Dodaj do ulubionych

problem z agresją - niania:-((((

18.09.08, 12:55
Może ktoś mi coś poradzi, bo jestem załamana...
Moja opiekunka właśnie dzisiaj oznajmiła, że do końca miesiąca tylko
zostanie. Niech ją szlag! Dopiero co się zarzekała że do czerwca się
zobowiązuje! przychodzi od 1 września i już klapa!
Znała dzieci wcześniej, ja miałam do niej 100% zaufania, bo
opiekowała się dawniej Agatką i nie sądziłam że taki numer wywinie.
Sama w lipcu zaklepała sobie miejsce u mnie, a ja odmówiłam
wszystkim!
Wiedziała że w razie choroby zostaje z obiema, wie że jestem sama (o
ironio sama wychowała trójkę swoich dzieci) i przede wszystkim
Agatka zrobiła się przy niej niesamowicie agresywna (może to
zazdrość) no i po tygodniu kiedy obie dziewczynki mają zapalenie
oskrzeli, wymiękła.
Mam do niej cholerny żal, bo tydzień ciężki mam za sobą i znowu
czeka mnie szukanie niańki. Na dodatek zepsuła mi Agatkę, ponieważ
tak szybko rezygnuje, myślę że po prostu za mało się starała i teraz
będę musiała dziecko uspokoić zanim pojawi się w domu ktoś nowy
Obserwuj wątek
    • franklin76 Re: problem z agresją - niania:-(((( 18.09.08, 13:06
      A ja jestem głupia i dostałam kolejną nauczkę od życia i tyle!
      Mimo tego ze znałam panią (ma ok. 55 lat) wcześniej, zaufałam jej za
      bardzo od razu i na tym będą poszkodowane dziewczynki – Kinga będzie
      musiała się przyzwyczajać do kogoś nowego, a Agatka? Boże jak można
      dziecku nagadać że się je kocha i zostawić jak rzecz? Przecież nie
      oczekuje się od niani że będzie kochała – dziecko samo powinno
      pokochać po jakimś czasie. Dla 5latka słowo „kocham” ma inną wagę
      niż dla 3latka.
      Można „kochać” i odejść?
      Moja niańka po prostu mi dzieci skrzywdziła. Tak się nie robi.
      Analizuję znajomość z nią – jak Agatka miała 3 lata, chodziła do
      przedszkola, a na pół etatu przychodziła właśnie ta jędza i
      zrezygnowała w lutym (bo znalazła ludzi, którzy płacili jej 1000
      zeta a ja mogłam tylko 400 no ale u mnie było 10-20 godzin
      tygodniowo). Nigdy potem nie zadzwoniła ani nie odwiedziła dziecka
      które ją wspominało rok czasu...
      Przyszła na próbę w maju na tydzień. Wiedziała że Agatka jest
      chorowita i zazdrosna o siostrę. Pechowo się złożyło że dziewczynki
      mają zapalenie oskrzeli i muszą być w domu jeszcze następny tydzień.
      A wczoraj ta franca kazała mi sobie szukać od 1ego niani.
      Żałuję że nie spisałam z nią umowy, żałuję że dałam olbrzymi kredyt
      zaufania, żałuję że nie ustaliłam okresu próbnego.
      Sama 10 lipca już zaklepała sobie nas i odmówiłam innym.
      Agatka stała się przy niej strasznie agresywna, nie wiem jak będzie,
      jak ta jędza odejdzie – to tak jakby dziecko złym zachowaniem
      wygrało wojnę nerwów z dorosłymi.
      Dzisiaj nawet szklanki po sobie nie umyła!
      Zostawiłam w zlewie specjalnie kilka brudnych talerzy i
      niepoodkurzane mieszkanie (dziecię raczkuje) – piękny nas czeka
      ostatni tydzień.
      Ale niestety póki jest, muszę postawić warunek, żeby zostawiła po
      sobie porządek i nie psuła opinii o sobie do końca.
      Boże...
      Jak ja teraz kogoś znajdę....
      Ale przynajmniej wiem że od początku muszę stawiać warunki. I chyba
      zainwestuję w kamerę, niestety...
      W poniedziałek idę do psychologa, nie boję się sięgnąć po pomoc, nie
      boję się wytknięcia mi błędów, zależy mi na dobru dziecka...
      Poradźcie, co robić!
      • karo610 Re: problem z agresją - niania:-(((( 18.09.08, 13:49
        Cóż można poradzić.. człowiek uczy się na błędach! Umowę ZAWSZE
        trzeba spisać..
        Możesz popytać znajomych czy nie znają kogoś kto zajął by się
        dziewczynkami.. ja miałam podobną sytuację, tylko że wypięła się na
        nas teściowa a nie niania, więc miałam 2 dni na znalezienie kogoś
        nowego.. a wiadomo że byle komu nie oddam dziecka! U nas na
        szczęście była to tylko kwestia 2 miesięcy bo synek od września
        poszedł do przedszkola, więc udało się znaleźć zaufaną osobe w
        gronie znajomych. Popytaj, w sumie nie masz wyjścia - musisz kogoś
        znaleźć. Wejdź może na gazetowe forum nianiowe? Może tam kogoś
        fajnego znajdziesz?
        Pozdrawiam i powodzenia smile
      • fogito Re: problem z agresją - niania:-(((( 18.09.08, 13:54
        czy ty czasem nie za dużo oczekujesz od niani a nie za mało od
        siebie surprised
      • kag73 Re: problem z agresją - niania:-(((( 30.10.08, 12:00
        powiem szczerze, nie rozumiem, nazywasz nianie "jedza", "franca" a jednoczesnie
        powierzasz jej swoje dzieci.
        Poza tym, zycie, niania to nie mama, dla niej to praca, cos jej nie odpowiada,
        odchodzi, z tym sie trzeba liczyc, tak jest jezeli jest sie zdanym na obcych
        ludzi. Wiadomo, ze dla dzieci ciezko, ale nic nie zrobisz.
        Poza tym uwazam, ze troche duzo tych kar dla Twojej corki, nie wiem czy tedy
        droga. Moze troche wiecej milosci i zrozumienia by pomoglo. Moze mala nie
        akceptuje niani, moze nie radzi sobie z sytuacja.
        teraz niania odchodzi, mozesz znalezc dla corki jakies wytlumaczenie dlaczego,
        np. powiedziec, ze bardzo ja lubi i kocha, ale jest chora i nie moze podolac czy
        cos takiego.
        Kto wiem, moze nastepna niania bedzie o niebo lepsza i mala szybko ja zaakceptuje.
    • franklin76 fogito 18.09.08, 14:53
      Być może masz rację
      Ale nie żądam żeby ktoś obcy wychowywał moje dziecko!
      To ja jestem za nie odpowiedzialna.
      Widzę że niania jest bardzo zasadnicza i strasznie chwali się swoim
      doświadczeniem a skąd bierze się to że przy mnie córka jest aniołem,
      opiekuńcza jest wobec siostry a przy niani zaczęła malutką bić? To
      moja wina?
      A może jednak się nacięłam – przychodzi „ciocia” mówi że kocha a
      jednocześnie po 3 dniach mówi że więcej nie przyjdzie bo Agatka
      niegrzeczna i ona to słyszy ( dziecko chyba jak coś usłyszy to
      ciekawe jest, jakby to było).
      Albo np. mówi ‘ciocia nikogo nie bije, mama może sobie krzyczeć bić
      i lać pasem, ciocia nigdy nikogo nie uderzyła i nie uderzy” a ja
      wiem, że kilka razy dała klapsa?
      Czy nie stąd bierze się bunt że dorosły mówi nie wolno tego robić
      potem sam to robi i jeszcze mówi że nigdy tego nie zrobił?
      Nie po to szukam pomocy psychologa żeby oczerniać i oskarżać niańkę,
      ale po to żeby poszukać przyczyny, może w sobie.
      Prosiłam o radę, nie o „łatkę”, sory
    • franklin76 fogito2 18.09.08, 15:04
      Córkę uczę szacunku, ukarana była za złe zachowanie przy niańce dość
      dotkliwie – żadnego bicia, ale rozmowa, ma ograniczony dostęp do
      zabawek, telewizji, zero słodyczy, komputera i atrakcji póki się nie
      poprawi. Jednocześnie codziennie kosztem sowich obowiązków poświęcam
      jej tyle czasu ile mogę.
      Nie komentuję w żaden sposób niani, to co mówi córka słucham ale nie
      komentuję, kontakt miałam z nianią telefoniczny i świadkiem rozmów
      nie była córka. Tylko wczoraj dzwoniłam tak żeby słyszała, że mi
      wstyd za nią.
      Nie rozumiem skąd się bierze taka odmienność – przy mnie córka jest
      zdyscyplinowana, lubi rysować, wobec siostry jest opiekuńcza.
      A przy niani diabeł wcielony!
      Może buntuje się przeciwko mnie – bo rok byłam w domu, może też
      przeciw niani – bo wprowadziła wiele zmian w nawykach i jest bardzo
      zasadnicza no i kłamie – mówi że dzieci się nie bije a daje klapsy.
      Mówi że kocha a po 3 dniach że więcej nie przyjdzie.
      Myślę że dużo zależy od tego jaką ja będę mieć postawę wobec złego
      zachowania – jeśli bezradną, wyrośnie mi w domu idealna kandydatka
      do poprawczaka, jeśli nie pozwolę na to, może czegoś Mała się nauczy.
      • gosiap_01 Re: franklin 18.09.08, 16:14
        czytam Twoje wypowiedzi i nie obraź się ale doszłam do wniosku, ze
        moze to jednak lepiej dla Twoich dzieci, ze niania się na Was
        wypięła. Rozumiem, ze to dla Ciebie bardzo trudna sytuacja ale
        wydaje mi się, że Twoja Agatka niani po prostu nie akceptuje. Poza
        tym szczerzez wmówiąc gdybym się dowiedziała, ze niania uderzyła
        moje dziecko to nie pracowałaby u mnie następnego dnia. I na pewno
        nie chciałabym, zeby moim dzieckiem zajmowała się osoba, która
        kłamie (tak jak robi to Twoja niania). Życzę Ci znalezienia
        ciepłej, życzliwej i opiekuńczej niania dla Twoich córek i bardzo
        Ci współczuję, że niania sprawiła Ci taki kłopot. Ale na prawdę
        uważam, że taka osoba jak opisywana przez Ciebie niania w ogóle nie
        powinna opiekować się dziećmi.
    • franklin76 d łuuugie 19.09.08, 20:56
      Od córki stanowczo i cierpliwie wymagam żeby poprawiła swoje
      zachowanie – niańki przy niej nie krytykuję, w ogóle przy niej na
      niani temat nie rozmawiam. MA kilka zakazów – zero kompa,
      ograniczony dostęp do bajek, zablokowany kanał minimini (ulubione
      bajeczki), zero słodyczy, prezentów od nikogo do czasu kiedy poprawi
      się naprawdę tzn. przestanie krzyczeć i bić w obecności niani.
      Zauważyłam że im więcej dyscypliny tym bardziej robi się potulna i
      słodka ( oczywiście nie zamieniłam domu na koszary tylko z każdą
      pierdołą staram się być konsekwentna). Przypomniała sobie słowa
      proszę i dziękuję, o wszystko pyta. Problem w tym, żeby niania tę
      dyscyplinę umiała wyegzekwować.
      Chyba więcej zrobić nie mogę
      Obserwuję moje dziecko i widzę, że źle znosi kategoryczne zakazy i
      jest bardzo samodzielne, więc jeśli organizuje sobie czas sama, jest
      ok. – nie wiem czy niania nie za bardzo narzuca jej co ma robić.
      Postawiłam niani kilka warunków – po pierwsze przestaje mi na
      dziecko skarżyć, ignoruje jej złe zachowanie, jak wracam, milczy na
      jej temat. O tym, co złe nie rozmawiamy, krótko stwierdzamy że nie
      ma poprawy i nie przywracam żadnych nagród i atrakcji. Dopiero kiedy
      zajdzie zmiana pozytywna, wtedy oczekuję komentarza zachowania
      mojego dziecka, żeby można było je nagrodzić. Takie skarżenie
      donikąd nie prowadzi, bo jeśli chodzi o zwrócenie na siebie uwagi –
      cel osiągnięty!
      Po drugie zostaje i nigdzie nie odchodzi dopóki nie znajdę kogoś i
      dopóki nie potwierdzi się że nie chodzi o czas, tylko o brak
      akceptacji jej osoby przez starszą córkę. Nagłe odejście wyrządzi
      więcej szkody.
      W poniedziałek umówiłam się z psychologiem. Nie wyolbrzymiam, ale
      coś jest nie tak i muszę coś z tym zrobić.
      Otrzepałam się i to nie koniec świata – co nas nie zabije to nas
      wzmocni.
      Po przebojach z mężem teraz ledwo wróciłam do pracy (a jestem
      zawalona robotą w maturalnej klasie) jeszcze i to. Ale widać nic w
      moim życiu nie może być łatwe, lekkie i przyjemne...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka