Dodaj do ulubionych

kieszonkowe

26.06.08, 06:10
Moje pytanie jest torche na wyrost, tzn. moja corka ma dopiero 2
lata wiec mam jeszcze przez jakis czas spokoj wink Ostatnio jednak
zastanawialam sie nad kwestia kieszonkowego dla dzieci. Czy dajecie?
Od jakiego wieku? Jak czesto, raz na tydzien, raz na miesiac? W
jakiej wysokosci? Czy kontrolujecie w jakis sposob na co dzieci te
pieniadze wydaja? Dzieki za podzielenie sie doswiadczeniami smile
Obserwuj wątek
    • mw144 Re: kieszonkowe 26.06.08, 09:25
      Jak skończyła 4 latka zaczęła dostawać 50 zł miesięcznie. Wydawała
      najczęściej na gazetki dziecięce i zabawki. Pierwsze 2-3 m-ce
      wydawałysmy kieszonkowe wspólnie, szybko nauczyła się gospodarować
      pieniędzmi i po kilku "kontrolowanych" zakupach zaczęła kalkulować,
      czy lepiej kupić kilka tańszych zabawek, czy jedna droższą, czy może
      zostawić sobie część na potem, bo jak wyda wszystko od razu, to nie
      będzie miała potem na ulubioną gazetkę itp. Na razie nie wnikam na
      co wydaje, chyba że się pochwali. Jak będzie miała 12 lat dostanie
      własne konto i kartę, ale pod kontrolą też pewnie będzie ze 2-3 m-ce
      na wszelki wypadek.
    • kammik Re: kieszonkowe 26.06.08, 09:33
      Nie pamiętam kiedy zaczęłam dawać synowi regularne kieszonkowe, na pewno
      dostawal je jako sześciolatek. Wcześniej skarbonka była zasilana przy różnych
      okazjach.
      Daję raz w miesiącu, 130zł. Nie kontroluję, na co wydaje, bo to jego pieniądze i
      jego sprawa. Młody zazwyczaj część przepuszcza, a sporą część odkłada. Ciuła na
      nowe części do komputera, na jakiś sprzęt elektroniczny itd. Jeśli ma na oku
      jakis grubszy zakup, to z okazji urodzin, świąt itd. życzy sobie gotówkę,
      ewentualnie wypłacam mu zaliczkę z kieszonkowego lub wspaniałomyślnie
      dofinansowuję zakup.
      Ważne jest ustalenie, jakie zakupy są finansowane przez rodziców (my płacimy za
      książki, kino, jakieś wyjścia itd.). U młodszych dzieci lepiej jest chyba
      wypłacać co tydzień.
      Aha, moje dziecko w tym roku skończy 13 lat. I alleluja, wreszcie będzie można
      sprawę kieszonkowego załatwiac przelewem.
    • czekola Re: kieszonkowe 26.06.08, 10:32
      Za głowę się złapałam czytając poprzednie wypowiedzi!
      Ale nie skomentuję, tylko odpowiem autorce wątku.
      Moje dziecko ma 7 lat. Nadal uważam, że jest za małe na kieszonkowe. Próby
      takowego kończyły się wydawaniem wszystkiego na jeden raz i to na głupoty. A
      były to sumy malutkie!!! Rzędu 10 zł na tydzień.
      Myślę, że dopiero za rok, dwa będzie można ustalić kieszonkowe - na tydzień.
      I będą to małe sumy.
      Nie dlatego, że nas nie stać. Przyczyna jest taka, że nie uważam za wychowawcze
      dawać dziecku dużych sum na przyjemności.
      A na wszystko dostaje od nas - rodziców.
      • mw144 Re: kieszonkowe 26.06.08, 11:51
        "Próby
        takowego kończyły się wydawaniem wszystkiego na jeden raz i to na
        głupoty" - To Twoja ocena, czy dziecka? Może dziecku się podobało
        to, co kupiło i było z tego zadowolone, nawet jesli miałoby się tym
        cieszyć przez 5 minut. Czytając Twoją wypowiedź przypomniał mi się
        przypadek z mojego sąsiedztwa, kiedy to "mądra" mama za pieniądze,
        które syn otrzymał na komunię kupiła pralkę automatyczną, żeby syn
        nie wydał na głupoty. Syn ma teraz 35 lat i dalej wspomina ten fakt
        z przykrością.
        • tolka11 Re: kieszonkowe 26.06.08, 11:52
          Od 6 roku życia 20 zeta miesięcznie.
      • kammik Re: kieszonkowe 26.06.08, 12:02
        Trudno 10 zł tygodniowo wydać na coś innego, niż "głupoty", zwłaszcza jak się ma
        7 lat i perspektywa ciułania na coś tam jest zbyt odległą. I jakos się dziecko
        musi nauczyć gospodarować pieniędzmi, a inaczej niż przez praktykę się tego nie
        da zrobić.

        > Nie dlatego, że nas nie stać. Przyczyna jest taka, że nie uważam za wychowawcze
        > dawać dziecku dużych sum na przyjemności.
        > A na wszystko dostaje od nas - rodziców.

        Przeczysz sama sobie. "Dostawanie wszystkiego" jest wychowawcze, a możliwość
        kupienia tego za wlasne pieniądze juz nie?
      • d.o.s.i.a Re: kieszonkowe 26.06.08, 15:14
        > Za głowę się złapałam czytając poprzednie wypowiedzi!
        > Ale nie skomentuję, tylko odpowiem autorce wątku.
        > Moje dziecko ma 7 lat. Nadal uważam, że jest za małe na
        kieszonkowe. Próby
        > takowego kończyły się wydawaniem wszystkiego na jeden raz i to na
        głupoty. A
        > były to sumy malutkie!!! Rzędu 10 zł na tydzień.
        > Myślę, że dopiero za rok, dwa będzie można ustalić kieszonkowe -
        na tydzień.
        > I będą to małe sumy.
        > Nie dlatego, że nas nie stać. Przyczyna jest taka, że nie uważam
        za wychowawcze
        > dawać dziecku dużych sum na przyjemności.
        > A na wszystko dostaje od nas - rodziców.



        Istota kieszonkowego jest to, ze ma pokrywac wydatki niezbedne z
        punktu widzenia DZIECKA, a nie rodzica. Jesli rodzic nie potrafi sie
        z tym pogodzic i chce dalej miec kontrole nad wydatkami dziecka to
        niech nie daje kieszonkowego w ogole. Ale niech sie liczy z tym, ze
        dziecko nigdy nie nauczy sie gospodarowania pieniedzmi. Bo niby jak?

        Zreszta nie rozumiem dlaczego od dzieci oczekuje sie tylko udanych,
        madrych i super uzasadnionych zakupow, ciulania, zbierania,
        odkladania do skarbonki, nieulegania zachciankom, analizowania, tak
        jakby dorosli swieci byli... Ech, ta megalomania...
        • czekola Re: kieszonkowe 26.06.08, 15:25
          d.o.s.i.u. - nie chciało Ci się przeczytać całego wątku i stąd ta, niezbyt
          udana, trochę pozbawiona sensu wypowiedź.
          Już pisałam poniżej, że to DZIECKO uznawało, że wydało pieniądze pochopnie i
          niepotrzebnie. I samo prosiło, aby następnym razem nie pozwolić na podobną,
          nieprzemyślaną decyzję.
          Pozdrawiam i następnym raczej przeczytaj całość wątku, co da Ci lepszy ogląd
          przedstawionych już wypowiedzi smile
          • d.o.s.i.a Re: kieszonkowe 26.06.08, 16:30
            Ale co z tego, ze rozpaczalo? Samo poprosilo zeby wiecej mu
            kieszonkowego nie dawac?
            Wydatki dziecka maja to do siebie, ze maja byc pochopne i
            niekoniecznie potrzebne. Sama wszakze piszesz, ze od zapewniania
            wlasciwych potrzeb sa rodzice.
            • czekola Re: kieszonkowe 26.06.08, 16:45
              d.o.s.i.u - taka sytuacja powtórzyła się kilka razy i rzeczywiście dziecko samo
              poprosiło, żeby następnym razem powstrzymać nieprzemyślane zapędy. A co do
              kieszonkowego - od ustalania takich rzeczy są rodzice, a nie dziecko -
              przynajmniej u mnie w rodzinie wink I to my - rodzice - doszliśmy do wniosku, że
              cotygodniowe kieszonkowe nie jest jeszcze dla naszej pociechy. A pociecha
              przytaknęła smile
              I jak już pisałam - dzieci są różne - tak jak i dorośli. Natomiast obserwuję, że
              ogólnie wiek - 9, 10 lat jest tym, gdy można o kieszonkowym myśleć.
      • babcia47 Re: kieszonkowe 26.06.08, 21:09
        Próby
        > takowego kończyły się wydawaniem wszystkiego na jeden raz i to na
        głupoty.
        ..wartosci pieniędzy i gospodarowania nimi tez trzeba dziecko
        nauczyc..jak ta mama, która początkowo uczestniczyła w zakupach 4-
        latki..a Ty sadziłaś, że dasz 10,- i dzieciak poleci zainwestować w
        fundusze?..Pozatym dziecko musi miec mozliwośc "manewru" wiedzieć na
        jaka kase może liczyć, czy regularnie i czy warto zaoszczędzić na
        wiekszy zakup..inaczej rozszasta wszystko na "przyjemnosci" czyli
        rzeczy do których dotychczas tesknił, nie miał okazji..i nie wie
        kiedy się taka znów powtórzy..
        • czekola Re: kieszonkowe 26.06.08, 21:34
          Babciu - powoli dziecku już się uczy. A zakupy robimy razem, więc także się uczy.
          Nie, nie myślałam, że dziecko zainwestuje w fundusze (mało opłacalne i raczej
          dla babci i dziadka wink)
          Za to nie myślałam, że dziecko samo poprosi, aby mu na pewne rzeczy nie pozwalać.
          Teraz jest zadowolone i dziecko i my - rodzice.
          Widzę też, że u innych rodziców dawanie kieszonkowego mało się sprawdza, dopóki
          dziecko nie osiągnie pewnego wieku - już pisałam jakiego. I nie służy wcale, ale
          to wcale nauce gospodarowania, tylko raczej nawykowego wydawania kasy, która
          łatwo przyszła i łatwo poszła - przecież za tydzień znowu rodzic da, to i czym
          się przejmować.
          I - jak już pisałam - zarówno dorośli, jak i dzieci różnią się choćby
          temperamentem - i to także trzeba brać pod uwagę.
          Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach, tak zwane "kieszonkowe" jest często
          pewną dumą dla... rodziców, którzy mogą się pochwalić, że od najmłodszych lat
          ich pociechy takowe mają. Dzieciom, które mają 4, 5, 6 czy 7 lat naprawdę
          wystarcza, gdy od czasu do czasu dostaną kilka zł. i zrobią z tym, co będą chciały.
          O GOSPODAROWANIU możemy mówić przy starszych pociechach.
          • babcia47 Re: kieszonkowe 26.06.08, 23:32
            moje dzieci dostawały miesiecznie mniej wiecej równowartość 40,-
            od "dziadków" od wieku 4 lata młodszy, 6 lat starszy..potrafili
            razem się złożyc na nową gierkę do commodorka lub na wymarzone przez
            obu zabawki, na "bzdety" też troche wydawali, ale to była ich kasa i
            nie ingerowałam..a kiedy wyladowałam na "bezrobotnym" (młodszy 6
            lat, starszy 8) samodzielnie (sprawdziłam!) ustalili ze beda mi tą
            kwotę oddawać "zeby było na chlebek", bo zauwazyli ze sie z mężem
            martwimy..jednak robienia zakupów, wartosci i sposobów wydawania
            pieniedzy uczyłam dzieci od 2-giego roku życia starszego..wbrew
            pozorom wieksza kwota sprawiała, że zal im było wydac na głupotki,
            bo składając się razem lub dokładając kieszonkowe z następnego
            miesiąca można było kupić cos naprawde fajnego..
            > Nie, nie myślałam, że dziecko zainwestuje w fundusze (mało
            opłacalne i raczej
            > dla babci i dziadka wink)
            ..zalezy które..ale za porady finansowe mi płacą, wiec udzielać nie
            będę..smile)nawiasem mówiąc w wieku 11 lat starszy, za moim
            posrednictwem załozył pierwsza lokatę(wtedy sie opłacało), bo nie
            chciał, by kasa leżała mu w domu odłogiem, a zbierał na konkretny
            cel.. potem obaj załozyli sobie rachunki funduszy, które przyniosły
            spore zyski i starczyły np. Młodemu na wypasiony komputer z
            dodatkami, a starszy wykorzystał na rejs dalekomorski..z tym, że
            ich "dochody" z czasem tez wzrosły, bo juz w wieku kilkunastu lat
            dorabiali sobie np. koszeniem trawników dla banku, zlecenie było na
            męża, ale oni wykonywali prace i brali kasę..dziś jako dorosli,
            potrafią lokować i dywersyfikować nadwyżki swoich dochodów..ale na
            to pracowałam prawie ćwierć wieku..
            • majka200 Re: kieszonkowe 28.06.08, 09:36
              nawiasem mówiąc w wieku 11 lat starszy, za moim
              > posrednictwem załozył pierwsza lokatę(wtedy sie opłacało), bo nie
              > chciał, by kasa leżała mu w domu odłogiem, a zbierał na konkretny
              > cel.. potem obaj załozyli sobie rachunki funduszy, które
              przyniosły
              > spore zyski
              Jejku, jak tak czytam niektóre wypowiedzi, to mam wrażenie że nie
              rozmawiamy o dzieciach, tylko o jakiś starych maleńkich, dla których
              wszystko kręci się wokół kasy i jak najszybciej i najlepiej ją
              pomnożyć. Ale straszne czasy nastały. Gdzie się podziały te
              beztroskie dzieciaki, które myślały o zabawie , o przygodach, teraz
              liczy się tylko wyścig szczurów, kto ma więcej kasy, kto w którym
              banku ma konto (12 latek, to chore). Tylko kasa, kasa i kasa. A
              gdzie jakieś wyższe cele? Ale cóż, wiele osób mi mówi, że nie bardzo
              nadaję na dzisiajszych falach, więc pewnie piszę głupoty.
              • babcia47 Re: kieszonkowe 29.06.08, 13:58
                błąd w założeniu..po pierwsze to nie obecne czasy a raczej dośc
                odległe, bo moje "dzieci" juz dorosłe..pozatym to nie wyscig
                szczurów i nie nastawienie na "kasę", a dzieci latami uczone
                wartosci pieniadza oraz, ze z nieba nie spadają, ktos sie musi
                natrudzić, by je zarobić..i przy sytuacju, ze w domu
                miały "wszystko" tj. słodycze, napoje, książki, prenumerate prasy,
                pomoce naukowe itd. swoje pieniądze wolały przeznaczyc w pewnym
                momencie na cos "extra" niż rozp..pszyć na głupoty..w sumie tego
                chyba rodzice powinni nauczyc??.. że jeżeli mają extra zachcianki to
                powinni na nie zaoszczędzic czy zarobic? W dorosłym zyciu tez nic
                przewaznie z nieba samo nie spada..Komputery w domu tez mieli, ale
                jeden do wspólnego użytku i sredniej klasy, niektórych "gierek" nie
                był w stanie "pociągnąć"..młodszy chciał wypasiony, wymarzony..to
                sobie nazbierał, a my i dziadkowie widząc jego determinacje troche
                dołożylismy..a co do konta w banku..dla mnie jest chore kiedy
                słyszę, ze dorośli w obecnych czasach nie mają, boją sie i nie
                umieja korzystać..jezeli jest taka mozliwość to dziecko powinno
                mieć, choćby po to by się nauczyło korzystac i zeby 2 x pomyslało
                zanim wyda duzą kasę na plastikowe badziewie, które rzuci po
                godzinie w kąt..a co do przygód..starszy właśnie na ich realizacje
                wydał swoje zaoszczędzone pieniadze kiedy miał 14 lat..rejs
                morski..i nie był na jahcie pasazerem tylko członkiem załogi. Kiedy
                miał lat 11 sam się do mnie zgłosił z "problemem", że ma troche
                kasy, boi sie ja roztrwonic a ma na widoku jakis cel..i co z tym
                zrobic, żeby była mało dostepna, dało sie dokładać np. po miesiacu i
                żeby nie traciła na wartości..jeżeli rozsadek w tym wieku jest
                objawem negatywnym..no to ja juz nie wiem po co są rodzice..moze
                lepiej niczego dzieci nie uczyc???
                • czekola Re: kieszonkowe 30.06.08, 20:46
                  Tak tak Babciu - z nieba nie spadają tylko rodzice dają wink
                  No jednak 11 latek przyszedł, żeby rodzice pomogli mu w zaoszczędzeniu
                  pieniędzy. Widać nauka od 4 lat trochę musiała potrwaćwink
                  Przepraszam za swoją zgryźliwość, ale dokładnie to samo napisałam o swoim... 7
                  letnim dziecku - że zbiera na rolki i mnie dało kasę do przechowania. Dziś rolki
                  zostały kupione - wielka radość.
                  Widocznie moje 7 letnie dziecko "nieuczone" wartości pieniędzy potrafiło to, co
                  Babci 11 letnie mocno douczane od kołyski.
                  Śmieszne to trochę.
              • czekola Re: kieszonkowe 30.06.08, 20:41
                Na szczęście są rodzice, którzy uczą, że nie tylko kasa się liczy.
                Nie ja jedna uważam, że dawanie dzieciom regularnych pieniędzy na bzdety to
                przesada smile
                Ale oczywiście tacy rodzice są jednak na wymarciu wink))
    • czekola Re: kieszonkowe 26.06.08, 13:03
      1.Dziecko samo rozpaczało, że wydało wszystkie pieniądze na coś, co po minucie
      okazało się być DLA DZIECKA głupotą. A więc nie była to moja ocena wink
      2. Wszystko - w sensie wszystko, co jest potrzebne. A nie wszystko, na co ma
      dziecko ochotę smile
      Perspektywa zbierania na coś jest u nas także rozwiązana - pierwsza rzecz, na
      którą dziecko zbiera - są to rolki. Dostaje od nas, co kilka dni pieniądze,
      które są na ten cel. Ale te pieniądze faktycznie JA chowam, na wyraźną prośbę
      pociechy.
      • czekola Re: kieszonkowe 26.06.08, 13:08
        Istotną dla mnie rzeczą jest także - Drogie Mamy - aby nauczyć dziecko, że
        "swoje" pieniądze nie zawsze należy wydawać TYLKO na własne przyjemności. I tu
        może zgorszę większość rodziców, ale gdy daję dziecku kilka złotych, czasem
        proszę aby kupiła gumę koleżance, która jest u nas, i nie myślała tylko o sobie.
        Straszne, prawda? wink))
        • kammik Re: kieszonkowe 26.06.08, 13:43
          Dlaczego straszne? Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jakaś część
          kieszonkowego szła na chipsy dla kolegów ze szkoly albo na razem żarte
          hamburgery z kumplem z grupy angielskiego. Natomiast nie wyobrażam sobie, że
          mogłabym prosić dziecko o to.
          No i dalej nie rozumiem, jak chcesz dziecko nauczyć gospodarowania pieniędzmy
          czy nawet dzielenia sie zakupami bez dawania kieszonkowego. Na banknotach z
          Monopolu chcesz ćwiczyć?
          I dobrze, ze dziecko po rozpuszczeniu kasy sobie popłakało. Nauka musi boleć smile
          • czekola Re: kieszonkowe 26.06.08, 13:53
            A dlaczego sobie tego nie wyobrażasz? Gdy dziecko miało lat 4 samo na takie
            rzeczy nie "wpadło", więc poprosiłam. Teraz już nie muszę.
            A jak będę uczyć gospodarowania pieniędzmi? Powoli już uczę - zbiera na rolki.
            Natomiast doskonale rozumiem, że mając lat 7 nie ma się dość "siły wewnętrznej",
            aby odmówić sobie kupna 50 naklejek, czy równie innej podobnej rzeczy wink
            Gdy będzie miało lat 10 - pewnie będzie inaczej.
            Chciałabym też zwrócić uwagę na mały, acz istotny fakt - dzieci, jak i dorośli
            różnią się osobowością, charakterem, itp.
            I tak jak są dorośli, którzy nie będą "ciułać" - nie będą, bo nie są w stanie.
            Tak i dzieciom - jednym łatwo jest zbierać i gospodarować rozsądnie, a inne maja
            z tym olbrzymi kłopot.
            • kammik Re: kieszonkowe 26.06.08, 13:58
              Nie wyobrażam sobie, bo myslalam, ze wciąż piszesz o siedmiolatce smile
              I oczywiscie masz rację, że są ciułacze i utracjusze. Trudno, wszystko ma swoje
              dobre strony.
              50 naklejek? Poczekaj, aż wyrośnie ci kolekcjonerka, która będzie na e-bayu
              polowała na unikaty po kilkadziesiąt zł za sztukę. Na szczęscie niektóre z tego
              wyrastają, ale przyznam, że wtedy moja zasada "nie wtrącam się, na co wydajesz
              kieszonkowe" mocno się chwiała smile
    • czekola Re: kieszonkowe 26.06.08, 22:09
      Tak na koniec napiszę jeszcze, że rozumiem, iż są rodzice, którzy uważają za
      stosowne już czterolatkowi ustanawiać kieszonkowe.
      Mnie się wydaje, że akurat z tą sprawą nie jest tak, jak z wieloma innymi
      umiejętnościami, które im wcześniej zaczniemy, tym lepiej dziecko będzie umiało.
      Tu bym optowała za wielką ostrożnością i umiarkowanym optymizmem - małe dziecko
      może przeżywać dość dużą frustrację i nie radzić sobie z tym, co powinno, a
      czego pragnie. I nie nauczy się wcześniej czegoś, czego i tak nie jest w stanie.
      Do gospodarowania i zarządzania swoim kapitałem też trzeba dorosnąć - i wczesna
      nauka nic tu nie da - potrzebna jest pewna dojrzałość.
      • behemotka2 Re: kieszonkowe 29.06.08, 23:10
        A powiedzcie mi, jak uczycie gospodarować pieniędzmi 4 latka, który
        nie umie jeszcze liczyć??
        • mw144 Re: kieszonkowe 30.06.08, 08:14
          Mój umiał liczyć jak miał trzy lata, więc w wieku 4 problemów z
          liczeniem tym bardziej nie miałsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka