dzieciowym rzecz jasna.
Jak wiecie, zawsze z wielka checia wklejalam Wam jakies moje przepisy, i
chetnie korzystalam z Waszych. Ostatanio nic nie wklejam, poniewaz moj Igi
zatrzymal sie na menu na poziomie 7ms.Niestety.Tzn ma 4 zeby i na tym sie
konczy, nie gryzie NIC, oprocz:
-biszkoptow, wafelkow, ciastek, ogolnie slodycze zle, ryz, makaron gwiazdeczki
tez zje, poszatkowane jak dla chomika warzywa w zupie tyz
ale jak mamusia da kawalek serka, banana, albo merchewke w kostke to feee a
kysz, albo nia rzuci, albo w najgorszym wypadku ja tym dostane

Moj maly juz
kiwa glowa, jak zblizam sie z czym objetosciowo innym niz papka...
Od 5ms mu gotwowalam sama. Same pamietacie pierwsze zupki..i od poczatku
bardzo chetnie jadl te papki szpinakowe, burakowe i inne.
Teraz jednak sra na papki, je zupy typu:pomidorowa, barszcz, kalafiorowa,
warzywna i ogolnie standarty.Staram sie robic jaknajbadziej wartosciowe.
Na kolacje czesto robie mu jakis makaron, z sosem, ale kreci nosem, albo z
lachy zja.
co innego kiedy jst SLOIK!! swieto lasu! zje nawet ten 200gr i chce
jeszcze...bo te sloiki moze i sa mdle w smaku ale niesamowicie pachna jak dla
mnie, i mysle,ze to go tak kreci;P
No i ja wzielam raz taki jego ulubiony sloik, jakies danie mexykanskie czy
cos, kupilam te produkty co byly napisane i 2h pitolilam i co? zmienilam to i
nawte nie stalo kolo tego, ale niezniechecilam sie

wzielam ten stary sloik i
nalozylam ta moja podrobe, i ide do malego...haha i kreci glowa,ze nie

wiec
se dalam luz, mialam w zanadrzu pomidorowa wiec byl w miare happy
No i w kibel.Pieprze gotowac dorosle zarcie, bo i tak moj maly go nie
pogryzie, a jak takie dorosle zarcie sie zmieli, to wygalda to jak nie powiem
co i smakje srednio na jeza.
Bylam u lekarza tutaj i mowie,ze dzieci w wieku 1 roku gryza, ale on juz
powinien miec 8 zebow w sumie, mam mega dola, jestem wkurwiona, sama na siebie
juz, ze moj maly na sniadanie wcina jogurt i chleb suchy, nawet z maslem nie
chce, a co dopiero mowic o kanapce z szynka, lub serem gdy czytam na moim
rowiesniczym...
Boje sie jednego...ze moje dziecko jak juz mu raczy to uzebienie wyrosnac w
wieku np 2 lat nie bedzie jesc kanapek, w ogole normanych rzeczy, tylko zawsze
bedzie musial miec zmielone i to nie w tym probem, bo on ma swoje dania i
koniec, ja mu wciaz cos proponuje i tylko trace czas na gotowanie, on sie
naprawde zatrzymal...mam jakis tam wachlarz potraw dla Igiego, ale dopoki mu
zeby nie wyrosna i nie bedzie garnal sie do gryzienia, bo ja juz nie wiem....
wygadalam sie.
teraz co ja mam zrobic aby go zachecic? a moze dac se luz i faktycznie
poczekac na zeby?Moja mama mowi,ze czym to dziecko ma gryzc i ma w sumie
racje, tylko jak to mozliwe, ze pogryzie bulke, wafelka nawet galarerke w
czekoladzie a sera, kurczaka nie??
Boje sie,ze jak pojde do dr w Pol, to pomysla,ze jestem wyrodna matka i nie
daje dziecku/nie proponuje...zapisalam igorka do zlobka, czekam w kolecje...Ja
nie wiem co on tam bedzie jadl...skoro mamusia tylko zupki robi i tylko on je
toleruje...nie wiem..