groźba nie jest najlepszą metodą wychowawczą. Mniemam, że również względem
      rodzicówsmile
      Pozdrawiam,
      • dagu75 Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 20.08.03, 19:02
        A może to nie straszenie, tylko mocne podkreślenie, bo nasi rodzice mieli chyba
        inne podejście do dzieci, zrewsztą wpojone przez ich rodziców i wydaje mi sie,
        że nie było kiedyś mowy o szacunku dla dziecki, zgodnie z hasłem Dzieci i ryby
        głosu nie mają.
        Oczywiście generalizuję, bo są wyjątki. Chodzi mi o to, ze teraz dopiero mówi
        sie wszem i wobec, jak ważne jest wychowanie dziecka, szanowanie go, zwracanie
        uwagi na własne zachowanie przy dziecku ( poza nim też).Ile jeszcze osób
        wychowuje maleństwa na zasadzie - słuchaj, bo ja wiem , co jest najlepsze dla
        ciebie i narzuca wszystko.Ten, kto jest świadomy odpowiedzialności, jaką jest
        wychowanie, nie będzie patrzył na to w kategoriach straszenia, bo juz wie.
        Daga
        • mader1 Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 20.08.03, 22:12
          trzeba sie starac, starac, starac, ale to nie jest proste. Niestety
          i o naszym sposobie wychowania dzieci tez kiedys beda pisali ksiazki.I jak
          nasze dzieci pojda do psychologa dowiedza sie.... Nie miejmy zludzen, nasze
          sposoby wychowania dzieci tez nie sa doskonale. Wydaje mi sie, ze czy to
          kiedys, kiedy "dzieci i ryby.. " czy teraz kiedy tak na nie uwazamy, sa
          grupy rodzicow podobnych do siebie - ci , co sie staraja zauwazyc i
          respektowac godnosc dziecka jako osoby ludzkiej i ci, co bardzo czesto nie
          tylko dziecko , ale i wszystkich dookola uwazaja za nic. Ale trzeba tez
          pamietac, ze rodzice to tez osoby ze swoimi ograniczeniami - nie sa
          doskonali. Jeden jest nadpobudliwy, inny flegmatyczny, pracowity,
          leniwy,wrazliwy... I my mamy w sobie ograniczenia zwiazane nie tylko z
          wychowaniem, ale tez ze swoim temperamentem, wiedza, doswiadczeniem.
          Zdenerwowanie w trakcie pakowania sie moze wynikac tez z tego, ze np. nie
          lubimy zmian... Trzeba nad soba pracowac... Ocenia nas dzieci.
    • edytka73 Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 25.08.03, 23:40
      Hej. DM przeczytałam omal jednym tchem od razu po zakupie - a kupiłam ze
      względu na nazwiska, zwłaszcza WE - i teraz co jakis czas wracam do wybranych
      rozdziałów. Tak sobie myśle, że skoro my tu wszytskie zastanawiamy się nad
      tym, czy to jest dobra książka czy nie, rozpatrujemy dawane tam rady i
      przykłady - to nie jest źle. Od razu przychodza mi na myśl rodzice, którzy
      NIGDY nie sięgna po taką literaturę, którzy mają swoje, śwetne teorie na
      temat wychowania - i ich dzieci przeciez radzą sobie w życiu. JAKOŚ sobie
      radzą. Tak jak my wszyscy, kórych rodzice DM nie czytali. Ale przecież ciągle
      chcemy, żeby naszym dzieciom było lepiej niz nam i stąd pewno po taka
      literaturę sięgamy. Dla mnie najwazniejsze były fragmenty o poświęcającej się
      Matce-Polce, bo widzę jak bardzo walcze z tym skryptem przekazanym mi przez
      moja rodzicielke. I nic z tego, ze wiem o tym, ze widzę siebie w innnym modelu
      kobiety, skoro to sa emocje, to jest pewne poczucie obowiązku koniecznego do
      spełnienia - żeby zaspokoić wszystkie potzreby domu; i wściekam sie potem na
      siebie, bo ciągle brakuje mi czasu i robie się zrzędliwa - jak moja matka. I
      nie dam mojej mamie tej książki do poczytania, bo by ja poczucie winy zżarło,
      bo nie bardzo ma juz teraz czas, by ten schemat w swoim życiu naprawić. To
      tyle. Ed. Książkę wysyłam wszytskim znaomym, którym dzieci w drodze.
      • anja_mama-kuby Re: A ja kupiłam smycz! 26.08.03, 11:37
        Do tej pory zastanawiałam się, jak z takim maluchem żywiutkim chodzić na zakupy
        ("jesteśmy z nim ostatni raz na zakupach!!!" mówi mój mąż po każdorazowej
        wizycie w supermarkecie), na krótkie spacery przy ruchliwej ulicy, jak nie chce
        siedzieć w wózku... Myślałam o smyczy, ale trochę było mi dziwnie. Do czasu
        lektury DM.
        Zobaczymy jak to będzie. Wczoraj założyłam Kubie w domu, żeby zobaczyć reakcje
        (i nauczyć go, że jak mówię stój, to będzie lekkie szarpnięcie, bo blokuję
        smycz) i ... nie chciał dać sobie zdjąć! Dla niego to nowość i zabawa. Ale
        reakcje mogą być jak mojej koleżanki z pracy (38 lat): a ty byś chciała chodzić
        na smyczy? A ja uważam, że to nie jest dla mojego synka poniżenie, tylko
        optymalne wyjście, bo wyrywa rączkę, jak gdzieś idziemy, bo on musi sam...

        W każdym razie: zobaczymy w praniu. Jak się nie prawdzi, to zostanie dla
        pieska... wink))
        Ania i straszliwie ruchliwy Kubuś (27-09-2001)
        • mama_wiktora Re: A ja kupiłam smycz! 26.08.03, 11:42
          A jaką konkretnie tę smycz kupiłaś?

          Gosia - mama bardzo ruchliwego Wiktorka
          • anja_mama-kuby Re: A ja kupiłam smycz! 27.08.03, 10:48
            Taką dla średniego pieska wink)) z "hamulcem" długą do 5 metrów.
          • anja_mama-kuby Re: A ja kupiłam smycz! 27.08.03, 10:49
            Aha, i jeszcze: nie przyczepiam jej do obroży (hi hi hi!), tylko do szelek,
            takich do wózka.
            • mama_wiktora Re: A ja kupiłam smycz! 28.08.03, 07:44
              Dzięki, cały czas rozważam tę możliwość, szczególnie po dość ruchliwych
              wakacjach...
              • anja_mama-kuby Re: A ja kupiłam smycz! 29.08.03, 11:18
                A ja mam już "ten pierwszy raz" za sobą...
                Byłam sama z Kubuniem przedwczoraj w supermarkecie. Normalny obrazek: "nie" do
                wózka, "nie" na rączki (zresztą nie dam rady), wszędzie sam, wszystko musi
                dotknąć, iść tam, gdzie ja akurat nie chcę...horror! Najlepiej to wygląda przy
                kasie!!!
                A tym razem: pełny luzik smile Zero wrzasków, ja cała zadowolona, Kuba też.
                Spokojnie płacę, Kuba "na smyczy" zaczepionej do wózka, ja mam wolne ręce, on
                sobie krąży na tyle, na ile mu pozwoliłam.
                Ale za to CAŁY supermarket się na mnie gapił! Komentarzy nie słyszałam. Ale
                wszyscy się uśmiechali! I nikt mnie nie zlinczował, ani nie zadzwonił po TPD!

                Zyczę Ci powodzenia
                Ania
                Ps. bycie pionierem jest cholernie stresujące!
        • asochac1 Re: A ja kupiłam smycz! 29.08.03, 15:06
          Ja kupiłam smycz razem z kompletem szelek do wózka i uzywam jej odkąd Konrad
          zaczął chodzić (teraz ma 1.5 roku). Odważyłam sie po lekturze "DM". Głównie na
          ulicy albo w supermarketach, ale teraz w lecie często chodziliśmy ze znajomymi
          i małym "pod parasolki" i wtedy też smycz się doskonale sprawdza. Dwa tygodnie
          temu paradowaliśmy z nim na smyczy po plaży i po deptakach w Jantarze.
          Oczywiście za każdym razem wzbudzamy szalone zainteresowanie ale na szczęście
          bez wrogości. Komentarze są raczej dowcipne.
          pozdrawiam i życzę szczęscia innym pionierom,

          Ania, mama bardzo żywego Konrada
          • hedom1 Re: Odnośnie smyczy 31.08.03, 14:04
            Witam ponownie
            Wracając do tematu smyczy, która chyba zawsze kojarzyć mi sie będzie
            negatywnie, dziwię się, że autorzy książki z jednej strony piszą o szacunku
            jakim należy darzyć dziecko i o respektowaniu i odpowiadaniu na jego
            indywidualne potrzeby a z drugiej zachęcają do kupienia smyczy. Przecież jest
            to jawne naruszenie wolności dziecka i ograniczanie naturalnej ciekawości
            świata, uniemożliwianie mu zobaczenia z bliska, dotkniecia, poznania rzeczy,
            które taką ciekawość wzbudzają. Dodatkowo autorzy piszą, uważam ze słusznie, że
            zamiast zabraniać należy dziecku pokazywać stosowne zachowania, dawać przykład
            i ten sposób uczyć jak trzeba sie zachowywać by nie ulec wypadkowi itp. Tak
            właśnie odbieram to, że kiey idę z dzieckiem wzdłuż ulicy lub gdy przez nią
            przechodzimy to trzymam je za rękę bo wtedy właśnie musimy sie zatrzymać. Cóż
            taka jest rola matki, że musi za dzieckiem biegać bo bieganie zdrowe dziecko ma
            w naturze. Rozumiem i wiem, że jest to męczące i często irytujące ale traktuje
            to jako mój "psi obowiazek" a dziecka w pozycji psa, który może pogryźć sie z
            innymi psami, obsikać sąsiadowi samochód i ogólnie przysporzyć mi kłopotów i
            wysiłku, nigdy nie postawię.
            Autorzy pokazują, że smycz jest popularna w Ameryce i w tym kontekście wcale
            nie dziwi mnie to, że jest tam tak dużo nadpobudliwych dzieci i nastolatków.
            A dziecka do supermarketu staram sie nigdy nie zabierać i to nie ze względu na
            moją wygodę ale na fakt, że łatwo tam złapać jakieś świństwo tj. wirusa.
            Pozdrawiam wszystkie mamy,
            • maak3 Re: Odnośnie smyczy 31.08.03, 19:19
              ale oni tam nie piszą o smyczy jako ograniczaniu dziecka, ale dawaniu mu
              więcej swobody i w ten sposób odpuszczenie sobie matczynych lęków!!!
              ja mam dość ambiwaletny stosunek do smyczy: generealnie ide mi odpowiada
              odciżenie rodzicielskich kręgosłupów, nieograniczanie eksploracji terenu przez
              dziecko i zdecydowanie smycz lepsza niż dziecko w wózku uwięzione przez
              obawiającą się matkę,że w tym okropnym, zagrazającym świecie maluchowi stanie
              się krzywda...
              ale z drugiej strony obserwując zachowanie rodzicieli prowadzących swe
              pociechy na smyczy nie zauwazyłam, by czynili to dla poszerzania autonomii
              dziecka wręcz przeciwnie traktowali maluchy jak zwierzaki, którym dowolnie
              można skracać smycz, ''przestawiać''na inne tory nie używając przy tym słów -
              totalna dehumanizacja!!!
              czyli to jak smycz jest używana zależy wyłącznie od intencji rodzicieli
              ja jednak wolę rączkę malucha w swojej ręce i chadzanie w chaszcze razem z nim!
              • hedom1 Re: Odnośnie smyczy 31.08.03, 19:36
                Witam,
                Wiem, że autorzy nie piszą o smyczy jako ograniczaniu ale ja to tak właśnie
                odbieram. Przecież rodzice nie będa latać za dzieckiem kiedy jest ono na smyczy
                bo gdyby mieli na to ochotę to nie kupowaliby jej.
                W zupełności zgadzam sie z Tobą jesli chodzi o sposób uzywania smyczy. Idea a
                rzeczywistość to zbyt często dwie różne kwestie.
                Pozdrawiam,
                • wieczna-gosia Re: Odnośnie smyczy 01.09.03, 11:12
                  Ja tez mam smycz, co wiecej uzywam jej do czwartego dziecka z kolei.
                  Moim zdaniem smycz byla alternatywa reki i tak ja rozumiem. Jesli dziecko
                  wyrwie mi reke i poleci- nie mam nad nim kontroli. Nie wiem czy wyrwalo sie bo
                  na trawniku lezy papierek czy bo chce uciec na ulice. Wiec rzucam wszystko i
                  lece lapie trzymam. Smycz oferuje mi mozliwosc prowadzenia dziecka przy
                  jednoczesnej jego swobodzie wink Tzn idziemy razem, ale jesli ono zechce sie po
                  ten papierek schylic to moze to zrobic.
                  Swoje dzieci prowadzalam w smyczy np na zakupach, czy wtedy gdy mialy
                  tendencje do uciekania na jezdnie. Kiedy uciekac przestaly- smycz przestala
                  byc w uzyciu.
                  Poza tym- spojrzmy na to tak. Wychodzimy z psem na smyczy- moze sobie od nas
                  odejsc, dajemy mu margines swobody. Wychodzimy z dzieckiem za reke- marginesu
                  swobody brak. Czyli mozna te sytuacje interpretowac tak ze dzecko ma gorzej od
                  psa wink
    • nanai Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 01.09.03, 09:45
      Nie czytalam "Dobrej milosci" ale jestem jej ciekawa.Czekam na dostawe z
      Polski smile Jestem ciekawa co panowie E. i S. maja do powiedzenia na temat
      dobrej milosci smile) A co do smyczy.Jestem przeciw.Raczej nie chcialabym
      uslyszec od moich rodzicow,ze bylam prowadzana na smyczy.I tak jak napisala
      maak mysle,ze nie jest ona (w praktyce) po to zeby dac wiecej wolnosci dziecku
      ale zeby ta wolnosc ograniczyc.Przeciez samo slowo "smycz" zaklada jakis rodzj
      uwiezienia,ograniczenia,zastopowania. sad Szczerze to nie wiem,kto wymyslil
      zeby psia smycz zakladac dziecku ale to dla mnie jakies nieporozumienie.

      pozdrawiam

      nanai
      • aluc Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 02.09.03, 11:35
        nanai, ale to nie jest psia smycz, tylko takie szelki z dłuższym trzymadłem
        coś jak w wózku albo foteliku, tylko do chodzenia
        my to nazywamy uprzężą wink inna sprawa, że Gruby nie daje się w to zapakować i
        jednak ręka nam zostaje, chociaż uprząż byłaby znacznie wygodniejsza

        może kontrowersje również tej nieszczęsnej nazwy dotyczą
        • aluc Re: 'Dobra miłość' - moje refleksje 02.09.03, 11:39
          i jeszcze jednow kwestii smyczy - smycz jest zalecana tylko w sytuacjach, kiedy
          dziecku swobodę i tak trzeba jakoś ograniczyć, nie ma mowy o "wyprowadzaniu na
          spacer na smyczy", to taka smycz do specjalnych poruczeń smile
          • nanai dalej o smyczy.. 03.09.03, 10:23
            anja_mama-kuby na pytanie jaka smycz kupila odpowiedziala: "Taką dla średniego
            pieska wink)) z "hamulcem" długą do 5 metrów."

            aluc moja wypowiedz miala sie odnosnie takiej wlasnie smyczy.o smyczach do
            specjalnych poruczen nic nie wiem i w tym watku o takowych nie
            czytalam.mysle,ze wypowiadajace sie tutaj mamy mowily o smyczach dla
            pieskow.ale moge sie mylic,wiec moze jakas mama to sprostuje?

            nanai
            • aluc Re: dalej o smyczy.. 03.09.03, 10:28
              to qrcze ja już nic z tego nie rozumiem....
              myśmy kupili po prostu uprząż z długimi lejcami, specjalną dla dziecka
              i w życiu nie mieliśmy zamiaru używać jej na przykład w parku, coby sobie
              dziecko na uprzęży pohasało, tylko w sytuacjach przymusowych typu zakupy,
              lotnisko i tak dalej...

              wszystko jak widać jest kwestią interpretacji smile
              • wieczna-gosia Re: dalej o smyczy.. 03.09.03, 11:13
                hehe wink
                ja tez nanai zrozumialam ze chodzi o smycz na ogol standardowo dolaczana do
                szelek wink
                te z canpolu to o kant d.. potluc bo sa wyjatkowo krotkie, ale ja mam taka
                stara z mothercare (ma 28 lat, ja w niej chodzilam...) dziecko moze odejsc na
                okolo 2m.
                Mysle dokladnie o takim zastosowaniu jak pisze aluc- jestem w takim miejscu
                gdzie dziecko TRZEBA trzymac- ulica sklep itd. Wtedy taka smycz jest po prostu
                wygodniejsza do trzymania. Jak widac wszystko mozna pociagnac do granic wink)
                Ale zyby nie bylo nieporozumien przed blokiem, w lesie czy w parku spuszczam
                dzieci jak te ogary i latam za nimi wink
                • anja_mama-kuby Re: dalej o smyczy.. 08.09.03, 10:39
                  O rany....
                  Nie wiem, jak wygląda smycz z Mothercare, ale sądzę, że raczej nie odbiega
                  wyglądem od tej dla psów wink Poza tym na pewno zasadniczo różni się ceną...

                  Czy dla was, które krytykują ideę prowadzania dziecka na smyczy, liczy się
                  nazwa?! Bo na smyczy to ograniczam, a za rączkę to bardzo humanitarnie... Na
                  pewno żadna z mam nie wyprowadza dziecka na smyczy np. do parku!!! Bo to już
                  byłby szczyt wszystkiego. Zapaszam do Parku Południowego we Wrocławiu, gdzie
                  często jesteśmy, to zobaczycie, jak jest to moje biedne dziecko ograniczane wink

                  Kubuś nie ma jeszcze dwóch lat, a pokuszę się o stwierdzenie, że jest bardziej
                  sprawny ruchowo od niejednego 4-latka! A dlaczego? bo na placu zabaw może
                  robić, co chce (w sensie włażenia na wszystkie dostępne urządzenia). Asekuruję
                  go non stop, do tej pory nigdy z niczego nie spadł.

                  Kiedyś w (bodajże) Dziecku, był artykuł o typach charakterologicznych (?); moje
                  dzieciątko jest sangwinikiem. Może którejś z mam oburzających się na smycz
                  trafiło się dziecko o typie melancholicznym...? Może warto byłoby się nad tym
                  zastanowić, że dzieci są naprawdę różne, a nie - biorąc pod uwagę tylko własne
                  dziecko - natychmiast potępiać innych, bo robią coś innego. Inne - nie znaczy
                  złe!
                  Pozdrawiam seredcznie
                  Ania
                  --------------
                  The grass is always greener on the other side...
                  • kamila_trojaczki Re: dalej o smyczy.. 09.09.03, 21:07
                    Witam
                    Jestem mama 10 mc trojaczkow i wierzcie mi jestm niezla atrakcja dla gapiow,
                    ale powiem wam jak bede musiala to zakupie trzy smycze - szelki i bede
                    prowadzic dzieci- ku uciesze przechodniow zapewne. Uwazam, ze kazdy- rodzic ma
                    prawo wybrac co jest odpowiednie -dobre dla wlasnego dziecka bo zna je
                    najlepiej, zreszta kazda metoda ma swoje plusy i minusy, a radzic sobie jakos
                    trzeba. Chodz z drugiej strony wolalabym aby obeszlo sie bez szelek, czas
                    pokaze. Ksiazka dobra milosc sklonila mnie do wielu przemyslen miedzy inymi
                    zrodzila mi sie malutka teoria jak chce wychowac swoje dzieci. Z cala
                    odpowiedzialnoscia polecila bym ja wszytskim rodzicom, najlepiej w formie
                    szpitalnej wyprawki - ale jest za droga wiec nie ma na co liczyc. sad

                    Pozdrawaim Kamila i trzy spiace aniolki Aleksandra, Dominik i Julcia 2002,11,19
                    Wroclaw. Ps Przewaznie w niedizele chodzimy z mezem i maluszkami do Parku
                    Poludniowego wiec moze zobacze jak wygladaje te szelki w praktyce smile
                    • anja_mama-kuby Re: dalej o smyczy.. 10.09.03, 08:41
                      Pozdrawiam Cię i podziwiam! Sakramentalne pytanie: jak sobie dajesz radę z
                      trójką?!!! smile))))

                      A propos Parku Płd. i smyczy: raczej nie zobaczysz tam dziecka na smyczy! bo to
                      bez sensu. Ale w np. Carrefourze... owszem, mnie. ha ha ha!
                      A może byśmy się tam kiedyś spotkały? W Parku. My chodzimy albo karmić kaczki,
                      albo na plac zabaw. Spokojne spacerki w wózku to nie dla mojego diabełka!
                      Zresztą, wolę żeby się na placu zabaw wyszalał!
                      Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka