Dodaj do ulubionych

kupiłam żywego karpia

18.12.07, 10:58
wczoraj. Przywiozłam go do domu i wpuściłam do wanny z wodą. Nie
ruszał się wcale, nawet nie oddychał, więc mu zrobiłam reanimację,
bo przecież świeży na Święta musi być, a nie zdechły od kilku dni.
No i teraz on sobie radośnie pluska w wannie a ja nie wiem co mam z
nim zrobić. Uratowałam mu życie po to, żeby go za parę dni zabić?
Obserwuj wątek
    • ziegula Re: kupiłam żywego karpia 18.12.07, 11:00
      hehe .. no tak to bywa w zyciu.. ja tez mialam kupic.. ale zrezygnowalismy..
      bedzie dorsz pstrag ale nie karp.. tongue_out
      • mala_wronka Re: kupiłam żywego karpia 18.12.07, 11:11
        nigdy nie miałam karpia w wannie. musze nadrobic zalegloscismile fajnie
        musiala ta reanimacja wygladac
    • cielecinka nigdy nie jadlam karpia 18.12.07, 11:26
      zywy karp byl jabylismy mail, matka go zawsze wpuszczala do wanny, plywal tam
      dni kilka i w miedzyczasie my (czyli dzieciaki) nadawlalismy mu imie Filus i jak
      miala dojsc do morderstwa to dzialy sie dantejskie sceny. Placz,spazmy, rwanie
      wlosow efekt koncowy byl ten sam - karp do wiaderka i nocny przemarsz nad rzeke
      tudziez do stawu i uwolnienie Filusia. Po paru takich wigiliach mama sobie
      odpuscila i przerzucila sie na ryby mrozne, albo zdechniete juz od kilku dni.
      Karp nigdy do nas nie powrocil.
      • marysiowamama cielecinka KOCHAM CIĘ :))) 18.12.07, 14:30
        No normalnie historia Filusia mnie rozwaliła. U mnie mama tylko raz
        kupiła i było podobnie, tyle ze Kubusia zabrała babcia...

      • tiuia Re: nigdy nie jadlam karpia 18.12.07, 22:01
        Mocna historiabig_grinbig_grin
        Ja też nigdy nie jadłam karpia (chociaż u nas jednak dochodziło do morderstwa...)
    • pollys o matko:) 18.12.07, 11:27
      w życiu nie kupiłabym żywego karpia (kto by go potem zabił? mąż wegetarianin? tongue_out)
      jak mu uratowałaś życie to go nie zabijaj. wypuść- zrobisz dobry uczyneksmile
      • gimel4 Re: o matko:) 18.12.07, 11:42
        też tak myślę, o matko! W życiu nie kupiłam i nie kupię żywego.
        Cielęcinka, wzruszyła mnie historia Filusia i jego pobratymców, bo u
        mnie ojciec był bezwzględny i dokonywał mordu bez względu na
        dantejskie scenysad
        • mamka_klamka Re: o matko:) 18.12.07, 14:09
          U nas zawsze mord odbywał się kiedy dzieci nie było w domu. A ja
          osobiście już co najmniej dwa razy dokonałam tego haniebnego czynu.
          Ale jakoś w tym roku nie mogę, no.
    • porzeczka_mocna Re: kupiłam żywego karpia 18.12.07, 15:47
      Takie życie. Jak się lubi karpia, to trzeba być gotowym na wielkie
      poświęcenia... (Ja bym sie nie wachała i w odpowiedniej chwili dała
      mu w łeb. Ale ja ze wsi pochodzę, a tam zwierzęta choduje się
      głównie po to, by je zjeść.)
      • mamka_klamka Re: kupiłam żywego karpia 19.12.07, 10:40
        Ja nie mam problemu z wypatroszeniem płotki czy okonia, ale karp
        taki wielki jest i mam wrażenie, że ucinanie mu głowy trwa
        godzinami. Chyba go siekierką trzepnę, żeby szybko było. Bo jak go
        wpuszczę do Wisły to i tak nie przeżyje.
    • eyes69 Ja bym martwego kupila odrazu ;) 18.12.07, 18:01
      Bo po pierwsze - nie zabilabym, bo sie brzydze i troche jakby boje -
      nie jestem zdolna do zabijania ryb. ;P
      Po drugie - w wannie w zyciu bym go nie trzymala, bo fuj jak dla
      mnie. wink
    • dzika41 Re: kupiłam żywego karpia 18.12.07, 18:20
      ja już tutaj się wypowiedziałam nt karpia
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49966&w=73461149&a=73469482
    • ninotshka Filus rulezzz :D hehe 19.12.07, 11:04
      o rany - u mnie karp w dzieciectwie plywal w wannie
      chciales skorzystac? - czeba bylo karpia do wiaderka. umyc sie i czem predzej
      napuscic pol wanny wody znow dla karpia tongue_out
      nie wiem czy sobie zdawalam sprawe ze oto pozniej jemy moje zwierzatko tongue_out a w
      sumie moze i nie jadlam - nienawidze ryb w sumie, zawsze znajde osc i bede sie
      dlawic blee

      a potem szybko problem sie rozwiazal bo sasiad mojej babci se staw zrobil i
      mielismy i swiezego i od razu ubitego tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka