Dodaj do ulubionych

Wpadła w totalną histerię... :((

10.12.08, 14:50

Wczoraj byliśmy na spacerze z moją 4-letnią córką i prawie 3-
miesięcznym synem kiedy moja córa wpadła w niesamowitą histerię –
nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam, chyba tylko w TV wink

Zaczęło się od tego, że wracałyśmy powoli do domu, po drodze
weszłyśmy do sklepu, w którym akurat była ławka, a że mała mówiła,
że jest zmęczona to jej zaproponowałam, że może sobie odpocząć. Na
co ona wpadła w płacz, bo akurat jakaś pani pakowała zakupy do torby
a ona nie chciała „obok tej pani”. To jej tłumaczę, że ta ławka jest
dla wszystkich, każdy może sobie na niej usiąść itp. Na co ona,
żebym z nią usiadła. To odpowiadam, że akurat nie mogę, bo muszę
stać w kolejce żeby kupić nam mięsko na obiad.. No i rozpętało się…
Płacz, tarzanie się po podłodze, krzyk..

Załatwiłam zakupy i stwierdziłam, że przeczekam. Kiedy zaczęła się
uspokajać, mówię, że idziemy – jednak wyjście ze sklepu było
wieeelkim trudem (ona uczepiona mojej nogi, ja usiłująca wyprowadzić
wózek) ale to nic w porównaniu z drogą do domu.
Za nic w świecie nie chciała iśc, tarzała się po ziemi, płakała, że
zmęczona, że nie da rady itd. To było straszne- trzymałam ją za rękę
a ona pokładała się co chwilę na ziemię i szorowała kolanami po
chodniku; w sumie wracałyśmy do domu 60 minut – do pokonania
miałyśmy w sumie jedno skrzyżowanie i 150m. Bałam się., że się
pochoruje – tyle wrzasku z otwartą buzią na mrozie, do tego leżenie
na ziemi…

Najgorsze było utrzymać ją przy skrzyżowaniu, dość ruchliwym,
nadmienię. Tłumaczyłam, że jest niebezpiecznie, że musi mi dać rękęi
normalnie przejść, bo inaczej nie damy rady, ale ona cały czas to
samo, myślę, że później to już była kwestia tego, że bidna
zagalopowała się w swoim płaczu i nie dawała rady się uspokoić.

Tak sobie myślę, że to może reakcja na pojawienie się braciszka w
domu i że młoda nie może sobie z tym do końca poradzić. Już
postanowiliśmy, że będziemy jej jeszcze więcej czasu poświęcać
(czyli głownie ja, bo M ciągle w pracy), ale nie wiem jak sobie
radzić w sytuacjach z histerią – czy jej ustępować i pobłażać (bo
przechodzi teraz przez ciężki okres) czy być konsekwentną i nie
pozwalać na tego typy wymuszania („ja chcę z tobą usiąść”, itp.).
Generalnie awantura o nic, ale wrażenia po tym pozostają nie do
zatarcia. Nigdy wcześniej nie miałam z nią takich problemów i jestem
tym załamana. Aż boję się pomyśleć, ze to się może powtórzyć.

Co robić?? Czuję się z tym wszystkim okropnie – mam wyrzuty
sumienia; nie chcę jej krzywdzić, a nie wiem jak jej
pomóc.. sad((
Obserwuj wątek
    • efidorek Re: Wpadła w totalną histerię... :(( 10.12.08, 15:56
      tylko konsekwencja i spokój. Nie ulegaj, nie ustępuj. Jesli raz to
      zrobisz, mała pomysli, że to jest sposób i zacznie to stosować
      nagminnie. Jeśli wczesniej się tak nie zachowywała, to może być
      związane z pojawieniem się młodszego rodzeństwa. Dla niej to jest na
      pewno bardzo trudne, ale ustąpując wcale jej nie pomożesz. Tylko
      zdecydowana, pewna siebie i konsekwentna mama, może być dla małej
      oparciem. Mała musi widzieć, że pojawienie się brata nie zmieniło
      zasad, że to nie oznacza, że nagle wolno jej się źle zachowywać.
      Moim zdaniem, jeśli będziesz konsekwentna, ona się za jakiś czas
      uspokoi. Psychologowie twierdzą, że dzieci nie są szczęśliwe w
      świecie bez zasad albo w takim, w którym zasady ciągle się zmieniają.
      • nangaparbat3 JAkich zasad? 13.12.08, 22:19
        >>Mała musi widzieć, że pojawienie się brata nie zmieniło
        zasad, że to nie oznacza, że nagle wolno jej się źle zachowywać.

        Masz na myśli zasadę: matce na prosbe dziecka nie wolno na chwilę usiąsc, wziac
        go na kolana, i przytulic, a potem stanąc w kolejce?
    • d.o.s.i.a Re: Wpadła w totalną histerię... :(( 10.12.08, 16:43
      Dziecko bylo po prostu zmeczone. Normalna reakcja. Dorosli tez
      histeryzuja w takich sytuacjach.
    • ik_ecc Re: Wpadła w totalną histerię... :(( 10.12.08, 17:49
      Byc moze pojawienie sie braciszka, ale byc moze zwyczjanie byla
      glodna, zmeczona, moze zbliza sie infekcja, moze ma skok wzrostowy,
      moze w ten sposob wylazla jakas ukryta alergia (nie musi byc nawet
      na jedzenie). Przyczyn moze byc mnostwo i niekoniecznie musza byc
      one zalezne od Ciebie.

      Ja atakow histerii nie ignoruje, wg mnie to na prawde okrutne -
      dziecko ma problem z ktorym nie potrafi sobie poradzic, my
      pokazujemy mu, ze nic nas to nie obchodzi. Siadam przy corce,
      empatyzuje ile wlezie, przytulam jesli sie da przytulic, itp. Ale
      rozumiem, ze z malenstwem jest trudniej... sad
    • zawilec1 Re: Wpadła w totalną histerię... :(( 10.12.08, 21:11
      To się zdarza! Nie wpadaj w poczucie winy i depresję, to nie twoja
      wina. Mozesz jej pomóc zachowując spokój, bo wtedy ma w tobie
      oparcie, czego oczywiście nie jest w stanie docenić. Była zmeczona,
      zdenerwoawan, zazdrosna. Zasda nie reagować, nie mówic wtedy do
      dziecka, nie nawiazywać kontaktu wzrokowego, powstrzymać od
      zachowania destruktywnego. To skraca czas histerii.
      • patbal Re: Wpadła w totalną histerię... :(( 10.12.08, 21:32
        Dzięki za wszystkie rady. Nadal strasznie mi źle z tym wszystkim,
        ale jak sobie myślę to faktycznie chyba złożyło się na to jej
        zachowanie kilka czynników - zmęczenie i głód po spacerze na pewno
        też nie pomogły sad
        Staram się dawać jej jeszcze więcej miłości i oparcia podczas
        codziennego funkcjonowania, podkreślać to, jaka jest dla mnie ważna
        itp. Mam nadzieję, że chwil, kiedy się będzie czuła niepewnie będzie
        jak najmniej.
        A z histerią - nie chcę wzmacniać tego typu zachowań i chyba
        konsekwencja jest tu dobrym wyjściem. Chociaż przetrzymywanie
        takiego "cyrku" jest trudne, a ten ostatni atak ciągnął się w
        nieskończoność.
        Są niestety chwile kiedy aż bojęsię zbyt czule reagować na młodsze
        dziecko żeby córka nie czuła się z tym źle.
        Kurczę, nie wiedziałam, że będzie na mnie czekało aż tyle dylematów
        przy dwójce... Ech...
      • nangaparbat3 Re: Wpadła w totalną histerię... :(( 13.12.08, 22:22
        zawilec1 napisała:

        > To się zdarza! Nie wpadaj w poczucie winy i depresję, to nie twoja
        > wina. Mozesz jej pomóc zachowując spokój, bo wtedy ma w tobie
        > oparcie, czego oczywiście nie jest w stanie docenić. Była zmeczona,
        > zdenerwoawan, zazdrosna. Zasda nie reagować, nie mówic wtedy do
        > dziecka, nie nawiazywać kontaktu wzrokowego, powstrzymać od
        > zachowania destruktywnego. To skraca czas histerii.

        A co Ty bys czula, gdybyś byla zmeczona, zdenerwoawan, zazdrosna, z całych sil
        pragnelabys, by najwazniejsza osoba w Twoim zyciu choc na chwile Cie utilila, a
        ta osoba postąpilaby wg Twojej rady - nie reagować, nie mówic wtedy do
        > dziecka, nie nawiazywać kontaktu wzrokowego.
        • lila1974 nangaparbat3 14.12.08, 22:34
          Proszę, nie cytuj CAŁYCH cudzych wypowiedzi - netykieta.
    • sir.vimes Wątpię by to miało związek z rodzeństwem 10.12.08, 23:17
      nie chciała siadać koło pani - może naprawdę się jej przestraszyła (przecież nie
      trzeba mieć logicznych powodów...) ? Może była bardzo zmęczona? A może po prostu
      to początek przeziębienia? No i to, ze chciała byś z nią usiadła - normalne. Nie
      wiem jak można być "konsekwentnym" wobec zwykłej potrzeby bycia z mamą, z
      rodzicami. Że konsekwentnie będziesz jej wydzielać swoja obecność? Zaręczam, ze
      przestanie płakać i przesadnie reagować - ale tez przestanie CHCIEĆ byś z nią
      usiadła. Wiem, widziałam dzieci z którymi to przerabiano.
      Radzę nie zabierać małej na zakupy - meczące to i konfliktogenne.
      • patbal Re: Wątpię by to miało związek z rodzeństwem 11.12.08, 10:52
        konsekwencja w sensie - nie będę ciebie niosla na rekach tylko
        dlatego, że krzyczysz czy też rezygnowac z naszych ustaleń tylko
        dlatego, ze płaczesz.
        Bynajmniej nie chodzi o bycie z mamą - staram się być empatyczna w
        stosunku do córki i reagować na jej potrzeby, m.in. bliskosci.
        Widzę, że teraz potrzebuje mnie jeszcze bardziej.
        A z zakupami pewnie - idealnie by było dzieciaków nie zabierać -
        duże sklepy odpadają w przedbiegach, jednak do małego mięsnego
        czasami trzeba przy okazji spaceru zajść wink
        Po części rozumiem jej niechęć do siadania obok kogoś, ale też musi
        zrozumieć, że ławka w sklepie jest dla wszystkich i każdy może z
        niej skorzystac w razie potrzeby; jeśli nie chce koło pani usiąść to
        musi poczekać aż ławka będzie wolna, a nie robić awanturę, że ona
        tam chce usiąść sama i już.
        A co do przeziębienia to chyba nam się coś wykluwa... Co może być
        też oczywiście owocem ostatniego powrotu do domu...
        • sir.vimes Re: Wątpię by to miało związek z rodzeństwem 11.12.08, 12:22
          > konsekwencja w sensie - nie będę ciebie niosla na rekach tylko
          > dlatego, że krzyczysz czy też rezygnowac z naszych ustaleń tylko
          > dlatego, ze płaczesz.

          Rozumiem co masz na mysli ale uważam, ze jeśli rodzic chce męczyć dziecko
          zakupami to poniekąd jest odpowiedzialny za absurdalne reakcje na zmęczenie i
          raczej trzeba ukoić niż karać.

          Ja mam dużo starsza córkę - i jeszcze w przedszkolu zdarzyło mi się, ze
          zapłakaną niosłam po Złotych Tarasach. Moja wina. Duszno, tłum, zamieszanie.
          Dziecko to delikatne stworzenie jednak.

          Co do ławki - ja nie odbierałabym tego jako "robienie awantury" tylko wyraz
          bezsilności. Bo chce odpocząć a boi się pani, trudna sprawa, można się popłakać.
          Ja bym przytuliła i posiedziała z nią chwilę - bo kazać zmęczonemu dziecku
          czekać na możliwość odpoczynku to raczej sensu nie ma. Efektem będzie bardziej
          zmęczone i bardziej rozstrojone dziecko li i jedynie.

          > A z zakupami pewnie - idealnie by było dzieciaków nie zabierać -
          > duże sklepy odpadają w przedbiegach, jednak do małego mięsnego
          > czasami trzeba przy okazji spaceru zajść wink

          Do małego mięsnego radzę na samym początku spaceru. Z wypoczętym dzieckiem w
          dobrym humorze. A jak masz zaprzyjaźniony sklepik to można umówić się na
          zamówienie telefoniczne - dzwonisz, każesz zapakować co trzeba, potem tylko
          odbierasz swoje spakowane już zakupy i płacisz. Ja to lubię sobie ułatwiać
          życiesmile Jeszcze jedno - moje dziecko lepiej niż sklepiki znosiło bazarek, zawsze
          coś ciekawego można zobaczyć. A to gołąb kradnie kaszę a to ktoś sprzedaje
          jakieś śmieszne kicze... Może twoja córka tez tak ma?
          • patbal Re: Wątpię by to miało związek z rodzeństwem 13.12.08, 19:36
            Fakt, po ostatnim wyjściu, mam nauczkę żeby inaczej organizować
            drobne zakupy mając przy sobie dzieci wink
            Sytuacje typu ta z ławką powtarzają się, ale to chyba już inna
            kwestia; Tam wtedy nie chodziło o lęk przed panią. Córka miewa
            momenty kiedy denerwuje się i buntuje kiedy np ktoś na nią patrzy a
            ona ma zły humor; irytuje ją czasami kiedy ktoś do niej coś mówi a
            ona jest nie w sosie..
            To co napisałaś, daje mi jednak trochę do myślenia - lepiej być może
            niekiedy próbować załagodzić sytuację, szczególnie kiedy jest
            zmęczona, chcę jednak żeby też respektowała zasady, które jej wpajam.

            Niestety, z ciekawymi bazarkami u nas skromnie sad ale cóż, nie można
            mieć wzzystkiego wink
            • mak-111 Re: Wątpię by to miało związek z rodzeństwem 23.12.08, 02:00
              "Sytuacje typu ta z ławką powtarzają się, ale to chyba już inna
              kwestia; Tam wtedy nie chodziło o lęk przed panią. Córka miewa
              momenty kiedy denerwuje się i buntuje kiedy np ktoś na nią patrzy a
              ona ma zły humor; irytuje ją czasami kiedy ktoś do niej coś mówi a
              ona jest nie w sosie.. "
              moja corka 4 letnia ma bardzo podobnie. w zasadzie nie wiadomo co moze byc
              przyczyna "ataku" (wlasnie skonczyla 4 lata i odpukac zaczelo jej
              mijac).nauczycielka w przedszkolu powiedziala, ze generalnie dzieci w tym wieku
              tak maja i nie jest wyjatkiem.mi pomoglo poczytanie o rozwoju 4-latka na baby
              boom.tam jest niezle opisane zjawisko buntu.
              • patbal Re: Wątpię by to miało związek z rodzeństwem 23.12.08, 21:59
                nauczycielka w przedszkolu powiedziala, ze generalnie dzieci w tym
                wieku
                > tak maja i nie jest wyjatkiem.mi pomoglo poczytanie o rozwoju 4-
                latka na baby
                > boom.tam jest niezle opisane zjawisko buntu.

                Dzięki. Juz patrzę co tam piszą smile
                Może pomoże zrozumieć moją 4-latkę..
        • nangaparbat3 Re: Wątpię by to miało związek z rodzeństwem 13.12.08, 22:34
          patbal napisała:

          > konsekwencja w sensie - nie będę ciebie niosla na rekach tylko
          > dlatego, że krzyczysz

          To ja bierz na rece ZANIM zacznie krzyczec. Na chwilke - czasem wystarczy
          podniesc, przytulic, i juz sie da odstawic na miejsce.

          Myśle, ze to zdarzenie ma zwiazek z pojawieniem sie rodzeństwa - chocby
          posredni, jest ktos, kto - zbys nie wiem jak bardzo starala się, by nie rzucalo
          sie to w oczy - absorbuje wszystkich o wiele bardziej niz ona. Wszystko wtedy
          staje się trudniejsze, nie ma zmiłuj.
          Mnie sie zdaje, ze sama wszystko wiesz, widzisz. Ja bym tylko jedno zmienila:
          zamiast slowa "histeria" użyłabym slowa "rozpacz". Taka bezradna rozpacz - jest
          ci źle, nie umiesz sobie z tym poradzic, a najblizsza i wszechmocna osoba
          odmawia pomocy.
          I jeszcze jedno: przypomnialo mi się, jak czteroletnia wtedy corka urzadzila mi
          identyczna scenę, dźwigałam ją ze dwa kilometry, wsciekla bylam naprawdę - ona
          wieczorem miala już ponad 39 stopni gorączki. I wtedy mnie bylo głupio.

    • mama303 Re: Wpadła w totalną histerię... :(( 14.12.08, 09:50
      patbal napisała:

      Moim zdaniem mała potrzebowała przytulenia, czułości, na ręce też
      można wziąć /jeśli mała nie za ciężka oczywiscie smile/ To bardzo
      pomaga w wybuchach histerii u maluchów. Możliwe powody tego
      samopoczucie juz opisały poprzedniczki i pewnie sam powód nie jest
      tyle ważny ile Twoja reacja. Ja nigdy nie lekceważyłam i nie
      przeczekiwałam tego typu zachować u córki i musze przyznać że nie
      zdarzały sie często.
      • joannaiwa Re: Wpadła w totalną histerię... :(( 14.12.08, 22:27
        No właśnie - u mojego 3-latka działa tylko przytulenie. Raz
        próbowałam przez chwilę go przeczekać to dostał takiego
        rozpaczliwego płaczu - czuł się widocznie odrzucony - a jak tylko go
        przytuliłam to zaraz przeszło. Dzieci też ludzie, Ty jak jesteś
        wsciekła to też szybciej Ci przechodzi jak mąż Cię zrozumie i
        przytuli, niż gdy Cię ignoruje. A na słowa "konsekwencja w
        wychowaniu" jestem uczulona. Mojej sąsiadki dziecko płakało
        rozpaczliwie codziennie wieczorem przez 1,5 miesiaca, gdyż jak
        stwierdziła stosuje konsekwencję w wychowaniu i uczeniu
        samodzielnego zasypiania. Dla mnie to był sadyzm a nie konsekwencja
        w wychowaniu.
    • lila1974 patbal 14.12.08, 22:33
      Od mniej więcej 2 tygodni moja dotychczas przepogodna czterolatka
      prezentuje oblicze chmurne i urządza płacze z kazdego mozliwego
      powodu. Brak jakichś nagłych zmian, które mogłyby na to wpłynąć.

      Moim zdaniem na nasze córeczki nadszedł po prostu taki gorszy okres
      i trzeba go 'przyjąć na klatę" smile
      • joannaiwa Re: patbal 15.12.08, 11:40
        To chyba ta pogoda beznadziejna, bo u mnie to samo
    • asia_i_p Re: Wpadła w totalną histerię... :(( 16.12.08, 20:43
      A może była przemęczona - nie wiem, na przykład ostatnio odstawiła
      drzemkę? Moja trzylatka, generalnie do rany przyłóż, miewa z rzadka
      takie napady, kiedy już się słania ze zmęczenia. U nas najlepiej
      pomaga metoda współczującego ignorowania - parę ciepłych słów,
      sygnał, że jakby chciała pomocy, to może dostać, ale bez specjalnego
      nalegania. Tulić się nie lubi, musi się sama wyciszyć, ale jeśli ma
      to zrobić wszystko, to ja muszę być zupełnie spokojna i nie naciskać
      na nią, nie może mi zależeć, żeby się uspokoiła (łatwe do
      osiągnięcia w sklepie, prawda wink?).
      • patbal Re: Wpadła w totalną histerię... :(( 18.12.08, 11:27
        Niestety, moje starsze dziecko nie praktykuje drzemek w ciągu dnia
        od jakichś dwóch lat sad No chyba, że jest chora albo wybitnie
        niewyspana i akurat jedziemy samochodem wink

        Teraz, kiedy patrzę na to z perspektywy czasu, widzę ewidentnie, że
        na jej zachowanie złożyło się faktycznie wiele spraw - zmęczenie,
        braciszek jeżdżący sobie w wózeczku wink, i najprawdopodobniej
        zbliżająca się choroba (aktualnie jest na antybiotykach; pytanie -
        co prawda nieistotne już- czy wtedy już próbowała ją zmóc infekcja
        czy też mała załatwiła się płaczem na mrozie i tarzaniem się po
        zimnych chodnikach..wink.
        Twoja metoda zdaje się pomagać i w przypadku mojej córy.
        PRzed narodzeniem brata też była z tych, które nie chcą się
        przytulać, nie wolno było na nią w tej kwestii naciskać, bo
        uzyskiwało się odwrotny efekt wink ale teraz jest taki przytulak że
        hej smile Uwielbia być "na kolankach", o co sama też zabiega smile
        Pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka