hedom1
31.07.03, 22:40
Witam,
Parę dni temu wróciliśmy z wakacji na które jak zwykle zabrałam "coś" do
czytania. Tym razem była to "Dobra miłość" Eichelbergera i Samsona.
Początkowo wydawało mi się, że to rzeczywiście bardzo dobra książka.
Zgodziłam się z wieloma stwierdzeniami autorów, zweryfikowałam swoje
przekonania, dostrzegłam błędy i 'postanowiłam poprawę'.
Jednak w miarę czytania mój zachwyt przerodził sie w powątpiewanie. Doszłam
do wniosku, że moje dotychczasowe starania wychowawcze doprowadziły już
niechybnie do tego, że moja starsza córcia będzie "ofiarą" bezwolną i nie
potrafiącą walczyć o swoje a dodatkowo z pewnością bęxdzie cierpiała na wiele
chorób - w tym gardła i dróg rodnych (mierzenie temperatury w pupie w okresie
niemowlęcym, uśnij wreszcie przez 3 dni, wczesne rozstanie sie z pamapersem).
Co chcę przez to powiedzieć? Uważam, że autorzy przesadzają i generalizują.
Jak można podciągnąć wszystkie dzieci pod jeden model nie uwzględniając ich
indywidualnych potrzeb i cech charakteru? Czy to, że moje dziecie potrafi
przez dłuższy okres bawić sie samo oznacza, że nie odpowiadam na jej
naturalne potrzeby, że powinnam ją nosić i że wpłynie to na jej zdrowie
psychiczne. Albo teksty o tym, że błędem jest uczyć dzieci , że nie wolno sie
szarpać i wyrywać zabawki bo w ten sposób zaznaczaja one swoje terytoriu i
sparawdzają swoją moc. Zgodnie z proroctwem autorów moja Helenka
będzie "bezwolną kobietą, która da mężczyźnie to co będzie chciał sobie
wziąć".
A najbardziej irytowało mnie ciągłe powoływanie się na społeczeństwo
amerykańskie i ich metody wychowawcze. Czy autorzy zapominają, że ponad 50%
nastolatków w USA stale bierze farmakologiczne środki uspokajające albo, że
marzeniem większości amerykańskich nastolatek jest powiększenie sobie biustu
(marzenie, które często wprowadzają w życie w wieku 18 lat).
Tak jak pisałam wiele porad spodobało mi sie i dostrzegłam swoje błędy ale
nie potrafię zgodzić sie z wieloma tezami postawionymi przez autorów.
A jakie są wasze odczucia? Może to ja powinnam (wzorem amerykańskiego
społeczeństwa) znaleźć sobie dobrego terapeutę?
Pozdrawiam,